Zdrowie 6 sierpnia 2021

Maliny – nie zgadniesz, w jak wielu dolegliwościach mogą pomóc

Te aromatyczne i delikatne owoce od wieków były już stosowane w ziołolecznictwie i medycynie naturalnej. Są one jednak doceniane i polecane także przez współczesnych lekarzy oraz dietetyków – ze względu na liczne, potwierdzone naukowo walory odżywcze i zdrowotne. Niektóre z nich mogą cię zaskoczyć!

„Jedząc maliny zachwycamy się głównie ich walorami smakowymi, ale nie zapominajmy, że maliny to także skarbnica wartości odżywczych. Znajdziemy w nich cenne witaminy i składniki mineralne, takie jak: witamina C i E (naturalne antyoksydanty), witaminy z grupy B: B1, B2, B6, a także kwas foliowy, potas, wapń, fosfor, magnez i żelazo” – czytamy w poświęconym malinom artykule eksperckim na stronie Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej (NCEŻ).

Na tym jednak nie koniec. Maliny zawierają też liczne związki biologicznie aktywne, o udowodnionym działaniu prozdrowotnym, w tym m.in. „fitaminy”. Co to takiego?

„Są to cenne związki roślinne o podobnych właściwościach jak witaminy. Co ważne, związki te pochodzą tylko i wyłącznie z roślin, a organizm człowieka nie ma niestety zdolności ich syntetyzowania. Fitaminy są określane jako fenolowe antyoksydanty, które wspomagają funkcjonowanie naszego organizmu. Ponadto w malinach występują kwasy organiczne, tj. kwas cytrynowy, jabłkowy, salicylowy oraz ponad 100 różnych olejków eterycznych, co tłumaczy ich charakterystyczny smak i zapach. Maliny są cenne także ze względu na zawartość błonnika, pektyn oraz substancji śluzowatych, wpływających korzystnie na pracę układu pokarmowego. W 100 gramowej porcji tych pysznych owoców znajduje się 6,7 g błonnika. Dobrą wiadomością dla osób dbających o linię jest kaloryczność malin – 100 g owoców to zaledwie 33 kcal” – wylicza walory malin NCEŻ.

Konkretnym przykładem wspomnianych wyżej „fitamin” są np. występujące w malinach antocyjany i elagotaniny.

Malina – superowoc, po który warto regularnie sięgać

Warto też wspomnieć o potencjale malin w zakresie przeciwdziałania dość częstym w naszej populacji zakażeniom układu pokarmowego wywołanym przez bakterie helicobacter pylori (takie zakażenie może powodować tzw. objawy dyspeptyczne, jak np. uczucie ciężkości po posiłku czy zgaga, ale także prowadzić do zapalenia błony śluzowej żołądka, choroby wrzodowej żołądka lub dwunastnicy, rzadziej do raka żołądka czy niedokrwistości z niedoboru żelaza).

„Niektóre składniki żywności mogą działać bakteriostatycznie i bakteriobójczo na H.pylori, co potwierdzono w badaniach przeprowadzonych zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i u ludzi oraz u zwierząt. Wśród tych substancji można wymienić: polifenole, izotiocyjaniany, olejki eteryczne czy laktoferynę. Warto więc w codziennym jadłospisie uwzględnić produkty zawierające wymienione składniki zwłaszcza, że często produkty te są powszechnie dostępne i łatwe do wkomponowania w codzienny jadłospis” – radzą eksperci NCEŻ i wskazują, o jakie konkretnie produkty spożywcze chodzi, na pierwszym miejscu wymieniając owoce jagodowe, a wśród nich m.in. maliny, truskawki i borówki.

Wymieniając liczne właściwości prozdrowotne malin warto też wspomnieć, co na ich temat można się dowiedzieć z podręczników ds. ziołolecznictwa.

