W przedszkolu 22 lutego 2016

Rozkochaj dziecko w książkach!

Jestem blogerką i lubię, gdy poruszany przeze mnie temat cieszy się popularnością. Dziś chcę napisać o „czytaniu dzieciom” i mam ogromną nadzieje, że to zagadnienie też jest dla Was ważne i będzie miało „wzięcie”. Mimo tego, że wg badań ponad połowa Polaków w ciągu roku nie czyta ani jednej książki!

Należę do osób, które czerpią wiele radości z czytania. Chwile z książką są dla mnie cudownym relaksem i pozwalają bez względu na okoliczności odprężyć się i przenieść do zupełnie innej rzeczywistości.

Moim marzeniem jest by i mój syn, mimo iż żyje w czasach „tabletowych dzieci”, zawsze chętnie sięgał po książki, dzięki nim kształtował swoją wyobraźnię i wrażliwość, a czytanie kojarzyło mu się ze szczęśliwymi chwilami. Bardzo bym chciała, żeby czytanie było dla niego po prostu ważne!

I chyba jest na dobrej drodze – od zawsze lubił dostawać książki, oglądać obrazki i słuchać, gdy mu się czyta. Bardzo szybko zaczął też samodzielnie czytać i teraz jako sześciolatek „łyka” kolejne lektury.

Myślę, że mogę się z Wami podzielić moimi obserwacjami i doświadczeniem, które zebrałam w kilka wskazówek – Jak nauczyć dziecko kochać książki?

Przykład idzie z góry

Zaczynamy od tego, że sami czytamy. Jeśli Twoje dziecko widzi, że jego rodzice często czytają, to będzie to dla niego naturalna fajna forma spędzania czasu. Jest duża szansa, że sięgnie po książkę odruchowo.

Dobre początki

Warto zacząć przygodę z książką od książko-zabawek. W sklepach jest ich od groma – wykonane z pianki, tkanin, ceratek – zawierają proste obrazki lub pojedyncze słowa. Czemu służą? Są świetną formą oswajania dziecka z samym kształtem książki i uczą skupiać wzrok na stronach.

Gdy dziecko już siedzi warto z nim przeglądać kolorowe ilustracje, ale i czytać książki z tekstem – maluchy najczęściej uwielbiają krótkie (by nie nadszarpnąć dziecięcej cierpliwości),  wpadające w ucho rymowanki. To moment, gdy książki powinny mieć grube tekturowe kartki, które nie zniszczą się w niezgrabnych małych paluszkach.

Przedszkolaki lubią historie o zwierzętach lub o swoich rówieśnikach. To okres, w którym do wielu książek, na życzenie dziecka, powracamy wielokrotnie czytając je „w kółko”.  

Podczas czytania, pokazywania i objaśniania obrazków niezwykle ważne jest też to, że jesteśmy po prostu blisko siebie.

Na wyciągnięcie ręki

Nie układaj wszystkich książek wysoko na półkach – tam niech stoją te delikatne, a pozostałe niech tworzą podręczną biblioteczkę. Fantastycznie jeśli dziecko będzie miało do nich stały dostęp, także w czasie zabawy. Książeczki śmiało można umieścić na najniższej półce lub nawet na podłodze.

Głośne czytanie

Kolejny krok to czytanie dziecku coraz dłuższych tekstów – szczególnie polecam czytanie wieczorne, przed zaśnięciem. To nasz rytuał, bez którego mój syn nie zaśnie.

Jest to przyjemna chwila, która daje poczucie bezpieczeństwa i miłości, bo codzienne głośne czytanie buduje mocną więź między Tobą a Twoim dzieckiem. Czytaj ciekawie, nie monotonnie: zmieniaj intonację, wczuwaj się w bohaterów i twórz nastrój.

Jeśli masz w domu ucznia, nie popełniaj błędu przestając mu głośno czytać. Gdy dziecko uczy się składać litery, z jednej strony jest to dla niego stres, z drugiej – ćwiczy na prostych nieciekawych tekstach – to moment, kiedy może zrazić się do czytania. Nasza rola w tym by słuchało ciekawych, inspirujących historii, tak by czytanie kojarzyło mu się nadal z radość i prawdziwą przygodą. Więc nawet, jeśli całkiem dobrze radzi sobie z czytaniem, pamiętaj, że  słuchanie książki czytanej przez mamę czy tatę to zupełnie inny wymiar przyjemności. Nie przestawaj nawet, kiedy wydaje Ci się że Twoje dziecko jest już za duże.

