Znad kołyski 9 lutego 2017

Z życia matki

Jedno dziecko w przedszkolu, drugie zajęte zabawą, trzecie cudem odłożone spać. Cisza, spokój, matka wędruje po domu. Okiem zarzuca po kątach – czysto, miło, nie ma powodów do paniki, teoretycznie można usiąść. Ale praktycznie matka ma nerwicę natręctw, bo zamiast usiąść /paść ze zmęczenia/, zachodzi do kuchni.

Rzuca spojrzeniem, a tam uśmiecha się nieśmiało, wypełniona po brzegi Zosia – zmywarka. Zosia to najlepsza kumpela matki, matka nie może więc pominąć jej błagalnego wzroku. Matka ma ładne paznokcie, nie zamierza myć ręcznie, a jak Zosia nie umyje, domownicy będą jeść z papierowej zastawy. Matka łamie się, z niepokojem nadstawia uszu w kierunku pokoju najmłodszego (wszak mały śpi od 10 minut a czas kurczy się nieubłaganie) i rzutem na taśmę opróżnia oraz wypełnia na nowo zmywarkę, wsłuchując się po chwili w jej kojąco-szumiące brzmienie.

Jest dobrze, gary w zlewie nie śmierdzą i obiad będzie z czego zjeść. Albo przynajmniej parówki. Jeśli zdąży ugotować. Matka kontynuuje wycieczkę po domu i wzrokiem potyka się o deskę do prasowania. To pułapka, którą matka sama na siebie zastawiła, bo ambicja nakazywała wyprasować stertę ciuszków w rozmiarze 56. Sama słodycz. K****a. Ciuszki nadal leżą.

Mija kwadrans. Matka też chce leżeć, ale gdy heroicznie decyduje by spocząć, ryk z pokoju najmłodszego przypomina o jej całodobowej służbie.

Był czas, nie ma czasu. Załamała się matka i załamała się matki czasoprzestrzeń. Mamy czas, mamy czas, czas nie goni nas?

Powiedz to matce niemowlaka.

 

Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Reń Ka Przemka Gie
5 lat temu

Prawdziwe…siedzę w domu,z dziećmi,dwoje już starszych ( uffff ) i mały szkrab,mam mnóstwo czasu,naprawdę mnóstwo…ale nie dla siebie.ciagle gonie,ciagle cos,nawet jak siadam to nie dla siebie,nie dla odpoczynku ale…czas nie goni mnie to ja gonie.

Emocje 8 lutego 2017

Zostaw dziecko w oknie życia, a policja cię namierzy. To nieprawda!

Media rozpisują się o historii sprzed kilku dni, gdy 17-letnia dziewczyna zostawiła zaraz po urodzeniu synka w „oknie życia” i została przesłuchana przez policję. Dlaczego wmieszała się w to policja? Ideą utworzenia „okien życia” jest anonimowe oddanie noworodka, a policja ją naruszyła?

Według mnie najwięcej szkody w całej tej sprawie wyrządzili nieodpowiedzialni dziennikarze, którzy szukając sensacji, zatytułowali swoje teksty: „Chciała anonimowo zostawić dziecko w oknie życia. Namierzyła ją prokuratura”, „Zostawiła dziecko w oknie życia. Matkę znaleźli i przesłuchali policjanci”, „Okno życia to pułapka na matkę” itd. Obawiam się, że to oni zaprzeczyli idei anonimowości miejsca, jakim jest „okno życia” i taki fałszywy komunikat poszedł w świat!  

Cyniczne, chwytliwe tytuły sugerują, że policja ściga za zostawienie dziecka w oknie życia i straszą prokuraturą. Zaprzeczają istnieniu anonimowych bezpiecznych miejsc, gdzie można zostawić nowonarodzone bez konsekwencji karnych. Boję się, że przez takie przedstawienie problemu następna matka będąc w dramatycznej sytuacji, z lęku przed sankcjami może wybrać gorszą opcję porzucenia dziecka.

Dlatego podkreślam jeszcze raz NIC nie grozi matce za zostawienie dziecka w oknie życia. Okno życia to miejsce, w którym dziecko będzie miało zapewnione opiekę i bezpieczeństwo, a matka ma gwarancję anonimowości. To od jej poczucia bezpieczeństwa zależy, czy maluszek nie trafi np. na śmietnik.

Dlaczego więc policja szukała mamy, która zostawiła chłopca? Prokuratura wyjaśniła, że policja wszczęła procedurę odszukania matki, ponieważ otrzymała informacje, że jej zdrowie lub życie może być zagrożone. Nie dlatego, że zrobiła coś złego! Ale mogła też zdarzyć się inna sytuacja – dziewczyna urodziła niemowlę poza szpitalem, do którego zgłosiła się później z komplikacjami poporodowymi. A placówka musi w takiej sytuacji zawiadomić odpowiednie służby, które mają obowiązek sprawdzić, co stało się z dzieckiem, czy nie zostało zamordowane, porzucone. Po ustaleniu, że niemowlę jest bezpieczne, żadne konsekwencje nie grożą mamie.

Pamiętajmy, gdy ktoś otwiera okno, DOPIERO po dwóch minutach rozlega się dzwonek, by osoba, która włożyła dziecko, mogła oddalić się, zachowując ANONIMOWOŚĆ.

Subscribe
Powiadom o
guest

6 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Sylwia WS
5 lat temu

Wielkie brawa dla Was. Juz nie mogłam czytać tych bzdurnych komentarzy kobiet, które komentowany tylko po przeczytaniu tytułu. Najgorsze jest to, że najwiecej fetoru robiły portale skierowane do rodziców. :/

Aneta Błajek
5 lat temu

Dziękuję za ten ważny i potrzebny tekst.

Magda Zielińska
5 lat temu

Załamana telewizja!

Karolina Mos
5 lat temu

Dobrze, że ktoś o tym pisze ! Dziennikarze szukają taniej sensacji – a potem będzie tragedia, bo dziewczyny będą wolały porzucać dziecko na śmietniku w obawie przed RZEKOMYMI konsekwencjami prawnymi skorzystania z okna życia.

Sylwia Banaczyk
5 lat temu

Czy juz naprawdę w tym kraju, nie można zajac sie czymś innym, tylko szukaniem poklasku w takich tragediach.

Anna N
Anna N
5 lat temu

Niby tak a jednak… Raczej nie powinni jej wogole szukać, co jeśli rodzina nie wiedziała że kobieta jest w ciąży, co jeśli zapukał w momencie kiedy ktoś u niej był? To nie żadne wytłumaczenie ze chcieli sprawdzić. Nie wolno tego robić, jak ktoś chce zostawić dziecko w oknie to nie chce żadnego sprawdzenia, mogła przecież zostawić w szpitalu jakby potrzebowała pomocy. Żadnych konsekwencji prawnych nie będzie ale napietnowanie owszem. Takę rzeczy szybko się rozchodzą.

Napoje 6 lutego 2017

Antygrypina – prosty domowy sposób na grypę i przeziębienie

Uporczywy katar, kaszel, ból głowy i mięśni – znasz to? Niestety sezon grypowy w pełni. Zdaniem lekarzy większa liczba zachorowań to efekt naszej słabnącej odporności. Warto więc ją zwiększyć najlepiej stosując odpowiednią dietę i dostarczać organizmowi naturalne substancje, m.in. witaminę C oraz środki antyseptyczne. Podzielę się dziś z Wami przepisem na miksturę, która powinna zagościć na stałe w naszym codziennym menu – domowa antygrypina.

Składniki antygrypiny:

  •        ząbek czosnku
  •        mała cytryna
  •        grejpfrut
  •        2 łyżki miodu
  •        800 ml wody

Sposób przygotowania antygrypiny:

  1.      Grejpfruta obieram ze skórki i dzielę na kilka części. Pestki zostawiam!
  2.      Obieram cytrynę, przepoławiam i tym razem wybieram pestki.
  3.      Owoce, ząbek czosnku i dwie łyżki miodu wkładam do urządzenia miksującego i blenduję na gładko.
  4.      Do zmiksowanych składników dodaję 800 g wody – dokładnie mieszam.

Koktajl jest gotowy do wypicia. Można podawać go także na ciepło podgrzewając do temperatury nie większej niż 50 stopni. Wtedy dodatkowo rozgrzewa, więc taka forma podania jest przydatna w trakcie przeziębienia. Profilaktycznie – ja i moja rodzina preferujemy na zimno, a w zasadzie w temperaturze pokojowej. Polecam wypicie świeżego napoju, zaraz po przygotowaniu. Dobra wiadomość jest taka, że w smaku nie wyczuwa się czosnku! Z podanych składników wychodzi 6 szklanek takich jak na zdjęciach (200 ml).

Pamiętajmy jednak, jeśli przyjmujemy jakieś leki, to przez około 4 godziny po ich zażyciu nie powinniśmy spożywać grejpfruta, gdyż może on zwiększyć albo osłabić działanie farmaceutyków.

Czy antyrgypinę możesz podawać dzieciom?

Sprawdziłam i zgodnie z zaleceniami specjalistów poszczególne składniki koktajlu można podawać maluchom, które skończyły pierwszy roku życia. Konsultowałam też z lekarzem pediatrą, który potwierdził, że jeżeli dziecko nie jest uczulone to można spróbować podawać po 12 miesiącu życia (ze względu na miód, gdyż występuje niewielkie ryzyko botulizmu i nie podajemy go dzieciom <12 m.ż.).

Zdjęcia: Basia Heppa-Chudy

Subscribe
Powiadom o
guest

9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Geny po ojcu
Geny po ojcu
5 lat temu

Pocieszające jest informacja że nie czuć zapachu i smaku czosnku ufff:)
http://genypoojcu.blogspot.com/?m=0

Milena Kamińska
5 lat temu

Super na pewno spróbujemy

Agnieszka Bondyra-Proć

Ja do tego dorzucam jeszcze imbir:)
A miód… chyba kazdy… oczywiście w zależności od potrzeb… bo czasem łagodniejszy chcę na kanapkę, czasem ostrzejszy…
A zdrowotnie – sięgam wtedy po informację, który do czego lepszy (sprawdzając, jakie jeszcze w szafce się ostały)

Sylwia Wnuk
5 lat temu

Nie przepadam za miodem a jak już muszę go zażyć to mamy taki prosto z pasieki :) czasem wiec daje się skusić na taki na przeziębienia ;)

Aneta Wnuk
5 lat temu

Ja najbardziej lubię miód gryczany i malinowy

Paulina Wilczyńska
5 lat temu

Miodek mam od dziadzi i od wujka :)

Joanna Okońska
5 lat temu

Spadziowy wymiata! Niestety u mnie pszczelarze takim nie dysponują, znaczy nie dysponowali jak się zatowarowywałam, a musiałam wziąć dużo, żeby na całą zimę starczyło, może nawet do następnej dostawy spadziowego :P

Maria Ciahotna
5 lat temu

Cześć na dziś! Dzięki za przepis, mam nadzieję że nie będzie zbyt często potrzebny, ale w razie konieczności okaże się skuteczny. Miodek jest u nas baaardzo popularny, kupujemy lokalny – Pasieka Cieszyńska Barć – miód i produkty pszczele – a że smaków jest bardzo wiele, to po kolei próbujemy każdego z nich – jak na razie naszym faworytem jest spadziowy z drzew jodłowych :) pychotka!!!

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close