„Encyklopedia zielarstwa i ziołolecznictwa” Wydawnictwa Naukowego PWN informuje np., że w lecznictwie stosowane są zarówno świeże, jak i suszone owoce malin. Te świeże służą m.in. do otrzymywania syropu malinowego, który często jest składnikiem receptur innych, bardziej złożonych syropów, stosowanych w leczeniu przeziębień. Podobnie, owoce suszone wchodzą w skład wielu mieszanek ziołowych (do zaparzania) stosowanych (w formie naparów) w leczeniu przeziębień i grypy – z uwagi na właściwości napotne i przeciwgorączkowe.

Jakie jeszcze prozdrowotne właściwości mają maliny (regularnie spożywane)?

Jest ich naprawdę bardzo wiele, warto jednak przytoczyć kilka najważniejszych:

– działają przeciwzapalnie,
– działają przeciwnowotworowo,
– poprawiają trawienie,
– działają przeciwcukrzycowo,
– pomagają obniżyć ciśnienie krwi,
– wykazują działanie przeciwmiażdżycowe,
– opóźniają procesy starzenia,
– korzystnie wpływają na kondycję skóry.
Jak widać, naprawdę warto – zwłaszcza teraz, w środku sezonu – jak najczęściej sięgać po te aromatyczne, niezwykłe owoce. Smacznego i na zdrowie!

Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl

Materiał przygotowany we współpracy z Krajowym Związkiem Grup Producentów Owoców i Warzyw.

Źródła:

NCEŻ: „Maliny na zdrowie”.

NCEŻ: „Dietetyczne sposoby na Helicobacter pylori”.

Wydawnictwo Naukowe PWN: „Encyklopedia zielarstwa i ziołolecznictwa”.

PZWL: „Fitoterapia i leki roślinne”.

Dietetycy.org.pl: „Maliny – 7 powodów dla których powinieneś włączyć je do diety już dziś”.

CzytelniaMedyczna.pl: „Związki polifenolowe w owocach i warzywach”.

Kompendium wiedzy o malinach i innych owocach jagodowych ze strony internetowej kampanii „Czas na polskie superowoce”.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Lifestyle 6 sierpnia 2021

Kynofobia – lęk przed psami nie jest niczym dziwnym

Kynofobia, czyli lęk przed psami, jest tak samo trudna do przezwyciężenia, jak lęk wysokości. Niestety, mało się o niej mówi i osoby borykające się z tą przypadłością bardzo często spotykają się z niezrozumieniem ze strony właścicieli psów.

Co to jest kynofobia?

Kynofobia to paniczny lęk przed psami, trudny do kontrolowania. Osoba z kynofobią nie potrafi przełamać lęku nawet przed małym zwierzęciem, a jego bliskość wywołuje reakcję z pogranicza histerii. Nawet jeśli bojąca się psów obiektywnie zdaje sobie sprawę z tego, że nie wszystkie są tak samo groźne, nie jest w stanie przełamać swojego strachu i związanych z nim reakcji – przyspieszonego oddechu, chęci ucieczki lub przeciwnie, „wbicia” w ziemię, kołatania serca, drżenia na całym ciele. Mogą pojawić się także: wymioty, pocenie się, problemy z mówieniem i oddychaniem, histeryczny płacz.

 

Kynofobia a właściciele psów

Właściciele psów w większości traktują swoje czworonogi jak członków rodziny i oczekują, że świat zachowa się tak samo. Osobiście nie mam nic przeciwko, chętnie witam się z psami na ulicy (wcześniej oczywiście pytam właściciela bądź właścicielkę, czy mogę) i nie boję się pogłaskać nawet tych dużych. Natomiast Duśka niestety ma kynofobię więc przez lata byłam świadkiem wielu, delikatnie rzecz ujmując, niefajnych reakcji:

– ale on jest mały i nie gryzie (pewnie tak, ale co z tego?),

– on ci nic nie zrobi, on tylko chce się przywitać (o psie, który skacze na wysokość pasa i ewidentnie chce dać „buziaka”),

– on się wychowuje z dziećmi i jest bardzo łagodny,

– taka duża jesteś i takiego małego psa się boisz (jakby małe nie gryzły),

– nie bój się, pogłaszcz, zobacz, jakie to fajne.

I jeszcze parę innych w tym stylu.

Hitem był pan, który stwierdził, że kynofobię można przełamać i jego pies się świetnie do tego nadaje. Inny na prośbę o przytrzymanie psa, który biegał swobodnie po kawiarnianym ogródku, zapytał o zaświadczenie o kynofobii. Wzajemnie zapytałam go o zaświadczenie o zgodzie na puszczanie psa luzem między stolikami i temat jakby umarł.

Część osób po prostu przytrzymuje psa, chociaż widać, że nie każda rozumie problem. Jeden jedyny raz trafiłyśmy na kobietę, która zrozumiała, w czym rzecz i powiedziała, że zawsze jak zobaczy Duśkę, to będzie brała psa na smycz. Jeden raz!

Żeby nie było: ja rozumiem, że to nie wynika z powszechnej złośliwości właścicieli psów, chociaż niektórzy faktycznie są złośliwi. Jednak zdecydowana większość o kynofobii nie słyszała nigdy i ten problem zwyczajnie przerasta ich wyobrażenia. Swoją drogą, dlaczego ludzie nie dziwią się strachowi przed myszami lub pająkami? Przecież są dużo mniejsze od psów :P

 

Przyczyny kynofobii

Przyczyn kynofobii szuka się zazwyczaj w traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa. Niekoniecznie musi chodzić o ugryzienie przez psa, czasem wystarczy, że małe dziecko przestraszy się głośnego szczekania, albo będzie stale ostrzegane przed kontaktem z psami. Skąd się wzięło u Duśki? Nie mam pojęcia, chociaż nie raz i nie dwa zastanawiałam się, czy przyczyną nie była zabawa w Jestem psem i cię zjem. Duśka twierdzi, że nie, ale w sumie skąd ona może wiedzieć? Jej zdaniem po prostu ma to od zawsze i coś w tym jest, bo nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek chciała dotknąć jakiegokolwiek psa.

Nie wykluczam też, chociaż internet nie podsuwa takich pomysłów, że przeniosła na psy lęk przed kotami. Nasza kotka, która towarzyszyła Duśce całe wczesne dzieciństwo, była już stara i mało towarzyska. Nie raz i nie dwa mówiliśmy: „Nie dotykaj kotka, bo cię podrapie”. Przez jakiś czas faktycznie bała się wszystkich kotów, dziś nie ma już tego problemu, natomiast silny lęk przed psami towarzyszy jej cały czas.

 

Jak się pozbyć kynofobii

Dobra wiadomość jest taka, że kynofobię można wyleczyć. Jeśli jest to łagodna forma lęku, osoba borykająca się z kynofobią jest w stanie poradzić sobie samodzielnie, np. decydując się na przebywanie w towarzystwie łagodnego psa znajomych. Początkowo w pewnym oddaleniu, z czasem coraz dłużej i bliżej. Niektóre źródła podają, że do leczenia kynofobii można wykorzystać psy szkolone do dogoterapii. Inne odradzają takie rozwiązanie.

W trudniejszych przypadkach konieczna będzie terapia pod okiem psychologa lub psychiatry. W skrajnych podaje się leki z grupy benzodiazepin.

To, czego absolutnie nie wolno robić, to stosować tzw. terapii szokowej. W przypadku osób z kynofobią może ona odnieść odwrotny skutek.

My już wiemy, że Duśka bez wsparcia sobie nie poradzi. Szukamy terapeuty, który zrozumie problem i pomoże go zwalczyć.

 

Jak odróżnić kynofobię od zwykłego strachu przed psami?

