Ulga na dziecko w górę o 20 procent


Od jakiegoś czasu można zauważyć, że ustawodawstwo polskie zmierza, choć mozolnie, w kierunku rozwoju instrumentów polityki prorodzinnej. Temat pomocy rodzinom najczęściej pojawia się w kontekście zbliżających się wyborów i nie raz stanowi  ”kiełbasę wyborczą”. Czy projekt modernizacji ulgi na dzieci, który niedawno trafił do Senatu też nią będzie?

Na posiedzeniu Sejmu w dniu 23 października 2014 r. uchwalono ustawę o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja ta przewiduje znaczące zmiany w zakresie zasad rozliczania tzw. ulgi na dzieci. Uregulowania w tym zakresie w zmodernizowanej wersji zaczną obowiązywać już w zeznaniach rocznych za 2014 r.

Zmiany wprowadzane nowelizacją, przyniosą korzyści przede wszystkim rodzinom wielodzietnym. Dzięki unormowaniom zawartym w uchwalonej przez Sejm ustawie zwiększeniu ulegną kwoty ulgi na trzecie i każde kolejne dziecko o 20% w stosunku do obecnie obowiązującej. Do tej pory ulga pozwalała odpisać od podatku:

na pierwsze dziecko 1112,04 zł,
na drugie 1112,04 zł,
na trzecie 1668,06 zł,
na czwarte i kolejne dzieci w rodzinie 2224,08 zł.

W  wyniku nowelizacji miesięczna kwota ulgi na trzecie dziecko wzrośnie:

ze 139,01 zł do 166,67 zł,
a na następne dzieci ze 185,34 zł do 225 zł.

To z kolei spowoduje, że w przypadku trzeciego dziecka kwota rocznego odliczenia wzrośnie z 1.668,12 zł do 2.000,04 zł,
a w odniesieniu do kolejnych z 2.224,08 zł do 2.700 zł.

Aktualizacja ustawy wprowadza także możliwość “odzyskiwania” ulgi przez rodziców (opiekunów prawnych), w przypadku których przysługująca im ulga jest wyższa niż podatek, od którego jest odliczana. Po raz pierwszy w historii funkcjonowania odliczenia „na dzieci” ustawodawca przewidział możliwość uzyskania dodatkowego, w stosunku do zwrotu podatku, wsparcia finansowego dla takich rodzin. Jednak nie będzie mogło ono przekroczyć łącznej kwoty zapłaconych przez podatnika składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, które podlegają odliczeniu, pomniejszonej o składki odliczone w PIT-36L i PIT-28 lub wykazane w PIT-16A. Wysokość przysługującego dodatkowego wsparcia podatnicy będą wykazywać na nowym formularzu PIT/UZU stanowiącym część uzupełniającą zeznania podatkowego PIT-36 i PIT-37.

Resort finansów, uzasadniając celowość wprowadzenia nowych rozwiązań, dokonał symulacji na konkretnych kwotach. Wskazał m.in., że gdy jedno z małżonków uzyskuje minimalne wynagrodzenie (tj. 1.680 zł miesięcznie), natomiast drugie nie osiąga dochodów i zajmuje się wychowaniem trójki dzieci, wówczas zgodnie z obowiązującymi przepisami z rozliczenia za 2014 r. zwrot z tytułu omawianej ulgi wyniósłby u nich 430,93 zł (czyli podatek po odliczeniu składek zdrowotnych). Natomiast zgodnie ze zmienionymi zasadami rozliczania małżonkowie odzyskają (uwzględniając wyższą kwotę ulgi na trzecie dziecko) z tytułu omawianej ulgi łącznie 4.224,12 zł, czyli dodatkowo 3.793,19 zł, gdyż kwota ta nie przewyższa łącznej kwoty pobranych przez płatnika składek na ubezpieczenia społeczne i ubezpieczenie zdrowotne podlegających odliczeniu. Ci sami rodzice skorzystaliby na zmianach również wówczas, gdyby posiadali tylko dwoje dzieci. Na starych zasadach mogliby bowiem odliczyć tylko 430,93 zł, a według nowych dodatkowo zyskaliby 1.793,15 zł zwrotu.

