Niegrzeczne dziecko – jak sobie z nim poradzić?


Co zrobić kiedy mamy w domu niegrzeczne dziecko? Kary już dawno przestały działać, groźby i krzyki nie przynoszą rezultatu, a my rwiemy włosy z głowy, świecimy oczami za dziecko i najchętniej zakopalibyśmy się pod ziemię. Stawiamy przed dzieckiem wiele wyzwań, oczekujemy od niego posłuszeństwa i liczmy na to, że bez najmniejszego sprzeciwu wykona to, o co prosimy. Nasze oczekiwania zderzają się z rzeczywistością i zastanawiamy się gdzie podział się nasz autorytet.

Autorytet budujemy od samego początku, od momentu kiedy dziecko zaczyna nas obserwować. Gdy nauczy się analizować to, co wokół niego się dzieje często natrafia na wiele sprzeczności. To właśnie one są kluczem w rozwiązaniu problemów gdy mamy w domu niegrzeczne dziecko. W zasadzie można powiedzieć, że wina leży po naszej stronie. W wielu przypadkach zaczyna się to bardzo wcześnie.

Jak wyegzekwować od niego by założyło kapcie skoro mama chodzi boso, by nie krzyczało, jak tata podnosi głos? Nikt chyba nie lubi jeść w samotności, więc dlaczego sadzamy dziecko przy stole, a sami jemy w międzyczasie? Autorytet odbieramy sobie My, kiedy robimy zupełnie coś innego niż sami oczekujemy. Rodzic nie może być hipokrytą – jak można mówić nastolatkowi, że ma nie palić papierosów bo są szkodliwe ściskając jednego w ręku? Dzieci nie są głupie, analizują i widzą, że rodzic nie jest autentyczny. Często szukamy wymówek w stosunku do rodziny, znajomych czy przełożonych, wiemy że robić czegoś nie wolno, ale przymykamy na to oko – dlaczego nie przymkniemy, gdy dziecko zachowa się podobnie? Oczywiście możemy żyć w myśl powiedzenia „co można wojewodzie…”, ale nasze dziecko też kiedyś nim będzie (i co wtedy pokaże?).

Nie tylko to co robimy, wpływa na zachowanie naszej pociechy. Równie ważne jest to, co mówimy. Kiedy tłumaczymy dziecku o szacunku do dorosłych to nie dopuszczajmy do tego by było ono świadkiem sprzeczki dotyczącej np nieporozumień z teściową. Skoro za nią nie przepadasz i okazujesz to przy dzuecku to dlaczego wysyłasz je by ją odwiedziło – sprzeczny komunikat. Można przytoczyć wiele przykładów, ale najważniejsze w tym wszystkim to być wiarygodnym. Więc zanim podsumujesz zachowanie swojego dziecka zastanów się czy nieświadomie nie dajesz mu takiego przykładu. Jeśli tak to znaczy, że Twój małolat jest bardzo posłuszny, w końcu robi dokładnie to co Ty :)

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. od początku jasne zasady, konsekwencja spokój i miłość

  2. nie ma niegrzecznych dzieci! :)

  3. Milena ile ma Twoje dziecko? Tak szczerze dajesz radę z tym przestrzeganiem zasad? Zawsze?

    1. no właśnie!!! już to widzę jak wszystkie mamuśki takie konsekwentne i zawsze a to zawsze przestrzegają zasad…

    2. Wiem ze sa takie ze daja radę, tylko jesli tak to ja prosze o wskazowki bo ja nie raz przegrywam z konsekwencja

  4. Nie ma niegrxecznych dzieci ;)

  5. A co to oznacza niegrzeczne dziecko?

    1. Odpowiedź znajduje się w tekście ;)

    2. W takim razie zgodnie z tekstem powinno być napisane: “nieposłuszne”. Inną sprawą jest to czy dziecko zawsze powinno zachowywać się tak jak sobie tego życzymy czy nie.

  6. No wlasnie u nas tez to sie zdarza coraz czesciej :/

  7. coraz częściej ostatnio :) ale rzadko działa

  8. Zdarza się. Dzisiaj powiedziałam młodemu że jak nie upora się z lekcjami zanim ja sprzątnę mieszkanie to szlaban na tydzień na tableta. Siedział i co chwilę mial jakiś problem – to głodny, to do łazienki, to znowu coś – nerwy mi puściły

  9. Nie wiem czy to szantaż. Tez się nad tym zastanawiałam ale myślę sobie ze to bardzie uczenie dziecka konsekwencji czynów. Nagradzanie za dobre zachowanie. Myślę że to nic zlego

  10. czasami sie nie da inaczej aj azawsez małemu mowie ze jak nie posprzata zabawek to je wyrzuce i faktcznie raz w kkoszu wyladowlaly

  11. wysprzatal az sie kurzylo;p

  12. nie wime moze i to nie wychowawcze ale wisi mi to dziala i to wazne swoja droga bez przesady to jak my ma my te dzieci inaczej wychowywac

  13. nie zasez zgadzam sie z psychologami i uwazam z e nie stety ale jak im wiatr zawieje takie wysuwaja teorei

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

…w bólu rodzić będziesz. Kobiety nie mogą liczyć na znieczulenie?


Korzystałyście ze znieczulenia zewnątrzoponowego w trakcie porodu? Gdy rodziłam, ale było to prawie sześć lat temu, szpitale dzieliły się na te, w których: nie można było dostać znieczulenia; można było, tylko trzeba było za nie zapłacić; znieczulenie zewnątrzoponowe na życzenie było za darmo. W rezultacie szłam na porodówkę z kopertą (było w niej chyba 600 zł, nie pamiętam dokładnie) – wprawdzie ze znieczulenia nie skorzystałam, ale świadomość, że mogłam, była dla mnie ważna.

Co się zmieniło od tego czasu?
W 2012 roku minister zdrowia obiecał bezpłatne znieczulenie na życzenie KAŻDEJ rodzącej. Trzy lata później „Dziennik Gazeta Prawna” podaje, że na większości polskich porodówek (bo aż 64 procent) kobieta nie może jednak liczyć na znieczulenie podczas porodu. Czyli dostęp do tego rodzaju znieczulenia zależy od szpitala, który wcale nie ma obowiązku jego wykonywania. Pewne jest natomiast to, że obecnie szpitale nie mogą pobierać opłaty za tę usługę.

Czy w XXI wieku przyjściu na świat dziecka musi towarzyszyć cierpienie?

Wielu z nas nie wyobraża sobie leczenia zębów bez znieczulenia, lub nie zażycia tabletki przeciwbólowej, gdy boli głowa – dlaczego więc bagatelizować ból podczas porodu? Powinnam więc zapytać nie CZY, ale CZYM i JAK znieczulać bóle porodowe.

Aby zmniejszyć ból można wykonywać skoki na piłce, korzystać z krzesła porodowego, stosować techniki oddechowe i relaksacyjne, okłady, masaże –  są to tak zwane sposoby niefarmakologiczne. Czasem to jednak nie wystarcza.

Pojawienie się w położnictwie znieczulenia zewnątrzoponowego (ZZO) było przełomem – obecnie uważane jest za najefektywniejszą i najskuteczniejszą formę zniesienia czucia bólu i nie podważa się celowości jego wykonania. Eliminuje ból, ale nie zaburza odczuwania skurczów macicy, co pozwala na aktywne uczestnictwo w porodzie. W wielu krajach jest to wręcz standardowe działanie, a zniesienie bólu porodowego jest priorytetem dla anestezjologów w położnictwie. Stosowanie znieczulenia ma zarówno zalety (np. zmniejszane są niekorzystne reakcje rodzącej na ból i stres, czy bardziej świadome jej uczestniczenie w porodzie) jak i trzeba się liczyć z działaniami niepożądanymi, które mogą się także pojawić (np. znieczulenie może wpływać na czas trwania porodu, jego przebieg oraz na sposób jego ukończenia).

Dlaczego więc w tak wielu szpitalach ZZO jest niedostępne?

Znieczulenie może wykonać tylko lekarz anestezjolog. Głównym problemem może być jego brak – jest jedynym lekarzem o tej specjalizacji na porodówce, lub co gorsza dyżuruje międzyoddziałowo. I nie chodzi tylko o wkłucie się, lekarz jest wyłączony w tym czasie z innych zabiegów na minimum 30 minut .Kobieta rodząca siłami natury zagryzie zęby i jakoś sobie z bólem poradzi, a przy nagłym cięciu cesarskim obecność anestezjologa jest już niezbędna.

Fot. Salim Fadhley/ CC BY

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Przeszlam przez dwa porody i w oby dwu sytuacjach, a bylo to CC, otrzymalam znieczulenie bez komplikacji i zapytań z żadnych ze stron ani nie placilam za nie.

