Podróże 20 lipca 2014

Chodź, pokażę Ci świat…- Terlickie jezioro

Liczne drzewa,  zielona, równiutko skoszona trawa,  woda, słońce, cisza i spokój…. – czyż nie brzmi pięknie??

Tak właśnie, zupełnie spontanicznie zorganizowaliśmy sobie pewną czerwcową niedzielę. Dwa wykonane telefony, szybka ustawka ze znajomymi, małe pakowanko i w drogę. Jeszcze tylko zahaczyć o sklep – trzeba przecież coś na grilla kupić i kantor – żeby wymienić złotówki na korony. Jedziemy.

Dokąd? Ano do Terlicka, uroczej wsi leżącej w Czechach, w powiecie Karwina. Do granicy, mamy jakieś dwadzieścia parę kilometrów, do punktu docelowego, około trzydziestu dwóch (dojazd od Śląska Cieszyńskiego). Ruch na drodze jest mały (albo wszyscy udali się na zbiorową mszę świętą albo już smażą się na słońcu?), w związku z czym na miejsce docieramy pędzikiem.

Aby dojechać do jeziora, przejeżdżamy “kawałek” przez wieś, która zachwyca mnie swoją czystością, spokojem i w zasadzie, można by rzec –  bezludnością. Zmierzając dalej, mam wrażenie, że tutejsza cywilizacja nie istnieje, bo nie widzę ani pół żywej duszyczki.

Ok, dojechaliśmy…

Jezioro, przy którym “cumujemy”, otoczone jest lasem, a to w połączeniu z wodą, daje uczucie mega świeżości i naturalności. Sam akwen, jest dosyć spory, nie potrafię określić metrażowo ile szacuje jego powierzchnia, ale mieści się na nim bardzo dużo żaglówek, łódek, rowerków, …i swobodnie pływających turystów ;-)

Woda ogólnie rzecz biorąc jest czysta i można w niej pływać (choć trzeba uważać bo nie zaobserwowałam tam ratowników!) , ale umówmy się – lazurowe wybrzeże to to nie jest! Dna nie zobaczysz, a gdzieniegdzie połechtać Cię może jakiś glonek ;-)

Z wejściem do wody jest różnie, w zależności od tego na którym brzegu jeziora się znajdujesz, przykładowo u „nas” było dosyć łagodne, tak, że dzieci mogły same podejść i zmoczyć trochę stópki, ale z innej strony, do której dopłynęliśmy pontonem, było o tyle gorzej, że trzeba było albo skakać do wody z małej skarpy, albo się na nią wdrapywać.

W wybranej przez nas miejscówce, jest rozbite małe obozowisko (kempingi, namioty,..) ale to nic, bo miejsca na trawie jest jeszcze sporo. Rozkładamy więc koce, rozpalamy grilla, dzieciakom wyciągamy piłki, starszakom dmuchamy ponton, kto może raczy się zimnym, złocistym Radegast`em…  ;-)

Jakby powiedział, mój stary, dobry kolega – „Gra i trąbi zespół Kombi” ;-)

Tak, leniuchować można długo, szczególnie jeśli pogoda dopisuje, a towarzystwo jest doborowe (jak w naszym przypadku). Jednak, atrakcji dla miłośników sportu i rekreacji nie brakuje i myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

W zależności od tego, na jakim brzegu „wylądujemy”  do wyboru mamy: rowerki wodne, żaglówki, motorówki, skutery wodne czy kajaki. Dla fanów gier grupowych są piaszczyste boiska do piłki nożnej i siatkówki. Dla dzieci, zarówno tych mniejszych, jak i większych są liczne place zabaw, trampoliny oraz baseny. A ci, którzy ruszać się zbytnio nie lubią, ale też nie chcą siedzieć zupełnie bezczynnie mogą połowić rybki, gdyż przy  brzegach rozstawione są wędki i każdy, nawet amator – wędkarz może spróbować swoich sił ;-)

Wokół jeziora nie brakuje oczywiście punktów gastronomicznych, noclegowych oraz łazienek i toalet, chociaż te ostatnie (przy „naszym” brzegu) specjalnie eleganckie nie były, no ale najważniejsze, że znajdowało się tam mydło, ręczniki papierowe i papier toaletowy! ;-)

Cóż, dzień zleciał nam bardzo szybko, a z racji, że było tak przyjemnie, nie chciało nam się wracać do domów! Jednak musieliśmy… ale pojedziemy tam na pewno, jeszcze nie jeden raz! Mało tego! Następnym razem, zabieramy namioty i zostajemy na noc, to już postanowione! ;-)

Aha, jest jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć. Czesi to bardzo spokojni i kulturalni ludzie, przynajmniej Ci, z którymi mieliśmy okazję tam obcować ;-)  W porównaniu z Polakami, którzy w takich miejscach uwielbiają robić „bydło”, szczególnie po wypiciu kilku głębszych ;/  A to, dla nas – rodziców jest ważne, kiedy wybieramy się razem z dziećmi.

Polecam, wypoczynek nad jeziorem w Terlicku (Cierlicko)

Ahoj! ;-)

Terlickie jezioro 2

Terlickie jezioro 5

Terlickie jezioro 3

Terlickie jezioro 4

Terlickie jezioro

Zdjęcia: Fizinka

9
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Donald guraFizinkamariuszMaria CiahotnaMagdalena Marczuk Romanowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Za młodu bywałam tam często. Bardzo mile wspominam te wyprawy. Chyba pora zabrać tam moje dzieciaki;))

Maria Ciahotna
Gość
Maria Ciahotna

Warto jeszcze dodać, że miejscowość jest na tyle blisko polskiej granicy, że wiele osób jeżeli już nie rozmawia po polsku, to przynajmniej rozumie :) prawie wszyscy potrafią się posługiwać specyficzną gwarą, mieszanką polsko-czesko-staroniemiecką :) i rzeczywiście jest spokojnie, ładnie i przyjemnie!

mariusz
Gość
mariusz

Proszę mi powiedzieć gdzierozbijaliacie namiot, u kogo? Bo się wybieram w ten weekend na 3 dni,a nie mam pomysłu gdzie się zahaczyć:-) dzięki za odp.

Fizinka
Gość
Fizinka

Ale my nie rozbijaliśmy namiotu – my tylko grilowaliśmy.. i do domu ;-)

Fizinka
Gość
Fizinka

Poprawiam się! ;) Byliśmy tam dzisiaj i miałam okazję sprawdzić, miejsce nazywa się „Na Vyhlidce” ;)

mariusz
Gość
mariusz

No i jak. Namiot można tam rozłożyć? Jak chociaż mniej więcej wyglądają ceny za noc?? Cokolwiek z przydatnych informacji proszę:-)

Fizinka
Gość
Fizinka

Wiem, że to już za późno… ale my mamy do Czech rzut beretem więc (póki co) jeździmy na jednodniowe wycieczki, nie rozbijamy namiotu, stąd nie orientuję się w cenniku niestety.

mariusz
Gość
mariusz

No to jeszcze jedno pytanko. Ile koron trza wymienić jadąc pod namiot na 3 dni w rodzinie 2+2

Donald gura
Gość
Donald gura

W tym roku na jeziorze było znacznie więcej Polaków niz Czechow. Puki co nie zauważyłem bydla z naszej strony ale boję się że w końcu któryś ziomek nie wytrzyma i pokaże na co stać prawdziwego polskiego wczasowicze z brzuszkiem.

Emocje 17 lipca 2014

Kilka powodów dla których urlop lepiej spędzić bez dziecka

Wraz z dzieckiem otrzymałaś w pakiecie ofertę wakacyjnego wypoczynku – jakże innego od tego z czasów „przed byciem mamą”. I obojętnie czy są to wczasy w kraju czy za granicą, nad morzem czy w górach, first lub last minute – są to wakacje na które wyjeżdżasz DLA DZIECI i dopasowujesz się DO DZIECI i możesz swoje potrzeby, zainteresowania i zachcianki głęboko zakopać w piasku.

A może tak zrobić sobie urlop od dziecka?

Teraz każda idealna matka (uśmiechająca się 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, posiadająca nieskazitelnie czyste mieszkanie i spiżarkę wypełnioną po sufit własnoręcznie przyrządzonymi konfiturami i kompotami) przeklina w duchu mój niedorzeczny pomysł.