Ulga podatkowa na dziecko przysługuje na każde małoletnie dziecko, w stosunku do którego podatnik miał władzę rodzicielską, sprawował nad dzieckiem opiekę jako opiekun prawny lub rodzina zastępcza (opiekunowie prawni oraz rodziny zastępcze mogą dokonać odliczenia tylko wówczas, gdy dziecko u niech mieszkało).

Teraz nowelizacją zajmie się Senat, miejmy nadzieję, że zostanie ona zatwierdzona. Szkoda, że analogicznie nie zostały zwiększone kwoty dla rodzin z jednym lub dwójką dzieci, które jednak stanową większość w naszym społeczeństwie.

Z ulgi mogą skorzystać także rodzice pełnoletnich dzieci niepełnosprawnych oraz dzieci do ukończenia 25. roku życia,  jeżeli się uczą. Ulgi podatkowe na dzieci przysługują, jeżeli roczny dochód dziecka nie przekracza kwoty 3089 zł.

Ulga nie przysługuje: rodzinom z jednym dzieckiem z dochodami rocznymi powyżej 112 tys. zł. Podobnie jak osobom samotnie wychowujących jedno dziecko w związku pozamałżeńskim – skorzystają oni z ulgi tylko wtedy, gdy ich roczny dochód nie przekroczy 56 tys. zł.


Źródło:
Gazeta Podatkowa

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena Kamińska

    Dobrze wiedzieć, może tymi mozolnymi kroczkami dojdziemy do fajnej i zadowalającej oferty

  2. Hmm tylko najpierw trzeba mieć z czego tyle odliczyć wiec na pewno nie jest to dla zarabiających najniższą krajową …wiec jak dla mnie to polityka prorodzinna nijaka.

  3. Przydatne informacje, dzięki!

  4. Ucieszyłam się,że w końcu coś się zmieni i dostaniemy pieniążki na 4 naszych dzieci.
    Ale wyszło jak zwykle.
    Odliczenie nie przysługuje rolnikom,którzy płacą ubezpieczenie KRUS.
    Tak więc odliczymy tylko kwotę za niecałą 2 dzieci.
    Nie mamy tyle dochodu aby odliczyć na całą 4.
    I tak wychodzi,że ulga jest ale dla bogatych :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Wyrodna matka


Mój mały przedszkolaczek, a raczej przedszkolaczka nie mogła się początkowo doczekać każdego wyjścia do kolegów. Uwielbiała nowe zabawy, towarzystwo, spacery, piosenki a nawet języki obce;)

Niestety od około dwóch tygodni, każdy poranek to dla mnie gehenna. Ciągłe słuchanie – ja nie chcę iść do przedszkola! Jest płacz, stres i bezsilność. Nawet wspomnienie jakiejś czynności związanej z przedszkolem, wywołuje grymas i powtarzanie powyższych słów jak mantrę.

Początkowo działało założenie nowej bluzeczki czy zapakowanie winogron do podziału z dziećmi. Z czasem nasze próby “wyciagnięcia” Mai polegały na oszustwach: a to musimy zanieść woreczek z butami, a to spodnie na zmianę, a to pojedziemy się tylko przywitać. Oczywiście, żeby nie stracić zaufania, jakim obdarza nas Maja, mówiliśmy że szybko przyjedziemy i rzeczywiście odbieraliśmy ją wcześniej. Ponieważ uważam, że mała kombinatoryka ok, ale nie możemy jej zawieść, bo trudno będzie odbudować zaufanie.

Głównym celem było doprowadzenie córki do budynku przedszkola, ponieważ jak już tam weszła i usłyszała bawiące się dzieci, to po krótkim namyśle szła sama. Aktualnie cel mamy taki sam, ale już nie wystarcza podsłuchanie pod drzwiami. Teraz otwieramy drzwi, Maję oczywiście wita gromadka dzieci, przychodzi pani przedszkolanka, zagaduje i zabiera. Nawet się nie przebiera, robi to później. Ale żeby nie było, że taka jestem okropna (choć tak się czuję), nie ma histerii u Majki. Popłakuje, jest smutna ale wszystko odbywa się bez scen grozy, o których słyszałam od znajomych.

Ja ilekroć pomyślę o poranku przeżywam stres. Myślę sobie tak – jestem na urlopie wychowawczym, siedzę w domu a wysyłam Maję do przedszkola, powodując nerwy i rozłąkę. Ilekroć wracam przedszkolnym chodniczkiem sama (córka została w przedszkolu), mam ogromne wyrzuty sumienia, czuję się jak wyrodna matka, która chce się pozbyć dziecka na parę godzin. Racja, że mając dwójkę małolatów, jak się jedno gdzieś wyśle to jest lżej, ale nie taki był mój zamysł zapisania Majki do przedszkola.

Wiem, że Maja przeżywa te nasze rozstania, ale po chwili w przedszkolu zapomina i bawi się w najlepsze. Tam zdobywa wiedzę, nowe umiejętności. Praktycznie za każdym razem poznaje nową piosenkę lub grę, którą w domu nas zabawia.

Byłam już bliska zrezygnowania z przedszkola, ale konsultowałam zachowanie Majki z jej opiekunką oraz panią dyrektor i wiem, że takie sytuacje się zdarzają. To najnormalniejszy strach przed rozstaniem ze mną. A tak właśnie jest, ponieważ córka argumentuje niechęć pójścia do przedszkola, tym że będzie za mną tęsknić.

I tak walczę każdego dnia ze sobą mając nadzieję, że znów powrócą przyjemne poranki i wyjazdy do przedszkola.

 

Jak myślicie ile to może jeszcze potrwać? Czy dobrze postępuję? Czy jestem wyrodna matką?

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Popieram ” Zwariowała “, choć ja w tamtym roku też tak miałam :-/ u nas okres adaptacji trwał do lutego. Dużo sił i wytrwałosci! :-)

  2. oj miałam podobnie. zapisałam moją dwulatkę do żłobka, choć nie pracowałam :( chodziła tylko miesiąc bo nie miałam później pieniędzy na opłacenie kolejnego miesiąca. na początku w ogóle nie chciała wejść do przedszkola. na siłę dawalam ją pani na ręce i wychodziłam. czułam sie też okropnie i miałam wyrzuty sumienia :( ale po krótkim czasie się przyzwyczaiła i zostawała już bez płaczu. początki były okropne :(

  3. Amelka do przedszkola chodzi mi chętnie, u nas problem jest w tym, że dojeżdżam do pracy 40 km i o 5 godzinie wychodzę z domu i Amelka się budzi, żegna się ze mną i mówi żebym nie szła do pracy bo będzie tęsknić i się martwić. Czy ja jestem wyrodną matką? Wydaje mi się że nie, bo takie mamy czasy, że mamy muszą pracować, chociaż mnie też jest ciężko jak Amelka płacze jak wychodzę…

  4. Mialam to samo jak mój starszy poszedł do przedszkola w zeszłym roku… ja w domu z młodszym a biedny Pawelek sam w przedszkolu, ale po czasie stwierdziłam, ze dobrze robie, bo dziecko musi mieć kontakt z rówieśnikami, musi się rozwijać pod okiem pani przedszkolanki :) także kolezanka nie zwariowala, prawie kazda mama przechodzi przez taki cykl myslenia :)

  5. Mi ostatnio Kuba oznajmił ze za szybko przyszłam; )

  6. Cieszę się, że mnie ten stres ominął i moje dziecko od początku chętnie chodzi do przedszkola.
    Ale tobie życzę dużo sił!

  7. śmieszny mały robocik, my kupiliśmy kohersen mycook, super bo teraz nie tylko małej miksujemy pyszności ale i sobie:) robot ma dużo opcji – polecam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Skarby w pudełku – DIY szkatułka


Chrzciny to temat, który chyba nigdy nie traci na popularności (jeśli można tak o nim powiedzieć?) ponieważ każdego dnia na świecie rodzą się miliony dzieci i wiele z nich przyjmuje pierwszy w swym życiu sakrament, jakim jest właśnie chrzest.

Z tym obrzędem, poza samą uroczystością na pewno kojarzą Wam się prezenty, no i właśnie o nich chciałam dzisiaj napisać! ;-)

Stanęłam jakiś czas temu przed wyborem takiego podarunku dla małej Lili.
Długo się zastanawiałam, szukałam, szperałam, czytałam, ale wszędzie znajdywałam to samo – łańcuszek, obrazek z jakąś świętą postacią, złoty smoczek, srebrną łyżeczką, pieniądze,…. Propozycji świat wirtualny dawał mi całkiem sporo, ale żadna mnie nie urzekała.

Z racji, iż jestem fanką praktycznych prezentów, które nie muszą tylko stać bezużytecznie w kącie i się kurzyć oraz oryginalnych, stworzonych własnoręcznie, z sercem i pasją, w końcu zdecydowałam, że zrobię Jej szkatułkę na pamiątki.

Sprawa jest dosyć prosta więc pokrótce przedstawię Wam, jak to zrobić samodzielnie:

Co jest mi potrzebne:

Drewniane pudełko / Szkatułka
Papier ścierny
Biała farba akrylowa, opcjonalnie inne kolory
Klej
Papierowe serwetki – z interesującym Cię motywem
Nożyczki
Pędzel
Gąbeczka
Ozdoby typu: brokat, cyrkonie, itp.
Bezbarwny lakier nabłyszczający lub matowy – jak wolisz, ja wybrałam błyszczący.

Wszystkie, wyżej wymienione akcesoria  dostaniesz w każdym sklepie z artykułami do rękodzieła, ewentualnie w sklepie budowlanym.

Jak to zrobić:

  1. Powierzchnię pudełka zmatuj i wyrównaj papierem ściernym.
  2. Pędzlem lub gąbeczką (jeśli nie chcesz mieć widocznych pociągnięć pędzla), pomaluj pudełko farbą – tam gdzie zamierzasz przykleić serwetkę, użyj białej farby jako podkładu.
  3. Z serwetki, wytnij wzór który Cię interesuje.
    Następnie oddziel go od poszczególnych warstw serwetki (zazwyczaj ma trzy), tak by pozostała tylko jedna, bardzo cieniutka.
  4. Miejsce, na które chcesz przykleić serwetkę posmaruj klejem (używając do tego pędzla), po czym równomiernie przyłóż ją w to miejsce – delikatnie, palcem wyrównaj powierzchnię tak by nie było zbędnych zagnieceń (ale uważaj, serwetkę można teraz bardzo łatwo rozerwać!).
  5. By serwetka była idealnie przyklejona do pudełka, koniecznie przesmaruj jej wierzch (całą powierzchnię) klejem, używając do tego pędzla.
  6. Jeśli chcesz, wilgotny jeszcze klej możesz oprószyć brokatem.
  7. Gdy wszystko wyschnie, całe pudełko pokryj lakierem bezbarwnym.
  8. Na koniec, możesz ozdobić pudełko cyrkoniami (jeśli zrobisz to wcześniej, przed nałożeniem lakieru, stracą swój ładny blask).

Szkatułka gotowa ;-)

Jeśli chcesz możesz oczywiście ozdobić również wnętrze pudełka.

Ja ruchomą część  przeznaczyłam na dedykację dla małej Lili, tak by w przyszłości wiedziała od kogo i z jakiej okazji otrzymała prezent.

Z efektu jestem bardzo zadowolona, chociaż wiem, że pudełko nie jest idealne, ale była to moja pierwsza (i na pewno nie ostatnia!) zabawa z decoupage, więc nie ma się co dziwić. Z resztą, żeby pewne mankamenty zobaczyć, trzeba się dokładnie przyjrzeć szkatułce, z daleka nic nie widać  ;-)


Myślę, że takie pudełko spokojnie można podarować bliskiej osobie, nie tylko z okazji chrztu, ale również urodzin czy zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia – przy takim prezencie możecie mieć pewność, że drugiego takiego samego nikt nie dostanie! 

szkatułka 1

szkatułka 2

szkatułka 3

szkatułka 4

szkatułka 5

 

Zdjęcia: Fizinka

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Też się zbieram do dekupaż, mam wszystko prócz kleju. Jaki zastosowałaś do swojej szkatułki?

    1. (nie)Magda(lena)

      Nigdy nie stosowałam tej metody, ale kiedy się do niej przymierzam przeczytałam ze zamiast kleju można użyć białko kurze.

      W tym roku postanowiłam zrobić bombki, zamysł jest, materiał w drodze- juz nie mogę się doczekać. Będę używała kleju magic (jak do wszystkich moich przedmiotów wykonanych ręcznie, które tego wymagają).klej po wyschnięciu robi się bezbarwny wiec prawdopodobnie nada się też do ozdobiona czegoś większego niż bombka (tyle ze jest wielkości biurowego kleju)

    2. Niestety klej mi się gdzieś zapodział, nie umiem go znaleźć…. więc nie powiem jak konkretnie się nazywał, ale był to klej zakupiony w sklepie z artykułami do decoupage`u.

  2. Może zrobię takie pudełko w ramach prezentu świątecznego, dla mamy i babci :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Pierwsze cięcie włosów dziecka


W zamierzchłych czasach Słowian, rodzice – w przeciwieństwie do współczesnych – raczej nie zamartwiali się fryzurą swoich pociech. Włosy rosły jak chciały, a u chłopców do momentu ukończenia siódmego roku życia. Wtedy najczęściej ojciec obcinał je podczas uroczystości nadania imienia, co miało wydźwięk symbolicznego przyjęcia do grona mężczyzn. Rytuał ten, zwany postrzyżynami był bardzo ważny dla słowiańskiej społeczności. A dziś? A dziś obcięcie, czy też zapuszczenie włosów dziecka to indywidualna decyzja rodziców, często podyktowana trendami ze świata mody- grzywki, irokezy, wygolone boki. Nie ma głębszego znaczenia, nie licząc chwili odcięcia pierwszego pukla dziecięcych włosków, ponieważ ten moment zapada w pamięć.

Umawiając starszego syna na pierwsze strzyżenie, nie byłam zbyt sentymentalna. Po prostu trach nożyczkami i po sprawie, blond włoski spadły na ziemię. Nawet nie pomyślałam żeby choć malutki pukiel schować na pamiątkę. Bartek miał półtora roku, zbyt długie włoski zachodzące do oczu należało skrócić. Nie było żadnego planu, pomysłów dotyczących fryzury- miało być na krótko i szybko, bo Bartek nie polubił strzyżenia. Po obcięciu byłam zachwycona, wyglądał pięknie, jakby odrobinę doroślej.

Z młodszym było inaczej. Wojtek ma bardzo gęste włosy, te dłuższe zawijały się w drobne pierścionki. Ślicznie wyglądał, napatrzeć się nie mogłam bo przypominał cherubina z barokowych obrazów. Kiedy mąż rzucił że trzeba małego obciąć, nie zgodziłam się, bo niby po co? Na oczy jeszcze widział, a poza tym miał dopiero dziewięć miesięcy i nie chciałam go ciągnąć do fryzjera. Mogłam co prawda ciąć nożyczkami, ale ruchoma główka i moje niewprawione ręce z nożyczkami do papieru nie były dobrym pomysłem.

Szłam w zaparte do momentu pojawienia się lipcowych upałów. Musiałam ulec, mały był non stop spocony, włoski mokre, musiało mu być gorąco. Z bólem serca i matczyną łzą cieknącą po polikach, obcięliśmy delikatne włoski maszynką. Kazałam zostawić przynajmniej 5 mm z długości, bo łysej główki raczej bym nie przeżyła.

Co tu wiele mówić, Woju już nie wygląda tak anielsko, strasznie mi żal tych włosów, które tak pieczołowicie zebrałam z podłogi. Jest ładnie choć inaczej, mniej “niemowlęco” a bardziej poważnie. Znajomi dwa razy zaglądali do wózka, aby upewnić się że nikt dziecka nie podmienił. I czekam tylko aż włosy trochę odrosną, bo jestem ogromnie ciekawa, czy znów się zakręcą? Nie licząc zmiany długości, kolor również jest inny – z jasnego brązu odrasta jasny blond na wzór i podobieństwo starszego brata.

A jak Wy zapatrujecie się na tak wczesne obcięcie włosków dziecku? Stawiacie na wygodę malca, czy raczej na zachowanie jego niewinnej urody?

Fot. Gramody/ CC BY

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. U nas dlugo sie nie zastanawialismy, synek pierwszy raz byl strzyzony zaraz pzed skonczeniem roczku. Miał juz takie “Pierzaki” ze smiesznie wygladal, zwlaszcza jak sie przebudzil.

  2. Moje blizniaki tak sie od malego szarpaly za czupryny ze od ok 8 miesiaca ich traktowalismy maszynka ;)

  3. moje bąble mają włoski po mnie – proste, cienkie :) Adaś jedynie blondynek nie wiadomo po kim ;)

  4. U mnie podobnie jak u Mai i Matiego są loczki. Synka ścięliśmy na króciutko(maszynką)jak miał 1,5 roku,córa już dwa razy przeszła radykalne(jak na dziewczynkę,bo w sumie straciła około 10cm włosków) cięcie. A po kim loki to niewiadome. Chyba bardziej po mnie,bo mąż ma proste,a ja jeden w tą,drugi w tą,ale mają tendencję do zawijania się. Jednak loczki mojej Hani to loczki prawdziwe.

  5. Pierwszy raz w wannie przy kąpieli ciocia fryzjerka, do dzisiaj przychodzi do nnas do domu wszystkich strzyże.

  6. Starszej córce ja obcinałam, dopiero ok 3 latek bo wcześniej nie wiele ich miała ;) Teraz ma długie włoski ale będzie trzeba troszkę podciąć bo zapina je sobie w spodnie ;) Młodsza jeszcze nie miała obcinanych włosków bo ma króciutkie ;)

  7. U nas dziś był pierwszy raz, mały ma prawie 2 lata.

  8. Ja też nie pomyślałam o tym, by pierwsze włoski schować na pamiątkę… :P

  9. Moj synek bardzo lubi chodzic do fryzjera. Na szczescie nigdy nie bylo z tym problemu :)

  10. Starszego syna obcinam sama maszynką bo na grube i twarde włosy a młodszego prowadzę do fryzjera bo ma włoski lekkie i delikatne i ja bym mu tylko zaszkodziła.

  11. pierwszy raz z synkiem u fryzjera był nerwowy całe szczęście fryzjerka była bardzo sprytna i szybka i udało się obciąć mu włosy. Za drugim razem miał obiecane bańki mydlane jak będzie grzecznie siedział i da sobie obciąć włosy. Trzeci i kolejne razy już bez problemowo przyzwyczaił się do tego zabiegu ;-) Córka dla odmiany od pierwszego razu bardzo chętnie i grzecznie siedziała u fryzjera no i oczywiście mogłaby chodzić tam codziennie :-D

  12. Fryzjer od 2 roku życia, na szczęście bezproblemowo od samego początku, jeden warunek “On siedzi siam” teraz już 6 latek, w zasadzie mógłby chodzić sam ;-)

  13. Moi chodzą od 1. Roky życia, a le po fryzjerze konieczne mycie głowy, bo swędzi :) Fryzjer daje lizaki!

  14. Póki co wszystkie dzieci (trójka) mają domowe fryzurki, raz chyba tylko najstarsza była u fryzjera, ale za bardzo jej się nie spodobało. Mamy już swoje sposoby, najważniejsze są spokój i ostre nożyce fryzjerskie ;)

  15. Córka ma 5 lat i jest ok, ale syn 3 lata, tragedia. Płacze, krzyczy, kręci się, a włosy szybko mu rosną, do tego loki to fryzjera musimy często odwiedzać :)

  16. Misiek u fryzjera różnie, bywa,że się wierci,ale ogółem ok. Hania jeszcze nigdy nie byłam. Zawsze sama podcinałam jej włosy, tyle,że z planowanych 2cm robiło się 5cm,a w dodatku efekt dawał wiele do życzenia dlatego wczoraj umówiłam nas obie so fryzjera na piątek za dwa tygodnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie…

  17. ja obcinam wszystkich w domu. Synek uwielbia byc strzyzony

  18. Synkowi bardzo powoli rosły wlosy. Ucieka przed szczotką do włosów i nie lubi czesania :-D. Dlatego poszukalam u nas fryzjera dla dzieci. Trafilam z synkiem do “Czuprynki”, mial 2,5 roku. Salon pelen zabawek, ciepliwej pani :-) udało się za drugim wejściem na fotel. Loki pierwszy raz piszly pod nożyczki. Bylo dobrze :-)

  19. Ja obcinam Mani jedynie grzywke bo nie daje sobie żadnej spinki przypiąć czy związać… u fryzjera bylismy- porażka. Małą nie dała się dotknąć. dotknąć obcinam jej włosy kiedy śpi i dziękuję Bogu że ma bardzo kręcone bo dzięki temu nie widać tego co jej tam uzepolilam ;-)

  20. my chodzimy ze starsza. Mloda obcielam sama bo ona jest zbyt ruchliwa i jeszcze da sie maszynka opedzlowac ;)

  21. Ja strzygę małżonka. Małżonek synka. Tylko mi nie ma kto końcówek podciąć

    1. Zgodnie z kolejnością powinnaś się oddać w ręce dziecka! :-P

    2. Może warto zaryzykować?! Wszak dzieci są taaakie kreatywne! ;)

    3. Otóż to! Koniecznie zrób zdjęcie “przed” i “po” – myślę, że poniesie się w internetach :P

    4. To jeszcze przemyślę temat…nie radzę sobie ze sławą??

  22. Moich 3 facetów ( 2 synów i męża ) obcinanie w domu sama

    1. Maszynką i do tego cieniuje. Góra dłuższa boki krótsze

  23. A my chodzimy z synkiem (2,5r) grzecznie siedzi, tak dumnie, ze ho ho

    1. Mój też zawsze grzecznie siedział (bo teraz to już wiadomo – duży facet) – tzn tak mówił mąż. Musiałam wierzyć na słowo.
      Bo ze mną poszedł raz i jak tylko przekroczyliśmy próg, to się rozpłakał!
      Tak więc gratulacje dla Twojego odważnego chłopaka!

  24. Ja byłam z moją córcią u fryzjera raz i 3 razy obcinałam ją sama. W sumie żadnej różnicy. Z moich planowanych 2cm zawsze robiło sie 10. U fryzjera pani odcięła co prawda te 2-3cm,ale włosy krzywe. Już jej nie obcinam.

  25. Moja 6 – latka uwielbia chodzic do fryzjera. ;)

  26. Moj syn bardzo lubi chodzić do fryzjera. Pierwszy raz był około 2 roku życia i nigdy nie płakał ani sie nie zraził

  27. Moj syn teraz 5,5 strzyze sie w domu sama go gole lubi na 6mm . Odkad skonczyl roczek mniej wiecej i lubi baaaardzo .

  28. Synowi maszynka, a i tak jest wojna. U fryzjera nie ma szans.

  29. Droga Autorko! Czytam Twój artykuł jakbym czytała o sobie! Dzis scielismy wlosy naszemu poltoraroczniakowi (loki jak marzenie, dosłownie herubinek z każdej strony). Ale jestem troche rozżalona, bo niby umawialiśmy sie z mężem na delikatne podcięcie (on był za tym, zeby ściąć całkiem na krótko ze względu na wygodę dziecka, ja – matka o sentymentalnej naturze, chciałam tylko dosłownie troche skrócić. Wyszło tak, ze zajęta zabawianiem malca nie spostrzegłam sie jak fryzjerka (mając po prostu polecenie ścięcia) wycięła wszystkie loki w brud nożyczkami, cieniując po bokach maszynka i zostawiajac nieco ledwie kręcących sie fal na gorze (zbyt krótkie na anielskie pierścionki). Moje dziecko jakby wydoroślało wizualnie – tak jak u Ciebie.
    Maz wniebowzięty, ja mniej. Ja jestem kreciolem od urodzenia i mam dość bogate zaplecze genetyczne kreconowlosych w rodzinie, ale nie jestem 100% pewna czy loki odrosną…. a choc w ciąży zarzekałabym sie, ze wolałabym prostowlose dziecię, to teraz z wielkim żalem w sercu patrzę na zdjecia mojego herubinka zrobione jeszcze kilka dni temu…

    Prosze powiedz mi – jak u Was wyglądały włoski po pierwszym strzyżeniu Wojtusia? Czy nadal sie kręciły? Czy były mocniejsze czy straciły na uroku? Kocham moje dziecko i bez względu na to jakie bedzie miało wlosy bede kochać mocno, ale jesli odrosną sprężyny to juz nie dam ruszyć maszynka :) bede tylko dbać, by latem nie było mu za gorąco jak to wyglądało u Was. Czekam z niecierpliwością na odpowiedz.

    Ściskam i pozdrawiam.

    1. Droga Aniu. Mój kręciołek nie jest już typowym cherubinkiem, jego włoski gdy odrastają, są tylko falowane. Nie wiem, czy to kwestia cięcia czy natury, ale loczki są już tylko wspomnieniem.

      1. P.S. Woju włosy ma teraz bardzo gęste i sztywniejsze.

      2. A czy któreś z Was, rodzicow ma naturalnie kręcone wlosy? Lub czy w najbliższej rodzinie jest historia kręconych włosów, chodzi mi tylko zeby ustalić czy Wojtek ma loki w genach czy nie. Nasze dziecię ma bogate podłoże genetyczne jesli chodzi o krecioly, ale odezwę sie za kilka miesięcy i dam znac co nam ostatecznie wyrosło na tej malej główce :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku