Zdrowie 18 lipca 2019

Zaparcia u dzieci – jak sobie z nimi radzić?

Zaparcia u dzieci to często spotykana przypadłość – chyba każdy maluch choć raz w życiu borykał się z tym problemem. Zazwyczaj zaparcia pojawiają się raz na jakiś czas i nie powodują wielu przykrości. Ale zdarzają się sytuacje, w których dziecko cierpi bardzo często, odczuwa dyskomfort i ból. Jakie są najczęstsze przyczyny zaparcia u dzieci i jak sobie z nimi radzić?

Zaparcia u dzieci  – objawy  

Zaparciami określamy problem z wypróżnieniami pojawiającymi się mniej niż dwa razy w tygodniu lub takimi, które powodują u dziecka ból i wiążą się z wielkim wysiłkiem. Zaparcia mogą objawiać się twardymi, zbitymi stolcami, brudzeniem bielizny, śladami krwi w kale, bólem, a co za tym idzie, także niechęcią do skorzystania z toalety w obawie przed nieprzyjemnym wypróżnieniem.

Zaparcia u dzieci – przyczyny

Zaparcia u dzieci spowodowane są najczęściej: 

  • błędami dietetycznymi – spożywanie pokarmów ubogich w błonnik, zbyt małą ilością płynów w codziennej diecie;
  • problemami na tle emocjonalnym – towarzyszący dziecku stres w trudnych dla niego sytuacjach – nauka korzystania z nocnika, rozpoczęcie nauki w przedszkolu lub szkole, itp;
  • przejściem z karmienia piersią na karmienie mlekiem modyfikowanym;  
  • istniejącymi chorobami, np: choroba Hirshsprunga, niedoczynność tarczycy, celiakia, choroby układu nerwowego i mięśniowego;
  • brakiem aktywności fizycznej u dziecka.

Zaparcia u dzieci – sposoby na kłopoty z wypróżnianiem

Rodzice mają do dyspozycji kilka sprawdzonych sposobów na zaparcia u dzieci. Warto wypróbować je i stwierdzić, czy przyniosły one wyraźną poprawę. W przypadku przedłużających się problemów, bezwzględnie należy odwiedzić lekarza pediatrę. Przy długo trwających i dokuczliwych zaparciach, lekarz może przepisać dziecku syropy lub czopki, które ułatwiają wypróżnianie, jednak nie jest to metoda idealna. Trzeba wiedzieć, że jelita “wyręczane” w pracy przez substancje z leków przyzwyczają się do nich i jeszcze bardziej się rozleniwią. A przecież chodzi o to, by pomóc tylko doraźnie i uregulować naturalny rytm wypróżnień. Pediatra może też zlecić wykonanie dziecku badań lub skieruje je do innego specjalisty, psychologa lub dietetyka.

Zanim jednak rodzic sięgnie po leki, powinien zadbać o kilka rzeczy:

Dieta bogata w błonnik

Błonnik przyspiesza perystaltykę jelit i rozluźnia konsystencję kału. W diecie dziecka, w zależności od jego wieku, nie powinno zabraknąć:

  • warzyw – szczególnie buraków, kalafiora, brokułów, kapusty, warzyw strączkowych . Ale unikajmy gotowanej marchwi i ryżu, które działają zapierająco.
  • owoców – suszonych owoców, śliwek, jabłek, malin, pomarańczy, kiwi. Lepiej zrezygnować z bananów.  
  • produktów pełnoziarnistych – pestek dyni czy słonecznika, pieczywa z ziarnami, płatków owsianych, kasz, brązowego ryżu, makaronu razowego.
  • Jednocześnie dziecko powinno pić odpowiednią ilość płynów, by rozluźnić stolec. Nadmiar błonnika bez wystarczającej ilość wody może powodować pogorszenie problemu. 

Unikać należy z niezdrowych przekąsek typu chipsy i słodyczy (szczególnie czekolady i kakao), białego “dmuchanego” pieczywa, dużej ilości tłuszczów zwierzęcych.

 

Bezcenne probiotyki 

Probiotyki, czyli dobre bakterie, są niezbędne do prawidłowej pracy jelit. To jest szczególnie potrzebne, gdy dziecko przechodziło leczenie antybiotykami, które niszczą zarówno złe, jak i dobre bakterie w organizmie. Nie licząc produktów aptecznych, żywe kultury bakterii znajdziemy w kefirach czy jogurtach, za którymi dzieci zazwyczaj przepadają. 

 

Trening wypróżniania i nagradzanie dziecka

Warto nauczyć malucha, że wypróżnianie jest rzeczą naturalną i dobrze, by odbywało się regularnie. Warto sadzać dziecko na nocnik lub sedes, o stałych porach (najlepiej po posiłku), by wyrobić odpowiedni nawyk. Oczywiście towarzyszące temu dobre słowo i nagrody (drobnostki – naklejki, jakaś przyjemność) powinny zachęcić malucha do podjęcia wysiłku. 

 

Zorganizowanie dziecku aktywności fizycznej

Ruch doskonale poprawia pracę jelit, które sprawniej przesuwają masę kałową, nie dopuszczając do jej szkodliwego zalegania.

Im szybciej rodzic wprowadza powyższe zasady, tym szybciej uda się załagodzić problem. Kał, który długo zalega w jelitach nie tylko powoduje kłopot podczas wypróżnienia, ale przyczynia się do zatruwania organizmu produktami przemiany materii. Jelita mają m.in. za zadanie usuwać szkodliwe i niepotrzebne substancje z organizmu – bez wypróżnień stają się toksyczną “przechowalnią”. Ważne, by nie ignorować problemu licząc, że dziecko samo z niego wyrośnie. Pamiętajmy, że trudno jest się pozbyć zaparć, które się utrwalą i mogą stanowić problem przez długie lata.

 źródło: mp.pl

 

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Joannaalicja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
alicja
Gość
alicja

U mnie dziecko od małego miało zaparcia, od bobasa. Teraz jak ma 8 lat to w końcu możemy mu pomoc i podajemy mu preparat intesta z maslanem sodu. Jest naprawdę lepiej, staramy się tez by pił duzo wody, bo jest to kluczowe w diecie.

Joanna
Gość
Joanna

U nas Zuzia miała zaparcia, kiedy poszła do przedszkola. Nie wiem czy to był bardziej problem emocjonalny czy tak zmiana diety podziałała ale przez kilka dni się nie załatwiała i pojawił się silny ból brzucha i było jej niedobrze. Na początku myślałam, że jak spokojnie posiedzi w łazience to w końcu się załatwi ale był tylko płacz. Poszlam do lekarza i kazał wykupić czopki dla dzieci eva/qu bambini, bo działają miejscowo i nie przeczyszczają. Po namowach zaaplikowałam czopek i po kilku minutach Zuzia się normalnie bez płaczu zalatwiła. Problem się znowu powtórzył po kilku tygodniach, więc podałam kolejny czopek. Potem… Czytaj więcej »

Desery 15 lipca 2019

Kwiaty cukinii w cieście naleśnikowym na słodko

Kwiaty cukinii w cieście naleśnikowym to moje ostatnie objawienie. Szukałam przepisu prostego, ale robiącego odpowiednie wrażenie zarówno w smaku, jak i w wyglądzie. A że kwiaty cukinii akurat miałam pod ręką, po prostu musiałam sprawdzić, jak to wszystko wyjdzie. A wyszło i pięknie i pysznie. Koniecznie spróbujcie tego sami.

Faszerowane kwiaty cukinii w cieście naleśnikowym – przepis

Przepis na faszerowane kwiaty cukinii w cieście naleśnikowym jest śmiesznie prosty. Jeśli potraficie – a myślę, że potraficie na pewno – zrobić dobre naleśniki, z cukinią pójdzie Wam jak po maśle. 

Potrzebujemy:

  • kilka (5-6) kwiatów cukinii – ilość ciasta zależy od ich wielkości,
  • nadzienie – domowy dżem lub twarożek z miękkimi owocami (byleby nie potrzebowały więcej niż kilku minut do usmażenia).

kwiaty cukinii w cieście naleśnikowym

 

Składniki na ciasto naleśnikowe na usmażenie 5-6 kwiatów: 

  • 1 jajko,
  • 0,5 szklanki mleka,
  • 0,5 szklanki mąki,
  • woda, by ciasto nie było zbyt gęste,
  • szczypta soli,
  • cukier waniliowy dla smaku,
  • olej do smażenia – sporo, bo kwiaty smażymy na głębokim tłuszczu.

Faszerowane kwiaty cukinii w cieście naleśnikowym – wykonanie

  1. Powyższe składniki podaję “na oko” – ciasto powinno być bardziej gęste niż na naleśniki, żeby nie spłynęło z kwiatów, zanim włożycie je do naczynia z olejem. Mieszam jajko z mlekiem, dosypuję przesianą mąkę ze szczyptą soli i cukrem waniliowym, dolewam wody, by  ciasto nie było zbyt gęste i włączam mikser. Pożądana konsystencja musi przypominać gęstą śmietanę. Większość z Was zapewne również ciasto naleśnikowe robi “na oko” więc doskonale zauważycie, czego trzeba dać mniej lub więcej (proporcje mogą się różnić w zależności od rodzaju mąki i pożądanej gęstości ciasta). Odstawiam ciasto na 20 minut do lodówki – zalecają tak spece od gotowania, więc tego się trzymam.
  2. Gdy ciasto “odpoczywa” w lodówce, zajmuję się oczyszczaniem kwiatów. Delikatnie rozchylam płatki cukinii, usuwam ewentualnych mieszkańców (czarne robaczki) i płuczę w miseczce z wodą. Odsączam je, żeby były możliwie suche i nadziewam delikatnie wybranym nadzieniem – ja miałam domowy dżem z całymi wiśniami – niebo w gębie!
  3. Podgrzewam olej w wysokim garnuszku, żeby kwiaty można było całe zanurzyć we wrzątku. Każdy nadziany kwiat z osobna zanurzam w cieście i wrzucam na wrzący olej. Wyciągam, gdy ciasto robi się złote i chrupiące. W moim przypadku olej chwilę po włożeniu kwiatów trochę pryskał, może to kwestia obecności dżemu?
  4. Usmażone kwiaty na chwilę odkładam na ręcznik papierowy, by odsączyć nadmiar tłuszczu i przekładam na talerz. Jem od razu, ciepłe i pachnące – takie są najlepsze!

kwiaty cukinii w cieście

Nie wiem, do czego mogę porównać ich smak – coś jak słodkie owocowe racuchy z kwiatowym posmakiem. Mnie moja kombinacja zachwyciła – pyszne i pachnące, do tego wyglądają fantastycznie. 

Tym samym sposobem można potraktować kwiaty dyni. A i farsz nie musi być słodki – w internecie jest sporo przepisów na faszerowane kwiaty cukinii w cieście naleśnikowym w wersji na ostro czy słono (np. twarożek z ziołami), które (bez dosypywania cukru waniliowego do ciasta) sprawdzą się równie dobrze.

Fot. Żaklina Kańczucka

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Emocje 12 lipca 2019

Coś, czego nie powinniśmy robić, jeśli chcemy wychować szczęśliwego człowieka

Zastanawiacie się czasem, jakie chcielibyście żeby było Wasze dziecko w dorosłym życiu? Ja marzę o tym, by mój syn był szczęśliwym i wierzącym w siebie, szanującym innych człowiekiem. Jak wychować pewne siebie dziecko?

Zazwyczaj jest nam nie w smak, gdy maluchy się buntują i nie chcą zrobić tego, czego od nich w danej chwili oczekujemy. Większość rodziców chciałoby mieć grzeczne, posłuszne i miłe dzieci. Takie osoby są też dobrze widziane przez nauczycieli w szkole – wzorowi, ułożeni i spokojni uczniowie.

Czyli ogólnie rzecz biorąc mamy pewną sprzeczność – posiadanie grzecznego, potulnego dziecka, z którego wyrośnie przebojowy, odważny i asertywny dorosły. No ale jak? Ma się ono nagle zmienić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki?

Dlaczego niektórzy dorośli nie potrafią przeciwstawić się czemuś, z czym się nie zgadzają? Zawsze płyną z prądem i nigdy niczego głośno nie kwestionują, choć by chcieli? Boją się przedstawić własne zdanie i bronić swoich przekonań?

No właśnie dlatego! Może zostali tego nauczeni?

Przez całe życie byli przekonywani, że niegrzecznie jest się sprzeciwiać rodzicom, a osób starszych trzeba pokornie słuchać. Nieraz zostali skrzyczani, dostali karę, oberwali klapsa, gdy się nie słuchali. I tak jako dzieci zaczynali przyswajać, że lepiej się nie buntować. Odkąd pamiętali, spełniali oczekiwania innych, bo bali się odrzucenia, krytycznych opinii na swój temat. Będąc grzecznymi i przytakując jak pacynka, byli doceniani, lubiani i kochani.

Jeśli chcecie, żeby Wasze dzieci były pewne siebie i świadome swoich mocnych stron, zatrzymajcie się za każdym razem, gdy chcecie krzykiem zmusić je do zrobienia czegoś. Zahamujcie, gdy chcecie użyć argumentu „Bo tak! Bo ja tak mówię”.

Czy to oznacza, że mamy dzieciom na wszystko pozwalać?

Nie, nie tędy droga. Chodzi o to, by nie traktować je jak istoty pozbawione rozumu, tylko próbować w inny sposób rozwiązywać konkretne sytuacje. Wyjaśniać, z jakiego powodu ważne jest dla nas, żeby coś zrobiły. Tłumaczyć i przekonywać używając różnych argumentów, jednocześnie pokazując konsekwencje, jakie może ponieść, gdy czegoś nie zrobi. I nie mam tu na myśli kary, tylko naturalnych następstw decyzji. Wtedy dziecko czuje, że jest traktowane z szacunkiem.

Stwarzajmy naszym pociechom okazje do dokonywania wyborów i brania pod uwagę ich zdania. Stopniowo, wraz z ich wiekiem poszerzajmy zakres spraw, w których mogą się wypowiedzieć. Zgadzajmy się na wybieranie tego, co akurat w danym momencie jest dla nich ważne, nawet jeżeli nie do końca to aprobujemy. Wtedy jest to szkoła życia — pozwolenie na ponoszenie konsekwencji własnych wyborów i ale i pomoc w wyciąganiu z nich wniosków na przyszłość.

Czy jest to proste?

Oczywiście, że nie! Łatwiej i szybciej odnieść natychmiastowy skutek, gdy krzykiem zmusimy dziecko.

Tylko pytanie – na czym nam rodzicom zależy? Na posiadaniu idealnego dziecka? A może na wychowaniu myślącego niezależnego człowieka, który nie czuje się ani lepszy, ani gorszy od innych, okazującego szacunek do potrzeb innych osób, ale jednocześnie umiejącego wyrazić swoje zdanie i własne potrzeby? 

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Elżbieta
Gość
Elżbieta

Krzyk nie jest dobrym narzędziem wychowawczym. Najlepiej sprawdza się szczera rozmowa z dzieckiem. Nie zawsze przynosi ona oczekiwane rezultaty, ale prowadzi do rozwoju dziecka. Pozwólmy zatem dzieciom na dyskusje. Niech same uczą się na bledach.

Elżbieta
Gość
Elżbieta

Posiadanie własnego zdania przez dziecko nie jest wykroczeniem. Musi ono, jednak pamiętać przy wyrażaniu swojej opini o pewnym wyczuciu i szacunku, który należy się każdemu.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close