Dobry wybór

Podsuwaj dziecku książki, które je zaciekawią – zainteresowania małych ludzi są różne, ale jeśli codziennie czytasz z dzieckiem, to doskonale znasz jego upodobania. Z pomocą mogą też przyjść podpowiedzi w postaci zestawień tytułów dla określonego wieku czytelników. Sięgaj po książki piękne, wartościowe, mądre ale i modne. Oferta książek dla dzieci ma się obecnie lepiej niż kiedykolwiek – naprawdę jest w czym wybierać.

Nie bój się komiksów – wbrew pozorom całkiem w nich sporo tekstu do czytania, a dzieci je uwielbiają. A o to w tym wszystkim chodzi, by czytanie dawało radochę.

Polecam też bardzo audiobooki – słuchając ich książka w tej formie może towarzyszyć dziecku w różnych okolicznościach (podczas podróży, w trakcie zabawy). Dają też możliwość wielokrotnego przesłuchiwania ulubionych fragmentów, a – o czym już pisałam – dzieci to lubią.

A poza tym, chodź razem do biblioteki, odwiedzajcie księgarnie, rozmawiajcie o książkach. Dawaj książki w prezencie – zarówno swojemu dziecku, jak i innym osobom. W ten sposób pokazujesz, że książka to coś wyjątkowego i wspaniałego.

18
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Nieumalowana MamaAlicja MendykaKarolina BylinaPatrycja ArentAgata Rudnicka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Veronika Kate
Gość

Czytam duzo i corka tez

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Czyli najważniejsze to czytający rodzic :)

Veronika Kate
Gość

w moim przypadku to moja babcia jest molem ksiazkowym, spedzalam z nia duzo czasu i ja tez zaczelam dzieki niej sie interesowac czytaniem, moja corka ma 8 lat i polyka grube juz ksiazki bardzo szybko, mysle, ze pomaga jesli dziecko widzi milosc do ksiazek, a ja na prawde czytam bardzo duzo.

Maria Ciahotna
Gość

Czytam baaardzo chętnie, dzieciakom też czytamy na dobranoc (najczęściej mąż, bo ja na szybko ogarniam wtedy dom) – a jak najmłodsza widzi, że biorę książkę do ręki, to sama mi szykuje, skąd mam zacząć :)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Jak mnie to cieszy :)

Patrycja Bzumowska
Gość

Moja córka to mol książkowy . cały czas chciałaby żeby jej czytać :)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

To fantastycznie! Ile ma lat?
Trzeba teraz zaciskać kciuki, żeby jej tak zostało :)

Patrycja Bzumowska
Gość

prawie 3 lata :) książek full mamy :)

Agata Rudnicka
Gość

Poczekaj aż do szkoły pójdzie, minie jej ?

Patrycja Arent
Gość

Mały uwielbia książki. Bajki i opowiadania. Ma nawet prenumeratę z de agostini ;) a ja poświęcam wieczorem czas żeby poczytać choćby część powieści ;)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

I tak trzymać! :)

Joanna Blazejewicz
Użytkownik

Jak bym czytała o sobie ☺ , a mój syn i tak woli tableta od książek ??

Agata Rudnicka
Gość

Uwielbiam czytać, czytałam moim dzieciom od urodzenia. Odkąd chodzą do szkoły nie nawidzą czytać.

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Tak ja napisałam w tekście, pójście do szkoły może być momentem, kiedy dziecku czytanie przestanie się kojarzyć z przyjemnością. I dlatego ważna rola rodzica, by tak się jednak nie podziało. Mam nadzieję, że się nie poddałaś i nadal czytasz dzieciakom!

Agata Rudnicka
Gość

14 latkowi nie bardzo. Młodszemu tak ?

Karolina Bylina
Gość

Dla mnie to chwila wytchnienia :)

Alicja Mendyka
Gość
Alicja Mendyka

Uwielbiam książki!!! Mnie czytaniem zaraził mój tato i mam nadzieję, że tą pasję podzieli również mój synek :)

Nieumalowana Mama
Gość
Nieumalowana Mama

Prosty, a przez to dobry, tekst. Pozdrawiam.

Nieumalowana Mama
nieumalowanamama.blog.pl

Emocje 20 lutego 2016

Mamoooo, a Wojtek ma cycki jak ta pani! Rzecz o miłości braterskiej…

Czasem zdaje mi się, że zamiast normalnego domu, mam patologię w pełnym znaczeniu tego słowa. Dwoje wrzeszczących dzieci, plus głośna z natury ja, oraz drący się pies, kiedy drze się cała reszta.Tak więc, patologia co się zowie.

