Boże Narodzenie 1 grudnia 2013

Zrób to sam, czyli bombka ze wstążki

Początek grudnia to dobry czas na rozpoczęcie domowej produkcji ozdób choinkowych. Dziś pokażę Ci jak zrobić bombkę ze wstążki lub innego materiału, która jest chyba jedną z najbardziej efektownych, ale i pracochłonnych. Mimo że wydaje się być to dość skomplikowane, wcale takie nie jest. Za to bardzo relaksuje (przynajmniej mnie!).

Aby wykonać bombkę ze wstążki przygotuj:

styropianową kulkę
pudełeczko krótkich szpilek
rolkę wstążki w wybranym kolorze/kolorach
opcjonalnie kilka ozdobnych szpilek lub koralików z niewielkim otworem (by zatrzymywały się na główce od szpilek, które będziemy używać)

CIMG1407[1]

Krok 1

Jeśli używasz wstążki o szerokości 1,5cm potnij ją na kawałki o długości ok 4,5-5cm (w przypadku szerszej potnijcie odpowiednio dłuższe). Każdy kawałek przed użyciem należy złożyć jak na zdjęciu poniżej. Niektórzy nie zostawiają zapasu w postaci wystających kawałków wstążki poza powstały trójkąt, jednak ja jestem zwolenniczką, by taki był. Sama użyłam wigofilu zamiast wstążki. W zasadzie można użyć każdego innego materiału, jednak wtedy pozostaje nam wycięcie prostokątów zamiast szybkiego pocięcia wstążki.

CIMG1411[1]

Krok 2

Na czubku kulki przymocuj kwadrat ze wstążki, nie musisz wbijać szpilek do końca, ponieważ mają jedynie go przytrzymać. Następnie przytwierdź złożone kawałki tasiemki w równych odstępach i wyjmij użyte wcześniej szpilki. Ja wolę przypinać trójkąciki na czubku i przytrzymać dwoma szpilkami pozostałe rogi, które później wyjmiemy. Przede wszystkim uważam, że główki od szpilek są dekoracyjne (można również nawlec kolorowe koraliki dla lepszego efektu), po drugie jest to ich oszczędność, ponieważ zużywa się ich bardzo dużo, a po trzecie – przy niedużych kulkach (np. ok 5 cm) pod koniec ciężko znaleźć miejsce do wbijania kolejnych.

CIMG1417[1]

Krok 3

Kolejne trójkąciki wbijaj zawsze nieco poniżej, zasłaniając styropian (jak na kolejnych zdjęciach). Każdy kolejny rząd możesz wykonać ze wstążki innego koloru. Przy jednokolorowych nie widać nierówności, które nie tylko początkującemu mogą się przytrafić, więc może warto od nich spróbować.

100CASIO2

Krok 4

Kiedy dojdziesz do połowy bombki powtórz pierwsze 3 kroki z drugiej strony, następnie zasłoń złączenie kawałkiem wstążki. Ja użyłam koronkowej tasiemki. Żeby tasiemka się nie przesuwała wbij szpilki w dwóch miejscach, naprzeciw siebie.

100CASIO3[1]100CASIO3[1]

Krok 5

W miejscu gdzie łączy się nasza wstążka możesz przymocować kokardę oraz zawieszkę do bombek lub po przeciwnej stronie przytwierdzić oczko do wieszania. Aby je wykonać należy użyć ok 10 cm cienkiej tasiemki i związać ją na końcu. Supełek wcisnąć do ozdobnego koralika, a następnie przekładając przez niego szpilkę przymocować do naszej bombki.

100CASIO5[1]

Gotowe!

CIMG1510[1]

Zobacz także:
Bombki ze wstążki z cekinami,
Bombki techniką serwetkową,
Bombki sakiewkowe,
Bombki z plastikowych kul,

Bombki z materiału

Zdjęcia: (nie)Magda(lena)

22
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Ewa KowalczykW roli mamy - wrolimamy.plKarolina KozdrowieckaMałgorzata CiążkowskaJulka Dydak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość
Milena Kamińska

cudeńka , pięknie też wyglądają takie bombki (z użyciem kleju na goraco) z kawą w ziarenkach, bombki ze sznurka (obklejonego na balonie a później balona sie przebija) , bombki aniołki z makaronu, styropianowe bombki dekupaż,- robie z synkiem tym roku chcemy aby nasza choinka była ozdobiona własnoręcznie wykonanymi ozdobami

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Ja do dziecięcego pokoju robiłam w zeszłym roku z filcu, np te:

Jolanta Koper
Gość
Jolanta Koper

wyglądają o wiele lepiej niż te plastikowe ze sklepu, świetny pomysł a efekt naprawdę rewelacyjny, może się skuszę:)

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Polecam. Ja jak się wciągnę to nie mogę przestać :D Nie dość, że mamy satysfakcję, ze zostały zrobione przez nas, to jeszcze pięknie wyglądają i nie nigdy nie pobiją :D

Rachela
Gość
Rachela

ja się skuszę napewno :)
Jak dużą kulkę styropianową wykorzystujesz przy 1,5 cm wstążce?

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

8-9 cm i takich używam najczęściej do wszystkich bombek :)

tomek q (jakchcemy.pl)
Gość

całkiem fajnie wyglądają te bombki
u nas na topie lampion adwentowy na roraty
a ozdoby choinkowe zaplanowane niedługo – w tym roku chyba pieczenie i piernikowe wieszadełka będą

Kasia Grochowiec
Gość

teraz większość wpisów jest o imigrantach

Ewa Kowalczyk
Gość

Jej ale czas leci szybko tragedia dopiero byl sylwester, wielkanoc a teraz znow gwiazdka…powiem wam życie pędzi!!!!

Karolina Kozdrowiecka
Gość

Ale fajne bombki! Aż mi się świąt zachciało

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Banalnie proste a jakie cuda wychodzą :)

Julka Dydak
Gość

Oj tak, tak. Czas biegnie jak okamgnienie, a zegar biologiczny wciąż tyka i tyka, a sekunda za sekundą umyka śpieszcie się dziewczyny

Małgorzata Ciążkowska
Gość

Justyna Białek i moje last christmas w pracy nie jest już niczym dziwnym
Dzisiaj w tv moje dzieciaki oglądały jakiś film o świętach , słyszałam tylko jednym uchem z kuchni ;)
Zaraz ze sklepów znikną zeszyty , pojawią się znicze , a one zaraz ustąpią miejsca choinkom ..

Julka Dydak
Gość

Jak dla mnie, to zupełny bezsens… Myślenie o świętach Bożego Narodzenia we wrześniu, to chore zjawisko.

Ewa Kowalczyk
Gość
Ewa Kowalczyk

Ja robiłam kokardki i łańcuchy. Stroiki na stół również to chyba wychodzi mi najlepiej. Wiecie co podobaja mi sie takie choinki :-)..ja jestem jak ta sroka lubie jak wszystko się swieci więc gdy cos robie to musi miec dużo brokatu :-p..ps. Te bombki tez robilam a w tym roku zobaczymy czy wenę będę mieć na jakies fantazje dotyczące świąt.

Agnieszka Kołodziejczyk
Gość

Dziś był w tv kevin sam w nowym yorku..

Patrycja Arent
Gość

ja bombki robilam w tamtym roku. w tym robie renifery na mikołajki :)

Na zakupach 29 listopada 2013

Szaleństwo zakupów – Dzień Darmowej Dostawy

Chyba niewiele jest kobiet, które trzeba przekonywać do zakupów. Większości z nas kupowanie daje wiele radości, a gdy jeszcze trafimy na coś, czego szukałyśmy i to w dobrej cenie, wtedy satysfakcja gwarantowana. Okazuje się jednak, że preferujemy zakupy tradycyjne i rzadziej od mężczyzn decydujemy się na wydawanie pieniędzy przez internet. Prawda? Dla mnie zakupy w sieci to chleb powszedni, a dla Was?

Zastanówmy się, czy warto odrzucać tę formę robienia zakupów. Ma on przecież tak wiele plusów. Tym bardziej, że wielkimi krokami zbliża się Dzień Darmowej Dostawy – w którym za dostarczenie zakupów on-line nie wydamy ani złotówki i niech to będzie wstępny argument rozpoczynający listę pochwalną internetowych zakupów.

Po pierwsze internetowe „półki” są po brzegi zapełnione niezliczoną wręcz ilością produktów. W żadnym stacjonarnym sklepie nie znajdziemy tak dużo towaru.

Po drugie gdy coś nas zainteresuje możemy od razu znaleźć opinie i rekomendacje innych osób (także kobiet takich jak my) na temat produktu oraz odnaleźć wirtualny sklep, w którym wydamy najmniej pieniędzy (nieocenione porównywarki cenowe) – i w tym momencie zgrabnie przechodzimy do punktu kolejnego…

Bo po trzecie  – oszczędzamy pieniądze. To wręcz niesamowite, jakie mogą być różnice w cenie tej samej rzeczy.

Po czwarte wszystko o czym właśnie piszę „dzieje się” bez schodzenia z wygodnej kanapy – chyba, że chcemy przemyśleć, czy zakup jest dobry pomysłem, i w tym celu kierujemy się do kuchni po filiżankę kawy. Żadnych tłumów, kolejek, żadnego pośpiechu czy stresu.

Po piąte decyzję podejmujemy same i nie ma na nią wpływu nadskakująca pani sprzedawczyni. Dla osób, które cenią swobodę ważny jest także brak skrępowania przy oglądaniu – możemy patrzeć na ciuch tak długo jak tylko zapragniemy, by w efekcie jednak zrezygnować z zakupu. W rzeczywistości często przeszkadza nam obecność pani/ pań ekspedientek.

Po szóste właśnie w sieci znajdziemy rzeczy, które nie są powszechnie dostępne – designerskie, nietuzinkowe, stare. Jeśli nie przepadamy za tym, co jest dostępne w sieciówkach, to koniecznie potrenujmy przeszukiwanie zasobów wirtualnych regałów i wieszaków.

Po siódme internetowe sklepy są otwarte 24 godzin na dobę – możemy więc przebierać w towarze o dowolnej porze dnia czy nocy. Możemy spontanicznie wykorzystać te niespodziewane chwile, kiedy to np. dziecko nagle ucięło sobie drzemkę lub cicho (byle nie za cicho!) bawi się w swoim pokoju.

Po ósme nie wychodzimy ze sklepu obładowane ciężarami – nadal zalegamy na kanapie – zakupy same (no prawie) dotrą do naszego domu.

Po dziewiąte oszczędzamy czas na dojeździe do marketu, staniu w korkach, w kolejkach, czasochłonnym powrocie. Nie mówiąc już o sytuacji, gdy mieszkamy w małej miejscowości lub wsi i do sklepu mamy po prostu daleko!

Po dziesiąte zakupy on-line są idealne dla tych z nas, które nie lubią robić zakupów z dzieckiem (marudzącym lub z rączkami jak magnesami, które przyciągają wszystko co niezdrowe/ słodkie/ kolorowe/ drogie/ niepotrzebne).

Po jedenaste trudniej zepsuć sobie humor – kojarzycie te sytuacje, gdy po godzinach bezowocnych poszukiwań i przemierzania galerii w centrach handlowych jesteście coraz bardziej wkurzone?

Korzystajmy więc z dobrodziejstw cywilizacji decydując się na zakupy on-line!

Wracając do Dnia Darmowej Dostawy – w tym roku przypada 2 grudnia tj. poniedziałek. Jest to idealny moment, by zaopatrzyć się w świąteczne prezenty, ba zdążycie nawet  zakupić upominki dla tych, którzy wysłali listy do św. Mikołaja i będą go oczekiwać 6 grudnia. Jest to  dodatkowa możliwość zaoszczędzenia kilku groszy.

Pamiętajcie, że w Dniu Darmowej Dostawy zakupy są wysyłane do nas za darmo. Aby skorzystać z darmowej dostawy, należy złożyć zamówienie w sklepie biorącym udział w akcji właśnie tego dnia, dlatego koniecznie zajrzyjcie na stronę akcji, na której znajdziecie pełną listę sklepów uczestniczących w tym wydarzeniu. Czy kogoś jeszcze nie przekonałam?

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Z.
Gość
Z.

w pełni się zgadzam ze wszystkimi zaletami zakupów online. Można to podsumować jednym słowem WYGODA, WYGODA i jeszcze raz KOMFORT.

Żaklina Kańczucka
Gość

ja działam z zakupami w sieci odkąd mam neta, i tylko raz niemile się rozczarowałam, a tak same pozytywy.

Monia
Gość
Monia

Kupowałam nawet lodówkę przez internet. Jak dotąd same plusy takich zakupów i można zaoszczędzić pieniądze. A z dnia darmowej dostawy korzystam odkąd się pojawił w Polsce. W tym roku też planuję :)

Boże Narodzenie 28 listopada 2013

Świąteczna ucieczka z kuchni

Z czym kojarzą Wam się Święta Bożego Narodzenia? Pewnie z choinką, prezentami, zapachem makowca? Pysznym śledziem, karpiem, kluskami z makiem? Białym obrusem na stole? A kto u Was w domu przygotowuje to wszystko? Jeśli idziecie na święta do rodziców to macie dobrze, ja święta muszę przygotować sama. A ponieważ też chcę trochę z nich skorzystać opracowałam do perfekcji zminimalizowanie wszelkich przygotowań, jak również świątecznego stania przy kuchni. Tak moi drodzy, zauważyliście, że gospodynie, które mają zaszczyt przyjmować gości zazwyczaj spędzają święta w kuchni? Mnie to jakoś nie pasuje, tak samo jak nie pasuje mi czekanie na koniec świąt, żeby wreszcie trochę odpocząć.

Kiedyś, w czasach “przedduśkowych”, byłam ambitną gospodynią, mocno zapracowaną przed świętami, praktycznie mieszkającą w kuchni. Może kiedyś, gdy Duśka dorośnie i naprawdę zacznie mi pomagać, wrócę do tego, a może nie, czas pokaże. Póki co wypracowałam sobie własne skróty w przygotowaniu potraw świątecznych, kilkoma chcę się dziś z Wami podzielić. Jesteście ciekawi?

Karp smażony

Kiedyś zgodnie z zasadami kupowałam żywego i namawiałam męża żeby go zabił, musi mnie bardzo kochać bo się na to godził. Teraz idę na łatwiznę i kupuję gotowe dzwonki, to naprawdę oszczędza sporo czasu i nerwów. Moczę godzinę w kefirze, płuczę, lekko solę, czekam pól godziny, obtaczam w mącę i na patelnię.

Ryba po grecku.

Aby zrobić rybę po grecku przede wszystkim trzeba mieć robot kuchenny, jak się nie ma robota i czasu można sobie odpuścić, ewentualnie kupić mrożoną krojoną włoszczyznę, ale szczerze mówiąc to nie to. Zaczynam od posiekania cebuli, w robocie oczywiście, wrzucam do garnka na olej, i się dusi. W tym czasie mój robot trze za mnie marchewki i pietruszki – pietruszki trzy razy mniej niż marchewki, a wszystkiego razem dwa razy więcej niż cebuli. Tak mniej więcej. Dorzucam warzywa do cebuli, dolewam wody, dodaję soli i przypraw, i się dusi. Jak się warzywa uduszą dodaję koncentrat pomidorowy. Nie powiem ile bo nie wiem, tak na oko, aż będzie dobre, zresztą każdy ma inny smak, trudno narzucać.

No i ostatni składnik czyli ryba. Teoretycznie powinno się ją podziabać na małe kawałki i usmażyć, ale nie ze mną takie numery. Kupuję dwa kilo mintaja i pakuję go do warzyw zamrożonego. Potem to wszystko gotuje się na wolnym ogniu tak długo aż ryba się rozmrozi i rozgotuje a nadmiar wody odparuje. Dwa kilo jest wielkością umowną, w zależności od ilości warzyw dorzucam tyle ryby, żeby było jej bardzo dużo w tych warzywach. Goście nigdy nie narzekają, że ryba nie usmażona ;) A idzie to naprawdę piorunem. Proponuję mieszać potrawę dużą łyżką (np. do bigosu), żeby ryba nie porozpadała się na trociny, tylko na kilkucentymetrowe kawałki.

Tilapia w porach

Może ciut więcej pracy ale pyyyyychotka. W oryginalnym przepisie był dorsz, ale akurat w sklepie nie było, kupiłam tilapię i tak zostało.

2 pory siekam w krążki, wrzucam na pięć minut na osolony wrzątek i odcedzam. Rybę polewam sokiem z cytryny, solę, posypuję przyprawą do ryb i białym pieprzem, układam w naczyniu żaroodpornym posmarowanym olejem. Na rybę wrzucam sparzone pory. 2 jajka mieszam z łyżką mąki i śmietaną, i tartym żółtym serem, ile go się tam zmieści, polewam tym rybę, na wierzch układam pokrojone pomidory i wkładam do pieca. W oryginalnym przepisie rybę się najpierw podsmaża, a pomidory układa na upieczone danie, ja robię po swojemu :P Piecze się aż będzie gotowe, biorąc pod uwagę, że ryba jest surowa, to pól godziny minimum trzeba jej dać, jeżeli ktoś ma chęć podsmażyć, to zapiekanie nie musi trwać tak długo.

Śledź w oleju

Wiadomo, śledź w kawałki, cebulę robot sieka, poprzekładać to na zmianę w słoiku i zalać olejem, można zrobić dwa dni przed świętami.

Śledź w śliwkach

Słoik albo i dwa śliwek w occie to podstawa tej potrawy. Dwa dni przed świętami wyjmuję śliwki ze słoika, kroję na połówki i wyjmuję pestki. Śledzie kroję w kawałki i wkładam do zalewy po śliwkach. I tak to stoi do Wigilii. W Wigilię śledzie układam na talerzu, posypuję posiekaną cebulką, na to posiekane śliwki(nie wszystkie), całość smaruję majonezem, dekoruję połówkami śliwek i posiekaną pietruszką a jak nie mam pietruszki to czymkolwiek. Pychotka

Śledź pod pierzynką

Pierzynka w mojej wersji składa się z cebulki, jabłka, jajka na twardo i majonezu. Na wierzch starty ser żółty i posiekana pietrucha i jest pysznie. Można zrobić dzień wcześniej żeby się przegryzło.

Barszcz wigilijny

Przepis prosty i tani jak barszcz ;)  Duży burak, marchewka, grzybki jak akurat mam, sól, pieprz, listek laurowy i ziele angielskie. Żadnych zasmażek wywarów ani niczego takiego, to postny barszcz. Buraka obieram i kroję w kostkę, marchewkę wrzucam do garnka całą. Razem z przyprawami i grzybami gotuję na wolnym ogniu koło godziny. Dobrze zrobić dzień przed Wigilią, wtedy jest najsmaczniejszy.

Uszka do barszczu

kupuję gotowe w sklepie, broń Boże nie mrożone.

Pierogi

Całkiem tak jak uszka.

Kompot

Paczka lub dwie suszonych owoców i do gara.

Kluski z makiem

Paczka łazanek ugotowana według przepisu i mak z puszki.

Kiedyś oczywiście bawiłam się w parzenie maku i trzykrotne mielenie, niestety nie mam elektrycznej maszynki, na mielenie ręczne nie mam czasu i tyle. Jak komuś za mało w puszcze bakalii to nic nie stoi na przeszkodzie żeby dorzucić, podobne z cukrem lub miodem, jeśli ktoś lubi naaaprawdę słodko.

Ciasta

czyli coś bez czego nie da się przeżyć świąt

Pierniczki

Wiadomo robi się miesiąc wcześniej, żeby skruszały więc można się bawić, ja mam taki przepis, są super (MagdaM dziękuję!)

Dajesz tak: 1 kg mąki, 2 jajka, szklanka miodu, 3/4 szklanki cukru, kostka margaryny, 2-3 łyżki przyprawy korzennej, 2 dag sody. Margarynę, cukier i miód topisz w rondelku, dodajesz przyprawę, mieszasz i studzisz. Potem przesiewasz mąkę, dodajesz jajka i to z rondelka i wyrabiasz ciasto jak na pierogi.

Jak będzie już jednolite to dzielisz na kawałeczki i dajesz mu poleżeć z 5 minut pod przykryciem, a potem wałkujesz na ok 1cm, wykrawasz wzorki, dajesz na blachę przykrytą papierem do pieczenia i do piekarnika.

Ja z termoobiegiem miałam na 170 stopni i piekły się 5 minut na złoty kolor i tyle

Piernik dojrzewający dwa tygodnie

Uważam to ciasto za genialne głównie z tego powodu, że robi się je odpowiednio wcześniej, więc można mu poświęcić trochę czasu, chociaż wcale nie za dużo. Oryginalny przepis ze starej książki kucharskiej gdzieś mi wsiąkł, korzystam z tego http://kuchnia-polska.net/piernik-dojrzewajacy-2-tygodnie-i,16
ale wcale się nie upieram że jest najlepszy. Piernik jest pysznym ciastem, kojarzy się ze świętami, urok akurat tego polega na tym, że kiedy nie ma już czasu na ukręcanie, wyjmuję z lodówki gotowe ciasto i wkładam do pieca ;)

Makowce

Kiedyś zmora każdej gospodyni, przynajmniej w sensie czasowym. Ja nie mam takich problemów. Jak mówiłam jest mak z puszki, mnie to wystarcza. A ciasto? Robot kuchenny z misą lub dzbankiem do ciasta daje radę, naprawdę makowiec to chwila roboty, później oczywiście ciasto musi wyrosnąć, a potem to już byle mieć gdzie stolnicę położyć ;)

Przepisów na ciasto drożdżowe jest tyle ile gospodyń, ja korzystam z takiego:

Pół kostki drożdży, teoretycznie powinno się rozmieszać z łyżką cukru, łyżką mąki i łyżką mleka, ale ja jakoś więcej na oko daję, i czekam aż wyrośnie, żeby nie zmarnować reszty gdyby drożdże były do kitu, jak wyrośnie to rozpuszczam pół kostki margaryny, a do robota sypię na oko 1/3 torebki mąki, tak z pół szklanki cukru i mleka tyle samo, jedno żółtko, chociaż teoretycznie powinno być więcej na tyle mąki, ale jakoś daję jedno, i to miksuję, potem dodaję drożdże wyrośnięte, i miksuję, na koniec margarynę i tez miksuję. I teraz uwaga ciasto musi wyjść elastyczne gładkie, i odchodzące od wszystkiego, to znaczy jak mi się zrobi z niego kula w robocie, a ścianki i środek są czyste, to znaczy że się udało, jak mam breję to dodaję mąkę, małe ilości, i dalej miksuję, aż się zrobi ta kula, jak widzę że się robi to palcem sprawdzam czy dobre, dobre jest jak dotykam i wydaje mi się że ciasto mi się do palca przylepi a się nie przylepia.

Wyrobione ciasto wkładam do miski, przykrywam czystą ściereczką i daję mu wyrosnąć. Jak wyrośnie dzielę na pól, wałkuję na długość brytfanki, smaruję makiem, zawijam, wierzch smaruję pozostałym białkiem (dobry do tego jest pędzel do golenia) i do pieca. Ciasto drożdżowe piecze się stosunkowo szybko, myślę że góra 40 minut.

Tort makowy

Robię specjalnie dla męża, bo go uwielbia, oczywiście też na bazie maku z puszki,

tak więc w mojej wersji wygląda to następująco:

ucieram pięć jajek i pół kostki margaryny, dodaję szklankę bułki tartej i pól proszku do pieczenia, następnie puszkę maku, ucieram i próbuję czy jest dobre na słodkość, jak nie jest to dodaję cukru. Jeżeli jest zbyt rzadkie to dokładam bułki tartej . Obowiązkowo dodaję bakalii bo lubię jak jest dużo. Wkładam do tortownicy i do pieca. Piecze się około godziny.

Ciasto jest na tyle słodkie że nie wygłupiam się z przekładaniem go kremem, ale gdyby ktoś miał chęć to można, tylko wtedy proponuję nie dosypywać cukru do ciasta.

Wuzetka

Bo na święta musi być przynajmniej jedno ciasto z kremem.

Najprostszy przepis na świecie:

Wrzucam do robota pół margaryny, pół szklanki cukru, 4 łyżki dżemu, 2 łyżki kakao i 2 jajka. Po dokładnym zmiksowaniu dorzucam: 2 szklanki mąki, szklankę mleka i jedną łyżeczkę sody. Miksuję aż będzie gładkie, przekładam do wysmarowanej tłuszczem brytfanki i piekę około godziny.

Wuzetka lubi być przechowywana w lodówce, ale uwaga!!!!! nie można włożyć do lodówki żadnego ciasta jeśli są w niej śledzie i posiekana cebula, szkoda naszej roboty, ciasta będą do wyrzucenia. Dlatego wuzetkę piekę wcześniej, ale kremem przekładam po Wigilii oczywiście pilnuję, żeby goście zjedli śledzie :P Krem, jak się pewnie domyślacie, robię błyskawiczny dr Oetkera ;) Jakoś nie bawi mnie po kolacji wigilijnej siedzenie w kuchni i ubijanie jajek na parze.

Bigos i mięso to działka mojego męża, nie pytajcie jak to robi, nie mam pojęcia, zresztą ja tego nie jem. Wiem tylko, że do bigosu wlewa czerwone wytrawne wino. Aha, mięso powinno poleżeć w przyprawach ze dwa dni, tak twierdzi doświadczona gospodyni, której ufam, dopiero wtedy się je piecze.

Jak chcecie możecie uznać, że jestem leniwa, ja tam wolę myśleć, że mam praktyczne podejście do świąt ;) No i trochę czasu na całą resztę przygotowań, wszak nie samym chlebem człowiek żyje ;)

Źródło zdjęcia: Flickr

5
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maddziula
Gość
Maddziula

A co z sodą do pierniczków- dodajemy do rondelka, czy do mąki? :)

Mirella
Gość
Mirella

Ja dodaję do mąki

Maddziula
Gość
Maddziula

dzięki! dziecko właśnie zasnęło, zaczynam piec pierniczki :)

Mirella
Gość
Mirella

Pochwal się efektami ;) Mnie jeszcze dekorowanie czeka

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close