Ciąża 21 marca 2020

Domowe pomidory – kiedy i jak je wyhodować

Świeże warzywa to wspaniałe dary natury. Uwielbiam tak po prostu wyjść do ogródka, zrywać prosto z krzaczka i od razu zjadać:) Przełom marca i kwietnia to już ostatni gwizdek, by zainteresować się tematem wysiewu pomidorów. Dlatego dziś pokażę Wam, jak można samemu wyhodować sobie pomidorki, by cieszyć się ich smakiem na co dzień. Ważne, że takie pomidorki mogą mieć nie tylko osoby, które posiadają działkę, balkon w zupełności wystarczy.

Oczywiście możecie wykorzystać nasiona kupione w sklepie, ale prościej będzie jeśli zrobicie to z plasterka pomidora. Może czytając ten tekst, właśnie wcinacie kanapkę z pomidorkiem, nie żałujcie zatem jednego plasterka teraz, by później cieszyć się nimi na co dzień.

Kiedy wysiewać pomidory:

Marzec to najlepszy miesiąc na zakasanie rękawów i zabranie się do roboty. Jeśli spóźnimy się i pomyślimy o tym w kwietniu, nasze plony dojrzeją nieco później, ale zdążymy się nimi nacieszyć.

Jak posiać pomidory:

  1.   Pomidora kroimy w plastry. Wybieramy te środkowe, które mają dużo ładnych pestek.
  2.   Plaster wkładamy do doniczki i lekko przykrywamy ziemią.
  3.   Doniczkę ustawiamy na oknie, aby nasze zasiewy miały dużo ciepłych promieni słońca. Podlewamy, wystarczy spryskiwać wodą i czekamy ;)

Rozsada pomidorów:

Jak już wyrosną, przesadzamy do mniejszych doniczek, pojemników lub….opakowań po jajach:) Te również ustawiamy na parapecie lub innym miejscu, gdzie jest duży dostęp do światła.

Kiedy sadzić pomidory do gruntu:

Gdy przyjdą ciepłe dni, wysadzamy sadzonki do gruntu lub (wersja dla „balkonowców”) do większej doniczki. Najlepiej zrobić to w drugiej połowie maja, po tzw. zimnej Zośce, ponieważ słynie ona z przymrozków, które mogą naszym uprawom zaszkodzić. Wysadzone pomidory nie lubią deszczu i podlewania po krzaczku, dlatego dobrze jeśli miejsce upraw jest choć częściowo zadaszone, a my podczas podlewania kierujemy strumień na sam spód rośliny.

Proste prawda?

Zobaczcie na zdjęciach jak u mnie wygląda siew pomidorków.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Agnieszka Jelinek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka Jelinek
Admin

Super pomysł. Akurat mam nasionka to już wiem, co będę robić przez weekend. Dzięki!

Ciąża 20 marca 2020

Mdłości w ciąży. Wszystko, co powinnaś o nich wiedzieć

Mdłości w ciąży to niemal wizytówka stanu odmiennego. Kobiety spodziewają się ich, jak tylko zobaczą dwie kreski na teście ciążowym. W praktyce nie każda kobieta cierpi na mdłości ciążowe. 

Mdłości w ciąży – przyczyny 

Nie da się jednoznacznie określić przyczyn mdłości w ciąży. Za głównego „winowajcę” uważa się gonadotropinę, czyli hormon, który pojawia się tylko w ciąży. Jednak mdłości ciążowe mogą być kompilacją innych przyczyn – problemów z tarczycą, zaburzeniem gospodarki hormonalnej, reakcją na gwałtowne zmiany w organizmie, skutkiem zmęczenia, czasem stresu, zwłaszcza jeśli ciąża nie była planowana. 

Istnieje też teoria, która głosi, że mdłości mają ochronić Twoje dziecko przed nieodpowiednim dla niego pokarmem. Czyli natura daje Ci znać: to jest złe, nie jedz tego. 

Inna teoria głosi, że im więcej mdłości, tym zdrowsza i mocniejsza ciąża. To chyba jakieś pocieszenie dla cierpiących kobiet, ale nie musi być prawdą. Na mdłości ciążowe cierpi około 60% kobiet, co nie znaczy, że tylko one donoszą ciążę do końca. 

Mdłości w ciąży – jak im zapobiegać 

Jeśli już się zaczęły, istnieje spore ryzyko, że będą nawracać. Jednak można próbować je przechytrzyć, zjadając pierwszy posiłek jeszcze w łóżku. Mogą to być np. suchary, biszkopty, krakersy. Jeśli znajdzie się ktoś, kto poda miskę płatków to jeszcze lepiej.

Śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia i jeśli do tej pory nie miałaś zwyczaju go jeść, to najwyższy czas nabrać. Nadmiar soków żołądkowych na bank doprowadzi Cię do mdłości. Po prostu Twój żołądek nie powinien być pusty. Jednak nie sięgaj po żywność z konserwantami, barwnikami i wysoko przetworzoną. Postaw na naturalne produkty, owoce, orzechy, bakalie. 

Warto też mieć pod ręką butelkę z wodą, nie tylko na rano. Im lepiej będziesz nawodniona, tym mniejsze ryzyko mdłości. 

Mdłości w ciąży – jak sobie z nimi radzić 

Jeśli nie da się zapobiec mdłościom, trzeba nauczyć się z nimi żyć. Na pewno szybko zauważysz, po jakich potrawach jest Ci wyjątkowo niedobrze. Czasem może to być coś zaskakującego, na przykład Twój ulubiony sernik albo szarlotka. Po prostu ich unikaj. 

Na mdłości dobrze robią potrawy ostre i kwaśne, dlatego właśnie ciężarne często mają ochotę na śledzie albo ogórka kiszonego. 

Unikaj mocnych zapachów. Nieważne, czy je lubisz, czy nie. Nawet Twoje ulubione do tej pory perfumy mogą sprawić, że żołądek podskoczy Ci do gardła. Jeśli możesz, unikaj otwierania lodówki, mieszanina zapachów całkiem dosłownie doprowadzi Cię do mdłości. 

Noś się ciepło. To nie żart. Wymioty mogą pojawić się także z powodu nadmiernego wychłodzenia. Wystarczy, że zmarznięta wejdziesz do ciepłego domu i będziesz musiała biec do łazienki. 

Ulegaj swoim zachciankom! Naprawdę! One nie biorą się znikąd. Skoro masz ochotę na czekoladę, to widocznie brakuje Ci magnezu. Marzysz o sałatce z papryką, ewidentnie brakuje Ci witaminy C. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Raczej odstaw potrawy smażone. 

Dbaj o regularne wietrzenie mieszkania. Świeże powietrze jest tym, czego potrzebujesz. Jeśli pogoda sprzyja, chodź na spacery. 

Jedz mało, a często. Trzy duże posiłki zamień na sześć mniejszych. Zadbaj, by w Twojej diecie nie zabrakło imbiru, bananów i migdałów. Raczej nie sięgaj po cytrusy. Chociaż zawierają dużo witaminy C, to wychładzają organizm, a to nasila mdłości. 

Nie zapomnij o suplementach diety dla kobiet w ciąży. Wybierz te, które zawierają wyciąg z imbiru i witaminę B6. 

Mdłości w ciąży – jak długo trwają 

Na pewno nie dłużej niż ciąża i niech to będzie dla Ciebie pocieszeniem. Teoretycznie mdłości powinny się skończyć razem z pierwszym trymestrem, ale nie zawsze są takie łaskawe. Potrafią trwać nawet do dwudziestego drugiego tygodnia ciąży i dłużej. Zdarzają się kobiety, które odczuwają silne mdłości przez całą ciążę. W skrajnych przypadkach może dojść do odwodnienia, dlatego, jeśli mdłości nasilają się, stają się mocno uciążliwe i czujesz wyraźne osłabienie, powinnaś skonsultować swój stan z lekarzem. 

Zdjęcie: Pixabay

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka Jelinek
Admin

I ja nie miałam mdłości w ciąży. Pomocny w gorszych chwilach był imbir!

Kulinaria 19 marca 2020

Chleb na zakwasie pszenno-żytni – przepis

Marzy Ci się domowy chleb na zakwasie pszenno-żytni? Nie jesteś więc sam/a, a ja chętnie posłużę Ci pomocą. Ostatnimi czasy pochwaliłam się moimi wypiekami – nieskromnie mówiąc, znakomitymi – i otworzył się worek z prośbami o przepis na mój chleb na zakwasie. Dostaję prośby zarówno od znajomych, jak i nieznajomych, więc już przyszedł czas, bym podzieliła się sprawdzonym przepisem.

Chleb na zakwasie żytni (lub pszenno-żytni) przepis

Fot. Ż. Kańczucka/chleb na zakwasie

Przepis na chleb na zakwasie pszenno-żytni opracowałam z dwóch różnych przepisów i wydaje mi się, że chleb, jaki z niego wychodzi, jest tak dobry, że lepszy po prostu nie będzie. Jest pachnący, chrupiący, zdrowy, i w dodatku trwały – przez ok. 5-6 dni jest zdatny do zjedzenia. Nie wiem jak później, ponieważ cały chleb znika wcześniej. Teraz piekę więcej bochenków, a nadmiar mrożę – rozmrożony chleb na zakwasie smakuje tak samo dobrze, jak świeży!

chlebek

Fot. Ż. Kańczucka/chleb na zakwasie

Jeśli masz czas i ochotę przygotować domowy chleb na zakwasie, z przyjemnością zdradzam mój przepis.

Chleb na zakwasie pszenno-żytni – składniki:

Edit: Słowem wyjaśnienia :) Zanim opiszę proces powstawania chleba, wspomnę słowo więcej o keksówkach, po różnych doświadczeniach z pieczeniem. Najlepiej, by forma miała długość 25-28 cm, maksymalnie 30 cm x 7 cm x 11 cm. W krótszej keksówce wyjdzie Wam chleb wysoki, w dłuższej niższy. Ja piekę obecnie w dłuższej keksówce 30 cm, ale by chleb był wyższy, robię go nie z 1000 g mąki, na dwie foremki, ale 1200 g, czyli po 600 g na jedną foremkę. Zakwasu daję już nie 10 łyżek na 1000 g mąki, ale 12 łyżek na 1200 g, soli też odrobinę więcej, podobnie jak dodaję nieco więcej wody.  

Na chleb z dwóch średnich keksówek potrzebuję:

  • 1kg mąki –  pół kilo mąki żytniej typ 2000 i pół kilo mąki pszennej typ od 650 wzwyż (najczęściej 750, ale może być i 2000), jeśli chleb ma być pszenno-żytni.
  • 1 litr ciepłej wody w temperaturze nie wyższej niż 40 °C (mocno ciepła, ale nie gorąca, trochę chłodniejsza jak na kąpiel dla dziecka ;) )
  • 3 szklanki ziaren – łączę słonecznik, dynię, siemię lniane, chia, płatki owsiane, trochę czarnuszki, co mam pod ręką, nawet orzechy, czasem do tego żurawina czy śliwki, ale wtedy nasion daję mniej.
  • Płaska łyżka soli.
  • Ok. 10 łyżek zakwasu żytniego.
zakwas na chleb

Fot. Ż. Kańczucka/zakwas żytni

Chleb na zakwasie pszenno-żytni – przygotowanie:

  1. Obie mąki łączę, dodaję sól i mieszam, następnie sypię ziarna, ew. dodaję suszone owoce i znów krótko mieszam. 
  2. Dodaję zakwas (drewnianą łyżką!) i wodę – najlepiej nie wszystko na raz, gdyby mąka nie wchłonęła, co zależy od jej typu, żeby ciasto nie było za rzadkie. Mieszam, żeby woda wszędzie dotarła. Pamiętaj, że mąka żytnia nie lubi za długiego mieszania. Jak trzeba, bo widać placki suchej mąki, czy po prostu zbyt ciężko się miesza, dolewam ciut wody. Ciasto powinno być bardzo gęste i klejące – po odwróceniu łyżki powinno powoli się od niej oderwać, nie może spływać i nie może być jak cement. Jak ciasto będzie zbyt rzadkie, to chleb może być gliniasty i kruszący się, jeśli będzie za mało wody, zrobi się twardy.
  3. Keksówki o wymiarze 21 x 11 x 7 cm (tylko z czarną powłoką!) wykładam papierem do pieczenia, rozkładam w nich ciasto – powinno sięgać do połowy ich wysokości. Ciasto wyrównuję i ugniatam na koniec mokrą ręką, by usunąć powietrze. 
  4. Posypuję górę chleba czarnuszką, siemieniem, chia i słonecznikiem – ale można czym się chce, a nawet wcale.

    Chleb na zakwasie żytni (lub pszenno-żytni) przepis

    Fot. Ż. Kańczucka/chleb na zakwasie

  5. Ciasto nakrywam torbami foliowymi, takimi jak np. z Biedronki czy Lidla, i chwytam je u dołu z boku klamerkami. Chodzi o to, że torba foliowa lepiej trzyma wilgoć, jest wysoka i nie przykleja się do ciasta jak ściereczka, co mnie strasznie wkurzało. Jeśli wolisz przykryć ściereczką, to musi być wilgotna – jak ciasto wyschnie, spiecze się na kamień. 
  6. Następnie foremki z ciastem i foliówkami odkładam na całą noc blisko kaloryfera. Ciasto rano podwaja objętość i chlebek zrównuje się z brzegami keksówki. Nie wolno zbyt długo, np. do południa przetrzymywać chleba, który wyrósł, bo będzie zbyt kwaśny. Ja zazwyczaj ciasto robię ok. 21.00 – 22.00 i ok. 8 rano wkładam do piekarnika. 
  7. Z keksówek ściągam folię, pryskam chlebki delikatnie wodą i układam blaszki na drugim poziomie piekarnika. Gdy chleb piekłam poziom wyżej – na środku, skórka się zbyt mocno przypaliła, ale to zależy od piekarnika. Ciasto wkładam do zimnego piekarnika, włączam grzanie “góra dół” na temperaturę 210 °C, na 60 minut. Piekarnik (przynajmniej w moim przepisie) musi być zimny – ciasto nabierając powoli ciepła jeszcze troszkę podrośnie.

    Fot. Ż. Kańczucka/chleb na zakwasie

  8. W trakcie pieczenia spryskuję chleby 3-4 razy, bo wtedy skórka jest cudnie chrupiąca, ale miękka i sprężysta. Można włożyć na dół piekarnika naczynie żaroodporne z zimną wodą, ale wiele osób narzeka, że to nie działa. Ja pryskam i skórka jest super. 
  9. Po 60 minutach wyjmuję jedną blaszkę, wyciągam chleb i pukam w niego – jak odgłos jest głuchy, jak o stół czy drzwi, chleb jest gotowy i wyjmuje resztę. Szczerze mówiąc, nie zdarzyło mi się w ciągu równej godziny nie dopiec chleba. 
  10. Po następnych kilku minutach należy delikatnie zdjąć papier do pieczenia i jeszcze raz spryskać bochenki wodą, wtedy skórka będzie lepsza, a woda i tak szybko odparuje. Przez co najmniej pół godziny chleb studzę na kratce. Po godzinie śmiało można jeść. Wcześniej spece nie polecają krojenia, bo jeszcze pół godziny po wyjęciu z piekarnika chleb dopieka się w środku.
Chleb na zakwasie żytni (lub pszenno-żytni) przepis

Fot. Ż. Kańczucka/chleb na zakwasie

zaczyn na chleb

Fot. Ż. Kańczucka/chleb na zakwasie

Fot. Ż.Kańczucka/chleb na zakwasie

Żeby nie było, że tylko ja chwalę przepis, zobaczcie na chleb, który wypieka z powyższego przepisu moja ukochana siostra.

Chlebek

Fot. Ż. Kańczucka/chleb na zakwasie

Dopowiem jeszcze tylko, że proces wyrabiania i pieczenia chleba nie jest skomplikowany! Postanowiłam go rozpisać dokładnie, krok po kroku, ponieważ wiele osób dopytuje mnie, co i jak dokładnie po kolei ma się z chlebem zadziać. Teraz już żadnej tajemnicy nie ma, więc życzę powodzenia w pieczeniu. Zdecydowanie nie ma nic lepszego, jak zdrowy, pyszny i pachnący domowy chleb na zakwasie. 

Na zdrowie.

4
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna
Gość
Joanna

Bardzo dobrze rozpisany przepis:) pierwszy jaki znalazłam, a widziałam już wiele i od lat piekę chleb

Żaklina
Gość
Żaklina

Dziękuję za dobre słowo. Bardzo mi miło :)
Pozdrawiam, Żaklina.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Chlebek wyszedł pyszny, wilgotny w środku ale dobrze wyrośnięty. Dziękuję za przepis.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close