Rozwój 11 kwietnia 2022

Kiedy zacząć wprowadzać nowe pokarmy do diety niemowlęcia?

Zastanawiasz się kiedy nastąpi moment aby spróbować urozmaicić dietę dziecka?
Pozwolić mu na spróbowanie nowych potraw? Badania wskazują, że najlepiej jest wprowadzać pokarmy stałe, gdy maluch może sam już trzymać główkę w górze, co najczęściej
zdarza się gdy maluszek osiągnie wiek 5 miesięcy.

Polskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci wydało zalecenia dotyczące wprowadzania pokarmów stałych do diety niemowlaka. Według tych zaleceń rozszerzanie wachlarza podawanych smaków powinno nastąpić pomiędzy 17 a 26 tygodniem życia dziecka.
Jednocześnie zachęcają do wyłącznego karmienia piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia dziecka oraz zwracania uwagi na oznaki gotowości niemowlaka do rozszerzania diety.

Istnieją dwie podstawowe szkoły myślenia o wprowadzaniu do diety malucha nowych smaków. Pierwsza z nich sugeruje sporządzenie listy nowych smaków i tekstur, o ile są one dostosowane do wieku i powolne wprowadzanie ich do codziennej diety malucha. Z kolei zaś Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), jak i Amerykańska Akademia Pediatrii jednogłośnie mówią
o tym, że organizm dziecka jest gotowy na rozszerzanie diety dopiero po ukończeniu 6 miesiąca życia.

Wielu rodziców martwi się, jak wprowadzić nowe smaki swoim dzieciom. Badania wykazały, że kiedy preferencja smakowa, zmieniająca się najbardziej z gorzkiego na słodki, ma miejsce między 17 a 30 miesiącem życia. Zasadniczo w tym momencie ich próg smaku goryczy spada, a ich preferencja dla słodyczy wzrasta. Więc śmiało zapoznajmy malucha z różnymi smakami, zanim będzie miał te wszystkie negatywne skojarzenia z dostaniem czegoś nowego do ust.

No ale… od czego zacząć?

Najbezpieczniejsze są produkty „z naszego ogródka”. W przenośni i dosłownie. Warto zadbać o ekologiczne produkty, które miały najmniejszą styczność z nawozami i środkami ochrony roślin. Najlepiej nadają się do tego jabłka, marchewki i ziemniaki z przydomowego sadu lub po prostu zaufanego warzywniaka. Dlaczego akurat te produkty? Bo rosną wokół nas i są stałym elementem naszej diety. Dlatego podając je dziecku najmniej ryzykujemy alergią pokarmową, gdyż dziecko jest „genetycznie” na nie przygotowane.

Tłuszcz ważnym elementem diety

Dziecko już na etapie rozwoju potrzebuje kwasów Omega-3. Są one w składzie mleka matki, a później należy je dostarczać „zewnętrznie”, ponieważ nasz organizm ich nie wytwarza. Najszybciej znajdziemy je w tłuszczach, owocach morza – zwłaszcza tłustych rybach morskich – i w orzechach. Ale nie podamy przecież półrocznemu dziecku orzechów czy owoców morza. Przy rozszerzaniu diety, a na pewno na samym jej początku, też powinniśmy wstrzymać się z rybami. Pozostają nam zatem tłuszcze. A tak się składa, że żyjemy w kraju, gdzie za oknami rośnie nam „płynne złoto” bogate w kwasy Omega – 3 i Omega – 6, które są tak ważne w diecie każdego człowieka. Mowa oczywiście o rzepaku.

Nie jest przypadkiem, że olej rzepakowy został nazwany „oliwą północy”. W swoim składzie zawiera aż 10 razy więcej kwasów Omega-3 niż oliwa z oliwek, a dodatkowo kwasy te występują w nim w idealnej dla nas proporcji w stosunku do kwasów Omega-6 tj. 1:2. Olej rzepakowy uznawany jest jako bogate źródło tych kwasów.

