Na zakupach 14 lutego 2016

Jak wybrać najlepszy prezent dla dziecka?

Urodziny, imieniny lub święta, to okazja do rodzinnych spotkań, składania życzeń i uszczęśliwiania solenizantów podarkami. A gdy swoje święto ma dziecko, tym chętniej staramy się obdarować je prezentem, który sprawi radość. Ale tak jak kiedyś nie było specjalnego wyboru, a same zabawki były raczej “na jedno kopyto” i bez szału, tak teraz można dostać zawrotów głowy, od różnorodności na półkach w sklepie dziecięcym.

Wybór jest ogromny, a same dzieci jak na komendę wykrzykują pragnienia, mijając sklepy lub oglądając reklamy w telewizji. Tylko czy jest sens kupować po raz kolejny zabawkę o podobnym działaniu? Nie zawsze zakup pierwszego lepszego elektronicznego gadżetu będzie strzałem w dziesiątkę i wyczekiwana radość ustąpi miejsca rozczarowaniu.

Czym się więc kierować, by wybrać najlepszy prezent dla dziecka?

Oto kilka praktycznych wskazówek :

  • Warto podpytać dziecko, o czym marzy. Nie pytać wprost, bo może od razu padnie odpowiedź, a tym samym dziecko zostanie pozbawione elementu oczekiwania i zaskoczenia. Dzieci mają swoje zainteresowania, pasje, więc przedmioty związane z nimi z pewnością ucieszą obdarowanych.
  • Nie dajcie się złapać na czar reklam kierowanych do dzieci. Trzeba zadać sobie pytanie, czy dany przedmiot zostanie użyty więcej niż raz. Jeśli zabawka sprawdza się wyłącznie podczas jednego rodzaju zabaw, istnieje duże prawdopodobieństwo, że szybko znudzi się dziecku. Rozczarowanie będzie dla darczyńcy tym większe, im więcej zapłacił on za zabawkę w sklepie.
  • Sprawdźcie bezpieczeństwo zabawki – certyfikaty, sposób i materiał wykonania. Nie kupujcie wątpliwych zabawek, dziecko nie tylko długo się nimi nie pobawi, ale może zrobić sobie krzywdę.
  • Doskonale sprawdzają się książki i zabawki edukacyjne dla młodszych jak i starszych. Warto pamiętać, że mogą one pomagać w rozwoju dziecka, pod warunkiem, że zostaną dostosowane do wieku i możliwości malucha.
  • Jeśli wiecie, że jest taka rzecz o której dziecko marzy od dawna, ale jest bardzo kosztowna, może zamiast kilku mniejszych prezentów od wielu osób, zróbcie zrzutkę na spełnienie marzeń dziecka?

Nie ma nic wspanialszego od obdarowania prezentami najbliższych. Pamiętajcie jednak, że podarunek powinien być spełnieniem marzeń dziecka, a nie rodzica.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Malgorzata Michalska-Pacek

Jak corki nie umialy jeszcze mowic to kierowalam sie tym co lubia,co ich interesuje,teraz gdy sa juz duze i wiedza czego chca to staram sie podolac finansowo i spelniac ich marzenia…czasami pragna miec cos z reklamy,a czasem inspiruja sie swoimi zainteresowaniami….

Sylwia Wnuk
5 lat temu

Wybieramy głównie takie które zainteresują synka. Czasem sam podejmuje decyzję co chce. My stawiamy bardziej na takie które wnoszą coś do jego rozwoju.

Sport 13 lutego 2016

Z notatnika praktyka, czyli garść „rad nietypowych”dla początkujących biegaczy

Ostatnio tchnęła mnie do pisania rozmowa z koleżanką, która chciała zacząć przygodę ze sportem właśnie poprzez bieganie. W sumie nie dziwię się temu, bo to aktywność raczej niewymagająca wielkich nakładów finansowych, ogólnodostępna i przynosząca szybkie efekty, co szczególnie istotne bywa dla przedstawicielek płci pięknej. Tak czy inaczej,  padło pytanie, co mogłabym poradzić na początek? Żadna ze mnie specjalistka, ale przyswoiłam to co usłyszałam od tych bardziej wybieganych i sama zaobserwowałam u siebie, co spokojnie można potraktować z przymrużeniem oka jako „dobre rady cioci Kloci”.

A więc wyliczankę czas zacząć :

1)  Kobiety, zwiążcie włosy! Bo mnie okropnie wytrącało z rytmu i równowagi, gdy co chwila włosy założone za ucho, klapały mi na twarz, a przy dłuższym biegu w wysokiej temperaturze zwyczajnie się do niej przyklejały. Ja w moim mieście, z wysiłkiem graniczącym z cudem kupiłam specjalne elastyczne opaski, które genialnie trzymały włosy razem i nawet całkiem przyzwoicie wyglądały. Co ważniejsze nie zsuwały się jak plastiki z głowy więc spełniły swe zadanie w 100 %.

2)  Strój nie musi być piękny, za to obowiązkowo wygodny i oddychający. To „wybieg” sportowy a nie pokaz mody, i tak chciała nie chciała – do domu wrócicie spocone, często i niespecjalnie czyste, jeśli biegacie po leśnych czy polnych ścieżkach. I jeszcze jak włożycie na siebie zbyt wiele warstw nieprzewiewnego materiału, to zamiast biegania zafundujecie sobie saunę i kiepskie samopoczucie. A jak się jeszcze naubieracie nie wiem jak grubo, to co później z tym zrobić? W ręku trzymać? Na biodrze przepasać? Raczej mało wygodna alternatywa. A pamiętajcie, że podczas ruchu bardzo szybko się rozgrzejecie. Wygodne buty to arcyważna sprawa, nie muszą kosztować nie wiadomo ile, ale muszą być dopasowane. Ciężko uwierzyć że w zwykłych trampkach można czerpać przyjemność z biegania. A może faktycznie można, tylko ja jeszcze o tym nie wiem?;)

3)  Makijaż– wedle uznania, w sumie są wodoodporne kosmetyki, to można i „w pełnym kamuflażu” zasuwać. Tylko kwestia tego, że buraczany kolor twarzy i cienie do powiek etc. jakoś specjalnie się nie komponują.

4)  Koleżanki do towarzystwa. Oj, na ploty lepszy klimat panuje przy kawie lub innym trunku, a do biegania chyba lepsza muzyka z mp3, przynajmniej dla mnie, bo łatwiej przy niej trzymać tempo. Znam ja parę takich Dam, co im się buzia nie zamyka, a to strasznie mnie wytrąca z równowagi. Weźcie ze sobą biegającego kolegę, może być przystojniak, to jeszcze łatwiej będzie o motywację do biegania ;)

5)  Picie. Wody mineralnej oczywiście albo innych płynów uzupełniających to, co nasz organizm straci podczas wysiłku. Możemy ograniczać  nadmiar kalorii jeśli biegamy dla zgrabnej sylwetki, ale nie powinnyśmy żałować płynów, bez tego trudno zachować równowagę w organizmie.

6) Natomiast jeśli chodzi o jedzenie, to chyba zależy od naszych upodobań czy przyzwyczajeń, ale ja odradzam jedzenie tuż przed bieganiem. Raz spróbowałam takiej zabawy na pełen żołądek, i stąd wiem jak fantastycznie potrafi się wywracać na lewą stronę. Za to po bieganiu chętnie wrzucam „co nieco” na ruszt, bo skoro tyle kalorii spaliłam, to czym prędzej muszę je nadrobić ;)

7)   No i ostatnia rada „cioci Kloci” (choć może i powinna być pierwsza) ruszajcie się dla siebie, nie dla oczu i komentarzy innych. Biegajcie według własnej mocy a nie oczekiwań „obserwatorów” narzucajcie sobie taki dystans, aby jego przerobienie dało Wam poczucie satysfakcji i chęci na więcej, niż powodu do zarzucenia aktywności, bo przez zakwasy nie ruszycie się aż do czterdziestki ;) Cieszcie się i bawcie ruchem, i tak nic lepiej nie zmotywuje Was niż podbudowana psychika oraz zdrowie i piękniejące ciało :)

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Sylwia Wnuk
5 lat temu

Oj bieganie mam w planach :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Sylwia Wnuk

super, bieganie cudnie wpływa na sylwetkę :) najlepiej iść od razu, fajna temperatura i pogoda na ruch :)

Sylwia Wnuk
5 lat temu
Reply to  Sylwia Wnuk

Ja musze spokojnie bo boje się o mleko czy się nic nie stanie, bo dzidzia jeszcze mała

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Sylwia Wnuk

Sylwia, spokojnie, ja biegałam 4 tygodnie po porodzie, nic się nie działo. Ponoć mleko może mieć inny smak, ale Woju nie narzekał ;)

Sylwia Wnuk
5 lat temu
Reply to  Sylwia Wnuk

Aha. No to ok :) jak tylko cieplej się zrobi to trzeba zacząć :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Sylwia Wnuk

Sylwia zacznij od spokojnego truchtu i nie patrz na czas, po porodzie wcale nie jest tak lajtowo. Ja przed Wojem biegałam bez problemu po 10 km, a po porodzie przebiegłam 3 km i kręciło mi się w głowie ;) jak dasz sobie za mocno czadu, to rozczarujesz się i zniechęcisz. Tylko spokój może nas uratować, tylko spokój ;)

Sylwia Wnuk
5 lat temu
Reply to  Sylwia Wnuk

Wiem wiem. Juz biegalam przed ciążą po 5 km bez przerwy ale zaczynałam pomału trochę trucht troche spacer :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Sylwia Wnuk

W takim razie powodzenia i radości z ruchu :)

Sylwia Wnuk
5 lat temu
Reply to  Sylwia Wnuk

Dziękuję i nawzajem :)

Magdalena Bryła
5 lat temu

Biegam na bieżni juz 3,tydzień zaniedlugo w marcu dojda kije :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Super, wytrwałości życzę :)

Milena Kamińska
5 lat temu

Dzień dobry, oj tak od kilku lat planuję bieganie i basen :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

a więc nadszedł idealny czas by plan zamienić w działanie :D

Emocje 12 lutego 2016

Pracuję w domu. Mam wyrzuty sumienia

Matka – kobieta, która dysponuje około sześćdziesięcioma godzinami na dobę, potrafi robić jednocześnie osiem różnych czynności, zawsze ma czas dla dzieci i nigdy nie jest zmęczona. Nigdy też nie potrzebuje ciszy, spokoju ani chwili dla siebie. Zazwyczaj w pierwszym okresie macierzyństwa nie pracuje zawodowo. Czasem tylko pomyśli, że przecież dałoby się popracować w domu…

W styczniu tego roku byłam praktycznie bezrobotna. Zleceń było tak mało, że nie ma o czym mówić. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, szafki kuchenne błyszczą jak nigdy i to nie tylko na zewnątrz, ale i w środku. Odpoczęłam, przeczytałam kilka książek więcej niż planowałam i z optymizmem patrzyłam na zbliżające się ferie. Nie ma pracy, będę miała dużo czasu dla dziecka.
Chcesz rozbawić Pana Boga to sobie coś zaplanuj. Od pierwszego lutego rozpętało się istne szaleństwo, praktycznie nie mam jak odejść od komputera, mój dzień pracy kończy się koło drugiej w nocy. Nie żebym narzekała, rano trochę odsypiam, a dobre zlecenia nie są złe, no ale jednak Duśka ma ferie. Miało być inaczej.

Moje dziecko niedługo skończy siedem lat. Głupi wiek. Z jednej strony dużo rozumie, z drugiej – wcale jej nie spieszno do opuszczania dzieciństwa. Informację, że muszę popracować i najlepiej niech się pobawi sama, do tego cicho, albo w ostateczności zadzwoni po koleżankę i niech się razem bawią cicho (nie wiem na czym to polega, ale jak są dwie jest ciszej niż jak jest sama), przyjmowała jak dopust boży i trudno jej się dziwić. Ale jaki ja w sumie mam wybór? Ehh, Fenicjanie i ich głupie wynalazki.

– Dusia, posłuchaj – wiesz, że muszę pracować, prawda?
– Po co, przecież tatuś pracuje to to ty nie musisz. – oznajmiła z miną zbitego psa.
– Ale jak oboje pracujemy to mamy więcej pieniążków, prawda?
– No tak.
– Idziemy do sklepu i kupujesz co chcesz, nie muszę ci mówić, że nie mam pieniążków. A w zeszłym roku byliśmy dwa razy na wakacjach i jeszcze zrobiliśmy remont. Gdybym nie pracowała to musielibyśmy wybierać, remont czy wakacje. I pewnie byśmy dwa razy nie pojechali.
– No tak, wiem.
– I zobacz, pracuję w domu, jestem z tobą i zarabiam pieniążki. Wolałabyś, żebym chodziła do pracy tak jak tatuś?
– Nie, bo co by było jakbym była chora? Musiałabym mieć nianię.
– A wiesz, że niani się płaci? Niania to taka praca. Wtedy musiałabym to co zarobię dać niani.
– Naprawdę???
– Niestety tak.

– A chciałabyś żebym w ogóle nie pracowała?
– I tak i nie. Tak, bo byś miała czas się ze mną bawić. Nie, bo byśmy nie mieli pieniędzy.
– No właśnie. To co wybierasz?
– No chyba jednak „nie”. Lepiej jak są pieniądze.
– A wiesz, że jak ja pracuję to nie możesz mi przeszkadzać? Potrzebuję pomyśleć, dlatego cię proszę żebyś nie śpiewała i nie chciała nic ode mnie. Możemy się tak umówić?
– Postaram się…

Ja wiem, naprawdę wiem, że to jej „postaram się” to był przykład prawdziwego dziecięcego heroizmu. Wiem, że najgorsze co może ode mnie usłyszeć, to że nie będę z nią rozmawiała przez jakiś czas. Niestety – praca umysłowa wymaga skupienia, nie ma tu miejsca na: „mamooo, a wiesz, że w tej bajce co wczoraj oglądałam…”

Potem zainteresowała się moją pracą bliżej.
– Mamusiu a będziesz dziś pisać teksty czy robić “spacyfikację”?
Spacyfikację to ja bym chętnie własnemu dziecku urządziła, ale nie bardzo mogę.
– Najpierw napiszę te zaległe teksty dla agencji a potem wracam do specyfikacji.
– Mamusiu a jak to jest, najpierw ktoś daje agencji a potem agencja tobie? A dlaczego nie dają ci od razu tylko do agencji? Szybciej by było.
– Bo mnie nie znają, a agencję znają. A agencja zna mnie. I tak to się kręci. Potem ja piszę, wysyłam do agencji, a agencja do tego kto zamówił. Rozumiesz?
– Tak trochę.
– A czego nie rozumiesz?
– No na przykład po co w ogóle są te teksty.

I tak trwało to jeszcze długo. Odpowiedziałam na milion pytań a wszystko tylko po to, żeby wreszcie dostać błogosławieństwo na pracę.

I powiem Wam, cieszę się, że ferie się kończą. Bez dziecka w domu pracuje się szybciej. I nie będę musiała prosić: „kotku nie śpiewaj, potrzebuję ciszy”.

I to tyle w temacie, że wszystko da się bezboleśnie pogodzić. Da się, ale czasem boli. Nas obie.

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Decoupage i nie tylko

Zapomniałaś wspomnieć o wściekłym mężu, który uważa, że nic nie robisz przed tym komputerem :p

W roli mamy - wrolimamy.pl

Nie jest tak źle, przelewy na konto są dosyć przekonujące ;)

Decoupage i nie tylko

W roli mamy – wrolimamy.pl dobre, ale mój wie, że przelewy robię 10-tego i nie przejdzie w inne dni :P

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close