Kynofobia pojawia się przy każdym spotkaniu z psem, nawet jeśli jest on za płotem. Osoby z bardzo silną kynofobią mogą odczuwać lęk nawet wówczas, gdy zobaczą psa w telewizji. Zwykły strach pozwala na realną ocenę sytuacji (york na pewno nie jest tak groźny, jak rottweiler), w przypadku kynofobii każdy pies jest takim samym wrogiem.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ciąża 5 sierpnia 2021

Co dziecko dziedziczy po mamie, a co po tacie?

Kwestia dziedziczności jest tematem, który zawsze będzie ciekawił. Niejednokrotnie rodzice słyszą pytanie o to, do kogo dziecko jest podobne. Bo nosek na pewno ma po mamusi, czupryna po tatusiu, podobnie jak uzdolnienia artystyczne lub talenty sportowe. A co tak naprawdę dziecko dziedziczy po mamie lub po tacie jest zapisane w genach.

Co dziecko dziedziczy po mamie?

Inteligencję — co dziecko dziedziczy?

Czy wiecie, że inteligencję warunkują dwa chromosomy X od matki i jeden od ojca? Badania wskazują, że właśnie ta dysproporcja może mieć dominujący wpływ na poziom inteligencji dziecka.

Dominującą rękę

Mutacja genu PCSK6 ze strony matki najpewniej ma wpływ na to, czy dziecko będzie lewo, czy praworęczne. 

Sposób spania

Dotychczas poczynione obserwacje i badania pozwoliły naukowcom stwierdzić, że ulubiona pozycja do spania, zamiłowanie do drzemek, a nawet jakość snu przekazywana jest dziecku przez geny matki. U mężczyzn nie stwierdzono takiej zależności.

Migreny — Co dziecko dziedziczy?

Niestety te trudne do okiełznania bóle głowy dziedziczone są częściej po matce niż po ojcu. 

Czas wystąpienia menopauzy

Nie od dziś wiadomo, że istnieje wyraźny związek między wiekiem wystąpienia menopauzy u kobiet i ich matek.

Co dziecko dziedziczy / “dostaje w prezencie” w genach po tatusiu?

Płeć

To wiadomo nie od dziś. Dzieje się tak, ponieważ kobiety posiadające chromosom XX przekazują dziecku tylko jeden chromosom X, natomiast mężczyźni z zestawem chromosomem XY, w zależności od tego, czy plemnik zawiera chromosom X, czy Y, przekazuje jeden z nich. Podczas zapłodnienia komórki jajowej, gdy spotkają się dwa chromosomy XX, rozwija się dziewczynka. W przypadku spotkania chromosomów X od kobiety i Y od mężczyzny rozwija się chłopiec. 

Ryzyko choroby serca

To męski chromosom Y może warunkować większą podatność panów do choroby wieńcowej serca. Potwierdziły to badania brytyjsko-australijskich naukowców, przedstawione na kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Sztokholmie.

Wzrost — Co dziecko dziedziczy 

Wg brytyjskich naukowców większy wpływ na niski lub wysoki wzrost dziecka ma wzrost ojca. Z kolei geny przekazywane przez kobietę silniej warunkują wagę dziecka.

A co dziecko może odziedziczyć po obu rodzicach? 

Nie oszukujmy się, dziedziczenie jest niczym gra w totka — nigdy nie ma pewności, że wszystko pójdzie zgodnie z nadzieją. W końcu dziecko otrzymuje zestaw 23 chromosomów od ojca i 23 od matki, a wraz z nimi geny recesywne i dominujące. Te drugie dają większą szansę na dziedziczenie określonych cech przez dziecko. 

A lista jest spora. Do cech dominujących należą m.in.:

  • ciemne lub kręcone włosy;
  • brązowy kolor oczu;
  • grupa krwi Rh+;
  • zgarbiony nos;
  • odstające uszy;
  • skłonność do piegów;
  • charakterystyczne dołeczki w policzkach.

 

A jakie cechy odziedziczyło Wasze dziecko ;) ? 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close