Na zakupach 15 sierpnia 2015

Dlaczego warto kupować drewniane zabawki

Nieśmiało, ale jednak, rośnie świadomość rodziców odnośnie kupowania zabawek dla dzieci. Coraz częściej sięgają oni po te drewniane. Szukają takich, które nie tylko wyglądają, bawią i cieszą, ale również uczą. A takie właśnie są drewniaczki:)

Świat zalewany jest plastikowymi, chemicznie barwionymi i wizualnie wypaczonymi zabawkami, które (na szczęście) wzbudzają coraz więcej kontrowersji wśród rodziców. A prawda jest taka, że dziecko nie potrzebuje migoczących, głośnych zabawiaczy, aby prawidłowo się rozwijać. Mało tego, jeśli z góry określa ona sposób zabawy, zamyka dziecku drogę do samodzielnego jej poznania, rozwijania własnej kreatywności i wyobraźni.

Bardzo cieszy mnie fakt, iż drewniaczki po latach stagnacji i zapomnienia wracają do łask. Sama jestem w nich zakochana i ciągle odkrywam ich nieograniczone możliwości. Zabawa nimi nigdy się nie nudzi, ponieważ te same klocki można przekształcać w coraz to nowe przedmioty, budowle, formy. Można puścić wodze wyobraźni i bawić się bez końca.

Nie tworzą barier i żadny gender im nie straszny – Maja zasuwa pociągiem, a Mateo nie widzi problemu w układaniu puzzelków z różowym słoniem:) A jaka frajda ze wspólnej zabawy klockami – choć i o wojnę nie trudno – szczególnie, że jedno buduje,  a drugie rujnuje:)

Dzięki bardzo szerokim możliwościom, drewniane zabawki, doskonale wspierają rozwój małego człowieka, pobudzają do kreatywności, wspomagają motorykę, uczą cierpliwości (często także rodziców). Można śmiało powiedzieć, że stymulują wszystkie zmysły, gdyż już sam dotyk drewna, odczucie jego ciepła, działa kojąco. Nieograniczone gamy kolorów i kształtów oddziaływują na wyobraźnię i odczucia sensoryczne.

Drewniaczki są trwałe, uniwersalne i ponadczasowe! Kupując je możemy być pewni, że zabawią nie tylko naszą pociechę ale i siostrę, brata, kuzyna, kuzynkę i będą z nami przez wiele pokoleń.

Te zabawki są w stu procentach bezpieczne. Wykonane z drewna, a to przemawia samo przez siebie.

Wybór drewniaków jest imponujący! Producenci dbają, by mogły się nimi cieszyć maluszki od pierwszych dni życia,  jak i starszaki, które zaznały już swoich wszechstronnych możliwości i mogą je szlifować dzięki tym mądrym zabawkom.

Dodam jeszcze na koniec, że dla mnie najważniejsze jest to, iż drewniane zabawki aktywują rodziców do zabawy z dzieckiem. Sprawiają, że rodzic zstępuje do poziomu dziecka i wraz z nim otwiera swoją wyobraźnię i daje mu 100% swojej uwagi, a tego dziecko najbardziej potrzebuje by prawidłowo się rozwijać. Taka niezmącona, czysta, pełna uwaga najwyższej jakości, jest najlepszym wyznacznikiem naszej miłości do dziecka.

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
elefuntea.plPlanet4KidsMilena KamińskaMatka Urlopowana Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość

Lubimy bardzo

Planet4Kids
Gość

My je UWIELBIAMY!

Matka Urlopowana
Gość
Matka Urlopowana

Fajne są też drewniane, wielofunkcyjne puzzle Skip Hop. Można bawić się nimi na różne sposoby, a kiedy się znudzą, służą nam za dekorację pokoju.

elefuntea.pl
Gość
elefuntea.pl

A my polecamy zabawki drewniane bukowe polskiej firmy elefuntea.

Emocje 14 sierpnia 2015

Gdybym nie miała dziecka

Pisałam niedawno, że każda matka ma takie chwile kiedy chciałaby rodzinę w kosmos wysłać, a już dzieci to jej szczególnie przeszkadzają. No ale właśnie – to są chwile. A co by było, gdyby znowu było tak, jak przed pojawieniem się dziecka?

Gdybym nie miała dziecka to:

  • Obejrzałabym wschód słońca nad morzem, czyli po prostu spędziła noc na plaży, a nie szła spać o godzinie nieprzyzwoicie przyzwoitej.
  • Jakbym chciała wypić cztery piwa na koncercie to bym wypiła. Z dzieckiem nie na każdy koncert da się iść.
  • Czytałabym jedną książkę dziennie. Przeczytanie książki trwa mniej więcej dwie – trzy godziny, których teraz dramatycznie mi brakuje.
  • Nie wstawałabym razem z kurami bo szkołę skończyłam dawno.
  • Nie martwiłabym się czy mam w lodówce mleko i serek waniliowy oraz parę innych głupot.
  • Mogłabym oglądać filmy po 20.00 bez obaw o morale gówniarza.

 

Tak się tylko zastanawiam, czy wtedy byłabym szczęśliwa. Bo:

  • Wschód słońca nad morzem kiedyś zaliczyłam i nie było tak romantycznie jak sobie wyobrażałam, zachód wypada zdecydowanie lepiej.
  • Po czterech piwach pewnie nie czułabym się dobrze, a dwa dam radę wypić nawet przy dziecku. Widać to kwestia wieku i dziecko nie ma nic do rzeczy. A jak się uprzeć to na każdy koncert się małolatę zabierze, no może nie zawsze da się stanąć w pierwszym rzędzie, ale to detal.
  • Czytam może trochę mniej, ale za to więcej piszę, w przyrodzie nic nie ginie.
  • Wstawanie rano kiedyś się skończy, jeszcze jakieś piętnaście lat i znowu będę mogła nucić: „I do południa budzikom śmierć” i dalej: „Rano to jest gdzieś tak po pierwszej bo później już nie”.
  • Mleko mi faktycznie nie służy i dla siebie bym nie kupowała tak dużo jak dla dziecka, ale serki kupuję, co prawda wiejskie, ale waniliowe leżą obok.
  • A do filmów dziecko za jakiś czas dorośnie i będziemy razem oglądać.

 

Ponadto gdybym nie miała dziecka:

  • Nie miałabym z kim dyskutować na temat tego, czy gwiazda polarna jest na końcu małego czy dużego wozu.
  • Nie miałby kto mi mówić „bardzo cię kocham mamusiu”.
  • Nie miałabym kogo poprosić o przyniesienie pilota i chipsów jak akurat nie chce mi się wstać ;)
  • Nie miałabym kogo poprosić o przyniesienie telefonu kiedy – jak wyżej ;)
  • Nie miałabym powodu sprzątać, prać i gotować bo dla siebie pewnie by mi się nie chciało w takim stopniu jak dla dziecka.
  • Nie pracowałabym zdalnie bo pewnie w ogóle by mi to nie przyszło do głowy ;)

Ogólnie rzecz ujmując: pewnie miałabym więcej czasu, ale co bym z tymczasem robiła?

 

Niedawno Duśce zebrało się na refleksje:

– Najpierw się nie znaliście, potem zostaliście parą a potem ja się pojawiłam, tak?

Potwierdziliśmy

– Kiepsko było jak mnie nie było….

 

Roześmialiśmy się na chwilę, a potem popatrzyliśmy na siebie i odechciało nam się śmiać. Ma rację, kiepsko bez Niej było.

Reasumując: Co ja bym robiła jakbym nie miała Duśki? Nie wiem i nie zamierzam się dowiadywać. I niech to moje poprzednie życie spada na bambus, już go nie chcę.

 

12
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maria Ciahotna
Użytkownik

Oj, prawda to prawda, wszystko jak leci :) my mamy potrójny powód do szczęścia, dzieciaki słodkie, choć nie mamy smutnych min jak oddajemy ich do babci na noc czy na cały dzień, bo taki „wypoczynek” dobrze nam czasami robi. Dzieciaki jednak pomagają nam na nowo odkrywać cały świat, a to są dopiero w przedszkolu, jak się szkoła zacznie to będzie jeszcze więcej nowości :) A najlepszą nagrodą za wszystkie „niedogodności”, kompromisy i ustępstwa na rzecz życia z dziećmi jest właśnie czas z nimi spędzony, każde ich spojrzenie oełne totalnego zaufania, przytulenie na dobranoc (na dzień dobry też no i dodatkowe… Czytaj więcej »

Milena kamińska
Gość
Milena kamińska

Gdybym nie miała dziecka to nie mogłabym spełniać się we wspaniałej roli jaką jest rola mamy. Podpisuję się pod tym co napisane wyżej :-)

Dorota Gęsiorska
Gość

Gdybym nie miała mojej szóstki dzieci nie czułabym się silną kobietą, matką, feministką…

Katarzyna Kaczmarek-Tułaczek
Gość

Gdybym nie miała dziecka moje życie było by smutne, nieszczęśliwe. ..bezsensowne!

Magdalena Wewersowicz
Gość

Gdybym nie miała dziecka i nie poznała mojej miłości, bylabym dziś bardzo nieszczęśliwa i bardzo samotną osobą, dzis mam dla kogo żyć, dla kogo marzyć, kochać, tęsknić.

Milena Kamińska
Gość

Oj ja też zapomniałam :-)

Aneta Błąd
Gość

Spałabym caaaaaaaaaaałą noc :-)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

no teraz to już przesadziłaś :P hehehecaaałą noc, no wiesz ;P

Adrianna Kowalczyk-Kurach
Gość

Odpoczywala… Nie wiem co to slowo znaczy od dwoch lat ;-)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

pytanie czy byś wiedziała jak to zrobić :P

Adrianna Kowalczyk-Kurach
Gość

Taaak :-) czeka na mnie kilka zaleglych ksiazek do przeczytania :-) dodatkowo kapalabym sie w basenie i opalala. Regularnie odwiedzalabym kosmetyczke fryzjera manikiurzystke…. Nazbieraloby sie tego jeszcze troche ;-)

Magdalena Forst
Gość
Magdalena Forst

Ładnie napisane i prawda to

Emocje 13 sierpnia 2015

Nieoświetleni piesi i rowerzyści- zmora polskich dróg

Nieoświetleni piesi i rowerzyści to prawdziwa zmora polskich dróg, które i tak są w nie najlepszej kondycji. Stanowią śmiertelne zagrożenie na drodze nie tylko dla siebie. Obym nigdy nie musiała przekonać się, jak duże zagrożenie na drodze stanowi nieoświetlony rowerzysta czy pieszy.

 

Niestety w czasie ostatniego wakacyjnego wyjazdu nad morze doprowadzali mnie oni do szewskiej pasji. Jedzie lub idzie taki sobie wąskim poboczem, jezdnią (bo nie podoba mu się nieutwardzony pas pobocza) lub przechodzi na drugą stronę  w zupełnej ciemności, nie raz w stanie nieważkości zupełnie niewidoczny dla nadjeżdżającego kierowcy.  Najgorzej gdy odbywa się to na odcinkach leśnych. Nie wiem, chyba życie im niemiłe! Kamikaze jacyś, choć ci tracili życie “dla słusznej sprawy”, w którą wierzyli. Jeśli chcą być samobójcami niech skaczą z mola i kończą swój żywot, ale niech swoją głupotą nie narażają na utratę zdrowia i być może życia innych uczestników ruchu drogowego. Ja ze swoją rodziną chcę bezpiecznie podróżować bez względu na porę dnia. Nie chcę by mój mąż trafił za kratki za nieumyślne spowodowanie wypadku, do którego przyczynił się nieodpowiedzialny nieoświetlony pieszy czy rowerzysta.

Wkurza mnie, że mimo wzmożonej uwagi w myśl zasady ograniczonego zaufania na drodze, kierowca nie ze swojej winy może doprowadzić do tragedii i ponosić wszystkie jej konsekwencje prawne.

Mijając kolejnego nieoświetlonego delikwenta nie raz miałam ochotę wysiąść, walnąć w ten jego lekkomyślny „zakuty łeb” i wygarnąć, co o nim myślę. Nie raz przydałoby się wręczyć dodatkowo odblask czy latarkę. Niektórzy rowerzyści mieli rowery wyposażone w światła, ale chyba tylko od parady, ot tak dla ozdoby roweru, bo oczywiście wyłączone. Kamizelki odblaskowej czy innego małego odbijającego światło elementu również zapomnieli. Widać Skleroza w narodzie postępuje w zastraszającym tempie, oby mnie ominęła . Przydałoby się by prócz światła jeden z drugim włączył też myślenie! Sama jestem rowerzystą i bez względu na to czy korzystam ze ścieżki rowerowej czy pobocza, zawsze ale to zawsze w czasie mżawki czy zmierzchu włączam światło. Chcę bezpiecznie dojechać do celu i nie narobić sobie i komuś “biedy”.

Drogi rowerzysto pamiętaj o kamizelce odblaskowej, odblaskach i światłach, a ty pieszy użytkowniku drogi zadbaj chociażby o mały odblask czy opaskę odblaskową, jeśli uważasz, że kamizelka jest passe. Życie jest zbyt cenne by stracić je z czystej głupoty. Wystarczy włączyć myślenie. Pomyśl przede wszystkim o swoim zdrowiu, ale też o kierowcach, którzy wcale nie muszą jechać z zawrotną prędkością by doszło do tragedii. Mógłbyś spokojnie bez wyrzutów sumienia żyć, wiedząc że przez twoja głupotę ktoś zginął?

Włącz myslenie, bądź widoczny!

Szerokiej drogi i bezpiecznego dotarcia do celu.

 

 

11
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania Król Malcherek
Gość

A wiesz, że kiedyś ( ze 4 lata temu) odbyłam burzliwą dyskusję z mężem, że państwo powinno „zmusić” pieszych, by byli widoczni, bo po zmierzchu ( a już nie daj bóg po alkoholu i zmierzchu) sami narażają się na niebezpieczeństwo i mój małżon ( policjant! ) powiedział, że nie ma takiej opcji, żeby ich zmusić. I co? dało się- dało. Szkoda, że z marnym skutkiem :(((

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Najbardziej dziwi mnie niedbalstwo z ich strony o własne zdrowie i życie.

Ania Król Malcherek
Gość

Mnie ten temat tak irytuje, że mogłabym tu artykuł z pięcioma wywiadami strzelić. Wsadzić takiego i pokazać mu z perspektywy kierowcy- nie pasażera, kiedy on jest widoczny a kiedy nie. Mam to szczęście mieszkać na wsi i „ślepaki” to codzienność.

Milena Kamińska
Gość

Oj mam z takimi do czynienia . tragedia. Trąbie na maksa aż zeskajuja z roweru. Daje reprymende i nic

Agnieszka Adam Kwiatkowscy
Gość

Jechalam tydzien temu z synem w sumie 30 km w kamizelkach widoczni gesiego a ludzie jak bydlo stadami jezdzili nie patrzeli ze dzieci jada..przez przejscie zamiast przeprowadzic rower to w ludzi bach

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Niestety znajomość przepisów kuleje a i z kulturą jazdy też daleko w lesie co niektórzy są.

Agnieszka Adam Kwiatkowscy
Gość

Ja jadac caly czas tlumaczylam dziecku ze ma sie trzymac jednej strony itp a ludzie…jak stado baranow do tego wielu rodzicow jadacych z malymi dziecmi takimi 3-4 latkadaje im rower zamiast na krzeselku i te dzieci jada jak chca i do tego bez kaskow itp

Milena Kamińska
Gość

Ogólnie nic nie mam do rowerzystów :) ale w porze jesienno zimowej przede wszystkim gdy szybko robi się szaro bardzo mnie denerwują rowerzyści (codziennie jadę do domu drogą bardzo wąską nieoswietloną, przez las) którzy nie mają kamizelek ani oświetlenia, nie widać ich wcale, raz gdy przychamowalam odkręciłam szybę i grzecznie pouczyłam Panią była zdziwiona i niedowierzala ze naprawdę jej nie widać a później płacz lament i wina kierowcy.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Oświetlenie to kwestia kilku złotych a życie jest bezcenne.

Milena Kamińska
Gość

Niestety mądry Polak po szkodzie, bardzo dużo dzieci jeździ bez kasku, wielu rodziców jeździ nie zgodnie z przepisami, oczywiście kierowcy samochodów też nie są bez winy a szybko może stać się tragedia

Ilona Rydz-Kochańska
Gość

Niestety, kultura jazdy na rowerze jest u nas marna. Ale i tak na przestrzeni kilku lat zauważam zmiany na plus. Ciągle mam nadzieję, ze kiedyś będzie i dobrze i bezpiecznie dla wszystkich :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close