Ciąża – odsłona II

Ciąża – odsłona II


Agnieszka Jelinek

10 października 2014

To już końcówka siódmego miesiąca, nawet nie wiem kiedy ten czas mi minął. Jeszcze nie dawno rozmawialiśmy o drugim dziecku, dawaliśmy sobie czas, bo przy pierwszym dziecku staraliśmy się ponad pół roku. Tym bardziej ku naszemu zdziwieniu zobaczyliśmy dwie kreski – przy pierwszym podejściu – ma się te moc, nie? Druga ciąża -była radość, euforia, ale już tak inaczej. Nie było tej iskry, podskakiwania pod sufit. Tylko długie patrzenie w oczy partnera, w których malował się uśmiech, radość, spokój….

Druga ciąża nie jest już taka sama jak pierwsza. Do wielu rzeczy podchodzę spokojniej, z jednej strony wiem, co mnie czeka, na co zwracać uwagę. Z drugiej strony cieszę się z każdej wolnej chwili, kiedy możemy być same z sobą – a wierzcie mi lub nie, ale o takie chwile trudno przy aktywnym trzylatku. Nadal zdarzają się mi takie dni, pełne zadań do wykonania, gdzie gdyby nie rosnący brzuszek zapomniałabym, że jestem w ciąży – a to mi się wcześniej przed pojawieniem brzuszka zdarzało.

Będąc w pierwszej ciąży, wszytko było dla mnie nowe, niesamowite i nie do ogarnięcia. Szybko odnalazłam forum mam czerwcowych na jednym z portali parentingowych. Podczytywałam już fora mam, które już cieszyły się maleństwami. Pamiętam to uczucie, jak nie mogłam się doczekać przyjścia na świat pierworodnego. To właśnie tam poznałam wspaniałą dziewiątkę dziewczyn, z którymi udało nam się stworzyć nie tylko ten blog, ale zawiązać też przyjaźnie. Czasem tłumaczę mężowi, że dziewczyny są dla mnie jak grupa wsparcia, bez której nie wyobrażam sobie jak można by funkcjonować.

Czy tym razem szukałam forum mam grudniowych? Z ręką na sercu przyznaję, że dopiero niedawno zerknęłam na jedną grupę i ku mojemu zdziwieniu zauważyłam jak daleko “w tyle” jestem z przygotowaniami. Dziewczyny już w szóstym miesiącu miały wszytko poprane, wyprasowane, łóżeczko rozstawione – a u mnie? Łóżko nadal stoi w piwnicy, tak samo jak wózek. Ubranka – do zeszłego tygodnia nic nie miałam – bo po Marcinie rzeczy są jakby nie na tę porę roku, a tym bardziej zbyt chłopięce. Ubrania choć posortowane, nadal nie uprane i nie uprasowane. Torba do szpitala – może znajdą się pojedyncze rzeczy. Do końca pozostało 9 tygodni – dla mnie to dużo czasu.

Wkrótce czeka nas ostatnie obowiązkowe badanie usg – czy czuję podekscytowanie, zdecydowanie tak. Naprawdę nie możemy się doczekać kiedy będziemy mogli znów ją podpatrzyć i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Teraz pozostało nam delektowanie się kopniakami małej, która nie daje o sobie zapomnieć, a także czas powoli zabrać się za przygotowania.

Fot. Ben Grey/ CC BY

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. oj tak druga ciąża jest inna, moja córeczka jest już z nami 5 miesięcy a oczekiwania na nią minęły przy moim 4 latku w mgnieniu oka, czas tak szybko ucieka , nie było dużo czasu na delektowanie się każdym ruchem , choć było one cudowne – inne. Aż zatęskniłam za kopniakami, ale jak teraz patrzę na moją Lili jak słodki śpi to nic mi wżyciu więcej nie potrzeba. Mam cudowną rodzinę, cudowne dzieci i po prostu jestem szczęśliwa.:)

  2. Pięknie opisane ;) kolejna ciąża to już zupełnie coś innego, jesteśmy na początku drugiego trymestru ale ta myśl, że wkrótce będzie trzeba kompletować wyprawkę jeszcze do mnie nie dociera ;) Wszystko jest takie inne, radość ogromna , myśl o kimś maleńkim w środku pod serduszkiem jest codziennie :) ciekawe jak to będzie i czy damy radę :)

    1. życzę dużo sił i zdrowia! Spokojnie, ja nadal odkładam przygotowanie wyprawki – a przede mną ostatnie 8 tygodni :)

  3. zgadza się druga ciąża zupełnie inna, choć też bardzo ważna. Więcej spokoju , mniej czasu na czytanie różnych artykułów, mniej kupionych gazet ;-) też uważałam że ze wszytskim zdążę, nie miałam tak wszystko poszykowane na tip top jak przy pierwszej.Inne nastawienie , wiedziałam co mnie czeka dlatego mniej stresu.

