Podsumowanie roku 2014, czyli nasze prywatne wyznania


Koniec roku sprzyja snuciu refleksji, podsumowaniu tego, co działo się w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Dziś macie możliwość zajrzenia w nasze prywatne życie – każda z nas dzieli się w tym wpisie osobistymi wyjątkowymi przeżyciami, które wydarzyły się w 2014 roku.

Mimo, że poprzedni rok był całkiem udany ten jest zdecydowanie fajniejszy. Od czerwca trwa nasz miesiąc miodowy. Czy po dziesięciu latach można kochać bardziej? Bez wątpienia! To był wyjątkowy dzień na który warto było czekać! Zwłaszcza widząc szczere wzruszenie córki (a nawet szloch – “bo mi się to bardzo podobało” – oglądając film ze ślubu) i cieszę się, że mogła w tym uczestniczyć.

(nie)Magda(lena)

Magda(nie)Magda(lena) z mężem

Rok temu pisałam, że Internet powoli staje się dla mnie miejscem pracy. Teraz mogę się pochwalić, że co miesiąc zapewnia mi niewielki, ale stały dochód. W dodatku uczciwie płacę podatki! Mam nadzieję, że za rok będę mogła wykreślić słowo “niewielki” ;)

Mirella

Rok 2014 mogę podzielić na dwie części. Pierwsze półrocze było naznaczone ciągłymi chorobami Kuby – pielgrzymkami do przychodni i bujaniem się od antybiotyku do antybiotyku. Dobra passa zaczęła się dopiero w czerwcu i trwa do dziś ;) Zero chorób, wszyscy zdrowi jak rybki. Udało mi się znaleźć nową pracę i rozwijam się zawodowo. W tym roku minęły także dwie okrągłe rocznice: 10-ta związku i 5-ta ślubu. Prawie 1/3 życia u boku jednego, kochanego mężczyzny. Mimo przeciwności losu my nadal trwamy i się wspieramy.

Sylwia

Z moich blogowych wpisów można się domyślić, że ważna jest dla mnie rodzina. I nie mam na myśli tylko tej, którą założyłam, ale wielopokoleniową. Staram się, najlepiej jak potrafię pielęgnować te wyjątkowe więzi i cieszę się, że mam szczęście posiadać dziadków. W tym roku spędziliśmy wspólne wakacje, które łączyły cztery pokolenia. Różnica wieku między najstarszym a najmłodszym wczasowiczem wynosiła 78 lat. Dwutygodniowy pobyt w wynajętym drewnianym domu, który ledwo pomieścił wszystkich członków rodziny – nie miał prawa wypalić. Tyle odmiennych osobowości, różnych przyzwyczajeń, osobistych rytuałów i jedna niewielka przestrzeń oraz wspólny stół. Mimo tych wszystkich odmienności – udało się znakomicie! Mam piękne wspomnienie z wakacji 2014.
Oprócz rodzinnego wyjazdu muszę jeszcze pochwalić dwoma ważnymi dla mnie wydarzeniami: Aleks latem opanował do perfekcji sztukę czytania!, a ja z mężem za niewielkie pieniądze własnoręcznie zrobiliśmy remont pokoju, spełniając marzenie o sypialni w stylu skandynawskim.

Basia

sypialnia

sypialnia Basi

Jak każdy upływający rok i ten 2014 był pełen ekstramalnych doznań. Mój syn z niemowlaka stał się chłopczykiem, a moja mała dziewczynka – przedszkolakiem. W tym roku wyjątkowo dotkliwie przekonałam się, że czas upływa bardzo szybko – za szybko! A doba ma zdecydowanie za mało godzin. Przekonałam się również, że mój spokój i cierpliwość mają swoje granice. Dokonałam wielu trudnych wyborów m.in. to, że zostaję z dzieciakami w domu na urlopie wychowawczym, stając się utrzymanką męża. Jednak ta decyzja pozwala mi na pełne uczestnictwo w rozwoju moich dzieci. Widziałam pierwsze kroki syna, słyszałam pierwsze świadome “mama”, towarzyszyłam córce w przedszkolu. Był to rok pełen emocji, wzlotów i upadków, pełen nowych doświadczeń i poznawania samej siebie.

Magdalena

Ostatni rok minął mi wyjątkowo szybko, dwoje małych rozrabiaków, każdego dnia dbało o to bym się nie nudziła. Poza lipcowym włamaniem do naszego domu, reszta wydarzeń była pozytywna, Adi zaczął pierwszy rok w przedszkolu i co było i jest powodem do dumy, świetnie sobie radzi, mimo bariery językowej. Nisia z malucha stała się pewną siebie, wygadaną dwulatką. Minęło nam z mężem 11 lat małżeństwa i aż 17 lat związku, to z jednej strony szmat czasu a z drugiej tak niewiele. Z niecierpliwością czekam jednak nowego roku aby dowiedzieć się jakie zmiany przyniesie.

Paulina

Początek roku dla Hanny nie był różowy, jak wata cukrowa w wesołym miasteczku, jednak im więcej czasu upływało, tym lepiej działo się w jej życiu. We wrześniu nastąpiła istna rewolucja, prawie z dnia na dzień. Odwrócenie roli w jej rodzinnym życiu przyszło za sprawą  powrotu Hanny do pracy. Zadebiutowała w roli dziennikarki razem z nowym magazynem dla rodziców MamaDu.pl, miała zaszczyt uczestniczyć w powołaniu go do życia – co przyniosło jej ogromną satysfakcję i dumę, a także zupełnie nowe doświadczenie. Dziś może się pochwalić, że znalazła swoje miejsce na zawodowej drodze jako wydawca i dziennikarz, a jej mąż został wytrawnym kogutem domowym. Z tak udanym końcem “starego” roku, nie może już się doczekać, co przyniesie ten nowy.

o Hannie Basia

Każdy rok jest wyjątkowy, ma w sobie to coś. Ten szczególnie zapadnie mi w pamięć, gdyż przez ¾ roku nosiłam pod sercem naszą małą Łucję, która raptem dwa tygodnie temu przyszła na świat. Ponadto zapamiętam pierwsze chwile Marcina w przedszkolu i to jak staje się coraz bardziej samodzielny. Cudownie jest towarzyszyć tym małym istotom w ich odkrywaniu i poznawaniu świata.

