Dania główne 12 listopada 2015

Kuchenne improwizacje – tajska zupa

Wpadam w pośpiechu do domu a w głowie dźwięczy myśl, co zrobić na obiad?! – odwieczny problem, gdy zabraknie czasu na większe zakupy. Spoglądam na zegarek, zbliża się pora powrotu moich mężczyzn. Wiadomo, nie od dziś, że ciepły posiłek dobrze robi na żołądek, rozgrzewa, dodaje energii i tak dalej – to fakt. Tylko, co zrobić jak nie mam gotowego obiadu?

Pozostają mi dwie możliwości: improwizować lub zamówić coś gotowego. Podejmuję wyzwanie niczym MasterChef i przeprowadzam kuchenne improwizacje.

Szybki przegląd składników z lodówki, zamrażarki i spiżarki daje następujący wynik:

  • kilka marchewek,
  • por,
  • cebula,
  • czosnek,
  • cytryna,
  • podudzia z kurczaka (2 szt.),
  • paczka krewetek koktajlowych,
  • puszka mleka kokosowego,
  • suszone płatki chili,
  • mieszanka przypraw tajskich,
  • makaron ryżowy.

W okamgnieniu dokonuję analizy składników i komponuję potrawę. Na szczęście kobieta ma tę zdolność, że potrafi działać jak robot wieloczynnościowy, więc zamieniam się w tego robota.  Na raz nastawiam mięso z kurczaka by przygotować wywar, w mikrofalówce rozmrażam krewetki i kroję w słupki warzywa (marchew, por, cebula). Nie mija kilka minut i muszę przerwać krojenie, bo mikrofalówka daje znać, że krewetki są już gotowe do oczyszczenia – jak ja tego nie cierpię.

Wracam do dokończenia siekania warzyw zarazem, by się za bardzo nie nudzić wykonywaniem jednej czynności rozgrzewam na patelni trochę masła.  Za chwilę wrzucam na nie pokrojoną marchewkę a następnie pora, cebule i zmiażdżony ząbek czosnku. Działam jak automat, uwijając się w ukropie kuchennych oparów. Do podsmażonych warzyw dodaję krewetki, płatki chili i mieszankę przypraw tajskich a z wywaru wyjmuję mięso.  Jestem na ostatniej prostej, jeszcze chwila i podjęte wyzwanie dobiegnie końca.  Uff, chyba zdążę i nawet coś z tego wyjdzie – wtem rozlega się radosne i donośne:

– Mamooo, jesteśmy! Co dziś na obiad?

– Kuchenna improwizacja – tajska zupa, odpowiadam rozbawiona.

Do wywaru dodaję warzywa i mięso pokrojone na paseczki. Dolewam mleczko kokosowe i wszystko zagotowuję. Finito, mogę na spokojnie podać obiad z nadzieją, że posmakuje moim chłopakom.

O jasny gwint, nie raz taka pomroczność i ograniczenie produktów  jest wskazane w kuchni:

  1.      Zrobiłam na obiad coś nowego – Brawo ja!
  2.      Udało mi się tego dokonać w zawrotnym tempie.
  3.       Moze spróbować swoich sił w MasterChef?

DSC01283a

 Zdjęcia: Sylwia

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
SylwiaKamilka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamilka
Gość
Kamilka

Fajny pomysł na szybką i pożywną zupę! Gratuluję pomysłu kochana :* Co do MasterChefa to warto próbować – kto wie ;)

pozdrawiam

Emocje 11 listopada 2015

Prawdziwy bohater

Odprowadzając wczoraj małą do przedszkola, zobaczyłam coś, co jest najpiękniejszą widokówką Warszawy, a pewnym sensie i całego kraju… Staruszkę – ale nie zwyczajną babulinkę, tylko bardzo niezwyczajną kobietę, której każdy z nas zawdzięcza swoje dzisiejsze życie!

Na głowie miała zadbany beret spod którego wystawały dwa siwe warkoczyki, na dość cienkiej kurtce wisiały majestatycznie odznaczenia i ordery, a na ramieniu błyszczała bielą i szkarłatem dumna opaska „AK”… Ta wielka bohaterka, szła wspierając się laseczką, dumna i z uniesioną głową – każdy kto na nią spojrzał wiedział, że bezradność wcierana w jej życie przez starość, nigdy nie wygra z heroizmem jej wyborów!

Chyba nigdzie indziej na świecie za sprawą obecności ludzi honoru, niestety dziś już odchodzących, nie można poczuć się tak dumnym z Polski, jak w Warszawie. To jeden z powodów, dla których warto się w niej zakochać. To również powód do rachunku sumienia, do weryfikacji swoich poglądów i rewizji przekonań.

Gdybym żyła w „jej” czasach kim byłabym ja? Zdrajcą czy bohaterem? Pewnie w dużej mierze podejmowane decyzje determinował wiek. Gdybyście zapytali mnie 10-15 lat temu kim bym była, bez wahania wykrzyknęła bym, że bohaterem. I z ręką na sercu jako nastolatka oddałabym swoje życie na ołtarzu Ojczyzny. Nie bez strachu i łez, ale nadrzędnym celem byłaby obrona Ojczyzny i wyższe wartości moralne. Gdybyście zapytali mnie dziś… nie wiem, odpowiedź nie jest już tak oczywista, a wartością nadrzędną mojego życia jest chronić swoja rodzinę. Mogę tylko dziękować Bogu, że żyję w innych czasach i nie muszę podejmować wyborów, które dopiero od niedawna naprawdę rozumiem! Co by było gdybym naraziła na śmierć moje dzieci i męża? Czy zaryzykowałabym pomoc drugiemu człowiekowi? To napawa mnie wielkim smutkiem, odczuwam ogromny dysonans, bo tak właściwie czy jestem dobrym i prawym człowiekiem, za którego się uważam? Przecież każdy Powstaniec miał matkę, ojca, często dzieci – a jednak podejmowali decyzję i stawali do walki, tak zagrażającej ich rodzinom. A jednak poświęcali tak wiele dla umiłowanej Ojczyzny, dla mnie i dla Ciebie… Mimo wszystko, szli po wolność lub na śmierć… A może animuszu dodawał im młody wiek? Nie sądzę, myślę, że z dnia na dzień większość ówczesnych nastolatków dorosła i cechowała się większą dojrzałością i świadomością, niż niejeden współczesny czterdziestolatek!

Wiem jedynie, że nie byłabym zdrajcą dla ratowania siebie – czy gdyby od tego zależałby los mojej rodziny, nie wiem i nie chcę wiedzieć! Czy my, współcześni jesteśmy tchórzami? Czy człowiek XXI wieku wychowany w  supermarkecie przez pieniądze i gadżety potrafi być jeszcze bohaterem dużego formatu? Mam nadzieję, że nigdy już nie będziemy musieli tego zweryfikować w potrzebie – a takie historyczne rozważania pozwolą nam czasem zatrzymać się na ulicy z dzieckiem za rękę i powiedzieć: „Zobacz skarbie, tak wygląda prawdziwy bohater. Być może będziemy ostatnimi ludźmi na Ziemi, którzy go widzieli…”

 

„Kto Ty jesteś? Polak mały!”
Władysław Bełza

Kto ty jesteś?
Polak mały.

Jaki znak twój?
Orzeł biały.

Gdzie ty mieszkasz?
Między swemi.

W jakim kraju?
W polskiej ziemi.

Czym ta ziemia?
Mą ojczyzną.

Czym zdobyta?
Krwią i blizną.

Czy ją kochasz?
Kocham szczerze.

A w co wierzysz?
W Polskę wierzę.

Czym ty dla niej?
Wdzięczne dziecię. 
Coś jej winien?
Oddać życie.

Dziękuję wszystkim, którzy powierzyli swój los i życie Ojczyźnie, abyśmy my nie musieli dokonywać takich wyborów!

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Stalmach
Gość

A myslalam ze tylko ja mam takie mysli ze jestem tchorzem i samolubem gdy nie mialam dzieci nic nie bylo mi straszne i znajac mnie pierwsza bym leciala z pomoca a teraz gdy mam dzieci i tyle roznych konfliktow na swiecie jest i niedaj Boze wybuchlaby wojna to bym starala sie za wszelka cene chronic moja rodzine i nie wiem naprawde co wplywa na nasze wybory bo wtedy ludzie tez mieli rodziny….

Boże Narodzenie 10 listopada 2015

Jak zrobić bombkę z materiału

Niby jeszcze listopad, niby jeszcze dużo czasu do Świąt, a jednak tak niewiele, jak chcemy zrobić ręcznie świąteczne bombki. W naszej zakładce Boże Narodzenie znajdziecie wiele ciekawych i oryginalnych pomysłów, jak ozdobić mieszkanie, choinkę i stół świąteczny.
Dziś dokładam jeszcze jedną cegiełkę – czyli o tym jak zrobić bombkę z materiału.

Zapraszam zatem do mojego małego warsztatu, gdzie możecie podejrzeć, co dla was przygotowałam. Zaangażujcie swoje dzieci, mój 4 latek miał dużą frajdę, zwłaszcza gdy mógł ciąć materiał. Każdy sposób by ćwiczyć rączki to dobry sposób. Oczywiście pod nadzorem =D.

Do wykonania bombek będą potrzebne:
styropianowe kule
kawałki materiału
nożyk lub nożyczki
szpilki
wstążka
mazak

IMG_1527

Krok pierwszy
Na styropianowej kuli za pomocą mazaka zaznaczam linie poziome i pionowe. W miejscu tych linii będę mocować materiał.

IMG_1529

Krok drugi
Z niewielkiego kawałka papieru przygotowuję szablon, który posłuży mi do wycięcia materiału. Zdecydowałam się na materiał o kolorze jasnego beżu, a drugi ma świąteczną aplikację. Szablon przypinam szpilkami do materiału, a wtedy nożyczkami wycinam odpowiednie kawałki, nieco większe niż szablon.

IMG_1530

IMG_1532

Krok trzeci
Ostrym nożykiem nacinam wzdłuż linii kulę – ułatwi do mocowanie materiału. Ostrzem nożyka, lub pilnika do paznokci wkładam materiał w nacięciu na bombce najpierw na górze z obu stron. Materiał należy równomiernie upychać, czyli troszkę po jednej stronie, troszkę po drugiej. Nadmiar materiału docinam nożyczkami.

IMG_1533

IMG_1534

Krok czwarty
Podobnie wkładam pozostałe trzy kawałki tkaniny. Staram się aby materiał się nie marszczył, pomaga w tym bardzo jego naciąganie.

IMG_1536

Krok piąty
W miejscach złączeń materiału ozdabiam tasiemką lub ozdobnymi sznureczkami, które mocuję za pomocą szpilek. Bombkę z materiału można jeszcze ozdobić piórkami, wstążkami, itp.

IMG_1542

IMG_1545

Krok szósty
Wszystko gotowe, wystarczy powiesić na choince, niech cieszy oczy!

jak zrobić bombkę z materiału

Jeśli Wam mało i chcecie zrobić inne bombki to poniżej kilka inspiracji:
https://wrolimamy.pl/zrob-bombki-30-sekund-plastikowe-bombki/
https://wrolimamy.pl/bombka-technika-serwetkowa-zrob/
https://wrolimamy.pl/zrob-to-sam-czyli-bombki-ze-wstazki-z-cekinami/
https://wrolimamy.pl/sakiewkowe-bombki-w-2-krokach/
https://wrolimamy.pl/diy-jak-zrobic-bombke-ze-wstazki/
https://wrolimamy.pl/nietuzinkowe-bombki/
Zdjęcia: Rachela

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Witkoria
Gość
Witkoria

Piękne :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close