Przekąski 19 lipca 2015

Dlaczego warto robić domowe przetwory?

Kolejny dzień od samego rana stoję nad wielkim garnkiem z dżemem truskawkowym. Myślę, że jeszcze ze 2-3 godziny i zgęstnieje tak, że śmiało będę mogła przełożyć go do słoików. Czy mam na to ochotę? Nie specjalnie, ale chętnie otworzę zimą dżem własnej roboty, gdzie zamiast zagęstników, sztucznych barwników i śladowych ilości owoców, będę miała dżem jedynie z truskawek i odrobiny cukru.

Moja babcia robiła przetwory, mama i teściowa nadal robią, ja też się od nich uczę. Owszem, mogę kupić ogórki, paprykę czy gotowe dżemy w słoikach na sklepowych półkach, ale martwi mnie ich skład. Moje dzieci zjadają wystarczająco dużo chemii w innych gotowych produktach. Tak więc, stoję od trzech dni i przerabiam ogromne ilości truskawek na weki. Później przyjdzie czas na maliny (uwielbiam!!!), wiśnie, jabłka, gruszki oraz pozostałe owoce, którymi tak chętnie na jesieni Matka Natura dzieli. Od sierpnia/września czeka mnie wekowanie, suszenie lub mrożenie warzyw i ziół. Wiecie jaka mnie rozpiera duma, gdy schodzę do piwnicy i spoglądam na bogato zastawione półki? Do wyboru, do koloru!

Moje siostry i znajome raczej nie “marnują” na to zajęcie czasu, za to chętnie zabierają domowe weki, gdy tylko wpadają do mnie z wizytą. A czy poza radością innych wyżeraczy i poczuciem spełnienia są lepsze powody, aby zaszywać się w kuchni przez wiele godzin i pakować w te słoiki? Są, tylko spójrzcie.

Najważniejsze jest to, że doskonale wiecie jakie produkty znajdą się w wekach. Skład was nie zaskoczy, o ile same nie dodacie chemii, albo nie skorzystacie z obsypanych w niemiłosiernych ilościach nawozami owoców, dostaniecie eko produkt. A jeszcze lepiej jeśli macie własną działkę, albo kupujecie dary ziemi po sąsiedzku od rolnika. Takie przetwory mają więcej cennych składników, niż te sklepowe, do których być może wpadają owoce drugiego sortu. Co prawda podczas procesu obróbki termicznej, witaminy się “ulatniają” ale domowa wersja i tak jest bogatsza w zdrowie niż sklepowy gotowiec.

Jeśli chcielibyście podarować swoje weki dalej, kupcie ładne słoiki, opiszcie je w pomysłowy sposób i cudowny prezent gotowy! Przyznam się do czegoś – moja przyjaciółka robi fantastyczny dżem wiśniowy. W ubiegłym październiku na moje urodziny, wręczyła mi ozdobną torebkę, a w niej min. pięknie opakowane słoiki z wiśniowym cudem, który nie ma sobie równych. Tak się zajęłam wekami, że przez niedopatrzenie pominęłam “prawdziwy” prezent, który stał obok :) Dla mnie wiele znaczy podarunek od serca, wiedząc ile ktoś włożył czasu i energii (szczególnie drylując wiśnie) abym ja mogła usiąść i w pięć minut wyjeść zawartość :)

A wracając do pozytywów stawiania słoików. Jeśli lubicie klimat wspomnień, które napływają przy znajomych smakach i zapachach babcinych powideł, spróbujcie sami. Może za kilkadziesiąt lat Wasze dzieci i wnuki uśmiechną się tak samo jak Wy, na wspomnienie smaku domowych przetworów?

Przekonałam Was do wekowania? Jeśli tak, tu znajdziecie wypróbowane przez Redakcję W Roli Mamy przepisy na domowe przetwory :) Smacznego!

https://wrolimamy.pl/domowy-dzem-truskawkowy/

https://wrolimamy.pl/przepis-na-korniszony/

https://wrolimamy.pl/opienki-marynowane/

https://wrolimamy.pl/zachowac-lato-w-sloiku/

https://wrolimamy.pl/syrop-z-kwiatow-dzikiego-bzu/

https://wrolimamy.pl/syrop-z-sosny-na-przeziebienie/

https://wrolimamy.pl/ostatni-mleczyk-w-sezonie-czyli-miod-z-mlecza/

https://wrolimamy.pl/przepis-na-pesto-z-czosnku-niedzwiedziego/

 

10
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
W roli mamy - wrolimamy.plAnia Król MalcherekAnna SznykMilena KamińskaKatarzyna Kuboszek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sylwia
Gość
Sylwia

W domowych przetworach jest moc!
W tygodniu robiłam sok malinowy. Nie ma nic lepszego na zimowe przeziębienie niż herbata lipowa z takim swojskim sokiem.
Nie ma niestety nic za darmo, trzeba trochę postać przy garach.

Joanna Szopińska
Gość

Nie robię, ale jak mojemu synkowi nie minie alergia na salicylany to będę zmuszona do rozpoczęcia takiej „działalności” ;-)

Katarzyna Kuboszek
Gość

Ja robie w Zeszłym roku sporo tego było w tym tylko. Uzupełniam co wyjedzone dżemy i ogórki niestety brzuch juz spory do terminu coraz bliżej wiec nie szaleje ale na zimę kolejna będzie jak zawsze mnóstwo smakołyków i pyszności nie ma to jak swoje

Weronika Kunicka
Gość

Robię! Z Córcią! I mamy przy tym zabawę i wyjadanie :)

Milena Kamińska
Gość

Robię i co roku mówię że to ostatni raz :-) dużo pracy przy tym ale pychotka

Anna Sznyk
Gość

Mamy przy domu ogród, a tam sporo owoców, trochę warzyw. Gdy nie mieliśmy dzieci, a tym samym było dużo wolnego czasu, ładowałam wszystko w słoiki, jak leci. Przy dzieciach odkryłam zalety dużego zamrażalnika i po prostu mrożę. na kompoty i dekorację tortów nadają się świetnie.

Ania Król Malcherek
Gość

Błagam Cię- w tym roku nawet pół słoika… fakt, że ja nic słodkiego nie robię ( bo komu????), bo tu by coś było ale cała piklowata reszta…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

e tam, warto zrobić, choćby po to aby półki w piwnicy nie czuły się samotne ;)

Ania Król Malcherek
Gość

he he he to popędzę na porzeczki jutro :)

Podróże 17 lipca 2015

Pogoda nad morzem

Pogoda nad morzem jest bardziej kapryśna niż stara panna w ciąży. Przekonałam się o tym kilka lat temu i dużo czasu musiało upłynąć zanim nauczyłam się bez emocji opowiadać o gorzkiej lekcji jakiej udzieliła mi nadmorska aura.

A było to tak: był wrzesień roku pańskiego 2007, rzecz działa się w Gdyni, na termometrze 12 stopni Celsjusza, na niebie jednostajna szarość, na oknie krople deszczu. Dużo kropli deszczu. Wiatru jak na lekarstwo. Co można robić w taką pogodę w Gdyni? Jak się nie ma ambicji na zwiedzanie to niewiele. W końcu to wrzesień. No chyba, że ktoś lubi włóczyć się po galeriach handlowych. Ja nie lubię.

Zapadła decyzja – jedziemy do Sopotu. W Sopocie nawet w taką pogodę jest fajnie, znajdziemy sobie jakąś sympatyczną knajpkę na monciaku, coś zjemy a potem zobaczymy co dalej. No więc pojechaliśmy ubrani w ciepłe swetry, kurtki przeciwdeszczowe, długie spodnie i buty, którym było daleko do letnich klapek. Nie dam głowy, ale podejrzewam, że parasole też wzięliśmy. Za to nie wzięliśmy kostiumów kąpielowych, ręcznika ani niczego na przebranie się na wypadek zmiany pogody, bo przecież niemożliwe żeby się drastycznie zmieniła. A tyle się człowiek nasłuchał o zmienności pogody w górach i nad morzem

Tymczasem w Sopocie było piękne słońce, może nie upał, ale i nie zimno, co odważniejsi ludzie się kąpali (tylko odważniejsi, bo przekonanie o tym, że we wrześniu jest za zimno na kąpiel jest mocno zakorzenione w świadomości przeciętnego Polaka) a my nie, bo nie mieliśmy kostiumów. Gdybyśmy mieli też byśmy się wykąpali. Wiecie jak to jest patrzeć, jak ktoś robi coś, na co właśnie macie ogromną ochotę i nie możecie tego robić? W dodatku niejako na własne życzenie, bo przecież nikt nie bronił zabrać tych kostiumów. Dużo nie ważyły. Moje prywatne rozżalenie w połączeniu z mocnym wkurrr….. tego, no wkurzeniem, było naprawdę ogromne. Pozdejmowaliśmy z siebie co się dało, ale na wiele się to nie zdało. I tak było nam przeraźliwie gorąco. I nawet zimne piwo nie dawało rady nas ochłodzić. Zresztą ile piwa można wypić jak się nie ma pod ręką toalety? Tak dla ścisłości – Duśki jeszcze wtedy nie było, żeby mnie nikt o nieodpowiedzialność nie posądził :P

Zapamiętałam tę lekcję naprawdę porządnie. Jak jestem nad morzem wychodząc z domu zamiast bielizny od razu zakładam kostium a do torby wrzucam ręcznik i bieliznę na zmianę. Niezależnie od tego, co widzę za oknem. Pogodzie nad morzem ufać nie wolno, potrafi się w jednej chwili zmienić. Albo i nie.

A tamtego dnia w Sopocie popijając piwko w tawernie przy plaży patrzyliśmy sobie jak nad Gdynią stoją chmury. Nie ruszyły się, stały cały dzień i cały dzień lało. Sąsiedzi potwierdzili a w naszą opowieść o słonecznym dniu w Sopocie – wierzyć nie chcieli.

 

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia Szreder
Gość
Kasia Szreder

Mam rodzinę nad morzem i u nich rzadko prognozy pogody się sprawdzają :) Ja lubię każdą pogodę, byleby nad morzem :D

Ciąża 16 lipca 2015

,,W bólach rodzić będziesz” – a może nie? Znieczulenie przy porodzie

Kobieto wiesz, że możesz rodzić bez bólu? „Żart” pomyślisz i parskniesz śmiechem. Tymczasem od 1 lipca 2015 r. Narodowy Fundusz Zdrowia przygotował prezent dla przyszłych mam – darmowe znieczulenie przy porodzie dostępne na życzenie dla każdej rodzącej.

Historia zatacza koło….

Od początku lipca Polki mogą liczyć na porody w bardziej cywilizowanych warunkach. Zgodnie z nowym rozporządzeniem, NFZ za poród ze znieczuleniem będzie płacił 2200 złotych. Cena cesarskiego cięcia pozostaje na poziomie 1800 złotych. NFZ nie wprowadza limitów na znieczulenie.

Prawo prawem a rzeczywistość rządzi się innymi kryteriami.

Teoretycznie prawo do bezpłatnego znieczulenia zewnątrzoponowego (ZZO) rodząca miała już dawno, w praktyce musiała za nie zapłacić kilka stówek, by mogło zostać wprowadzone w życie. Nie raz nawet jak chciała „posmarować” to miała marne szanse z braku anestezjologa. Takowy mógł być jedynym lekarzem o tej specjalizacji na porodówce, lub co gorsza dyżurującym międzyoddziałowo i nie mógł zostać wyłączony w tym czasie z innych zabiegów na minimum 30 minut. No i kiszka z „lekkiego” porodu.

Znieczulenie przy porodzie moim okiem

Czy coś się zmieni? Nie wiem. Być może dostępność znieczulenia pozwoli kobietom przezwyciężyć strach przed naturalnym porodem. Wiele z nich ze względu na obawę przed bólem decydowało się na cięcie cesarskie, a jest to jednak zabieg ryzykowny. Teraz przyszłe mamy mają wreszcie alternatywę.

Ja, mimo, że przy swoim porodzie siłami natury znieczulenia żadnego nie brałam to jednak uważam, że wszystko jest dla ludzi. Jeśli kobieta ma możliwość skorzystania ze znieczulenia to, czemu ma tego nie zrobić? W imię, czego? Każdy ma prawo wyboru. Żyjemy ponoć w wolnym, cywilizowanym kraju, choć znając nasze społeczeństwo, zaczną się zaraz przytyczki i podziały na prawdziwą rodzicielkę i tę, „co poszła na łatwiznę”.

Urodziłam bez znieczulenia i nie uważam się za bohaterkę, bo to żadne bohaterstwo. Kobiety rodziły w bólach od wieków. Jednak, jeśli znieczulenie, iluś procentom rodzących, pomoże nabrać siły na intensywniejsze parcie, efektywniejszy poród a nie skupienie sił na bólu i krzyku to proszę bardzo niech korzystają do woli.

Liczę, że zmiany w opiece okołoporodowej to nie kiełbasa wyborcza i dostęp do owego znieczulenia rzeczywiście będzie darmowy i swobodny.

I tak to jest z tym znieczuleniem przy porodzie, niby prosta rzecz w dobie XXI wieku, ale w Polsce potrafi urosnąć do rangi czegoś nieosiągalnego niczym złoty Gral.

 

49
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość

Dwie cesarki

Kamila Maria Meżykowska
Gość

Rodziłam 4 razy naturalnie. 3 razy w jednym szpitalu i nie dawali tam znieczulenia. Czwarty raz rodziłam w innym szpitalu gdzie niby dawali gaz a jak o niego prosiłam w trakcie porodu to nie dali mi :-( .

Arleta Cee
Gość

A mi ani nie chcieli dac znieczulenia ani gazu.
Przetrzymywaly mnie abym przypadkiem nie urodzila na ich zmianie bo by musialy zostac dluzej ;/

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

U mnie w szpitalu gaz wprowadzili akurat 6 mies po moim porodzie.

Anna Karczewska
Gość

A mi ten gaz za wiele pożytku i tak nie dawał. Zmniejszał tylko świadomość jak bo sporej dawce alkoholu, a ból i tak pozostawał bez zmian.

Monika Marczak
Gość

Miałam przy drugim dziecku – wiec mam porównanie Ból oczywiscie czuć.. Jednak porównujac 1 i 2 poród to Niebo, a Ziemia

Monika Marczak
Gość

U nas w mieście darmowe jest od dawna.. Jednak nie zawsze dają

Karolina Literska
Gość

Ja dostałam gaz, ale omal po nim nie zwymiotowałam. Później zaproponowali mi znieczulenie, ale położna stwierdziła, że dobrze radzę sobie z bólem i żebym się wstrzymała, może rzeczywiście miała racje, bo urodziłam dość szybko i nie było tragedii :)

Arleta Cee
Gość

To choc na chwile mialas medyczny odlot xd

Ewa Gołębiewska
Gość

a ja ostatnio od samego wejścia na porodówkę krzyczałam że dopóki z dzieckiem wszystko ok to nie mają się ważyć przeszkadzać czy cokolwiek podawać, teraz będę rodzić trzeci raz i znając mnie też nie pozwolę nic podać, pierwszy poród miałam wywoływany i od tego czasu wolę żeby jednak trzymali się z daleka ze strzykawkami, dałam radę dwa razy to dam i trzeci

Agnieszka Rakowska
Gość

Oby.Powodzenia

Ewa Gołębiewska
Gość

Mam nadzieję że będzie ok, po wywoływanym mam takie wspomnienia że już chyba gorzej być nie może. Nie dość że od oksy dostałam takich drgawek że prawie bym z łóżka spadła to jeszcze 21 szwów…

Laura Dominik
Gość

Od początku byłam nastawiona na znieczulenie, wybrałam szpital, o którym wiedziałam, że nie powinno być problemu z tym i czekałam na poród. ;) Trafiłam na cudowną położną, która ściągnęła dla mnie anestezjologa. Akurat mieli się zmieniać, więc istniało ryzyko, że nie dostałabym znieczulenia tylko ze względów czasowych. Nie wyobrażam sobie rodzić bez niego – mogłam trochę odpocząć i nabrać sił.

Weronika Skrzypek
Gość

A ja 25godz bez gazu, znieczulenia, bez możliwości wejscia choc na chwile do wody. Nigdy więcej, chocby mi czystym zlotem płacili, chocby mi obiecywali ze tym razem tak nie będzie.

Agnieszka Rakowska
Gość

Matko i Córko co to za szpital?

Karolina Zwierska
Gość

u mnie bylo tyle rodzących ze mnie dali w ogóle do jakieś innej sali na poród, wszystkie butle z gazem były zajęte a znieczulenia nie posiadali…także poród był bardzo bolesny, owszem dali mi….nospe….

Ania Król Malcherek
Gość

Moje wspomnienia są tak traumatyczne, że mimo iż 6 sierpnia minie 4 lata, to nadal mam dreszcze na wspomnienie.Ponad dwa tygodnie przenoszenia, 3 próby wywołania i na koniec 10 h bólów partych, tylko po to, żeby zrobić cc…dużo by pisać- po wszystkim nawet nie pomyślałam gdzie jest moje pierwsze, wystarane i wyczekiwane dziecko.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

10h partych!!!!!!!!!!!!OMG!!! Ja też z tych „przeterminowanych”. Oxy się lała strumieniami, przez kilka dni. Za drugim razem w końcu zrobili mi CC.

Meżykowska Kamila
Gość

Rodziłam 4 razy, ostatni raz dokładnie 13 miesiecy temu, tego bólu się nie zapomina. Jak sobie przypomne to od razu mnie boli :D. Te skurcze to masakra. Ale jak maluszek już był na świecie to cały ból od razu zniknął, jak ręką odjął ;).

Meżykowska Kamila
Gość

Znieczulenie :D, a co to takiego?

Meżykowska Kamila
Gość

Jak rodziłam moje dzieci to nikogo przy mnie nie było, położna przychodziła raz na jakiś czas. Lekarza wcale nie było. Przyszedł spytać o płeć i sobie poszedł i tyle go widziałam.

Anna Stefanek
Gość

Obietnice NFZtu są absolutnie nierealne jeżeli nie znajdą się pieniądze na zatrudnienie dodatkowych anestezjologów…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ciekawa jestem jak to się odniesie do rzeczywistości.

Anna Stefanek
Gość

Nijak… jeżeli na dyżurze jest jeden anestezjolog to nie ma możliwości zająć go zakładaniem zzo, jeżeli istnieje ryzyko, że będzie trzeba wykonać u innej pacjentki natychmiast cc na cito…

Aneta Wagner
Gość

No sory ale śmieszą mnie teksty, że jak już urodzi sie dziecko to zapomina się o przezytym bólu!! Mając cc na pewno ale przy porodzie sn to nie realne!! Ten ból sie pamięta do końca życia!!!

Ania Król Malcherek
Gość

He he żałuj, że nie widziałaś miny położnej,jak w polowie drogi się pytam kiedy będzie bardziej bolało- oczy jak spodki „Pani powinna urodzić kilka godzin temu”- to był moment w którym się poddałam (a tyle byłam dzielna ;) )

Sylwia Kotewicz
Gość

ja rodzilam w uk, po 45 godz w skurczach poprosilam o znieczulenie i nie zaluje, pamietam te 2 doby jak bolalo, jak lezalam w domu i maz robim mi zimne oklady, jak wchodzilam do wanny i siedzialm w wodzie. Niecale 10godz przed porodem popprosilam o znieczulenie w kregoslup i nie zaluje, moglam spokojnie polezec, zamknac oczy na 10 minut miedzy ktg, drugi raz zrobilabym to samo, polozne byly bardzo mile i pomocne

Ania Czapka-Moraniec
Gość

a ja to pol na pol…obu chlpcow rodzilam naturalnie ale w koncu mnie pokroili…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Grunt, że wszystko zakończyło się szczęśliwie :)

Ania Czapka-Moraniec
Gość

tak to najwazniejsze…

Natalia Bobek
Gość

W Krakowie ZZO już dawno było darmowe, nie wiem czemu w innych miejscowościach tego nie ma.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

U mnie nie było tej możliwości.

Agnieszka Adam Kwiatkowscy
Gość

Ja naturalnie 2 razy i bez znieczulenia bo trzeba bylo placic..masakra zwlaszcze ze przy 1 porodzie od poczatku boli do urodzenia minely. 23.5 godziny

Kasia Wysocka
Gość

2×sn bez znieczulenia (pierwszy poród 10 godz drugi 5 lecz ten drugi gorszy). Nie zaproponowano mi znieczulenia i sama też nie prosiłam nie chciałam . I nie uważam, że bez znieczulenia rodziłam w niegodnych warunkach.

Karolina Bylina
Gość

w Lublinie jest tylko w jednym szpitalu i to do godziny 15 ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Trzeba się sprężać by urodzić do godz. zero :D

Agnieszka Czechowicz-Fabiś
Gość

Chyba że lekarz jest na cc to i przed 15 sie nie dostanie :D bo jest jeden anestezjolog. CHoc to dziwne że tylko do 15 bo przecież poxniej też ktos na trakcie jest bo musi być do cc…. Ja się akurat załapałam o 14 :P a o 15 cc :P

Kamila Gajowniczek
Gość

Ja dwa razy zzo mialam i bardzo sobie chwale o wcale nie uwazam ze poszlam na latwizne

Katarzyna Pańczyk
Gość

Ja jak rodziła miałam prawo prosić o znieczulenie ale do 7 cm rozwarcia. Później już nie chcieli dawać aby dziecko nie miało mniej punktów.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ale choć szansa była :) Niektóre kobiety nawet nie miały możliwości wyboru.

Karolina Zaba
Gość

Obydwa porody z znieczuleniem i nie sadze ze poszlam na latwizne. Jesli mam prawo sobie zmniejszyc bol to czemu mam z tego nie skorzytac?

Żaneta Witczak
Gość

Pamietam jak rodziłam i obok mnie leżała pacjentka ordynatora,ona dostała znieczulenie a ja mdlałam z bólu. Przyszedł inny lekarz i mówi dać pacjentce i tu padła nazwa znieczulenia. Na co położna ale to nie jest pacjentka ordynatora .A która jest? Ta..wskazała na pacjentkę obok…no i dobrze tej już nie dawać tylko dać tej która nie dostała..mina położnej i pielęgniarek bezcenna.Potem przyszedł kilka razy sprawdzić czy odpoczęłam trochę.

Barbara Dworak
Gość

To ja jestem i „prawdziwą rodzicielką” i tą co „poszła na łatwiznę”. Dwa porody i dwa różne rozwiązania. Powiem tak. Jeśli jest możliwość znieczulenia to trzeba z niego skorzystać.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Oczywiście o to chodzi by kobieta miała wybór i sama decydowała. CZemu ktoś ma ją pozbawiać wyboru?

Ewelina Bałazy
Gość

Ja byłam bez znieczulenia, ale nie uważam się za to lepsza.. w pewnym momencie nawet krzyczalam, żeby dali, ale co z tego jak anestezjologia nie było :) urodziłam, prezylam, zapomniałam. Jak będzie drugie kiedyś, to zacznę wcześniej krzyczeć :)

Sylwia Kotewicz
Gość

poszlam na latwizne :v skorzystalam ze znieczulenia po 45 godz skurczy, bynajmniej przez 9 godz nastepnych moglam chwilke odpoczac przed 40 min parciem ;) i nie zaluje decyzji :)

Agata Rudnicka
Gość

Nie korzystałam z wyboru. Da się przeżyć

Magdalena Zajega
Gość

I bardzo dobrze, nie jestem matką ale gdybym kiedyś w przyszłości miała rodzić dziecko to ani minuty bym się nie zastanawiała tylko wzięłabym znieczulenie. :)

Ada K
Gość
Ada K

Nie ma to jak domowe przetwory z tradycją ale i nutką szaleństwa :) Niestety nie mam czasu sama ich robić, chociaż pewnie śmiało mogłabym robić takie jak na przykład Eterno, ale u nich kupuję niedrogo i nie zabiera mi to wiele czasu. Nigdy nie skuszę się na przetowory z supermarketu. Smakują jak… coś najgorszego na świecie. Raz kupiłam ogórki konserwowe w jakiejś sieciówce i baaaaaaardzo się rozczarowałam. Sam ocet.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close