Ale wracając do tematu – propozycja ta ma przecież sens! Bo możesz jechać tam gdzie TY chcesz, robić to, na co TY masz ochotę, kłaść się spać, gdy TY jesteś zmęczona (lub w ogóle się nie kłaść, bo tego właśnie SAMA chcesz) i robić te wszystkie rzeczy, których z dziećmi robić nie można (np. iść sobie spokojnie do muzeum i nikt nie ma na ten pomysł odruchu wymiotnego).

Możesz się wyłączyć – nie musisz być cały czas:

– skupiona (obserwując poruszający się mały obiekt w niewielkim promieniu plażowego koca),
– wszystkowiedząca (odpowiadając na pytania zadawane z częstotliwością kilkudziesięciu wystrzałów na minutę),
– kreatywna (szczególnie podczas ciągnących się w nieskończoność deszczowych dni i mieszkając na kilku metrach kwadratowych pensjonatu),
– przewidująca (wychodząc na spacer wrzucać do torby tonę rzeczy na wypadek deszczu, słońca, głodu,  kupy, uciaprania się czekoladowym lodem, komarów i jeszcze atakiem kosmitów).

Jeśli chcesz możesz też pomilczeć i nie musisz mieć oczu dookoła głowy. Amen.

Samo planowanie wyjazdu bez dzieci jest już przyjemniejsze – nie interesuje Cię kwestia odległości Waszego noclegu do najbliższego placu zabaw, masz w nosie zaopatrzenie pobliskich sklepów w słoiczki i pampersy oraz cennik wstępu do dino/ ocean/ linowych i innych parków rozrywki.

Możesz się spakować do swojej własnej jednej walizki. I na pewno Ci się to uda, bo nie będziesz zabierała: pieluch, kaszek, butelek, przewijaka, nocnika, dmuchanego rekina, kilku kocyków, wózka, namiotu na plażę, rowerka, rolek, hulajnogi i wielu, wielu innych rzeczy niezbędnych podczas wakacji z dziećmi.

Zaoszczędzisz też kasę – albo lepiej – wydasz ją na siebie! To, że należą Ci się lody i gofry to oczywiste, ale jadąc bez dzieci możesz popijać sobie piwo z procentami… i z sokiem oraz sączyć drinki z parasolką. A po wieczornym wypiciu ich kilku, możesz spać do 11.00, albo jeszcze dłużej.

I jeszcze jeden niekwestionowany argument, że lepsze są wakacje bez dzieci – możesz spędzić cudowne chwile  na romantycznych dłuuugich spacerach (po plaży lub po średniowiecznych ruinach) ze swoim ukochanym. Możecie przesiedzieć pół nocy w urokliwej knajpce, rozpalić ognisko na plaży, podziwiać gwiazdy, poszaleć do świtu na dyskotece, albo po prostu nie wychodzić z łóżka. Ach!

Tak podobno wygląda letni odpoczynek bez wymagających, absorbujących i (momentami) męczących dzieci. Podobno. Tak słyszałam. Pewnie taki wypoczynek doskonale by zrobił: mi, nam i małemu też! Ale chyba byłoby mi też smutno, że jestem w tak wyjątkowym miejscu i spędzam wakacyjne cudowne chwile bez mojego synka…

A może wcale nie?

45
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Edyta Wilk
Gość

No właśnie ;) Po pierwsze i tak nie ma z kim dzieci zostawić a po drugie – zdecydowanie za cicho, czysto i bez przygód by z nimi było ;)

Barbara Heppa-Chudy
Gość
Barbara Heppa-Chudy

Nie ma z kim dzieci zostawić – to jest argument.
Ale nie wierzę Edyta, że przeszkadzałaby Ci ta cisza, czystość i brak przygód ;)

lara
Gość
lara

A gdzie by tam Matka Polka pojechała na wakacje bez dzieci, wstyd nawet pomyśleć

Barbara Heppa-Chudy
Gość
Barbara Heppa-Chudy

Zawsze można być incognito ;)

Barbara
Gość
Barbara

Ja o tym marzę,żeby spędzić wakacje tylko z mężem i odpocząć trochę od dzieci.Myślę,że każdej z nas to się należy i nie ma w tym nic złego.Jednak na razie jest to niemożliwe,bo nie mam z kim zostawić mojej trójki nawet na weekend,nie mówiąc o dłuższym czasie.

Nina Bielecka Cłapka
Gość
Nina Bielecka Cłapka

Może za kilka lat… kiedy Wiktorek będzie na tyle duży żeby pojechał na kolonie, obóz… może wtedy pojedziemy gdzieś sami, teraz nie wyobrażam sobie wakacji bez synka… jakoś tak… w zeszłym roku miałam okazję sprawdzić jak to jest być samej nad morzem… pojechałam na 2 tygodnie szkolenia do nowej pracy, nad morze do Władysławowa, plaża dosłownie 300m od ośrdka szkoleniowego, piękna pogoda (koniec sierpnia) fakt, że szkolenie od rana do popołudnia, ale ja która KOCHAM Bałtyk, nie czułam tego czegoś, tej radości ekscytacji widokiem ukochanego morza… nie było radości bo nie było moich chłopaków, a teskniłam tak bardzoooooo

Maria Ciahotna
Gość
Maria Ciahotna

A ja, mama trójki dzieci, byłam teraz na 5 dni w Paryżu – mąż mnie porwał, dwójka starszych (4,5 i 2,5) została w domu z babciami (obie pilnowały na zmianę), najmłodsza pojechała z nami tylko dlatego, że nadal ją karmię. I do odstatniej chwili (czyli na pół godziny przed odjazdem na lotnisko) nie wiedziałam o niczym, to była niespodzianka urodzinowa… I było cudownie! Owszem, tęskniłam i trochę głupio się czułam, że dzieciaki zostały, ale świetnie wypoczęłam, miałam okazję porozmawiać z mężem swoim własnym, pospać rano (córeczka spała z nami w łóżku ale była kochana…). Na lato planujemy Bałtyk rodzinny, czyli… Czytaj więcej »

Ewelina Mąkosa-Salamon
Gość

Znam rodziców ,którzy faktycznie urlop spędzają bez dzieci ale ja sobie nie wyobrażam tego,ze mogę plażować zostawiając dzieci.Wakacje dla dzieci to fajna sprawa.Bylabym egoistką nie zabierając maluchów na urlop.Albo jedziemy wszyscy albo nie jedzie nikt

Ag Rodzanica Ur
Gość

urlop nie , jestem zbyt zapracowana aby spedzić cały urlop bez córki , ale np noc czy weekend to owszem , dzisiaj córka spi u babci ja mam wychodne z kolezankami mąż z kolegami pewnie i tak się spotkamy, ja dla siebie i tylko wyłącznie dla siebie rezerwuje festiwal Castle Party Festival. Myślę ,że każda mama potrzebuje wytchnienia a poza tym nie zapominajmy , że mama to również żona , partnerka a przede wszystkim kobieta

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Właśnie, właśnie. Ja mam wrażenie, że zmieniłam się tylko w mamę i o sobie nie pamiętam.

Milena Kamińska
Gość

My jesteśmy w trakcie szykowania się do spania. I zaraz mali giganci i odpoczynek. Tak szybko rano obrobilam się z posprzataniem chałupki że zrobiłam sobie sporo pracy sernik gotowany z waszego przepisu trzy farsze do pierogów jeden z sera drugi z kapusty i grzybów i trzeci boczek i kurki. No i na dodatek pizza na kolacje. A jutro zagniatam pierogi.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ale jesteś ekspresowa:) Jak dziś pierożki?

Milena Kamińska
Gość

A jeśli chodzi o urlop to jakieś większe wyjazdy odpadają bo inwestujemy trochę w dom pozatym wesela. Ale na pewno tradycyjnie pojedziemy pod namioty nad rzekę

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Oooo pod namiot to frajda nie tylko dla dzieci:)

Karolina Kałuska
Gość

my urlop zaplanowalismy i opłaciliśmy w listopadzie( zreszta rok wczesniej też tak zrobiliśmy), urlop bez dzieci owszem zdażył sie nam raz 7 dni w egipcie – teskniłam strasznie, ale i odpoczełam zregenerowąłam sie na maxa…. i nie uwazam sie za złą matke.. dzieci były pod opieką babci i dziadka :), wracająco do sppkojnego wieczora – moi jeszcze szaleja… o której padną nie mam pojecia…

Anna Pasikowska
Gość

Urlop zaplanowany, domek opłacony, dni odliczamy :D Weekend bez dzieci – marzenie, póki Syn nie podrośnie, to bez szans.
P.S. – Moje Dzieciory zawsze o 20 już w łóżkach :D

Aneta Siemieniuch
Gość

Urlop zaplanowany wypas mnie czeka bo jedziemy w 6 dorosłych osób i dziecko nasze kochane. Najważniejsze że będą najważniejsze osoby dla mojej córki – babcia,dziadek ciocia i wujek. Dziś śpi u dziadków to mam wolne w samotności bo mąż w pracy ale czasami i taki spokój jest potrzebny,bo po przyjeździe z pracy to takiego Powera dostałam że placek drozdzowy upieczony,dom sprzątnięty obiad na jutro gotowy (bo niestety pracuje) i po kąpieli padłam ale szczęśliwa że tyle roboty zrobione

Veronika Kate
Gość

Weekend bez dzieci owszem chodzi mi po głowie

Milena Kamińska
Gość

Pierożki właśnie skończyłam. Pakuje dla rodzinki i do zamrażarki. Wyszły przepyszne

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

A dasz przepis na ciasto? Prosi Madzia

Milena Kamińska
Gość

Nie biorę pod uwagę takiej opcji plany są juz z dziećmi

Klaudia Stańco
Gość

krótko i na temat …nie ma opcji …wakacje z córką …tak samo jak i każda wolna chwila

Monika Iwanecka
Gość

Weekend tak, ale wakacje tylko razem!!!♡♥

Anna Rogóż
Gość

Powód za sporo,przeciw jeszcze więcej ;-) my na wakacje wyjeżdżamy tylko ze względu na dziecko, by ono czerpało radość z nowości, odpoczynku od blokowiska :-) a na nas przyjdzie czas za może 10lat gdy to córka już nie będzie chciała jeździć z rodzicami ;-) Natomiast przyznam Szczerze że wyjazd bez dziecka jest fajny przez pierwsze kilka godzin ;-) potem jest „ale by się tu Madzi podobało”, „gdyby Madzia z nami była to byśmy poszaleli…” bo mieliśmy jeden samotny wyjazd rocznicowy :-P za to córka na weekendy letnie wyjeżdża z babciami i też pierw jest „huuurrraaa zrobię to i tamto” kilka… Czytaj więcej »

Mariola Maja Pawłowska-Włodarczyk
Gość

Zdecydowanie nie ;) Nie wyobrażam sobie wyjechać na wakacje bez dzieci. Każdą wolną chwilę spędzamy z nimi, trzeba korzystać bo szybko dorastają i wtedy nie będą chciały aż tyle czasu spędzać z rodzicami ;) Poza tym z maluchami jest weselej a odpocząć też mozna

Alicja Malinowska
Gość

Tak, biorę. Ale jest to nierealne, bo urlopu niewiele i warto go poświęcić dla dziecka. Za to, gdy dziecko wyjeżdża na wakacje z drugim rodzicem (jestem samotną mamą), to mam „lato w mieście” – wypoczywam :)

Anitka Guza-Bielarz
Gość

W tym roku tak planujemy dziewczynki do dziadków a my nad morze na kilka dni :)

Olga Kloda
Gość

Ja jestem przeciw. Nie odpoczelabym bo myslami z dziecmi bym zostala

Anna Maria Rutkowska
Gość

Jak najbardziej. Przynajmniej 3 dni w roku spedzam z mężem sam na sam gdzies poza domem :)

Zofia Jaworska
Gość

serce by mnie bolało że dzieci w domu z dziadkami a my się „bawimy ” ….
odpoczywam jak idą spać ,więcej odpoczynku mi nie trzeba

Anna Nowak-laszczkowska
Gość

Mam jedno dziecko….nie wyobrazam sobie spedzic wakacji bez niego ;) on ma nas my mamy jego …. Moze jak bedzie mial 7 lat to wtedy pomyslimy nad wakacjami bez dziecka ;)

Aneta Błąd
Gość

Jak myślę o urlopie to pierwsza rzecz z której się cieszę to czas spędzony z synem na zabawie bez patrzenia na zegarek aczkolwiek rozumiem tych którzy potrzebują parę dni tylko dla siebie, może gdybym miała więcej dzieci też bym tak robiła.

Milena Kamińska
Gość

NIE WYOBRAŻAM SOBIE ZAWSZE ZABIERAM DZIECI

Agnieszka Dąbrowska
Gość

Oczywiście że jestem za. Z każdego wyjazdu z synem wracamy wykonczeni. Jeśli mamy wyjechać i wypocząć to tylko sami.

Maria Ciahotna
Gość

Wróciliśmy wczoraj z dwutygodniowego urlopu z dziećmi (trójka), przez prawie tydzień była w tym samym miejscu też babcia dzieci z bratem, potem tylko my – było wspaniale :) ale jak się uda, to chętnie wyskoczymy we dwoje na 3-4 dni, bo sami sobą też kiedyś musimy się nacieszyć, tym bardziej że za kilka miesięcy pojawi się czwarta pociecha :)

Sylwia Similska
Gość

Uważam że każdemu należy się chwilka odpoczynku od dziecka a i dziecku nie zaszkodzi jak raz w roku pojedzie kilka dni z dala od rodziców.

Weronika Zachowska
Gość

Ja ciągle czekam aż będziemy mogli się sami wyrwać choćby na weekend, może za rok ;-)

Sylwia Wnuk
Gość

Nie wyobrażam sobie wakacji bez dzieci

Magdalena Woźny
Gość

Najlepsze wakacje to z dziecmi ;) nigdy bez nich

Aneta Klimek
Gość

Zobaczymy za 15 lat?

Magdalena Woźny
Gość

Za 15lat to ONI z nami nie będą chcieli jechać bo to siara ?

Natalia Wasiela-Dudek
Gość

Rodzina i harmonia w rodzinie to nie tylko dzieci. To dwoje ludzi, zwane małżeństwa, które powinno trochę pobyć razem. Dlatego wakacje z dziećmi a potem na 3 dni z mężem sami :-D

Katarzyna Kuboszek
Gość

W co roku z dziećmi tym razem całe 2 tyg razem poza tym wypady ale i sami też byśmy chcieli jechać cis na 2-3 dni odetchnąć od tego.wszystkiego ale to może za rok dwa

Martyna Gajowska
Gość

Decydując się na dzieci, nigdy nie brałam opcji wakacji bez nich… Rozumiem weekend ale wakacje ?? Dla mnie to straszne…

Vbb
Gość
Vbb

Możesz popływać, poopalasz się, pójść na masaż, spa, pobiegać, poszaleć w aqua parku

Zabawa 16 lipca 2014

Prąd – prawdziwe zagrożenie dla naszych dzieci

Od poczęcia chronimy nasze dzieci przed niezliczonymi niebezpieczeństwami, dbamy o nie, uczymy świata, prowadzimy za rękę. Zawsze czujni, gotowi stanąć między dzieckiem a niebezpieczeństwem. Dlaczego więc tak często zapominamy o zagrożeniu, które będzie towarzyszyło dziecku co krok? Zagrożeniu płynącemu z niewłaściwego obchodzenia się z prądem.

Ten temat, bardzo niesłusznie, jest pomijany i bagatelizowany przez rodziców, nauczycieli i szeroko pojęte media. Co rusz słyszymy o zapinaniu pasów, fotelikach samochodowych, niebezpiecznych skokach do wody… a czy ktoś uczy nasze dzieci, co może się wydarzyć, gdy rozleją napój na komputer lub mokrymi rękami będą używać urządzeń elektrycznych? Niestety nie!

Dbanie o bezpieczeństwo dziecka w kontakcie z energią elektryczną, to nie tylko zatyczki do kontaktów i pogadanka o piorunach, to przede wszystkim nauka jak w bezpieczny i rozsądny sposób korzystać z przeróżnych urządzeń elektrycznych. Ziarenko, które zasiejemy dzisiaj – jutro wykiełkuje w postaci właściwej i jakże naturalnej postawy dziecka wobec potencjalnego niebezpieczeństwa.

„Nie wolno” i „nie dotykaj” to tylko krótkoterminowy i doraźny oręż w rękach rodziców, bo w pewnym wieku owoc zakazany smakuje najlepiej.  Sami przyznajcie, że prąd – ten niewidzialny i nienamacalny „cud techniki” jest dla malucha tak samo abstrakcyjny jak różniczkowanie! Ile razy słyszeliśmy od swoich rodziców lub sami mówiliśmy „bo Cię kopnie!” – kopnie, nie kopnie, Asia Kasię kopnęła w piaskownicy i nic się stało! (prawdopodobnie to pomyśli sobie większość kilkulatków)– Kopnie i tyle…?! Czy już nie pamiętacie historii Jasia Meli? Tak, Jasia! Chłopca, który stracił przedramię oraz nogę na skutek nieszczęśliwego wypadku z elektrycznością. A ile historii skończyło się dużo gorzej? Zbyt wiele! Dziecko powinno posiadać podstawową wiedzę na temat elektryczności, to na Was spoczywa obowiązek i zaszczyt, nauczenia go jak poradzić sobie w życiu.

Nie zwlekajcie z edukacją, skorzystajcie z pomocy specjalistów – zapraszam Was do obejrzenia razem z dzieckiem krótkiego i przyjemnego filmu . Poznajcie elektryczność i porozmawiajcie w domu o tym, co obejrzeliście. To właśnie rozmowa i odpowiedzi na pytania dziecka pozwolą Wam na najlepszą inwestycję w bezpieczeństwo – Wasz kapitał początkowy to zaledwie kilkanaście minut, przyznajcie, że to niewielki koszt za życie i zdrowie najcenniejszego skarbu – Waszego dziecka.

Polecam wszystkim rodzicom film edukacyjny przygotowany przez PGE – dla dzieci klas I-III, ale i młodszych. Ja obejrzałam go z moja prawie 4 letnią córką i był dla niej tak oczywisty, że nasza rozmowa szybko sprowadziła się do udzielania mamie reprymendy za stawianie kubka obok laptopa :)

„Pan Piorunek” bardzo przypadł do gustu Klarze, a ponieważ program jest z udziałem dzieci, był naprawdę łatwy w odbiorze i interpretacji – nawet dla takiego malucha.

Nie pozostaje mi już nic innego, jak życzyć Wam udanego seansu!

http://www.youtube.com/watch?v=5vpsLTfwBh4

Wpis powstał we współpracy z PGE Polska Grupa Energetyczna.

7
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iza
Gość
Iza

Z hasłem „kopnie cię” święta racja! Nigdy o tym nie pomyślałam!

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Tak, tp może dotrzeć do małego dziecka.

Barbara Heppa-Chudy
Gość
Barbara Heppa-Chudy

A ja w dzieciństwie znałam chłopaka – celowo czas przeszły :( – który zginął w wieku 10 lat porażony prądem… Chciał ratować swojego kuzyna i udało mu się, ale sam przypłacił to życiem.
Teraz, gdy w szkole prowadzę zajęcia dla dzieci z pierwszej pomocy, zawsze dużo rozmawiamy o bezpieczeństwie i zagrożeniach związanych z możliwością porażenia prądem.

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Niestety też znam taką historię- dziecko bawiło się przy niezabezpieczonych kontaktach długopisem, po tym jak jego wkład wepchnął w kontakt, został porażony prądem. „Na szczęście” chłopczyk stracił „tylko” 3 paluszki u dłoni :/

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Oj, naszło mnie na wspomnienia. Chłopak rok młodszy ode mnie. Razem w jednej szkole, potem w następnej. Kilka wspólnych imprez, wspólni znajomi. I co … pewnego dnia informacja że zginął. A jak… wszedł na słup wysokiego napięcia… walczył o życie, ale niestety się nie udało;( Ja tez miałam bliskie spotkanie z prądem, ale nic mi się nie stało i dawna historia. Moja córka, wówczas 1,5 roczna kręciła się przy kontakcie, z którego tylko na chwilkę wyciągnęłam zabezpieczenie, ponieważ odkurzałam. I co… włożyła końcówkę od słuchawek, takiego czincza i wyleciały korki w całym domu. Na szczęście nic się nie stało. A… Czytaj więcej »

Mirella
Gość
Mirella

Właśnie dlatego zatyczki do kontaktów były wysoko na liście zakupów przed narodzeniem dziecka. A teraz jak Duśka jest starsza dużo o tym rozmawiamy i przede wszystkim uczulamy, żeby nie włączała światła lub telewizora mokrymi rękami!

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Ja staram się przypominać, by dzieci nie grzebały prze wtyczkach, przedłużaczach itp. Syn jest fanatykiem i nawet włączniki właśnie w przedłużaczach musiałam zawinąć taśmą;)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close