Uroda 13 stycznia 2022

Przesuszone, łamliwe i elektryzujące się włosy – jak nie dać się zimie?

Zimą wiele osób skarży się na problemy ze swoimi włosami. Niesforne, naelektryzowane kosmyki nie chcą dać się ujarzmić, są przesuszone i łatwo się łamią. Choć jest to wymagający czas w roku, istnieją sposoby, aby uchronić włosy przed negatywnymi konsekwencjami zmiennych temperatur i uszkodzeniami wynikającymi z noszenia zimowej odzieży.
Dobra kondycja włosów zależy od wielu czynników. Pierwszym z nich jest dieta – to właśnie we fryzurze często odbijają się pierwsze oznaki niedoborów i problemów zdrowotnych. Nie bez znaczenia pozostaje również pielęgnacja – i to przez cały rok! Włosy dobrze odżywione i nawilżone w ciepłych miesiącach lepiej zniosą zimę.

Czapki, zamki błyskawiczne… czyli uszkodzenia mechaniczne włosów

Jednym z ważniejszych powodów, przez który nasze włosy mogą stracić zimą nieco rezonu jest uszkodzenie ich w sposób mechaniczny. Czapki, choć warto je nosić ze względu na ochronę włosów przed mrozem, mogą także osłabiać ich łuski. Zwiększają one także ryzyko splątania włosów. Jeszcze większych uszkodzeń mogą dokonać zamki błyskawiczne kurtek.

Jest to zagrożenie, które bardzo trudno wyeliminować. Najlepiej nosić włosy po prostu związane – dzięki temu pozostaną na swoim miejscu i będą mniej podatne na uszkodzenia.

Zmiany temperatur

Kolejną ważną przyczyną uszkodzeń włosów są zmiany temperatur. Należy pamiętać, aby nie wychodzić na zewnątrz z niedosuszonymi włosami. O ile latem możemy liczyć na to, że wyschną one po prostu same, o tyle zimą przy ujemnych temperaturach wilgoć w naszych włosach ma sporą szansę po prostu zamarznąć. Woda zamarzając zwiększa swoją objętość, co prowadzi do rozerwania łusek włosowych. Dlatego przed wyjściem nie używamy też żadnych mgiełek do włosów ani innych kosmetyków bazujących na wodzie.

Mile widziane są jednak produkty na bazie olejów, które ochronią delikatne łuski włosowe zarówno przed uszkodzeniami mechanicznymi, jak i nie pozwolą na ucieczkę nawilżenia z włosa.

Porady na elektryzujące się włosy

Elektryzowanie się włosów to częsty problem w okresie zimowym. Przyczyną tego zjawiska jest suche powietrze, które ma dużą tendencję do przenoszenia ładunków elektrycznych. Jak więc można się domyślić, suche włosy także będą bardziej podatne na poddawanie się temu zjawisku w porównaniu do dobrze nawilżonych i odżywionych kosmyków.

– Aby włosy mniej się elektryzowały warto stosować kosmetyki silnie nawilżające i odżywiające. Punktem obowiązkowym po ich umyciu jest więc maska lub odżywka. Pomocne okażą się także kosmetyki antystatyczne oraz odżywki dwufazowe bez spłukiwania, które dzięki fazie olejowej wygładzą i dociążą włosy – wyjaśnia Magdalena Meller, młodsza kierowniczka ds. marketingu w Kontigo.

Jest jeszcze jeden sposób na zmniejszenie elektryzowania się włosów – ograniczenie detergentów, w których pierzemy czapki. To one bardzo często potęgują ten efekt. Istnieją także specjalne płyny do płukania o właściwościach antystatycznych.

Zabezpiecz końcówki

Końcówki są najbardziej narażoną na uszkodzenia częścią włosa, a zimą to zagrożenie tylko się potęguje. W większości przypadków zniszczenia idą właśnie od końców ku górze, dlatego końce włosów warto odpowiednio zabezpieczyć, np. serum olejowym lub silikonowym.

– Produkty zawierające silikony często są demonizowane, choć w niektórych warunkach mogą się świetnie sprawdzić. Silikony tworzą na włosie warstwę chroniącą przed czynnikami zewnętrznymi, zapobiegają uciekaniu wilgoci czy wykruszaniu się końcówek. Jeśli stosujemy produkty ochronne z silikonami, warto umyć je raz na jakiś czas silniejszym szamponem – tłumaczy Magdalena Meller. – Poza serami silikonowymi do dyspozycji mamy kosmetyki na bazie naturalnych olejków, które także uelastycznią końce oraz chronią je przed skrajnymi temperaturami i warunkami pogodowymi – dodaje ekspertka.

Zimowa pielęgnacja włosów może wydawać się wyzwaniem, jednak wciąż jest zdecydowanie łatwiejszym i mniej czasochłonnym rozwiązaniem niż naprawianie powstałych zniszczeń przez pozostałą resztę roku. Jeśli postaramy się ochronić je przed wpływem czynników zewnętrznych oraz zastosujemy odpowiednie, odżywcze kosmetyki, możliwe będzie przetrwanie tego trudnego czasu i cieszenie się pięknymi włosami na dłużej.

Kontigo to sieć sklepów kosmetycznych należących do grupy Eurocash. Koncept powstał z myślą o współczesnej kobiecie, której zapewnia wyjątkową, indywidualną obsługę oraz unikatowy asortyment, by mogła poczuć się zadbana. W ofercie sklepów znajdują się produkty do pielęgnacji ciała, twarzy i włosów, kosmetyki do makijażu oraz zapachy i akcesoria. Wyróżnikiem sieci jest bogaty asortyment kosmetyków naturalnych i azjatyckich. Kontigo pozycjonuje się jako jeden z ekspertów od popularnych na polskim rynku kosmetyków koreańskich. Marka prowadzi sprzedaż za pośrednictwem sklepu online, a także w ponad 30 sklepach stacjonarnych w całej Polsce.
Angelika Zarzycka

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 9 stycznia 2022

Rune – tak niewielkie pudełko a tak dużo możliwości

Rune przenosi nas w świat magów i runicznych kamieni, za sprawą klimatycznych postaci Mistrzów Run oraz kart. Ten świat kojarzy mi się z nieodkrytą, mroczną tajemnicą, spisaną na kamiennych płytach. Odczytanie ich może zmienić losy świata. 

W grze Rune wcielamy się w Mistrzów, którzy próbują przywołać Zemilio z odległego wszechświata. W trakcie rozgrywki zbieramy many z kamieni runicznych, a ten, który z nas zbierze ich najwięcej, będzie mógł dokończyć rytuał. Niby prosta układanka, ale powoduje szybsze bicie serca. Kto by pomyślał, że tak niewiele potrzeba, aby rozbudzić wyobraźnię przestrzenną i rozpalić do białości szare komórki. 

Rune można grać już w dwie osoby, ale prawdziwe wyzwanie jest przy pełnym składzie, czyli trzech osobach. Sugerowany wiek na pudełku to osiem plus i nie będę się tutaj kłócić. Młodsze dzieci mogą oczywiście zagrać, ale przygotujmy się na to, aby im podpowiadać w rozgrywce. 

W niewielkim pudełku znajdziemy:

  • 16 kart run
  • 1 dwustronną kartę startową
  • 9 mistrzów Run – drewniane ludziki (meple) w trzech kolorach
  • 3 karty Adeptów (rozszerzenie Adepci)
  • 3 znaczniki Arcymistrza (rozszerzenie Arcymistrz)
  • instrukcję

 

Przygotowanie rozgrywki w Rune

Przed rozgrywką upewnijcie się, że macie przed sobą wystarczającą przestrzeń, bo planszę będziecie tworzyć z kart. Nie polecam grać w Rune na dywanie, czy kocu. Wybierzcie solidne podłoże, bo karty lubią się przesuwać. Kartę startową kładziecie pośrodku stołu, a pozostałe karty run dobrze potasujcie i połóżcie w zakrytym stosie, w zasięgu ręki wszystkich graczy. Każdy z Was wybiera Mistrza Run, trzy drewniane mepelki w jego kolorze oraz trzy karty run ze stosu. Jeśli gracie z młodszymi dziećmi, pierwsze rozgrywki grajcie w otwarte karty. 

Jak grać w Rune?

Rune to gra turowa, w której realizujecie dwie następujące akcje:

  • zagranie karty run z ręki i umieszczenie jej na jednej lub kilku kartach już leżących na stole. Tutaj należy pamiętać o dwóch podstawowych zasadach:

    – każda z dokładanych run musi być dokładnie takiego samego koloru jak runa, którą przykrywa;

– każda z dokładanych run musi przylegać, zarówno w pionie jak i poziome, do run w tym samym kolorze.

  • dobranie karty lub zagranie Mistrza Run – ułożenie drewnianej figurki na wybranym kamieniu. 

Gracie naprzemiennie wykonując po dwie powyższe akcje. W momencie, gdy któryś z Was ułoży ostatniego Mistrza Run na planszy, pozostali gracze grają dalej, ale nie mogą już dobierać kart ze stosu, który szybko się wyczerpuje. 

Po wyłożeniu wszystkich Mistrzów Run należy podliczyć punkty. Za każdą runę kontrolowaną przez swoich Mistrzów, otrzymujecie punkty. Najcenniejsze są czerwone kamienie – 3 punkty, potem zielone – 2 punkty i najsłabsze niebieskie – 1 punkt. 

Nasze wrażenia z rogrywek

Rozgrywka w Rune zajmuje raptem dziesięć, góra piętnaście minut. Zdecydowanie za szybką kończą się karty, gdyż w naszym przypadku każdy ociągał się z układaniem Mistrza Run, by zobaczyć, czy uda mu się stworzyć większy obszar. Grając z dziećmi głośno mówiliśmy na jakiej zasadzie układamy runy, czy zakrywamy, czy przykładamy. To pozwoli im kontrolować sytuację, sprawdzać przy okazji dorosłego, a wszelki błąd chętnie Wam zaraz wypunktują. 

Długo zastanawiałam się, czy Rune to losowa gra i po wielu rozgrywkach dochodzę do wniosku, że tego elementu, niewiele w rozgrywce. Tak naprawdę bardzo dużo zależy od naszych i innych graczy decyzji. Jedno zagranie może zniszczyć budowany od początku plan, a inne zaskoczy nas dodatkowym bonusem.

 

Warto zaznaczyć, że karty run podzielone są na sześć sekcji, na których znajdują się kamienie runiczne. Na karcie zawsze są trzy runy niebieskie, dwie zielone i jedna czerwona w różnych układach. W sumie najmniej jest czerwonych kamieni, a najwięcej niebieskich. Łatwo stworzyć obszar z błękitnych pól, ale pamiętajmy, że mają one najniższą wartość. Grając w Rune trzeba się nieźle nagimnastykować, by znaleźć korzystny układ run. Nie zdziwcie się, że będziecie obracać co chwilę karty, albo chodzić wokół stołu. To świetny trening dla rozruszania naszej przestrzennej wyobraźni. 

Rune to przyjemna i szybka karcianka, do tego zmieści się w małej torebce i jest na każdą kieszeń. To świetny tytuł na początek, więc jeśli lubicie tajemnicze klimaty, rozkminianie, kombinowanie, to gra powinna zwrócić Waszą uwagę. Już jutro (10.01.2022), ma ona swoją premierę, więc śpieszcie się, zanim skończy się nakład. 

 

Na koniec mam dwie drobne uwagi. Kart run jest zdecydowanie za mało, zbyt szybko kończy się rozgrywka, a człowiek chciałby jeszcze poszerzyć kontrolowane przez siebie obszary. Druga uwaga pochodzi od mojej córki, która zwróciła uwagę, że wszyscy Mistrzowie Run to panowie, czyżby mała dyskryminacja? Tymczasem mistrzynią została czerwona postać, bo jako jedyna nie ma brody =D. 

Uwaga na spojler

   moim zdaniem, kluczem do wygrania są zielone pola, ale cicho sza, nie mówcie innym.

Recenzja powstała w ramach współpracy z Moria Games

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP https://gramywplanszowki.pl/gra/1783/rune

 

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wiktoria
Wiktoria
5 miesięcy temu

Uwielbiamy karcianki i wszelkie kombinowanie! Dzięki za info!

Radjoka Radjokan
Radjoka Radjokan
4 dni temu

Mam, kupiłam, jeszcze nie ograłam:)

Rozwój 7 stycznia 2022

Chodzenie na palcach przez dziecko. Zobacz, czy masz powody do niepokoju

Chodzenie na palcach u dzieci uczących się trudnej sztuki poruszania w pionie nie jest niczym niezwykłym. Na etapie nauki utrzymywania równowagi i trenowania techniki chodzenia nie jest to powodem do niepokoju, o ile dziecko chodzi także w inny sposób. Jednak są dzieci, które chodzą na palcach zbyt często i zbyt długo. Co wtedy?

 

Czy chodzenie na palcach jest złe?

Samo w sobie nie. Ważne jest zaobserwowanie, czy chodzenie na palcach jest dominującym sposobem przemieszczania się przez dziecko, czy też zaledwie jednym z wielu i to marginalnych. Nawet dwulatkowi może się zdarzyć wędrowanie po domu na paluszkach, jeśli jednak przez większość czasu przemieszcza się on prawidłowo, najpierw obciążając piętę, później środkową część stopy, a na końcu palce, nie ma powodu do obaw. Problematyczne może być dominujące chodzenie na palcach i jemu faktycznie warto przyjrzeć się bliżej, czasem z pomocą lekarza.

Powodem do niepokoju może być też nadmierna skłonność do chodzenia na palcach u dzieci w wieku przedszkolnym.

Przyczyny chodzenia na palcach u dzieci

Jest wiele powodów, dla których dziecko może chodzić na palcach. Terapeuci wskazują jako przyczynę między innymi dystrofię mięśniową, wzmożone napięcie, autyzm, ADHD, przykurcze, nadwrażliwość stóp na dotyk.

Jednak praktyka pokazuje, że w większości przypadków przyczyny są mniej dramatyczne i dotyczą najczęściej problemów z przenoszeniem napięcia mięśniowego na określone partie ciała. Jeśli dziecku brakuje napięcia mięśniowego w okolicach brzucha i pleców, będzie próbowało to sobie zrekompensować większym napięciem w łydkach i podudziu, co automatycznie wymusi chodzenie na palcach.

Przyczyną chodzenia na palcach mogą też być źle dobrane buciki (zaokrąglona i uniesiona do góry przednia część buta) lub nieprawidłowa wkładka unosząca piętę zbyt wysoko.

Jeśli dziecko, które dopiero uczy się chodzić, od czasu do czasu staje na palcach i robi w ten sposób kilka kroków, prawdopodobnie znalazło swoją metodę na zachowanie równowagi. Nie ma w tym nic niepokojącego.

 

Czy można uchronić dziecko przed chodzeniem na palcach?

Nie, bo to normalna część rozwoju i o ile chodzenie na palcach nie jest dominujące, nie ma się czym przejmować. Co nie znaczy, że trzeba taki sposób poruszania się wspierać i dążyć do niego. Niestety rodzice lub opiekunowie często robią to nieświadomie, próbując przyspieszyć naturalny rozwój dziecka.

Niektóre dzieci chodzą zbyt często na palcach właśnie dlatego, że rodzice zbyt wcześnie sadzali je, stawiali lub – co gorsze – zachęcali do chodzenia, poprzez podtrzymywanie pod paszkami w górze, tak by maluch przebierał nóżkami niemal w powietrzu, zaledwie muskając palcami podłogę. Te, wydawałoby się, niewinne zabawy mogą prowadzić do wyrobienia nieprawidłowych nawyków.

Wśród przyczyn chodzenia dzieci na palcach wskazuje się też nadużywanie chodzików lub pchaczy.

Jeśli popatrzymy na to od tej strony, to faktycznie możemy uchronić dziecko przed zbyt częstym chodzeniem na palcach. Wystarczy nie zaburzać jego naturalnego rozwoju i nie próbować niczego przyspieszać na siłę.

 

Jak pomóc dziecku, które chodzi na palcach?

Mowa oczywiście o dzieciach, które przez większość czasu przemieszczają się właśnie w ten sposób. Ich zachowanie warto skonsultować z lekarzem pediatrą. Jeśli zajdzie taka potrzeba, dziecko dostanie skierowanie do specjalisty, a ten – jeśli będzie to konieczne – wdroży odpowiednią terapię.

W warunkach domowych warto zachęcać dziecko do chodzenia boso lub w lekkich butach z płaską podeszwą bez amortyzacji. Ciekawym rozwiązaniem jest zabawa z dzieckiem w chodzenie po domu (lub podwórku, jeśli takowym dysponujemy) w płetwach. W ten sposób naturalnie wymusimy obciążanie w pierwszej kolejności pięty.

Natomiast nie powinniśmy zwracać uwagi dziecka na sposób chodzenia. Im mniej wie o swoim „problemie”, tym lepiej. W większości wypadków dziecko po prostu wyrasta z chodzenia na palcach.

 

Zdjęcie: Pexels

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close