Butelka termiczna Rags’y, 750 ml

Producent twierdzi, że butelka termiczna Rags’y utrzymuje temperaturę gorących napojów przez dwanaście godzin, zimnych przez dwadzieścia cztery. Hmmm…. ​Nie wypada mi polemizować z producentem, ale…

Wlałam do butelki wrzątek, zakręciłam i odstawiłam gdzieś na bok. Po godzinie z ciekawości wzięłam butelkę do ręki – chłodna. Pomyślałam, że coś jest nie tak. Już chciałam odkręcać, ale mocno ciepły korek przekonał mnie, że woda nie wystygła. Odkręciłam po dwunastu godzinach, kiedy teoretycznie powinna wystygnąć. Chciałam się napić i… oparzyłam się w język! Po dwudziestu czterech godzinach byłam ostrożniejsza. Wylałam trochę wody na dłoń. Gorąca jak przysłowiowi diabli. No to jeszcze dwanaście godzin. I jeszcze dwanaście. Po czterdziestu ośmiu godzinach woda nadal była gorąca! Po czym wreszcie zaczęła stygnąć. Po sześćdziesięciu była już „tylko” mocno ciepła.

Jeśli chodzi o zimną wodę, to wlałam lodowatą kranówkę i dla wzmocnienia efektu wrzuciłam kilkanaście kostek lodu. Sześćdziesiąt godzin minęło i woda nadal jest bardzo zimna. Ponieważ łatwiej jest schłodzić gorącą wodę do temperatury pokojowej niż uzyskać taki sam efekt z zimną wodą, obstawiam, że mój eksperyment potrwa jeszcze jakiś czas. Za to obudowa ma taką samą temperaturę jak przy gorącej wodzie. Wnioskuję z tego, że zewnętrzna strona butelki jest doskonale odizolowana od wewnętrznej. Tak też twierdzi producent i tym razem mu wierzę, tam faktycznie musi być podwójna ściana próżniowa. Butelka wykonana jest ze stali nierdzewnej i jest wolna od BPA. Ta stal to dobry wynalazek. Butelka jest lekka i nietłukąca. Gdzie jej do starego typu termosów, które tłukły się przy byle okazji i przepuszczały ciepło. Ideał, mówię Wam. Zakochałam się.

Sama butelka jest smukła i bardzo wygodnie trzyma się ją w dłoni. Nieduża średnica cieszy mnie, tym bardziej że bez problemu włożę butelkę w boczną kieszeń mojego niezbyt szerokiego plecaka. Gdyby jeszcze miała ustnik w korku, śmiał​o mogłaby robić za taki większy kubek termiczny. Moja jest w kolorze czarnej oliwki i tu znowu należy się ukłon w stronę producenta – nazwa koloru idealnie oddaje jego charakter. Tak właśnie wygląda czarna oliwka, matowa, ale z połyskiem. Ładna. Przy jakości to niby drobiazg, ale czemu nie wybrać sobie takiej, jaka nam się podoba? W ofercie producenta znajdziecie też inne kolory.

Testowałam butelkę w temperaturze pokojowej i efekty są, jakie są. Są oszałamiające, krótko mówiąc. W tym roku wyjątkowo nie mogę doczekać się zimy. Jestem bardzo ciekawa czy moja gorąca kawa przetrwa cały dzień na mrozie.

 

Dziękuję sklepowi Moja Butelka za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close