Kulinaria 9 lutego 2015

Galaretka z sercem, czyli deser na walentynki

Chciałam się dziś – tuż przed Walentynkami – podzielić z Wami pomysłem na deser z sercem. Możecie go przyrządzić każdemu kogo kochacie – dzieci będą nim zachwycone, a myślę, że i na drugiej połówce zrobi wrażenie.

„Deser na walentynki” jest prosty – bo któż nie potrafi przyrządzić galaretki? – ale wymaga pewnej dozy cierpliwości i uwagi, by nie przegapić odpowiedniego momentu stężenia galaretek.

Składniki:

  •         galaretka czerwona
  •         galaretka żółta
  •         foremki w kształcie serca (ja wykorzystuję te do pierników)

Przygotowanie:

  1. Przygotowuję czerwoną galaretkę – rozpuszczając ją w trochę mniejszej ilości wody niż widnieje na opakowaniu (400 ml).
  2. Po chwili przygotowuję żółtą galaretkę, tym razem zgodnie z przepisem (użyj 500 ml wody).
  3. Galaretkę czerwoną pozostawiam do przestygnięcia – zanim wypełnię nią foremki powinna być już dosyć gęsta, żeby nie wypłynęła. Jeśli posiadasz foremki innego rodzaju, z których galaretka nie wypłynie, oczywiście możesz wypełnić je od razu jeszcze gorącą substancją.
  4. Żółtą galaretkę przelewam do przygotowanych pucharków lub szklanek i studzę w lodówce.
  5. Gdy czerwona galaretka będzie gęsta, przelewam do foremek – serduszek i ponownie wstawiam do lodówki by całkowicie zastygła.
  6. Czerwoną galaretkę wyciągam z foremek i wkładam do szklanek z lekko ściętą galaretką żółtą.

I to wszytko. Prawda, że proste? Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam smacznego i przyjemnego świętowania 14 lutego.

DSC_0412

DSC_0417

DSC_0420

DSC_0431

Zdjęcia: Basia

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Milena KamińskaMilena KamińskaOlgaIza Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iza
Gość
Iza

To Grześ wpadnie na galaretkę :)

Olga
Gość
Olga

Pomysłowe podanie galaretki :) Muszę spróbować

Milena Kamińska
Gość
Milena Kamińska

moje dzieci uwielbiają galaretkę i bardzo dziękuję za pomysł, na pewno zrobię !!!!

Milena Kamińska
Gość

super , dzięki za pomysł

Milena Kamińska
Gość

Zrobię na walentynki dzieciom uwielbiają galaretki

Emocje 8 lutego 2015

Ojcu Prezesa w odpowiedzi

Rzadko czytam blogi parentingowe. W zasadzie teraz to został mi tylko jeden, który śledzę stale, drugi zawiesił swoją działalność (Magda wiedz, że brakuje mi Ciebie w blogosferze!) a na trzecim niewiele się dzieje. Czasem ktoś udostępni ciekawy jego zdaniem link na Facebooku i właśnie w ten sposób trafiłam do Matki Prezesa, ale jak się zorientowałam autorem wpisu był Ojciec. Niech i tak będzie, dyskusje z mężczyznami są na ogół bardziej porywające. Ehh, ten kipiący testosteron…

Otóż drogi ojcze na szczęście nie mojego dziecka… Dlaczego na szczęście? No cóż, nie chciałabym, żeby moje dziecko odziedziczyło po Tobie Twoje egoistyczne i bezduszne geny. Otóż więc drogi ojcze, przeczytałam Twój tekst dwa razy i nie znalazłam niczego, naprawdę NICZEGO z czym mogłabym się zgodzić.

Być może brakuje Ci empatii, a może wyobraźni, nie wiem. Gdybyś miał choć odrobinę jednego bądź drugiego potrafiłbyś wczuć się w sytuację ojca, któremu właśnie odebrano dzieci. I daruj sobie uwagi, że patologia, lenistwo i takie tam głupoty, bo ojciec pracował, starał się, niestety koszty życia go przerosły. Bieda nie jest tożsama z patologią, za to domy dziecka są całkiem dobrą wylęgarnią tejże. Mówisz, że mógł nie mieć tyle dzieci? Pewnie mógł. Ale podziwiam go za to, że je ma. Tak, naprawdę podziwiam. I zazdroszczę. Ja tyle nie mam i już nie będę miała. Nie masz też bladego pojęcia w jakiej był sytuacji, kiedy się na te dzieci decydował. Niestety fortuna kołem się toczy.

Tak więc ten ojciec pracujący, zarabiający, a więc i podatki płacący w sytuacji dla jego rodziny dramatycznej na pomoc państwa liczyć nie może. Jego podatki pójdą na utrzymanie domu dziecka bądź rodziny zastępczej. A wiesz dlaczego? Bo nikt go nie pyta, na co mają iść. Ciebie też nikt nie pyta. Jedyne czym możesz dysponować to nędzny 1% Twojego podatku. I naprawdę nikogo nie obchodzi, czy chcesz wspierać biedne rodziny wielodzietne, czy wolisz elyty rządowe. Mnie też nikt nie pyta niestety. A ja na przykład jestem przeciwna finansowaniu z budżetu państwa partii politycznych. Niech się utrzymują ze składek. Nie dają rady? Trudno. Nie mój problem. Zdecydowanie wolałabym dołożyć do garnka głodującym dzieciakom.

A wiesz dlaczego biedne rodziny mają postawę roszczeniową wobec państwa? Bo to polityka państwa doprowadziła do takiej sytuacji, że pracy po prostu nie ma. Koszty pracy są tak duże, że pracodawcom nie opłaca się ich tworzyć. A jeśli już coś stworzą to na umowę śmieciową, bo tak jest bezpieczniej. Nie dziwię się im, trzeba być szaleńcem żeby w dzisiejszych czasach dać komuś etat. Szczególnie jeśli się ma niewielki biznesik. Skoro więc państwo lekką ręką wyprzedało cały przemysł, to niech państwo łaskawie powie teraz obywatelom jak mają utrzymać rodziny.

Przeszkadzają Ci strajkujący? Ja się cieszę, że ludzie mają odwagę upominać się o swoje. Jak Belgowie wyszli na ulicę to cała Europa im klaskała, ale w Polsce zawsze musi być odwrotnie. Jakbyśmy mogli to byśmy się pozagryzali, żeby tylko ten drugi nie dostał o jednego cukierka więcej. Ale to Polska właśnie – godzimy się na kosmiczne diety posłów, godzimy się nawet na odprawy jakie dostają po zakończeniu kadencji (pokaż mi łaskawie inny zawód gdzie pracownik po wygaśnięciu umowy na czas określony dostaje odprawę), ale nie godzimy się pielęgniarkom dać 700 złotych więcej bo niby z jakiej racji. Zanim powiesz, że nikt nie kazał być pielęgniarką pozwól mi zauważyć, że jest to zawód bardzo potrzebny. O wiele bardziej niż minister czy prezes czegokolwiek. Podobnie jak potrzebne są kasjerki w hipermarketach. Można mówić, że nikt im na kasie siedzieć nie każe, ale spróbuj zrobić zakupy jak żadnej nie będzie. Pracują, więc za swoją pracę powinny dostawać tyle, żeby starczyło na godne życie. Tak samo rzecz się ma w przypadku rolników, górników, kierowców, maszynistów a nawet pracowników kompletnie niewykwalifikowanych. Oni też wykonują pracę, może mało ambitną ale potrzebną, płaca się należy. Płaca, nie jałmużna.

W krajach mądrzejszych od naszego istnieje prawdziwa polityka prorodzinna. Tam płaci się rodzicom za to, żeby powoływali do życia i wychowywali dzieci, im więcej dzieci tym większa kasa. I to naprawdę kasa, a nie grosze. A wiesz, dlaczego? A otóż dlatego, że jest to prosta ekonomia, państwo utrzymuje dziecko powiedzmy dwadzieścia lat, w zamian dziecko kolejne czterdzieści pracuje i płaci podatki. Czysty zysk. Od razu mówię, nie wierzę, że te dzieci pójdą w ślady rodziców i będą płodzić kolejne pokolenia tylko po to, żeby brać zasiłki. Po prostu nie leży to w ludzkiej naturze. Są tacy co będą brali, są tacy co będą pracowali. Bo jakby nie patrzeć, pracować się opłaca, mamony więcej. U nas jest tylko „polityka prorodzina” – głośno krzyczy się, że rodzi się coraz mniej dzieci, ale rodzinom, które decydują się mieć tych dzieci dużo (a więc spełniają postulaty miłościwie nam panujących) rzuca się kłody pod nogi i żałosne ochłapy w postaci zasiłku rodzinnego na pociechę.

Z Twoich słów przebija cynizm, otóż wiedz więc, że ja też potrafię być cyniczna. I w tym momencie cynicznie pytam: po co ratować wcześniaki? Widać natura ma wobec nich inne plany. A koszty ratowania wcześniaków są przeogromne. Nie lepiej wydać te pieniądze na zdrowe dzieci? Więcej żłobków, więcej przedszkoli, wyższe zasiłki macierzyńskie i wychowawcze. Więcej ludzi zdecyduje się na dzieci, będzie kto miał pracować na nasze emerytury. Czyż to nie brzmi logicznie?

P.S. Ponieważ wybuchła niezdrowa sensacja wokół ostatniego akapitu chciałam zauważyć, że gdyby los dzieci był mi obojętny to ten tekst nigdy by nie powstał. Nie jetem przeciwna ratowaniu wcześniaków, jestem jak najbardziej za! Cyniczne zakończenie było odpowiedzią na cyniczny tekst pana Artura, proszę się w nim niczego więcej nie doszukiwać.

72
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wcześniak i co dalej
Gość
Wcześniak i co dalej

A ja politykę prorodzinną rozumiem tak, że gdy podwinie Ci się noga to państwo pomoże. Też mnie jak tego Ojca denerwują ludzie wyłudzający zasiłki, ale uważam, że większość z tych ludzi to nie jest patologia. To po prostu ludzie, którzy starali się a nie wyszło. I trzeba im pomóc. Ja w tej chwili mam pracę, mąż też. Ale to się może zmienić, a kredyt nie zniknie. Więc też za jakiś czas mogę potrzebować pomocy. Tyle, że ja mam taki charakter, że zaraz będę szukać innych pieniędzy nie z zasiłku. Nie oszukujmy się zasiłek to żadne pieniądze. To jedynie kropla w… Czytaj więcej »

Noemi Skotarczak
Użytkownik

Ojciec Prezesa napisał w komentarzu, że zaprasza do dyskusji na swoim prywatnym profilu. Szkoda, że jak dotąd nikt nie chciał z nim podyskutować na nurcie neutralnym. Zresztą podejrzewaliśmy,że tak będzie.

Co ci najwięcej krzyczą, najmniej mają do napisania, kiedy dochodzi do konfrontacji.

PS: Pomagamy, pomagaliśmy i będziemy pomagać. :) Nawet osobom ubogim.

Bliźniaczki w akcji
Gość
Bliźniaczki w akcji

Wybacz, ale końcówka była chyba najbardziej sukowatą odpowiedzią jaką kiedykolwiek przeczytałam. Cios poniżej pasa, niczym dziewczynki z podstawówki.

Magda
Gość
Magda

Wczytaj się w oba teksty, to pojmiesz o co chodzi

Noemi Skotarczak
Użytkownik

Twierdzisz, że ktoś jest cyniczny, czy egoistyczny. Ale sama taka jesteś. 1. Artur wypowiadał się o konkretnym przypadku. Myślę, że zrozumieli to stali czytelnicy, którzy wcześniej przeczytali na fanpage, że poproszono mnie, żebym sie odniosła do konkretnej sytuacji, a ponieważ jestem teraz zajęta pewnym projektem, sama nie miałam czasu. Zrobił to on. Bardzo bezpośrednio. 2. Nigdy żadne z nas nie napisało, że jest przeciwny wielodzietnym rodzinom. Podobnie jak żadne z nas nie popiera zabierania dzieci. Tyle, że zarówno ja, jak i Ojciec Prezesa uważamy zgodnie, że takim rodzinom, jak ta o której jest teraz głośno trzeba pokazać, że o dzieci… Czytaj więcej »

I.
Gość
I.

„Kobiet reprezentatywnych”? Tzn takich które wszystko za mężczyznę załatwią. Jak np wypowiedź za niego na blogu. To gdzie ta opiekuńczość do kobiet?Jedno z drugim się wyklucza. Co do postu Mirelli. Ona podała konkretną osobę do której się zwraca i Ojciec Prezesa podał konkretną rodzinę

paulina swistak
Gość
paulina swistak

Po co ratowac wczesniaki!!! Ja pierdziele!! Ale zes dowalila!! Glowka zdrowa? Co do tego ma dziecko??

WRAŻLIWA MAMA
Gość
WRAŻLIWA MAMA

Ale tendencyjnie się czepiacie ostatniego akapitu.

Wniosek z wcześniakami się sam nasuwa. Mi też. Ale nie jako obraz moich przekonań, tylko w odpowiedzi na myślenie autora źródłowego wpisu.

I zanim mnie zmieszacie z błotem przeczytajcie wpis Mirelli ze zrozumieniem.

Pozdrawiam
wierna czytelniczka (nie od dziś)

Kasia
Gość
Kasia

A wiesz, że z tymi wcześniakami mimo wszystko to samo przyszło mi do głowy? Nie da się ukryć, że na ratowanie tych dzieci idą ogromne pieniądze. I ciekawa jestem co Ojciec Prezesa by zrobił, gdyby kilka lat temu za leczenie syna i jego pobyt w szpitalu musiał w 100% zapłacić z własnej kieszeni, bo ktoś tam nie zgadzałby się na finansowanie służby zdrowia z jego podatków…

Kasia
Gość
Kasia

Od razu dodam, że każdy ma prawo do swoich poglądów (więc Artura potępiać nie będę, bo na SWOIM blogu wyraził SWOJĄ opinię)… Trzeba tylko pamiętać, że punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia.

