Gry planszowe i nie tylko 24 sierpnia 2023

Poznaj serię taktycznych karcianek Reinera Knizii w oprawie Piotra Sokołowskiego!

Antropomorficzne zwierzęta w pełnym rynsztunku, feeria barw, która przyciąga wzrok, prosta mechanika z głębią rozgrywki zaprojektowana przez najpopularniejszego na świecie autora gier planszowych oraz zabawne, rymowane tytuły – to wszystko łączy w sobie niezwykła seria karcianek Muduko, która liczy już sobie aż pięć pozycji! Zapraszamy w podróż przez fantastyczny świat rządzony przez majestatycznych władców!

Nie ma dziś gracza, który nie kojarzyłby nazwiska Reinera Knizii. Prawdopodobnie większość z nas ma nawet w domu przynajmniej jedną z jego gier. Dorobek tego niemieckiego matematyka liczy już sobie bowiem ponad 700 pozycji! Tytuły Knizii charakteryzują się prostotą, która pozwala zasiąść do gry każdemu, nawet osobom, które przespały erę współczesnych planszówek i zatrzymały się na tradycyjnej talii kart czy Chińczyku. Mimo swej przystępności oferują satysfakcjonującą głębię, która wyzwala w trakcie rozgrywki wiele emocji.

Nawet najlepiej zaprojektowana gra nie utrzymałaby zbyt długo uwagi graczy, gdyby nie ilustracje. Dlatego wszystkie tytuły Knizii, które mają już na karku niekiedy i kilka dekad otrzymały inny motyw niż pierwotnie i zostały narysowane od zera ręką Piotra Sokołowskiego. Każda część serii zabiera graczy w inny rejon fantastycznego świata pełnego groźnych i walecznych zwierząt.

Taktyczne karcianki Reinera Knizii:

W głębi Wielkiej Prapuszczy

Podróż rozpoczynamy w leśnej gęstwinie położonej gdzieś w sercu polskich borów. Żyją tu dostojne żubry, waleczne jeże i sprytne wiewiórki. Co pięć lat w samym środku Wielkiej Puszczy wybierany jest nowy król. Zostanie nim ten z najwybitniejszych strategów, który zwycięży w tradycyjnym pojedynku. 

Serię rozpoczyna Spór o Bór – gra, w której dwójka graczy wciela się w rolę dowódców armii. Każdy gracz wysyła na jedną z dziewięciu polan oddziały złożone z trzech jednostek, które mają za zadanie przewyższyć wartość oddziału przeciwnika. Sztuką jest ułożenie silniejszej formacji – te zaś przypominają pokerowe zagrania. Przykładowo najsilniejszy jest legion (poker), który składa się z kart jednego koloru o rosnącej kolejno wartości, a słabsze jest bractwo (kolor), czyli trzy zwierzęta jednego koloru o dowolnej wartości.

Rozrastające się na stole formacje, obserwowanie zagrywek przeciwnika i szacowanie swoich możliwości przypominają prowadzenie prawdziwej bitwy. Tu każda rozgrywka jest inna, bo warunkuje ją zarówno zestaw kart, jakie wpadną nam na rękę jak i taktyka rywala!

taktyczne karcianki Spór o bór

Walka o rzekę

Drugim przystankiem naszej wycieczki jest ogromna rzeka, wyznaczająca granicę Wielkiej Prapuszczy. To tu nieznany najeźdźca przypuszcza atak na tamę, by przebić się przez nią i podbić resztę królestwa. Do boju zaangażowane zostają te gatunki zwierząt, które żyją w środowisku wodnym. Sumy leniwie wynurzają się z głębin, rozstawiając po drodze miny, raki polerują swoje stalowe szczypce, bobry ostrzą topory, a maleńkie rzęsorki rzeczne przygotowują trucizny.

W Sporze o Bór 2. Na tamę marsz! każdy z graczy wybiera rolę, która daje mu w walce określone przywileje oraz cele. Atakujący ma za zadanie uszkodzić cztery tamy lub przebić się przez jedną. Z kolei broniący się nie może do tego dopuścić aż do końca rozgrywki. Dzięki asymetrycznej formie rozgrywki oraz tamom, na których znajdują się różnorodne warunki przewagi, ta część oferuje jeszcze więcej taktyki niż swój pierwowzór.

taktyczne karcianki Spór o Bór 2

Taktyczne karcianki Reinera Knizii: Lot nad łąkami

Czas wraz z mieszkańcami Wielkiej Prapuszczy uczcić wybranie nowego władcy! Zanim jednak zasiądziemy do stołów uginających się od doskonałego jadła, musimy jeszcze spełnić pewną królewską zachciankę. Monarcha ma apetyt na kwiatowy pyłek, znany ze swoich leczniczych właściwości.

By zaskarbić sobie sympatię władcy, gracze wyruszają tym razem na łąkę, by zebrać jak najwięcej smakowitego pyłu z rosnących tam kwiatów. Do dyspozycji mają aż cztery armie owadów: chrząszcze, pszczoły, mrówki i motyle. Przy każdym kwiecie toczyć się będą zaciekłe pojedynki, które wygra najsprytniejszy z graczy. W pył zwrot to gra, która testuje blef, taktykę i spostrzegawczość graczy. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich części tu bawić się może więcej osób – nawet osiem w trybie drużynowym!

Afrykańska parada

Z leśnych ostępów czas wyruszyć po więcej słońca! Raz do roku afrykańska sawanna zamienia się w letnią paradę, na której zwierzęta prezentują na sobie swój najlepszy rynsztunek. Lwy dumnie kroczą z pióropuszami na głowach, goryle chwalą się rzeźbionym orężem, a słonie czarują widownię misternymi ozdobami. 

W Rykach Afryki gracze rywalizują z sobą o zrekrutowanie zespołu, który zdobędzie uznanie zebranych zwierząt. To pełna emocji, szybka i dynamiczna gra karciana, w której  gracze zagrywają karty i zbierają żetony zwierząt. Rozgrywka wymaga dobrej obserwacji otoczenia i sprytnego planowania oraz lekkiego blefu – wartość żetonów zmienia się cały czas, a koniec rundy może nadejść w najmniej spodziewanym momencie! 

taktyczne karcianki Ryki Afryki

Taktyczne karcianki Reinera Knizii:Podróż dookoła świata!

Ostatni przystanek naszej podróży nie skupia się na jednym regionie. W roli lisich posłańców władcy Prapuszczy odwiedzimy władców każdego kontynentu, by złożyć im hołd i zawiązać sojusze, które umocnią pozycję naszego króla. Podarki takie jak bursztyn, miód, broń czy książki złożymy m.in. szlachetnej królowej anakondzie z Ameryki Południowej, dostojnemu niedźwiedziowi polarnemu żyjącemu w Arktyce lub kangurowi, który surfuje po australijskich wodach. 

Sojusz na już to najnowsza część serii. W tej grze nie ścieramy się w walce, ale rywalizujemy między sobą o to, kto pierwszy rozniesie wszystkie podarki po różnych częściach świata. Dostępna dla maksymalnie czterech graczy zabawa skupia się na blefowaniu i taktyce oraz uważnej obserwacji poczynań rywali. 

Cała kolekcja dostarcza różnorodnych przeżyć i emocji. To świetny sposób na zacieśnianie rodzinnych więzi i wspólne odkrywanie zakątków fantastycznego świata pełnego baśniowych zwierząt.

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W przedszkolu 23 sierpnia 2023

Pożegnanie wakacji z Kicią Kocią! Dwa dni cudownych atrakcji w centrum handlowym Promenada

Wakacje powoli się kończą, a na horyzoncie pojawia się wizja powrotu dzieci do przedszkola i szkoły. Warto zadbać o to, by zmiana ta przywoływała w pociechach jak najmilsze wspomnienia. Z pomocą najmłodszym przyjdzie ich ulubienica, Kicia Kocia, wraz ze swoim braciszkiem Nunusiem. Już 26 i 27 sierpnia wesołe zwierzaki odwiedzą centrum handlowe Promenada i zaproszą dzieci do wspólnej zabawy. Na Kocich Przyjaciół czekać będzie mnóstwo atrakcji, m.in. edukacyjne gry i aktywności, wspólne czytanie bajek oraz konkursy z nagrodami.

Kicia Kocia – bohaterka serii ulubionych książek dla dzieci – już wkrótce odwiedzi warszawskie centrum handlowe Promenada, gdzie wspólnie z najmłodszymi fanami przeżyje moc fascynujących przygód. 

Pożegnanie wakacji z Kicią Kocią – co, gdzie, jak i kiedy?

