Uroda 7 lipca 2015

Produkt na cellulit

Kobiece ciało jest niczym specyficzna mapa życia. Odbija się na nim to, co kobieta przeszła – przebyte ciąże, wahania wagi, wszelkie zmiany jakie się w ciele dokonały. Nie wszystko to, co widać, cieszy kobiety jednakowo. Tak jak rosnący brzuch podczas ciąży, wywołuje uśmiech na twarzy, tak pozostałe zmiany często przyprawiają o ból głowy. Nie na wszystkie problemy z kobiecym ciałem znajdzie się rada, czasem trzeba pogodzić się z nowym wyglądem. Jednak wtedy, gdy można zadziałać na rzecz poprawy wyglądu i samopoczucia, należy to zrobić dla siebie samej.

Cellulit – słowo, które przez zaciśnięte zęby wymawia wiele z Was. Nieestetyczne zgrubienia i pofałdowania, nie bez przyczyny porównywane są do skórki pomarańczy. I o ile skórka pomarańczy kojarzy się dobrze, tak zmiany spowodowane cellulitem już nie. Najczęściej kobiety mogą zauważyć go na pośladkach, udach i biodrach. Niestety, czasem cellulit bywa bardzo nasilony i niemożliwym staje się ubranie krótkiej spódniczki czy szortów. Co prawda te nieestetyczne zmiany nie zagrażają zdrowiu, jednak zdecydowanie szpecą ciało i powodują obniżenie samopoczucia, zamykając kobiety w skorupie wstydu.

Cellulit może pojawić się u każdej z Was, nie istnieje kryterium wieku czy wagi kobiecej, przy którym można stuprocentowo stwierdzić, że skóra nie utraci elastyczności i jędrności. Można powiedzieć, że cellulit jest nieprawidłowością rozrostową tkanki łącznej, z występującymi zaburzeniami w przepływie krwi i limfy oraz odkładaniem się produktów odpadowych przemiany materii. Trudno jest zapobiegać cellulitowi, ponieważ nie ma jednej przyczyny jego powstawania. Jeśli jesteś poddana działaniu silnego stresu, masz złe nawyki żywieniowe, obniżony poziom estrogenu czy też Twój układ krążenia nie funkcjonuje poprawnie, masz większe predyspozycje do pojawienia się tego typu kłopotów.

Nie jest powiedziane, że gdy zauważysz na swoim ciele pierwsze symptomy zmian, albo gdy masz już widoczny cellulit nie możesz nic z tym zrobić. Możesz, a nawet powinnaś, bo zbagatelizowanie problemu nie sprawi że sam zniknie. Walka z cellulitem nie należy do łatwych. Wymaga czasu, cierpliwości, stosowania odpowiednich kuracji czy zabiegów, aby zauważyć wyczekiwaną redukcję pomarańczowej skórki. Ale przynosi efekty, o ile poprawisz styl życia oraz sięgniesz po sprawdzone sposoby.

Pozbyć się cellulitu pomoże sprawdzony i skuteczny specyfik – Cellinea. Redukuje ona niewłaściwe rozmieszczenie komórek tłuszczowych, oraz poprawia jędrność i gładkość skóry. Poprawę przy regularnym stosowaniu zauważysz już po 14 – 16 dniach, i przyniesie ona długotrwały efekt. Cellinea tym różni się od stosowania niektórych zabiegów w gabinecie kosmetycznym, że nie maskuje a rzeczywiście likwiduje problem. Ponadto, działa długotrwale,  redukując zmiany i zapobiegając kolejnym nawrotom problemu. A to przekłada się w pewnej mierze na oszczędności, ponieważ częste wizyty w gabinecie kosmetycznym odejdą w niepamięć.

Tabletki Cellinea to dokładnie przetestowany produkt, który rzeczywiście wpłynie na poprawę wyglądu i kondycji zmienionej skóry. Warto spróbować kuracji z Cellinea, być może właśnie dla Ciebie będzie najlepszym i najpewniejszym sposobem na pozbycie się nieestetycznego kłopotu z Twojego ciała.

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
GrażynaMagda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda
Gość
Magda

Co prawda przybyło mi kilka kg od czasów bycia nastolatką, ale już wtedy pojawiły się pierwsze nierówności. Byłam wtedy osobą aktywna – teraz już nie taka aktywność i nie taka częsta więc dziwić się nie mogę ;P – taka natura niestety.
Ciągle zbieram się do tego, żeby zacząć masaże, bo te dają najlepsze efekty.

Grażyna
Gość
Grażyna

Ja się nawet nie przyznaję do mojej skórki na nogach. Dotychczas długie spodenki były moim sprzymierzeńcem. Może warto spróbować.

Desery 4 lipca 2015

Przepis na ciasto Leśny Mech

Pomysł na to ciasto zrodził się już jakiś czas temu. Zaczęło się niewinnie od pochwał od jednej z nas. Jakiś czas później powędrował przepis i ja także musiałam go przetestować, inaczej nie byłabym sobą. Mowa tutaj o cieście pod tajemniczą nazwą – Leśny mech.

Leśny mech to ciasto, które sprawi, że nie tylko dzieci będą zachwycone. Niektórym szczęka może długo się nie podnieść z podłogi. To wszystko za sprawą koloru ciasta i jednego ze składników, a dokładnie szpinaku. Spokojnie możecie mi zaufać, jeśli dobrze pamiętam poprzedni mój przepis na ciasto przypadł Wam do gustu. Nie trzymając Was dłużej w niepewności podaję niezbędne wskazówki.

Składniki na ciasto:
3 jajka
1 ⅓ szklanki cukru kryształu
1 ⅓ szklanki oleju
2 szklanki mąki pszennej lub 2 ½ szklanki krupczatki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (ewentualnie cukier wanilinowy)
400-450g szpinaku (rozdrobnionego)
Do wyboru owoce do dekoracji: granat, borówki, poziomki, maliny

Składniki na masę:
ok 300 ml śmietany 30% lub 36%
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (ewentualnie cukier wanilinowy)
ewentualnie 1 saszetka śmietana-fix

Przygotowanie ciasta:

1. Jajka ucieram z cukrem na puszystą masę.
2. Dodaję powoli olej oraz ekstrakt z wanilii i dalej mieszam.
3. Przesiewam przez sito mąkę (lub mieszankę – po szklance pszennej mąki i krupczatki) wraz z proszkiem do pieczenia.
4. Na koniec dodaję rozdrobniony szpinak (ja wcześniej kupuję paczkę mrożonego szpinaku), który lekko odsączam z wody na sitku.
5. Całość dokładnie mieszam i wylewam na wcześniej przygotowaną tortownicę lub blachę do pieczenia ciasta.
6. Ciasto piekę w termoobiegu przez około 40 minut przy temperaturze 180 stopni.

Przygotowanie masy:

1. Kiedy ciasto ostygnie, odcinam wierzchnią warstwę, tak aby było równe, a odciętą część kruszę – wykorzystam ją na końcu.
2. Śmietanę wraz z pozostałymi składnikami ubijam na gładką puszystą masę.
3. Wykładam ją na ciasto i wyrównuję.
4. Wierzch posypuję wcześniej skruszonym ciastem i lekko dociskam całość.
5. Górę ciasta posypuję chaotycznie owocami np. granatem, poziomkami.

DSCF7604

Zdjęcie: Rachela

mech-leśny

Zdjęcie: Basia

Przygotowanie ciasta i masy zajmuje niewiele czasu. Polecam jednak masę śmietanową zrobić nie wcześniej niż jedną, dwie godziny przed podaniem. Polecam także przechowywać go w lodówce – jeśli coś pozostanie z waszego leśnego mchu.

Zdjęcia: Rachela

17
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
blogi parentingowe
Gość
blogi parentingowe

Czas wcielić Twój przepis w życie!

Basia Heppa-Chudy
Admin

Melduję, że ciasto w piekarniku.

Anna Maria Rutkowska
Gość

Ziemniaczane sa super :) ps mam marchewki potrzebuje przepis na proste ciasto marchewkowe, nigdy nie robiłam …

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

A proszę bardzo https://wrolimamy.pl/ciasto-marchewkowe/ smacznego :-)

Asia Kowalska
Gość

Salatka z marchewki jamiego olivera-zetrzec 5marchewek dodac posiekana pietruszke pol papryczki chilli.na patelnie wrzucic na 2min.platki migdalow jak sie zarumienia dodac do salatki polac cytryny i wymieszac.palce lizac

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

brzmi pysznie. muszę wypróbować!

Asia Kowalska
Gość

Oj warta sprobowania.ja ja odnalazlam 3tyg.temu i jest w mojej liscie ulubionych.

Joanna Szopińska
Gość

muszę koniecznie wypróbować :-)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Polecam

Sylwia Kotewicz
Gość

wow pieknie wyglada, ja robiłam muffinki szpinakowe na słodko ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Chętnie przygarnę przepis :)

Sylwia Kotewicz
Gość
Magdalena Stawska
Gość

A oto mój leśny mech przepyszne ciasto

Kamila Szymańska
Gość

Pychota

Patrycja Grzelczyk
Gość

Polecam Ciasto bardzo smaczne i ładnie się prezentuje, idealne na wielkanoc :)

Beata Ludwiczak
Gość

Ciekamwy przepis …ale fotografia chyba wymknęła się spod kontroli . W przepisie nie ma wzmianki o warstwie (białej ) . Rozumie , że można ją zrobić …ale …w przepisie zabraknie masy ?

Podróże 3 lipca 2015

Skoki na trampolinie i 13 innych sposobów na chorobę lokomocyjną

Wreszcie nadeszło lato a wraz z nim wakacje. I choć dla nas – dorosłych, nie mają już takiego samego znaczenia, jak wtedy, gdy byliśmy dziećmi, to jednak większość z nas korzysta w tym letnim czasie z urlopu i planuje bliższe i dalsze wyjazdy.

Podróżowanie z małym dzieckiem jest nie lada wyzwaniem, więc gdy maluch jest już nieco starszy i wydaje się, że można odetchnąć z ulgą planując wakacyjny wyjazd, pojawia się nowy problem – choroba lokomocyjna.

To niewinna nazwa choroby, która potrafi stać się katorgą dla dzieci i utrapieniem dla rodziców.

Czym jest choroba lokomocyjna?

Dotyka ona dzieci najczęściej w wieku od trzech do dwunastu lat. Pojawia się podczas jazdy samochodem, autokarem, pociągiem, lotu samolotem czy rejsem statkiem. Do mózgu poprzez zmysły docierają sprzeczne sygnały – błędnik odczuwa kołysanie, a jednocześnie oczy widzą niezmącony horyzont lub też odwrotnie siedzimy spokojnie w fotelu, a za oknem szybko zmieniają się widoki. Następuje wtedy zaburzenie funkcji błędnika. Może pojawić się senność, nadmierne pocenie, blada skóra, zawroty głowy, nudności i wymioty.

Jak można pomóc dziecku i złagodzić objawy choroby lokomocyjnej?

  1. Na godzinę przed podróżą podać maluchowi lekki posiłek
  2. Wybrać taką porę wyprawy, w której dziecko najczęściej śpi.
  3. W czasie jazdy nie pozwolić by malec jadł słodycze i pił napoje gazowane.
  4. Poić dziecko niewielkimi ilościami niegazowanej wody lub herbatki imbirowej.
  5. Jeśli jest możliwość odchylić oparcie fotelika, by malec podróżował w pozycji półleżącej.
  6. Umożliwić podróżowanie dziecku ze stabilnym i komfortowym podparciem dla głowy.
  7. Robić krótkie postoje.
  8. Odciągać uwagę malucha od dolegliwości, zainteresować go słuchowiskiem, śpiewaniem, rozmowami.
  9. Podróżować samochodem z klimatyzacją. Często wietrzyć auto.
  10. Usunąć z samochodu zapachowe odświeżacze powietrza i samemu nie używać mocnych perfum.
  11. Wybrać pociąg zamiast samochodu.
  12. W autobusie i pociągu wybrać miejsce z dala od osi kół i przodem do kierunku jazdy.
  13. Skorzystać z dostępnych w aptekach preparatów łagodzące dolegliwości czy plastrów akupresurowych.
  14. A profilaktycznie pomaga skakanie na trampolinie.

Znalazłam też dwie w zasadzie dobre wiadomości na temat choroby lokomocyjnej: szybko ustępuje po zakończeniu podróży i większość dzieci z niej wyrasta. Czyli trzeba to przetrwać!

Życzę Wam bezpiecznych i bezstresowych podróży, a jak dojedziecie do celu – błogiego relaksu.

13
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość

Jeździć rowerem :-) a tak na poważnie moje dzieci nie mają mam za to ja mi pomaga sen i guma mietowa

Milena Kamińska
Gość

Choroba lokomocyjna u mnie to pikuś morska to jest koszmar

Veronika Kate
Gość

Nie patrzeć w dół, tylko prosto przed siebie, pogryzać paluszki, głęboko oddychać

(nie )Magda(lena)
Gość
(nie )Magda(lena)

Jako dziecko (i czasem teraz) nie mogłam podróżować autobusami i samochodami. Ciężko było znaleźć pozycjedo siedzenia. Pomagał mi zwykły plaster przyklejony na pepku. Podróżowanie po zmroku ;)

Agata Sztole
Gość

Moja 5 latka nie jeździ nigdzie od maleńkiego miala chorobe lokomocyjna i po ujechaniu paru metrów traci przytomność zadne leki nie dzialaja :(

Go Sia
Gość

Mam prawie 22 lata i meczy mnie do dziś choroba lokomocyjna.. na szczęście nie odziedziczylo jej po mnie moje dziecko, wole ja się męczyć niż patrzeć jak meczy się mój synek.. najgorzej jak dopadnie w malo odpowiednima miejscu.. jakiś czas temu nie miałam wyjścia i musialam niemalże w centrum łodzi wymiotować przez okno od samochodu bo nie było szansy wysiąść.. to krepujace uczucie świadomości ile ludzi się w tym momencie na mnie patrzy jest chyba gorsze od samopoczucia spowodowanego choroba lokomocyjna.. nie życzę nikomu..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

straszne,współczuję, ale faktycznie nam jest łatwiej niż dzieciom

Olga Stępień
Gość

Ani ja ani moje dwa chłopaki nie cierpią z tego powodu to wiele ulatwia kiedy lubi się wyjeżdżac

Magda Matuszewska
Gość

My korzystamy z Sea-band. Są super. Dzieci same już o nich pamiętają bo widzę efekty.

Iwona Migda
Gość

Na szczęście los go oszczędził bo ja mam chorobę lokomocyjną i znam ten ból natomiast syn może jeździć i jeździć ja za dzieciaka bralam aviomarin i zawsze mi pomagał na stare lata przerzuciłam się na lokomotiv i dzieciom też pomaga

Milena Kamińska
Gość

Ja też dzisiaj byłam z klasą na wycieczce chorobę lokomocyjna mam ja biorę lokomotiv, siedzę na przodzie i żuję miętowa gumę. Do tego głowa musi być mocno wyciśnięta w fotel. Słyszałam też o zaklejaniu pępka plastrem podobno działa ale ja nie próbowałam. To samo stosuję u syna który też źle znosi podróż

Anna Wieczorek
Gość

Polecam zimną colę(wiem, że niezdrowe…)i paluszki słone. Jemy i pijemy małymi lykami colę.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close