Dzieci od rana hałasują, a ja uspokajam jak tylko mogę, apeluję o ciszę, o to by przestali biegać, rozrzucać zabawki, wylewać picie a zamiast tego zaczęli jeść, ubierać się, sprzątać (?!?) i grzecznie przebierać nóżkami za Panią Matką. Ale nie ma lekko.

Taka sytuacja: Jest rano, siedzę przy kompie, klepię pierwsze zdania artykułu i słyszę jak Bartek woła “Mamoooo, a Wojtek ma cycki jak ta pani!”. Słucham i nie wierzę, bo jaka pani i jakie cycki, a skąd w ogóle takie słowo u dzieciaka? Ale nic, uspokajam ich, przestają się szarpać, dogadywać sobie, zapada cisza, siedzą, jedzą. Chwilowy spokój, klepię kolejny akapit. Jebudubu, bracia nie próżnują – “Mamo, a Wojtek”, “Mamo, a Bartek”…. w zależności który czego dotknął: rozlane, rozsypane, przewrócone, podarte, poszarpane, zabrudzone…. Nie muszę pytać kto i co, kabelek przybiega informując skrupulatnie, co się właśnie wydarzyło. Kabel zazwyczaj minę ma zadowoloną, bo raz – doniósł na brata, a dwa – zaciera ręce, bo matka nad karą pomyśli. Satysfakcja gwarantowana, radość na miarę Gwiazdki. Sprawiedliwie i po chrześcijańsku, bo donoszą na siebie nawzajem i na zmianę.

“Weź idź i powiedz mamie…”. Kolejna sprawa, z dwóch gardzieli słyszę dokładnie te same hasła, prośby i żądania. Widzę te same gesty, bo jeden tylko co i rusz zezuje w stronę drugiego, bo przecież nic nie jest tak fajne jak małpowanie brata i wkurzanie matki w jednym czasie. Dobrze ze jest między nimi trzy lata różnicy i inaczej ich ubieram, bo dzień po dniu przeżywałabym atak klonów. Papugują się i przedrzeźniają na zmianę. To samo oglądają, to samo w tym samym czasie chcą robić, albo dla odmiany nie chcą też solidarnie. Fizycznie są do siebie bardzo podobni, sklonowani, a reszta… Sama nie wiem czy są bardziej podobni czy różni, jak im zawieje tak fruną. Bracia…

Wieczór, kąpiel w wannie. Tak, szkoda mi czasu, więc chcąc odprawić dzieciarnię jak najszybciej do spania, pozwalam im kąpać się razem. Zaczyna się niewinnie. Najpierw przepychanki – ja chcę tu, a ja tu siedzieć, bywa że ładuje się jeden na drugiego. Potem przychodzi czas na wyrywanie sobie zabawek, następnie wrzaski, wylewanie wody na siebie oraz na podłogę. Normalka, braterska miłość nakazuje im chcieć wspólnej kąpieli i pakować się w ubraniu do wanny, a następnie tłuc się w niej, bo nie chcą się razem kąpać, obrzydzając sobie i mnie ten wspaniały czas. Owszem, mogę im tego zabronić, ale znów będę słyszeć “mamoooo, ale my tak chcemy razem”…

Razem siedzą w ciszy gdy broją, lub hałasują demolując oficjalnie dom podczas zabawy. Razem miewają dobry lub zły humor, fochy, a nawet chęć na serek, którego po podzieleniu nie chce już zjeść ani jeden ani drugi. Kłócą się, kradną sobie zabawki, słodycze, licytują się który bardziej mnie kocha i obrażają gdy mówię, że kocham ich tak samo. Broją, zrzucając winę na drugiego, a jak zmontują coś wspólnie to zawsze winien jest pies. Przykład – dziura w kocu. Moje pytanie – skąd ta dziura? Bartek odpowiada że pies zrobił. Ok, ale skąd pies do cholery miał koc w pysku, skoro chwilę wcześniej powiewał on na plecach starszego jako płaszcz superbohatera??? Nieważne.

Wiecie, czasem mam tego serdecznie dość. Nie mam czasu dla siebie, ciszy i spokoju. Częściej od obserwowania wspólnej zabawy, oddzielam ich od siebie, pilnując by nie wydłubali sobie oczu, nie połamali nóg i  nie puścili z dymem włosów. Serio, częściej niż spokojnie, jest hardkorowo, emocje aż wiszą w powietrzu. Ale będzie ok, mimo wszystko widać troskę o siebie nawzajem w codziennych drobnostkach.

