Kulinaria 26 października 2020

Grzyby w occie (marynowane) – przepis babci

Grzyby w occie (marynowane) to przysmak, który bardzo często pojawia się w wielu piwniczkach po udanym grzybobraniu. Przepisy na marynowane grzyby często podawane są w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Ja natomiast zdradzę przepis na grzyby w occie mojej babci, pochodzący z książki kucharskiej autorstwa Zofii Zawistowskiej.

Taka domowej roboty przekąska sprawdzi się do mięs, kanapek, sosu tatarskiego, jak i w roli tzw. zagryzki do czystej wódki. Kto co woli. 

Grzyby w occie (marynowane) — o czym trzeba pamiętać?

Grzyby w occie są proste w przygotowaniu i warto zrobić kilka słoiczków na zimowe miesiące. A że październik to miesiąc, w którym można spotkać jeszcze bardzo dużo grzybów, nie warto zwlekać z grzybobraniem, bo niebawem sezon się skończy.  

Zbierając grzyby należy przestrzegać kilku bardzo ważnych zasad. Przede wszystkim nie zbieramy grzybów, których nie znamy, lub nie jesteśmy pewni, że są jadalne. Bardzo łatwo pomylić grzyb jadalny z niejadalnym lub trującym. Jeśli więc brakuje pewności, czy grzyb jest w porządku, czy nie, lepiej go po prostu ominąć. W domu natomiast można się posiłkować w razie nagłych wątpliwości opinią doświadczonego grzybiarza lub przy pomocy atlasu grzybów. I nigdy nie zbierajcie grzybów do foliowych torebek, w których mogą się zaparzyć i wydzielać szkodliwe substancje. Grzyby zbierajcie do wiklinowego kosza lub wiaderka i jak najprędzej po powrocie do domu oczyścicie je i przeróbcie. Grzyby bardzo szybko się psują! Przyjmuje się, że świeże grzyby nie powinny być trzymane w lodówce dłużej niż 12 godzin, choć jest wiele opinii, że i całą dobę wytrzymują. Ja jednak nie eksperymentuję w tej materii. 

Jak wybierać grzyby do słoików?

Myśląc o grzybkach marynowanych, które pięknie prezentują się w słoiku, należy wybrać takie, które mają niewielkie kapelusze i ładne mięsiste ogonki. Wiele gospodyń do słoiczków wkłada wyłącznie kapelusze, natomiast ogonki zamraża lub suszy. Jeśli akurat do kosza nie wpadły małe, zgrabne łebki, problemu nie ma — po prostu duże kapelusze należy pokroić na mniejsze części. Będzie może mniej reprezentacyjnie, ale nadal smacznie. 

Grzyby powinny być ładne i oczywiście zdrowe, niezarobaczone. Najlepiej włożyć je w małe słoiczki po przecierach oraz dżemach, ponieważ po otwarciu grzyby nie mogą stać zbyt długo w lodówce. 

Grzyby w occie — przepis babci 

Przepis babci na grzyby w occie wychodzi zawsze perfekcyjnie, o ile przestrzega się proporcji. Jeśli ktoś lubi mniej kwaśną wersję, musi zmniejszyć proporcje octu względem wody i cukru. W tym przepisie możecie wykorzystać różnego rodzaju grzyby — borowiki, opieńki, maślaki itd. Przed wykorzystaniem grzyby należy oczyścić z resztek ściółki leśnej, usunąć ewentualne owady, które z grzybów robią sobie stołówkę.

Grzyby w occie — składniki: 

  • 1 kg grzybów
  • cebula
  • szklanka wody
  • ½ szklanki octu 10%
  • 1 ½ łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • 4 liście laurowe
  • ½ łyżeczki pieprzu ziarnistego
  • ½ łyżeczki ziaren ziela angielskiego
  • ew. szczypta imbiru suszonego  
  1. Grzyby oczyszczam (jeśli to maślaki, zdejmuję skórę z kapeluszy) i gotuję w lekko osolonej wodzie ok. 15-20 minut (zależy od wielkości). Odcedzam grzybki. 
  2. W międzyczasie myję i wyparzam słoiczki.
  3. Cebulę obieram, kroję w grubsze piórka.
  4. W garnku zagotowuję wodę z cebulą, cukrem, solą, octem i przyprawami.
  5. Grzyby układam w słoiczkach, zalewam płynem i zakręcam mocno. 
  6. Gotowe słoiki pasteryzuję ok. 10-15 minut w garnku wyłożonym ściereczką, przykrytym pokrywką. 

I gotowe! Po wystudzeniu słoików znoszę je do piwnicy, a po otwarciu przechowuję kilka dni w lodówce. 

Wypróbujcie też przepis na opieńki marynowane naszej redakcyjnej koleżanki. 

 

Smacznego. 

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kultura 22 października 2020

Jak umieramy? Roland Schulz – premiera książki

Oczy na wpół otwarte, ale wzrok pusty. Usta rozchylone, ale z tych warg nie popłynie już żaden dźwięk. Twarz zatraciła podobieństwo z obliczem człowieka, który nosił ją za życia. Nawet ludzie, którzy nigdy w życiu nie widzieli trupa, dostrzegają, że umarłeś.

fragment książki „Jak umieramy

Co dzieje się z twoim ciałem, kiedy umierasz? Co czujesz – smutek, ból? A potem, kiedy twoje serce przestanie bić? Jak wygląda śmierć? Co nastąpi potem, zanim zostaniesz pochowany? Co pozostaje po człowieku? Jak znika ze świata w sensie fizycznym i duchowym – w pamięci potomnych? Jakich potrzeba warunków, ile czasu, aby wszyscy o nim zapomnieli? Aby zniknął bez śladu. Na te pytania odpowiada, i to bardzo szczegółowo, „Jak umieramy” Rolanda Schulza. Premiera już 21 października.

„Kilka dni przed śmiercią, kiedy nikt jeszcze nie zna godziny twojego zgonu, serce przestaje pompować ci krew do koniuszków palców dłoni. Potrzebna jest bowiem gdzie indziej: w głowie i w centrum ciała, tam, gdzie znajdują się płuca, serce, wątroba. Krew przestaje dopływać również do palców nóg. Stopy robią się zimne a oddech płytki. Zmysły przestają działać. Twoje ciało zaczyna żegnać się z życiem” – tak brzmią pierwsze zdania niezwykłego przewodnika po ostatniej podróży każdego z nas. Roland Schulz szczegółowo opisuje to, co przeżywamy podczas naszych ostatnich dni i godzin.

Tę podróż ciała śledzimy wraz z nim od sekcji zwłok aż do pogrzebu, aby na końcu zadać pytanie co umieranie i śmierć oznaczają dla tych, którzy pozostają wśród żywych: jak przebiega nasza żałoba i jak udaje nam się żyć dalej? 

Pierwsza część książki „Umieranie” jest poświęcona umieraniu fizycznemu, ostatnia, pod tytułem „Żałoba”, zamazywaniu się wspomnień o nieboszczyku wśród jego bliskich i znajomych. Pomiędzy nimi znajduje się część zatytułowana „Śmierć”, łącząca obydwa te znikania w jeden, nadal niepojęty, fenomen unicestwienia żywej istoty.

Choć ukazywały się książki o podobnej tematyce, to zazwyczaj były to poradniki, jak radzić sobie z lękiem przed unicestwieniem, ze stratą najbliższych. Schulz nie pociesza, nie próbuje niczego tłumaczyć, ubarwiać, łagodzić. Wziął się do pracy jak rasowy reporter i pokazał tylko fakty. Przedstawienia rzeczowo, bezstronnie, w sposób prawdziwy i udokumentowany proces umierania. Autor przed przystąpieniem do napisania „Jak umieramy” przeprowadził liczne rozmowy z lekarzami, pielęgniarzami, biologami, pracownikami hospicjów, patologami, grabarzami, psychologami, duchownymi oraz żałobnikami. Efekt jego pracy nie jest jednak ani podręcznikiem, ani pracą naukową, a próbą opisania – w sposób możliwie zrozumiały, procesu umierania i śmierci. Bez tajemnic, patosu i mitologizowania procesu odchodzenia.

Roland Schulz – rocznik 1976, jest reporterem. Studiował w Niemieckiej Szkole Dziennikarstwa w Monachium, pracował między innymi dla „Geo” i „Die Zeit”, a od 2002 roku pisze dla magazynu „Süddeutsche Zeitung”. Za swoje reportaże otrzymał liczne nagrody, w tym Niemiecką Nagrodę Reporterów oraz Nagrodę imienia Theodora Wolffa.

Nowości i zapowiedzi z kategorii literatury faktu znajdą Państwo na naszej nowej stronie na Facebooku:
https://www.facebook.com/MuzaNaFaktach.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ciąża i dziecko 19 października 2020

Jak uspokoić niemowlaka? Sposoby na płaczącego maluszka

Jak uspokoić niemowlaka to jedna z tych myśli, które rodzice przywołują naprawdę często. Dzieci bywają różne, ale każde z nich choć raz miało dzień lub noc, gdy odkładane do kołyski lub łóżeczka zaczynało płakać. Wiele jest przyczyn gorszego humoru u dzieci, podobnie jak wiele jest sposobów na to, jak uspokoić niemowlaka.

Jak uspokoić niemowlaka? Sposoby na płaczącego maluszka

Z doświadczenia wielu mam można wyłapać te sposoby, które sprawdzały się najczęściej. Oto one.

 

Nakarm głodomora

Wiadomo, że im mniejsze dzieciątko, tym częściej potrzebuje karmienia. Być może jest głodne, nawet jeśli wydaje się, że pół godziny temu zjadło wystarczająco. Pamiętaj o tym, że żołądek noworodka jest naprawdę malutki, a i niemowlę także potrzebuje często jeść. Zazwyczaj taki kłopot miewają mamy karmiące piersią, bo czasem trudno zgadnąć, czy dziecko domaga się piersi z potrzeby bliskości, czy po prostu zgłodniało.

 

Przytul i pozwól, by maluch Cię poczuł

Skoro mowa o potrzebie bliskości, koniecznie spróbuj utulić malucha. Ciepło twojego ciała i bicie serca wpłynie na niego kojąco. W sytuacji bliskości wydzielana jest oksytocyna, która odpowiada za poczucie bezpieczeństwa u dziecka. Ważny jest także zapach, który maluch zna. Możesz o szczebelki łóżeczka zawiązać pieluchę tetrową lub specjalną maskotkę, która „złapie” twój zapach. 

 

Otul i podnieś poczucie bezpieczeństwa

Im mniejsze dziecko, tym bardziej pomocne jest spowijanie, szczególnie ruchliwych rączek, których dziecko jeszcze nie kontroluje. Możesz wykorzystać specjalny otulacz, rożek, kocyk czy pieluchy tetrowe. Możesz włożyć do łóżeczka lub kołyski specjalny „kokon” lub profilowaną poduszkę. Pamiętaj, że w macicy dziecko przez wiele miesięcy miało ograniczoną przestrzeń i otoczone było ciepłymi wodami płodowymi. Po porodzie to zmieniło się drastycznie, na co nie każde dziecko reaguje dobrze. Oczywiście są także maluchy, które wprost nie znoszą być krępowane i na siłę nie ma co stosować tej metody. 

 

Noś i kołysz

Spokojnie, nie rozpuścisz tym dziecka. Delikatne kołysanie i noszenie odwołuje się do doświadczeń z życia płodowego. Ono to doskonale zna i tego potrzebuje, w przeciwieństwie do leżenia w nieruchomym łóżeczku. 

 

Pobrzęcz — nie każdy maluch lubi ciszę

Wracając do powyższego punktu — odgłos bicia serca dla dziecka jest niezwykle kojący. Podobnie działają przyciszone odgłosy przepływającej wody, szumu morza lub wiatru. Mniej więcej podobne odgłosy mógł słyszeć maluszek w twoim brzuchu, stąd wynika ich uspokajające działanie. Możesz kupić specjalną szumiącą maskotkę, włączyć szum radia, aplikacje działające w trybie offline, lub nagrania dostępne na jednym z popularnych kanałów z muzyką i filmami. 

 

Mów lub śpiewaj

Teraz chodzi o twój głos. Nie musi być najpiękniejszy, ale znajomy dla dziecka. Nawet jeśli mówienie do niego lub śpiewanie nie sprawi, że zaśnie, to zaciekawione głosem niemowlę być może przestanie płakać.

 

Przewiń 

Powyżej wspominałam o karmieniu. Konsekwencją karmienia są zabrudzone pieluszki. Są dzieciątka, które drażni nawet lekko mokra pieluszka, nie wspominając o kupie. Jeśli pielucha jest w porządku, warto sprawdzić, czy przypadkiem nie uciska go ubranko lub sztywna metka. Źle dopasowane pieluchy i ubrania mogą powodować dyskomfort i płacz u dziecka. 

 

Sprawdź, czy nie przegrzewasz

I koniecznie sprawdź, czy maluch nie jest zbyt ciepło ubrany, lub kaloryfer nie grzeje za bardzo. Wbrew pozorom, niemowlę nie potrzebuje temperatur godnych tropików, czapeczki i dodatkowej pary skarpetek na nóżkach.  

 

Wypróbuj kąpiel

Ciepła woda — o ile malec lubi kąpiele — może pomóc w rozluźnieniu i wyciszeniu malucha. Nawet jeśli kąpiel już była, nie zaszkodzi jej powtórzenie. Być może wykonany przy okazji masaż z użyciem odpowiedniej oliwki do ciała szybciej ukoi malucha?

 

Upewnij się, czy to nie kolka

Niestety w życiu większości niemowląt przychodzi czas kłopotów z brzuszkiem i wielogodzinne kolki, które wykańczają nawet największych twardzieli. Jak pomóc dziecku w takiej sytuacji, przeczytaj w artykule 19 sposobów na kolkę niemowlęcą. W innym przypadku nieutulony płacz może świadczyć np. o rozwijającej się infekcji lub chorobie. Jeśli to Cię trapi, dla własnego spokoju poradź się położnej lub lekarza. 

 

Przekaż dziecko drugiemu rodzicowi

Albo babci lub cioci, jeśli tylko masz kogoś pod ręką. Sama idź pod prysznic, złap głęboki oddech i nie pozwól się porwać nerwom. Twoje emocje wpływają na dziecko, więc jeśli ty padasz z nóg i jesteś już bardzo zdenerwowana, nie pomożesz tym dziecku. 

A Ty, jakie masz sposoby na uspokojenie dziecka?

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close