Rachela

Aga z Łucją 1

Rachela z córeczką

Mijający rok był dla mnie czasem bardzo trudnym i cieszę się, że za chwilę się kończy… Zdecydowanie in plus zapisuję obecność wokół mnie osób, zdających potwierdzać przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Powoli stawiam na własny rozwój – stworzyłam Alter Ego.Dom myśli moich, gdzie z radością publikuję wyjątkową twórczość. Rozpoczęłam też naukę języka obcego, do czego nie miałam zacięcia wcześniej. W dodatku powera daje mi bieganie i niedzielne spotkania z grupą biegaczy gryfickich. Mam nadzieję, że te małe kroki zamienią się w coś większego,  czym z radością pochwalę się Wam pod koniec przyszłego roku.

Żaklina

Rok 2014 to czas różnych wzlotów i upadków, radości i smutków, słodyczy i goryczy, ale przede wszystkim to dwanaście miesięcy mojej ciężkiej pracy nad samą sobą. Mniej lub bardziej efektywnie, walczę ze swoimi wadami i niedoskonałościami, pielęgnuję dobro, które we mnie siedzi, dbam o swój rozwój – na różnych płaszczyznach oraz o swoje (i nie tylko!) zdrowie.
I choć nie był to zły rok, to jednak  liczę na to, że nadchodzący 2015 będzie lepszy.

Fizinka

 

Życzymy wszystkim naszym Czytelnikom
by Nowy Rok wypełniał Wasze życie samymi dobrymi wydarzeniami,
spokojem, radością i miłością.
By 2015 przyniósł piękne, inspirujące wyzwania!
A wszystkim Mamom życzymy,
byście dzielnie trzymały się w tej najważniejszej roli – w roli mamy!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena kamińska

    Super powspominać dla mnie ten rok był trudny i mam nadzieje że nowy będzie o wiele lepszy. Tego życzę sobie i Wam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Pampers niezgody czyli wypada czy nie wypada


Kolejny raz internet huczy niczym fajerwerki 31 grudnia. To się kupy (nie) trzyma. Choć właściwie w niej sedno. Agnieszka Kublik opisała w felietonie “Pampers z niespodzianką. To nie jest felieton przeciwko matkom” sytuację której była świadkiem, czyli zmieniania pieluszki dziecku w części jadalnej w restauracji. Rozbrzmiała dyskusja na temat tego, co matkom wolno a czego nie, a stanowiska właściwie są dwa.

Jestem mamą dziecka, które od kilku lat nie używa pieluch, ale dokładnie pamiętam, ile musiałam się nagimnastykować, by w miejscu publicznym zmieniać pampersa. Nigdy nie pomyślałam, że zwalnia mnie to z kultury, taktu, nieuprzykrzania życia innym i nieupokarzania swojego dziecka. Zdanie na temat mojego podejścia już pewnie znacie, bo przecież „jestem tylko matką”! Nie ma usprawiedliwienia dla usuwania kupy przy stole (!) podczas wspólnego posiłku swojej rodziny i innych osób korzystających z restauracji. Czy tylko dla mnie to jest chwila, którą się celebruje? Żadnych świętości? A nie da się też przecież pominąć zapachu jaki towarzyszy przy zmianie pieluszki…

Moja córka nigdy nie dała położyć się na przewijaku w toalecie. Nawet kiedy była niemowlakiem musiałam główkować, jak założyć czystego pampersa. Często kucałam i przebierałam na własnych kolanach, czasem niemalże w powietrzu i wyobraźcie sobie, że bywała tam różna zawartość. To jest moje dziecko, mój problem i wychodząc z domu powinnam zastanowić się co na wypadek takiej sytuacji. Zawsze można wybierać miejsca „przyjazne” rodzinom, bo chyba pretensji do restauratora mieć nie wolno – jego wybór czy wydzielić miejsce na przewijak, czy jego brakiem zasugerować, że to miejsce dla nieco starszych, potrafiących korzystać już z toalety klientów. Można też nosić ze sobą przewijak turystyczny. Nigdy nie przyszło mi do głowy, robić to w takim miejscu, jak kanapa restauracji. Nigdy nie przebierałam dziecka przy stole, gdy któryś z domowników jadł. Ani to dla niego przyjemność, a już na pewno czynność, która nie wymaga jakiejś intymności. Nie potrafię zrozumieć dlaczego niektórym trudno pojąć, że miejsca publiczne rządzą się swoim prawem – „nie jesteś tu sam, rób tak by nie przeszkadzać innym”.

Fot. Joe Shlabotnik/ CC BY

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wszystko wszystkim, ale szanujmy siebie, swoje dziecko i ludzi nas otaczających. Ja nie zmieniłabym pampka przy rodzinnym obiedzie w domu, a co dopiero w restauracji. Fakt, że miejsc przyjaznych mamom jest jak na lekarstwo, ale mamy też chyba mogą mieć trochę wyrozumiałości dla innych.
    Mamy muszą wykazać się niezłym sprytem i znajomością wyższej kombinatoryki, aby uwolnić dziecko ze śmierdzącej sprawy:)

  2. Nie wiem gdy dziecko było małe wszędzie zabieralam go w wózku i w wózku zawsze zmienialam pampka na pewno w życiu bym nie zmienila na sali w restauracji .

  3. Dziecko przewinąć trzeba i koniec. Natomiast są w tym temacie pewne granice, niestety wyznaczane głównie przez nas samych, więc co dla jednego będzie normą dla drugiego będzie nieakceptowalne. Jestem mamą niespełna pótorarocznego dziecka, jeżdżę autobusami i nie wyobrażam sobie przewijania w nim dziecka. Tak jak w domu nie przewijam na kuchennym stole i mam do tego wydzielone miejsce tak też w miejscach publicznych nie narażam postronnych osób na bycie świadkami bądź co bądź intymnego procesu ;-) uważam, że nie ma sytuacji bez wyjścia, można na chwilę się wstrzymać ze zmianą pieluszki, można poszukać odpowiedniego miejsca albo zrobić to tak by nikt się nie zorientował.