Wiecie, moja mama zawsze powtarzała mnie i mojej siostrze z którą się całe dzieciństwo tłukłam “teraz się nie znosicie, a za parę lat będziecie się ściskać i całować z tęsknoty!” I co? Mama miała rację! Moi synowie jeszcze tego nie wiedzą, ale fajnie jest mieć rodzeństwo, serio :)

30
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Cedro
Gość

Pół na pół, albo się kochają albo wojna haha ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

standardowo ;) albo razem broją albo donoszą na siebie ;)

Anna Cedro
Gość

Dokładnie mam to samo :)

Milena Kamińska
Gość

Ze skrajności w skrajność czasem się kochaja a czasem kłócą aż iskry lecą

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

czyli Ciebie chyba już nic nie zdziwi, prawda :) ? tylko kiedy iskry idą, trzeba uważać zeby samemu nie ucierpieć ;)

Sylwia Romańska
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl mój młodszy syn rok temu właśnie podczas takiej braterskiej walki przypalił mi głową pod oko tak,że miałam limo przez 2 tyg :-))

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Sylwia mój młodszy w grudniu, tak wywalił mi w twarz z rozbiegu, że pękła mi kość nosa :D do tej pory czasem boli …zachciało sie gałganom ganiać, akurat z ojcem choinkę ubierali… dramat, wyłam jak zwierz do księżyca :P

Sylwia Romańska
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl Nieźle :-) Ja z tą śliwą do dentysty jeszcze musiałam iśc ze starszakiem.Nigdy nie zapomnę współczującej miny asystentki stomatologicznej….:-)
Jazda taka jest czasem,że szok :-) Starszy do szkoły non stop podrapany,pogryziony az wstyd..;-)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Sylwia jesteśmy przedstawicielkami dziecięcej patologii ;) wesoło, nie ma co :D

Sylwia Romańska
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl na to wygląda :-) W ostatecznym rozrachunku jednak jest wesoło ;-)

Milena Kamińska
Gość

Oj potrafią zadziwiac az strach pomyśleć co mnie jeszcze czeka mam nadzieję że nie będą mieli pomysłów po mamusi bo ja to dopiero bylam urwis, brrr aby im do glowy nawet nie przyszło

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

ja ponoć byłam w miarę grzeczna, ale moim dzieciom nie ufam w tej materii ;)

Sylwia Romańska
Gość

Fajny tekst ;-) U mnie to samo:raz się kochają,raz nienawidzą,ale ogólnie żyć bez siebie nie mogą.Kąpią się też razem,więc wiem o czym piszesz :-)))Między moimi chłopakami są 4 lata różnicy.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

u mnie też podobnie – 3 lata i mam chwilami istny pogrom w domu ;)

Sylwia Romańska
Gość

Oj ja też :-) Mieszkamy na wsi,z dala od sąsiadów i tylko dlatego nikt nie wezwał jeszcze policji tak się drą dzień w dzień,zwariować można!

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Sylwia, u nas raz sąsiedzi podpytali czy u nas ok, bo starszy tak papę darł… nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać- bo z jednej strony przypałowo, a z drugiej dobrze ze sąsiedzi czujni na krzywdę dzieci. Póki co MOPS nie pukał ;)

Sylwia Romańska
Gość

;-)

Milena Kamińska
Gość

Moi rodzice też tak uważali ale nie wiedzieli o wszystkim dopiero jak juz bylam po 20 stce to wspominalam.niektóre rzeczy co wyrabialam

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

czasem lepiej nie wiedzieć, szczególnie jak dzieci zapytają – babciu, a mam to jakim dzieckiem była ;) :3

Milena Kamińska
Gość

Limo pod okiem też miałam, stluczone palce u nogi też przeżyłam

Milena Kamińska
Gość

Czasem słyszę jak ,,ustawiam ,, dzieci ,,a ty tak nie robiłaś?,,

Milena Kamińska
Gość

Moja córka na nodze ma takie siniaki że dziwię się że nikt nie zareagował :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

jeszcze… nie wiesz co Ci pisane ;)

Milena Kamińska
Gość

Ja jak sobie przypomne jak trzaslam drzwiami od samochodu a mama miała tam rękę to aż mi.niedobrze, albo jak z siostra bawilam się w lekarza i do.strzykawki nabralam herbaty i wlewalam ją do buzi siostry niestety wpadł fus zapchał dziurkę i igła wystrzeliła do gardła ale głupie i.nieodpowiedzialne zabawy brrrr oczywiście prosilam siostrę aby nic nie mówiła rodzicom a ona później mnie szantarzowała

