Gry planszowe i nie tylko 28 lutego 2021

PtaKostki – karcianka, która przyśpieszy bicie serca!

PtaKostki to pierwsza gra, która w tym roku pojawiła się w dziale Gry planszowe i nie tylko, w którym znajdziecie rozmaite planszówki sprawdzone przez nas i nasze dzieci . To także pierwsza u nas gra Wydawnictwa Hobbity.eu. Zatem do dzieła i zapraszam do zapoznania się z wyjątkową karcianką.

PtaKostki to gra karciana, której autor, Stefan Alexander, może poszczycić się trzema tytułami na rynku gier planszowych. Mimo to, utwierdzam się w przekonaniu, że warto sięgać po gry mało znanych autorów. 

Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale dla mnie bardzo liczy się grafika gry. Czasem to właśnie ona jest główną przyczyną wyboru danej planszówki. Tym razem urzekła mnie prosta linia, lekkość i nieco minecraftowe ptaki. Są cudne! Dodatkowym atutem są drobne wstawki, jak motylki, muszki, krówki, czy owieczki, które sprawiają, że karty, mimo że przynależą do tego samego gatunku, są różne.

Gra PtaKostki – o czym jest?

Wyobraźcie sobie drewniany płot na wsi, a na nim najróżniejsze ptaki. Gdy podrywają się do góry, okazuje się, że tak bardzo się przemieszały, że nie potrafią powrócić do swojego stada. Zadaniem graczy jest pomóc ptakom wrócić do swoich stad. W grze może brać udziła od dwóch do pięciu osób. Sugerowany wiek to osiem lat i w górę. Jednak jeśli macie młodsze dzieci, które już grywają w planszówki, to także sobie poradzą. Pierwszych kilka rozgrywek z  sześciolatką rozegraliśmy przy otwartych kartach.  Na początku zaplanujcie nieco ponad pół godziny na jedną grę.

Co znajdziemy w pudełku?

W niewielkim pudełku prócz krótkiej i jasnej instrukcji znajdziecie 110 kart Ptaków podzielonych na osiem gatunków. Na kartach w prawym górnym rogu mamy wskazówkę jak liczne są stada w przypadku danego gatunku. Do nas należy decyzja, czy będziemy zbierać małe, czy duże stada. Natomiast w lewym dolnym rogu jest bardzo ważna informacja dla każdego stratega. Cyfra ta wskazuje, ile jest kopii każdego gatunku ptaka.

PtaKostki

Fot. PtaKostki

Przygotowanie

Przed pierwszą rozgrywką warto więcej czasu poświęcić na potasowanie kart. Nie martwcie się, że są takie sztywne, z czasem się wyrobią. Gracze wybierają rozgrywającego, który tasuje karty, a potem układa cztery rzędy po trzy karty. W każdym rzędzie muszą znajdować się trzy różne gatunki ptaków. Pozostałe karty kładzie w zasięgu wszystkich graczy. Następnie rozgrywający przekazuje każdemu uczestnikowi po jednej karcie, która będzie pierwszą kartą w ich kolekcjach. Potem rozdaje każdemu po osiem kart, które powinny być trzymane w rękach, tak by inni gracze ich nie widzieli. W pierwszych rozgrywkach z dziećmi polecamy granie w otwarte karty.

Gra PtaKostki. Zasady gry

Gra PtaKostki składa się z kilku rund. W swoim ruchu gracz może zagrać jedną lub większą liczbą kart z ręki, by dołożyć je do wybranego rzędu. Zagrywanie karty Ptaka jest obowiązkowe. Jedną lub więcej kart ptaków tego samego rodzaju należy położyć po lewej, lub prawej stronie wybranego rzędu. Jeśli na początku i końcu rzędu jest ten sam gatunek, gracz może zabrać ptaki pomiędzy nimi. Natomiast jeśli położenie kart Ptaków nie otoczy innych, wtedy gracz dobiera ze stosu dwie losowe karty.  Następnie gracz może wyłożyć kolekcje małego lub dużego stada. Jeśli tego nie zrobi, kolej przechodzi na następnego gracza.

Wykładanie małego lub dużego stada

Po zagraniu kartą, gracz w swojej turze może wyłożyć stado, które składa się z określonej liczby kart. W przypadku flamingów małe stado to dwie karty, a duże stado liczy trzy. Jeśli gracz położył odkryte przed sobą małe stado, do kolekcji może dołozyć tylko jedną kartę, w przypadku dużego stada są to aż dwie karty, które można dodać do kolekcji. Pozostałe karty zostają odrzucone na stos kart zużytych.

PtaKostki

Fot. PtaKostki

Na początku każdej rundy, gracze mają w rękach po osiem kart. Jeśli ktoś pozbędzie się wszystkich, wtedy runda się kończy. Niestety pozostali gracze muszą odrzucić wszystkie karty, które mają w dłoni. Następnie Rozgrywający rozdaje każdemu po osiem kolejnych kart. Jeśli w stosie zabraknie kart, należy przetasować karty odrzucone.

Grę wygrywa osoba, która jako pierwsza zgromadzi w swojej kolekcji siedem różnych Ptaków, lub dwa gatunki po przynajmniej trzy takie same Ptaki.

Wrażenia

Gra PtaKostki jest genialna w swojej prostocie, a duża regrywalność dodaje jej tylko atutu i wysokiej pozycji na półce z grami w naszym dziecięco-młodzieżowym nieformalnym osiedlowym klubie. Zagrywanie kart i kolekcjonowanie zmusza gracza do pełnego skupienia, liczenia kart i nieustannego szacowania swoich i przeciwników szans. By zebrać niektóre duże stada, trzeba mieć aż dziewięć kart, więc nie jest to łatwe zadanie. Czasem nie warto czekać na dobrą okazję, bo może się okazać, że gracz przed nami nagle wyłoży się ze wszystkich kart i nasze plany trafią na stos kart odrzuconych. Jest to ryzyko, które podejmuje każdy uczestnik rozgrywki. Gra się bardzo przyjemnie i szybko, a uśmiech i skryte spojrzenia dodają rozgrywce adrenaliny. 

Polecam te gry już dla starszych przedszkolaków. Nasza sześciolatka świetnie daje sobie radę, a starsze dzieciaki z naszego klubiku dopytują, kiedy znów w nią zagramy. Przy tej grze każdy dobrze się bawi, bez względu na wiek.

P.S. Pamiętajcie, że jesteśmy tutaj dla Was i nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak cenne są dla nas Wasze komentarze! 

 

Tytuł: PtaKostki
Liczba graczy: 2 – 5
Wiek: od 8 lat
Czas gry: ok. 20 min
Autor: Stefan Alexander
Ilustracje: Kristiaan der Nederlanden
Wydawca: Hobbity.eu
Cena w sklepach: ok. 50-60 zł

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Hobbity.eu

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wiktoria
Wiktoria
1 miesiąc temu

Cudne te ptaszki! Jak gra się w dwie osoby?

Agnieszka
Agnieszka
1 miesiąc temu
Reply to  Wiktoria

Hej. W dwie osoby także bardzo fajnie się gra. Oczywiście im więcej uczestników, tym poziom napięcia rośnie. Z młodszymi dziećmi polecam na początku grać właśnie w dwójkę. Łatwiej radzą sobie wtedy z emocjami.

W przedszkolu 26 lutego 2021

Jak ubrać dziecko na wiosenny spacer

Zima, wbrew zapowiedziom meteorologów, chyba sobie na dobre poszła. Dni coraz częściej pachną wiosną, a razem z zapachem pojawia się pytanie: jak ubrać dziecko na wiosenny spacer? Złote rady prababek zawsze w cenie! 

 

Jak ubrać dziecko na wiosenny spacer? Ciepło! 

Wiedziały to już nasze praprababki i w genach przekazały tę wiedzę kolejnym pokoleniom. Dziecko na spacerze nie ma prawa zmarznąć, bo jak zmarznie, to się przeziębi, a jak się przeziębi, to zaraz będzie chore i pozaraża wszystkich w domu. 

Dlatego przy wybieraniu ubrań na spacer trzeba kierować się kalendarzem. Jest luty? No to zimowa kurtka i basta, nawet jak za oknem jest +15°C. No kto to widział, żeby w lutym w bluzie biegać po podwórku? No i koniecznie trzeba pamiętać o śniegowcach albo traperach. To luty. Nawet jeśli śnieg właśnie stopniał, nie ma gwarancji, że za chwilę nie zacznie padać znowu. 

Czapka, szalik i rękawiczki to oczywistość. Jak dziecko narzeka, że mu gorąco, to zawsze można je zgasić sakramentalnym: „Nie narzekaj, bo pójdziesz do domu”. 

 

Kiedy można zdjąć dziecku czapkę?

W domu oczywiście! Na spacerze w żadnym wypadku! Można ostatecznie zamienić zimową na wiosenną, ale to tylko wtedy, gdy nie ma wiatru, a temperatura przekroczy 20°C. Wiosenne powietrze jest zdradliwe, pełne wirusów i bakterii, które tylko czyhają na ofiary, tzn, dzieci niefrasobliwych rodziców pozwalających swoim pociechom biegać (biegać, żeby się spociły!) w t-shirtach. 

Można zrezygnować z czapki, gdy za oknem pojawi się kwiecień, ale nie wcześniej. Dorośli oczywiście czapek nie muszą nosić, bo są dorośli. Jeśli dziecko narzeka, wystarczy mu przypomnieć, kiedy ostatni raz było chore. Na pewno niedawno, więc powinno siedzieć cicho. 

 

Kurtka zimowa czy wiosenna?

Oczywiście, że zimowa! Tylko zimowa jest odpowiednio długa i ciepła, a przedwiośnie, jak już wyżej pisałam, bywa bardzo zdradliwe. Ciepło jest może przez dwie – trzy godziny w południe, rano i wieczorem (a wieczór to już o 16.00 się zaczyna i nieważne, że jest jeszcze widno!) jest lodowato! Nie ma co planować, że za dwie godziny wrócimy do domu i dać dziecku wiosenną kurtkę. A jak nie wrócimy, to co? No i żadnych odpinanych podpinek z zimowej kurtki. Zaraz dzieciak zacznie marudzić, że chce odpiąć, bo mu gorąco. A przecież, żeby odpiąć, to trzeba kurtkę zdjąć. Jak można zdjąć kurtkę na spacerze chociaż na chwilę? Przecież takie dwie minuty chłodnego powietrza gwarantują co najmniej anginę

 

Czy zakładać dziecku rajstopy pod spodnie?

No pewnie, że tak! Przecież jedna warstwa to zdecydowanie za mało, żeby ogrzać kilkuletnie ciałko. Skoro na tułów zakładamy trzy lub cztery warstwy, to dlaczego na nogach ma być tylko jedna? Optymalne byłyby trzy: rajstopy, leginsy i ocieplane spodnie. Jeśli dziecko będzie narzekać, że mu gorąco, albo niewygodnie, zawsze można zaproponować powrót do domu, ewentualnie siedzenie na ławce i obserwowanie gołębi. Można nawet kupić im jakąś karmę (byle nie pieczywo) i zabawić dziecko sypaniem. Sąsiedzi będą niezadowoleni? No chyba tylko te bezdzietne lambadziary, reszta zrozumie, a może nawet się przyłączy. 

 

Czy pozwolić dziecku biegać na wiosennym spacerze?

W żadnym razie, bo może się spocić, a od spocenia do przeziębienia tylko jeden krok. Bieganie jest dobre wtedy, kiedy pogoda się ustabilizuje, czyli tak od czerwca do września. W pozostałych miesiącach lepiej zachować czujność i pilnować co pociecha robi na spacerze. Najlepszą opcją jest powolne dreptanie przy rodzicu, ewentualnie korzystanie z tych elementów wyposażenia placu zabaw, które nie wymagają wysiłku – dobre są huśtawki i karuzela. Drabinki też muszą poczekać na lepsze czasy. 

 

A co z chodzeniem po kałużach?

Jakich kałużach, kałuże to zło! Są bardzo zdradliwe, bo nie da się ocenić ich głębokości. I nawet kalosze mogą okazać się za krótkie, poza tym dzieciaki mają tendencje do chlapania się w tych kałużach, zaraz się pobrudzą, a błoto jest naprawdę trudno uprać. A przy okazji tego chlapania na pewno się przeziębią – na pewno! Przecież mokra górna część spodni to gwarancja infekcji. 

Czy ja się stosuję do rad prababek? 

A skąd! Moje dziecko było najlżej ubranym noworodkiem na porodówce (jako jedyne „paradowało” w dzień bez czapeczki, z gołymi rączkami i nóżkami) i jako pierwsze wiosną zdejmuje kurtkę na placu zabaw, a bywa, że zostaje w samej podkoszulce, jeśli uzna, że jest gorąco. Biega, ile wlezie. Rękawiczki nosi, jak pamięta, żeby zabrać z domu. No ale ja jestem matka-wariatka, kompletnie nieodpowiedzialna ekscentryczka. Wy się dobrze zastanówcie, czy to bezpieczne. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kultura 25 lutego 2021

Mamaville Winter Sale

Mamaville nie próżnuje! Koronawirus nie odpuszcza, organizacja targów stacjonarnych jest wstrzymana, więc po raz kolejny przenosi swoją imprezę do sieci. Już niemal za chwilę, 26 lutego, rozpocznie się Mamaville Winter Sale!

Targi Mamaville – jak to było dawniej 

Dawniej życie było piękne, bo można było iść sobie na targi stacjonarne, wszystko dokładnie obejrzeć, a nawet dotknąć! Nasi rodzimi wystawcy prześcigali się w projektowaniu oryginalnych ubranek i akcesoriów dla dzieci i rodziców. Bo na targach Mamaville nie uświadczymy masówki – unikalne projekty tworzone są z wykorzystaniem polskich surowców, a wszystko to z dbałością o szczegóły, pietyzmem, jaki należy się tylko najmłodszym. 

Obok stoisk handlowych były gastronomiczne, bo na targach jeść trzeba, żeby mieć siłę na zakupy. Dodatkowo organizowano warsztaty dla dzieci i rodziców. 

 

Targi Mamaville w czasie pandemii 

Osobiste zakupy niestety nie są możliwe, ale w zamian mamy aż trzydniową wyprzedaż w Mamaville Online Winter Sale. Dobrze znani i nowi wystawcy zaproponują swoje wyroby po bardzo okazyjnych cenach. To nic, że za oknem prawie wiosna, niektóre akcesoria przydają się cały rok. 

Aby móc skorzystać z atrakcyjnych rabatów, warto zapamiętać ten kod: MAMAVILLE. 

 

Niewątpliwą zaletą targów online jest czas ich trwania. Zakupy można robić przez trzy dni bez przerwy, nawet w nocy. 

 

Targi Mamaville na Facebooku i i Instagramie 

To właśnie w tych mediach będą relacjonowane najważniejsze wydarzenia. Poznamy też wystawców od ich prywatnej strony, zobaczymy, jak pracują i skąd czerpią inspirację. Wszystkie szczegóły można znaleźć na stronie wydarzenia na Facebooku: https://www.facebook.com/events/432075474886864 lub na profilu @mamavillepl na Instagramie. Organizatorzy gwarantują relacje w obu tych mediach. 

 

Nie tylko zakupy 

Tradycyjne warsztaty towarzyszące Targom Mamaville niestety nie mogą się odbyć. W zamian organizatorzy proponują cykl wykładów. Codziennie o 20.30 na Facebooku lub Instagramie odbędzie się jeden wykład z tematyki ciąży i szeroko pojętego macierzyństwa. 

 

Blog W Roli Mamy tradycyjnie obejmuje Targi Mamaville patronatem medialnym. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close