Noemi Skotarczak
Gość

Chcecie pokazać, że Ojciec Prezesa jest bez uczuć, a sami robicie dokładnie to samo. Uderzacie w nas najczulszy punkt i oczekujecie poklasku. Tylko w jeszcze ohydniejszy sposób. Ojciec Prezesa napisał w tej sprawie już dwa dni temu oświadczenie. Sprostował też parę spraw, a osoba, która napisała ten tekst szuka jak widać tylko i wyłącznie poklasku, a może … przede wszystkim większej ilości wejść. Wybijanie się na czyiś plecach jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Pozdrawiam.

Basia
Gość
Basia

A czy Ojciec Prezesa nie wybił swojego tekstu na nieswojej historii? Przecież przypadek tej rodziny został przez kogoś wcześniej „odkryty” i upubliczniony w mediach.

I druga sprawa, jeśli ktoś publicznie wyraża swoje zdanie musi się liczyć z faktem, że nie pozostanie to bez echa.

Basia
Gość
Basia

A mi się skojarzył po przeczytaniu wpisu ojca wniosek jeszcze bardziej cyniczny, że po co pomagać rodzinom, które są w złej sytuacji – lepiej im zabrać dzieci i zamiast potem łożyć z podatków na domy dziecka, lepiej w ogóle POZBYĆ SIĘ problemu (jakaś eutanazja, czy coś w tym rodzaju!). Makabryczne, prawda? Ale mocne hasła mają większą siłę, a tu refleksja jest bardzo potrzebna.

Beata Kurgan-Bujdasz
Użytkownik

O ile z całością można się zgadzać lub nie (punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia) to ostatni akapit jest niesmaczny. I napisany z premedytacja.

Sylwija
Gość
Sylwija

Wyszukalam ten tekst wlasnie jako polemine z Matką Prezesa. Przeczytalam jako matka, osoba pracujaca, placaca podatki,skladki itp. Oczekujaca opiekunczego panstwa. Przeciwna pompowaniu kasy w rodziny niewydolne opiekunczo i wychowawczo. Dorastalam jako dziecko chorych rodzicow. Rencistow, ktorzy po zmianie ustroju zderzyli sie z brutalnym kapitalizmem. Na to wszystko nalozyl sie jeszcze ich rozwod. Bywaly dni, gdy chodzilam do szkoly pieszo, bo nie mialam na bilet. Bywaly tygodnie, gdy zywilam sue chlebem z dzemem. Nie jezdzilam na wycieczki szkolne, nie nosilam najmodniejszych jeansow itp. Ale wiesz co? Moi rodzice zawsze kombinowali. Szukali dodatkowych zajec, dodatkowej kasy, a ja bralam z nich przyklad… Czytaj więcej »

Noemi Skotarczak
Użytkownik

Mirella układanie kostki brukowej na pewno nie należy do łatwych prac. Ale choć na jedzenie i lekarstwa rodzina nie ma, tak na papierosy już tak [no chyba, że ta zapalniczka tam z popielniczką na dokumencie o nich jest kamerzysty :) ]. Kolejna sprawa jest taka, że rodzice nie robią kompletnie nic w kierunku poprawienia bytu. NIC. No chyba, że weźmiemy pod uwagę, że tworzenie kolejnych członków rodziny. Zadam może inne pytanie: jeżeli to dziecko z 28tc miałoby nagle powikłania? Nie wiem jakiekolwiek? Wzmożone napięcie mięśniowe, asymetrię, przepuklinę, czy niedosłuch – co rzutowałoby na dalszy rozwój, a matka nadal nie miałaby… Czytaj więcej »

ewa
Gość
ewa

zakończenie było wstrętne. całkiem przysłoniło resztę artykułu. nie będę nigdy więcej tu zaglądać. to był o jeden raz za dużo

Polisz Mam
Gość
Polisz Mam

Pstryczek w nos wyszedł Ci jak cios poniżej pasa…ja jestem mocno zniesmaczona tym tekstem „po co ratować wcześniaki”! Pamiętaj, że o co przeczytamy w naszych głowach już zostaje a Ty niestety strzeliłaś sobie w kolano:/ To okrutne i bardzo nie na miejscu…

roksana borys
Gość
roksana borys

Wiesz co by zrobil ? zapłaciłby i 150% sumy za uratowanie dziecka. Bo tak postepuje kazdy rodzic. Kazdy rodzic chodzi do lekarza, dba o dziecko i staje na glowie, zeby zapewnic podstawowe potrzeby dziecka. I niestraszna mu wspolpraca z mops tak jak tej pseudo matce

I.
Gość
I.

„Kobiet reprezentatywnych”? Tzn takich które wszystko za mężczyznę załatwią. Jak np wypowiedź za niego na blogu. To gdzie ta opiekuńczość do kobiet?Jedno z drugim się wyklucza. Co do postu Mirelli. Ona podała konkretną osobę do której się zwraca i Ojciec Prezesa podał konkretną rodzinę

I.
Gość
I.

„Kobiet reprezentatywnych”? Tzn takich które wszystko za mężczyznę załatwią np wypowiedzą się na blogu. Co do postu Mirelli. Wypowiedziała się do konkretnej osoby tak jak Ojciec prezesa do konkretnej rodziny. Mirella wiedziała ,że „Ojciec Prezesa” przeczyta jej post. Ciekawe czy on byłby taki obiektywny gdyby pokazał swój tekst tamtej rodzinie

Noemi Skotarczak
Użytkownik

Mirella mam jeszcze jedno pytanie zanim przejdę do sedna problemu. Czy czytałaś komentarz Artura 6 lutego pod wpisem, który zakończył dalszą dyskusje? To ja może zacytuję [ostrzegam, wpis długi i trzeba posiadać trochę inteligencji, żeby zrozumieć, ale nie wątpię, że posiadasz]. ,,Kobietki, kobietki… Gdybym wiedział co z tego będzie to nic bym nie napisał. Mój wpis na blog pojawił się tylko i wyłącznie na prośbę Noemi, choć temat wybrałem sam. Nie lubię pisać, jest to dla mnie niekomfortowe. Cenię sobie komunikację bezpośrednią. Treść miała być o czym innym, wyszła o tym. Błąd w produkcji. Wiem, że nieładnie i nieskładnie ująłem… Czytaj więcej »

Rachela
Gość
Rachela

A ja po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że dzięki Naszym (Jego – ojca Prezesa, moich i wielu innych) ciężko zarobionym pieniądzom pojechałam na prawie rok do Anglii, gdzie pracowałam, jako wolontariuszka w biednej dzielnicy Manchesteru. To za Nasze (Jego, moje i wielu innych) ciężko zarobione pieniądze poszłam raz na mecz Czerwonych Diabłów. To za Nasze (Jego, moje i wielu innych) ciężko zarobione pieniądze moje dzieci mają szczepionki refundowane przez państwo. Dzięki Naszym (Jego, moich i wielu innych) ciężko zarobionym pieniądzom mój syn chodzi do państwowego przedszkola, do którego niewiele muszę dopłacić. Zapomniałabym o ostatnim – to dzięki Naszym (Jego, moich… Czytaj więcej »

Paulina Paulina
Gość

Oj dowalilas koncowka tekstu! Nie ladnie! Ludza podlosc nie zna granic

Anna Ch.
Gość
Anna Ch.

Jak można napisać ze nie warto ratować wcześniaki. KAŻDY ma prawo żyć. Tym bardziej dziecko. Dziecko które urodziło się za wcześnie. Które potrzebuje fachowej pomocy. Jesteś cyniczną egoistką. Normalnie się poryczalam. Sama jestem matką i wiem co to za szczęście mieć dziecko. Jak można być tak bezduszna osobą jak ty.

Olga
Gość
Olga

Jakbyś znała i czytała wcześniejsze wpisy Mirelli to byś wiedziała, że dla niej każde życie jest darem i cudem https://wrolimamy.pl/aborcja/
Skupienie się wyłącznie na jednym zdaniu i wydawanie opinii o autorce jako osobie bez empatii i podłej egoistce jest dopiero ciosem poniżej pasa.

Magda P
Gość
Magda P

Tak jak na blogu Matka Prezesa zarzucają brak zrozumienia tak ja zarzucam nieumiejętność odczytywania sensu. Wszyscy doczepili się do ostatniego akapitu (swoją drogą słusznego, bo właśnie między innymi to było pierwszym co przyszło mi do głowy po przeczytaniu tamtego tekstu, a wiem ze nie tylko mi). To jest przykład godny poglądów Ojca Prezesa. I śmieszy mnie tłumaczenie się za niego jego partnerki. Walnąć bzdure każdy potrafi a teraz strach się bronić (nie przemawia do mnie /w prywatnej wiadomości odpowiem/ bo nie prywatnie się wypowiedział, trudno idzie to na jego konto ;)) Wracając do tematu, zgadzam się z tym co napisała… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Często tu zaglądam i sądziłam, że to mądry blog. Niestety… Nóż w kieszeni mi się otwiera jak czytam że zabrano dzieci przez ubóstwo. Boszzz żaden sąd nie wydałby takiego wyroku to po pierwsze. Po drugie Polska to taki dziwny kraj, że tzeba sie nieźle napracować i sporo wysiłku włożyć aby pozbyć się z domu dzieci. Nie jestem zwolennikiem odbiorów bo z tym jednym zgadzam się, że ośrodki opiekuńczo wychowawcze to wylęgarnia patologii.

Ewa
Gość
Ewa

Zgadzam się z tekstem Mirelli, mogłabym się w zasadzie pod nim podpisać. I wcale nie uważam, że końcówka jest „podła”, że autorka kogoś (celowo) obraziła! Podkreśliła przecież, że to cyniczne pytanie, na dodatek w odpowiedzi na cyniczny tekst?! Nie rozumiecie tego ludzie?? Jeśli nie, to może zajrzyjcie do słownika języka polskiego co oznacza to słowo?
I życzę wszystkim więcej dystansu…..

Monia
Gość
Monia

Czytam te wszystkie komentarze i nie wierzę!!
Czy otaczają mnie głupcy?? Co nie rozumieją sensu tekstu pisanego…?!
Mam wrażenie, że niektórzy czytają „artykuły” tylko po to by wyłapać z niego jakąś „perełkę” – mocno naciąganą i skrytykować! Obrzucić autora mięsem, bo inaczej dzień stracony.
Żenujące!

Ja przeczytałam cały tekst, od początku do końca i zrozumiałam o co w nim chodzi, nie zatrzymałam się tylko na jego końcówce, bo nie w tym rzecz.

Monika
Gość
Monika

Zgadzam się z Tobą całkowicie, i z tekstem też. A najbardziej dziwi mnie fakt, że tak łatwo komuś zarzuca się nieumiejętność czytania ze zrozumieniem choć samemu ma się z tym problem (mówię tu o MP).

Olga
Gość
Olga

Jako mama wcześniaka nie czuję się dotknięta tekstem. Nie był on do mnie skierowany. A reszcie polecam czytanie ze zrozumieniem. To, aż takie trudne? Nie dziwie się, że po reformie szkolnictwa stawiane jest to na pierwszym miejscu w umiejętnościcach dzieci.
Nie wiem, co Was tak oburzyło cyniczne podsumowanie podobne jak przykłady w tekscie MP? Skupiliście się na końcówce tekstu a czy ktoś zadał sobie trud by przeanalizować wcześniej przywolane argumenty dyskusji skierowane bezpośrednio do autora tekstu na blogu MP? Mam wrażenie, że nie.
Hejt musi być, z powodu jednego zdana.

Milena kamińska
Gość
Milena kamińska

Burza niesamowita wczytałam się we wszystkie komentarze i jestem załamana że tak wiele osób nie potrafi czytać ze zrozumieniem.

Milena Kamińska
Gość

Szok ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem i niesłusznie oskarżają

Renata Wojtysiak
Gość

Mirello, bardzo dobry tekst. Końcówka faktycznie mało fortunna, jednak z racji, że Was czytam od stu lat ;-) wiem, jakie miałaś zamiary pisząc ostatni akapit. Mnie on nie uraził, choć sama jestem mamą wcześniaka. Pozdrawiam ! :)

Regina Adamiec Babula
Gość

Ludzie mają ogromną zdolność do nadinterpretacji a zerową jeśli chodzi o czytanie ze zrozumieniem. Zapominają, że istnieje coś takiego jak ironia, cynizm czy skrót myślowy… Straszne to…

Kasik Kowalska
Gość

Jestem mamą wczesniaka i wszystko zrozumiałam jak należy. A że ktoś skupia sie tylko na sobie i interpretuje nie wykazując się kroplą polotu i inteligencji to już jego problem. Podpisuję się pod Twoim tekstem. Ja. Mama wczesniaka. Bo wiem co miałaś na myśli.

W.
Gość
W.

Super. Ludzie pomyślcie też jak komentujecie. Moje dzieci urodziły się przedwcześnie, dużo przedwcześnie, jedno z nich zmarło, a drugie przeżyło ale nie raz i nie dwa słyszałam, że „po co ratować wcześniaki”. Odczucia, UCZUCIA, odbiór słów niekoniecznie wynikają z: „nie wykazując się kroplą polotu i inteligencji to już jego problem” „głupoty” „wtórnego analfabetyzmu” i wielu innych cech które zostały mi przypisane, bo mnie uraziła końcówka tekstu. Dodam, że z wieloma opiniami w tekście się zgadzam, ale uważam, że końcówka była nie na miejscu i drastycznie zaniżyła poziom odpowiedzi autorki , także ten poziom kulturalny. Co to za świat w którym… Czytaj więcej »

Emocje 7 lutego 2015

Klaps według papieża

Klaps to (nie)bicie. Temat jak zawsze kontrowersyjny, tym razem z wielkim hukiem odbił się w szerokim świecie, po katechezie papieża Franciszka. A papież przecież mylić się nie może.

 

Klaps to (nie)bicie. Słowo “nie” zapisałam w nawiasie, bo ilu rodziców, tyle zdań na ten temat. Bardzo zdziwiłam się widząc ten news w wiadomościach TVN-u i zastanawiałam się, czy to nie żart. Jak się okazuje, papież wcale nie żartował. Powiedział głośno coś, czego jemu być może nie wypadało powiedzieć, ale co po cichu lub całkiem głośno myśli bądź mówi wielu.

Ja moje zdanie przed ponad rokiem wyraziłam tutaj, dość dobitnie. Niestety, albo i stety, po drodze złagodziłam moje stanowisko, idąc w stronę zawieszenia klapsa jako ostatecznej metody wychowawczej. Mimo to, zdziwiłam się bardzo słysząc o katechezie papieża, bo niby jakim sposobem wydaje takie wyroki, skoro jako duchowny specjalnego pojęcia o wychowywaniu dzieci nie ma? Ale zabrał głos, popierając klapsy, byle nie w twarz, bo to poniża.

Pozwolę sobie Go tutaj zacytować Ojcowie muszą być cierpliwi. Ileż razy nie pozostaje nic innego, jak czekać; modlić się i czekać z cierpliwością, łagodnością, wielkodusznością, miłosierdziem. Dobry ojciec umie czekać i przebaczać z głębi serca. Oczywiście umie też stanowczo upomnieć, bo nie chodzi o ojca słabego, uległego, sentymentalnego. Ojciec, który umie upomnieć bez upokarzania, to ten sam, który umie chronić, nie szczędząc siebie – mówił Franciszek. Zacytował też słowa innego ojca – Czasami muszę uderzyć dzieci, ale nigdy nie biję ich po twarzy, aby ich nie poniżyć”. Jakie to piękne. Ten ojciec ma poczucie godności swoich dzieci. Musi ukarać, czyni to sprawiedliwie i idzie dalej – mówił Franciszek.”

Zapewne psychologowie już w zaciszu swoich gabinetów tworzą wpisy piętnujące słowa Franciszka, które potraktują jako rozgrzeszenie dla tych, co ciężką rękę mają. Ale to przecież nie tak działa, żaden psychol-kat, nie zainteresuje się słowami papieża jako zachętą do tłuczenia. On zwyczajnie nie potrzebuje zachęty aby się znęcać nad dzieckiem.  A każdy przeciętny rodzic, który kocha dziecko, nawet jeśli je uderzy aby ukarać, nie chce poniżyć ani obić dzieciakowi tyłka, bo przecież nie o to tu chodzi. Moim zdaniem papież wypowiedział jedynie myśli tysięcy rodziców, którzy być może nie mają na to odwagi, a którzy myślą tak samo – że trzeba być nie uległym a kochającym, a klaps jako kara ostateczna, jest do “rozgrzeszenia”.

28
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Maria Szczerbanowska
Gość

Z tego co doczytałam nie wyraził swojego zdania na ten temat, niestety nie zaprzeczył. OpowiedZiał historię ze swojej rodziny. Ale z każdym artykułem i newsem cała wypowiedź zmienia kierunki w tysiące stron, zależnie od publikacji. Za tydzień się okaże co miał Papież na myśli kiedy się zacznie publikowanie całej Wypowiedzi

Alicja Malinowska
Gość

Ojcowie. O matkach coś nie wspomniał :) Jestem w stanie zrozumieć, że wychowany został w określonych czasach, w określonej kulturze „machismo” :( 

Regina Adamiec Babula
Gość

Tak jak nie podnoszę ręki na męża czy innego dorosłego kiedy mnie zdenerwuje, tak nie daję dziecku klapsów.

Renata Wojtysiak
Gość

Kocham. Nie bije. Nigdy i za nic. Na bicie nie ma usprawiedliwienia. U nas w domu nikt na nikogo reki nie podnosi.

Oktawia Gala
Gość

Nie uznaje nawet lekkiego klapniecia, mam szacunek do swojego dziecka, i nigdy ani ja ani maz nie podniesiemy reki na niego. Po to sa kary , tlumaczenia i odwracanie uwagi,by uczyc dziecko co wolno a co nie w taki sposob, zrozumialy dla dziecka. Poza tym , co pokaze mu ze jak mu sie cos nie spodoba to moze bic innych?? O nie nie.. to nie czasy sprzed 20-30lat

Milena kamińska
Gość
Milena kamińska

Moim zdaniem jest wielu rodziców którzy zarzekają się że nigdy nie dali by klapsa a tak naprawdę zdarzyło im się to gdy już ich emocje sięgnęły zenitu. Nie przyznają się bo w obecnych czasach jest to bardzo negowane. Nie skreślałabym takich osób bo tak jak cytował Papież ten rodzic nie chce poniżyć dziecka. Jednak uważam że rodzice powinni ustalić z pociechami system kar i nagród bez używania klapsów.

Anita
Gość
Anita

Może i niektórzy pomślą sobie ze jestem zła i nie mam szacunku dla swoich dzieci, niech każdy mysli co chce nie interesuje mnie to. Niestety przyznaje sie ze zdarza mi sie dać klapsa w tyłek, bardzo żadko ale zdarza. Może i jestem mało cierpliwa i nie nadaje sie na matkę a moje dzieci bedą mi to wypominały na starość. Trudno nie mam usprawiedliwienia dla siebie zdarza sie i juz.

Milena Joanna Kozak
Gość

biciu mówię stanowcze NIE

Bartek Aga Kukurudza
Gość

a moim zdaniem klaps jak najbardziej, sprowadza dziecko na ziemię w momencie, pomimo, że dziecka to nie boli

Jolanta Staniszewska
Gość

Klaps nie boli? To w jaki sposób Pan/Pani uderza? ;)

Agnieszka Kowalewska
Gość

Tu nie chodzi tylko o ból fizyczny!!! Ale też psychiczne poniżenie dziecka! Dzieci to też ludzie tacy jak my – rozmawiajmy, tłumaczmy! Czy nam by było miło jakby ktoś nas zlał ! A jak nie potrafimy to są od tego psychologowie- może należy skorzystać, to są specjaliści i nam doradzą jak rozwiązywać problemy.

Anna Stefanek
Gość

Mąż też Cię tak sprowadza na ziemię, jak mu się nie podoba Twoje zachowanie?

Monika Marczak
Gość

Klaps to tez bicie

Regina Adamiec Babula
Gość

Klaps to bicie, bicie to przemoc. Tak jak nie podnoszę ręki na żadnego dorosłego, tak tym bardziej nie robię tego w stosunku do dzieci. Oboje z mężem nie tolerujemy klapsów.

Anna Stefanek
Gość

Klaps to też bicie… a bicie to porażka rodzica i okazanie pełnej bezradności. Ciekawe czy zwolnennic klapsow też wzajemnie leją się w związku…

Agnieszka Kowalewska
Gość

ŚWIETNIE NAPISANE!

Anna Stefanek
Gość

A dziękuję; -)

Bartek Aga Kukurudza
Gość

a dla mnie te słowa to porażka. później widzi ię bezstresowo wychowane dziecko, które wrzaskiem układa pod siebie rodziców

Anna Stefanek
Gość

Mnie nikt w życiu nie uderzył… a ostatnie co mogę powiedzieć o moim wychowaniu, że było bezstresowe… i nigdy nie usiłowałam sobie rodziców wychować

Alicja Pluskota
Gość

prawie wszyscy tu zarzekają się, że ręki nie podniosło na dziecko i nie neguję tego, tylko zapytuję w jaki sposób sprowadzacie dziecko gdy wpadnie w coroczny atak histerii, gdy nie słyszy co się mówi/wykrzykuje? Czasami jak słyszę ton jakim matki na ulicy prubują wymusić posłuszeństwo dzieci, to wolałabym aby dały tego uspokajającego klapsa – z pewneścią nie zapadłby w pamięć jak ten przykry upokarzający ton.

Jolanta Staniszewska
Gość

Tzn. że co mówią te matki?

Agnieszka Kowalewska
Gość

Ja biorę dzieci na przeczekanie, nie reaguję na te krzyki, zawsze pomaga. Nerwy zamykam w sobie ( to mój problem nie dziecka !!! )

Bartek Aga Kukurudza
Gość

a w miejscu publicznym, np. w przychodni tez moze sobie krzyczec, bo jest na przeczekaniu?

Bartek Aga Kukurudza
Gość

O właśnie; piszesz uderza, a ja nie uderzać tylko klepie i to wystarczy, żeby dziecko się uspokoił. To właśnie oznacza klaps.

Martyna Bednarczyk
Gość

Czasem lekki klaps się zdarzył.

Beata Grudzień
Gość

Ja wam powiem tak slowa moga bardziej bolec niz reka. Moj tata potrafil mi dac klapsa przyznaje ze bylam zywym dzieckiem. Za ta mama mnie nie bila ale gdy rozrabialam pamietam ze mi mowila ze jak sie nie uspokoje to mnie odda do domu dziecka a ja jej wierzylam i strasznie sie balam ze mnie kiedys odda i naprawde to bylo duzo gorsze niz klaps .

Mariola Maja Pawłowska-Włodarczyk
Gość

Karą…? raczej upokorzeniem i pokazaniem kto jest silniejszy… Dokładnie-klaps to bezradność rodzica-bo kiedy rodzic go daje..gdy nie potrafi sobie poradzić z dzieckiem

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close