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Oh la la! Milenka taką niewinną buźkę ma, a szatanicho po równi ;)

Milena Kamińska
Gość

A ile numerów takich że aż wstyd pisac oj miłość wspominać ale strach pomyśleć że moje pociechy będą szalały

Milena Kamińska
Gość

Całe szczęście wyszalalam się za młodu acteraz jestem grzeczną mamusią i żoną

Paula Radek Flisek
Gość

u mnie to samo hahaha :D

Patrycja Arent
Gość

Mamy jedno dziecko, tylko raz w jego obecności wspomnieliśmy o rodzeństwie. Maly jest cyckoholikiem. Dopiero niedawno przestał cyckac a już prawie 4 lata, cały czas się przytula i powtarza ze kocha swojego cycusia. Dziś wyskoczył z tekstem ze jak urodzi się drugie dziecko to mu zabierze cycusia a On na to nie pozwoli.. Także domniemane rodzeństwo już ma na starcie zazdrosnego brata który dobrowolnie cycusia nie odda ;) :)

Krystyna Ucieklak-Biernacka
Gość

Pięknie opisane <3 relacje braterskie <3 U mnie to nieco trudniejsze i bardziej skomplikowane bo synek ma 2 latka a córka prawie 18-więc to różnica spora i relacje na nieco innym poziomie niż standardowo zwykło się myśleć o relacjach brat z siostrą- bez mała prawie jakby druga MAMA <3 :) <3

W szkole 19 lutego 2016

Wszawica atakuje! Dlaczego na to pozwalamy?

Ja już kiedyś pisałam o wszach, ale temat jakby znowu powraca. Te małe cholery buszują u Duśki w szkole, ba – Duśki w klasie! – już od pierwszego dnia po feriach. No niech to chudy byk strzeli!

Wszawica jest ponoć chorobą cywilizacyjną, tak słyszałam. I nie ukrywam – roześmiałam się w twarz osobie, która to powiedziała. Bo wiecie co? Wcale nie wszawica jest chorobą cywilizacyjną, ale ta nasza pieprzona poprawność polityczna i tolerowanie wszystkiego jak leci. I o ile kiedyś wszawica – oczywiście wiem, że niezawiniona bo nikt normalny nie hoduje wszy – była powodem do wstydu, to teraz jest co najwyżej pretekstem do oczekiwania współczucia. Ale jakiego współczucia ja się pytam wcale nie grzecznie? Komu mam współczuć? Komuś kto łazi z robalami we włosach między ludźmi? Bardziej współczuję tym ludziom, którzy się od takiego niefrasobliwca zarażą. Bo niestety wszawica jest silnie zaraźliwa. A wszy to takie złośliwe bestie, że wbrew pozorom nie do brudu idą ale do czystości. Nie wiem, może powinnam przestać Duśkę kąpać, żeby ją przed wszami zabezpieczyć? Noooo, ale wtedy to od razu zostałaby okrzyknięta brudasem i napiętnowana na całe życie. Bo brud piętnować można, wszy już nie. Wyjaśni mi ktoś ten fenomen? Mogę współczuć komuś kto mi napisze w mailu bądź SMS-ie, że nie może wyjść z domu, bo go wszy oblazły i musi najpierw zarazę wytępić. O tak, komuś takiemu będę współczuła. Ale nie komuś kto ma świadomość swojej wszawicy i spokojnie chodzi po ulicach, robi zakupy, jeździ komunikacją publiczną. Nie, nie i jeszcze raz nie!

Dlaczego my jako społeczeństwo godzimy się na to, by jadły nas małe wstrętne robale, podczas gdy półki apteczne uginają się od specyfików przeciwko wszawicy? I nie, nie są to jakieś drogie preparaty, a cała kuracja nie jest skomplikowana.

Nie wiem czy wiecie, ale był czas, że osobom zawszonym obcinano włosy do gołej skóry. Jak trzeba to trzeba, siła wyższa. Nie było to miłe, ale konieczne i nikt z tym nie polemizował. Dziś oczywiście zdecydowana większość by odmówiła i ponoć ma prawo. Tylko ja się pytam, gdzie w tym wszystkim są prawa ludzi chcących żyć bez insektów na głowie?

Skoro wszawica jest chorobą to dlaczego się jej nie leczy? Dlaczego można zmuszać rodziców do szczepienia dzieci (pomińmy temat czy lepiej szczepić czy nie, chodzi o sam fakt istnienia prawnych środków przymusu), a nie można zmusić do pozbycia się wszy? Ciężko będzie komukolwiek przekonać mnie, że preparaty przeciwko tym robalom są szkodliwe dla skóry, włosów czy czegokolwiek i że z dwojga złego lepiej mieć wszy niż te szampony stosować. A jak ktoś się będzie upierał to uprzejmie przypominam, że zawsze można starym sposobem użyć nafty bądź pozbyć się owłosienia na głowie. Aha, tak na marginesie, wszy nie tyko gryzą powodując u człowiek reakcje alergiczne na ich ślinę. Naturalny odruch drapania może doprowadzić do wtórnych zakażeń bakteryjnych, a w konsekwencji stanów zapalnych skóry głowy? Mało? Te małe zarazy przenoszą także choroby zakaźne, między innymi tyfus plamisty, dżumę i dur powrotny. Mówicie, że tych chorób już nie ma? Ja bym nie była taka spokojna, wraca polio, wraca borelioza to i dżuma lada moment wróci.

Czy to naprawdę jest problem ogłosić jakiś tydzień walki z wszawicą, w ramach reklamy rozdawać te saszetki z szamponami nawet za darmo? Albo za jakąś symboliczną opłatą? Wciskać ludziom ulotki na temat wszy a nie jak zwykle o szkołach języków obcych i agencjach towarzyskich? Informować jak przeciwdziałać, co robić i jak się zachować gdy się znajdzie wesz na grzebieniu? Że to niby jest oczywiste? Gdyby było to by nie było problemu wszawicy. A on jest i jest coraz większy. Jeszcze trochę i ze świecą będziemy szukać kogoś kto nie ma na głowie wszy. Dojdzie do tego, że wstydem będzie nie mieć, gdy wszyscy mają. Śmiejecie się? Nie ma z czego się śmiać, nie takie absurdy ten kraj widział.

 

46
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
MatkaBezKitu
Gość
MatkaBezKitu

U nas w szkole zazwyczaj na początku roku szkolnego, po obozach, koloniach jest komunikat o wszawicy. Zupełnie nie rozumiem dlaczego higienistka szkolna (tak jak dawniej było) nie sprawdza dzieciom głów. Przepraszam, sprawdza ale musi mieć pisemną zgodę rodzica każdego dziecka a to już wydłuża sprawę w czasie. Gdyby głowy dzieci były sprawdzane na bieżąco to nie dochodziłoby do epidemii. Tak sobie myślę po cichu:)

Niecałkiemsamamama
Gość

U nas była epidemia wręcz w zeszłym semestrze

Kamila Maria Meżykowska
Gość

u nas w szkole ciągle jest :-/,

Kamila Maria Meżykowska
Gość

skuteczne specyfiki są drogie. 100 ml dobrego specifiku to koszt 30-60 zł, czasami drożej, te tanie to nic nie warte.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Póki co nie mam doświadczeń osobistych, nie wiem czy te tanie faktycznie nie działają, ale myślę, że gdybym musiała to bym wysupłała taką kwotę, zdrowie ważniejsze.

Kamila Maria Meżykowska
Gość

Ja niestety wiem :/. I mam nadzieje, że to się już nie powtórzy.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Współczuję. Ja się bardzo boję tej zarazy

Kamila Maria Meżykowska
Gość

To jest masakra :/. Ciężko wytępić. Szczególnie jak dziecko ma długie włosy.

Michalina Hanko
Gość

Nie koniecznie, moja mama kupowała preparat za kilka zł w aptece który wszystkie paskudne robale dusił a potem siedziała i pół nocy pasmo po paśmie czysciła. A potem kiedy znowu przyniosłam wszy poszła i zrobiła wojnę i zaraz zaczęło się sprawdzanie głów dzieciom.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

A pamiętasz może nazwę tego specyfiku?

Michalina Hanko
Gość

Oj wybacz, ja miałam w nosie co mi tam nakłada matka na łeb byle mi włosów nie scinała. Ale moja koleżanka swojej córce musiała dosłownie kilka dni temu zrobić kuracje, użyła Sora koszt ok 15 zł, mówi że bardzo skuteczny i jeszcze w razie ”w” kuracje za tydzień powtórzy.

Dominika Sikorska
Gość

ponoc Hedrin jest bardzo skuteczny :)

Kamila Maria Meżykowska
Gość

Sora wychodzi drogo bo 50 ml za 15 zł, czyli na 100 ml to 30 zł ja pisałam wyżej, u nas te tanie specyfiki nie pomogły niestety.

Agnieszka Nowak
Gość

U nas pomogła Nyda. Droga, około 50zł, ale skuteczna. Wyczesuje się już tylko zwłoki. Nawet gnidy się duszą. Sora nie podziałała. Dziadostwo już się uodporniło. A Nyda obkleja włosy, jest oleista i odcina stworom dopływ powietrza. Duszą się i giną. Nawet jaja. Działa zupełnie inaczej.

Krysia Paluch
Gość

Kolezanka mi opowiadala ze jedna z mam ktorej dzieci problem dotyczyl, powiedziala, uwaga, uwaga… ze nie wyczysci dzieciom glow bo ma tipsy!

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

no popatrz, o tym nie pomyślałam, faktycznie tipsy to jest argument :P

Karolina Bylina
Gość

Ale maz juz ich.chyba nie ma

Edyta Skrzydło
Gość

U nas była akcja wsiury w grudniu i styczniu ……

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

i jak się skończyło?

Edyta Skrzydło
Gość

Moi nie złapali , ale w szkole i przedszkolu ucichło ..

Wioletta Brodowska
Gość

u nas pielęgniarka głowy, podobno w dwóch szkołach w mieście jest mega problem, u nas póki co czysto

Karolina Bylina
Gość

Bo to wstyd dla rodzica isc do apteki i kupic taki preparat. Na i doszedl problem ze w szkolach nie mozna przeprowadzic kontroli przez pielwgniarke. No to jest po prostu chore. Kiedys szlo sie na taka kontrole i kto mial wszy ten szedl do domu i musial przejsc kuracje a teraz wielkie mcyje bo sie ktos poczuje urazony?!! Niesamowite ze dla niektorych wazniejsze jeat co ludzie powiedza niz czy wyzdrowieja.

Ania Król Malcherek
Gość

„Były w 5 wieku, będą i w 30- stym”- tak powiedział mój ś.p. farmaceuta. Racją jest, że apteczne półki się uginają, jednak 3/4 można wsadzić sobie w… kosz na śmieci. Nam finalnie pomógł Hedrin- wyłam, aplikując i zmywając- kosztował 40 zł ( prawie, 38,50 ) Ciężko jest wytępić mendy… Rozumiem Twoją frustrację jako matki- pamiętaj, że wszy kochają czyste główki ;) ja walczyłam (!) od 23 grudnia do 3 stycznia ( dwa lata temu ), Hedrin załatwił temat :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

aż tak długo??? OMG! Wiem, że kochają czyste główki, ale przestać myć dziecku głowę to jakby lipa…

Ania Król Malcherek
Gość

Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee, myłam cały czas, tylko preparat nie pomagał ;) użyłam 3 albo 4 rodzaje zanim wytępiłam :)

Małgorzata Magdalena Lis
Gość

U nas wlasnie przechodzimy z corka to niestety przedszkole to lekcewazy jak zglosilismy i innych rodzicow niepowiadomili a przeciez zapewne juz wiecej osob ma , srodki niestety sa bardzo szkodliwe przekonalam sie na swojej skorze i corki ale lepiej umuc tym 3 razy niz drapac sie

Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

Mi by było wstyd,gdyby biegaly po głowie córki czy syna. Mam nadzieje,ze nas to ominie(póki co ani w szkole ani w przedszkolu się nie pojawiły). Dzieciaki maja geste włosy jej chyba bym się zaplakala. Pamiętam jak mając 10 lat mama mi wyczesywala gnidy. Włosy były obcięte (z pasa do przed ramiona) i walka wieczorami. A za obcięte włosy tato nie i odzywal się do mamy przez ładny miesiąc.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Obcięte włosy? Tego się najbardziej boję, to byłby dramat

Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

Miałam bardzo geste i długie włosy. Plus tego był taki,że w końcu przestali mnie na ulicy „macac”(tzn.moje włosy), ale niestety od tamtego cięcia juz nie udało mi się zapuscic włosów do pasa :(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

:(

Aldona SG
Gość

Być może zbyt brutalne Ale skuteczne…
X lat temu, kiedy sama chodziłam do szkoły i panowała wszawica, to w przychodni pielęgniarka mojej mamie poleciła umyć głowę szamponem dla psów. Wierzcie mi czy nie. Na dluuugie lata problem zniknął z mojej głowy. Mimo iż dookoła skakały małe zwierzątka.
I kiedy moja córka tez złapała te małe zwierzątka, też użyłam takiego szamponu. Póki co problem nas nie dosięgnął kolejny raz ;)

Agnieszka Nowak
Gość

ciekawy pomysł i na logikę może być skuteczny….

Milena Kamińska
Gość

Dlaczego w szkole nie można sprawdzać? Dla chcacego nic trudnego zbiera się zgode od rodzicow na przeglad czystosci głowy na poczatku roku na cały etap edukacyjny i gdy się pojawia problem w szkole pielegniarka przegląda wszystkim głowy informuje rodzicow i.problemu nie ma

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Pod warunkiem, że wszyscy rodzice wyrażą zgodę, zmusić nie można

Beata Baziak
Gość

Jak dobrze pamietam to za czssoe mojej podstawowki.nie bylo zmiłuj ! Każdy mial sprawdzana glowe , rece i paznokcie !! Teraz sie w d.. po przewracalo i rodzice chca nietykalnosci dla swoich dzieci . A ja chce zeby moje dziecko było bezpieczne i bez robali

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Widać w jednym czasie do podstawówki chodziłyśmy. U mnie było tak samo

Gabi
Gość
Gabi

Za moich czasów też sprawdzano czystość głowy i nikt nikogo nie pytał o zgodę

Milena Kamińska
Gość

Ale u mnie sa rozsadni

Agusia Goerke
Gość

U syna w szkole w klasie też panuje kupiłam spray przeciw wszom.psikam

Mia Popa
Gość

dzięki bogu ja nigdy nie miałam ale siostra kiedyś złapała to mama wylała jej ocet na głowe i nałożyła na włosy reklamówkę jednorazową ( można czepek foliowy) i po jakiejś godz kazała jej umyć głowe i wyczesała. no i wiadomo ręczniki, pościel do wygotowania,

La fourchettee - pierwsze kroki we Francji
Gość

Czytam, czytam i jestem w szoku – nie zdawałam sobie sprawy, że taki problem naprawdę istnieje. Zawsze wydawało mi się, że ta choroba wynika z zaniedbań i aktualnie jest ogromną rzadkością. Zabieram się za czytanie dalej na ten temat, dzięki!

Maria Ciahotna
Użytkownik

U nas też była walka – od razu jak zauważyliśmy intruzów u córki, to powiadomienie do przedszkola i do całej rodziny – na dodatek córcia zachorowała, więc tak czy tak została w domu. Ale w przedszkolu też się pojawiły – u nas sprawdziły się specyfiki apteczne (LiquidoDuo – nie wiem czy w PL też jest dostępny), no i konsekwentne wyczesywanie – sprawdzanie głowy maluszkom po trzy razy dziennie, każde jajo i intruz od razu usuwane. I tak był nawrót, trudno sprawdzić wszystkie dzieci przedszkolne, choć panie przeglądały im główki w wolnych chwilach… Jak problem pojawił się u siostrzeńca (niespełna dwulatek),… Czytaj więcej »

Maja Maj
Gość
Maja Maj

Ja stoje i po jednej i po drugiej stronie barykady, bo i jestem mama ale i nauczycielką w przedszkolu i szczerze zastanawia mnie w ogóle skąd te wszy się biorą, bo znam dzieciaki w przedszkolu, żadne z nich nie jest zaniedbane, choć właśnie ten mit upada, wszy wcale nie łączy się z brakiem higieny, ale skądś się biorą, ja niestety też sama złapałam od dzieci, nie miałysmy nawet szansy wyłapać dzieci z wszawicą bo poprostu wszystkie już miały w momencie sprawdzania głów i my rownież. Ja stosowałam hedrin raz, u swoich osobistych dzieci rownież odrazu w razie co choć nie… Czytaj więcej »

estela
Gość
estela

chyba w poniedziałek w przedszkolu na tablicy ogłoszeń wywieszę ulotkę tego hedrinu ochrona..bo się ostatnio wszy rozpanoszyły po grupach, jak się rodzice za głowy swoich dzieci w końcu nie wezmą, to za chwilę sanepid murowany…

Magda Nowak
Gość
Magda Nowak

Mam podobną historię jak Ty, Maja. Ja nie mam dziecka, ale pracuję w szkole na świetlicy. W tym roku już nie złapałam wszy ani razu, od kiedy stosuję hedrin raz. Myślę, że to lepiej zapobiegać niż leczyć

Beata Maliniak
Gość
Beata Maliniak

ja dzięki temu środkowi w błyskawicznym czasie pozbyłam się wszy u swoich bliźniaków..na szczęście obyło się bez nawrotów..

Beata Maliniak
Gość
Beata Maliniak

ja dzięki temu środkowi w błyskawicznym czasie pozbyłam się wszy u swoich bliźniaków..na szczęście obyło się bez nawrotów..

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close