  4. Raczej “matko, i co teraz?”.
    Syn ma pół roku.
    Właśnie wróciliśmy z wczasów nad polskim morzem i jestem szczerze przerażona tym, jak bardzo kurorty są nieprzystosowane dla rodzin z dziećmi.
    Kiedy dziecko zrobi tylko siusiu, to pół biedy, ale jeśli sprawa jest grubsza, to pojawia się problem i to ogromny!
    W żadnej restauracji, knajpce, smażalni czy barze nie ma miejsca do przewinięcia.
    Toalety są przeważnie tak maleńkie, że wszelkie manewry z niemowlakiem na ręce odpadają.
    W spacerówce bez rozkładanego na płasko oparcia trudno utrzymać dziecko, które chce siadać.
    Samochód na parkingu, daleko od miejsca zdarzenia.
    Niestety musiałam przewijać publicznie, raz na ławce, raz na murku, bo cóż miałam począć???

  5. Moim zdaniem jeśli jesteśmy na świeżym powietrzu i nie ma innego wyjścia to ławka, trawka, murek itp mogą się przydać, w końcu psy też smrodzą czasem Jednak w budynkach powinno się gdzieś ‘schować’, szczególnie w restauracji gdzie nie wyobrażam sobie zmienić pieluchy przy stole fuj!

  6. Pingback: Twoje dziecko to nie mój gość! - W Roli Mamy : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Przyszła mama nie musi być zaniedbana


Jak dbać o siebie w ciąży? Jak odżywiać się zdrowo? Jakie kosmetyki stosować by nie tracić na urodzie? Co mogę, a czego nie? … – te i inne pytania oraz troski to chyba niekończąca się opowieść każdej Przyszłej Mamy .

Dziś podpowiem Wam, jak (z punktu widzenia kosmetologa) pielęgnować swe ciało, zdrowie i urodę, w tym wyjątkowym okresie.

Zacznijmy od tego – JAKIE dolegliwości często towarzyszą Przyszłej Mamie?

  1. Cera – sucha, łuszcząca się, wrażliwa, z rozszerzonymi naczynkami, plamami pigmentacyjnymi, tłusta, trądzikowa.
  2. Alergie skórne pojawiające się nawet w obecności dobrze znanych, często stosowanych przed zajściem w ciążę kosmetyków.
  3. Swędząca skóra – szczególnie w okolicach piersi i brzucha, co jest efektem rozciągania się skóry.
  4. Rozstępy.
  5. Cellulit.
  6. Żylaki.
  7. Nadmierna potliwość.
  8. Ociężałe i opuchnięte nogi/stopy.

Dla większości kobiet pewnie brzmi to nieciekawie – w końcu, która z nas chce być „brzydka”?! Ale spokojnie, przy odrobinie szczęścia i odpowiedniej oraz systematycznej pielęgnacji, większość z tych dolegliwości można skutecznie zwalczyć, a przynajmniej – zminimalizować!

Co więc możesz zrobić w tym kierunku?

  1. Dużo się ruszaj (spaceruj), najlepiej na świeżym powietrzubrak ruchu sprzyja składowaniu zbędnych kilogramów oraz tworzeniu się cellulitu (statyczny tryb życia prowadzi do zaburzeń w funkcjonowaniu układu limfatycznego, w jego następstwie do zalegania toksyn w komórkach tłuszczowych, a efektem tego jest ich rozrost widoczny w postaci tzw. skórki pomarańczowej).

Dobry rodzaj aktywności fizycznej dla Przyszłej Mamy to: spacery, pływanie, joga, pilates…  a dla bardziej wprawionych sportsmenek i żądnych lejącego się potu po pupie – może być również bieganie.

  1. Jedz dużo warzyw i owoców – zbawiennych nie tylko dla Twego zdrowia fizycznego, ale również dla urody.
  1. Wprowadź do diety produkty bogate w błonnik, który wzmaga perystaltykę jelit, zapobiegając przy tym zatwardzeniom (co niestety jest częstym problemem ciężarnych).

Błonnik znajdziesz w:
warzywach, np. korzeń pietruszki, marchew, buraki, kalafior, kalarepa, kapusta (biała, czerwona, kiszona)
owocach, np. suszone: śliwki, morele, figi, żurawina, maliny, czarne i czerwone porzeczki, gruszki, jabłka, banany,
produktach zbożowych, np.kasza (gryczana, jęczmienna),  ryż (brązowy), płatki owsiane, kukurydziane, żytnie, otręby,
nasionach roślin strączkowych, np. groch, soja, bób, fasola biała, zielony groszek.

  1. Pękające naczynka wzmocnij produktami i/lub preparatami zawierającymi witaminę C, rutę, arnikę, kasztanowiec bądź miłorząb japoński.
  1. Dotleniaj się – spędzaj dużo czasu na świeżym powietrzu, dla dobra własnej skóry, a także całego organizmu.
  1. Dbaj o piersinoś odpowiedni biustonosz, nawilżaj i natłuszczaj je aby zapobiec powstawaniu rozstępów.

Podczas kąpieli rób delikatny masaż gąbką i polewaj chłodną wodą. Każdego dnia, przynajmniej przez kilka minut wykonuj proste ćwiczenia – napinające mięśnie klatki piersiowej.

  1. Zapobiegaj rozstępom – tak jak w przypadku piersi, codziennie nawilżaj i natłuszczaj skórę narażoną na wzmożone rozciąganie, masuj szorstką gąbką lub rękawicą – najlepiej w trakcie kąpieli, raz w tygodniu wykonaj delikatny peeling w celu złuszczenia obumarłych komórek naskórka i tym samym odkrycia „nowej” gładkiej warstwy skóry. Dwa razy dziennie (rano i wieczorem) aplikuj kremy przeciw rozstępom, przeznaczone specjalnie dla kobiet w ciąży, ewentualnie zwykłą oliwkę (dla dzieci).
  1. Do walki z cellulitem nie używaj „typowych” kosmetyków ponieważ przeważnie zawierają one kofeinę czy retinol. W zamian masuj skórę szorstką rękawicą lub solą gruboziarnistą, używając przy tym oliwki dla niemowląt, oliwy z oliwek czy pestek winogron.

Po masażu, wmasuj krem nawilżający, przeznaczony dla kobiet w ciąży.

Do nawilżania i natłuszczania skóry w okresie ciąży polecam olejek migdałowy.

  1. Do pielęgnacji twarzy i ciała używaj wyłącznie naturalnych, ziołowych kosmetyków, pozbawionych konserwantów i innych chemicznych substancji mogących zaszkodzić Twemu dziecku.