  2. Ja pytałam przed porodem czy byłaby taka możliwość – nie :-( brak anastazjologów poza tym nawet gdyby to 500zł taka przyjemność.

    1. Nie rozumiem jak nie ma anastezjologa w szpitalu ….

    2. u mnie też nie było anestezjologa:( i pomimo tego, że dziecko duże, bo 4300 nie mogłam liczyć na znieczulenie

    3. Karolina Zaba, zdziwiłabyś sie bo nawet w carmel, Ny jak rodziłam to nie było. Gdy juz pod koniec zażądałam znieczulenia a zanim anestezjolog i lekarz dotarli było juz za późno aby dostać epidural

    4. Malgorzata a ktory lekarz odbieral Ci porod? Mi od razu powiedzieli ze do danego cm juz nie podaja epiduralu ale caly czas pytalo czy chce. Jak mialam 5cm rozwarcia to powiedzialam zeby wezwalo anestezjologa i w ciagu 5min byl u mnie na sali.

    5. Karolina Zaba, dr Janusz R. ale jego wspólnik był wtedy na dyżurze. Nie było go nawet na oddziale ani anestezjologa. Pielęgniarki zle oceniły sytuacje bo myślały ze bede rodzic cała noc a ja w ciagu kilku godzin przeszłam z 2 cm do 8 i było juz za późno. Jak sie zorientowały to dam dr R przyjechał i anestezjolog tez ale było juz za późno. Co sie nsmeczylam na żywca to nigdy nie zapomnę. Cały poród od przyjęcia do trzymania Eryka w ramionach trwał ok 7 godzin.

  3. Tak. Przy pierwszym. Z drugim nie zdążyli.

  4. Z całym szacunkiem Małgorzata ale czy słyszałaś o CC bez znieczulenia albo żeby ktoś musiał dopłacać aby nie wykonano mu operacji bez znieczulenia?
    Pierwszy poród ze znieczuleniem a raczej jedna dawką, drugiej nie dostałam bo zaczęło dziecku spadać tętno i aby sprawę przyspieszyć lekarz zabronił dokładać drugiej, nie znam się wiec nie wiem czy rzeczywiście tak to działa ale po godzinie urodziłam .
    Położna próbowała mnie zniechęcić do znieczulenia ale byłam zdecydowana i dostałam bez problemu.
    Na drugi poród jechałam z nastawieniem ze jak odmówią mi znieczulenia to natychmiast jadę do drugiego szpitala, plan się nie powiódł bo jak już mnie przyjęto (dużo nieplanowanych CC i brak lekarza na izbie przyjęć) to miałam 8 cm rozwarcia i po 30 min synek był na świecie ( zanim się zdążyłam przebrać miałam już bóle parte i czułam główkę…)

  5. No chyba ze mowa o pn to nie mam nic do dodania w tym temacie :-)

  6. Tu mowa o zzo do porodu siłami natury… oczywiście, że do cc problemu nie ma ze znieczuleniem.

  7. tak korzystalam i nie zaluje decyzji, po ponad 40 godz skurczow bylam zmeczona, wiec poprosilam o znieczulenie

  8. W szpitalu, w którym ja rodziłam znieczulenie jest na życzenie. Jednakże ja osobiście skorzystać nie mogłam, bo mam małopłytkowść a tuż przed porodem płytki spadły do takiej wartości, że wykluczały znieczulenie (jeszcze w trakcie 19 godzinnego porodu sprawdzali mi płytki czy ewentualnie mi się nie podniosły by zakwalifikować mnie do zzo) ale w zamian położna starała się zrobić wszystko by pomóc mi złagodzić ból, między innymi długi czas spędziłam pod prysznicem i korzystałam z gazu rozweselajacego

  9. Ja miałam 2 cesarki i znieczulenie ogólne

  10. Moje skurcze trwały od wtorku a dopiero w sobotę rano mała przyszła na świat. 4 dni… Nie wyobrażam sobie w tej sytuacji rodzić bez znieczulenia. Na szczęście tam gdzie rodzilam o znieczulenie wystarczy poprosić, gdy się czuje, że już jest potrzebne. Dodam, ze nie było to w Polsce. Przeraża mnie fakt, ze w naszym kraju to jest ciągle luksus… Bardzo trafne porównanie ze z nieczuleniem przy wizycie U dentysty

  11. W szpitalu brodnowskim znieczulenie dostałam bez żadnego problemu, położna chyba nawet sama zapytała czy będę chciała :) Rodziłam dwa lata temu a cały poród od przyjazdu do szpitala do zobaczenia synka trwał 5 godzin :)

  12. Miałam cc i znieczulenie miejscowe i tak czułam jak mnie tną…. bo słabo jeszcze działało wiec….

    1. Bo to nie polega na tym żeby nie czuć że tną tylko na tym żeby nie czuć bólu…ą nie wierzę że dałaś się pokroić jak cię bolało.

    2. Hmmmmm….mina pielęgniarki jak ściskałam jej rękę była bezcenna…jak już szyli było ok początek nie był miły. ….a ból…co jest…bo jak ja skurczy nie czułam wiec dla jednego może być ból dla drugiego nie

    3. Ą wystarczyło powiedzieć :-D

    4. Przeżyłam :-) mówili że zaraz zacznie działać haha więcej nie będę tego przeżywać wiec jest ok :-)

  13. U mnie skonczylo sie cc ale jak pytalam przed porodem o możliwość znieczulenia do pn powiedziano mi ze tylko w określony ch godzinach od 6 do poludnia bo potem anest. Nie ma. Dlatego wybralam klinike. W klinice jak doszlo do lelkkiego rozwarcia proponowano mi znieczulenie ale odmowilam bo ból byl znosny. Potem niestety cc.

  14. W szpitalu w którym rodziłam w ogóle nie było możliwości wykonania zzo.

  15. Ja miałam przy pierwszym porodzie

  16. Ja skorzystałam, dostępne było bez problemu.

  17. Nie miałam niestety takiej mozliwosci:( gdyby była na pewno bym skorzystała rodziłam 21 godz

  18. polecam Śląski Instytut Matki i Noworodka, na dzień dobry zostałam zapytana czy chce znieczulenie , szpital przyjazny matkom i dzieciom

  19. Przy pierwszym i drugim porodzie odpowiedziano mi uśmiechem na twarzy, że niestety nie mogę na to liczyć.

  20. była możliwość bez problemu, ale niestety okazało się, że mam za blisko kręgi osadzone(jakoś tak)i niestety nie mogłam mieć zzo:)

  21. 6 lat temu był z tym problem. Znieczulenie kosztowało( o ile dobrze pamiętam) 800 albo 900 zł, ale i tak anestezjologa nie było…

  22. W Poznaniu, nikt mnie ani słowem o znieczulenie nie zapytał. Zarówno przy wywiadzie ogólnym w czasie przyjęcia do szpitala, jak i pózniej w trakcie porodu, ktory trwał 20h. takiego cierpienia nie zapomnę do konca zycia.

  23. Rodziłam 3 kę dzieci bez znieczulenia…przy dwójce ostatnich miałam możliwość n8e skorzystałam. …; )))lub nie zdazylam ; )))

  24. Przy żadnym z 3 porodów nie miałam żadnego znieczulenia.Nawet nie miałam okazji o nim pomyśleć. Koleżanka, która rodziła kilka dni po mnie doświadczyła pamiętnej chwili – mogła się nawdychać wspomagacza – szpital właśnie po raz pierwszy kupił to ustrojstwo.

  25. Miałam to szczęście rodzić w Irlandii więc o znieczulenie to personel mnie pytał, oczywiście oczywiście wzięłam bez zastanowienia ☺

  26. Ja miałam z musu 2 cesarki. Przy pierwszej pamiętam każdą długą minutę zaś przy drugiej mnie uśpili bo była robiona w ostatnim momencie. Mogę tylko powiedzieć że w szpitalu Bielańskim miałam dobrą opiekę

  27. Po cholere znieczulenia tak czy siak i tak boli…

  28. U mnie w szpitalu tez nie ma takiej mozliwosci, obydwa porody bez znieczulenia

  29. Dostałam znieczulenie a po jakimś czasie i tak pojechałam na cc niestety przymus

  30. Kasia Szefler

    hmmm niby nie mogą pobierać opłat a jak zapytalibyśmy rodzących i ja również mogę powiedzieć, że w wielu szpitalach musisz kupić tzw cegiełkę żeby dostać znieczulenie… a za darmo to można awanturę dostać… ja żałuję,że nie dostałam znieczulenia… od pierwszych skurczów do urodzenia minęło 60 godzin i na końcu naprawdę nie miałam siły cieszyć się porodem, a jedyne co pamiętam to koszmarny ból po oxy…

  31. Amestezjolog byl przy cesarce wiec nie mialam mozliwosci skorzystac

  32. nie chcialam zadnego znieczulenia ani przyspieszacza

  33. Ja rodziłam bez znieczulenia. Jak poprosiłam o coś przeciwbólowego to usłyszałam, že narazie nic nie dostane, bo za 30 min będzie zmiana na dyżurze, a jak już ta zmiana nastąpiła, po ok godzinie to usłyszałam, że już za późno, bo rodzę i tak przez kolejną godzinę się męczyłam.

    1. Niestety. Za drugim razem o mało co nie urodziłam na korytarzu w oczekiwaniu na panią doktor, która się zjawiła po 40 min. Gdyby nie to, ze jak wysiadła z windy to stałam wykręcona z bólu to bym była piąta w kolejce do gabinetu. Okazało się, że już rodziłam. 15 min po wyjeździe z gabinetu na porodówkę na świecie pojawił się Antoś.

    2. O ludzie, co za kraj. Którego szpitala unikać?

    3. Na Gdańskiej Zaspie, ale to jeden z lepszych w 3mieście jeżeli chodzi o opiekę nad noworodkami.

  34. Nie zdążyłam dostać znieczulenia. Z 2 cm na 10 cm przeszłam w kwadrans i dostałam partych. Miałam szczęście + duża dawka oksy niestety.

  35. Ja też byłam na gazie ;-) poza tym kilka razy prysznic i masaże. No i mogłam sobie wybierać pozycję w jakiej było mi najwygodniej – nikt nie narzucał mi leżenia na plecach – przez jakiś czas leżałam też z piłką na łóżku i się na niej bujałam – a rodziłam na klęcząco. ZZO nie mogłam ze względu na małopłytkowść.

  36. Kiedy poprosilam o gaz polozna powiedziala mi ze najpierw lekarz musi WSTAĆ (rodzilam w nocy) rano polozne sie zmienily i ta druga juz nie potrzebowala zgody lekarza na podanie gazu. Ale poniewaz gaz nic nie pomogl poprosilam o cos innego. Dostalam dolargan po godzinie bo oczywiscie lekarz jeszcze spał. Dodam ze od przybycia do szpitala musialam lezec bo wody mi w domu odeszly i lezalam pod kroplowka z oksytocyną.

  37. Ja mialam oksytocyne w obu porodach i zero znieczulenia

  38. Ja tylko oksytocyna w obu porodach

  39. Ja rodziłam bez żadnych znieczulen i gazów i mimo że ból był straszny to po wszystkim juz nie bolało i była super :-)

  40. Mam wrazenie ze od czasu kiedy rodzily nasze matki i babki nic sie nie zmienilo. Szpital w Piasecznie nie mial mi nic do zaoferowania co usmierzyloby bol. Bylam zdana na siebie. Znieczulenia nie dostalam bo anestezjolog byl przy cc. Bol straszny. Moj krzyk bylo slychac chyba w calym szpitalu. Niestety to przezycie odebralo nam czesciowo radosc z przyjscia dziecka na swiat

  41. też miałam te obawy przed wbijaniem w kręgosłup i urodziłam bez znieczulenia ale źle nie było mogłabym rodzić bez problemu gorzej z wizytą u dentysty omijam bardzo szerokim łukiem bryyy

  42. W obu przypadkach rodziłam bez znieczulenia. I u mnie tak jak i u pani Anny gorzej z wizytą u dentysty tej bije się bardziej niż porodu.

  43. A ja skorzystałam ze znieczulenia w Galway( Irlandia). Drugi raz, jeśli będzie taka możliwość, też skorzystam. Trochę obawiałam się uczucua bezwładnych nóg, ale nie bylo źle, raczej dziwnie, bo były strasznie ciężkie;) Poza tym przed samym porodem porządnie się wyspałam- nieocenione dwie godziny po bezsennej nocy;)

  44. Tez rodzilam w Dublinie ale na znieczulenie po prostu nie bylo czasu- przyjechalam na izbe przyjec z pelnym rozwarciem ;)

  45. Ja przy pierwszym nic, z drugą nieplanowana cesarka, coś okropnego!

    1. Ja tez mialam nieplanowana cesarke :( bol okropny od tego zastrzyku w kregoslup, na sama mysl zgrzytam zebami,a minelo 8 lat prawie.

    2. Biedna, rozumiem doskonale! Nie mogłam się długo pozbierać.

  46. Rodzilam dwa razy z znieczuleniem. Nie taki diabel straszny jak go maluja

  47. Za pierwszym razem rodziłam w szpitalu, w którym zzo nie było dostępne. Za drugim wtargnęłam na porodówkę z pełnym rozwarciem, więc nawet gdybym chciała, to nie było na to czasu. :-P

  48. Jeden poród bez znieczulenia,jeden z zzo i cesarka pod narkozą. Nie wspominam źle pierwszego porodu,ale znieczulenie dało mi komfort i spokój. Samo wkłucie, choć było kilka podejść nie było niczym strasznym.

  49. Ja miałam w kręgosłup przed cc. Tak chciałam się pozbćc bolesnych skurczy po oksyticynie, ze wbijania igły w kręgosłup nie czułam :)

  50. U mnie nie było juz czasu na to :)

  51. Rodzilam bez znieczulenia pomimo, ze polozna proponowala. Drugi raz tez nie chce.

  52. Rodzilam ze znieczuleniem dozylnym. Dostalam w kroplowke. Moja polozna odradzala mi w kregoslup. Podzielalam jej zdanie. Polecam taki wybor znieczulenia. A co najwazniejszenie nie wydluza ostatniego etapu porodu:-)

  53. Dobrze byłoby, gdyby kobieta zawsze miała prawo sama o tym zadecydować. Niestety nie zawsze to możliwe.

  54. Rodziłam naturalnie, czyli bez żadnego znieczulenia.
    Kiedyś czytałam, że jakakolwiek ingerencja w poród (podanie oksytocyny, znieczulenie itd.), dyskwalifikuje go jako naturalny. W sumie, coś w tym jest ;)

  55. Bez znieczulenia i musze przyznac ze myslalam ze bedzie gorzej. Nastepnym razem tez chce bez :)

    1. Ja też bez znieczulenia rodziłam. Balam się, ale własśnie nie było aż tak źle jak teraz na to patrze. W sumie to ciesze się, że nie było żadnych komplikacji i mogłam urodzić sama.

  56. ja mialam bite dwa razy przy dwoch cc w kregoslup, za drugim razem nie zadziałało :( no ale ogolnie jak sie czlowiek potem czuje, masakra :(

  57. Rodzilam ze znieczuleniem( najpierw gaz, pozniej igla w plecy) w Luleå (szwecja). Dodam, ze musielismy wywolac porod poniewaz mimo silnych skurczy i odejscia wod (3 doby wczesniej) nie mialam rozwarcia, po kilku probach wywolania porodu lekami mialam przerwy miedzy skurczami 20 sekundowe przez bite 5 godzin zanim cokolwiek zaczelo sie dziac :P i po 14h od podania pierwszego leku urodzila sie moja cora :)

  58. Przed porodem chciałam znieczulenie, bałam sie jak nie wiem. Wyszło tak ze w chwili gdy miałam poczekać na anestezjologa bo był na cc zaczęły sie parte i nim przyszedł to dziecko miałam juz w ramionach. Da sie przeżyć, lekko nie było wiadomo ze ból ogromny ale przy drugim dziecku chyba jednak zrezygnuje ze znieczulenia:) tez mam dreszcze na sama myśl o tej igle w kręgosłup, poza tym nie zawsze znieczulenie działa jak powinno, mojej koleżance zadziałało tylko na jedna stronę ciała:)

  59. A ja nie wyobrażam sobie porodu bez znieczulenia. W sumie miałam je i nawet nie wiedziałam że mi wkula igle. Dla mnie koszmar sam poród i cieszę się że zakończył się cc.

  60. mama co nie wroci na porodowke

    Gdy mnie przyjmowali do szpitala odrazu mowilam ze strasznie boje sie bolu i ze chce znieczulenie mialam powiedziane ze nie ma problemu bo jest anastyzjolog a jestem jedyna co rodzi ale gdy im o tym przypomnialam gdy juz nie wytrzymywalam z bolu uslyszalam tylko “zamknij morde” z reszta slyszalam to przez cale 18 godz porodu a jedynym przyspieszaczem byly masarze szyjki macicy co 30 min a gdy zaczelo dziecko wychodzic polozna stwierdzila “no bzykac sie dala rade a dziecka nie ma sily na swiat wypchnac” i lekarz kazal jej ciac i poczolam jak tnie mi krocze bez skurczu a lekarz skoczul mi z lokciami na brzuch pozniej byla krytyka bo lozysko sie porwalo i bylam lyzeczkowana i szyta bez znieczulenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Nazywam się Miliard!


Nazywam się Miliard, w oryginale  „One Billion Rising”, to akcja która dziś zjednoczyła ludzi na całym świecie, w ponad 200 krajach. Bez względu na wiek i płeć, protestowano na placach miast, w galeriach handlowych czy dworcach, przeciwko przemocy.

“One Billion Rising” to szeroko zakrojona akcja, która na celu ma zwrócenie uwagi na problem przemocy. Nie chodzi tu jedynie o przemoc fizyczną, ale również seksualną, psychiczną czy emocjonalną.

14 lutego, to przewrotna data, bo stała się właśnie symbolicznym dniem tej akcji. Nie tylko słodko, czerwono i walentynkowo. Inaczej, bo niejednoznacznie. Pamiętajmy że  przemoc wiele ma imion.

Ja również wzięłam w niej udział, najpierw stanęłam obok, jako reporter, chwilę później odbierałam to wszystko jako kobieta, która może kiedyś stać się ofiarą przemocy. Akcja zmusiła do refleksji poprzez kolorowy i ekspresyjny taniec różnych grup, przyciągnęła gapiów, którzy musieli zapytać o powód. Świetnie spełniła swój cel, każdy mówił o jednym, jak pomóc ofiarom. W rozmowie z jedną z uczestniczek akcji, Dorotą, padło poniższe stwierdzenie – takie spotkania dają pretekst do rozmowy, są o wiele skuteczniejsze niż ulotki, które leżą w wielu miejscach. Ulotki się opatrzyły, nie są specjalnie popularne, a przez takie spotkania możemy głośno mówić o przemocy względem kobiet i dzieci, a także co jest szczególnym problemem – wobec osób niepełnosprawnych. Nie można również zapominać o tym, że mężczyźni również stają się ofiarami agresji ze strony kobiet, ale wstydzą się o tym komukolwiek mówić.

Tańczymy, aby pokazać, że problem istnieje, a poprzez to chcemy wesprzeć te osoby, które potrzebują pomocy, a nie wiedzą dokąd po nią się udać. Te słowa chyba najlepiej oddają charakter dzisiejszego spotkania. Kto z Was, Drodzy Czytelnicy, wiedział o “One Billion Rising”, i kto zatańczył dziś przeciwko przemocy?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Nienawidzę Walentynek!


Wielkimi krokami zbliża się to mdłe święto zakochanych. A wraz z nim magiczne pytania “a co robisz w Walentynki”? Oooo, jak cudownie! A przepraszam, co mogę robić? Rano wstanę, zajmę się sobą, dziećmi, domem. Ugotuję obiad, posprzątam po obiedzie, a następnie po dzieciach i mężu też. Może zaszaleję i usiądę z książką w ręku, a na koniec pójdę spać. Tylko tyle i aż tyle, dzień jak co dzień.

Nie lubię Walentynek. Ba! Wręcz ich nienawidzę! Za te kiczowate, wstrętnie czerwone (opcjonalnie różowe) naciapane wszędzie serduszka. Za te “ochy”i “achy” oraz “ajlofjusołmacz” i “ajlofjutu” dobiegające z każdej strony do moich uszu. Za te słodkie, aż do porzygu komedie romantyczne

Nienawidzę Walentynek, ot tak, po prostu jak i z konkretnego powodu. Nie hołduję “hamerykańskim” przyzwyczajeniom, więc nie zamieniam się w romantyczkę na ten jeden dzień w roku. Podobnie, jak nie zachwycam się rozbieganymi za cukierkami dziećmi, poprzebieranymi za “halołinowe” stwory. Tak się akurat składa, że jestem Polką, “co gorsza” mającą świadomość tego, skąd wywodzi się moja kultura. I nawet domieszka “obcej” krwi nie sprawia, że przerzucę połowę sklepów w mieście, szukając prezentu dla drugiej połowy. Bo przecież żeby tu o samą miłość chodziło! Nie zamierzam napędzać koniunktury, inni walentynkowicze chętnie czynią to za mnie. Nie wiem, ja po prostu tego nie czuję. I nie potrzebuję zrozumieć przykładu jednodniowego szczebiotania i spacerków za rączki, gdy na co dzień rządzi brak szacunku i kłamstwa wypowiadane w żywe oczy.

Gdybyście próbowali doszukać się mego nastawienia w jakiejś miłosnej traumie, to nie posiadam takowej. Natomiast jakże pięknie by było, aby ta wszechobecna miłość, tak intensywnie przeżywana każdego 14 dnia lutego, była widoczna na co dzień, a nie tylko od święta. Czego sobie i Wam życzę.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Też nie znoszę Walentynek. Sztuczne święto. Aż mnie mdli od tych wszystkich serduszek… I u mnie ta niechęć też nie wynika z jakiejś traumy ;)

  2. Żaklina Kańczucka

    Jak to dobrze, że nie jestem jedyna :)

  3. Dołączam sie ale mi to ani nie przeszkadza ani jakoś nie wkurza jeśli komuś to potrzebne i poczuje sie lepiej to proszę bardzo. Ja co prawda sie przygotowałam kupiłam sobie piwko i wypożyczyłam książkę :) Mam tylko cichą nadzieje ze moje bąble pójdą szybko spać .

    1. OOo… i to jest plan! Ja mam w zanadrzu Martini only form me! :)

  4. Pamiętam czasy, gdy nie było Walentynek. Taka stara jestem ;) Mamy swoje własne święto miłości, w super momencie roku – Noc Kupały, najkrótsza noc w roku (pożyczona przez chrześcijaństwo i nazwana Nocą Świętego Jana). Ale to na Frajertynkach biznes zbija pieniądze.

  5. Alicja Malinowska Można nie lubić tego dnia ale zaraz obrażać ludzi?
    My nie obrzucamy się drogimi prezentami, ale zazwyczaj mąż przynosi po kwiatku albo serduszku dla mnie i dziewczynek, potem jemy szczególną kolację i wszyscy mają frajdę. Jeśli to czyni nas frajerami, niech Ci będzie.

  6. Znienawidzilem walentynki.Jestem 36 letnim,żonatym facetem.Na walentynki kupiłem małżonce płytę linkin park.Wiem,że lubi tą kapelę(bynajmniej tak mówiła i często słuchała ich kawałków).Fajna płyta z bonusowym dvd z koncertu.Włączyła rano płytę i powiedziała,że nie podoba się jej.Od rana foch.Szlag mnie trafia dosłownie.Pretensje,że nie mogę się napić alkoholu(niestety antybiotyki biorę).I wogóle,żygać się chce.Masakra kto to pseudo święto wymyślił?A co miałem kupić kolejną kiczowatą poduszeczkę w kształcie serduszka?
    Ja jakbym dostał płytkę Metallica to bym pod sam sufit skakał z radości.
    A w dupie mam te walentynki.

    1. https://www.youtube.com/watch?v=SzsDHtzx6tI
      może nie od żony i nie jest to płyta, ale za to ze szczerego serca :) oby kolejne walentynki były udane :)

  7. Lubię ale nie obchodzę ich jakoś wyjątkowo. Symbolicznie

  8. Przereklamowane, napompowane przez rynek. Już tu pisałam, że mamy swoje święto miłości – w najkrótszą noc w roku, Noc Kupały. Tyle, że nikt na tym nie zarobi ;) 

  9. Dla nas Walentynki przestały istnieć 7 lat temu, całkowicie i bez skrupułów przejął je nasz syn

    1. a dla mnie to rocznica utworzenia Armii Krajowej :) jestem wypaczonym historykiem ;)

    2. Z ręką na sercu nie wiedziałam… Boże jaka wiocha ?

    3. Michalina zawsze jest czas nadrobić pewne luki ;)

    4. U nas też świętujemy urodziny naszego synka ;)

    5. Wszystkiego najlepszego dla synka :)

  10. Nie obchodzimy jednego dnia , cały rok się kochamy i szanujemy .

    1. Tak jest , bez zbędnych ceregieli .

  11. Obchodzę. To jest dzień psychicznie chorych czyli mój :-)

    1. jakaś taka nieszkodliwa ta choroba ;)

  12. Mi to swieto jest obojetne innu jak chcą niech świętują ja w jakis szczegolny sposob nie czcze tego dnia z wyjatkiem tego roku gdyz w naszym mieście została zorganizowana akcja zakochani w pomaganiu sa rozne atrakcje akcje dzieki ktorym zbieramy na leczenie i rehabilitację jednego ze Skierniewiczan. Planujemy isc całą rodzinką na przedstawienie Pinokio grane przez truskawkowych rodziców

  13. My przestaliśmy go obchodzić rok temu gdy odeszła bliska osoba naszym sercom

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku