Uroda 17 lutego 2015

Depresja poporodowa – mnie nie dotyczy, bo jestem mężczyzną

Dzisiejszy wpis jest wyjątkowy. Dziękujemy Oliwierowi za podzielenie się z nami jego emocjami. Oliwier jest czytelnikiem W Roli Mamy, tatą dwójki dzieci i cierpi na … Zresztą przeczytajcie sami.

Dwa miesiące temu zostałem ojcem po raz drugi.

Narodziny pierworodnego były czymś wyjątkowym. Feromony syna wywołały w mojej świadomości poczucie odpowiedzialności i zaangażowania. Przyjąłem na „klatę” nocne wstawania, spacery, przygotowania obiadów, a nawet prasowanie tetrowych pieluch, których stosowania sam się domagałem. Wewnętrznie czułem, że rośnie między naszą trójką nowa, silna więź miłości.

Tak było prawie 4 lata temu. Teraz jest inaczej.

Próbując zrozumieć samego siebie pytam, czy córka „to coś innego”, czy to, że mam teraz więcej obowiązków związanych z pracą, a może sam się w nią wpędzam zamiast poświęcić się bardziej dzieciom?

Teraz nie stosujemy już tetry, nie zmieniam pampersa, gdy pojawia się coś „konkretnego”, nie wstaję wieczorami i unikam sytuacji, w których dwoje szkrabów naraz zaczyna płakać. Siadam wtedy przed komputerem i pracuję. Uciekam w pracę, bo tak jest łatwiej. Wieczorami czuję, że potrzebuję się położyć, drzemię zamiast opiekować się dziećmi. Efektem tego jest pogorszenie się relacji z bliskimi. Większa nerwowość, mniej cierpliwości i pogłębiające się poczucie zmęczenia to tylko element mojej osoby w rodzinie – dzisiaj.

Czy to jest depresja poporodowa?

Tak, pełnoobjawowa. Cierpi na nią od 12 do 15 procent kobiet i mężczyzn (wg badań Królewskiego Szpitala dla Kobiet w Melbourne). Depresją tłumaczy się nieumiejętność przystosowania się do nowych warunków. W moim przypadku tymi „nowymi warunkami” jest pojawienie się córki. Opieka nad nią to coś innego niż nad synem.

Jak się leczę?

Żadnych lekarstw. To walka ze sobą. To zmuszanie się do rezygnacji z odpoczynku łóżkowego, to walka z własnym lenistwem i poczucie konieczności wzięcia odpowiedzialności za rodzicielstwo. Czuję, że im więcej będę z córką tym większa będzie moja relacja z nią. Depresja to nieustanna walka z sobą. Walka, którą można wygrać miłością, wygrać pokonując trudności dnia codziennego. Uważam, że tylko tak można zapracować na miłość między ojcem a córką (i pozostałą, wspaniałą częścią rodziny).

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ola. F.
Ola. F.
7 lat temu

Facet i depresja poporodowa? Co najwyżej to on może być zazdrosny, że nie ma już żony dla siebie.

Milena Kamińska
Milena Kamińska
7 lat temu

Po raz pierwszy usłyszałam o depresji poporodowej u mężczyzn. Bardzo mnie ten temat zaciekawił. W obu przypadkach uważam że lekarstwem jest walka z samym sobą, miłość ale często to nie wystarczy i należy zasięgnąć pomocy u specjalisty. Uważam że na to nie wpływa płeć dziecka. Jest wiele innych powodów które mają wpływ na taki stan.

youkids.pl
7 lat temu

To bardzo ważny temat o którym należy mówić częściej!

Ewa
Ewa
7 lat temu

Przyznaję, że nie słyszałam wcześniej o depresji poporodowej mężczyzn…. temat chyba trochę tabu…

Milena Kamińska
6 lat temu

temat mało poruszany

Zabawa 16 lutego 2015

Niegrzeczne dziecko – jak sobie z nim poradzić?

Co zrobić kiedy mamy w domu niegrzeczne dziecko? Kary już dawno przestały działać, groźby i krzyki nie przynoszą rezultatu, a my rwiemy włosy z głowy, świecimy oczami za dziecko i najchętniej zakopalibyśmy się pod ziemię. Stawiamy przed dzieckiem wiele wyzwań, oczekujemy od niego posłuszeństwa i liczmy na to, że bez najmniejszego sprzeciwu wykona to, o co prosimy. Nasze oczekiwania zderzają się z rzeczywistością i zastanawiamy się gdzie podział się nasz autorytet.

Autorytet budujemy od samego początku, od momentu kiedy dziecko zaczyna nas obserwować. Gdy nauczy się analizować to, co wokół niego się dzieje często natrafia na wiele sprzeczności. To właśnie one są kluczem w rozwiązaniu problemów gdy mamy w domu niegrzeczne dziecko. W zasadzie można powiedzieć, że wina leży po naszej stronie. W wielu przypadkach zaczyna się to bardzo wcześnie.

Jak wyegzekwować od niego by założyło kapcie skoro mama chodzi boso, by nie krzyczało, jak tata podnosi głos? Nikt chyba nie lubi jeść w samotności, więc dlaczego sadzamy dziecko przy stole, a sami jemy w międzyczasie? Autorytet odbieramy sobie My, kiedy robimy zupełnie coś innego niż sami oczekujemy. Rodzic nie może być hipokrytą – jak można mówić nastolatkowi, że ma nie palić papierosów bo są szkodliwe ściskając jednego w ręku? Dzieci nie są głupie, analizują i widzą, że rodzic nie jest autentyczny. Często szukamy wymówek w stosunku do rodziny, znajomych czy przełożonych, wiemy że robić czegoś nie wolno, ale przymykamy na to oko – dlaczego nie przymkniemy, gdy dziecko zachowa się podobnie? Oczywiście możemy żyć w myśl powiedzenia „co można wojewodzie…”, ale nasze dziecko też kiedyś nim będzie (i co wtedy pokaże?).

Nie tylko to co robimy, wpływa na zachowanie naszej pociechy. Równie ważne jest to, co mówimy. Kiedy tłumaczymy dziecku o szacunku do dorosłych to nie dopuszczajmy do tego by było ono świadkiem sprzeczki dotyczącej np nieporozumień z teściową. Skoro za nią nie przepadasz i okazujesz to przy dzuecku to dlaczego wysyłasz je by ją odwiedziło – sprzeczny komunikat. Można przytoczyć wiele przykładów, ale najważniejsze w tym wszystkim to być wiarygodnym. Więc zanim podsumujesz zachowanie swojego dziecka zastanów się czy nieświadomie nie dajesz mu takiego przykładu. Jeśli tak to znaczy, że Twój małolat jest bardzo posłuszny, w końcu robi dokładnie to co Ty :)

Subscribe
Powiadom o
guest
18 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Milena Kamińska
7 lat temu

od początku jasne zasady, konsekwencja spokój i miłość

Oliwia John
7 lat temu

nie ma niegrzecznych dzieci! :)

Edyta Sulima
7 lat temu

Milena ile ma Twoje dziecko? Tak szczerze dajesz radę z tym przestrzeganiem zasad? Zawsze?

Aneta Wagner
7 lat temu
Reply to  Edyta Sulima

no właśnie!!! już to widzę jak wszystkie mamuśki takie konsekwentne i zawsze a to zawsze przestrzegają zasad…

Edyta Sulima
7 lat temu
Reply to  Edyta Sulima

Wiem ze sa takie ze daja radę, tylko jesli tak to ja prosze o wskazowki bo ja nie raz przegrywam z konsekwencja

Kamila Sophie Marcin

Nie ma niegrxecznych dzieci ;)

Magdalena Strzyżewska-Głusik

A co to oznacza niegrzeczne dziecko?

W roli mamy - wrolimamy.pl

Odpowiedź znajduje się w tekście ;)

Magdalena Strzyżewska-Głusik

W takim razie zgodnie z tekstem powinno być napisane: „nieposłuszne”. Inną sprawą jest to czy dziecko zawsze powinno zachowywać się tak jak sobie tego życzymy czy nie.

