Gry planszowe i nie tylko 13 grudnia 2022

Dzikie Serengeti – złap kamerę i zatrzymaj tę chwilę!

Dzikie Serengeti to gra, którą miałam na celowniku od dłuższego czasu. Nie ukrywam, że lubię planszówki przyrodnicze, z dużą ilością drewnianych mepelków, a jak graficznie wszystko pasuje do siebie, to już jest bardzo dobrze. Jak zatem Dzikie Serengeti sprawdziło się na stole?

W grze Dzikie Serengeti wcielimy się w reżyserów, których zadaniem będzie stworzenie najlepszego filmu dokumentalnego, prosto z serca Afryki. To wcale nie takie łatwe, bo mamy do czynienia z dzikimi zwierzętami, które pojawiają się na sawannie w jednym miejscu, by zaraz przenieść się gdzieś indziej. Tylko sprawne oko reżysera dopatrzy się właściwego kadru. 

fot. Dzikie Serengeti

fot. Dzikie Serengeti

W tym wszystkim pomoże nam zawartość pudełka, które do lekkich nie należy. Tutaj wielkie chapeau bas dla wydawnictwa za odwagę i wykonanie z taką precyzją drewnianych figurek zwierząt. Dzieci szybko przygarnęły je do zabawy, inscenizując różne filmy dokumentalne.  W pudełku znajdziemy zatem:

  • 3 lwy, 3 żyrafy, 3 gazele, 3 nosorożce, 3 szakale, 3 lamparty, 3 krokodyle, 3 słonie, 3 gnu, 3 hieny, 3 sępy, 3 zebry
  • 1 znacznik rundy
  • 1 Skałę Wieków
  • 1 planszę akcji
  • 1 dwustronną planszę mapy
  • 4 żetony punktów
  • 8 znaczników graczy
  • 4 paski galerii
  • 4 karty pomocy
  • 1 instrukcję
  • 8 żetonów kłódek
  • 168 kart kadrów
  • 12 kafelków nagród filmowych
  • 1 znacznik pierwszego gracza
  • 12 kart Wielkich Migracji
  • 40 żetonów pożywienia
  • 50 żetonów monet
  • 40 żetonów efektów wizualnych
  • 14 kart specjalistów

Jak przygotować rozgrywkę w Dzikie Serengeti?

Stół to zdecydowanie za mało miejsca, cały czas wściekaliśmy się, że coś nam spada, nie było miejsca na swoje kadry itd. Podłoga okazała się dobrym rozwiązaniem. W związku z tym, że liczba elementów może przyprawić o ból głowy, w kilku punktach postaram się przedstawić, jak przygotować się do rozgrywki w Dzikie Serengeti

  • Główna plansza jest dwustronna. Wystarczy wybrać jedną ze stron i już. W obu przypadkach poziom trudności jest taki sam.
  • Planszę akcji należy położyć obok i umieścić po trzy sztuki każdego zwierzęcia na odpowiadających polach oznaczonych ikonami danych zwierząt. 
  • W zależności od liczby graczy należy zakryć żetonami kłódek odpowiednie pola akcji.
  • Karty kadrów należy dobrze przetasować i umieścić w zakrytym stosie. Potem dobrać ze stosu sześć kart i ułożyć odkryte obok planszy.
  •  W dowolnym miejscu na stole należy położyć złożoną Skałą Wieków. Na niej trzeba umieścić kafelki nagród filmowych. 
  • Przetasowane karty migracji należy położyć w zakrytym stosie, obok Skały Wieków. 
  • Wszystkie drobne elementy, jak pożywienie, monety, efekty wizualne i punktu powinno się dać tak, aby wszyscy gracze mieli swobodny dostęp do tych zasobów.
  • Każdy gracz dobiera po pasku galerii i osiem kart kadrów. Cztery z nich odrzucają. Otrzymują także sześć monet.  

To wszystko, musicie wybrać tylko pierwszego gracza. Polecam, aby to rodzic na początku był osobą rozpoczynającą rozgrywkę.

Niewątpliwie przed przystąpieniem do gry w Dzikie Serengeti warto zapoznać się z kartami kadru. Możemy podzielić je na trzy rodzaje:

  1. Kadr szeregowy – zwierzęta muszą znajdować się w linii prostej w tej samej kolejności jak na przedstawionej karcie. 
  2. Kadr otaczający – wybrane zwierzęta muszą znajdować się w obrębie ośmiu sąsiadujących pól z centralnym zwierzęciem.
  3. Kadr widokowy – będzie zrealizowany, gdy dane zwierzęta znajdą się na odpowiednich polach terenu. 
fot. Dzikie Serengeti

fot. Dzikie Serengeti

Jak grać w Dzikie Serengeti?

Rozgrywka w Dzikie Serengeti trwa sześć rund. Po każdej z nich następuje czas przygotowania do kolejnej rundy.  W swojej turze uczestnicy wykonują po jednej akcji podstawowej z ośmiu możliwych, przedstawionych na planszy akcji:

  1. odkrycie drapieżników – lwów, lampartów i krokodyli,
  2. odkrycie dużych ssaków – słoni, nosorożców i żyraf,
  3. odkrycie padliżonerców – hien, szakali i sępów,
  4. odkrycie migrujących roslinożerców – gnu, zebr i gazeli,
  5. zamiana zwierząt miejscami,
  6. poruszenie zwierząt miejscami o 1 do 3 miejsc,
  7. dobranie jednej karty z puli kadrów,
  8. odświeżenie puli kart kadrów.
fot. Dzikie Serengeti

fot. Dzikie Serengeti

Akcje podstawowe są płatne. Gracz może także wykonać w trakcie swojej tury darmową akcję, czyli:

  • odrzucić niezrealizowane karty kadrów,
  • zrealizować karty kadru,
  • wydać żeton pożywienia lub efektu wizualnego. 

Jeśli gracz nie może opłacić kosztu akcji, pasuje. Gdy wszyscy spasują, dobiega koniec tury i należy przystąpić do fazy przygotowania. Na początku nowej rundy każdy gracz otrzymuje liczbę monet zgodną z informacją na Wielkiej Skale. 

Po czwartej, piątej i szóstej rundzie następują migracje zwierząt, które wprowadzają sporo zamieszania na planszy. Jeśli będziemy chcieli bardziej zaawansowanej rozgrywk,i możemy wykorzystać karty specjalistów. 

W instrukcji znajdziecie więcej szczegółów i wyjaśnienia do poszczególnych etapów gry. Po rozegraniu sześciu rund czas na zakończenie rozgrywki. Zwycięża gracz, który otrzymał największą liczbę gwiazdek. 

Wrażenia z rozgrywek

Dzikie Serengeti jest dobrym przykładem gry o walorze edukacyjnym. Na podstawie takich gier możemy opowiadać o wyjątkowych przyrodniczych miejscach na świecie. Niewątpliwie Park Narodowy Serengeti, położony w północno-zachodniej Tanzanii jest taką perełką. Obejmuje równinę porośniętą trawiastą sawanną z pojedynczymi skalistymi wzgórzami i kępami drzew akacjowych. To właśnie sawanna stała się głównym miejscem rozgrywki dla gry Dzikie Serengeti, gdzie każdego dnia miliony zwierząt pasą się, polują i walczą o przetrwanie. Główna plansza świetnie oddaje charakterystykę tego miejsca. Znajdziemy trawiaste równiny, czy akacjowe drzewa, przy których możemy dostrzec żyrafy i inne zwierzęta. 

Dzikie Serengeti zachwyca ilością drewnianych zwierząt i jakością ich wykonania. Gra jest dopracowana graficznie pod każdym kątem. Ciekawym dodatkiem jest składana Wielka Skała, która niestety nie mieści się w pudełku, dlatego też przed każdą rozgrywką trzeba ją na nowo złożyć. Przyznam, że w pewnym momencie zrezygnowaliśmy ze składania jej. Gra się tak samo. Reasumując, graficznie gra jest po prostu piękna.

Gdy gramy we trójkę, spotkanie przy planszy Dzikie Serengeti zajmuje nam zazwyczaj nieco ponad godzinkę. Już po pierwszych paru turach graczy można w lot złapać zasady gry. Są naprawdę proste i czytelne. Na pudełku znajdziemy oznaczenie, że gra jest przeznaczona dla dzieci powyżej 14 roku życia, jednak ograny dziesięciolatek da sobie świetnie radę.  Ośmiolatka da sobie radę, ale często trzeba jej towarzyszyć, czy podpowiedzieć to i owo. 

Dzikie Serengeti to gra mocno logiczno-strategiczna, ale nie taka, że pali zwoje mózgowe. Owszem trzeba planować, przewidywać ruchy gracza, być gotowym na wszelkie zmiany. Czasem zdarza się, że już prawie mamy swój kadr, a jeden ruch drugiego gracza całkowicie zmieni sytuację na planszy. Dlatego nie warto przywiązywać się do wybranych wcześniej kadrów. Właśnie dzięki tak dużej ilości kadrów, gra Dzikie Serengeti jest bardzo regrywalna. 

fot. Dzikie Serengeti

fot. Dzikie Serengeti

Sama rozgrywka jest naprawdę przyjemna, choć negatywnych interakcji między graczami troszkę jest. Czasem człowiek jest sfrustrowany, czasem znudzony dłużyzną, ale to wszystko zależy od dobranej ekipy. Dróg do zwycięstwa jest kilka, a liczba kart kadrów i migracji jest dużym plusem. Taka sama rozgrywka się raczej nie powtórzy.

Najtrudniejszym momentem jest punktowanie. Na kartach kadrów znajdziemy różne symbole, ich kombinacja przynosi nam dodatkowe punkty. Rozszyfrowanie tego zajęło mi więcej czasu niż wytłumaczenie zasad gry. Czasami mam wrażenie, że na siłę autor zakręca zasady przyznawania punktów, a można by prościej, bez tych wszystkich zawiłości. 

Dzikie Serengeti to pięknie wykonana rodzinna gra, idealna na wspólne popołudniowe chwile. 

Tytuł: Dzikie Serengeti
Autor: Gunho Kim
Ilustracje: Hani Chang, Sophia Kang
Wiek: od 14+
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 45-120 minut
Wydawca: Galakta

Wpis powstał we współpracy z Galakta

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP

 

Inne gry o tematyce przyrodniczej

Gra Amazonia – największe zaskoczenie tego roku!

Tajemniczy ogród – lekka, szybka i przepiękna gra karciana

Gra Łąka – przeżyj niesamowitą przygodę

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Karmienie 12 grudnia 2022

Jak wspierać mamy karmiące piersią?

Mleko mamy to najlepszy pokarm dla niemowlęcia. Nie każdej kobiecie karmienie piersią przychodzi jednak łatwo, dlatego wiele maluszków nie jest karmionych naturalnie. Kluczowe jest tu wsparcie otoczenia i profesjonalne doradztwo laktacyjne. Pomóc mogą także galaktogogi, czyli składniki, takie jak kozieradka – powszechnie znana i tradycyjnie stosowana do naturalnego stymulowania produkcji mleka w okresie laktacji, zawarta w nowym suplemencie diety NANCARE MAMA LACTO+.

Breast is best!

Mleko mamy to pokarm perfekcyjnie skomponowany przez naturę. Zawiera zarówno składniki, które pozwalają dziecku zdrowo rosnąć i rozwijać się, jak laktoza, zdrowe tłuszcze czy wysokiej jakości białko, ale też substancje kluczowe dla budowania odporności najmłodszych – oligosacharydy mleka kobiecego (HMO). Jego skład dopasowuje się do aktualnych potrzeb dziecka – w zależności od wieku i płci maluszka, ale też pory dnia, a nawet pogody, różna może być jego kaloryczność, zawartość wody czy poszczególnych składników odżywczych.
Dzieci karmione mlekiem mamy rzadziej chorują i lżej przechodzą infekcje, mają też mniejsze ryzyko nadwagi i otyłości w przyszłości. To dlatego eksperci, w tym Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), zalecają wyłączne karmienie piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia niemowlęcia i kontynuowanie karmienia mlekiem mamy także później, przy jednoczesnym stopniowym rozszerzaniu diety o pokarmy stałe.

Karmienie piersią w liczbach

Według raportu UNICEF zdecydowana większość dzieci na świecie była, na którymś etapie życia, karmiona piersią. Szacuje się, że zaledwie 5% maluszków nigdy nie otrzymało mleka mamy. Wskaźniki dla poszczególnych krajów są jednak bardzo zróżnicowane – w państwach rozwiniętych: 1 na 5 dzieci nie było karmione pokarmem kobiecym. [1] Dodatkowo, jak pokazują dane WHO, na świecie tylko 41% dzieci jest karmionych wyłącznie piersią zgodnie z rekomendacjami, czyli przez całe pierwsze pół roku życia. [2] W Polsce te dane są bardziej niepokojące – u nas odsetek ten sięga zaledwie 3-4%. Co więcej, w wieku 2 miesięcy tylko 43% polskich maluszków jest w jakikolwiek sposób karmionych mlekiem kobiecym. [3]

Rozwiązania, które mają poprawić sytuację

Jednym z założeń obowiązujących w Polsce standardów opieki okołoporodowej jest wspieranie karmienia piersią. Zakładają one m.in. bezpłatną edukację przedporodową i poporodową dotyczącą laktacji, kontakt „skóra do skóry” mamy i dziecka bezpośrednio po porodzie, jak najszybsze rozpoczęcie pierwszego karmienia czy zapewnienie w szpitalu sprzętu pozwalającego na odciąganie mleka każdej kobiecie, która tego potrzebuje. Urlop związany z narodzinami dziecka może trwać rok, co powinno ułatwiać karmienie piersią, a po powrocie do pracy mamy mają prawo do przerw na karmienie. Niestety, okazuje się, że to nie rozwiązuje problemu.

Gdy mleka jest za mało…

Niewystarczająca ilość pokarmu to jedna z najczęstszych przyczyn zaprzestania karmienia piersią, jaką wskazują polskie mamy. [4] Może być ona skutkiem wielu problemów – stresu wynikającego z trudności w odnalezieniu się w nowej roli, przemęczenia związanego z opieką nad maluszkiem czy braku wiary w możliwość wykarmienia dziecka. Znaczenie mogą mieć również inne czynniki, jak nieprawidłowa technika karmienia, zaburzony odruch ssania u niemowlęcia i zbyt rzadkie lub za krótkie karmienia. Najlepszym rozwiązaniem jest w tym wypadku rozmowa z doradczynią laktacyjną, która pomoże zdiagnozować problem i znaleźć rozwiązanie optymalne dla mamy oraz maluszka. Kobiety, które nie mają dostępu do profesjonalnego poradnictwa laktacyjnego, mogą skorzystać z bezpłatnej konsultacji edukatorki laktacyjnej – dostępna jest ona w ramach Strefy Eksperta programu edukacyjnego dla rodziców Nestlé Baby&me. Wsparciem mogą być też galaktogogi, czyli składniki znane i tradycyjnie stosowane do naturalnego stymulowania produkcji mleka w okresie laktacji, które mogą pomóc zapoczątkować, utrzymać i zwiększyć produkcję mleka. Na świecie najpowszechniej stosowanym w tym celu ziołem jest kozieradka.
Z myślą o mamach, które zmagają się z problemem zbyt małej ilości mleka, powstał suplement diety NANCARE MAMA LACTO+. Produkt działa już w trzeciej dobie stosowania, wspierając produkcję mleka kobiecego. Składnikiem aktywnym jest tu wspomniana wcześniej kozieradka – aż 500 mg w każdej kapsułce. To roślina powszechnie znana i tradycyjnie stosowana do naturalnego stymulowania produkcji mleka w okresie laktacji. Zioło to już od czasów starożytnych wykorzystywane jest w medycynie naturalnej. NANCARE MAMA LACTO+ można stosować już od pierwszego dnia po porodzie. Nie zawiera cukru, żelatyny ani glutenu. Mamy mogą docenić wygodną formę kapsułek – inaczej niż w większości dostępnych w Polsce produktów, mających wspierać laktację, w tym przypadku nie trzeba preparatu rozpuszczać w mleku czy jogurcie ani zaparzać jako herbatki. Można więc przyjąć go szybko, co dla świeżo upieczonych mam może być dużą zaletą.

Jak dodatkowo wspierać kobiety karmiące piersią?

1. Zapewnij mamie emocjonalne wsparcie – zadzwoń, napisz sms, odwiedź i wysłuchaj, ale nie oceniaj jej decyzji i wyborów. Jeśli otoczenie wierzy, że kobiecie uda się skutecznie karmić piersią, jej też łatwiej jest utwierdzić się w tym przekonaniu a właściwe nastawienie pełni tu ważną rolę.
2. Pomagaj w praktyce. Karmienie wymaga czasu – początkowo można mieć wrażenie, że dziecko ciągle jest przy piersi. Później częstość sesji zwykle maleje, ale aż do końca 6. miesiąca jest ich wciąż od 8 do nawet 12 dziennie. Każda z nich może trwać do 40 minut, co oznacza nawet 7 godzin dziennie potrzebnych na nakarmienie maluszka. By mama miała na to czas, warto pomóc jej w zakupach, sprzątaniu, ugotować coś dobrego czy zabrać starsze dziecko na spacer lub plac zabaw.
3. Pamiętaj, że karmienie piersią w miejscach publicznych jest tak samo naturalne, jak spożywanie tam każdego innego pokarmu. Karmiąc maluszka w parku czy restauracji mamy często obawiają się negatywnych komentarzy i nieprzychylnych spojrzeń, chowają się więc nieśmiało w kącie, starając wtopić w tło. A przecież wszyscy inni mogą jeść w przestrzeni publicznej, mimo iż ich żołądek akceptuje znacznie dłuższe przerwy między posiłkami niż ma to miejsce u niemowlęcia.

1. Breastfeeding. A Mother’s Gift, for Every Child. United Nations Children’s Fund (UNICEF), 2018
2. https://www.who.int/health-topics/breastfeeding
3. Karcz i wsp.: International Breastfeeding Journal (2021) 16:58, https://doi.org/10.1186/s13006-021-00406-z
4. Kułaga Z. i in.: Raport końcowy za lata 2017-2020 z projektu badawczego pt. „Przeprowadzenie kompleksowych badań epidemiologicznych dotyczących sposobu żywienia i stanu odżywienia (…)”, Instytut Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka, Warszawa 2021.

Materiał przesłany przez zewnętrznego partnera

zdjęcie: źródło

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 11 grudnia 2022

Gra Star Wars: Wojny Klonów – kooperacyjna rozrywka dla całej rodziny!

Gra Star Wars: Wojny Klonów to kooperacyjna rozgrywka, w której wszyscy gramy w tej samej drużynie, w Wielkiej Armii Republiki. Mamy niespotykaną okazję, by odwrócić bieg wydarzeń i na zawsze odmienić losy konfliktu ze złoczyńcami i ich bojowymi droidami. Star Wars: Wojny Klonów klimatycznie przenosi nas w to kosmiczne uniwersum i długo nie wypuszcza ze swych szponów. 

Gra Star Wars: Wojny Klonów oparta jest na systemie gry Pandemic, której twórcą jest Matt Leacock, autor takich gier jak Zakazana Pustynia, Zakazana Wyspa, czy Upadek Rzymu. Gra przeznaczona jest dla graczy od czternastego roku życia. Niewątpliwie wiek graczy został tutaj mocno zawyżony, gdyż ograny ośmiolatek poradzi sobie z zadaniami. Wszakże gramy wspólnie, omawiamy gdzie najlepiej się udać, gdzie walczyć z droidami, gdzie wysłać dodatkowe oddziały. Grę Star Wars: Wojny Klonów można rozegrać solo lub do pięciu osób. Im więcej graczy tym trudniej wygrać i gra się nieco dłużej.

w trakcie rozgrywki w grę Star Wars: Wojna Klonów

Fot. Star Wars: Wojna Klonów

W solidnym pudełku gry Star Wars: Wojny Klonów znajdziemy wiele elementów, w tym figurki wykonane z najdrobniejszą precyzją, co dostrzeże się przy miniaturowych droidach. Niewątpliwie to właśnie wszystkie te elementy, choć plastikowe, nadają grze klimat. W środku znajdziemy ponadto:

  • 7 figurek Jedi
  • 4 figurki złoczyńców
  • 3 blokady
  • 36 droidów
  • planszę
  • dziesięciościenną kość
  • 46 kart oddziałów
  • 32 karty inwazji
  • 24 karty misji
  • 24 karty złoczyńców
  • 4 arkusze złoczyńców
  • 7 kart Jedi
  • 5 kart pomocy
  • 2 znaczniki torów
  • 2 znaczniki misji 
  • 1 znacznik przypominający
  • 1 znacznik solowego gracza
  • suwak

Przygotowanie do rozgrywki

Liczba wszystkich elementów może przyprawić o ból głowy i zrodzić obawę, że rozstawienie tego zajmie sporo czasu. Jest wręcz odwrotnie, grę Star Wars: Wojny Klonów rozkłada się bardzo sprawnie, pod warunkiem że wcześniej podzieliło się tematycznie wszystkie karty. Przygotowanie można podsumować w ośmiu krokach.

  1. Pośrodku dużego stołu należy położyć planszę, a obok stworzyć pulę droidów i blokad.
  2. Po jednym przeźroczystym znaczniku należy położyć na polach startowych inwazji i zagrożenia.
  3. Wybranie złoczyńcy, przeciwko któremu chcemy zagrać. Przy pierwszym spotkaniu z grą Star Wars: Wojny Klonów poleca się rozegranie partii z Asajj Ventress. Arkusz złoczyńcy należy umieścić nad planszą we wskazanym miejscu. Następnie przetasujcie talię złoczyńcy i połóżcie obok. 
  4. Czas przygotować karty inwazji. Dwie karty z symbolem „Planeta misji” należy położyć na stos kart odrzuconych, a pozostałe obok nad planszą przy napisie „Talia inwazji”. Trzy razy dobieramy po dwie karty inwazji i kolejno stawiamy po trzy, dwa i jednym droidzie na wybranych planetach.
  5. Każdy z graczy wybiera po jednej karcie Jedi i dobiera odpowiednią figurkę. Następnie losuje kartę pomocy, na której wskazana jest planeta. Na niej należy ustawić figurkę bohatera.
  6. Talię oddziałów należy dobrze przetasować i położyć przy planszy we wskazanym miejscu. W grze dwu lub trzyosobowej rozdajmy po 3 karty oddziałów, przy większej liczbie graczy po cztery.
  7. W zależności od wybranego poziomu trudności dobieramy odpowiednią liczbę kart misji. 
  8. Na koniec wystarczy dobrać dwie karty misji, a znaczniki misji położyć na odpowiednich planetach wskazanych przez karty. 

Bohaterowie i złoczyńcy gry Star Wars: Wojny Klonów

Zanim przystąpimy do rozgrywki, warto poznać zarówno przeciwników, jak i generałów Jedi oraz ich możliwości. Każdy Jedi ma specjalną moc, którą gracz może wykonać jako darmową akcję, dlatego też:

  • Aayla Secura, może przenieść się maksymalnie o dwie planety; 
  • Ahsoka Tano, gdy w trakcie walki wyczerpie dwie karty, może zadać obrażenia na jednej planecie lub podzielić je między dwoma planetami;
  • Anakin Skywalker, może łączyć fioletowe i czerwone karty oddziałów i zagrywać je razem;
  • Luminara Unduli, może dobrać dwie karty oddziałów, a jedną z nich przekazać Jedi, który jest na tej samej planecie co ona;
  • Mace Windu, może przemieszczać do trzech droidów na sąsiednie planety;
  • Obi-Wan Kenobi, może dobrać cztery karty oddziałów, a następnie trzy z nich przetasować i umieścić je na spodzie talii;
  • Yoda, może przenieść innego Jedi o maksymalnie dwie planety.
Fot. Star Wars: Wojna Klonów

Fot. Star Wars: Wojna Klonów

W grze występuje czterech złoczyńców:

  • Asajj Ventress, skrytobójczyni Sithów, która atakuje rycerzy Jedi i Republikę zgodnie z rozkazami jej mentora, hrabiego Dooku;
  • General Grievous, budzący przerażenie cyborg, prowadzący działania wojenne w całej galaktyce;
  • Maul dąży do połączenia galaktycznych syndykatów i utworzenia egidy Kolektywu Cieni;
  • Hrabia Dooku, lord Sithów, dowodzi Konfederacją Niezależnych Systemów w wojnie z Republiką. 

Jak grać w grę Star Wars: Wojny Klonów

Gra Star Wars: Wojny Klonów to gra turowa podzielona na dwie części: akcje gracza i aktywację złoczyńcy. Tura każdego gracza składa się z czterech etapów:

  • przygotowanie kart, czyli aktywowanie kart wykorzystać w poprzednim ruchu;
  • wykonanie czterech akcji np.: 
    • lot, czyli przeniesienie się na sąsiednią planetę;
    • wezwanie posiłków, czyli dobranie jednej karty oddziałów;
    • atak, poprzez rzut dziesięciościenną kością i w razie potrzeby dołożenie kart z ręki;
    • podjęcie misji, pod warunkiem że nie ma na niej blokady, czy złoczyńcy;

  • aktywacja złoczyńcy poprzez dobranie jednej karty z talii złoczyńcy i rozpatrzenie jej efektu;
  • inwazja, czyli dobranie tyle kart, ile wskazuje wskaźnik inwazji. Za każdą odkrytą kartę, należy dołożyć po jednym droidzie na wskazanej planecie. Jeśli dokładacie czwartego droida, należy go usunąć i ustawić na planecie blokadę. 
Fot. Star Wars: Wojna Klonów

Fot. Star Wars: Wojna Klonów

Jak podnosi się poziom zagrożenia, czyli czego unikać w grze Star Wars: Wojny Klonów

W trakcie gry poziom zagrożenia podnosi się w czterech różnych sytuacjach. Za każdym razem znacznik zagrożenia należy przesunąć o jedno pole. Gdy dotrze do siódmego pola, przegrywamy. Zatem czego unikać? Po prostu nie dopuszczać do sytuacji:

  • by na planetach pojawił się czwarty droid, bo to oznacza ustawienie blokady i trzeba przesunąć znacznik zagrożenia o jedno pole;
  • by w trakcie rozgrywki zabrakło w puli droida lub blokady;
  • by znacznik inwazji nie był na ostatnim polu toru;
  • uważać na złoczyńców, bo niektóre ich efekty mogą przesunąć znacznik zagrożenia.

Gdy uporacie się z kartami misji na wybranych planetach, można odwrócić arkusz złoczyńcy na drugą, finałową stronę. W pierwszej kolejności należy rozpatrzyć wszystkie kroki wskazane na karcie. Na każdym arkuszu znajduje się informacja, jakie warunki muszą być spełnione, abyście wygrali grę. 

Wrażenia z rozgrywki

Gra Star Wars: Wojny Klonów to był strzał w dziesiątkę! Dawno tak dobrze wspólnie się nie bawiliśmy. Zarówno w gronie z dzieciakami, jak i dorosłymi. Zasady są bardzo proste i do załapania podczas pierwszej tury. Dlatego też nie sugerowałabym się pudełkowym oznaczeniem czternaście plus i śmiało grała nawet z ogranymi ośmiolatkami. 

Gra Star Wars: Wojny Klonów, to nasze pierwsze zderzenie z grą o podłożu pandemii i muszę przyznać, że prawie przypadła nam do gustu. Mamy tylko jedno “ale”, dość spore, od którego niekiedy zależy być, albo nie być. Zrozumiałe jest wprowadzenie znacznika zagrożenia, które rośnie wraz z nowymi blokadami i postępem inwazji. Z logicznego punktu widzenia, jak wyeliminujecie dane zagrożenie, np. blokadę na planecie, poziom zagrożenia powinien się zmniejszyć, prawda? Ale nie w grze Star Wars: Wojny Klonów, czy innej z serii pandemii. Nasza pierwsza rozgrywka, to była totalna katastrofa, więc dla potrzymania morale naszych dzielnych małych bohaterów, nieco oszukiwaliśmy, by pokonać Assaj Ventress. 

W późniejszych rozgrywkach staraliśmy się grać z zasadami, ale zdarzało się, że po rozegraniu akcji przez gracza, zapominaliśmy o fazie złoczyńcy i czasem musieliśmy nadrabiać. Mimo wszystko zarówno porażki, jak i wygrane były podsumowaniem dobrej zabawy. 

W grze Star Wars: Wojny Klonów mamy wszystko to, czego oczekuje się od dobrej planszówki. Dobrze skrojona mechanika nastawiona na walkę, dość spora losowość, która sprawia, że gra jest bardzo regrywalna. Figurki Jedi, złoczyńców i droidów podkręcają klimat rodem z Gwiezdnych Wojen, dając nam namiastkę kosmicznych potyczek. Grafika jest także na najwyższym poziomie, choć szkoda, że karty są takie cienkie. Godnym uwagi jest fakt, że dopracowano wypraskę w pudełku, gdzie każda figurka ma swoje miejsce. Taki porządek, bardzo lubię. 

Fot. Star Wars: Wojna Klonów

Fot. Star Wars: Wojna Klonów

Dla kogo gra Star Wars: Wojny Klonów? Zdecydowanie dla fanów, którzy nie omieszkają zauważyć, że wszystkie planety, bohaterowie, są autentyczni i możemy ich spotkać w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Odkrywanie powiązań i  łączenie z sytuacjami w filmach, daje dzieciakom wielką frajdę i sprawia, że nie tak łatwo odłożyć ten tytuł na bok.  Grę Star Wars: Wojny Klonów polecam nie tylko fanom, ale także wszystkim, którzy szukają dobrej kooperacyjnej gry, która umili rodzinne wieczory. 

Tytuł: Star Wars: Wojny Klonów
Autor: Alexandar Ortloff
Ilustracje: Atha Kanaani
Wiek: od 14+
Liczba graczy: 1-5
Czas gry: 60 minut
Wydawca: Rebel

Zdjęcia: A. Jelinek

Wpis powstał we współpracy z Rebel

 

Polecamy inne gry kooperacyjne:

Andor Junior – zostań bohaterem i uratuj krainę Andor

 

Księga cudów – kooperacja i niezapomniana przygoda w jednym!

Przygody Robin Hooda – recenzja gry przygodowej!

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close