Emocje 23 września 2020

Plażing w polskim stylu –  antyporadnik z przymrużeniem oka

Wiem, że wakacje już się skończyły, ale sezon urlopowy jeszcze nie, tym bardziej, że pogoda dopisuje – sama też dopiero co wróciłam znad morza. I stąd moje poniższe przemyślenia odnośnie plażingu w polskim stylu.

Polska gościnność, wódka i najpopularniejszy, a zarazem najbardziej uniwersalny epitet – k**wa – znane są chyba na całym świecie, a przynajmniej w wielu jego miejscach. Myślę też, że nasz styl plażowania jest na tyle charakterystyczny, iż dzięki niemu stajemy się rozpoznawalni nie tylko wśród naszych rodaków, ale też wśród obcokrajowców.   

Czym więc wyróżnia się Polak spędzający urlop nad morzem i jak wygląda plażing w polskim stylu? Zdaje się, że mamy siedem ulubionych manier – no chyba, że jest ich więcej, a ja je pominęłam, to piszcie w komentarzach! :-) 

Plażing w polskim stylu –  antyporadnik z przymrużeniem oka ;-) 

  1. Parawan

Niezależnie od pogody, wieje czy nie, nieważne, parawan musi być rozciągnięty i już.  Najlepiej sporych rozmiarów, tak by zagarnąć dla siebie, jak najwięcej publicznej plaży. W tym celu można łączyć się w pary ze znajomymi lub obcymi ludźmi – jak kto woli. Znanym posunięciem jest też rozłożenie parawanu tuż przed kimś, tak by zasłonić mu widok na morze, czy na co tam akurat patrzy.

  1. Walka o swoje miejsce

Będąc niedawno nad morzem byłam świadkiem kłótni, a nawet prawie bójki między dwoma samcami alfa, którzy głośno i wulgarnie spierali się o to, kto pierwszy stanął na danym kawałku plaży i kto ma prawo rozbić tam swój parawan. I słusznie! Tak trzeba robić. Ludzie to chamy i wszędzie się wcisną, byleby byli pierwsi i lepsi. Trzeba więc walczyć o swoje miejsce na plaży. Nikt nam przecież nie będzie mówił, gdzie możemy się rozłożyć, a co! 😉

  1. Piwo

Każdy plażowicz wystawiony na wielogodzinne działanie słońca, musi pamiętać o odpowiednim nawadnianiu organizmu, w tym celu najlepiej sprawdza się piwo. Zimne i w dużych ilościach, wprost nieproporcjonalnych do własnych możliwości i pogody (konkretnie upału sprzyjającemu szybszemu uderzeniu alkoholu do głowy).

  1. Muzyka

Szum morza jest przereklamowany, poza tym aktualnie, dzięki youtube`owi można go słuchać będąc nawet w bloku w Pcimiu Dolnym. Uciszenie tłumu turystów i ich rozkrzyczanych dzieci jest niewykonalne, podobnie sprawa ma się z tymi, co drepczą po plaży sprzedając „gorącą, gotowaną kukurydzę, popcorn, naleśniki i nachosy” . Lepiej jest więc ten hałas zaakceptować, a nawet wzbogacić go swoimi dźwiękami, tj. ulubioną muzyką (swoją, nie obcych ludzi), płynącą z głośnika, ustawionego na takim poziomie, by słyszeli go okoliczni plażowicze. Mało tego, potrzebny tu jest dobry bas, który przebije się przez szum fal i nie tylko…  ;-) 

  1. (Nie)Kulturalne dialogi  

Jak już mamy włączoną muzykę, można prowadzić między sobą dialogi, próbując przekrzyczeć głośnik i urozmaicając przy tym swe wypowiedzi licznymi, mniej lub bardziej wyszukanymi epitetami. Większość ludzi nie zwraca na to uwagi, a jak już się trafi jakiś odważny, zawsze można zaproponować mu zmianę miejsca 😉

  1. Śmieci

Siedząc wiele godzin na plaży, produkujemy całkiem sporo śmieci, szczególnie jeśli spędzamy czas w dużym gronie – z rodziną bądź przyjaciółmi. Wówczas trzeba zadbać o to, aby nasze odpady nie walały się wszędzie, rozdmuchiwane na lewo i prawo przez wiatr. Najlepszym więc sposobem jest zakopywanie petów, kapsli, resztek jedzenia i innych śmieci w piachu. Gwarantuję Wam, że dzieci, które później odkopią np. Wasze kapsle po piwie, będą zadowolone – moje przynajmniej były, bo wyobrażały sobie, że odnajdują ukryte skarby! 😉

  1. Potrzeby fizjologiczne

Tutaj nie zdradzę Wam nic odkrywczego, każdy przecież wie, że jak się dba o odpowiednie nawodnienie organizmu, to później trzeba dbać o to, by regularnie opróżniać pęcherz. A gdzie można to zrobić, nie oddalając się zbytnio od swojego parawanu, no i co ważne – nie płacąc za to ani grosza – w morzu oczywiście! Są tego niemałe plusy. Po pierwsze oszczędza się kasę, bo załatwianie się w przyplażowych ubikacjach to koszt 2-3 zł – przez cały dzień i np. tygodniowy pobyt uzbiera się niezła sumka, prawda?! A po drugie, jak woda w morzu jest zimna, to własnym strumieniem moczu szybko można ją sobie podgrzać 😉

Gorzej jest z tzw. „dwójką”, kupę ciężko bowiem zrobić w morzu. Można więc wdrapać się na wydmy, choć te na niektórych plażach bywają odgrodzone. Można też biec do lasu, jeśli takowy jest, ale jeśli go nie ma to cóż, trzeba zapłacić – chociaż nie! Jest jeszcze jedna opcja – nosić ze sobą nocnik, bądź inny przenośny klozet i załatwiać się z kulturą. To nic, że na oczach innych, wszak to ludzka rzecz, prawda? 😉

 

P.s. Moje przemyślenia przelane na wirtualny papier powstały na bazie własnych obserwacji, jak zachowują się Polacy nad morzem – w Polsce i za granicą. Wpis został napisany z przymrużeniem oka (miejcie to na uwadze, zanim niepotrzebnie się zdenerwujecie ;-)), jednak wszystko to, co zostało opisane jest (niestety) prawdą.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Gry planszowe i nie tylko 20 września 2020

Smoki – najpiękniejsza karcianka w jaką grałam!

Kto miał już do czynienia z wydanymi przez Naszą Księgarnię grami Sen i Kruki, na pewno z niecierpliwością oczekiwał premiery gry Smoki – i słusznie! Tym, którzy ich nie znają, a szukają lekkiej i przyjemnej gry, która dodatkowo będzie wspaniałą ucztą dla oczu, serdecznie polecamy zainteresowanie się Smokami.

O czym jest gra?

Tak jak w poprzednich grach z tej serii, wybieramy się w podróż po krainach ze snów. Tak jak wcześniej, spotykamy w nich kruki, ale to nie one występują w roli głównej – tym razem wędrujemy przede wszystkim po krainach smoków, starając się przy tym zdobyć jak najmniej punktów.

Co znajdziemy w pudełku?

Pudełko jest niewielkie, znajdziemy w nim:

  •       40 kart krain smoków (10 rodzajów po 4 sztuki)
  •       12 kart krain kruków (3 rodzaje po 4 sztuki)
  •       12 żetonów smoka
  •       notes
  •       ołówek
  •       instrukcję
  •       kartę supermocy i naklejkę „właściciel gry”

Przygotowanie

Tasujemy karty i rozdajemy każdemu z graczy po 6. Gracze, nie podglądając ich, układają je przed sobą w dwóch rzędach po 3, tworząc w ten sposób swój sen, a następnie każdy odkrywa jedną wybraną kartę. Pozostałe karty układamy na środku stołu obrazkami do dołu, po czym dwie górne karty ze stosu odkrywamy i układamy obok zakrytego stosu.

Smoki. Zasady

W swojej turze gracz bierze jedną kartę (albo z jednego z odkrytych stosów, albo ze stosu zakrytego). Jeżeli karta dobrana z zakrytego stosu mu nie odpowiada, odkłada ją na wybrany odkryty stos. Jeżeli jednak chce ją zatrzymać albo dobrał jedną z odkrytych kart, umieszcza ją w dowolnym miejscu swojego snu, a kartę, która wcześniej tam się znajdowała odkłada obrazkiem do góry na jeden z odkrytych stosów.

