Pielęgnacja 11 września 2020

Jak myć dziecku uszy. Sprawdź, czy robisz to dobrze

Jak myć dziecku uszy, by nie zrobić mu krzywdy? Sprawa jest o tyle delikatna, że narosło wokół niej sporo niepotrzebnych mitów. W jednej wersji uszu wcale nie trzeba myć, w drugiej trzeba to robić codziennie. A prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku. 

Jak myć dziecku uszy – nie używaj patyczków! 

To pierwsza zasada, z którą trzeba się zapoznać. Co prawda jeszcze do niedawna patyczki były obowiązkowym elementem dziecięcej wyprawki, szczególnie te z kulką, która miała zapobiec zbyt głębokiemu wkładaniu patyczka do ucha, ale dziś technologia poszła do przodu. Zamiast gmerać dziecku w uchu, można użyć specjalnego preparatu, który rozprawi się z tym, co zalega zbyt głęboko. 

Najwygodniej jest umyć dziecku uszy przy kąpieli, wacikiem lub gąbką. Myjemy tylko zewnętrzną część ucha i skórę za nim. Jeśli będziemy robić to regularnie, nie powinno być problemów. Po takim zabiegu uszy trzeba osuszyć, najlepiej ręcznikiem lub pieluszką tetrową. 

 

Jeśli nie patyczek, to co?

Patyczek może się przydać do umycia zewnętrznego ucha, ale w żadnym razie nie powinno się wkładać go do środka. Internet podpowiada, żeby owinąć sobie palec wskazujący pieluszką i w ten sposób wyczyścić przewód słuchowy dziecka z nadmiaru woskowiny. Nie wiem, jak Wy, ale ja sobie tego nie wyobrażam. Jeśli macie szczupłe palce, nie ma problemu, może Wam się udać. Ja nie mam szans. 

Na szczęście jest i druga metoda – spray do uszu. Używa się go profilaktycznie raz w tygodniu. Rozpuszcza nadmiar woskowiny i ułatwia jej wypłynięcie na zewnątrz. To, co wypłynie, można zebrać z małżowiny wacikiem lub usunąć przy kąpieli. I ta metoda lepiej do mnie przemawia. 

 

Jak często myć uszy dziecku?

Tutaj zdania są bardzo mocno podzielone. Jedna frakcja głosi, że niemowlakowi to w ogóle nie potrzeba, bo i po co, on i tak się nie brudzi. Druga, ta bardziej radykalna, twierdzi, że czyszczenie uszu dziecku powinno się odbywać codziennie, bo przewody słuchowe powinny być czyste. 

Zatrzymajmy się na chwilę przy słowie „czyste”. Wbrew pozorom czyste to nie to samo, co wolne od woskowiny. Ona jest jak najbardziej potrzebna, by chronić przewód słuchowy np. przed bakteriami. Dopóki woskowina występuje w niedużej ilości, wszystko jest w porządku. 

Codzienne mycie uszu dziecka może doprowadzić do nadprodukcji woskowiny, bo jeśli będzie codziennie usuwana, organizm będzie starał się nadrobić braki. A używanie patyczków może doprowadzić do przesunięcia woskowiny w głąb ucha, zatkania przewodu słuchowego lub przebicia błony bębenkowej. 

Za najwłaściwsze uważa się dziś mycie uszu dziecku raz lub dwa razy w tygodniu. Ale wiecie – jeszcze 10 lat temu polecało się patyczki do uszu, więc z tymi zaleceniami to trzeba ostrożnie ;-) 

 

Jak myć dziecku uszy, żeby nie nalać wody do środka 

To pytanie, które dręczy zwłaszcza młodych rodziców, przekonanych, że zbyt głębokie zanurzenie dziecka na pewno spowoduje jakieś nieodwracalne zmiany, np. utratę słuchu, a może nawet dojdzie do podtopienia. 

Biorąc pod uwagę, że dziecko do porodu pływało sobie w wodach płodowych, chwilowa obecność wody w przewodzie słuchowym nie jest dla niego niebezpieczna, aczkolwiek może być nieprzyjemna. Podobnie jest z dorosłymi, którzy przecież nurkują i nie mają problemu z wodą w uszach. 

 

Nie zapominaj o skórze za uszami 

Kiedy mówimy o myciu uszu mamy na myśli wewnętrzną część małżowiny i wejście do przewodu słuchowego. O tylnej ścianie owej małżowiny i skóry tuż za nią jakoś się nie mówi. A szkoda, bo to bardzo delikatne i wrażliwe miejsce, a źle pielęgnowane będzie suche, podrażnione, swędzące. 

Bywa też odwrotnie – to w tym miejscu zbiera się mleko, które nie trafiło prosto do buzi, ale trochę obok. Tuż za uchem tworzy się wówczas brzydka biała skorupa. Nie jest to skóra dziecka, niemniej lepiej nie próbować jej zdrapywać. Wacik z ciepłą wodą powinien załatwić sprawę. Po umyciu to miejsce trzeba dokładnie osuszyć. Jeśli pozostanie wilgotne, może dojść do odparzenia. 

Czasem na zewnętrznej części ucha pojawia się skorupka zwana ciemieniuchą. Trzeba ją traktować tak samo, jak tę na główce dziecka, w żadnym razie nie zdrapywać. 

 

Zdjęcie: Pixabay

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W szkole 8 września 2020

Powrót do szkoły – jak przygotować dziecko do szkoły?

Zaczęło się. Rok szkolny ruszył, a wraz z nim nowe obowiązki i wyzwania, z którymi musi się zmierzyć Twoje dziecko. I w wielu sytuacjach nie ma znaczenia, czy dopiero zaczyna przygodę ze szkołą, czy do niej wraca po długiej, prawie półrocznej przerwie.

Szkoła budzi emocje

Tak jak Ty odczuwasz różne emocje związane z rozpoczęciem szkoły, tak samo Twojemu dziecku towarzyszą różne uczucia. I niekoniecznie są one takie same jak Twoje – może cieszysz się i czujesz entuzjazm, a dziecko może być niepewne, albo nawet przerażone. Lub zupełnie odwrotnie – Ty jesteś nastawiona negatywnie, a dziecko przeszczęśliwe.

Do szkoły chodzi dziecko

Co warto sobie uświadomić? Przede wszystkim to, że do szkoły chodzi dziecko, a nie Ty. Ty go tam ewentualnie jedynie zaprowadzasz. Potem radzi sobie samo. W tym roku w większości szkół rodzic nie ma wstępu do budynku placówki. Jako pedagog wiem z obserwacji, że dla części rodziców jest to wyjątkowo trudne. Nie otworzą dziecku szafki, nie rozbiorą, nie zasznurują butów, nie podprowadzą pod drzwi sali, nie rozpakują podręczników…itd. Jest to ciężkie dla tych dorosłych, którzy nie uświadomili sobie, że to NIE ONI chodzą do szkoły.

Wspieraj nie wyręczaj

Nie mogę pomóc swojemu dziecku? Możesz, ale zrób to mądrze. Nie pomożesz, wyręczając je. Najważniejsze, by dziecko nauczyć, a następnie pozwolić na samodzielność. Nie znaczy to, że masz od razu wypuścić malucha na głęboką wodę. Często rodzice dzielą się na tych, którzy od razu wymagają, albo wyręczają. Brakuje tego, co jest pomiędzy, czyli nauczenia dzieci wykonywania nowej czynności. Pokazuj, wyjaśniaj… cierpliwie, życzliwie, powoli, małymi krokami! Spakowanie tornistra do szkoły nie jest łatwe, jeśli nigdy wcześniej się tego nie robiło. Ale jeśli mama pokaże raz i drugi, jak to zrobić, a potem będzie czuwała nad tą czynnością, to po pewnym czasie, okaże się, że dziecko poradzi sobie z tym całkowicie samodzielnie.

Wielu rodziców robi mnóstwo rzeczy za dziecko – pakuje plecak, śniadanie wkłada do kieszeni tornistra, kompletuje zawartość worka na WF, odrabia lekcje, podkreśla tematy… Długo można by tak wymieniać. Jednocześnie czują się tym umęczeni, często pokrzykują i wypominają dzieciom, dlaczego nie robią tego same. Nie popełniaj tego błędu, naucz, pokaż, a potem… spijaj śmietankę. Siedmiolatek jest w stanie opanować szkolne obowiązki.

Błędy są okazją do nauki

Och, jak my lubimy przewidywać porażki naszych dzieci i nie dopuszczać by popełniały błędy, a to przecież na nich każdy się uczy. Nie zdejmuj z dziecka szansy, by samo mogło wyciągnąć wnioski. Ono musi budować własne doświadczanie – czasem będą to sukcesy i radości, a czasem porażki i smutki. Daj więc swojej latorośli przestrzeń – jeśli się samo potknie raz czy drugi, to bardziej na tym skorzysta, niż w sytuacji, gdy będziesz je wyprzedzała o krok i usuwała nawet najmniejsze kłody spod nóg. 

W tym miejscu muszę też wspomnieć o wygłaszanych „kazaniach” i naszych ulubionych tekstach typu „A nie mówiłam, gdybyś mnie posłuchał…”. Takie moralizowanie nic nie daje! Dziecko potrafi samo wyciągać wnioski i nie potrzebuje rodzicielskiego zrzędzenia. Krytykowanie i wypominanie błędów za to działa na niekorzyść relacji rodzic – dziecko. A dobra, trwała, życzliwa relacja jest w tym układzie na wagę złota.

Wiesz, że w przyrodzie musi być równowaga? To także dotyczy rodzicielstwa – im bardziej zależy rodzicowi, tym mniej zależy dziecku. Intuicyjnie pilnuj, by w taki sposób nie przechylać szali. Kojarzycie te sytuacje, gdy dziecku nagle przypomina się wieczorem, że miało coś zrobić, przygotować na następny dzień? Nadgorliwy rodzic wściekły od razu wsiądzie do samochodu i objedzie wszystkie nocne sklepy w okolicy, by znaleźć niezbędny do szkoły produkt. Znam to z autopsji! 😉 Jak myślisz, czego to nauczy dziecko? No właśnie! A taka sytuacja to dobry moment, by zapytać dziecko: Jaki masz pomysł, by poradzić sobie z tym problemem? Zaproponowane rozwiązanie może Cię zaskoczyć. Warto też wspólnie zastanowić się, jak uniknąć takiej sytuacji w przyszłości. Reasumując – wsłuchaj się w swoje dziecko, a nie myśl za nie. Pozwól mu na popełnianie błędów, ale jednocześnie naucz je myślenia, nakierowanego na szukanie rozwiązań.

Plany działania

I jeszcze na koniec chciałam Ci polecić mój tekst o planie dnia i o tym, jak przygotowanie go razem z dzieckiem, ułatwia codzienność. Uporządkowanie dziecku szeregu czynności, które musi wykonać, bardzo pomaga. Przydatne jest tworzenie też różnych list – co po kolei zrobić, co spakować, o czym pamiętać. Na drzwiach mojego domu wisi lista z wymienionymi rzeczami, które Aleks musi zabrać do szkoły: śniadanie, bidon, okulary, mundurek, klucze… bo z pamiętaniem o tych rzeczach często bywał problem. Taka lista pozwala skupić się na tym, co naprawdę istotne. Sprawdza się, więc i Wam gorąco ten sposób polecam. 

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Danka
Danka
1 miesiąc temu

Podpowiedź o stworzeniu plan dnia dla mego ośmiolatka to był dobry pomysł. Pomogło nam to w organizacji do zajęć w szkole ale również zajęć dodatkowych i spakowania do tornistra Smart Kid Belt. Niania, która go odbiera i przewozi na dodatkowe zajęcia nie ma fotelika więc szukaliśmy bezpiecznego i mobilnego rozwiązania, które nasza pociecha może mieć ze sobą w tornistrze.

Dania główne 7 września 2020

Spaghetti z cukinii i ryba a`la po grecku na szybko — przepisy, które się sprawdzą, gdy musisz zrobić obiad, a nie masz zbyt wiele czasu

Spaghetti z cukinii i ryba a`la po grecku na szybko to przepisy, które mogą się przydać. Ponieważ większość nas w tygodniu goni na złamanie karku, by zdążyć ze wszystkimi zadaniami, nie powinno dziwić, że szukamy różnych ułatwień w codzienności.

Szczególnie kłopotliwe może okazać się przygotowanie obiadu, gdy pracujemy do późnych, popołudniowych godzin. Jeśli wcześniej nie ma możliwości przygotowania posiłku do odgrzania, zawsze można skorzystać z przepisów na dania przyrządzone z zaoszczędzeniem czasu, nieco na skróty. Takim ułatwieniem może być np. gotowy sos najwyższej jakości, który nie tylko podkreśli smak dania, ale będzie do niego wartościowym dodatkiem. Dzięki temu można szybko stworzyć obiad lub kolację, które będą zdecydowanie zdrowsze od większości szybkich dań typu zupki chińskie, czy typowych fast foodów.

Spaghetti z cukinii i marchewki z sosem 

Spaghetti z cukinii to ciekawa alternatywa dla tradycyjnego makaronu. Cukinia to niskokaloryczne warzywo (15 kcal w 100 g), bogate w witaminy z grupy B, witaminę C oraz witaminę K i kwas foliowy. Zawiera także minerały: potas, sód, fosfor, wapń, miedź oraz mangan. Warto po nią jak najczęściej sięgać w sezonie, gdy jest najsmaczniejsza i najzdrowsza. 

Spaghetti z cukinii

Fot. Spaghetti z cukinii i marchewki z sosem / materiały prasowe

Składniki:

  • 1 opakowanie sosu spaghetti Łowicz
  • 3 duże marchewki
  • 1 cukinia
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki oleju rzepakowego

Przygotowanie:

  1. Marchewki obierz i pokrój wzdłuż w bardzo cienkie paseczki – najlepiej  obieraczką do warzyw. 
  2. Cukinię umyj, usuń nasiona i pokrój w długie cienkie paski. 
  3. Na patelnię wlej olej i wrzuć pokrojoną marchewkę. Podsmaż ją powoli, aż zmięknie. Dodaj pokrojoną cukinię.
  4. W osobnym naczyniu podgrzej sos i nałóż go na miękkie spaghetti warzywne. Podawaj na gorąco.

Ryba a ‘la po grecku w sosie słodko-kwaśnym

Ryba a`la po grecku to propozycję dania z rybą w roli głównej. Warto sięgać po ryby morskie nie tylko dla smaku. Proponowany w przepisie dorsz jest źródłem pełnowartościowego białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3, witaminy D, A, oraz B12. Nie brakuje w jego delikatnym mięsie składników mineralnych, takich jak potas, fosfor czy selen. 

Spaghetti z cukinii i marchewki z sosem ryba a lapo grecku 

Fot. Ryba a la po grecku/ materiały prasowe

Składniki:

  • 1 opakowanie sosu słodko-kwaśnego Łowicz
  • 500 g fileta z dorsza
  • 1 szklanka zielonej soczewicy
  • 1 pęczek natki pietruszki

Przygotowanie:

  1. Rybę ułóż w naczyniu do zapiekania. Polej sosem słodko-kwaśnym Łowicz. 
  2. W międzyczasie ugotuj soczewicę, tak aby była sypka (gotuj przez ok. 25 minut). Sól dodaj pod koniec gotowania. 
  3. Rybę zapiekaj 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Gotową rybę podawaj z soczewicą, całość posyp posiekaną natką.

 

Wpis powstał z wykorzystaniem przepisów z sosem Łowicz, które znajdziesz na stronie: https://mojlowicz.pl/

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close