Dlaczego akurat rzepakowy?

Olej rzepakowy jest wręcz oczywistym wyborem. Zawiera najmniej (spośród olejów roślinnych) niekorzystnych dla zdrowia nasyconych kwasów tłuszczowych, przyczyniających się do chorób układu krążenia, jest za to cennym źródłem NNKT (ALA i LA). Kwasy te wspierają prawidłowy rozwój i wzrost – kwas ALA wpływa na rozwój komórek nerwowych i mózgu. Poza tym jest on w naszym organizmie prekursorem kwasu dokozaheksaonowego – DHA, a ten przyczynia się do prawidłowego funkcjonowaniu mózgu – najważniejszego narządu ośrodkowego układu nerwowego. Olej rzepakowy to nie tylko kwasy z rodziny Omega-3. To także źródło witamin E i K. Są one tłuszczorozpuszczalne, co znaczy, że to właśnie tłuszcz pomaga w ich transporcie oraz wchłanianiu do organizmu. Dlatego tak ważne jest, aby warzywa spożywać w towarzystwie tłuszczu – dzięki temu mamy pewność, że to, co najważniejsze w posiłku, zostanie przyswojone przez spragnione nowych smaków brzuszki. Dlatego, jeśli przygotowujemy przecier warzywny dla swoich brzdąców, wzbogaćmy go koniecznie odrobiną oleju rzepakowego.

 

Przepis na przecier warzywny z marchewki i korzenia pietruszki

Marchewkę i pietruszkę gotujemy na parze do miękkości. Następnie ugniatamy lub blendujemy z odrobiną oleju rzepakowego. Gotowe.

Przepis na zupkę pomidorową z mlekiem kokosowym

Marchewkę i pietruszkę gotujemy w małej ilości wody. Jak będą miękkie, dodajmy do garnka dużego świeżego pomidora (obranego ze skórki i pokojonego w kostkę). Gotujemy. Na koniec dodajemy 2 łyżki mleka kokosowego, szczyptę curry i odrobinę oleju rzepakowego.

Więcej informacji można znaleźć na stronie www.olejrzepakowy.com i na Facebooku www.facebook.com/olej.rzepakowy.skarbem.europy

Treść niniejszej kampanii promocyjnej wyraża poglądy wyłącznie jej autora, za którą ponosi on bezwzględną odpowiedzialność. Komisja Europejska ani Europejska Agencja Wykonawcza ds. Badań Naukowych (REA) nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za potencjalne wykorzystanie zawartych w niej informacji.

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Rozwój 7 kwietnia 2022

Bunt nastolatka – czy jest potrzebny i jak go przetrwać

Okres dojrzewania i bunt nastolatka zazwyczaj oznaczają rodzinną burzę z piorunami. Na szczęście są sposoby na złagodzenie tego trudnego czasu. Przede wszystkim trzeba zrozumieć, co dzieje się w ciele i duszy naszego do tej pory słodkiego brzdąca.

 

Jak doprowadzić nastolatka do szału i trzaskania drzwiami?

To proste. Zadaj mu jedno z fundamentalnych pytań:

– Co w szkole?

– Odrobiłeś lekcje?

– Posprzątałeś?

 

Dobrze działa też:

– Co dostałeś z klasówki?

– Poprawiłeś jedynkę?

 

To, że po takim pytaniu nastolatek przewróci oczami, odburknie coś i z trzaskiem zamknie się w swoim pokoju, jest pewne na 99%. Dlaczego? Bo nastolatek to nie przedszkolak, który nie widzi nic złego w ciągłej kontroli przez rodziców i z pokorą akceptuje ich zawężone zainteresowanie jego życiem. On nie chce być odpytywany i kontrolowany, a jego świat nie zaczyna się i nie kończy na szkole. Chce dialogu jak równy z równym. Tego, że równy rodzicom nie jest i jeszcze przez kilka lat nie będzie, jeszcze nie rozumie. Najpewniej zrozumie dopiero wtedy, gdy sam stanie po drugiej stronie barykady.