W trakcie gry nie można podglądać swoich kart, tak więc może się zdarzyć, że lepszą kartę wymienimy na gorszą. Nie trzeba jednak bać się kart o wysokich wartościach, ponieważ jeśli uda nam się ułożyć dwie takie same karty jedna nad drugą, ich wartość się znosi i daje zero.

smoki

Dodatkowe urozmaicenie wprowadzają karty z krukami. Odbicie w wodzie nie ma wartości punktowej, tylko kopiuje wartość jednej z sąsiadujących z nią kart. Krucze gniazdo pozwala zamienić miejscami dwie inne karty w śnie gracza (przez co możemy ustawić je jedna pod drugą). Najwięcej zamieszania wprowadza jednak Kruczy krąg – jeżeli dobierzemy taką kartę, musimy obowiązkowo umieścić ją w swoim śnie. Kartę, którą w ten sposób podmieniamy, podajemy kolejnemu graczowi i on musi umieścić ją w tym samym miejscu swojego snu, a znajdującą się tam wcześniej kartę przekazuje kolejnemu graczowi. Dopiero ostatni gracz odrzuca kartę na środek i następuje tura kolejnego gracza.

smoki

Gracze po kolei wykonują swoje tury do momentu, w którym dowolny z nich będzie miał 6 odkrytych kart przed sobą. Wówczas pozostali odwracają zakryte karty i następuje podliczenie punktów. Osoba z najmniejszą liczbą punktów wygrywa rundę.

Wrażenia

Rozgrywka w Smoki jest szybka i przyjemna. Losowość jest znaczna, ale przy tak lekkiej grze nie przeszkadza to zbytnio. Zasady są na tyle proste, że spokojnie można zagrać już z sześciolatkiem, ale gra może się również sprawdzić w gronie samych dorosłych. Rozgrywkę można dostosować do swoich potrzeb – grać określoną liczbę rund albo do momentu zdobycia przez któregoś gracza konkretnej liczby żetonów lub określonej liczby punktów.

Co najbardziej zwraca uwagę, to przepiękne, oniryczne ilustracje wykonane przez Marcina Minora. Dzięki temu gra nabiera zupełnie innego klimatu niż gdybyśmy mieli po prostu zwykłe smoki czy jakiekolwiek inne karty o różnych wartościach punktowych i kilku akcjach specjalnych.

smoki

 

Autor: Kevin Kichan Kim
Ilustrator: Marcin Minor
Wydawca: Nasza Księgarnia

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Dania główne 19 września 2020

Szakszuka z papryką

W tym roku pomidory w przydomowym, balkonowym ogródku wyjątkowo mi obrodziły. Nie spodziewałam się takich zbiorów. Teraz muszę je jakoś przerabiać i by się nie przejadły szukać pomysłów na nowe smaki. Stąd ostatnio pomysł na Szakszukę. Jest to śniadaniowe danie kuchni bliskowschodniej, sycące i niezwykle aromatyczne. Doskonale sprawdzi się też na szybki obiad czy kolację. Istnieje wiele wersji, tej potrawy, dziś chcę pokazać Wam Mój pomysł na to danie. Przekonajcie się sami czy jest smaczna.

Składniki (1 porcja):

  • 2 średnie pomidory
  • ½ papryki czerwonej
  • ½ papryki zielonej
  • 1 mała cebulka
  • ½ łyżki masła
  • 1-2 ząbki czosnku (może być więcej jeśli lubicie)
  • przyprawy: sól i świeżo zmielony pieprz, zioła prowansalskie, papryka wędzona oraz opcjonalnie chili
  • 2 jajka
  • świeża bazylia lub pietruszka
  • pieczywo

Przygotowanie

1.Pomidory sparzam wrzątkiem, obieram ze skórki, kroję wszystkie na kawałki. Wykrajam także szypułki.

2. Na niedużej patelni roztapiam masło i po rozgrzaniu wrzucam przeciśnięty przez praskę czosnek. Chwilkę podsmażam, by tłuszcz nabrał jego aromatu.

3. Kroję cebulkę (w drobną kosteczkę), paprykę (w paseczki lub kostkę) i podsmażam na rozgrzanym tłuszczu.

4. Do przesmażonych warzyw dodaję pomidory, doprawiam solą, pieprzem i pozostałymi przyprawami. Mieszam i intensywnie smażę na większym ogniu przez około 5 minut. Nie mieszam teraz Szakszuki, bo pomidory po odparowaniu wody zamienią się w przecier.

5. Do podsmażonych warzyw delikatnie wbijam jajka, doprawiam je solą.

6. Przykrywam wszystko pokrywką i duszę przez około 3 minuty lub do czasu, aż białka jajek będą ścięte.

7. Posypuję świeżą bazylią lub pietruszką i podaję z pieczywem.

Szakszuka jest gotowa. Smacznego!

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close