Joanna Malinowska
7 lat temu

Zdarza się. Dzisiaj powiedziałam młodemu że jak nie upora się z lekcjami zanim ja sprzątnę mieszkanie to szlaban na tydzień na tableta. Siedział i co chwilę mial jakiś problem – to głodny, to do łazienki, to znowu coś – nerwy mi puściły

Martyna Bednarczyk
7 lat temu

coraz częściej ostatnio :) ale rzadko działa

Monika A-k
7 lat temu

No wlasnie u nas tez to sie zdarza coraz czesciej :/

Aneta Błajek
7 lat temu

Nie wiem czy to szantaż. Tez się nad tym zastanawiałam ale myślę sobie ze to bardzie uczenie dziecka konsekwencji czynów. Nagradzanie za dobre zachowanie. Myślę że to nic zlego

Kinga Jurkiewicz
7 lat temu

czasami sie nie da inaczej aj azawsez małemu mowie ze jak nie posprzata zabawek to je wyrzuce i faktcznie raz w kkoszu wyladowlaly

Kinga Jurkiewicz
7 lat temu

wysprzatal az sie kurzylo;p

Kinga Jurkiewicz
7 lat temu

nie wime moze i to nie wychowawcze ale wisi mi to dziala i to wazne swoja droga bez przesady to jak my ma my te dzieci inaczej wychowywac

Kinga Jurkiewicz
7 lat temu

nie zasez zgadzam sie z psychologami i uwazam z e nie stety ale jak im wiatr zawieje takie wysuwaja teorei

Milena Kamińska
6 lat temu

Konsekwencja

Emocje 14 lutego 2015

Nazywam się Miliard!

Nazywam się Miliard, w oryginale  „One Billion Rising”, to akcja która dziś zjednoczyła ludzi na całym świecie, w ponad 200 krajach. Bez względu na wiek i płeć, protestowano na placach miast, w galeriach handlowych czy dworcach, przeciwko przemocy.

“One Billion Rising” to szeroko zakrojona akcja, która na celu ma zwrócenie uwagi na problem przemocy. Nie chodzi tu jedynie o przemoc fizyczną, ale również seksualną, psychiczną czy emocjonalną.

14 lutego, to przewrotna data, bo stała się właśnie symbolicznym dniem tej akcji. Nie tylko słodko, czerwono i walentynkowo. Inaczej, bo niejednoznacznie. Pamiętajmy że  przemoc wiele ma imion.

Ja również wzięłam w niej udział, najpierw stanęłam obok, jako reporter, chwilę później odbierałam to wszystko jako kobieta, która może kiedyś stać się ofiarą przemocy. Akcja zmusiła do refleksji poprzez kolorowy i ekspresyjny taniec różnych grup, przyciągnęła gapiów, którzy musieli zapytać o powód. Świetnie spełniła swój cel, każdy mówił o jednym, jak pomóc ofiarom. W rozmowie z jedną z uczestniczek akcji, Dorotą, padło poniższe stwierdzenie – takie spotkania dają pretekst do rozmowy, są o wiele skuteczniejsze niż ulotki, które leżą w wielu miejscach. Ulotki się opatrzyły, nie są specjalnie popularne, a przez takie spotkania możemy głośno mówić o przemocy względem kobiet i dzieci, a także co jest szczególnym problemem – wobec osób niepełnosprawnych. Nie można również zapominać o tym, że mężczyźni również stają się ofiarami agresji ze strony kobiet, ale wstydzą się o tym komukolwiek mówić.

Tańczymy, aby pokazać, że problem istnieje, a poprzez to chcemy wesprzeć te osoby, które potrzebują pomocy, a nie wiedzą dokąd po nią się udać. Te słowa chyba najlepiej oddają charakter dzisiejszego spotkania. Kto z Was, Drodzy Czytelnicy, wiedział o “One Billion Rising”, i kto zatańczył dziś przeciwko przemocy?

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close