Póki co to na nas, rodzicach, leży ciężar takiego pokierowania relacjami z nastolatkiem, by nie czuł się traktowany dziecinnie, ale też miał świadomość, że to rodzice w wielu sprawach mają decydujący głos.

 

Dlaczego nastolatkowie twierdzą, że rodzice ich nie rozumieją?

Zacznijmy od tego, że zrozumienie zdaniem nastolatków to po prostu przytakiwanie. Kiedy słyszą, że mają rację, że robią dobrze, to inni są źli i głupi i w ogóle nic nie jest ich winą, czują się zrozumiani i akceptowani. Gorzej, jeśli rodzic śmie im czegoś zabronić lub zanegować ich punkt widzenia. Nastolatkowie niestety rzadko bywają obiektywni. I trudno mieć o to do nich pretensje, są mocno skupieni na sobie i własnych potrzebach. To naturalne zjawisko w okresie dojrzewania i nie ma sensu z nim walczyć.

Ponadto przeciętnemu nastolatkowi trudno pojąć, że zrozumienie nie zawsze oznacza akceptację. Mogę rozumieć, dlaczego moja córka chce słuchać głośno muzyki i zafarbować włosy na fioletowo, co nie oznacza, że wyrażę zgodę na jedno i drugie.

Rodzice mają zwyczaj patrzeć do przodu, troszczą się o przyszłość swoich dzieci, co niestety najczęściej objawia się hasłem: marnujesz czas na głupoty, lepiej się poucz. Tymczasem przeciętny nastolatek jest zainteresowany tym, co dzieje się tu i teraz. Dla niego ważniejsza jest premiera teledysku ulubionego piosenkarza niż fakt, że te słówka z angielskiego to jednak przydałoby się wykuć, bo to inwestycja w przyszłość.

 

Co się dzieje z nastolatkiem w okresie dojrzewania?

Burza hormonów i gwałtowne zmiany w mózgu związane z transformacją kory przedczołowej nie mogą nie przejść niezauważone. Nastolatkiem targają sprzeczne potrzeby i emocje, z którymi sam nie potrafi sobie poradzić. Zewnętrznie objawia się to różnorako: czasem buntem i złością, czasem potrzebą przytulenia się i wypłakania. Właśnie dlatego rodzice „nie nadążają” za swoimi dziećmi. Trudno się temu dziwić, skoro one same nie nadążają za sobą.

Okres dojrzewania to czas formowania się własnego światopoglądu, który często stoi w opozycji do poglądów rodziców. To też czas, w którym nastolatek buduje swoją tożsamość na nowo. Już nie czuje się dzieckiem, oczekuje, że najbliższe otoczenie zaakceptuje jego dorosłość. I chyba to właśnie jest punktem zapalnym: dla przeciętnego rodzica nastolatek to nadal dziecko, któremu można coś nakazać lub czegoś zabronić bez konieczności uzasadniania swojej decyzji.

Tymczasem młody człowiek oczekuje innego, doroślejszego traktowania i ma do tego prawo. Co nie znaczy, że jest równorzędnym partnerem w dyskusji. Nadal jest zależny od rodziców, nie tylko finansowo, ale i prawnie. Z tego wynikają określone skutki – to rodzice poniosą konsekwencje głupich zachowań swojego dziecka, nic więc dziwnego, że czasem czują potrzebę zabronienia mu pewnych rzeczy. Jednak na pewno w chwili, w której dziecko wkracza w okres dojrzewania, relacje w rodzinie powinny ulec zmianie. Jeśli tak się nie stanie, konflikt będzie eskalował. Zresztą umówmy się – trudno do osiemnastki traktować swoją pociechę jak dwulatka, a później nagle zacząć wymagać całkowicie dorosłych i odpowiedzialnych zachowań.

 

Bunt nastolatka – czy da się mu zapobiec?

Nie da, zresztą byłoby to niewskazane. Podobnie jak bunt dwulatka jest skokiem rozwojowym i symbolicznym momentem przecinania emocjonalnej pępowiny między matką i dzieckiem, tak i bunt nastolatka natura wymyśliła po to, by pozwolić młodemu człowiekowi dojrzeć i usamodzielnić się. Co prawda uwarunkowania biologiczne nie idą w parze ze społecznymi, niemniej nie oznacza to, że nastoletni bunt trzeba tłumić w zarodku. To ważny i potrzebny etap rozwoju dziecka. Trzeba się uzbroić w trochę wiedzy i cierpliwości, by go przetrwać.

 

W naszym dziale Książki znajdziecie kilka wartych przeczytania pozycji:

 

Jak wychowywać chłopca. Potęga relacji w kształtowaniu dobrych ludzi – Michael C. Reichert

 

Pięć głębokich oddechów. Moc uważnego rodzicielstwa – Genevieve von Lob

 

Wynaleźć siebie. Sekretne życie mózgu nastolatka – Sarah-Jayne Blakemore

 

Pod presją – Lisa Damour

 

A co robić, gdy dojdzie do awantury ze zbuntowanym nastolatkiem?

Awantury ogólnie, w żadnej sytuacji, nie mają sensu. W złości i negatywnych emocjach nigdy nie słyszymy drugiej osoby, nie przyjmujemy do wiadomości jej argumentów, jesteśmy nastawieni wyłącznie na bronienie własnych racji. Dlatego pierwszą rzeczą, jaką warto zrobić, jest uspokojenie emocji. Dopiero gdy będzie możliwość podjęcia rzeczowej rozmowy, warto wrócić do tematu. Nawet więcej – trzeba to zrobić, bo przemilczanie problemów i udawanie, że nie istnieją, jest tym, czego nastolatkowie nigdy nam nie wybaczą. To otwartą rozmową zyskujemy ich zaufanie i budujemy całkiem nowe, głębsze, doroślejsze relacje.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Uroda 7 kwietnia 2022

Pielęgnacja młodej cery – kosmetyki dla nastolatków

Pielęgnacja młodej cery bywa trudna i wymaga ostrożnego, a także bardzo elastycznego podejścia. Jej kondycja za sprawą burzy hormonów jest zmienna i lubi płatać figle. Przy wyborze kosmetyków należy pamiętać, że muszą być delikatne, tak by nie naruszały naturalnej bariery ochronnej skóry, a przy tym uniwersalne, żeby sprostały różnym jej potrzebom. 

Codzienna pielęgnacja powinna skupiać się na wspieraniu naturalnych procesów zachodzących w skórze i opierać na trzech głównych krokach: oczyszczaniu, tonizowaniu i nawilżaniu.

PIELĘGNACJA MŁODEJ CERY: OCZYSZCZANIE

Oczyszczanie to najważniejszy etap pielęgnacji cery w każdym wieku. I nieważne jest to, czy na co dzień się malujesz, czy nie, na skórze, tak czy siak, gromadzą się różne zanieczyszczenia – chociażby kurz i pył. Poza tym przez ujścia mieszków włosowych wydzielane jest sebum, które pełni co prawda ważną rolę ochronną np. przed wysychaniem, ale stanowi też pożywkę dla mikroorganizmów (bakterii, drożdżaków). A nie chcemy przecież, by za ich sprawą na naszej cerze pojawiały się różnego rodzaju niedoskonałości, prawda?

Oczyszczanie zatem to podstawa. W przypadku młodej cery potrzebny do tego jest delikatny żel, olejek, pianka lub płyn micelarny – ten ostatni szczególnie przydaje się, gdy trzeba zmyć makijaż. Zresztą jeśli się malujesz, warto użyć do mycia dwóch kosmetyków np. najpierw rozprowadzić na skórze olejek, który dobrze rozpuszcza tłuszcze i kolorowe kosmetyki, a później dodatkowo przemyć twarz żelem lub płynem micelarnym.  

Oczyszczanie twarzy powinno stanowić Twój codzienny wieczorny rytuał. Rano natomiast wystarczy przemyć ją wodą, pod warunkiem, że skóra nie wydziela za dużo sebum. Jeśli jednak Twoja cera mocno się przetłuszcza, przed nałożeniem kremu, warto potraktować ją, chociażby pianką.

PIELĘGNACJA MŁODEJ CERY: TONIZOWANIE

Tonizowanie to drugi bardzo istotny element pielęgnacji, którego nie można pomijać. Zadaniem bowiem toniku jest przywrócenie skórze właściwego odczynu pH, które zmienia się pod wpływem działania środków myjących. To z kolei może zaburzyć równowagę mikrobiomu, który stanowi naturalną obronę skóry przed szkodliwymi drobnoustrojami, odpowiedzialnymi za tworzenie między innymi zmian trądzikowych.

PIELĘGNACJA MŁODEJ CERY: NAWILŻANIE

Aby cera była zdrowa, jędrna, pełna blasku i pozbawiona niedoskonałości konieczne jest zapewnienie jej odpowiedniego nawilżenia – zarówno od wewnątrz, jak i z zewnątrz. Przesuszona bowiem skóra o nie tylko kwestia brzydkiego wyglądu — łuszczenia się – ale też mobilizacja do pracy gruczołów łojowych, które zaczynają produkować nadmierną ilość sebum, co z kolei może przyczyniać się do przetłuszczania. Niezwykle ważne jest więc wypijanie w ciągu dnia dużej ilości płynów i stosowanie nawilżających kosmetyków. 

Do codziennej pielęgnacji warto włączyć lekki krem nawilżający, który będzie tworzył na powierzchni skóry naturalny film chroniący przed odparowywaniem wody z naskórka, a  także przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych.

PIELĘGNACJA MŁODEJ CERY: PEELING

Nasza skóra sama regularnie się złuszcza, tworząc na powierzchni warstwę rogową, stanowiącą pierwszą linię obrony przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Cykl ten powtarza się średnio co 28 dni, jeśli jednak zostanie w jakiś sposób zaburzony i wierzchnia część naskórka stanie się zbyt gruba, cera nie wygląda dobrze (jest szara, matowa, pozbawiona naturalnego blasku). Poza tym taka „skorupa” utrudnia przenikanie składników aktywnych zawartych w kosmetykach pielęgnacyjnych w głąb skóry, niwecząc ich działanie.  

Warto zatem ten cykl złuszczania wspomagać, stosując odpowiednie peelingi. Jest to szczególnie ważne w przypadku cer problematycznych, gdzie proces rogowacenia jest zaburzony lub gruczoły łojowe wydzielają dużą ilość sebum, blokując tym samym ujścia mieszków włosowych, co z kolei prowadzi do powstawania zaskórników.

Zadaniem peelingu jest odblokowanie porów skóry i redukowanie zaskórników, wyrównanie koloru, wygładzenie, rozświetlenie i poprawa nawilżenia. Częstotliwość jego wykonywania zależy w dużej mierze od stanu cery, jednak zazwyczaj zaleca się go raz w tygodniu.

Kosmetyki złuszczające dla młodych osób (nastolatków) powinny zawierać wyciągi roślinne, bogate w kwasy owocowe.

Pamiętajcie, że aby kosmetyki dobrze działały, muszą być odpowiednio dobrane do potrzeb skóry, jej stanu i wieku. Wybierając więc kosmetyki dla młodych osób (nastolatków), sięgajcie po te, które są specjalnie stworzone dla tej grupy odbiorców.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close