W szkole 24 czerwca 2022

Dziś pierwszy dzień wakacji. Czy wiesz, jak chce je spędzić Twoje dziecko?

Wujek Google usłużnie podpowiada, co zrobić z dzieckiem w wakacje, ale zupełnie nie bierze pod uwagę zdania samych zainteresowanych. Najwyraźniej w dobie internetu dzieci zostały ubezwłasnowolnione i nikt ich o zdanie nie pyta. Ja zapytałam zaprzyjaźnioną młodzież. I muszę przyznać, że dyskusja potoczyła się w zupełnie innym kierunku, niż zakładałam.

Czy dziecko musi mieć zaplanowane wakacje od A do Z?

Przyznam szczerze, nie wiem, skąd wzięło się takie przekonanie, ale różne uczynne źródła donoszą mi, że ma się ono całkiem dobrze. Ja rozumiem, że dziecku, szczególnie młodszemu, trzeba zapewnić opiekę na czas wakacji, ale czy faktycznie trzeba mu planować każdy dzień, wypełniając go od rana do wieczora rozrywkami?

Nie jest tajemnicą, że kreatywność rodzi się z potrzeby chwili, a w przypadku dzieci po prostu z nudy. Im więcej dziecko ma czasu, tym większa szansa, że do głosu dojdą jego rzeczywiste potrzeby i zainteresowania. Oczywiście pod warunkiem, że smartfon trafi do domowego sejfu.

Jeśli chodzi o potrzebę zachowania kontaktu z dzieckiem, to z całego serca polecam smartwatch. Naprawdę genialny wynalazek.

Pozostaje jeszcze kwestia rozwijania zainteresowań. Rok szkolny, szczególnie w starszych klasach, nie pozostawia zbyt wiele czasu na własne pasje. Wakacje to jedyny czas, który dziecko może spędzić zgodnie z własnymi potrzebami. Dajmy mu szansę! Nawet jeśli te potrzeby wydadzą nam się dziwne.

 

O czym marzą nastolatkowie w kontekście wakacji?

Przyznaję, odpowiedzi trochę mnie zaskoczyły. Po pierwsze małolaty chcą spędzać czas ze sobą nawzajem i chwała im za to. Po drugie – spędzanie czasu ze sobą to np. zabranie przyjaciółki na wakacje z rodzicami. No fajnie, ale czemu tak?

– Bo przecież inaczej nie można. Bo albo rodzice czegoś zabraniają, albo prawo. To rób, tego nie rób, melduj się co chwila, naładuj telefon, zabierz zegarek. Oszaleć można! Pewnie, że fajnie byłoby wyjechać gdzieś bez rodziców, ale się nie da. Nawet nad rzekę na cały dzień się nie da, bo niebezpiecznie.

No i kurcze, nie sposób nie przyznać racji. Z drugiej strony – co mają robić rodzice, którzy za niedopilnowanie dziecka zwyczajnie mogą trafić do aresztu? I kij z tym, że to dziecko ma czternaście, piętnaście, szesnaście lat. Ma być pod kontrolą i koniec, bo przecież to dziecko. Ja się czasem naprawdę boję, co z tej naszej wiecznie pilnowanej młodzieży wyrośnie.

Na razie idziemy na kompromis. Małolaty będą stacjonować rotacyjnie w domach któregoś z nich. Niekoniecznie w czasie obecności rodziców. Im to pasuje. Rodzicom też.

Czy można marzyć o zostaniu w domu?

Okazuje się, że można. Oczywiście nie na całe wakacje, no bez przesady, ale na część na pewno. A najlepiej, gdyby rodzice wtedy pracowali i zostawili dziecku cały dom do dyspozycji. Co wtedy?

 

Ano właśnie nadrabianie zaległości.

– Bo my mamy takie plany wspólne, kilka projektów nieskończonych, takich naszych, bo czasu nie było. To w wakacje jak znalazł to sobie ogarniemy.

– No mam tu parę rzeczy do zrobienia. Takich do nauki, ale dla siebie, niezwiązanych ze szkołą. Trochę to zaniedbane, bo czasu nie było, to siedzenie w domu to się jednak przyda.

– No wreszcie sobie spokojnie posiedzę w domu i odpocznę.

 

Co ciekawe, nic nie było o graniu na konsoli albo telefonie. Może nie jest z nimi tak najgorzej? Niestety o aktywnościach fizycznych też jakoś mało było.

 

O wyjazdach też marzą, nawet z rodzicami

Co prawda rodzice na tych wyjazdach to takie trochę zło konieczne (no sorry, nie gniewaj się, ale przychodzi taki czas, że wolałoby się bez rodziców), ale możliwość zmiany otoczenia jest wartością nadrzędną. Niestety tu w kilku miejscach trafiłam na mur finansowy. Nie wszyscy wyjadą w tym roku choćby na krótkie wakacje.

 

Zapytaj, zanim zaplanujesz

Odpowiedzi dzieci, i tych młodszych, i starszych, mogą zaskoczyć. Zanim zdecydujesz, co będzie robiło Twoje dziecko każdego dnia wakacji, zapytaj, czy ma jakieś plany, albo potrzeby. Niektóre odpowiedzi pewnie będą od czapy, ale inne mogą dać do myślenia.

 

No a jak to było dawniej?

Kurcze, zupełnie inaczej. Śniadanie i w długą. Na obiad się wróciło albo i nie. Kolacja była obowiązkowa. W domu nikt nie siedział, chyba że naprawdę lało. Rowery, piłka, planszówki, karty, podchody, wyprawy na pobliską plażę to była moja wakacyjna codzienność. Oczywiście z rówieśnikami i to już od starszych klas podstawówki. Nikt nas obsesyjnie nie pilnował, bo nie bardzo było jak. Zresztą komu by się chciało?

Jak się zdarzył wypadek, to nazywano to wypadkiem, nie zaniedbaniem rodziców, służb, organizatorów i nie wiem kogo jeszcze. Musiałoby to zaniedbanie być naprawdę rażące, żeby ktoś za to beknął. Najczęściej to gówniarz wykazał się nieodpowiedzialnością i tyle. Jak przy okazji złamał rękę albo nogę, to miał wakacje z głowy.

A co my wtedy robiliśmy? Hmm, co było w młodości, niech tam pozostanie. Tak sobie tylko czasem myślę, że pilnujemy tych naszych dzieci, bo świetnie wiemy, do czego zdolne są nastolatki. Można powiedzieć, że nasze dzieci pokutują za naszą niegdysiejszą beztroskę.

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Uroda 23 czerwca 2022

Masaż twarzy – jego zalety i efekty

Masaż twarzy to jeden z najbardziej popularnych zabiegów relaksacyjnych. Stanowi też najbardziej naturalną metodę profilaktyki starzenia się skóry i pewną alternatywę dla zabiegów medycyny estetycznej. Dla osób chcących długo cieszyć się młodą i zdrowo wyglądając cerą, powinien stanowić stały – codzienny rytuał.

Nie jest żadną tajemnicą fakt, że z wiekiem skóra i mięśnie tracą swoją naturalną jędrność i sprężystość. Pozbawione odpowiedniej stymulacji szybko poddają się procesom starzenia. Aby im przeciwdziałać, należy je wzmacniać i pobudzać do pracy. Można to oczywiście robić na różne sposoby, mniej lub bardziej inwazyjne, ale najprostszą formą, jaką możemy same sobie zaserwować, jest po prostu masaż.

W masażu wykonuje się po kolei określone ruchy, które w inny sposób oddziałują na skórę i tkanki:
– głaskanie początkowe pobudza i rozluźnia, zaś końcowe uspokaja,
– rozcieranie rozgrzewa, rozdrabnia i przemieszcza produkty przemiany materii,
– ugniatanie powoduje lepsze odżywienie tkanek, zwiększa napięcie i zdolność kurczenia się mięśni,
– oklepywanie pobudza tkankę nerwową i mięśniową,
– wibracja powoduje wzrost napięcia mięśni i naczyń krwionośnych, a także uelastycznia je. Ruch ten wykazuje bardzo korzystne działanie przy skórach słabo ukrwionych i pozbawionych jędrności, czyli przy starzejących się.

Masaż twarzy – jego zalety i efekty: 

Masaż powoduje miejscowe rozgrzanie i rozszerzenie naczyń włosowatych, co poprawia ukrwienie i usprawnia metabolizm, dzięki czemu usunięte zostają produkty przemiany materii.  Przyspiesza też  cyrkulację krwi i wymianę gazową, co oznacza, że do tkanek dociera więcej tlenu. Ponadto pobudzone krążenie krwi i limfy poprawia koloryt skóry, usuwa obrzęki, opuchliznę i cienie wokół oczu.

Rozgrzanie mięśni przyczynia się do ich rozluźnienia, a przez to wygładzenia drobnych zmarszczek. Skóra staje się bardziej napięta, elastyczna i jędrna, co daje wizualny efekt liftingu.

Pobudzenie tkanek i miejscowe przekrwienie ułatwia doprowadzanie do nich produktów odżywczych – zawarte w kosmetykach substancje aktywne, aplikowane w trakcie masażu lub tuż po nim, mogą głębiej penetrować skórę.

Masaż powoduje szybszą odbudowę uszkodzonych komórek np. przy procesach gojenia.

Podczas masażu mechanicznie usunięty zostaje martwy naskórek oraz wydzieliny z gruczołów łojowych i potowych, dzięki czemu otwierają się pory skóry i udrażniają kanały. Ponadto przyspiesza proces rogowacenia, co prowadzi do odkrycia w pewnym sensie młodszej warstwy naskórka.

Masaż obejmujący głowę, kark i szyję łagodzi bóle w tych partiach ciała.

Regularnie i prawidłowo wykonywany masaż twarzy wyraźnie poprawi jej kondycję już po kilku zabiegach. Skóra stanie się bardziej napięta, wygładzona, odżywiona i rozświetlona. Co ważne nie trzeba go przeprowadzać tylko w gabinecie kosmetycznym, śmiało można go wykonywać samodzielnie w domu, podczas codziennych rytuałów pielęgnacyjnych.

Pamiętaj, tylko by poszczególne ruchy wykonywać od dołu ku górze – w przypadku szyi i czoła, zaś policzki i dekolt bardziej na boki, w stronę obojczyków i uszu. Natomiast okolice oczu masuj ruchami okrężnymi, od wewnątrz do zewnątrz – w kierunku skroni. Porządnie rozcieraj tzw. kurze łapki i lwią zmarszczkę (pomiędzy brwiami). 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 23 czerwca 2022

Flex Puzzler – kieszonkowa łamigłówka

Flex Puzzler to prosta – w swoim wyglądzie i działaniu – łamigłówka, której cel gry zawarty został raptem w jednym zdaniu. Brzmi zachęcająco? Owszem! Bo komu się chce czytać długie instrukcje i zgadywać, co autor miał na myśli?

Tutaj nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, w jaki sposób będziemy działać. Wystarczy wyginać Flex Puzzlera, czyli kolorowe klocki przytwierdzone do cieniutkiej gumki tak, by jego ułożenie odpowiadało rysunkowi w zadaniu. I nie chodzi o sam kształt (to byłoby zbyt proste!), a o układ kolorów, który musi być idealnie odwzorowany.

Owe klocki, które stanowią malutkie sześciany, można przekręcać i wyginać niemalże w każdą stronę. Piszę niemalże, ponieważ każdy z nich posiada jakby dwa nacięcia, które warunkują ich ruchliwość – ciężko to wyjaśnić pisemnie, mam więc nadzieję, że Ci z Was, którzy nie widzieli na żywo tej łamigłówki, dostrzegą to, o czym piszę na zdjęciach i zrozumieją, o co mi chodzi 😉

W każdym razie poszczególne sześciany można przekręcić i wygiąć tylko w tych kierunkach, na które pozwalają wspomniane nacięcia i elastyczna gumka. Dzięki temu trikowi z pozoru banalne zadanie jest nieco utrudnione.

Generalnie dużej filozofii tutaj nie ma i czasem wystarczy po prostu  wytrwałość w dążeniu do celu, by rozwiązać zagadkę.

Gdybym miała ocenić tę grę, powiedziałabym (szczerze z ręką na sercu), że spektakularnego efektu na mnie nie zrobiła. Czegoś mi w niej brakuje, jakiegoś takiego efektu – wow! Niemniej nie mogę powiedzieć, że jest to zła propozycja, bo ma przynajmniej kilka atutów…

Po pierwsze jest niewielkich rozmiarów – tak naprawdę samego Flex Puzzlera można wcisnąć do kieszeni. Z pudełkiem i mini książeczką z zadaniami raczej się tam nie zmieści, ale malutka torebka czy plecaczek spokojnie wystarczy. Łamigłówka ta więc idealnie nadaje się na wszelkie wycieczki, na zabijanie nudy podczas podróży w aucie czy autobusie, jakiejś poczekalni u lekarza, a nawet na szkolnej przerwie!

Po drugie gra może też służyć, jako zwykła zabawka, zajmująca ręce, którą wygina się w dowolne strony, nie zważając na rozwiązywanie poszczególnych zadań, co zaciekle praktykuje mój czteroletni syn – z racji wieku nie potrafi jeszcze rozwikłać łamigłówek, ale świetnie sobie radzi z własną inwencją twórczą 😉 Z tego też względu Flex Puzzler przypomina mi trochę popularną kostkę Rubika, którą też można układać bez celu – nie umiejąc zbudować nawet jednej ścianki.

Po trzecie, jak na łamigłówkę przystało, głowić się można w pojedynkę, a można to robić z kimś, próbując wspólnie rozwiązać zadania lub rywalizując ze sobą na przykład o to, kto ułoży Puzzlera szybciej lub dojdzie dalej (na wyższy poziom).

Po czwarte i chyba najważniejsze — rozwiązując zadania, zmuszamy nasze umysły do pracy, do logicznego myślenia, rozwijamy wyobraźnię przestrzenną i ćwiczymy koordynację wzrokowo-ruchową, co jest szczególnie ważne w przypadku dzieci.

Jeśli chodzi o poziom trudności to połowa wszystkich zadań, czyli czterdzieści z osiemdziesięciu (poziom początkujący i zaawansowany) nie sprawiły mi większych problemów i dość szybko potrafiłam je rozwiązać. Schody zaczęły się, dopiero gdy weszłam na poziom „ekspert”. Tutaj zdecydowanie zwolniłam 😊 ale dzięki temu nie mogę gry rzucić w kąt, twierdząc, że jest nudna, bo rozwikłałam już wszystkie łamigłówki.

Poza tym do każdego zadania można wielokrotnie wracać, bo szybko się zapomina – w jaki sposób wyginało się Flex Puzzlera, by ułożyć go tak, a nie inaczej – i to w zasadzie jest kolejny atut gry.

Tak więc reasumując, Flex Puzzler może nie powala na kolana, ale daje się lubić i jest fajnym sposobem na zajęcie rąk oraz głowy 😉  

Poziom początkujący

Poziom zaawansowany

Poziom ekspert

Poziom mistrz

Dodatkowe zadania

 

Podrzucam Wam też krótki filmik poglądowy, jak to się układa ;-)
https://www.facebook.com/W%20Roli%20Mamy%20-%20wrolimamy.pl/videos/1673349496365597/

Zdjęcia: Fizinka

Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Rebel.

 

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close