Podróże 3 lipca 2015

Skoki na trampolinie i 13 innych sposobów na chorobę lokomocyjną

Wreszcie nadeszło lato a wraz z nim wakacje. I choć dla nas – dorosłych, nie mają już takiego samego znaczenia, jak wtedy, gdy byliśmy dziećmi, to jednak większość z nas korzysta w tym letnim czasie z urlopu i planuje bliższe i dalsze wyjazdy.

Podróżowanie z małym dzieckiem jest nie lada wyzwaniem, więc gdy maluch jest już nieco starszy i wydaje się, że można odetchnąć z ulgą planując wakacyjny wyjazd, pojawia się nowy problem – choroba lokomocyjna.

To niewinna nazwa choroby, która potrafi stać się katorgą dla dzieci i utrapieniem dla rodziców.

Czym jest choroba lokomocyjna?

Dotyka ona dzieci najczęściej w wieku od trzech do dwunastu lat. Pojawia się podczas jazdy samochodem, autokarem, pociągiem, lotu samolotem czy rejsem statkiem. Do mózgu poprzez zmysły docierają sprzeczne sygnały – błędnik odczuwa kołysanie, a jednocześnie oczy widzą niezmącony horyzont lub też odwrotnie siedzimy spokojnie w fotelu, a za oknem szybko zmieniają się widoki. Następuje wtedy zaburzenie funkcji błędnika. Może pojawić się senność, nadmierne pocenie, blada skóra, zawroty głowy, nudności i wymioty.

Jak można pomóc dziecku i złagodzić objawy choroby lokomocyjnej?

  1. Na godzinę przed podróżą podać maluchowi lekki posiłek
  2. Wybrać taką porę wyprawy, w której dziecko najczęściej śpi.
  3. W czasie jazdy nie pozwolić by malec jadł słodycze i pił napoje gazowane.
  4. Poić dziecko niewielkimi ilościami niegazowanej wody lub herbatki imbirowej.
  5. Jeśli jest możliwość odchylić oparcie fotelika, by malec podróżował w pozycji półleżącej.
  6. Umożliwić podróżowanie dziecku ze stabilnym i komfortowym podparciem dla głowy.
  7. Robić krótkie postoje.
  8. Odciągać uwagę malucha od dolegliwości, zainteresować go słuchowiskiem, śpiewaniem, rozmowami.
  9. Podróżować samochodem z klimatyzacją. Często wietrzyć auto.
  10. Usunąć z samochodu zapachowe odświeżacze powietrza i samemu nie używać mocnych perfum.
  11. Wybrać pociąg zamiast samochodu.
  12. W autobusie i pociągu wybrać miejsce z dala od osi kół i przodem do kierunku jazdy.
  13. Skorzystać z dostępnych w aptekach preparatów łagodzące dolegliwości czy plastrów akupresurowych.
  14. A profilaktycznie pomaga skakanie na trampolinie.

Znalazłam też dwie w zasadzie dobre wiadomości na temat choroby lokomocyjnej: szybko ustępuje po zakończeniu podróży i większość dzieci z niej wyrasta. Czyli trzeba to przetrwać!

Życzę Wam bezpiecznych i bezstresowych podróży, a jak dojedziecie do celu – błogiego relaksu.

13
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Anna WieczorekIwona MigdaMagda MatuszewskaW roli mamy - wrolimamy.plGo Sia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość

Jeździć rowerem :-) a tak na poważnie moje dzieci nie mają mam za to ja mi pomaga sen i guma mietowa

Milena Kamińska
Gość

Choroba lokomocyjna u mnie to pikuś morska to jest koszmar

Veronika Kate
Gość

Nie patrzeć w dół, tylko prosto przed siebie, pogryzać paluszki, głęboko oddychać

(nie )Magda(lena)
Gość
(nie )Magda(lena)

Jako dziecko (i czasem teraz) nie mogłam podróżować autobusami i samochodami. Ciężko było znaleźć pozycjedo siedzenia. Pomagał mi zwykły plaster przyklejony na pepku. Podróżowanie po zmroku ;)

Agata Sztole
Gość

Moja 5 latka nie jeździ nigdzie od maleńkiego miala chorobe lokomocyjna i po ujechaniu paru metrów traci przytomność zadne leki nie dzialaja :(

Go Sia
Gość

Mam prawie 22 lata i meczy mnie do dziś choroba lokomocyjna.. na szczęście nie odziedziczylo jej po mnie moje dziecko, wole ja się męczyć niż patrzeć jak meczy się mój synek.. najgorzej jak dopadnie w malo odpowiednima miejscu.. jakiś czas temu nie miałam wyjścia i musialam niemalże w centrum łodzi wymiotować przez okno od samochodu bo nie było szansy wysiąść.. to krepujace uczucie świadomości ile ludzi się w tym momencie na mnie patrzy jest chyba gorsze od samopoczucia spowodowanego choroba lokomocyjna.. nie życzę nikomu..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość
W roli mamy - wrolimamy.pl

straszne,współczuję, ale faktycznie nam jest łatwiej niż dzieciom

Olga Stępień
Gość

Ani ja ani moje dwa chłopaki nie cierpią z tego powodu to wiele ulatwia kiedy lubi się wyjeżdżac

Magda Matuszewska
Gość

My korzystamy z Sea-band. Są super. Dzieci same już o nich pamiętają bo widzę efekty.

Iwona Migda
Gość

Na szczęście los go oszczędził bo ja mam chorobę lokomocyjną i znam ten ból natomiast syn może jeździć i jeździć ja za dzieciaka bralam aviomarin i zawsze mi pomagał na stare lata przerzuciłam się na lokomotiv i dzieciom też pomaga

Milena Kamińska
Gość

Ja też dzisiaj byłam z klasą na wycieczce chorobę lokomocyjna mam ja biorę lokomotiv, siedzę na przodzie i żuję miętowa gumę. Do tego głowa musi być mocno wyciśnięta w fotel. Słyszałam też o zaklejaniu pępka plastrem podobno działa ale ja nie próbowałam. To samo stosuję u syna który też źle znosi podróż

Anna Wieczorek
Gość

Polecam zimną colę(wiem, że niezdrowe…)i paluszki słone. Jemy i pijemy małymi lykami colę.

Sport 1 lipca 2015

Dlaczego warto jeździć na rowerze?

Sezon rowerowy dawno otwarty.  Pogoda choć bywa w kratkę, znowu zaczęła nas rozpieszczać… i mogłoby już tak zostać do jesieni! ;-) Taaak, uwielbiam lato i ciepełko! A także to, że świat o tej porze roku jest  cudownie kolorowy oraz radosny. Tak mnie to pozytywnie nastraja, że nie mam najmniejszej ochoty na siedzenie w domu. Zdecydowanie bardziej, każdą wolną chwilę wolę spędzać na świeżym powietrzu, słodko leniuchując, albo odwrotnie – aktywnie spędzając czas.

Osobiście jestem zwolenniczką tego drugiego, a że jakiś czas temu, wraz z moimi chłopakami (gwoli ścisłości – mężem i synem, nie kochankami!), sprawiliśmy sobie rowery na urodziny i pokochaliśmy ten rodzaj aktywności fizycznej, chciałabym Wam dzisiaj przedstawić liczne atuty jazdy jednośladem.
Mam nadzieję, że zachęcą Was do wstania z kanapy i  uprawiania tego, jakże przyjemnego, sportu.

Zalety (regularnej) jazdy na rowerze:

1. Modeluje pośladki – to szczególnie istotne dla Pań, które chciałyby nieco ujędrnić i podnieść swoje zacne cztery litery.
2. Wzmacnia mięśnie – nóg (łydek i ud), a także pośladków, brzucha, grzbietu i rąk.
3. Poprawia kondycję oraz wydolność organizmu – zwiększa pojemność płuc, dotlenia i usprawnia pracę serca, co z kolei ma wpływ na profilaktykę chorób układu krążenia.
4. Obniża poziom „złego” cholesterolu.
5. Przeciwdziała powstawaniu zakrzepów w żyłach oraz żylaków.
6. Pomaga spalić tkankę tłuszczową, a co za tym idzie – zrzucić zbędne kilogramy.
7. Sprzyja pozbyciu się cellulitu z ud i pośladków,
8. Nie obciąża stawów i kości.
9. Podnosi poziom endorfin, dzięki czemu poprawia samopoczucie oraz obniża poziom stresu.
10. Pobudza/przyspiesza metabolizm oraz usuwanie toksyn z organizmu.
11. Poprawia wygląd cery – staje się promienna, dobrze odżywiona i dotleniona.
12. W zależności gdzie wybieramy się na wycieczkę rowerową, mamy możliwość obcowania z naturą, poznawania nowych ludzi i miejsc.
13. W przeciwieństwie do pojazdów mechanicznych, rower jest przyjazny środowisku.
14. W związku z tym, iż nie wymaga tankowania paliwa, pozwala zaoszczędzić pieniądze.
15. Jazda na rowerze jest dobra dla wszystkich, bez względu na wiek, a przez to stanowi świetny sposób na aktywne spędzanie czasu z całą rodziną.

A za co Wy kochacie rower? No chyba, że Wasze serca skradł inny rodzaj aktywności fizycznej.. jeśli tak to jaki??

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena kamińska
Gość
Milena kamińska

Rowerem często można podjechać tam gdzie nie zawsze można samochodem, jest bardziej bezpieczna,

Uroda 29 czerwca 2015

Jak zmieniło się moje ciało po ciąży

Ciąża to wyjątkowy czas. Ciało kobiety zmienia się w dom dla tworzącego się życia. To czas podziwiania rosnącego brzuszka i mało która przyszła mama martwi się czy wejdzie po porodzie w spodnie sprzed ciąży. Przynajmniej ja się nie martwiłam. I słusznie.

W obu ciążach przytyłam po 18 kg. To nie mało, zważywszy że przy wzroście 174 cm ważyłam stale 59/60 kg. Ale to, że złapałam taką masę wcale mnie nie zmartwiło, pomyślałam że muszę dać sobie czas i że jakoś to będzie. Po porodzie wracałam do domu oczywiście w ciążowych ciuchach.

Po obu synach do formy dochodziłam w miesiąc. Byłam zaskoczona i bardzo szczęśliwa, że tak szybko odzyskałam dawny wygląd. Ale czy na pewno? Moje ciało było uprzejme samodzielnie skurczyć się do rozmiaru 38. Mimo to, zmieniło się, ale nie na tyle bym musiała z nim walczyć.

  1. Piersi. Przed ciążami były nie za duże, ale kształtne i jędrne. W trakcie ciąż i karmienia to była poezja. Przez kilkanaście miesięcy przeglądałam się w lustrze z zachwytem. Po karmieniu – szczególnie drugiego dziecka, przyglądam się z wyrozumiałością temu co z moich piersi zostało. A zostało niewiele. Bardzo niewiele, wręcz żałośnie mało. Ale takie życie, prawie dwa lata karmienia odcisnęły piętno. To był świadomy wybór, żaden przymus więc teraz włosów z głowy nie wyrywam. Gdybym miała trzecie dziecko też bym je karmiła.
  1. Brzuch. O dziwo mimo tak ogromnych rozmiarów podczas ciąż, mój brzuch nie nosi po nich wielkich znamion. Bez rozstępów, ładnie zmalał, tylko musiałam dzięki bieganiu sprawić, by wzmocnione mięśnie lepiej podtrzymywały całość. Jest dobrze ale nie idealnie, u dołu brzuch pozostał lekko wypukły no i skóra ciut straciła na elastyczności. Jednak 36 kg w dwóch ciążach miało prawo zostawić drobny ślad. Pewnie gdybym uczciwie ćwiczyła byłoby jeszcze lepiej. Gdybym ;)
  1. Pośladki. Kiedyś to ja miałam tyłek. Jędrny, fantastyczny. Po ciąży, z moim tyłkiem zrobiło się mniej więcej to co z piersiami. To na bank wina grawitacji ;) Planuję robić przysiady, ale to od jutra. Jak co dzień ;)
  1. Nogi. Ulubiona część mojego ciała. Uwielbiam moje nogi, długie i zgrabne. Tylko teraz przeorane od góry do dołu siateczką żył. Na to patrzeć akurat nie lubię, w dodatku powiększone żyły po prostu pieką i bolą po całym dniu na nogach. Mimo tak wątpliwej ozdoby nadal noszę krótkie spodenki, na dobrą sprawę jak ktoś się nie przyjrzy, raczej problemu nie dostrzeże. Przynajmniej bardzo chcę w to wierzyć.
  1. Biodra! Zupełnie zapomniałam o najistotniejszej zmianie. W prezencie od dzieci otrzymałam pełniejsze biodra i wciętą talię. Przed ciążami, byłam chudziutka jak przecinek, w dodatku bez specjalnie kobiecej figury. Teraz to jest coś :)

Myślę że powyższe, to wszystko o co mogłabym się do siebie przyczepić. Tylko sądzę, że to nie ma sensu. Po cholerę mam na siłę szukać problemów. Akceptuję i lubię moje ciało. To piękny prezent od Matki Natury, tym bardziej że to moje nie do końca doskonałe ciało, wydało na świat dwa wspaniałe istnienia. Wolę widzieć pozytywy, krytyka innych mnie nie rusza, jestem mocna w łaskawym postrzeganiu i traktowaniu samej siebie. Każdej kobiecie to polecam :)

13
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marlena Jkb
Gość

Tylko ja kobiece kształty i sylwetkę klepsydry miałam przed ciąża teraz moje biodra PK prostu żyją własnym życiem. Po ciąży uaktywniła mi się tarczyca okazało się ze MMA Hashimoto pomimo treningu interwalowego 2 razy w tygodniu kg stały jak zaklete wiec po ciąży miałam 6-7 kg na plusie co było widać. Teraz czekam na kolejne dziecko i AZ się boje co będzie po porodzie.

Krysia Paluch
Gość

Przeczytałam i szczerze pisząc zazdroszczę pewności siebie.. Urodziłam trójkę dzieci. Łącznie przytyłam 63 kg… Tak właśnie tyle :(. Pierwsza ciąża i na plusie 31, druga 14, trzecia 18…. Karmię piersią, niby noszę ubrania z przed ciąży ale co z tego jak ciało nie takie.. Są dni że ćwiczę, są i takie w których najzwyklej mi się nie chce, bądź nie mam na to czasu albo porostu jestem źle zorganizowana… Pełno rozstępów… Ah szkoda gadać… Dobrze że w zamian mam trójkę wspaniałych dzieci, to mi rekompensuje straty :)

Planet4Kids
Gość

U mnie zrobił sie menisk wklęsły:((( Masakroza totalna. Cycków u mnie brak!

Planet4Kids
Gość

Brak cycków i rozejście mięsni prostych brzucha. buuuuu….

Edyta Skrzydło
Gość

Wszystko!!! Ale cycki mam wielkie

Edyta Skrzydło
Gość

:-P

Małgorzata Piętka
Gość

ogolnie mniej ważę… za to rozstępy na biodrach oraz piersi po skończeniu karmienia tragedia:/ na szczęście mężowi się nadal podobają :p

Anna Maćkiewicz
Gość

piersi mniejsze biodra i brzuch (wielkie) i rozstępy na udach ale co tam byle zdrowie było ;)

Milena kamińska
Gość
Milena kamińska

Oj zmieniły bardzo dużo. W czasie ciąży przytyłam po 25 kg brzuch był tak wielki aż pękał i robiły się rany ślady są w wyglądzie tzn rozstępy duży brzuszek i rozejście się mięśni płaskich brzucha co grozi przepukliną. Do tego ogromne skrzywienie kręgosłupa. Rozstępy na nogach brzuchu i piersiach. Plus taki ze jak wypne brzuszek to niektórzy ustępują mi miejsca ;-) ślad po ciąży jeszcze został w postaci brazowych plam nad ustami i na polikach

Ewa Gołębiewska
Gość

Ja poza mniejszym napięciem skóry na brzuchu nie widzę specjalnej różnicy, no poza blizną po nacinaniu ale przy tylu szwach mogło być gorzej. Teraz jestem w czwartej ciąży, zobaczymy co będzie ;)

Ewa Gołębiewska
Gość

Mam nadzieję, w sumie moja mama 4 raz rodziła w wieku 40 lat i jest szczuplutka i zgrabna laska do tej pory, więc o ile wdałam się w mamę to nie powinno być źle ;)

Veronika Kate
Gość

Jestem ogólnie większa teraz, rozstępy, luźna skóra na brzuchu

Veronika Kate
Gość

To prawda ?

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close