  4. Zazdroszczę brzuszka nr 2! Sama obawiam się podjąć decyzję o kolejnym dziecku, jakaś mnie bardzo by chciała,a druga jest niezdecydowana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Wyczarować jesienny klimat w domu

Wyczarować jesienny klimat w domu


Fizinka

8 października 2014

Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja uwielbiam otaczać się pięknymi i oryginalnymi gadżetami, tworzyć własnoręcznie różnorodne dekoracje, dopasowywać wystrój wnętrz mojego domu do aktualnie panującej mody, nastroju, okazji czy pory roku?!

A w związku z tym, że stosunkowo szybko się nudzę, stawiam na takie akcesoria, które łatwo i tanio mogę wymienić.

I tak oto dziś, pokażę Wam, jak w mgnieniu oka, bez zbędnych rewolucji i rujnowania budżetu domowego można odmienić nieco swe wnętrza, inspirując się smakiem, zapachem oraz kolorami jesieni ;-)

Co można wykorzystać?
– wrzos/y,
– różne odmiany dyni,
– żołędzie,
– kasztany,
– kolorowe liście,
– jarzębinę,
– szyszki,
– jabłka,
– wszystko to co kojarzy ci się z jesienią!

Jak to wykorzystać?

Wrzosy wystarczy włożyć do jakiegoś ładnego koszyka lub zwykłych doniczek.
Uwierzcie mi, wystarczył tylko jeden wrzos w salonie by odmieć  jego dotychczasowy wygląd i tym samym poprawić mi nastrój!

Z dyni, można wyczarować wiele! Począwszy od lampionów, po doniczki i świeczki. Ale to co najbardziej podoba mi się w tych warzywach to fakt, iż same w sobie są na tyle urokliwe, że nie trzeba z nimi nic robić, wystarczy położyć na stole, komodzie, podłodze, schodach czy przed drzwiami Twojego domu!

Osobiście przymierzam się do lampionów – w zeszłym roku “bawiłam się” z nimi pierwszy raz w życiu i jak się okazało, stanowiły dużą atrakcją dla Jaśka, ale póki co zdobią moją kuchnię i salon swobodnie sobie leżąc na barku oraz stole. A także mój taras gdzie pięknie współgrają z bukietem wrzosów.

Z żołędzi i kasztanów można zrobić tradycyjne „chłopki”, znane mi jeszcze z czasów mojego dzieciństwa. Nasze twory zagościły oczywiście w pokoju Jasia.

Poza tym wykorzystałam je do zrobienia małego stroika.. czy świecznika? Jak zwał tak zwał, chodzi o efekt! ;-)  Do mojej dekoracji wykorzystałam zwykłą paterę tortową, na której ułożyłam liśćie (tak by wystawały trochę poza jej krawędzie), następnie żołędzie oraz kasztany, a w środek włożyłam świeczkę.

W związku z tym, że gdzieś w swoich szpargałach miałam schowane ozdobne styropianowe kule, w odcieniach beżu i brązu postanowiłam je tam dorzucić, by nieco urozmaicić stroik.

Resztę żołędzi wsypałam do kieliszków na wino, do środka włożyłam malutkie świeczki typu tealight i mam eko świeczniki, które swą niezwykłą prostotą bardzo cieszą moje oko.

Do tego wszystkiego chciałam jeszcze użyć  jarzębinę i szyszki, ale niestety (na mojej wsi) ich nie znalazłam ;/  Chyba muszę zapuścić się z Jasiem gdzieś dalej…

Całe zdobienie domu, zajęło mi dosłownie chwilę, kosztowało około 20,00zł (3x wrzosy, 2x dynie, resztę dyniowatych dostałam od teściowej, no a pozostałe elementy dekoracji pozbierałam na podwórku), efekt jest moim zdaniem baaardzo fajny (mnie się podoba a to najważniejsze!).

Pokażę Wam zdjęcia, choć fotograf ze mnie żaden i fotki  prawie w ogóle nie oddają uroku moich dekoracji. No ale może, mimo wszystko kogoś zainspirują.


P.S. Jeśli jesienne aranżacje Waszych domów macie już za sobą, pochwalcie się efektem!

100_2942

100_2946

100_2951

100_2940

100_2952

Zdjęcia: Fizinka

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Jakie to proste! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Dlaczego gotowanie na parze jest zdrowe? Zdrowe posiłki dla całej rodziny.

Dlaczego gotowanie na parze jest zdrowe? Zdrowe posiłki dla całej rodziny.


Hanna Szczygieł

6 października 2014

Powodów by dać się przekonać do tej metody przyrządzania posiłków jest wiele, uważasz, że to nie dla Ciebie – spróbuj, zdrowe może być smaczne! Gotowanie na parze to świetny wybór, szczególnie gdy pichcisz dla dzieci.

Dlaczego warto gotować na parze? 10 powodów by spróbować – To proste!

  1. Do przygotowania posiłków nie potrzebujesz tłuszczu.
  2. Produkty nie są zanurzone w wodzie, dzięki czemu nie  tracą cennych substancji odżywczych – są bardzo zdrowe! Gotowanie na parze pozwala zachować maksimum witamin i składników mineralnych.
  3. Produkty przygotowane tą metodą są jędrne, chrupkie, kolorowe i smaczne.
  4. Jedzenie gotowane na parze zachowuje więcej smaku.
  5. Gotowanie na parze pozwala zrezygnować z dodawania soli do posiłków – to szczególnie ważne
  6. Podczas obróbki termicznej jedzenia tą metodą, nadal możesz wzbogacać smak ziołami i przyprawami.
  7. Mniej zmywania, zero mieszania i żadnego pryskającego tłuszczu.
  8. Dzięki urządzeniom do gotowania na parze – oszczędzisz czas i energię, zyskasz zdrowie i bardziej aromatyczne posiłki.
  9. Szybszy czas gotowania – gotuj równocześnie cały obiad. Gotowanie na parze jest szybsze niż gotowanie we wrzątku. Pamiętaj, aby pokrywka dobrze przylegała do naczynia – w ten sposób osiągniesz wyższą temperaturę i skrócisz czas gotowania. Właśnie w ten sposób działa Babycook.
  10. Zdrowe jedzenie „od małego” – to zdrowie i dobre nawyki żywieniowe dla Twojego dziecka

image

Ciekawostka: Czy wiecie, że nawet jajka w skorupkach można gotować na parze? Właśnie na tej metodzie opiera się działanie jajowaru (kolejnego pożeracza miejsca w naszej kuchni!). Kuchnia chińska od dawna wykorzystuje ten trik.

Gotowanie na parze – co będzie potrzebne?

Również tutaj zbędna jest wielka filozofia, żeby przygotować posiłek na parze – potrzebna jest woda i „coś” w czym całość ugotujemy. Co mamy do wyboru?

– specjalne garnki z wkładkami do gotowania na parze
– zwykłe garnki z umieszczonym w środku wkładem, stalowym sitkiem lub durszlakiem (dostępne są również silikonowe akcesoria)
– parowary i inne wielofunkcyjne urządzenia – jak Babycook, dzięki któremu gotowanie na parze jest jeszcze przyjemniejsze i bardzo łatwe.

Wybierając sprzęt sprawdź, które urządzenie posiada dodatkowe funkcje, jak rozmrażanie, podgrzewanie, miksowanie oraz akcesoria: do gotowania ryżu i makaronu, używania przypraw i ziół – to pozwoli je maksymalnie wykorzystać i zaoszczędzić przestrzeń w kuchni. Jeśli kupujesz urządzenie z myślą o gotowaniu dziecku, polecamy Babycook (więcej informacji znajdziesz w recenzji – osobiście testowałam, z małym smakoszem u boku).

Co i jak można ugotować na parze?

Praktycznie wszystko! Mięso, warzywa, owoce, ryby i owoce morza, jaja, desery.

Gotowanie na parze wcale nie oznacza ciągle tego samego smaku – wręcz przeciwnie, pozwala wycisnąć z produktów to co najlepsze na wiele sposobów.

Jak długo gotować na parze?

Warzywa

Ziemniaki:
w mundurkach: około 40 minut
pokrojone w kostkę: około 15 minut

Kalafior (różyczki): około 12 minut
Brokuły (różyczki): około 10-15 minut
Cebula: około 10-12 minut
Marchewka (plasterki lub słupki): około 12-15 minut
Kukurydza (cała kolba): około 20-35 minut
Por (plasterki) około  15-20 minut
Papryka (paseczki): około 10-15 minut
Szparagi (białe): około 9-11 minut
Zielony groszek: około  6-12 minut
Seler (kostka): około  15 minut
Cukinia świeża (kostka lub plastry): około 7-10 minut
Szpinak świeży: około 8-10 minut
Szpinak mrożony (brykiet): około 15-20 minut
Fasola szparagowa świeża: około 15-20 minut
Fasola szparagowa mrożona: około 25-30 minut

Mięso

Pierś z kurczaka:
drobne kawałki około 10-15 minut
cały filet: około 20-25 minut
Podudzia z kurczaka: około 35-40 minut
Schab: (plastry lub kostka max. grubość 1,5 cm): około 10-15 min.
Steki jagnięce: około 10-15 minut
Serdelki: około 10-15 minut
Kiełbaski frankfurterki (przed gotowaniem należy je ponakłuwać): około 10-15 min.

Ryby

Filet z ryby świeży (cienki): około 5-10 minut

Cienki filet z ryby zamrożony: około 10-15 minut
Grube filety z ryby: około 10-15 minut
Świeże steki rybne: około 10-15 minut

Ryba w całości świeża: około 20-25 minut

Owoce
W zależności od dojrzałości i struktury owoca, zazwyczaj orientacyjny czas nie przekracza 15 minut

Jabłko (ćwiartki): około 10 minut
Gruszka (ćwiartki): około 12 minut
Brzoskwinie (wypestkowane połówki lub ćwiartki): około 10-12 minut
Morele (wypestkowane połówki lub ćwiartki): około 10-12 minut
Śliwki (wypestkowane połówki lub ćwiartki): około 10-15 minut
Maliny – około 7 minut
Ananas (kostka) – około 15 minut

Jajka

Jaja w skorupkach – czas gotowania: na miękko około 9 minut, na twardo około 15 minut. Tak naprawdę zależy to od wielkości naczynia, jajka oraz tego czy używamy produktu w temperaturze pokojowej, czy wyjętego z lodówki. Na pierwszy ogień, lepiej zrobić próbę z dłuższym czasem i „wyczuć bluesa”.

Jajka sadzone, jajecznica na parze – jajko należy wbić na naczynia lub na talerzyk, można je rozmącić delikatnie widelcem. Jeśli mamy ochotę możemy posypać je dodatkami lub przyprawami na wierzchu. Zobaczymy gdy będą gotowe (zazwyczaj czas gotowania to około 10-12 minut).

Jajka po chińsku – tradycyjna chińska metoda polega na, rozmąceniu jajka i odcedzeniu przez sitko powstałej piany. Tak przygotowane jajko należy wylać na talerzyk i przykryć drugim talerzykiem (ale można je gotować również bez przykrycia). Można urozmaicić smak dodając szczypiorek, zioła lub ulubione posiekane warzywa (Chińczycy dodają do jajek również mięso mielone i owoce morza).

Jeżeli jeszcze masz wątpliwości, przeczytaj jak ułatwić sobie życie. Gotowanie na parze jest przyjemne, to jedna z najmniej absorbujących kucharza metod przyrządzania posiłku!

Pozostaje mi już tylko życzyć Wam smacznego (i zdrowego)!pol_pl_Babycook-Solo-Pastel-Blue-NOWOSC-Beaba-857_5

 Partnerem wpisu jest marka Beaba

Zdjęcie tytułowe: Fot. Jeff Nelson / CC BY-SA

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Gdybym miała takie urządzenie to chętnie pogotowałabym na parze… ! ;)

  2. Ja gotuję na parze od lat i nie wyobrażam sobie inaczej

  3. Asia Woźniak

    Bardzo przypadły mi do gustu przepisy, ale także sprzęt. Muszę namówić Św. Mikołaja :)

  4. Ja zdecydowanie wolę w szybkowarze – też w nim można gotować na parze a o ile szybciej – polecam zabieganym rodzicom

  5. No my już naszą małą od małego nauczyliśmy i wcina aż miło. Jedzonko zresztą dużo bardziej kolorowe, to i je się chętniej w przypadku dziecka. Chociaż teraz częściej już korzystamy z piekarnika z parą i plus steamem zamiast parowaru, bo mniej mieści, a piekarnik dostaliśmy na nowe mieszkanie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Mama Ania Przybylska

Mama Ania Przybylska


Fizinka

5 października 2014

Pamiętam, że jako mała dziewczynka byłam bardzo związana z mamą. To Ona dawała mi silne poczucie bezpieczeństwa. Być może dlatego, nie lubiłam kiedy nie było Jej w pobliżu.

Pamiętam też, że był taki dzień kiedy prosto po pracy pojechała do fryzjera (o czym nie wiedziałam), długo nie wracała do domu… – były to dla mnie prawdziwe chwile grozy, wielkiego strachu i bólu, bo mój mały rozumek mówił mi, że coś złego mogło Jej się stać i już nigdy do nas nie wróci!?!

To chyba było takie moje małe traumatyczne przeżycie….

Dziś sama jestem mamą, 3-letniego Jasia, a moja świadomość dotycząca potrzeby posiadania mamy oraz jej bliskości, bycia tuż obok, na każde zawołanie – jest jeszcze większa.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój syn traci mnie, na zawsze, bezpowrotnie!

Przecież to jest dziecko! Takie malutkie! Bezbronne! Niewinne! On nie zasługuje na tak straszne doświadczenie, jakim jest utrata swego Rodzica!

A jednak takie rzeczy się zdarzają.

Aktualnie siedzę, lekko wstrząśnięta, niedowierzająca, bo dotarła do mnie informacja o śmierci Anny Przybylskiej.

Młoda, piękna kobieta. Moja ulubiona polska aktorka. Poniekąd idolka. Mama TROJGA dzieci!

I Ona rzekomo nie żyje?! Przecież to niemożliwe! Taka osoba, nie może ot tak sobie odejść z tego świata i na dodatek – OSIEROCIĆ TROJE BRZDĄCÓW!? Nie zgadzam się!

Tak mi źle na duszy i sercu jak sobie pomyślę o tych „biednych” dzieciach. Najmłodszy z nich, chłopczyk, jest imiennikiem i rówieśnikiem mojego Jasia…  Na samą myśl o tym, łzy cisną mi się do oczu.

I choć wcale tego nie chcę, mimowolnie wyobrażam sobie ten ból i rozpacz z jakim musi się teraz zmierzyć cała rodzina Ani. Żal mi Ich.

Swoją drogą, to niesamowite, jak wiadomość o śmierci zupełnie obcej, nieznanej mi osoby, gwiazdy, może mnie tak poruszyć, zaboleć i sprawić, że płaczę…. !?!

W obliczu takiej tragedii (jaką jest niewątpliwie śmierć bliskiej, ukochanej osoby oraz osierocenie  dzieci), uświadamiam sobie jaką jestem szczęściarą, mając pełną i zdrową rodzinę!

Na co dzień o tym nie myślimy, bo gonimy za pieniądzem i lepszym jutrem, ale prawda jest taka, że powinniśmy więcej czasu spędzać razem i doceniać to co mamy!

Bo dziś jesteśmy, a jutro może nas już nie być…..

Z wyrazami głębokiego współczucia dla rodziny Ani Przybylskiej

Anna Przybylska

Fot. FB / Anna Przybylska

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Ciągle nie mogę w to uwierzyć. I cały dzień popłakuję. Ta myśl o Jej osieroconych dzieciach mnie….. przeraża :(

  2. świetnie i dosadnie napisane ….Mam takie same myśli ..

  3. Mija kolejny dzień, a ja wciąż nie wierzę i popłakuję..

  4. Małgorzata Duda

    Sama zostałam mamą od niedawna i nie wyobrażam sobie życia bez kochanej córeczki Jagódki .Wiem napewno że warto cieszyć sie każdą chwilą bo nigdy nie wiadomo co nas może spotkać .Życie jest tak krótkie i ulotne więc poświęćmy je rodzinie szczególnie dzieciom które potrzebują miłośći bliskośći rodziców zwłaszcza w okresie kiedy dorastają .Ania Przybylska jest dla mnie najlepszą aktorką najlepszą matką i wzorem do naśladowania .Żadna aktorka nie może sie z nią równać.Pisze o niej w czasie terażniejszym poniewaz tacy ludzie jak ona nigdy nie umierają tylko przechodzą do wiecznośći i cieszą sie życiem wiecznym.Ania pokazała wszystkim Polakom ,że rodzina jest w życiu najważniejsza ,że dzieci są bezcennym darem od Boga ,że tak naprawde dla nich żyjemy staramy sie troszczymy bo one nadają sens życiu a nie tam jakieś wartośći materialne ,sukcesy zawodowe itp.Aniu jesteś dla mnie i będziesz wielkim człowiekiem bo pokazałaś ludziom, Polakom co znaczy kochać .Dzięki tobie ludzie sie bardziej szanują kochają i doceniają życie.Twoja śmierć nie poszła na marne .Dziękuje Ci Za Wszystko .

  5. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, że Ani już nie ma i wciąż rozmyślam o Jej dzieciach! Jak one się miewają, bez mamy… ?? :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku