W szkole 15 kwietnia 2015

5 powodów dla których lekcji religii nie powinno być w szkole

Z wykształcenia jestem nauczycielem religii i etyki. Miałam nawet przyjemność pracować w zawodzie z gimnazjalistami, którym zapewniono etykę w szkole, międzyklasowo, na ostatnich godzinach. Chcąc, czy nie chcąc nasze dziecko zamiast mieć np. dodatkowe godziny z historii, uczy się na lekcjach religii  jak “odnaleźć w codzienności ślady Bożych darów i umieć za nie dziękować Bogu-Stwórcy”. Lekcje religii powinny więc być poza szkołą! Dlaczego? Znalazłam 5 powodów, dla których katechezy nie powinno być w szkole.

Po pierwsze przypomnijmy sobie, że religia nie zawsze była w szkole. Wróciła w 1991 roku, by powoli na dobre się wpisać w ramy edukacji szkolnej. Wtedy także obiecywano, że dla tych, co nie będą uczęszczać na lekcje religii zapewniona będzie etyka – dziś wiemy, że to tylko pic na wodę fotomontaż. Lekcja religii zwłaszcza katolickiej stała się niejako przymusem, także dla “innowierców”, którzy biorą udział w tej lekcji, albo mają wtedy okienko, bo ich lekcja religii jest na 9 czy 10 godzinie lekcyjnej lub w salce przy ““innowierczej” parafii. Tak powstaje pierwszy podział na lepszych i gorszych, gdzie lepsi to ci co chodzą na religię.

Po drugie nie mieści mi się w głowie, że w podstawówce, gimnazjum i liceum więcej czasu poświęca się  na lekcje religii niż inne przedmioty np. fizykę, chemię i biologię, czy samą historię.  Nie dziwmy się potem, jaka jest wiedza naszego społeczeństwa. Naprawdę te dwie godziny religii w tygodniu to już o dwie za dużo.

274761_1372408692_8195_p

Źródło: http://www.wiadomosci24.pl

Po trzecie z moich badań magisterskich jasno wynika, że uczniowie tracą więź między swoją parafią. Większość z nich nawet nie do końca jest pewna, gdzie jest ich parafia, a co za tym idzie, także i Kościół. Ci sami uczniowie podkreślają, że religia w szkole stała się zwykłym przedmiotem, takim jak np. historia. Za moich czasów – a załapałam się jeszcze na lekcje religii w parafii, było zupełnie inaczej. Każdy wiedział, gdzie jego Kościół, czas płynął wolniej, lekcjom religii towarzyszyła zgoła odmienna atmosfera, która sprzyjała wyciszeniu, rozwijaniu głębokiej duchowości, czy refleksji. Natomiast w szkole nikt nie interesował się tym w kogo wierzysz, czy jak wierzysz.

Po czwarte niech mi ktoś podpowie, jak ocenić dziecko z “wiary w Boga” lub jak ocenić, że  “zna różnice między dobrymi, a złymi uczynkami”. Nie  sposób wystawić tutaj jedynki, czy szóstki. Przeglądając treści nauczania wczesnoszkolnego i podstawowego można załamać ręce – toż ja więcej wyniosłam ze szkółki niedzielnej w naszej parafii, pomijając w moim przypadku nauczanie konfirmacyjne, które wymagało ode mnie sporo nauki z zakresu historii, także z historii religii.

Po piąte jakość i efektywność kształcenia jest niska, a Kościoły zamiast pozyskiwać młodzież, tracą ją. Ot smutna historia.

Osobiście jestem za lekcją religii, ale poza szkolnymi murami, dla tych co chcą z osobnym świadectwem. Natomiast w szkole niech wreszcie zagości etyka, religioznawstwo.

Subscribe
Powiadom o
guest
32 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda P
Magda P
5 lat temu

Podpisuje się pod tym czym tylko mogę

Edyta Skrzydło
5 lat temu

O tak zgadzam się!

Ewa Klimera
5 lat temu

A ja tam wolę w szkole. Tylko niech będzie na pierwszej lub ostatniej lekcji. No i jedna godzina w tygodniu wystarczy.

Karolina Płotecka
5 lat temu

Wydaje mi się że to zależy od podejścia księdza/katechety. Ja wspominam miło lekcje religii szczególnie te w gimnazjum i liceum a to za sprawą cudownych księży, którzy po prostu z nami rozmawiali i słuchali mogliśmy zadawać nawet „niewygodne” pytania i zawsze uzyskiwaliśmy odpowiedź. Lekcje często odbywały się w terenie. Jak było ciepło po prostu siadalismy na trawniku i rozmawialiśmy o wszystkim. Często w liceum ksiedzu towarzyszyła gitara wiec te lekcje miały swój urok ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Zgodzę się z tobą, że wiele zależy od katechetów.

Milena kamińska
Milena kamińska
5 lat temu

A ja się nie do końca zgodzę. U mnie w szkole jest i religia i etyka. Etyka specjalnie dla ok5 osób. Wspieram na religii i uważam że jest prowadzona w przystępny sposób ciekawy. Sa to rozmowy przemyślenia. Dzieci są dobrze przygotowane do komunii działają prężnie w kółku Caritas kółku etnograficznym. Oceniane jest zaangażowanie chęci. Wydaję mi się że to zależy od katechety no i oczywiście rodziców

Milena kamińska
Milena kamińska
5 lat temu

Ja swoje lekcje religii z księdzem też miło wspominam grał z nami w piłkę zabierał na wycieczki śpiewał a co najważniejsze słuchał nas.

Katarzyna Trudnos
5 lat temu

Popieram

Bozena Zieba
5 lat temu

Też kiedyś byłam przeciwko…do puki córka nie poszła do szkoły i teraz się cieszę, że jest religia w szkole – przynajmniej trochę poćwiczy pamięć przy nauce różnych modlitw :), bo nauki wierszyków w szkole nie uświadczysz no chyba, że na konkursy…a niestety pamięć trzeba ćwiczyć a poza tym dodatkowa wiedza też jej się przyda, więc zamiast ganiać po szkole to dowie się czegoś więcej… i tak na to trzeba patrzeć. A na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat nauki (szkoła, studia) jest ogrom rzeczy zbędnych człowiekowi w późniejszym życiu a uczyć ich też się trzeba…więc nie ma chyba o co płakać. Każdy… Czytaj więcej »

Krysia Paluch
5 lat temu

Myślę że religia powinna być w szkole ale nie powinna być oceniana.. Moja córeczka chodzi do pierwszej klasy szkoły podstawowej i oceny zbiera za kolorowanie obrazków w kartach pracy..

Natalia Zalewska
5 lat temu

Jestem przeciw religii w szkołach od zawsze i na zawsze! Jestem osobą wierzącą ale z roku na roku coraz mniej i odpycha mnie sam kościół…

Angel Ika
5 lat temu

A to Kosciol umie pchac? Mysle ze skoro jest pani osoba wierzaca to chodzi do Kosciola dla Boga modli sie do niego a nie Ksiedza. Smieszy mnie jak ktos nazywa sie wierzacym zasiada do swiatecznych kolacji, sniadan a Kosciol mija szerokim lukiem bo Ksiadz……

Natalia Zalewska
5 lat temu

Kościół sam w sobie nie ale księża owszem. Mam swoje zdanie i podejście do wiary. Wierzę w co wierze i uznaje za prawdziwe a nie we wszystko co mówi ksiądz…bo kościół i księża są dla ludzi a nie odwrót…Moja wiara, moja sprawa, a księża za dużo wciskają nosy w nie swoje sprawy. I nie napisałam że kościół mijam szerokim łukiem…

Marta Sobczyk-Ziębińska

Ja jestem przeciw, zmuszanie do nauki formulek, przykazan, modlitw plus oceny za obecność na msze w niedziele skutecznie mnie zrazily do tego, by iść na mszę. Bardzo dziekuje, że chodze do kościoła wtedy kiedy muszę, bo taki jest efekt tych lekcji. Trzeba było mieć odpowiednia frekwencję do komuni, do bierzmowania, nawet zeby ślub wziąć o trzeba „zaliczyc” odpowiednia ilość wizyt na naukach.

Alicja Skowrońska
5 lat temu

jestem na nie

Ewelina Mąkosa-Salamon

Zgadzam sie ze wszystkimi powyższymi wypowiedziami i mówię zdecydowane Nie

Katarzyna Świerczyńska

Nigdy nie zapomnę jak zasuwalam do kosciola na roraty zeby mieć w podstawówce szóstkę, niestety na koniec adwentu sie rozchorowałam i z gorączka mnie mama nie puściła, oj długo miałam zal do mamy ze „przez nią” nie dostałam celującego … Do zakonnicy tez miałam zal , jak sobie teraz o tym pomyśle to sie zastanawiam jak to możliwe ze nikt nie reagował i nie reaguje na taką formułę lekcji religii? Plusy za obecność na mszy, pisanie streszczenia o kazaniu na zadanie… Ehhhhh to nie lekcja religii a ocenianie religijności czemu mowię NIE

Beata Kmieć
5 lat temu

Ja tex jestem przeciwna te sprawdziany te modlitwy 100 pytań przed komunia po co to komu i tak dzieci mają dużo nauki to jeszcze muszą się uczyć i na dodatek 2 razy w tyg.

Joanna Pawlińska
5 lat temu

Wszyscy są na nie, a religia dalej jest.

Ewa Schneider
5 lat temu

Ja też jestem na nie!

Milena Kamińska
5 lat temu

Ja jestem na tak ale aby byla taka jak u mnie w szkole nie taka jak wy opisujecie

Patrycja Wegner-Keiling

Ja jestem za religią ale nie w takiej formie – bez ocen, bez zaliczeń. To prawda, że księża i kościół powodują, że wierni się zniechęcają jednak to też jest podejście wiernych – ja po latach doszłam do punktu, w którym zrozumiałam, że chcę iść do kościoła nie dla księdza ale dla siebie i dla Boga. A mówienie o tym, że nie chodzę bo – tutaj pada milion powodów – to często wymówki dla naszego lenistwa czy po prostu słabej wiary. Ja mam w nosie czy ktoś wierzy czy nie – nie interesuje mnie to – ważne co ja myślę i… Czytaj więcej »

Asia Kania
5 lat temu

W 100% się zgadzam :)

Anna Maria Rutkowska

Jestem za religia a nie za katecheza.

Angel Ika
5 lat temu

Z tego co pamietam to rodzice mieli decydujace zdanie czy chcieli aby dzieci chodzily na religie. Glupoty co niektorzy pisza…. ja nie chcialam sie uczyc chemii do czego mi ona potrzebna albo fizyka. Religia jest nie obowiazkowa!! Jakis glupi post

Kasia Sobczyk
5 lat temu

ja jestem na NIE i po prostu nie wyraziłąm zgody na uczestnictwo mojego dziecka w tej „szopce”.

Aneta Błąd
5 lat temu

Ja tez jestem na „nie”. Ale….. jak przychodzą święta to wszyscy są katolikami, zajączki, choinki, wolne w pracy, niech żyje kościół!!! Ale jak kościół czegoś od wiernych oczekuje Np. Chodzenia na lekcje religii od małego, to każdy się wypina. Jedną nogą w wodzie drugą na lądzie jeśli rozumiecie co mam na myśli. Nie chce przez to nikogo urazić ale przemyśleć sobie co nieco warto chyba.

Anna Kowalska
Anna Kowalska
3 lat temu

Jak katechetka oceniła moje 7letnie dziecko Modlitwy na pamięć zaliczone na 5 i 5- Rysunek na podstawie przeczytanego fragmentu Pisma Świętego 5. Prowadzenie ćwiczenia 4-, prowadzenie zeszytu 3. Ocena na koniec semestru 4. Dziecko słabo pisze, nie lubi kolorować, więc nie ma szans aby zadowoliło katechetkę. Wkurzyłam się niesamowicie. Potem zastanowiłam się na co mu ta religia. Wnioski proste… j.polski, matematyka , j. angielski są mu potrzebne w życiu, nauka religii do niczego mu nie jest potrzebna. Modlić jak będzie chciał to i bez piątki z religii może. Od dziś nie interesuje mnie nauka religii, nie uczę dziecka modlitw, ani… Czytaj więcej »

bezimienna
bezimienna
3 lat temu

Wypowiem się jako licealistka, odwołując kolejno do wszystkich argumentów. Może to Pani zignorować, jako wypowiedź osoby niedoświadczonej, ale uważam, że mimo wszystko umiem wypowiedzieć się na temat reali obecnych szkół. Zatem, jak to wygląda w liceum: 1. Tak się składa, że obecnie na wszystkich etapach swojego kształcenia miałam możliwość wyboru etyki. Fakt nie korzystałam z niego, ponieważ sama uczęszczam na religię, ale moi znajomi przychodzili na ową lekcję. W moim liceum etyka jest prowadzona dla wszystkich trzech roczników razem ze względu na brak większej ilości chętnych, aby dograć to z planem lekcji jest ona o 7 rano w piątek. Jednakże… Czytaj więcej »

pro
pro
1 rok temu

Ja tam lubię religię, ale gdy jesteśmy niegrzeczni to lubię. Nie lubię mojej katechetki. Mam religię raz w środku i raz na końcu

Wojciech
Wojciech
1 rok temu

Widzę, że i studia teologiczne nie przysporzyły Pani rozumu!!! Gdzie je Pani kończyła!!! Jeśli, np ma Pani ocenić z “wiary w Boga”!!! Absurd. Studenci za takie podejście nie zaliczają semestru!!! Proszę opinii publicznej nie wprowadzać w błąd. Pozdrawiam serdecznie

Desery 14 kwietnia 2015

Ciasto 3 Bit

To co najbardziej lubię w kuchni, to takie czary, kiedy szybko i łatwo – jak machnięcie magiczną różdżką – powstaje coś smacznego i w dodatku efektownego. Do tej kategorii zalicza się ciasto 3 Bit, które jest łatwe w wykonaniu, pięknie wygląda i fantastycznie smakuje.

Na ciasto 3 Bit składa się wszystko co dobre: masa kajmakowa, krem budyniowy i bita śmietana, przełożone kilkoma warstwami herbatników. Ciasta nie pieczemy, przygotowujemy je dzień wcześniej, by herbatniki zdążyły zmięknąć.

Składniki: (na prostokątną formę 23×37 cm lub 23×33)

1 puszka masy kajmakowej
2 paczki 220 g opakowań herbatników
4 szklanki mleka
0,5 szklanki cukru
kostka masła
2 budynie śmietankowe lub waniliowe
500 ml śmietany kremówki
żółta galaretka
kilka kostek czekolady (opcjonalnie)

Przygotowanie:

  1. Formę wykładam papierem do pieczenia lub folią spożywczą, a na jej dno układam pierwszą warstwę herbatników. Nakładam równomiernie masę kajmakową.
    Układam drugą warstwę herbatników.
  2. Zagotowuję 3,5 szklanki mleka wraz z cukrem.
    Do reszty mleka dodaję budynie, mieszam i wlewam do gotującego się mleka.
    Budyń należy schłodzić.
    Następnie miksuję kostkę masła (w temperaturze pokojowej) i stopniowo dodaję budyń.
  3. Gotowy krem budyniowy wykładam na herbatniki.
  4. Układam trzecią warstwę herbatników, formę obwijam folią i w tej fazie ciasto wkładam na kilka godzin (a najlepiej na noc) do lodówki.
  5. Galaretkę przygotowuję w szklance wody i gdy zaczyna tężeć ubijam na sztywno śmietanę – następnie dodaję galaretkę, całość miksuję i wykładam na herbatniki.
    Na tarce ścieram czekoladę, którą posypuję ciasto.

Ciasto 3 Bit przechowujemy w lodówce.

Smacznego!

3 bit

3 bit ciasto

 

Zdjęcia: Basia

Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena Kamińska
5 lat temu

Mniam

Kamila Dworecka
Kamila Dworecka
5 lat temu

Polecam zamiast herbatników w środku krakersy.Herbatniki tylko na spodzie

Agata Bartkowiak
5 lat temu

poszukaj w internecie przepisu na coś w stylu babeczka z kubeczka z mikrofalówki ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl

W biurze nie mam mikrofalówki :(
Ale już wiem o co wnioskować :D

Agata Bartkowiak
5 lat temu

sama nie próbowałam, ale podobno naprawdę niezłe :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

mój mąż podejmował 4 próby. Wszystkie nieudane.

Milena Kamińska
5 lat temu

Ale smaka narobiłaś

W roli mamy - wrolimamy.pl

Sama sobie pluje w brodę ;) Chyba zaraz zrobię chociaz naleśniki

Renata Wojtysiak
5 lat temu

Wielokrotnie robiłam, zawsze udane. Tylko ja mam trochę inny przepis

http://www.poezja-smaku.pl/ciasto-3-bit-bez-pieczenia/

Milena kamińska
Milena kamińska
5 lat temu

Skusiłam się w sobotę robię

Renata Wojtysiak
5 lat temu

robiłam kilkukrotnie, ciasto wychodzi bajeczne. Tylko ja kajmak kładę po środku – łatwiej mi rozsmarować na kolejnej warstwie, niż na samych herbatnikach.

Kucharz Robert
Kucharz Robert
5 lat temu

Niedzielny poranek i przez przypadek trafiłem akurat na przepis, który wygląda tak apetycznie, że nie sposób go nie zrobić. Moje tak ładnie nie wyszło na zdjęciu, ale tez jest pyszne http://www.mojeprzepisy.pl/Przepis/3bit/. Dzisiaj jednak się zainspirowałem Twoim przepisem i lecę do biedronki po składniki

Sport 11 kwietnia 2015

Dlaczego nie pozwolę swoim dzieciom kibicować

Moje dziecko ma zakaz stadionowy. Rodzicielski zakaz. Bezdyskusyjnie i nieodwołalnie. Nie nauczę jej kibicować piłkarzom, ba, nawet jej zabraniam. Piękne emocje przeżywane na trybunach, radość i jedność to zwykły bullshit!

Dzisiaj w moim mieście odbywa się pierwszoligowy mecz piłki nożnej. Jako, że nie interesuje mnie ta dyscyplina i już nigdy nie będzie, nie miałam pojęcia co przyjdzie mi dziś przeżyć.

Piękny sobotni spacer, razem z siostrą i naszymi dziećmi, krocząc w stronę domu rodzinnego upajamy się chwilą. I chyba napiłam się o łyk za dużo, bo przestałam rozumieć co się wokół mnie dzieje, ale na szczęście kac mnie ominie. „O, zobacz ile policyjnych samochodów” – przyznaję, że nigdy nie widziałam tu takiego korowodu, a ze 20 lat mieszkałam przy stadionie. Światła, sygnały i powaga na twarzach pasażerów. Morze śpiewających ludzi wyłania się zza bloków, krzyki, strzały (głupia ja: „to chyba petardy”), znów sygnały radiowozów, poruszenie, chwilowa cisza, kolejni idący ludzie. Zanim zacznie się mecz dobrze jest ruszyć do domu. Idę bliżej (a konkretniej w kierunku domu), widzę szarpaninę i tłum uzbrojonych policjantów celujących czymś na gumowe kule. Jakiś pancerny wóz (z armatką wodną?), z prawej słyszę opowieść o ustawce pod jednym z marketów budowlanych, z lewej o gościu, któremu przeszkadzał radiowóz (stąd wiem, że to broń na gumowe kule).

Mam do wyboru trzy drogi – przez obiekty sportowe (nie jestem aż taką ryzykantką), z ich prawej lub lewej strony. No i klops. Zamaskowani funkcjonariusze nie chcą mnie wypuścić do domu! Z żadnej strony! „Zaraz tu będzie akcja, nie ma przejścia!”- krzyczy na mnie, a ja na niego, że ma nie krzyczeć przy moim dziecku. Proszę, żeby wskazał mi drogę, bo z każdej mnie zablokowali, no ale przecież jego to nie obchodzi. Nieważne, że już boję wrócić się do domu, nieważne, że gdzieś za rogiem mogą się lać i moje dziecko to zobaczy, że banda popaprańców grasuje po osiedlu, niszczy samochody, że policja interweniuje i patrzą na to dzieci (w końcu jest dopiero po 16). Ważne, że jest mecz! Najlepiej dwie godziny przed i pewnie dwie godziny po meczu nie zbliżać się do strefy 0. Tylko co mają powiedzieć mieszkańcy osiedla…?

To co zobaczyłam – ten tłum rozemocjonowanych ludzi, policjantów wyglądających tak, że wcale nie czułam się przy nich bezpiecznie, wręcz się ich bałam, te „incydenty”- sprawiły, że już nigdy nie przyjdzie mi do głowy pomysł z zabraniem córki na mecz. W całym tym amoku mecz to chyba odbywa się przy okazji! Po takim widowisku odechciewa się kibicowania, trzymania kciuków, ekscytacji z każdego gola! To straszne, że te fajne wartości zostały przykryte haniebnym zachowaniem kiboli.

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Fizinka
Admin
5 lat temu

Widziałam, z bliska, co najmniej kilka tego typu akcji i powiem tylko tyle – „kibice” (albo raczej kibole), piłki nożnej to najgorsi kibice na świecie!!
Nie ma to jak na siatkówce! Byłam niejednokrotnie w katowickim spodku i uważam, że to były fantastyczne przeżycia! Na pewno kiedyś zabiorę na taki mecz syna – bez obaw, że coś nam się stanie!

Milena Kamińska
5 lat temu

Niestety taka rzeczywistość. Ja też jestem tym przerażona i nie zabiorę dzieci na taki mecz. Co innego ręczna i siatkówka

Ewa Klepczarek
Ewa Klepczarek
5 lat temu

Obydwoje jesteśmy kibicami. Nie tylko Ruchu, ale kibicami ogólnie. Nie wyobrażam sobie tak całkowicie drastycznej zmiany przyzwyczajeń po urodzeniu dziecka. Czy się boję brać aktualnie prawie 3latkę na mecz Ekstraklasy. Nie. Od kilu dobrych lat na Ruchu zmieniła się kultura kibicowania. Jest owszem dalej „młyn”, na który dalej moim zdaniem przychodzą kibole. Ale takiego idiotę mogę spotkać za każdym rogiem. Na mecze raczej już przychodzą kibice, ci których interesuje co się dzieje na boisku, a nie po za nim. Dodatkowo całkowicie zmieniło się oblicze sektora rodzinnego, min dzięki akcji Niebieski junioR. Wychodzę z założenia, że i tak któregoś dnia zacznie… Czytaj więcej »

Joanna Okońska
5 lat temu

niestety z każdym sportem takie emocje kiboli się wiążą, w moim mieście jest to piłka i żużel, na szczęście mieszkam daleko od tego typu obiektów sportowych…

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close