Boże Narodzenie 20 grudnia 2014

Proste i szybkie ciasteczka

Przepis na proste i szybkie ciasteczka to idealne rozwiązanie dla zapracowanych i tych, którzy w świątecznej gonitwie mają coraz mniej czasu na pracochłonne smakołyki. A gdyby tak wyczarować z nich coś innego niż klasyczne kółeczka, serduszka czy gwiazdki….?

Składniki:

  • 250 gram mąki pszennej
  • 100 gram masła (lub margaryny)
  • 100 gram cukru pudru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • opcjonalnie kilka kropel olejku np waniliowego (ja dodałam cukier wanilinowy)

Wykonanie:

1. Na stolnicy siekam masło z mąką, następnie kolejno dodaję pozostałe składniki. Ciasto dokładnie wyrabiam.

2. Wkładam na 10-15 minut do lodówki (lub krócej do zamrażalnika) – lekko schłodzone lepiej się wałkuje.

3. Na podsypanej mąką stolnicy wałkuję ciasto (zazwyczaj na grubość nie większą jak pół centymetra) i wykrawam foremkami wzory.

Gotowe piekę w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku kilka minut (do zarumienienia).
Czas pieczenia zależny jest od grubości i wielkości ciasteczek. Podczas układania na blachę wyłożoną papierem do pieczenia warto pamiętać by piec ciastezka podobnej wielkości

Słodkości do kawy i mleka

Aby trochę uatrakcyjnić ciasteczka przed pieczeniem wykrawam prostokąty grubości kubka/ filiżanki (dość długie, by ciasteczko utrzymało się później na brzegu).

CIMG1883

CIMG1888

CIMG1905

CIMG1907

O choinka

 Z ciasteczkowych gwiazdek różniej wielkości można zrobić choinkę. Do sklejania kolejnych warstw oraz do dekoracji użyłam lukru królewskiego oraz kolorowego cukru.

Przygotowanie kolorowego cukru jest bardzo proste – do pudełeczka lub woreczka wsypuję zwykły cukier, odrobinę barwnika spożywczego w proszku oraz kroplę wody. Całość energicznie mieszam.

CIMG1884

CIMG1895

CIMG1897

CIMG1902

 

Powyższe pomysły można wykorzystać również do pierniczków i innych ciasteczek.

Zdjęcia: (nie)Magda(lena)

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kamińska
Milena kamińska
7 lat temu

Mniam a właśnie miałam szukać w necie przepisu bo chce zrobić z dzieciaczkami

Asia Jo
7 lat temu

muszę wypróbować :)

Historie 18 grudnia 2014

Terroryści laktacyjni – kim są naprawdę?

Terroryzm to bardzo mocne słowo, niestety obecnie często spotykane we wszelakich mediach. Ostatnio słowo to dostało nowy przydomek “laktacyjny”. W internecie od pewnego czasu trwają walki o uznanie karmienia piersią w miejscach publicznych, toczą się spory w sprawie nowych zaleceń Ministra Zdrowia. Od dawna  trwa również debata na temat wyższości karmienia piersią nad butelką, i odwrotnie.

Kim są zatem terroryści laktacyjni?

Personel szpitala

Temat bliski mi czasowo. Trzy dni temu, na świat przyszła nasza córka. Dodam, że rodziłam siłami natury, a pierworodnego karmiłam piersią dwa lata. Zatem od początku nastawiona jestem na karmienie piersią.  Nie podejrzewałam jednak, że już w szpitalu spotkam się z takim terrorem.
Po pierwsze dowiedziałam się, że po kąpieli dzieci są dokarmiane sztucznie. Powiedziałam, że sobie tego nie życzę. Usłyszałam, że to dla dobra dziecka, bo lepiej przetrawi wody płodowe. “Uświadomiono” mnie, że mam mało mleka – dodam ze byłam zaledwie 12 godzin po porodzie. Następnego dnia rano, lekarz uznał, że poranna glukoza dziecka jest niska dlatego zlecił dokarmianie.
Może glukoza jest niska, może tego pokarmu nie jest jeszcze tak dużo, no ale przecież w dniu porodu jadłam tylko kolację – to ja się pytam z czego ma go być dużo? Poza tym, mała z czasem sama ustawi “pod siebie” laktację, pokarmu będzie tyle ile potrzeba.

Na koniec dodam tylko cytat położnej – “”bo jak się noworodka dokarmi to dłużej śpi i nie płacze” – wtf?

Ciocio-babcie, czyli bliższa i dalsza rodzina

Chyba każda z mam może podać przykłady, kiedy to wszelakie ciocie czy babcie próbowały wmówić, ze dziecko nie dojada, że trzeba dokarmić, bo przecież płacze.
Mnie też to spotkało przy pierwszym dziecku, ale dałam do zrozumienia, że to moje dziecko i znam je lepiej. Zresztą nie ma się im co dziwić bo kiedy one były świeżo upieczonymi mamami, królowało sztuczne mleko, jako najlepszy sposób karmienia dziecka. Od tego czasu na szczęście wiele się zmieniło i idzie, mam nadzieję, ku lepszemu.

Motłoch

News dnia – matka karmiąca została wyrzucona z centrum handlowego.  No ja się pytam – a gdzie miała go nakarmić, w toalecie? Mnie także zdarzało się karmić publicznie, zawsze robiłam to chowając się i zasłaniając to i owo. Nigdy nie wystawiałam się na widok publiczny z piersiami na wierzchu. Zgodzę się, że wielu panów może widok karmiącej matki z nagim kawałkiem piersi wprawić w zakłopotanie, ale czy to jest powód by zakazywać karmienia?  Proponuję na wzór jednego ze szwedzkich sklepów meblowych, zrobić pokój dla matki z dzieckiem. Tam będzie  można spokojnie malca przebrać, nakarmić.  Prócz tego zorganizować co jakiś czas miejsca specjalnie dla mam z dzieckiem, by mogły się schować przed sądnymi oczami.

Noworodek

Oj tak, to jest dopiero mały laktacyjny terrorysta – ale najwspanialszy jaki może być! Ciągle mu mało i jakby mógł to pierś mamy ssałby 24/24 h. Jest to wspaniałe uczucie wiedząc, ze można dać tej malej istocie fragment siebie, że jest to czas, którego nikt nam nie odbierze.

Ja poddaję się tylko tej małej terrorystce – mam nadzieję, że przed nami droga mlekiem i miodem płynąca.

Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kamińska
Milena kamińska
7 lat temu

Ja też przeżyłam terroryzm tylko że w moim przypadku było tak : ja chciałam karmić syn nie chciał złapać piersi ryczał wył z głodu nie chcieli dokarmić dokarmiałam po kryjomu i gdy nerwy opadły mały załapał o co chodzi i karmiłam 1.5 roku to w skrócie wcześniej pisałam wierszem moją historię. Poza tym karmiłam w muejscach publicznych dyskretnie ale nie przejmowałam się tym co mówią inni jeśli kogoś to gorszy to niech nie patrzy.

Magda
Magda
7 lat temu

Ja karmiłam 2,5 roku i nie widziałam w tym nic złego. W miejscach publicznych robiłam to dyskretnie. Największym problemem dla innych było chyba to, że tak długo córkę karmię. Ja czułam taką potrzebę, córka zresztą też i nie zamierzałam tego przerywać tylko i wyłącznie przez to, że inni na to krzywo patrzą. Poza tym w ostatnim czasie karmienia nie zdarzało nam się tego robić przy innych bo dostawała cycusia raczej w nocy kiedy się przebudzała i jak wracałam z pracy. NIkt tego nie widział ale wiedząc o tym był zniesmaczony. Zastanawiam się czasem czemu na matkę karmiącą dłużej niż pół… Czytaj więcej »

Rachela
Rachela
7 lat temu
Reply to  Magda

Ja znam jeszcze matkę, która karmi butelką bo taka jest moda…
Nie podjęła się próby karmienia piersią, bo nie chce być uwiązana – a czy nieustanne przygotowywanie mieszanki, wyparzenie to też przecież uwiązanie.

Agnieszka
Agnieszka
7 lat temu

Miesiąc temu urodziłam bliźnięta i mialam podobne doswiadczenia w szpitalu. Nawet doradca laktacyjny nie bardzo wierzył że dam radę karmić bliźnięta, a ja jakoś karmię i nie mam zamiaru przestawać:)

Rachela
Rachela
7 lat temu
Reply to  Agnieszka

Przede wszystkim gratuluję :)
W karmieniu to nasze nastawienie jest najważniejsze, przykro, że mimo tylu badań personel nadal nie wierzy i woli uśpić na noc cały korytarz dzieci sztucznym mlekiem, niż co chwila biec do matek, które kolejny raz proszą jak przyłożyć dziecko.
Życzę dużo sił i wytrwania!

Alicja Malinowska
7 lat temu

Cztery razy pisałam komentarz i kasowałam. Dla mnie to temat cholernie bolesny i emocjonalny. Miałam chyba depresję poporodową. Próby karmienia piersią zamiast ją leczyć (jak to się niekiedy pisze) – pogłębiały. Temat rzeka.

Agnieszka Popławska

„Terror laktacyjny” nie bardzo rozumiem co to oznacza?

Alicja Malinowska
7 lat temu

Tylko dwa tematy sprawiają, że matki w sieci idą na siebie z pochodniami – poród naturalny / cc i karmienie piersią / butelką :) Dla mnie „terror” to nie zaakceptowanie wyboru matki.

Agnieszka Popławska

Ale dlaczego terror „laktacyjny” a nie „butelkowy” albo „karmienia”?

Agnieszka Popławska

W W roli mamy – wrolimamy.pl chcialas karmic piersia a wciskali Ci mm, gdzie tu „terror latkacyjny” w takim razie??

Alicja Malinowska
7 lat temu

Jest wiele niefajnych określeń o matkach karmiących butelką. Nie słyszałam jeszcze głosów potępienia za karmienie piersią (chyba, że w miejscu publicznym – fakt).

Zuzanna Aleksander
7 lat temu

A ja uważam wręcz odwrotnie. Matek karmiacych piersią jest dużo mniej w stosunku do karmiących butelką i to właśnie ta mniejszość jest terroryzowana. Mam 3 dzieci wszystkie karmilam naturalnie i nie raz zdarzało się że usłyszałam opinie matek niekarmiacych ze mleko to mogą dawac krowy, ze 9 miesiecy ciaglych wyrzeczeń wystarczy, ze nie chca byc uwiązane w domu, ze one to nie mleczarnia, ze chca szybko schudnac a przy karmieniu nici z tabletek itp. Tylko 13 % matek karmi 6 miesięcy. A co z resztą? Ja nikogo nie potepiam ale nie wierze ze 87 % nie ma pokarmu. Mam wiele… Czytaj więcej »

Zuzanna Aleksander
7 lat temu

Gratuluję bo takie podejście powinno się zachwalać. Ale niestety w mediach i w życiu terror laktacyjny to „zmuszanie” matek do karmienia piersią.

Zuzanna Aleksander
7 lat temu

Ja miałam 3 razy cc. Po 1 i 3 porodzie karmiłam od razu i nie bylo potrzeby dokarmiania bo dziecko w pierwszych dobach nie potrzebuje się „najeść” ale bardzo potrzebuje bliskości mamy. Przy 2 porodzie byly komplikacje i mala musiala byc w inkubatorze wiec przez 2 pierwsze doby odciagalam i dawałam do butelki. U mnie nikt nie zmuszal mnie do dokarmiania byc moze to kwestia szpitala

Agnieszka Popławska

No to przymuszanie do butelki to „terror butelkowy” a nie „lakacyjny”
Laktacja to karmienie piersia- terror lakacyjny jest wtedy kiedy mama kp terroryzuje mame mm a u Pani bylo odwrotnie- wiec uwazam ze to sformulowanie uzyla Pani blednie i nie na miejscu.

Alicja Malinowska
7 lat temu

Zuzanna, powinnyśmy się na znajomych wymienić. Nie znam żadnej matki butelkowej chyba :)

Boże Narodzenie 15 grudnia 2014

Choinka- drzewko świętami pachnące

Każde z obchodzonych w naszej kulturze świąt, ma jakieś symbole kojarzące się z nimi nierozerwalnie. Jak święta Wielkiej Nocy to święconka i zajączek, jak Boże Narodzenie, to oczywiście Mikołaj i choinka. I trudno większości  z nas sobie wyobrazić aby było inaczej, bo mimo postępujących zmian w obyczajowości, związani jesteśmy mocno z tradycją. I trudno się temu dziwić, skoro skojarzenia np. ze świątecznym drzewkiem są bardzo pozytywne.

Wyjątkowy żywiczny zapach zielonego drzewka długo unosi się w domu, prezenty piętrzą się pod jego rozłożystymi ramionami, a sam fakt przystrajania choinki wprawia nas w ciepły nastrój. I tak co roku, odkąd tylko sięgamy wstecz pamięcią. Ale mało kto wie, że bożonarodzeniowe drzewko, to dla Polaków całkiem “nowa” tradycja, której korzeni należy szukać tuż za zachodnią granicą.

Zwyczaj stawiania w domach ustrojonego bożonarodzeniowego drzewka przywędrował z protestanckich Niemiec, gdzie szczególnie propagował go ks Marcin Luter. I pewnie w Polsce choinka nie przyjęłaby się szerzej wraz z przełomem XVIII i  XIX wieku, gdyby nie rozbiory. Przez te 123 lata germanizacji, przenikały na polski grunt elementy protestanckiej tradycji, co szczególnie uwidoczniło się w miastach. Polska wieś dłużej broniła się przed obcym wpływem, będąc silniej zakorzenioną w katolickiej wierze i w obyczajach nie obytych w świecie chłopów. Zresztą na niektórych  wsiach jeszcze do początku XX wieku zachowała się rodzima tradycja tzw. podłaźniczki, będącej ozdobionymi gałązkami jodły, przystrojonymi i zawieszanymi pod strzechami chat.

Wracając do naszego drzewka, początkowo w swoich domach ustawiali je bogaci mieszczanie, następnie zwyczaj wywędrował “z salonów” do zwykłych mieszkań, gdzie choinka zagościła na dobre. Aby prezentowała się jeszcze piękniej, chętnie ją ozdabiano. Od wersji “skromnej” czyli papierowe wycinanki, słomiane ozdoby, wydmuszki oraz orzechy zawieszane na gałązkach, po wersję “de luxe” czyli wypiekane pierniczki, świeczki oraz bardziej wymyślne świecidełka i bombki. Tradycja kontra nowczesność – a wszystko wedle gustu i zamożności osoby ozdabiającej drzewko.

Kiedyś były dwie możliwości wyboru drzewka – jodła lub świerk, a teraz kupujemy to co zaoferują nam sprzedawcy –  już chyba nawet nie pytamy co to za iglak, byle był zielony i pachniał lasem.

W czasie trwania niezapomnianej Polski Ludowej, wielkim powodzeniem cieszyła się sztuczna choinka, często pokraczna i średnio ładna, ale przynajmniej nie zrzucała kłujących igieł.  Zresztą sama dobrze pamiętam święta w domu rodzinnym, gdzie takie “ustrojstwo” z zapałem obwieszałam bombkami. Z kolei u mojej babci była wielgachna choinka, która sięgała przystrojonym czubem samego sufitu – a w starych poniemieckich domach, sufity były naprawdę wysoko.

Tak czy inaczej, jakiego drzewka byśmy nie kupili, i w jaki sposób nie ustroili jego zielonych gałązek, niech choinka zawsze niesie nam miłe wspomnienia wspólnie spędzonych chwil z rodziną i wyjątkowych świąt Bożego Narodzenia.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Barbara Heppa-Chudy
7 lat temu

Jaki iglak to podstawa – jodła, nawet jak zaschnie, to nie traci igieł.

A świerk pospolity niestety jest nietrwały i się sypie.
Nawet w donicy – podlewany, mało prawdopodobne by wiosną udało się go przesadzić do ogródka.

Najlepsza jest jodła kaukaska – długo piękna cieszy oko, a i jest szansa, że ta w doniczce może zostać z nami na lata :)

Joanna Nabakowska-Cieślak

jak co roku żywa:)

Anna Stefanek
7 lat temu

Jak choinka to tylko żywa…

Magda Chabierska
7 lat temu

u nas tez sztuczna… w moim mieszkaniu zywa choinka wytrzymuje max 7 dni…:( dodam, ze podlewam(zeby nie bylo:D) i grzejniki sa wylaczone…

Alicja Malinowska
7 lat temu

Sztuczna. Ta sama od trzydziestu lat :) Jeszcze z domu moich dziadków :)

Marta Patrycja Tomasik

A to nasza :) żywa… Pachnąca lasem :)

Edyta Skrzydło
7 lat temu

U nas jest sztuczna, ze wzgledow bezpieczeństwa przed moimi domowymi biegaczami :-)

Milena Kamińska
7 lat temu

U nas żywa ubieraliśmy wczoraj a dzisiaj u dziadka też żywą. Radości było dużo. Jednak kupiliśmy ciętą bo już 2 razy zainwestowaliśmy w doniczce stała 4 dni w domu i tak się nie przyjęła. :-( Podobno podcinane są korzenie

Karolina Zaba
7 lat temu

Żywa jak co roku ❤️

Asia Jo
7 lat temu

u mnie sztuczna, ale pachnąca piernikami :)

Katarzyna Kuboszek
7 lat temu

U nas sztuczna.ale w domu rodzinnym jak.zawsze jodła

Weronika Kowalczyk
7 lat temu

Plastik zielony zwyczajny

Regina Adamiec Babula

Jodła, nie wyobrażam sobie świąt bez żywej choinki :-)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close