Dom 28 października 2019

Zatkany zlew – jak odetkać, domowe sposoby

Jak odetkać zatkany zlew w kuchni lub w łazience to pytanie, które pada często. Ta mało komfortowa sytuacja, w której dochodzi do zatrzymania wody w odpływie, każdemu zdarzyła się choć raz. Przyczyn kłopotu może być kilka, podobnie jak sposobów na pozbycie się problematycznego zatoru.

Zatkany zlew w kuchni i łazience – przyczyny 

Woda w odpływie zlewu lub wanny zatrzymuje się, gdy coś blokuje drogę jej ujścia. Najczęściej to “coś” w łazience to włosy, patyczki higieniczne, które często utykają i trudno je wyciągnąć z odpływu, piasek z ubrań czy z obuwia. W kuchni do zatkanych rur odpływowych najczęściej trafiają resztki jedzenia z talerzy, a także tłuszcz zlewany z patelni po smażeniu. Nawarstwianie się w jednym miejscu takich drobnych przedmiotów czy substancji sprawia, że wąskie rury zatykają się i woda stoi. Gdy swobodny odpływ utrudniony jest przez dłuższy czas, i nic z tym nie robimy, pojawia się brzydki zapach, który trudno jest ignorować.  

Jak odetkać zatkany zlew – soda, ocet, cola; domowe sposoby

Domowe sposoby na to, jak odetkać zatkany zlew, są proste i często skuteczne. Zanim więc pobiegniecie do sklepu, by kupić nieobojętną dla środowiska “chemię” do udrażniania rur, spróbujecie znacznie łagodniejszych sposobów.  

1.Gumowa przepychaczka – mechaniczne działanie

Idę o zakład, że każdy wie, jak to “cudo” wygląda, ale nie każdy ma ją w domu. Taka zwykła zwykła, gumowa przepychaczka (czy też przepychacz) posiada ruchomą końcówkę pełniącą rolę pompy ssąco-tłoczącej – przykłada się ją do odpływu i konkretnymi ruchami udrażnia rurę. W większości przypadków przepychaczka działa bardzo dobrze, a w dodatku przedmiot lub substancja, która blokuje przepływ, zazwyczaj wypływa na zewnątrz zassana przez końcówkę.

2. Soda i ocet na zatkany zlew

Soda i ocet na zatkany zlew to prosty sposób na udrażnianie rur, który nie wymaga wiele zachodu. Wystarczy powędrować do kuchni, wziąć ocet i sodę oczyszczoną (proporcje 3:1), połączyć i od razu, zanim zacznie się pienić, wlać do odpływu. Po kwadransie oczekiwania wlej do niego cały czajnik wrzącej wody. Zator ze szczątków organicznych powinien się rozpuścić. To dobry sposób, gdy zator nie jest zbyt duży. Soda i ocet na zatkany zlew to jedna kombinacja. Zamiast octu można dodać ¾ szklanki soku z cytryny do sody, a po czasie przelać to wrzątkiem. 

3. Cola a zatkany zlew

To kolejny sposób na dość łagodne dla środowiska pozbycie się zatoru w rurach. Osławiona już cola wykorzystywana jest nie tylko do odrdzewiania i sprzątania, ale i udrażniania rur. Zawartość przynajmniej pół litrowej butelki coli wlewamy do odpływu i zostawiamy na jakiś czas (najlepiej na kilka godzin). Po tym zalewamy odpływ wrzącą wodą. Cola całkiem dobrze sobie radzi z tłuszczem, który często powoduje zatory, a wrząca woda rozcieńcza dodatkowo i ułatwia przepływ substancji.

Gdy powyższe sposoby nie okażą się skuteczne, wtedy trzeba sięgnąć po typowo chemiczne, często żrące środki do udrażniania. Podczas ich stosowania należy uważać, by nie wdychać oparów, oraz sprawdzić, czy można zastosować je w przypadku aluminiowych elementów. Jeśli nawet to nie pomoże, można wykorzystać specjalną śrubę do udrażniania (tzw. żmija, spirala, sprężyna) lub też w ostateczności zdemontować i oczyścić zatkany syfon.

Zatkany zlew – jak zapobiegać problemom?

Nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. Dlatego zwracajcie uwagę na to, co wrzucacie do komory zlewu i zadbajcie, by znalazło się w nim dodatkowe sitko zatrzymujące odpady. Innym, skutecznym sposobem jest zamontowanie specjalnego rozdrabniacza do odpadów. Taki “młynek” zapobiegnie tworzeniu się zatoru i zminimalizuje ryzyko jego powstania. Warto zabezpieczyć się w ten sposób i uniknąć kłopotliwej sytuacji w przyszłości. 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Ciąża i dziecko 25 października 2019

Czy dziecko musi jeść mięso?

 Czy dziecko musi jeść mięso? W tym roku minęło dwadzieścia pięć lat, odkąd ja rozstałam się z mięsem i mniej więcej sześć, odkąd nie je go moja dziesięcioletnia córka. Jesteście ciekawi, co z tego wynikło?

Czy dziecko musi jeść mięso?

Kiedy mniej więcej czteroletnia Duśka oświadczyła mi, że skoro ja nie jem mięsa, to ona też nie chce, w pierwszej kolejności spytałam o zdanie lekarza. Nasza rodzinna pani doktor zdobyła moje zaufanie już w pierwszym roku życia Duśki, więc i teraz zaufałam jej osądowi. Otóż zdaniem pani doktor, jeśli uda się stworzyć odpowiednio zbilansowaną dietę, dziecko może nie jeść mięsa. Trzeba tylko regularnie robić badania i pilnować poziomu żelaza, bo to spada jako pierwsze, gdy się odstawi mięso.

Dlaczego moje dziecko nie je mięsa?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że to była moja decyzja i że jako zdeklarowana wegetarianka nie wprowadziłam dziecku mięsa do diety. Otóż wprowadziłam. Nauczyłam się gotować mięso, ba – nauczyłam się nawet je kupować! Nawiązałam kontakty handlowo-towarzyskie ze sprzedawcą mięsa na naszym rodzimym bazarze i zawsze miałam dla Duśki świeżutkie polędwiczki wieprzowe. Nie wiem dokładnie, co to znaczy, ale były nietłuste i nieżylaste, więc chyba w porządku?

Oprócz tego gotowałam też jakieś warzywne zupki i wiecie co? Te bez mięsa zjadała bez mrugnięcia okiem, te mięsne… hmm… tatuś kończył :P Podobnie było ze słoiczkami – bezmięsne w całości i natychmiast. Mięsnymi pluła. Geny? Czy może fakt, że nie jadłam mięsa w ciąży miał na to wpływ? 

Mój stosunek do mięsa jest, jaki jest. Krótko mówiąc – negatywny. Po prostu to, co teraz można kupić w sklepach, nawet tych rzekomo lepszych, moim zdaniem nie zasługuje na miano mięsa. To jakiś substytut, który może przez chwilę koło mięsa leżał, a może i nie. Sporo zmieniło się już na etapie hodowli zwierząt. Kiedyś krówki po łące chodziły, trawkę jadły, spokojnie przeżuwały, ogonem od much się ogarniały, a teraz? Stoją w boksie, paszę jedzą, mleko dają, a na koniec i tak idą do ubojni. Nie przekonuje mnie to. Z wieprzami jest podobnie, aczkolwiek one po łąkach nigdy nie biegały. Ale obawiam się, że pokrzywy z obierkami nikt już im nie tłucze. Nie te czasy… Nie widzę nic wartościowego w mięsie, więc przemocą dziecku nie wmuszam. Tyle.

Mięso w diecie dziecka, czy na pewno jest zdrowe?

Moim zdaniem, nie, bo to nie to mięso, co kiedyś, ale mnie wierzyć nie musicie. Podparłam się więc wujkiem Google, który uczynnie podpowiedział mi, że w dobie obfitości jedzenia w sklepach i suplementów diety w aptekach, dzieci bardzo rzadko cierpią na niedobory składników odżywczych (problemem, o ile można to tak nazwać, są dzieci niedożywione, pochodzące z biednych rodzin), natomiast często cierpią na nadmiary. Najczęściej w diecie dziecka jest za dużo cukrów prostych, tłuszczy oraz właśnie białka zwierzęcego, które wcale nie jest takie zdrowe, jak można by przypuszczać. Ponoć nadmiar owego białka może być rakotwórczy. Nie panikujcie, „może” nie znaczy „musi”. Niemniej jednak warto trochę przystopować, jeśli dziecko je mięso trzy razy dziennie. Ponadto nadmiar białka zwierzęcego podnosi poziom cholesterolu.

Białko zwierzęce, czy na pewno jest niezbędne w diecie?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że organizm ludzki nie przyswaja białek. Tak po prostu – nie. Potrzebujemy nie tyle białek, ile znajdujących się w nich aminokwasów. To z nich organizm sam sobie buduje białka. A aminokwasy są nie tylko w białku mięsnym, roślinnym też. Różnica polega jedynie na tym, że białka mięsne na ogół zawierają wszystkie niezbędne aminokwasy, białka roślinne wybiórczo i dlatego trzeba się trochę napracować przy komponowaniu diety. Poza tym warto pamiętać, że białko zwierzęce, to też mleko, ser, jaja, ryby… Ryby moje dziecko je. Ja też. To taki kompromis. Chociaż ostatnio coś mi płakała, że nie chce jeść ryb, bo one kiedyś pływały… będzie dorosła, przejdzie na weganizm jak nic!

Dieta wegetariańska u dziecka, a wyniki krwi

No i tu Was zaskoczę. To moje dziecię, które nie dość, że nie je mięsa, to w ogóle je niewiele i raczej wybiórczo, ma zdecydowanie lepszą morfologię niż ja, która staram się, by na moim talerzu nie brakowało zarówno jaj, ryb, jak i warzyw i owoców. Co nie znaczy, że lekceważę dietę mojego dziecka. Podsuwam owoce, soki, produkty sojowe (no wiecie, to białko roślinne jednak się przydaje), ale przymykam oczy na słabość do kajzerek. Badamy się regularnie. Sporo też rozmawiam z Duśką na temat jej zmieniających się potrzeb w kontekście okresu dojrzewania. Dajemy radę. Bez mięsa.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Zdrowie 24 października 2019

Objawy nowotworu u dzieci – to powinien wiedzieć każdy rodzic

Objawy nowotworu u dzieci to trudny temat, ale nie warto udawać, że problem nie istnieje. Co prawda to wrzesień jest miesiącem świadomości chorób nowotworowych u dzieci, ale nie ma złego czasu na wyczulenie w temacie potencjalnego niebezpieczeństwa.

I wcale nie chodzi o to, by kogokolwiek straszyć, ale prawda jest taka, że nadal zbyt wiele dzieci (ale także dorosłych), trafia w ręce specjalistów zbyt późno, by podjąć skuteczne leczenie. Statystyki pokazują, że w Polsce rozpoznanie nowotworów dziecięcych następuje najczęściej w zaawansowanym stadium raka, czyli III i IV stopniu. 

Wiedza i świadomość zagrożenia, jakim są różnego typu nowotwory – niektóre występują głównie u najmłodszych pacjentów –  pozwalają wyłapać niepokojące sygnały od razu w momencie, gdy zaczyna się dziać coś niedobrego. Rodzice mają taki “wewnętrzny radar” który w pierwszej kolejności pozwala zauważyć zmiany w wyglądzie czy zachowaniu dziecka. Korzystajmy z tego, ponieważ nowotwory u dzieci atakują znienacka i przez długi czas choroby stan ogólny dziecka zazwyczaj jest dobry. Czasem też sami lekarze bagatelizują pewne powtarzające się objawy, których ignorować nie powinni, lub problem traktują wybiórczo, nie wykonując badania fizykalnego ciała. Ale to już temat na inną rozmowę. 

Możliwe objawy nowotworu u dzieci – to powinien wiedzieć każdy rodzic

Dzieci chorują na różne typy nowotworów. Najczęściej pojawia się  białaczka (26% wszystkich chorób nowotworowych wieku dziecięcego), guzy mózgu (22%), kolejno nowotwory układu krwiotwórczego (16%), i inne nowotwory lite (30%) Co roku aż 1200 – 1300 dzieci dotyczy diagnoza nowotworu złośliwego. 

Każdy z nowotworów mieć odmienny przebieg, powikłania, ale nieleczony zawsze oznacza najgorsze – śmierć. Kompleksowa terapia wpływa na to, że 70-80% chorujących na nowotwory dzieci zostaje wyleczonych. Dlatego tak ważna jest profilaktyka i jak najwcześniejsza skuteczna diagnostyka.  

Nowotwory mogą dawać pewne niespecyficzne objawy, które powinny zaniepokoić czujnych rodziców. Oto te, których nie wolno ignorować:

Ból – towarzyszą mu często: mniejsza aktywność dziecka, osłabienie, drażliwość. Ból narasta w czasie, a leki przeciwbólowe przestają pomagać. Szczególnie utrzymujące się bóle głowy (zwłaszcza po przebudzeniu oraz z towarzyszącymi im wymiotami, nudnościami) są wskazaniem do konsultacji z lekarzem. Bóle brzucha mogą mieć związek z szybko rosnącym guzem w jamie brzusznej.

Gorączka – często współwystępuje z osłabieniem, bólami kostnymi, powiększeniem węzłów chłonnych, śledziony lub wątroby. Gorączka przy nowotworach bywa oporna na działanie leków przeciwgorączkowych , może trwać ponad dwa tygodnie lub nawracać bez wyraźnej przyczyny.

Kaszel – uporczywy kaszel bez związku z infekcją może świadczyć o rozwoju guza w śródpiersiu.

Zmiany w wyglądzie – wszelkie guzy, deformacje, narośla, opuchlizny, asymetrie, powiększenie węzłów chłonnych, zez, znamiona barwnikowe.

Inne objawy – uporczywe biegunki, zaparcia, krwawienia, wielomocz, krwiomocz, skąpomocz, pojawiające się bez przyczyn siniaki, zaburzenia równowagi.

Objawy mogą być różne i w większości przypadków nie świadczą o chorobie nowotworowej, ale mogą być efektem innych, czasem błahych problemów zdrowotnych. Niemniej im większa czujność, tym mniejsze ryzyko i każdą niepokojącą i przedłużającą się zmianę należy skonsultować z lekarzem. Mądrze jest dmuchać na zimne, bo wcześnie wykryty nowotwór daje duże szanse na powodzenie leczenia. 

 

źródło: zwrotnikraka.pl

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close