Witaj szkoło…


Zaczęliśmy przygodę ze szkołą. Właściwie to Jasiek zaczął, bo my już dawno mamy to za sobą, no ale dla nas – rodziców – niewątpliwie jest to również nowy etap w życiu. Pełen emocji i niewiadomych. Zapewne nie raz, nie dwa da nam wiele powodów do radości i dumy, ale (znając charakter Jasia) nie zdziwię się, jeśli przyjdzie nam też trochę się pozłościć – moja druga połowa ma już z góry zastrzeżone, że na „dywanik” to on będzie biegać, nie ja  ;-)

W każdym razie po beztroskim czasie przedszkolnym, przyszedł czas na poważniejsze sprawy i nowe obowiązki. Co zresztą szybko zauważył Jasiu, stwierdzając już wczoraj, że „w przedszkolu było o tyle lepiej, że mógł się więcej bawić”.  A tu trzeba grzecznie siedzieć w ławkach i słuchać co Pani mówi. Nuda, prawda?! ;-)

Chociaż to i tak jest jeszcze pikuś! Gorzej będzie jak zaczną się zadania domowe, wkuwanie, klasówki, czytanie nudnych lektur typu „Dziady”, czy inni „Krzyżacy”  i te nasze rodzicielskie pogróżki – Nigdzie nie pójdziesz, dopóki nie odrobisz lekcji! Oczami wyobraźni już widzę te sytuacje, kiedy Jasiek się ociąga i marudzi, że mu się nie chce, a ja go poganiam do książek! ;-) I nie, żebym się źle nastawiała, ale po prostu trochę znam własnego syna, więc domyślam się, czego mogę się po nim spodziewać… ;-)

No ale pomijając to, co dopiero nastąpi, cieszę się tym, co mamy teraz. A na chwilę obecną Jasiek jest bardzo podekscytowany szkołą. Poszedł z entuzjazmem i zapałem – w sierpniu średnio co dwa dni pytał, ile jeszcze zostało do września, bo nie mógł się już doczekać nowej przygody.

Dzięki temu, nie muszę codziennie przeżywać scen rozpaczy, dyktowanych strachem przed nowym otoczeniem i stresem z tym związanym. A wiem, że nie wszystkie dzieci tak dzielnie sobie z tym radzą. Są takie, które panicznie się boją, płaczą i na samą myśl o szkole chorują. Także naprawdę cieszę się, że Jasiek jest taki odważny i rezolutny. Wiem, że świetnie sobie poradzi z nowym wyzwaniem.

Jedyny minus jaki dostrzegam to wczesne wstawanie – raz lekcje zaczynają się już o 7.15 (!) – i wieczorne gonienie do spania. Bo Jasiek to dziecko bardziej podobne do sowy niż do skowronka – wieczorem lubi długo zabawić i nienawidzi wstawać skoro świt! Nigdy nie lubił, nawet jako niemowlę – choć wtedy mi się to podobało ;-) Jednak teraz to trochę udręka. Ja go budzę bo czas się szykować, a on się kołdrą po uszy naciąga :D Czuję w kościach, że przyjdzie mi słuchać jęczenia i marudzenia na temat tych pobudek przez najbliższych… kilka/naście lat.

No ale ogólnie rzecz biorąc, nastawienie mamy dobre. Jasiek ochoczo wychodzi z domu, dumnie kroczy z plecakiem, a po szkolnym korytarzu idzie jak zaprawiony w boju uczeń. Nie trzyma się kurczowo mojej nogi – całe szczęście, bo jedną okupuje Pola ;-) Nie wskakuje mi na ręce – też dobrze, bo do nich uczepiony jest Stasiu ;-) I nawet mu brewka nie drgnie, jak mówię, że już idę. Oby ten zapał i radość pozostały z nim na długie lata edukacji.

A jak tam Wasze pierwszaki?? Jak im się podoba szkoła?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Zupa – krem z cukinii


Jest taka piękna przedwojenna piosenka „A mnie jest szkoda lata”… Poszukajcie, wsłuchajcie się w ten charakterystyczny głos Andrzeja Boguckiego i poczujcie nostalgiczny klimat utworu. A potem — zanim okryjecie się miękkim kocem, by spędzić długie jesienne wieczory przy dobrej książce i gorącej herbacie — cieszcie się ostatnimi darami lata. I choć pomidory czy cukinie są dostępne w sklepach przez cały rok, jednak ich smak jest już zupełnie inny.

Dziś chciałam podzielić się z Wami przepisem na zupę – krem z cukinii. To warzywo szczególnie kojarzy mi się z latem, wtedy i tylko wtedy gości ona na moim stole bardzo często. Cukinia jest tak uniwersalnym warzywem, że można z niej wyczarować naprawdę wiele dań. Zupę polecam ze względu na jej prostotę, szybkość przygotowania i dobry smak. Po cukinię warto sięgnąć, gdy jest się na diecie i gdy gotujemy dla małych dzieci.

Przepis na zupę – krem z cukinii

Składniki:

  • cukinia (około 800 g)
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 większy ziemniak
  • 500 ml wody lub bulionu
  • 2 łyżki oliwy
  • sól, pieprz ziołowy, kurkuma
  • 2 łyżki śmietany.

Dodatki (opcjonalnie):

  • pestki dyni
  • prażone nasiona słonecznika
  • grzanki
  • natka pietruszki.

Przygotowanie:

  1. Obieram i kroję cebulę i czosnek.
  2. Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam cebulę i podsmażam do zarumienienia.
  3. Dodaję czosnek.
  4. Cukinię myję i kroję w dużą kostkę, zazwyczaj razem ze skórką. Jeśli warzywo jest już duże i ma twardą skórę– obieram.
  5. Cukinię dodaję do cebuli i czosnku – podsmażam całość ok. 5-8 minut.
  6. Dodaję pokrojonego ziemniaka.
  7. Zalewam wodą lub bulionem i gotuję do miękkości warzyw (ok. 20 min).
  8. Zupę miksuję na gładki krem.
  9. Dodaję śmietanę.
  10. Doprawiam obficie solą, pieprzem ziołowym i kurkumą.

Zupę podaję w miseczkach — świetnie smakuje z domowymi grzankami, słonecznikiem, posiekaną natką pietruszki, skropiona oliwą z oliwek.

Polecam, póki trwa lato i cukinia jeszcze rośnie w ogródkach i kusi ze straganów. A żegnając się z tą powoli mijającą porą roku, warto też zamknąć w szklanych słoikach wrześniowe aromaty i cieszyć się nimi, przez kolejne chłodne miesiące.

Wiele przepisów to wyjątkowo proste receptury, z którymi poradzi sobie nawet początkujący kucharz, np. gruszki w syropie. Świetnie nadają potem się do deserów, tart i ciast. Kocham smak polskich gruszek, a jesień należy właśnie do nich. Gruszki w syropie do jeden z aromatycznych, słodkich smaków mojego dzieciństwa, zamknięty w babcinej spiżarni.

A czy Wasza domowa spiżarnia wzbogacił się o jakieś smaczne przetwory? Pochwalcie się, jakie zrobiliście, lub planujecie przygotować?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

6 gatunków roślin doniczkowych, które warto mieć w sypialni


Gdy rzucamy w eter hasło “kwiaty w sypialni”, sporo osób od razu pokręci głowami, że tak nie wolno i to niezdrowo. Cały czas kojarzymy, że rośliny w sypialni mogą być niebezpieczne, ponieważ w nocy pobierają tlen, który przecież nam jest niezbędny do życia.

Oczywiście, po części to prawda, bo przecież rośliny nocą pobierają tlen a uwalniają dwutlenek węgla, ale nie w takim zakresie, by kilka kwiatków mogło nas podduszać. O wiele bardziej może przeszkadzać ich zapach w okresie kwitnienia (np. u silnie i specyficznie pachnącej amoniakiem hoi woskownicy). Co więcej, istnieją rośliny, które wręcz wskazuje się na idealne do sypialni, ze względu na oczyszczanie i nawilżanie powietrza. Szczególnie polecane są  kaktusy i sukulenty, które posiadają umiejętność wytwarzania tlenu w nocy (tzw. fotosynteza CAM).

  1. Aloes

Nie ma chyba osoby, która nie znałaby lub nawet nie miała choć raz na parapecie tej rośliny.  Aloes dobrze filtruje powietrze i je nawilża. Lubi stać na parapecie lub w pobliżu okna, ale nie lubi zimnego powietrza, więc zimą należy uważać na otwarte okna.

  1. Skrzydłokwiat

To popularna roślina, którą chętnie wykorzystujemy, szczególnie w okresie kwitnienia,  jako element dekoracji pomieszczeń. Warto go mieć w sypialni, ponieważ potrafi neutralizować     toksyny (np. benzen, formaldehyd, aceton) oraz dzięki dużym liściom nawilża powietrze. Skrzydłokwiat lubi rozproszone światło i częste zraszanie. Uwaga jednak, gdy w domu są dzieci! Skrzydłokwiat zawiera  trujące dla człowieka szczawiany wapnia, które mogą podrażniać skórę i oczy oraz w razie połknięcia jej części – podrażnienie układu pokarmowego i obrzęk dróg oddechowych.

  1. Difenbachia

Posiada duże liście, które znakomicie oczyszczają powietrze i nawilżają je. Jeśli w domu są dzieci, lepiej zrezygnować z difenbachii, ponieważ jej sok jest silnie trujący.

  1. Fikus (figowiec) benjamina

Ta roślina osiąga duże rozmiary i wygląda naprawdę imponująco. Jeśli tylko w sypialni jest na tyle miejsca, by fikus swobodnie się rozrastał na wzór małego drzewka, warto go hodować.

  1. Paproć

Te rośliny, kojarzone przede wszystkim z domem babć,  znów wracają do łask. Paprotka w sypialni doskonale oczyszcza (szczególnie z formaldehydu) , nawilża i jonizuje powietrze. paprotki najlepiej rosną na stanowiskach jasnych z dużą ilością rozproszonego światła, z wilgotnym podłożem.

  1. Storczyk

Ta wyjątkowo dekoracyjna roślina doskonale sprawdzi się w sypialni, oczyszczając powietrze. Najbardziej polecane są  storczyki z rodzaju Dendrobium, które w nocy pochłaniają dwutlenek i uwalniają tlen. Storczyki wymagają jasnego stanowiska  o rozproszonym świetle i dużej wilgotności.

Macie którąś z tych roślin we własnej sypialni?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Byle nie jedynki! Dwójki i trójki mogą być


Podobno rodzice wymagają od dzieci za dużo. Nieważne, czy te dzieci są zdolne, czy nie, mają się dobrze uczyć i koniec. Jakiś czas temu miałam sąsiadów, którzy uświadomili mi, że jest i druga grupa rodziców.

Sąsiedzi byli młodzi, śmiem wątpić, czy przekroczyli dwudziestkę. Nie wyglądali. Dziewczynka miała na oko półtora roku. Nie umiała mówić, ale była bardzo towarzyska. To ona pierwsza podeszła do naszej siatki i niejako zacieśniła kontakty sąsiedzkie. Duśka miała wtedy może sześć lat, więcej nie. Jeszcze nie chodziła do szkoły.

Sąsiedzkie pogaduchy dwóch matek wcześniej czy później musiały zejść na dzieci. Gadka-szmatka, od słowa do słowa i w pewnym momencie usłyszałam:

– Ja to tylko chcę, żeby jedynek nie miała, dwójki, trójki może mieć, zawodówkę musi skończyć, bo to lepsze niż co inne, a po osiemnastce niech robi, co chce, nie obchodzi mnie to.

Spytałam, czemu dwójki, przecież może się okazać, że zdolna jest, no i się dowiedziałam, że jest cwana nie zdolna. Cwana? No ma półtora roku, to ma prawo, małe dzieci takie są. Ale żeby już na tym etapie oceniać, że nie będzie się dobrze uczyć? Niby na jakiej podstawie? Nie pogadałam długo z tą panią, poszłam sobie do domu pod pretekstem przełożenia zakupów do lodówki. Niestety obawiam się, że była sąsiadka takie wychowanie wyniosła z domu. I przykro mi się zrobiło w imieniu tego małego dziecka, którego los został z góry przesądzony. Wsparcie od rodziców skończy się w momencie odebrania dowodu osobistego.

To nie jedyny taki przypadek, jaki znam. Może mam pecha, może znam nieodpowiednich ludzi, a może to nie jest tak rzadkie, jak myślałam? Może faktycznie niektórzy rodzice uważają, że jak doprowadzą dziecko do pełnoletności, to ich rola się skończy? Tylko czy to nie jest nieco przestarzały sposób myślenia? Ten sprawdzał się mniej więcej czterdzieści, może pięćdziesiąt lat temu. Mało kto wtedy kończył studia, bo i uczelni było mało, większość zadowalała się maksymalnie maturą (która miała wtedy mniej więcej taką wartość, jak dzisiejsza magisterka). Faktycznie w okolicach osiemnastki ludzie kończyli edukację, szli do pracy i zakładali rodziny. Kiedyś to szło jakoś szybciej niż teraz. Teraz zmuszać dziecko do takiego modelu życia to… właściwie nie wiem co, bo słowo niehumanitarne wydaje mi się za łagodne. Życie pisze różne scenariusze, zdarzają się i takie, nie przeczę. Ale żeby zakładać to w momencie, kiedy dziecko jeszcze z pieluch nie wyrosło, to mi się w głowie nie mieści.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku