Zdrowie 10 czerwca 2019

Warzywa i owoce na upały. Co najlepiej jeść?

Warzywa i owoce na upały to temat na czasie, bo przecież czerwiec przywitał nas gorącymi dniami. I bardzo dobrze, bo po chłodnym kwietniu i wcale nie lepszym maju, większość z nas czekało na to, jak na zbawienie. Naturalnie z tego ciepełka cieszymy się tylko do pewnej temperatury – gdy termometr pokazuje ponad 30ºC, robi się już zbyt gorąco.

Warzywa i owoce na upały nawadniają nawet lepiej, niż woda

Upał szczególnie niebezpieczny jest dla małych dzieci, seniorów oraz osób schorowanych. Ale także osoby zdrowe powinny pamiętać o tym, jak ważne jest nawadnianie organizmu. Samo picie wody może nie wystarczyć, bo wraz z potem tracimy nie tylko płyny, ale i minerały, których zwykła woda nie uzupełnia. Trzeba więc przyjrzeć się produktom, które trafiają na nasze talerze, bo to, co i w jakich ilościach jemy, ma niemałe znaczenie dla kondycji organizmu podczas gorących dni.

Szczególnie ważne są owoce oraz warzywa, które nie tylko znakomicie nawadniają, ale także dostarczają cennych dla zdrowia witamin i minerałów. Ale zanim wybierzecie się na zakupy i włożycie do koszyka coś “zielonego”, zobaczcie, jakie warzywa i owoce na upały są najlepsze.

Warzywa i owoce na upały, po które warto sięgać każdego dnia:

Ogórki

Ogórki składają się aż w 96% z wody, są lekkostrawne i niskokaloryczne. W dodatku zawierają dużo minerałów, oraz substancje chroniące serce i wątrobę przed uszkodzeniami.

Pomidory

Znakomite na upał, ponieważ składają się aż w 95% z wody. Dostarczają też dużą ilość potasu, który wspiera pracę serca i innych mięśni. Zawierają także likopen, który chroni nie tylko przed starzeniem, ale i nowotworami.

warzywa i owoce na upały

 

Cukinia

To smaczne sezonowe warzywo jest nieodzowne w letniej kuchni. Cukinia w 95% składa się z wody, i dostarcza organizmowi witaminy (z grupy B, C, A i K), oraz minerały (magnez, mangan, cynk, fosfor, wapń i potas).

Sałata

Trudno sobie wyobrazić bez niej lekkie zielone surówki i sałatki. Jest idealna podczas gorących dni, ponieważ w 96% składa się z wody. Poza tym chwali się ją za wysoką zawartość kwasu foliowego (witaminy B9), który wspiera pracę układu nerwowego.

Papryka

Papryka zawiera ok 92% wody, a w 100 g tego warzywa znajduje się aż 110 mg witaminy C, czyli ponad cztery razy więcej niż w grejpfrucie!  Poza tym dostarcza organizmowi witaminy z grupy B, beta-karoten, magnez, żelazo, potas.

warzywa i owoce na upał

Ananas

Składa się aż w 95%  z wody, zawiera sporą ilość witaminy C, a także potasu i magnezu. W ananasach obecny jest enzym zwany bromelainą, który przyspiesza trawienie i oczyszcza organizm – z tego powodu te owoce polecane są w różnego rodzaju dietach odchudzających i oczyszczających.

Arbuz

Arbuz w 92% składa się z wody, jest orzeźwiający i niskokaloryczny. Zawiera sporą dawkę mikroelementów, m.in.: magnezu, fosforu, żelaza, potasu, wapnia, miedzi, oraz przeciwutleniacze. Podobnie rzecz ma się z melonami, które zawierają ponad 86% wody.

Truskawki

Te słodkie, pyszne owoce królują obecnie na targowiskach. Warto po nie sięgać podczas upału, ponieważ składają się w ok. 90% z wody. Zawierają ponadto witaminy A, B1, B2, B3, B6, C, E, kwas foliowy, potas, fosfor, wapń, magnez, sód, żelazo, cynk, mangan oraz błonnik.

truskawki

Pomarańcze i inne cytrusy

Zawierają 85% w wody, dostarczają organizmowi witaminę C i potas, który tracimy podczas upału wraz z potem. Zawierają również antyoksydanty, które chronią przed nowotworami.

Brzoskwinie

Te delikatne owoce składają się w 89% z wody i są źródłem witamin A i B. Zawierają także karotenoidy i polifenole chroniące organizm przed uszkodzeniem tkanek.

Śliwki

Śliwki zawierają 87% wody i są źródłem witamin i minerałów, dobrze wpływających na pracę serca. Duża ilość błonnika w śliwkach sprawia, że pomagają one oczyszczać jelita i obniżają ryzyko wystąpienia nowotworu jelit.

warzywa i owoce na upały

 

Jabłka

Jabłka są niezwykle cennymi dla zdrowia owocami. Zawierają m. in. potas, żelazo, cynk, krzem, witaminy A, C, E oraz z grupy B. Obecne w nich pektyny dbają o sylwetkę przyspieszając spalanie tkanki tłuszczowej i przyspieszają procesy trawienne. Zawartość ponad 87% wody w tych owocach sprawia, że są one idealną przekąską na gorące dni.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Gry planszowe i nie tylko 7 czerwca 2019

Jamniki – gra dla miłośników liczenia

Jamniki to wciągająca i kolorowa gra, która spodoba się i młodszym i starszym graczom.

Zasady są bardzo proste, więc dzieciaki, które potrafią liczyć w mig załapią, o co w niej chodzi. A chodzi o to, by bohaterów gry, czyli jamniki, ubrać w kubraczki. Nie są to dosłownie potraktowane ubrania, ale tekturowe elementy przypominające fragmenty domina, z nadrukowanymi kosteczkami. Jedna kostka równa jest jednemu punktowi. 

Rozpoczynając grę, każdy gracz wybiera dla siebie psiaka (dokładnie jego pyszczek i ogonek), do którego będzie dobierał kubraczek. Ubranka różnią się liczbą kości (2-4) i kolorami (5 kolorów). Do dyspozycji mamy też żeton pierwszego gracza i 12 płytek tajnych zadań, dla gry w wersji rozszerzonej. 

jamniki

Kubraczki umieszczamy białą stroną do góry na stosiku (na zdjęciach są odwrócone, żebyście zobaczyli, jak ładnie wyglądają:). Rozpoczynająca grę osoba bierze do ręki tyle kubraczków, ilu jest graczy. Dokłada do swojego jamnika jeden kubraczek, a resztę przekazuje kolejnej osobie. Każdy z graczy podczas swojej kolejki wybiera jedno ubranko, dokładając do pieska, a resztę kubraczków daje następnemu graczowi. Jamniki “rosną”, a na koniec punkty zlicza się za kostki na kubraczkach oraz za ułożenie najdłuższych jednokolorowych fragmentów.

Kubraczek musi pasować kolorem albo liczbą kostek do poprzedniego. Ważne jest, to, że  każde ubranko składa się z dwóch części. Należy jedną i drugą część ze sobą dopasować, zanim dołoży się  kolejny, inny kafelek. Może się zdarzyć, że żaden z kubraczków, jakie mamy do dyspozycji nie pasuje. Wtedy wybrany kafelek odwracamy na “lewą” – białą stronę i w następnej kolejce nakrywamy go kolejnym, tym razem pasującym.

jamniki

Jamniki to gra naprawdę prosta (w wersji podstawowej) i wciągająca. Jak Wam mało będzie układania i liczenia, to sięgnijcie po wariant rozszerzony, które nieco komplikują zasady. Płytki z informacjami określają, co jamnik powinien mieć lub czego nie powinien mieć na kubraczkach. Za realizację zadania przyznawane są ekstra punkty.

Jeśli macie w domu młodych entuzjastów gier i liczenia, ta gra zdecydowanie im się spodoba.

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Uroda 7 czerwca 2019

Depilacja woskiem miękkim. Poradnik dla początkujących

Depilacja woskiem miękkim to zabieg popularny w gabinetach kosmetycznych. Popularny, ale i drogi. Rok temu za jedną wizytę płaciłam 150 złotych. A potrzebuję co najmniej dwóch w miesiącu. Taka moja uroda.

Depilacja woskiem miękkim – co kupić na początek

Do zakupu zestawu do depilacji woskiem miękkim namówiła mnie koleżanka. Wiecie, metodą „jedna pani drugiej pani” naplotkowała mi, jakie to jest fajne, wygodne, wydajne i tanie, jeśli robi się samodzielnie. Jeśli chodzi o depilację, to w moim przypadku nic nie jest fajne i wygodne, ale skusiło mnie to „tanie”. Za zestaw składający się z podgrzewacza, sześciu sztuk wosku z rolkami i stu sztuk pasków zapłaciłam 50 złotych razem z przesyłką. Ujmę to tak – niemało, bo 50 złotych to jednak pieniądz, ale i niedużo – można zaryzykować. Zakupy najlepiej zrobić w internecie. Zerknęłam do ofert różnych sklepów stacjonarnych i niestety – albo nie ma wcale, albo jest dużo drożej.

Depilacja woskiem miękkim – przydatne dodatki

Zestaw początkowy to dopiero… początek. Wosk ma to do siebie, że nie zawsze chce ładnie odchodzić od nogi, a zmyć go wodą nie dacie rady. Ja postawiłam na oliwkę dla dzieci i faktycznie, dobrze szło, ale szybko się skończyła. Wykorzystałam więc zeszłoroczny olejek do opalania. Też nie było źle, ale już nie tak dobrze. Przed następnym seansem kupię sobie zapas oliwki, najlepiej w żelu. Mam nadzieję, że jeszcze jest w sprzedaży. Kolejną rzeczą, którą na pewno zakupię, będzie duża liczba jednorazowych rękawiczek. W aptece kosztują naprawdę grosze. Nie wiem, czy to kwestia wprawy, czy taka uroda depilacji woskiem na miękko w domu, ale ręce bardzo szybko mi się brudziły, do niczego nie mogłam się dotknąć i to było bardzo kłopotliwe. Rękawiczki po prostu zdejmę i wyrzucę. Nawet kilka razy, jak będę miała taką potrzebę.

Depilacja woskiem miękkim – jak się przygotować

Tu nie mam doświadczenia, bo uznałam, że:

– kąpać się nie muszę, bo dopiero wstałam i nie zdążyłam się spocić, nogi mam suche,

– peeling do ciała nie gości w mojej łazience, więc odpada,

– zasypki dla niemowląt, którą miałabym posypać nogi, także nie posiadam.

Teoretycznie dobrze jest te trzy powyższe kroki wykonać. Jeśli chcecie, możecie się wykąpać i posypać w czasie, gdy wosk będzie się rozgrzewał. Takie rozgrzewanie trwa około pół godziny, więc na pewno zdążycie. Jedynie o peelingu warto pomyśleć kilka dni wcześniej.

Chociaż łóżko wydaje się najodpowiedniejszym miejscem, raczej nie jest to dobry pomysł. No, chyba że macie w planach pranie pościeli. Nie wiem tylko, w ilu stopniach trzeba prać, żeby wosk zszedł. Niestety, niewiele trzeba, żeby pobrudzić pościel. Ja postawiłam na inne rozwiązanie – poszłam na plastikowy leżak na dwór (mam w pobliżu prąd, więc to nie problem), do prania mam tylko materac. Uff. No ale pierwsze koty za płoty.

Długie włosy obowiązkowo trzeba spiąć.

Dobrze też mieć pod ręką jakąś torbę na zużyte paski albo kosz na śmieci.