Wydarzenie podzielono na kilka stref tematycznych, nawiązujących do przygód Koci i jej brata Nunusia. W strefie Bajek urządzonej na wzór pokoiku tytułowej bohaterki, dzieci będą mogły posłuchać opowiadań o bystrej kotce. Dla odważnych śmiałków przygotowano grę planszową na temat tajemniczego życia w lesie. Dzieci, poruszając się po polach planszy, będą rzucać wielką kostką do gry i odpowiadać na pytania zadane przez animatorkę. Zawodnicy, którzy dotrą do mety, otrzymają słodkie upominki. Na uczestników czekać będzie również Strefa Foto, gdzie pociechy będą mogły zrobić pamiątkowe zdjęcie w towarzystwie gigantycznych maskotek z bajki.  

W strefie Wielkiej Zabawy mali miłośnicy łamigłówek wezmą udział w grze Memory polegającej na odnalezieniu i sparowaniu właściwych, pasujących do siebie obrazków. Z kolei na fanów puzzli czekać będą klocki XXL, z których trzeba złożyć grafikę nawiązującą do książeczki z serii o przygodach kotki. Dzieci będą mogły także spróbować swoich sił w grach multimedialnych, ćwicząc koncentrację i pamięć. W strefie warsztatowej na małych artystów czekać będzie gigantyczna kolorowanka oraz zajęcia plastyczne.

Po emocjonującej zabawie przyjaciele Koci w specjalnej strefie będą mogli wykonać fantastyczne makijaże lub brokatowe tatuaże. Na wszystkich łasuchów czekać będzie również poczęstunek – pyszna wata cukrowa! 

Wydarzenie odbędzie się w dniach 26-27 lipca, w godzinach 12:00-18:00 w centrum handlowym Promenada. Udział we wszystkich atrakcjach jest bezpłatny. 

Więcej informacji na stronie https://warszawa.promenada.com/powrot-do-szkoly-z-kicia-kocia/

 

 

 

Atrium Promenada
Atrium Promenada z powierzchnią 63 tys. mkw. jest jednym z największych centrów handlowych w Polsce oraz modową wizytówką prawobrzeżnej części stolicy. Budynek centrum, położony w samym sercu warszawskiej Pragi-Południe, swoim wyglądem nawiązuje do koncepcji Grand Magasin, znanej z najlepszych galerii handlowych Londynu czy Paryża.
Portfolio centrum handlowego tworzą największe światowe brandy. Goście centrum znajdą tutaj tak prestiżowe marki, jak: Calvin Klein Jeans, Guess, Tous, Zara, Vistula, Bytom, Max Mara Weekend, LIU JO, Marella, Olsen, Tru Trussardi, Pandora, Apart, W. Kruk, Sephora, Douglas, iSpot czy Rosenthal. To właśnie tutaj swój flagowy salon otworzyła sieć H&M oraz TK Maxx. Klienci centrum mogą również zrobić zakupy w najnowocześniejszym hipermarkecie Carrefour PRO z bogatą ofertą produktów premium. W obiekcie mieści się także przychodnia centrum medycznego Enel-Med, salon Amari SPA, klub Zdrofit i 13-salowe kino Cinema City. Do dyspozycji klientów jest również nowoczesny food court Republika Smaku z bogatą ofertą popularnych konceptów restauracyjnych serwujących zróżnicowane, starannie dobrane menu z różnych stron świata.

 

Źródło wpisu: informacja prasowa
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Podróże 23 sierpnia 2023

Julinek Park – zaskocz siebie i dzieci!

Od ponad roku planowaliśmy wpaść do Parku Julinek, ale zawsze coś stało na przeszkodzie, a to deszcz, a to zaplanowany inny wyjazd. Cieszę się, że tym razem udało się całej naszej czwórce odwiedzić ten park. Pogoda dopisała, a nawet nieco przesadziła, bo było ponad trzydzieści kresek, ale uzbrojeni w dodatkowe butelki z wodą, ruszyliśmy na podbój tego wyjątkowego miejsca.

Gdzie znajduje się Julinek Park?

No tak, nie wszyscy muszą wiedzieć. Więc podaję do wiadomości, że Julinek Park znajdziecie w otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego, zaledwie trzydzieści kilometrów od Warszawy. Na terenie dawnej Bazy Cyrkowej zlokalizowano szereg atrakcji dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Ponadto znajduje się tam Państwowa Szkoła Sztuki Cyrkowej w Julinku. Jest to jedyna w Polsce szkoła kształcąca w zawodzie aktora cyrkowego. W trakcie pobytu w Julinek Park możecie zwiedzić zabytkowe wozy cyrkowe, a nawet wybrać się na wystawę sztuki cyrkowej, gdzie między innymi zobaczymy wiele rekwizytów i strojów cyrkowych. 

Julinek Park – największy park linowy na Mazowszu

Po przekroczeniu bramek pierwsze kroki skierowaliśmy do Parku Linowego, który od samego początku był numerem jeden w naszym planie zwiedzania. Gdy dotarliśmy na miejsce, dzieciaki od razu sprawdzały, na jakie trasy mogą wejść, a my wypełnialiśmy dokumenty w celu wypożyczenia sprzętu. Gdy z pomocą personelu założycie sprzęt, przed Wami obowiązkowe szkolenie o zasadach bezpieczeństwa i poruszaniu się po podniebnych trasach. Na koniec na ramieniu przybiją Wam pieczątkę, która uprawnia do wejścia na linowe ścieżki. 

Fot. Archiwum prywatne

Nie bez powodu w kilku miejscach znajdują się tablice z listą tras oraz wyjaśnieniem, jak wysokie musi być dziecko, by wejść na trasę. Nie ignorujcie tego nawet, jak dziecko będzie bardzo chciało wejść na trasę dla starszych. Można zawsze podpytać pracowników parku, którzy doradzą i dopilnują, by nic Wam się nie stało. Większość tras ma parę punktów awaryjnych, z których możemy skorzystać, jeśli nie czujemy się na siłach, by iść dalej. To duży plus, bo nie w każdym parku linowym znajdziemy taką opcję. 

W Julinek Park czeka na Was dziewięć tras o łącznej długości 1486 m i prawie dwieście przeszkód. Choć z dołu wygląda to na łatwy spacerek, to wcale tak nie jest. Czasem trzeba zaufać linie i skoczyć do przodu, by uchwycić się np. ogromnej siatki. Podziwiam nie tylko dzieciaki, ale i dorosłych, którzy z radością na twarzy idą na kolejne trasy. Nie udało nam się przejść wszystkich tras, ale czasem trzeba zostawić sobie coś na później. Bo coś czuję w kościach, że jeszcze tam wrócimy.

julinek park

Fot. Archiwum prywatne

 

Mało adrenaliny? Czas na ścianę wspinaczkową!

Jeśli po przejściu paru tras z parku linowego nadal mało Wam adrenaliny, to polecam siedem tematycznych tras wspinaczkowych. Nie dajcie się zwieść, że to dla przedszkolaków. Wcale tak łatwo nie jest, ale jak już wdrapiecie się na sam szczyt, będziecie z siebie dumni. W końcu weszliście siedem i pół metra do góry, wykorzystując siłę swoich ramion i nóg. 

julinek park

Fot. Archiwum prywatne

Na dole czeka na Was profesjonalny zespół, który nie tylko dobierze dla Was kask, uprząż, ale w trakcie Waszych podbojów upewni się, że jesteście bezpieczni, Wy i Wasze dzieci. Pamiętajcie, by po porażce się nie poddawać i iść dalej do góry!

Fot. Archiwum prywatne

Chwilę stoickiego spokoju znajdziesz na polu golfowym

Julinek Park w swojej ofercie ma także mini pole golfowe, gdzie czeka na Was osiemnaście dołeczków z zaskakującymi cyrkowymi elementami. Tuż przy wejściu wystarczy dobrać sobie odpowiedniej długości kij, piłeczkę golfową i można ruszać na podbój. Przede wszystkim wyrównajcie oddech, uspokójcie serce i uderzcie w piłkę. Kto okaże się lepszym strzelcem? Polecam Wam, aby zagrać w mini zawody między dziećmi i dorosłymi. Nic tak nie motywuje, jak szansa ogrania dorosłego. 

Fot. Archiwum prywatne

W naszym wypadku czasem udało się trafić za pierwszym, czy drugim razem. Radość przeogromna. Jednak niektóre tory to prawdziwa gehenna, gdzie trzeba się sporo natrudzić, by piłka trafiła do celu, bo dołka strzegą dzikie zwierzęta i klauny. Jeśli przeszliście wszystkie dołki, możecie określić się mianem wielkich mistrzów. 

Julinek Park dla ochłody – Park Wodny

Choć większość atrakcji jest skryta w cieniu drzew, lejący się z nieba żar nieco zmusił nas do zmiany planów, czyli wcześniejszego wejścia do Wodnego Parku – który mieliśmy odwiedzić dopiero na końcu. Jednak z biegiem czasu uznaliśmy, że to była dobra decyzja. 

Julinek Park

Fot. Archiwum prywatne

W południe, czy nieco później, z trudem znaleźć można wolny leżak. Panuje tutaj chyba taka sama moda jak nad morzem – zająć jak najwięcej leżaków dla paru osób. Co tam, że i tak będziemy cały czas w wodzie. Niestety na własne oczy widzieliśmy, jak trzyosobowa rodzinka przytuliła pięć leżaków, by po ich połączeniu stworzyć sobie wygodne gniazdko. Więc jeśli zależy Wam na leżaku na osobę, polecam biec do Wodnego Parku zaraz po otwarciu, czyli dziesiątej rano. Jest jeszcze jedna opcja. Przyjść około szesnastej, siedemnastej, znajdziecie wtedy niejeden wolny leżak. 

Fot. Archiwum prywatne

W Wodnym Parku czeka na Was basen z pięcioma zjeżdżalniami, wodnymi armatkami oraz z niewielką ilością wody, by mogli z niego korzystać nie tylko najmłodsi, ale osoby z ograniczoną mobilnością. Największą atrakcją był dla nas kubeł zimnej wody. Dzieciaki do perfekcji obliczały czas, kiedy wielki kubeł się przechyli i śmigały prosto pod strumienie zimnej wody.

Julinek park

Fot. Archiwum prywatne

Do dyspozycji miłośników wodnych atrakcji jest jeszcze jeden basen ze strefą poziomowania do maksymalnej głębokości 2 m. Popływać tam pewnie można z rana lub pod wieczór, ale to cudowne miejsce pozwala się całemu przyjemnie schłodzić. W pobliżu basenów udostępniono także szatnie z przebieralniami i natryskami. Więc śmiało możecie wszystkie manatki tam zostawić i ruszyć prosto do wody.  

Obok basenów jest także piaskowa plaża, na której odbywają się najróżniejsze eventy. Warto wcześniej sprawdzić, czy w dzień, który planujemy przyjechać do Julinek Parku, coś zaplanowano. My trafiliśmy na Piana Party. Oj działo się!

Fot. Archiwum prywatne

Tor tubingowy i Wesołe Miasteczko, także w Julinek Park

Gdy potrzeba na wodne szaleństwa zostanie zaspokojona, polecam wymknąć się na chwilę z Wodnego Parku, by pozwiedzać kolejne atrakcje. W pierwszej kolejności wybraliśmy się na tor tubingowy. Kto by pomyślał, ile frajdy jest w zjeżdżaniu na pontonach. Przyznam, że dorównałam dzieciom w liczbie zjazdów. Jedynym minusem jest brak drzew na tej górce, ale mam nadzieję, że wkrótce pojawią się nowe nasadzenia, by w przyszłości dać nieco ochłody chętnym na to szaleństwo. 

Julinek park

Fot. Archiwum prywatne

Tuż obok znajduje się Wesołe Miasteczko, gdzie znajdziecie aż dziewięć atrakcji, w tym klasyczne samochody (autodrom), czy kolejkę górską. Dużym powodzeniem cieszyło się Zero Gravity, która dzięki sile odśrodkowej pozwała nam oszukać grawitację. Tylko dla tych o mocnych nerwach. 

Fot. Archiwum prywatne

Julinek Park i jeszcze więcej

Nie sposób zwiedzić wszystkiego w jeden dzień. Na głodnych przygód czeka jeszcze strefa automatów, kraina dmuchańców, plac zabaw, strefa relaksu, klockarnia, a nawet wypożyczalnia rowerów. Prócz rowerów możecie wypożyczyć także kije do nordic walking, czy nawet narty biegowe. Gotowi na podbój Kampinoskiego Parku Narodowego?

 

Julinek Park na dłużej – pole namiotowe i kempingowe

Do Parku Julinek można przyjechać nie tylko na jeden dzień, ale i dłużej. Ci co preferują wygodę, znajdą ją w kameralnym i nowoczesnym hotelu. Dla żądnych przygód przygotowano także pole namiotowe, kemping z prywatną strefą grillową i dostępem do prądu. Marzyliście o przygodzie w kamperze? Tutaj nie musicie martwić się o dostęp do bieżącej wody, czy WC. Dla najmłodszych gości kempingu przygotowano także strefę zabaw z piaskownicą, huśtawkami, czy bocianim gniazdem. 

Fot. Julinek Park

Julinek Park w oczach młodych poszukiwaczy przygód

Marcin (12 lat)

W Parku Linowym podobał mi się ogrom tras. Byłem w sumie na dwóch trasach i już mnie to zmęczyło. Jak dla mnie, ci, którzy już kiedyś przeszli szkolenie, nie potrzebują przechodzić ich jeszcze raz. Wystarczy, że będzie takie stanowisko do sprawdzenia umiejętności. Obrazki na pniach wiele pomagają, ale czasami też przeszkadzają. 

Ciekawe i dające ekscytacji jest pole minigolfowe. Przeszliśmy z tatą wszystkie pola i niektóre są naprawdę trudne.

Basen to kolejna dobra i schładzająca atrakcja. Mamy tam dwa baseny, jeden ze zjeżdżalniami, a drugi wypoczynkowy. Miłe były zakątki na basenie ze zjeżdżalniami, gdzie można było się schować w cieniu. Jak stało się w kolejce do zjeżdżalni, to woda z przelewającego się kubła, wylewała się z impetem. Za to w wypoczynkowym basenie woda była trochę zimniejsza i było tam trochę mniej ludzi. 

Ostatnią rzeczą, na którą poszliśmy, były trzy zjeżdżalnie pontonowe. Zjeżdżało się na nich bardzo szybko. 

Proponuję pozwiedzać stare wozy cyrkowe, także poskakać na olbrzymich dmuchańcach, czy wybrać się do wesołego miasteczka. 

Fot. Archiwum prywatne

Dla tych, którzy nie wykupili wstępu do Parku Wodnego, jest też taki mały basenik. Polecam spakować się do dużego plecaka wycieczkowego. Według mnie warto tu przyjechać nawet na parę dni.

Fot. Archiwum prywatne

Łucja (prawie 9 lat)

Nigdy nie byłam w Parku Julinek. Kiedy przeszliśmy przez bramki, miałam pewność, że szybko minie mi ten czas. W Parku Linowym zostaliśmy ubrani w kask i uprząż, i  weszliśmy na pierwszą trasę. Na pierwszej ścieżce „sprytny żongler” było łatwo. A druga „Cyrkowa Biesiada” była trudna. Jestem z siebie dumna. Wspinałam się na najtrudniejszej trasie i nie opuściłam żadnej przeszkody. 

Na ścianie wspinaczkowej udało mi się wejść na miodek. W Parku Wodnym w wodzie ze zjeżdżalniami było 26 stopni Celsjusza, a w drugim basenie 25. To miejsce jest tak popularne i spotkałam tam kolegę z klasy.  

Piana Party – pierwszy raz brałam udział w takiej kąpieli. Było fajnie.

Julinek park

Fot. Archiwum prywatne

Co ze sobą zabrać? Polecam spakować krótkie spodenki i długie, strój kąpielowy, czapkę z daszkiem, wodę do picia, pełne buty (na park linowy), klapki (basen) i dobry humor.

Co zrobić, jak poczujecie głód?

Na gości w Parku Julinek czeka wiele gastronomicznych zakątków, gdzie można dobrze zjeść na ciepło lub zimno. Jak kto woli. Zaś goście hotelowi mogą urządzić grilla na łonie natury. Z głodu nie padniecie. 

Tak jak się domyślałam, brakło nam dnia, by wszystko zwiedzić, by przejść każdą trasę, czy nacieszyć się ochłodą w basenie. Julinek Park to wyjątkowe miejsce dla całej rodziny i jeśli jeszcze nie byliście, wpiszcie go na swoją listę!

Na koniec kilka info o kosztach biletu. Porównując ceny biletów  w różnych parkach, to muszę przyznać, że Julinek Park nie ma wygórowanych cen. Szczegółowy cennik znajdziecie pod tym linkiem . Jeśli w trakcie Waszego pobytu zamkną park, ze względu na padający deszcz, czy burzę, to dostaniecie voucher na zakup biletu za złotówkę w innym terminie. 

P.S. Mam mały postulat. Czy park mógłby być otwarty np. od ósmej rano? 

Wpis powstał we współpracy z Julinek Park, który nie miał wpływu na tę recenzję

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close