Poza tym dużo wypoczywaj, wysypiaj się, uśmiechaj, unikaj stresu i czerp radość z życia!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Zmęczona macierzyństwem…


Może myślicie, że to niemożliwe. A ja twierdzę, że jak najbardziej.

Na blogu w opisie o mnie, możecie przeczytać, że utonęłam w morzu matczynej miłości – jakie to obecnie dosłowne – tak utonęłam, pochłonęło mnie macierzyństwo i … przygniotło do dna.

Może to kwestia pogody, ni to jesieni ni zima, szaro buro i paskudnie. Dzieci chore, marudne, nadchodzące święta, których w ogóle nie czuję. Przypomina mi o nich tylko presja sprzątania, gotowania i ogólne poruszenie. Wszystko ma być nieskazitelne, idealne, takie och i ach – g***o prawda.

Ostatnio mam wrażenie, że w kółko tylko dzieciom usługuję, jak niewolnica. Ciągle siku, kupa, rzygi, plujki-wyplujki. Do tego gonitwa za wszystkim, za tym żeby to ogarnąć, bo normalnie się nie da. Jeden dzieć uwieszony na szyi, drugiego ciągnę jak kulę uczepioną przy nodze. Ciągle tylko mamo, mamo!! Mamo – proszące, mamo – jęczące, mamo – krzyczące, a najczęściej mamo – w tonie nieznoszącym sprzeciwu i ani sekundy oczekiwania. Mam być teraz! już! natychmiast!

Boże, człowiek tak bardzo wyczekuje chwili kiedy te maluchy zaczną wymawiać świadomie to magiczne słowo – mama, po to by teraz wychodziło mi ono bokiem.

Staram się poskromić cały ten wszechobecny bajzel, ale jak? Gdy tylko otwieram oczy, po znikomej dawce snu, już marzę by dzieci poszły spać.

Oczywiście taki beznadziejny stan nie trwa cały czas. Dzieci to mój cały świat, uwielbiam ich uśmiechy, zabawy i towarzystwo. Jednak macierzyństwo to nie takie kolorowe i słodkie love story z ekranu tv. Często mam ochotę trzasnąć drzwiami i zostawić to wszystko w cholerę. Móc choć wybiec na podwórko, zrobić kilka rundek wokół domu, dać upust emocjom.

Bycie rodzicem – matką – to harówka, wyrzeczenia i chwile zwątpienia. Nie znaczy to, że nie kocham moich dzieci, że żałuję że je mam. Nic z tych rzeczy, natomiast tak bardzo brakuje mi chwili oddechu tylko dla siebie. Nawet jak mam jakąś chwilkę to w głowie ciągle mam dzieci i  co mam do zrobienia. I gdziekolwiek bym nie wyszła, śpieszę się, by jak najszybciej być już przy nich.

To też wina mojego charakteru, bo taka ze mnie Zosia – samosia. Nie chcę nikogo obarczać koniecznością zajmowania się moimi dziećmi. Czuję wtedy jakieś wyrzuty sumienia – może głupia jestem, ale tak mam.  Wmówiłam sobie, że zawsze dam sobie radę sama. Tylko, że  czasem naprawdę jest ciężko.

Ostatnio, chyba u naszej Pauliny, przeczytałam takie stwierdzenie – jestem zmęczona tym zmęczeniem – jakie to u mnie na czasie.

Rodzina daje mi siłę, ale i potrafi całkowicie wyssać ze mnie energię i chęci do działania. Są wzloty i upadki. Aktualnie zaliczam upadek! Na szczęście te gorsze chwile przeplatają się z takim, które powodują, że mogę fruwać nad tym moim morzem i wtedy bardzo daleko mi do jego dna:)

Choć teraz tak się zastanawiam, może jednak wszyscy inni mają tylko te cudne chwile, a ja jestem po prostu beznadziejną matką??!!

Fot. Anemone Jones / CC BY

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Magdaleno nic z tych rzeczy…. na pewno jesteś cudowną matką :) Każdy z nas a raczej każda mama ma chwile zwątpienia, zmęczenia…. Ja przez dwa lata nie miewałam przespanej nocy przy naszej córeczce…. teraz wiem jaki to miało na mnie wpływ w porównaniu do tego co mam teraz….. wyspanie=pełna energii mama:) Tak nie wiele a tak cieszy i mnie i moje dziecko :) Kiedy nasza córa iała 1,5 roku po raz pierwszy wyjechałam sama z mężem na weekend….. rozstanie było okropne, bardzo to przeżyłam, miałam wątpliwości czy jestem dobrą mamą skoro zostawiłam ją z babcią aby sobie, nam jako małżeństwu dać trochę przyjemności i coś od życia….. Taki wyjazd we dwoje wzmocnił nasze małżeństwo a i przez to doceniliśmy naszą córeczkę jeszcze bardziej i zauważyliśmy jak jej nam brakuje kiedy przy nas jej nie ma, choć czasem chce się na chwilę oderwać od tej codzienności. A więc to cyba naturalne i nie świadczy wcale o tym że jesteśmy kiepskimi matkami ale o tym, że bywamy zmęczone i że nam też coś od życia należy :) Głowa do góry Madziu :)

    1. Magdo, dziękuje za te słowa. Wspomniałaś o ważnej kwestii – TY I MĄŻ razem, bez dzieci!! Ja nie wyszłam z moim nigdzie od…prawie 4 lat!!! Nie wspomnę o jakimś wyjeździe z noclegiem. To dodatkowo wpływa negatywnie na nas, na mnie;(

      1. Tak to prawda, trzeba w tym wszystkim pamiętać też o nas jako małżeństwie….. między nami w pewnym momencie też się zaczęło psuć bo dla jednego jak i drugiego najważniejsze było dziecko…. u mnie codzienna rutyna i robienie wszystko żeby dziecko było szczęśliwe, mąż od rana do nocy w pracy, doceniał mnie jako matkę, to w jaki sposób wychowuję córkę ale nie jako żonę…. Dobrze, że zaczęliśmy się komunikować i dochodzić do wniosków, że aby dziecko było szczęśliwe to i my musimy być razem szczęśliwi. I faktycznie miało to swój wpływ na nasze życie dziś. Dziecko daje wiele szczęścia ale trzeba umieć z niego korzystać żeby się nie zatracić w tym wszystkim. Nie chodzi tu tylko o to żeby gdzieś bez dziecka wyjechać…. same rozmowy dużo dają, wspólna kolacja itp a przede wszystkim wzajemne zrozumienie. To tylko wnioski z tego jak to u nas wyglądało ale z doświadczenia innych znajomych wiem, że często wygląda to podobnie i u innych.

      2. Magdalena znam Cię i dasz radę Pozd z Sosn….😀

  2. Uwielbiam święta, tym zmęczona nie jestem, jednak siedzę z Nikola już trzeci dzień sama, nie wspomnę o wcześniejszych dniach, gdzie jestem z nią od 8 do 18 sam na sam… wiem o czym piszesz. Potrzebuje jakiś ‘reset’, oby po świętach udało się z niemężem troszkę odpocząć. Tego życzę również Tobie :)

    1. Ja mam dzieci na głowie 24h i to już długo, długo. I po prostu czasem wysiadam.

  3. Ja mam tak samo! Dość mam wszystkiego i wszystkich. Chciałabym chociaż dnia dla siebie. Aż wstyd mi co ze mnie za matka!

    1. Asiu, znam to z autopsji. Ale chyba nie możemy tak źle o sobie myśleć. Chociaż wiem, że właśnie takie myśli krążą po głowie;/ Błędne koło…

  4. Takie to prawdziwe! Też tak czasami mam! Sprzątam a za mną idzie małe tornado!

    1. Oj, tak. Jeszcze nie zdążysz sprzątnąć a już ponownie bałagan. I wszystko wygląda tak jakbyś nic nie robiła. A to, że nawet na tyłku nie siądziesz przez cały dzień, to wiesz tylko Ty…

  5. u mnie jest bardzo czesto zle. a to dlatego ze miedzy dziecmi jest tylko rok i cztery miesiace roznicy. oliwka nma prawie 11 miesiecy a synek ponad dwa lata. ja czasem w biegu lece zrobic siku. znam to uczucie bardzo dobrze, bo mohe maluchy czesto marudza i nie daja spac. czasem pragne tylko godzine dla siebie a nie ze trzeba ugotowac, pozmywac, posprzatac itp. nie jestes zla matka po prostu nie mamy jak odetchnac.. kiedy ja znikam na kilja minut juz jest placz, po prostu mama jest najwazniejsza dla dziecka, zwlaszcza gdy tata pracuje calymi dniami od switu do nocy.. przynajmniej u mnie tak jest. glowa do goru, bedzie lepiej i wierz mi, takich jak my jest tysiace ba pewnie miliony tylko nie kazda z nas ma odwage sie przyznac ze czasem ma dosc.

  6. Jak dobrze przeczytac ze nie tylko ja mam chwile Zwatpienia w swoje Sily. tez przybralam skorke Zosi Samosi pragnelam dziecka wiec Ją mam i musze dac sobie rade. Ale czasem jak usiade i pomyślę ze w tym wszystkim zgubilam siebie i robie wszystko dla innych to mam lzy. Ja ze swoim Prawie Męzem nie bylam nigdzie juz prawie 3 lata i to boli jeszcze bardziej…

    1. Justyna, jak dobrze to znam. 4 lata siedzenia w domu, więzienia. Też mam myśli takie – chciałas mieć dzieci, dałas je sobie zrobic to teraz masz za swoje…

  7. Nie pamiętam ile juz razy chciałam wziąć urlop od macierzynstwa. Ale przekonalam sie po sylwestrowej nocy, ze nie dalabym rady bez Córki. Za bardzo ją kocham :)

    1. Ja bez moich tez 5 minut nie dam rady. No dobra dam, ale w głowie ciagle mam moje dzieci. O urlopie nie myślę, ale jednym dniu dla siebie to już tak.

  8. skąd my to znamy? jasna sprawa że czasem człowiek ma dość, chce wyjść i nie wracać! Jestem pewna w 100% że każda matka – człowiek tak ma! nie jesteśmy cyborgami! A dzieciory umówmy się wykończyć potrafią. Ja obecnie na etapie buntu 4,5 latka, szczeniak w domu, na etapie tworzenia sobie miejsca pracy, ale szcześcia szukam w każdej małej chwili dnia. Tobie też życzę Magdo! I oddech łap jak tylko się da! Zapraszam na swoje pole dla relaksu polecam posta sprzed lat, ale może się uśmiechniesz: http://housemanagingdirector.blogspot.com/2013/03/macierzynstwo-w-liczbach-czyli.html

    1. U mnie aktualnie bunt 2 latka + bunt 4 latki. Wszystko do kwadratu.

  9. Córka ma 17 miesięcy i wieczorem tez padam :)

  10. Moja ma 2,5 roku. Dawniej było gorzej. Teraz coraz lepiej. Ale jednak bywam bardzo zmęczona czasem :)

  11. Córcia prawie 4,5 roku i czasem marze zeby wieczór szybko nadszedł…

    1. Oj, tak. Wieczór cisza, spokój i ja sama ze sobą.

  12. Mam trójkę dzieciaczków.. 6,5 roku, 1,5 roku i miesięczne… :). I jak sobie wspominam czasy kiedy byłam mamą jednego dziecka to śmiać mi się chce z mojego narzekania jak to byłam zmęczona.. Zmęczona to ja jestem teraz, ale coś za coś, same się na świat nie pchały.. :). Są kochane i mogę padać na “pysk” każdego dnia bo cieszę się że je mam!!… a ostatnio wychodząc z całą trójką na dwór, zapomniałam się uczesać… ;) – to tak a propos zmęczenia i nie myślenia o sobie… :)

    1. He he…moje 5; 2,5; 2;5 i 0,5 ;-) możemy pogadać o zmęczeniu, jedno dziecko to nie dziecko.

      1. Szacun. Zdecydowania przy jednym to jest pikuś.

      2. Nie lubię takich komentarzy: 1 dziecko to nie dziecko. Bo po 1. czasem 5 dzieci tak nie umęczy jak 1, bo się zajmą sobą. Po drugie jak kobieta jest sama to z 1 jej ciężej niż drugiej, która ma 4 czy 5, ale ma nawet wpadającą na 2 godziny dziennie babcię…

    2. a ja uważam, że jede maluch tez nieźle daje w kość, bo cała uwaga skupia się na nim :) Jeden jest zazwyczaj rozpieszczany i trakotwany jak “pepek świata”. Ja takie pępek mam i jestem chwilami zmeczona :)

    3. 5,4 i 5 miesieczne sama wychowuje . Biegam tancze sprzatam gotuje i zmeczenia nie czuje …. Albo po prostu nie wiem co to znaczy bo wciaz tkwie w tym stanie :-)

    4. Ja mam dwójeczkę i przyznam, że są plusy i minusy, ja mam 2 Chłopców w zaokrągleniu 1 i 3 lata i teraz z ręką na sercu powiem, że już jest lżej niż na początku choć oczy dookoła głowy trzeba mieć…

    5. Podziwiam ;) Macie racje, przy jednym jestem zmęczona, ale to jednak mini zmęczenie w porównaniu z wychowaniem 3 maluchów. Moja ma tylko 10 miesiecy, a jak zacznie gadać to wtedy mnie zameczy i bede jeszcze psychicznie wykończona ;) hehe, ale kocham moje Sloneczko i cieszę sie, ze moge cała uwagę oraz czas poświecić tylko jej. Przy dwójce i trójce musialabym
      Podzielić sie na trzy części ;). W końcu to cały moj swiat ;)

    6. Pozdrowienia i wielki szacunek dla mam dwojki i trójki dzieci oraz większej ilości ;) Udanego weekendu-wypocznijcie i zbierzecie siły na nowy tydzien dla naszych

    7. Ja tez marudzialam na moją pobudzoną i nieśpiaca prawie córkę , teraz mam dwójkę takich 20 miesięcy i 3 miesiące:) i tęsknię za tamtym okresem bo dwójka takich absorbujacych i nie lubiących spać dzieci to hardcore :)

    8. Ja jak słyszę narzekania mam które maja tylko jedno dziecko na głowie, to mi się śmiać chce. Ja wówczas nie narzekałam, bo z jednym to sielanka jest.

      1. Racja, ja przy córeczce też w ogóle nie narzekałam, wszędzie ją brałam autobusem, pociągiem, często sama, bo mąż w pracy a we dwoje też zawsze ją zabieraliśmy. Z dwójką nadal latam ale jest o niebo trudniej… chociaż i tak mam cudne te dzieciaczki :)

  13. moje mają 6 lat i 9 lat i teraz ferie a ja urlop i w sumie chyba już do pracy chce ;) a tak ogólnie młoda padła pół godziny temu a starszy poszedł pod prysznic a ja biorę książkę i herbatkę i idę czytać ;)

  14. jestem zmęczona chorowaniem swojego dziecka.Choroba za chorobą , antybiotyk za antybiotykiem ……To jest jakaś masakra !sił brakuje , a łzy lecą same

    1. znam to Beata:( rece opadaja i brak sil

  15. Moja córka ma 4.5 roku najbardziej męczy mnie jej gadanie od rana do wieczora buzia się zamyka, nic nie można powiedzieć bo moja mała jest najmądrzejsza, najchętniej wszystkich ustawiałaby do pionu. Jestem bardzo zmęczona i senna ale to dlatego że jestem w ciąży :) ciekawe jak to bedzię z dwójką :P

  16. Ja mam dwie panny ( 7 lat i 20 miesięcy ) i wieczorem padam na pysk ale lubię to :)

  17. Ja z małym leże 4ty dzien w szpitalu, conajmniej 3 jeszcze przed nami… tak, jestem zmeczona mega!

  18. U mnie podobnie. Dzisiaj był kompromis. Pobawilismy sie godzinkę a potem byl czas dla starej matki i poczytalam książkę

  19. Podziwiam matki wielobrygadowe. Ja przy 1 wysiadam. Nie nadaję sie zdecydowanie. Mam nadzieje ze jestescie rozsądnymi matkami i to wasze dzieci a nie waszych dzieci. Jestem najstarsza mam 4 mlodszych braci i w wieku 20 lat bylam juz tak wyeksploatowana przez matke na matke ze przez 10 lat nie chcialam słyszeć o macierzyństwie. Nie zróbcie tego własnym dzieciom…

  20. ja mam (prawie) 3 latka i mówi do mnie dziennie po 200 razy mamo mogę rysować? mamo układamy puzzle? mamusiu co tam gotujesz? mamo coś mi grzejesz? mamusia chciałem coś zjeść. Mamo co dzisiaj czytamy? i 200 tym podobnych :D Jak położe synka spać to delektuje sie cisza i tak jestem zmeczona! Mimo ze kocham go nad zycie to daje mi niezle w kosc bo bardzo absorbuje swoją osobą :) teraz ciesze się że slodko spi i ide cos czytac zeby zrelaksowac umysl :D pozdrawiam wszystkie zmeczone mamy :)

    1. No tak, te magiczne trzy latka, pisałam o tym kiedyś ;)

    2. Ojej ja mam też niespełna 3 latka i dokładnie tak samo, jak katarynka:)

    3. Olga Kłoda a spytam z ciekawości też wszystko musi robić sam, bo inaczej płacz czy tylko mój taki niezależny;)?

    4. no oczywiście, że Cajuś ( Czaruś) SAM :D nie daj boze np zgasic za niego swiatlo, odkorkowac wanne czy zdjąć mu skarpetkę :) nawet siusiu na stojąco SAM :D

  21. Oj tak….obecnie mam 4 na glowie. Dzieciaki oglądają Madagaskar a ja z książka sie relaksuje…..

  22. Naprawdę? Ja mam 7l i 3,5r i nie czuje wogole zmęczenia
    Pracuje plus opiekuje sie dziećmi itd itd Chodze spać po 1 w nocy wstaje o 7 rano
    Cud miód i orzeszki

  23. Mam dwulatkę, bardzo żywiołową, oraz siedmiolatkę, pracę na pełny etat i dom do ogarnięcia, wieczorami padam na twarz!

  24. Ja tez padam . mam dwojke – 2,5 latka i 10 miesiecznego. Starszego daloby sie jakos ujarzmic, ale mlodszy od zawsze kiepsko spi, wiec i w nocy nie mam jak wypoczac, mimo iz maz pomaga.