Depilacja woskiem miękkim krok po kroku

Podejrzałam, jak to robią jutuberki i uznałam, że jestem gotowa. Tylko im to jakoś lepiej szło…

Zasada jest prosta. Bierzemy rozgrzany wosk i nakładamy go za pomocą rolki na wybrany fragment ciała zgodnie z kierunkiem wzrostu włosów. Przy czym nie łudźcie się, one nie rosną na całym ciele z góry do dołu. Potrafią sobie rosnąć w bok albo po skosie, takie cwane są. Najlepiej przykryć woskiem powierzchnię odpowiadającą powierzchni paska. Następnie bierzemy ów pasek, dociskamy do wosku i odrywamy w kierunku przeciwnym do wzrostu włosów. Ten moment wymaga wprawy, tak mi się wydaje, bo w końcu robiłam to pierwszy raz. Ale zauważyłam taką prawidłowość: jeśli jedną ręką trzymałam jeden koniec paska, a drugą ciągnęłam za drugi z taką myślą, że ręce powinny się spotkać, to szło mi jakoś lepiej, efektywniej. Gdy używałam jednej ręki, było dużo gorzej. Prawdopodobnie dlatego, że jedną ręką ciągnęłam do góry, a nie wzdłuż ciała. Nie wiem, z czego to wynika, ale może moja obserwacja do czegoś Wam się przyda. Przy okazji tego trzymania jedną ręką za koniec paska można trochę napiąć skórę, będzie efektywniej i mniej boleśnie.

W ten sposób depilujemy wszystkie miejsca, które mamy ochotę pozbawić owłosienia. Przestrzegam przed takimi zabawami na dzień przed publicznym występem choćby na basenie. Różnie to bywa. Ja miałam piękne krwiaki w okolicach bikini. Po trzech dniach zbladły.

Depilacja woskiem miękkim – ile czasu trwa

Długo. Przynajmniej za pierwszym razem. Samo rozgrzanie wosku to pół godziny. W tym czasie można wziąć kąpiel albo przygotować wszystkie potrzebne rzeczy.

W moim przypadku usunięcie owłosienia z nóg zajęło blisko trzy godziny. Byłoby mniej, ale wosk mi się skończył i musiałam rozgrzać drugi, co dodało mi pół godziny do tej zabawy. Koleżanka, która mnie przekonała do takiej depilacji, twierdzi, że pierwsze dwa razy są trudne, za trzecim jest łatwiej, czwarty to bajka. Zobaczymy. To wszystko jeszcze przede mną.

Depilacja woskiem miękkim – czy warto?

Z ekonomicznego punktu widzenia na pewno tak. Z sześciu wosków zużyłam jeden i drugiego ledwo trochę, obstawiam, że jeszcze cztery depilacje przede mną. Jeśli chodzi o paski, to tak na oko poszła jedna trzecia. Na szczęście paski są tanie, jak będę potrzebowała, to zamówię hurtem z dziesięć zestawów i na rok wystarczy. Moc nagrzewacza jest niewielka, cenę prądu można pominąć. Wątpię, czy moje urządzenie podniosło mi rachunek choćby o złotówkę. Obstawiam jakieś grosze.

Jeśli chodzi o resztę – moje nogi niewątpliwie są gładkie, chociaż podejrzewam, że gdybym się bawiła depilatorem trzy godziny, też by były pozbawione owłosienia. Różnica jest taka, że nie są kostropate jak po goleniu depilatorem, on chyba jest mniej delikatny. Ponoć po depilacji woskiem włoski nie będą wrastać. Mam nadzieję, bo po depilatorze wrastały strasznie. Moje nadzieje trochę ostudziła nasza redakcyjna kosmetyczka Fizinka: Żeby tego problemu uniknąć trzeba regularnie wykonywać peeling i nawilżać skórę. Inaczej włoski będą wrastać, niezależnie od metody depilacji – dzieje się tak dlatego, że depilowane włoski stają się słabsze i nie mają siły przebić się przez suchą i „twardą” warstwę rogową skóry. No cóż, może jednak zaprzyjaźnię się z tym peelingiem.

 

Ogólnie jestem na tak. Mam nadzieję, że w sierpniu będę mogła powiedzieć Wam to samo.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close