  25. Ja wlasnie o tej porze najchetnirj padlabym i nie wstala !! Mam dwoch synow jeden aniol 4mc drugi diabel od urodzenia 1.5 miesiecy
    Wszyscy mi wdpolczuja nawet ci co po 4 wychowali ze takiego szatana to nie mieli !! Czasem juz nie daje radty krzycze placze albo zamykam na pol minuty w pokoju za kare ;dd wrocilam do pracy z mezem razem pracuje jezdzimy na rynki juz drugi dzien jezdzi sam bo slabe rynki ale dzisiaj go prosilam zeby mnie zabral chociaz to jeszcze gorsza katorga bo o 2 w nocy wyjazd z domu :dd tak mam dosc tak jestem zmeczona ale nie zamienilabym sie z nikim chociaz mam dopiero 21 lat !

  26. Mam dwie gwiazdy: 3 lata i 10 miesięcy…wieczorem jestem zmęczona ale na twarz nie padam ;) mam czas i na książkę i na wyjście raz w tygodniu sla siebie. Noce są ciężkie no młodsza potrafi i 10 razy się obudzić ale kiedyś w końcu się wyśpie…;) z młodsza miesiąc temu wylądowałam w szpitalu i mimo że się wysypialam to wolę ze zdrowym dzieckiem w domu być nie wyspaną :)

  27. ja ma 6 lat syna i 5 corcie oraz pracuje na pełen etat. Jestem zmęczona bo gdy mam wolny dzień to spędzam go z dziećmi a one stesknione za mną nie dają chwili wytchnienia. dlatego po nocach mam czas na czytanie czy obejrzenie serialu ulubionego ;)

  28. Ja mam jedną córkę prawie 5 lat, pracuje na cały etat i dojeżdżam do pracy 40 km. Wstaje o 4.30 i chodzę spać po 22. Jestem zmęczona teraz, gdy mam tydzień wolnego, bo ferie są, gdy mam prace to jakoś lepiej zorganizowaną jestem. Teraz na wolnym więcej się denerwuje na córkę, bo bardzo nie usluchana jest, a im więcej mówić do niej to jak grochem o ścianę nic nie rozumie, a jak już bardzo na Nią nakrzyczę to przychodzi do mnie i mówi “Kocham cię Mamusiu” i nerwy mijają i dla takich chwil warto być Mamą, chociaż ja sobie wiele miałabym do zarzucenia i do poprawy.

  29. Ja mam 18miesięczniaka, pracuję i cieszę się że mam te chwile w pracy tylko dla siebie. Kocham mojego szkraba nad życie ,ale cieszę się jak ma drzemkę albo nadchodzi pora spania ( pózno niestety chodzi spać i niestety kiepsko sypia) Wieczorem padam na twarz a, że sie nie wysypiam wiec w takim samym nastroju wstaję rano. Jestem zmęczona permanentnie ale już mysle o kolejnym dziecku :) To moje największe szczęscie w życiu! :)

  30. Mam 2,5 latka i mam ochote wyrzucic klocki i puzzle przez okno. Mam kilka hobby takze i tych zarobkowych i nie mam kiedy orzy tym przysiasc. A slowa: Mamusiu baić posie ! Mnie rozbrajaja. Czasami wyczekuje tesknie weekendu kiedy maz po tygodniu nieobecnosci wroci i maly przeleje swoja chec przebywania z rodzicem na tatusia

  31. Tak jestem zmęczona , przy 3 dzieci jest sporo pracy ;)

  32. 11-8-6 lat i 8 mcy. … tak padam … ;)

  33. Wszystkim mamusiom polecam film “wychodne mamusiek ” dostępne na cda.

  34. Ja mam syna dwulatka i niespełna 4 miesięczną córcię. Padam na twarz po całym dniu i nocy. Zwłaszcza zajmowanie się rozbrykanym synem mnie wykańcza. Ale w sumie to lubię.

  35. I to bardzo, mam czworo dzieci, Najtarsza córa ma 9 lat, syn ma 7 lat, córa ma 4 lata i najmłodszy synek ma 8 miesięcy. Po całym dniu marzę tylko o łózku i zeby pospać do rana ale mały ma podudkę na mleko o 4 i śpi później do 9 rano

    1. Spanie do rana (w ciągu trwającym chociaż 4 godziny) – abstrakcja!

  36. Ja mam dwuch chlopcow 6 latka i 1.5 rocznego rozrabiake prace na etat i dom na glowie powiem wam ze czasami zasypiam na stojaco i nawet nie wiem kiedy

  37. mama czworki:15,13,2 i roczek…ci mniejsi jak bliznieta….z roznych powodow i kolei losu wychowuje cala czworke sama od momentu zajscia w ciaze z najmlodsza coreczka….ciagle karmie oba maluchy piersia.nie mam rodziny,ktora mogla by mi pomoc….po porodzie z najmlodsza(ktory trwal 20 minut)wrocilam do domu do pracy i do dzieci po 10 godzinach…dom.cadzienne obowiazki.spacery.zabawa z dziecmi.pieke.gotuje.sprzatam…oczywiscie,ze wieczorem padam.ze mam dosyc wszystkiefo.a do tego sama musze przetykac rury .naprawiac elektrycznosc…nie jestem robokopem !ale zniose wszystko w imie milosci do swoich dzieci :)

    1. hmm, no chyba właśnie jesteś robocopem…

    2. Siła matczynej miłości jest nieziemska!!! :) Wszystkiego dobrego.

  38. Ja mam 4-latka i 3-latke to jest totalny hardcore:-P po całym dniu zasypiam szybciej niż oni :-D i tak jestem mega zmęczona.

  39. Ja pracuję na cały etat. Jestem mamą 2,5 latka i 1,5 roczniaka. W domu wszystko sama robię. Dodatkowo prowadzę bloga http://www.smaczneprzepisy.com.pl i gdy przychodzi wieczór padam z nóg nawet na czytanie nie mam wtedy siły

  40. Jestem Mama 5 latka i 2 latki. Wydaje mi sie ze mam gorzej niz inne mamy, ponieważ moje starsze dziecko choruje na autyzm:-( Wymaga mnóstwa zainteresowania,sto procent uwagi inaczej wpada w szał i rzuca wszystkim ci ma pod ręką. Corka ma 2 lata i przechodzi bunt dwilatka także wyobraźcie sobie drogie mamy co przechodzę. W nocy nie lepiej, oboje budzą sie co kilka godzib a syn co noc wędruje do naszego łóżka. Do tego domowe obowiązki które wykonuje praktycznie w nocy bo w dzien musze pilnować Aby mój Syn nie ” zabił” mojej córki. Mąż cały dzień pracuje także pomóc znikoma. Funkcjonuje na zasadzie nie dotykaj mnie bo wybuchne. Czasami az zyc sie nie chce. Kocham moje dzieci ale jestem tragicznie Zmęczona, tak bardzo brak mi czasu dla siebie, chwili wytchnienia.

  41. Znam to! Tez zawsze bym się chętnie z partnerem zamieniła obowiązkami choć na chwile ☺☺

  42. jak pracujesz to tęsknisz za tymi garami, jak jesteś przy garach i dzieciach tęsknisz za pracą ;)

  43. Jestem mama 3 dzieci. 4,5 corka, 15 miesieczna corka, 3 miesieczny syn.wychowuje dzieci sama studiuje sama nie wiem na jakich zasadach bo wszedzie chodze z conajmniej jednym dzieckiem. Nawet do urzedu wszedzie nie ma opcji zebym zostawila z kims trojke a synka jeszcze nie chce zostawiac bo jest za malutki. Moj dzien i noc jest nie do opisania. Syn ma nie wyksztalcony uklad pokarmowy zyga wszystkim nawet woda 100% uwagi wymaga, 15 miesieczna jak juz spi to podmuch wiatru w innym wojewodztwie ja budzi szmer zwykly to nie jest ciezkie to jest koszmar. Piszczy cala noc i pol dnia kolejne pol jak cie moge, syn zyga cala dobe a najstarsza chce sie bawic i tylko zeby mlodsza corka nie dotknela choc palcem zadnej zabawki. Nie wiem sama jak funkcjonuje jak gotuje pranie 3 razy dziennie prasowac nie nadazam a spanie…co pol godziny wstaje do 15 miesiecznej z tym ze nic jej nie pomaga a syn co 1,5 je a potem wymiotuje przebieram lulam nosze potem znowu do corki i jest rano ja na oczy nie wudze. Swieta nue swueta dni wolne….matka nie ma wolnego chorowac nue mam czasu dla mnie to bez roznicy jaki jest dzien. Kolejny z rzedu.

  44. Witam wszystkie zmęczone mamusie!!Chyba mi się trochę lepiej zrobiło jak tak czytam te wasze wypowiedzi,widać że nie jestem sama z tym moim kryzysem macierzyństwa!Mam synka 9lat i 9miesiecy.Kochane chłopaki ale…młodszy strasznie wymagający,chodzący wulkan energii!Jak skończył 7miesiecy,zaczął wstawać i raczkować i od tego czasu jest Masakra!Z oczu go wpuścić nie można,cały czas coś!Nocki też Mega ciężkie, bo ponieważ w dzień energia go rozpiera i nie może nawet zjeść “spokojnie”czy wypić mleka…to nadrabia nocą!Wiąże się to z moimi nocnymi pielgrzymami…Ostatnio czuję się już naprawdę bardzo zmęczona,na dodatek chyba zła sama na siebie że czuję się jak sie czuję!!:-(Chociaż staram się pocieszać sama siebie że to wszystko minie,że jest przejściowe…niestety często to zmęczenie i emocje biorą górę!Oczywiście bardzo kocham moje dzieci i cieszę się że je mam!!Ale poprostu…jestem tylko człowiekiem mającym uczucia,nie robotem ani cyborgiem.

  45. Witam wszystkie mamy!
    Na początku chciałam Wam powiedzieć że, długo się zastanwiałam nad pisaniem gdziekolwiek. Uważałam że jako osoba jestem słaba psychicznie bądź zwyczajnie nie nadaje się do roli matki.
    Jestem mamą dwójka dzieci 3 letniej córki oraz 3 miesięcznego synka. Odkąd urodziłam Adriana moje życie się zmieniło diametralnie, pod tym względem, że cały czas siedzę w domu sama albo sama wychodzę. Ze wszystkim muszę sobie dać radę mimo że mam męża,ale czuje że ucieka ode mnie od rodziny od obowiązków. Moja siła matczyna, kończy się na zeru. Chciałabym choć na chwilę uciec od tego wszystkiego. Lecz najgorsze jest to że w takich momentach już wieczorem tak brakuje mi cierpliwości i siły że potrafię nakrzyczeć na córkę która prosi mnie o misia….:( i dopiero po chwili dociera do mnie co narobiłam i jak ona to odbierze. Bardzo źle się czuje z tym, nie wiem czy to normalne bo wstydzę się o tym rozmawiać. Na męża nie mogę liczyć bo jak przychodzi do domu to już mi się nie chce rozmawiać na ten temat, poza tym już i tak bardzo rzadko rozmawiamy ze sobą. Po prostu chyba się już wypalam….

  46. Natka Pietruszka

    Jejku jakbym czytala o sobie… Zosia Samosia, bo nikt sie nie kwapi z “a moze ja wezme dzieci, a Ty wtedy …” A prosic sie nie lubie, choc wiadomo czasami sie zdarza, cos trzeba zalatwic, ale wszystko na ostrzu czasu… Czasami wydaje mi sie, ze ja sprzed 4 lat to ja sprzed 30-tu, albo innego zycia… Moje dwa gargamele (1,5 i 3) daja codziennie ostro w kosc, niewyspanie, zmeczenie… Czasami juz zupelnie trace nerwy i stwierdzam, ze jestem beznadziejna mama i zupelnie sie do tego nie nadaje… Choc kocham te moje maluchy nad zycie, to ostatnimi laty zupelnie “nie kocham” siebie, a czas gdy maz zabierze ich czasami na godzinke na spacer – moj wolny czas – przeznaczam na sprzatanie itd. bo tu ciagle zaleglosci, a bez dzieci zrobie wszystko 3 razy szybciej… Nie potrafie juz sie zrelaksowac, zwlaszcza gdy w domu tyle do zrobienia… Nie jest latwo byc mama… Na pewno duzo trudniej niz mi sie wydawalo… Serdecznie pozdrawiam autorke i Was wszystkie dzielne mamy :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku