Dom 15 stycznia 2021

Jak usunąć sól z butów, czyli na ratunek butom zimą

Jak usunąć sól z butów, gdy pojawią się nieestetyczne białe zacieki? Nie jest to szczególnie trudne. Poradzisz sobie domowymi sposobami. 

Po czym poznać sól na butach? 

Przede wszystkim, żeby mieć jakiekolwiek podejrzenia dotyczące soli, na ziemi musi leżeć śnieg. To wówczas drogi i chodniki są posypywane solą lub mieszaniną soli i piasku. Ze względu bezpieczeństwa to wskazane i wręcz niezbędne. Posypane chodniki sprawiają, że ortopedzi mają mniej pracy. Jednak pośniegowe błoto, w którym nieraz zdarza nam się brodzić, czyni butom szkodę. A przecież buty zimowe do tanich nie należą, szczególnie jeśli są zrobione z naturalnej skóry. 

Skąd wiadomo, że mamy do czynienia z solą? To proste. Na butach zostają brzydkie, białe zacieki. 

 

Dlaczego trzeba usuwać sól z butów?

Nie tylko dlatego, że zabrudzone solą buty wyglądają bardzo niechlujnie. Sól drogowa to czysty chlorek sodu, równie słona co żrąca. Jeśli nie będziemy odpowiednio traktować butów, sól je zniszczy. Stracą swoje nieprzemakalne właściwości i będą się nadawały do wyrzucenia. 

A co, jeśli mamy buty, które przemakają? Czy je też trzeba chronić przed solą? No cóż. Takie buty należy wyrzucić tak czy siak. Buty na zimę nie powinny przemakać. 

 

Jak zabezpieczyć buty przed solą?

Dopóki nie nauczymy się unoszenia nad chodnikami zimą, musimy sobie radzić inaczej. 

Przede wszystkim o buty trzeba regularnie dbać. 

Pierwszy krok to czyszczenie ich z błota i pastowanie. Drugi to impregnowanie specjalnymi preparatami, najlepiej w sprayu. Można je kupić w sklepach obuwniczych. 

Jeśli nie mamy takowego specyfiku, możemy zabezpieczyć buty skórzane lub skóropodobne oliwką kosmetyczną albo tłustym kremem. Zanim to jednak zrobimy, sprawdźmy, czy w jego składzie nie ma wody. 

 

Jak usunąć sól z butów domowymi sposobami

Sól na butach pojawia się szybko i ma tendencje do powracania. Jednak jej usunięcie nie jest kłopotliwe i można to zrobić z pomocą artykułów, które mamy w domu. 

 

  • Skórka od chleba. Najlepiej takiego wczorajszego, bo będzie lekko twarda i łatwiejsza w obsłudze. Wewnętrzną stroną skórki należy pocierać białe ślady na butach. Chleb doskonale wchłania sól, buty pozostają czyste. 

 

  • Płyn do mycia naczyń. Ilość płynu potrzebnego do zmycia soli z butów jest niemal śladowa. Na szklankę wody wystarczy około 10 kropli, czyli mniej więcej pół łyżeczki. Rozpuszczamy płyn w szklance ciepłej, ale nie gorącej, wody i takim roztworem myjemy buty za pomocą miękkiej ściereczki lub gąbki. 

 

  • Woda utleniona. Sposób dla odważnych, bo w ten sposób niektóre rodzaje obuwia można odbarwić. Najlepiej wypróbować działanie roztworu wody i wody utlenionej na niewidocznej, np. wewnętrznej części cholewki, o ile jest wyłożona tym samym rodzajem skóry co zewnętrzna. Można też posmarować takim roztworem niewidoczną część języka, o ile but go posiada. A jak przygotować taki roztwór? Wystarczy ćwierć szklanki wody i łyżka wody utlenionej. W płynie maczamy patyczek lub róg kwadratowego wacika, i delikatnie przecieramy białe ślady. Nie jest to najwygodniejszy sposób, niemniej w niektórych przypadkach jedyny skuteczny. 

 

  • Woda z octem. Mieszamy je w proporcji 1 : 1, najlepiej używając do tego celu ciepłej wody. Pierwszy krok to przetarcie butów ściereczką namoczoną w samej wodzie. Dopiero w drugim etapie korzystamy z roztworu wody z octem. 

 

  • Sok z cytryny. Roztwór wody i soku z cytryny w proporcji 1 : 1 używamy dokładnie tak samo, jak roztwór wody z octem. Cytryna ma przyjemniejszy zapach i dlatego warto użyć jej zamiast octu. 

 

  • Mleko. Znajdzie się pewnie w każdej lodówce. Moczymy wacik w mleku i przecieramy białe ślady. Robimy to tak długo, aż plamy znikną. Mleko „wyciąga” sól z butów, dlatego czynność ta może zająć dłuższą chwilę. Na koniec przecieramy buty szmatką namoczoną w ciepłej wodzie. 

 

Po wykorzystaniu powyższych rad buty trzeba wysuszyć, zapastować i zaimpregnować. 

 

Jak usunąć sól z butów zamszowych 

Wymienione powyżej porady sprawdzą się w przypadku butów skórzanych i skóropodobnych. Co prawda zamsz to też rodzaj skóry, ale pozbawiony warstwy wierzchniej, a więc wymagający specjalnego traktowania. 

Pierwszym krokiem jest oczyszczenie butów i wysuszenie. Następnie wykorzystujemy roztwór wody i octu. Jednak nie myjemy butów, a jedynie przykładamy wacik lub ściereczkę do śladów po soli. Na koniec trzeba pozwolić butom wyschnąć. 

Buty zamszowe źle znoszą kontakt z solą, dlatego warto mieć w zapasie skórzane buty na czas, gdy na chodnikach zalega błoto pośniegowe. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Zdrowie 14 stycznia 2021

Kompot — smak dzieciństwa. Dlaczego warto do niego wrócić?

Kompot to napój, który dla nas, dzieci komuny, był czymś oczywistym. Kompoty do obiadu stanowiły normę, za to dla naszych dzieci są raczej abstrakcją. 

Piliśmy je nie tylko do obiadu, ale ot tak, na ochłodę w ciągu całego dnia. Nie wiem, jak w miastach, ale na wsi były oczywistą oczywistością. A że latem i jesienią sezonowych owoców nie brakowało, kompotu siłą rzeczy też nie. I jeszcze wstawiało się w słoiki ich nadmiar właśnie po to, by zimą też dobrego się napić. Jako dziecko bardzo lubiłam kompoty, ale teraz na długi czas o nich zapomniałam, i właściwie nie wiem, z czego to wynika. Być może fakt, że przywykłam już do picia wody sprawił, że nie szukam innych smaków. I umówmy się — znacznie łatwiej jest otworzyć sok, niż ugotować kompot.

Kompot — jest mnóstwo powodów, by znów po niego sięgnąć 

Ostatnio jednak zdecydowałam się zrobić kompot z mrożonego rabarbaru i truskawek dla moich dzieci. Mnie smakował wyjątkowo i przypomniał cudowny czas dzieciństwa, ale moje dzieci nie chciały go pić. Musiałam im przytoczyć argumenty za tym, że jednak warto się nagiąć, bo kompot domowej roboty jest o wiele lepszy niż większość napojów ze sklepowych półek.

Domowy kompot, szczególnie przygotowany z niepryskanych owoców pochodzących z własnej działki lub ogrodu, to przecież samo zdrowie. Przede wszystkim bez konserwantów, barwników, czy jakichś wzmacniaczy zapachu. Domowy kompot zdrowo i doskonale nawadnia organizm. Dostarcza przy tym witaminy i minerały, które pochodzą z owoców. To prawda, że gotowanie sprawia, że część tych cennych substancji ulega zniszczeniu, ale przecież nie wszystkie. Poza tym, na moje oko, to takie witaminy są bardziej wartościowe, niż witaminy syntetyczne dodawane do różnych kolorowych napojów.

Aby kompot był zdrowszy, owoce gotować trzeba wyłącznie do momentu, aż uzyska odpowiedni smak i kolor. Im dłuższa obróbka termiczna, tym więcej dobrego ucieka. Najlepiej wrzucajcie owoce od razu na wrzątek. Do kompotu najlepsze są oczywiście owoce sezonowe, ale jeśli macie zamrożone, to takie również sprawdzą się znakomicie w kompocie. Często można spotkać też zarzut, że kompoty najczęściej są przesłodzone, ale przecież nikt nikogo nie zmusza do sypania tony cukru do garnka. Owoce mają swoją naturalną słodycz, więc naprawdę nie trzeba mocno dosładzać. Sam cukier można też zastąpić naturalnymi słodzikami, takimi jak na przykład ksylitol, lub swojski miód, który dodatkowo wzbogaci kompot o prozdrowotne działanie. 

Jak sprawić, by kompot był smaczniejszy?

Do kompotu można dodać różne przyprawy, które wydobędą smak i zapach z owoców. Do różnych kompotów pasują na przykład: goździki, anyż, imbir, kardamon, laska cynamonu, czy skórka pomarańczy lub cytryny. Ponadto kompoty są o tyle wdzięczne, że można je przygotować chyba ze wszystkich możliwych owoców. No, może kompotu z kiwi nigdy nie piłam, ale za to swojskie owoce są mi dobrze znane. Szczególną popularnością cieszy się kompot z rabarbaru i truskawek, kompot z jabłek, gruszek, mój ulubiony kompot z wiśni lub czereśni, albo porzeczek lub agrestu. Ich smak przywodzi mi na myśl czasy, gdy byłam dzieckiem i pożałowałam już, że nie postarałam się wcześniej, by swojski kompot towarzyszył częściej moim dzieciom. Mam nadzieję, że uda się to nadrobić. 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Poradnikowe poniedziałki 7 stycznia 2021

Orzechy — po które i dlaczego warto sięgać jak najczęściej?

Orzechy, mimo iż są niezwykle cennym źródłem witamin i minerałów, nie trafiają na nasze talerze tak często, jak powinny. A dzieje się tak ze stratą dla zdrowia i zaraz wyjaśnię Wam  dlaczego.

Orzechy to wyjątkowo zdrowa przekąska, ale także dodatek do jogurtów, ciast i ciasteczek, czy sałatek. Można je przemycać do diety na różne sposoby. I warto to praktykować, ze względu na bogactwo ważnych dla zdrowia substancji, które ukrywają się pod twardymi łupinami. 

Dietetycy zalecają dołączenie do menu kilka razy w tygodniu garść orzechów. Może to zmniejszyć ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2, zawału serca, czy udaru mózgu. Mało kto wie, że orzechy dostarczają niezwykle cenną substancję — przeciwutleniacz ubichinon, który obniża poziom złego cholesterolu we krwi. Poza tym orzechy działają jak paliwo dla mózgu więc są przekąską idealną dla osób pracujących umysłowo i uczących się. Chronią i wzmacniają także układ nerwowy. W diecie dzieci, o ile nie mają one alergii, również nie powinno brakować orzechów. 

Każdy gatunek orzecha ma nieco inne zalety, którym warto przyjrzeć się z osobna: 

Orzechy nerkowca

Fot. Nerkowiec

Orzechy nerkowca dostarczają duże ilości białka, magnezu, fosforu, cynku oraz żelaza. Zawierają także witaminy A, D, E, K oraz witaminy z grupy B. Chronią układ krążenia, oraz wzmacniają serce. Łyżka orzechów nerkowca waży ok. 15 g i zawiera 83 kcal.

Orzechy brazylijskie

orzechy

Fot. Orzech brazylijski

Orzechy brazylijskie to skarbnica selenu (mają go najwięcej wśród orzechów), wapnia, magnezu, potasu, nie brakuje w nich witaminy E, oraz kwasu foliowego, który szczególnie ważny jest dla kobiet w ciąży. Nie brakuje w nich działających antynowotworowo antyoksydantów. Jeden orzech brazylijski waży ok. 4 g i zawiera 26 kalorii.

Orzechy włoskie

orzechy

Fot. Orzech włoski

Są najbardziej znane u nas, bo chyba w większości ogrodów rósł, lub nadal rośnie, orzech włoski. Warto po nie sięgać, ponieważ zawierają dużo kwasu linolowego (należącego do grupy omega-6), oraz omega-3, które chronią mózg i układ krążenia przed chorobami. Dostarczają także białko oraz witaminę B6. Jeden orzech włoski waży ok. 4 g i zawiera 26 kcal. 

Orzechy laskowe

orzechy

Fot. Orzech laskowy

Leszczyna to drzewo, której owocami, czyli orzechami laskowymi — także od wieków się zajadamy nad Wisłą. Podobnie jak orzech włoski, laskowy jest skarbnicą ważnych dla zdrowia kwasów tłuszczowych, witamin z grupy B, a także żelaza i fosforu. Orzechy laskowe są jednak mniej kaloryczne od włoskich — jeden orzech waży ok. 2 g i zawiera 5 kcal.

Orzechy pekan

Fot. Orzech pekan

Orzechy pekan zawierają dużą dawkę antyoksydantów, szczególnie kwasu elagowego, cennego w profilaktyce nowotworowej. Dostarczają również białko, magnez, cynk, witaminy z grupy B, witaminy E, C oraz kwas foliowy. Już garstka tych orzechów zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na cynk i witaminy z grupy B. Jeden orzech pekan waży ok. 3 g i dostarcza 21 kcal. 

Orzechy makadamia

orzechy

Fot. Orzechy makadamia

Znajdziemy w nich bogactwo witaminy A, E, oraz witamin z grupy B. Nie brakuje również składników mineralnych takich jak: wapń, fosfor, potas, magnez, żelazo, cynk. Orzechy makadamia zawierają dużo przeciwutleniaczy i jednonienasyconych kwasów tłuszczowych, obniżających ryzyko rozwoju choroby wieńcowej i zakrzepicy. Jeden orzech makadamia  waży ok. 3 g i zawiera 22 kcal.

Orzeszki ziemne (arachidowe)

orzechy

Fot. Orzeszki arachidowe

Zawierają one najwięcej białka ze wszystkich orzechów, więc chętnie sięgają po nie sportowcy. Ponadto znajdziemy w nich niemało jedno- i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, błonnik oraz antyoksydanty (polifenole, tokoferole, flawonoidy), które zwalczają wolne rodniki. Orzechy ziemne zawierają kwasy linolenowy i arachidowy, które wpływają na obniżanie poziomu cholesterolu we krwi. Dostarczają także składniki mineralne takie jak: cynk, fosfor, magnez, selen, wapń i żelazo, oraz witaminy z grupy B, zwłaszcza kwas foliowy oraz niacynę (B3). Jeden orzeszek ziemny zawiera ok. 5 kcal.

Pistacje

orzechy

Fot. Pistacje

Orzechy pistacjowe to znakomite źródło miedzi, manganu, fosforu, potasu i magnezu. Zawierają także dużą ilość witaminy B6, a także inne witaminy z grupy B. Dostarczają ważne przeciwutleniacze — zeaksantynę i luteinę, które chronią siatkówkę oka przed uszkodzeniami. Wraz z pistacjami dostarczamy do organizmu także błonnik, niezbędny dla prawidłowej pracy układu pokarmowego. Jeden orzech pistacjowy zawiera 3 kcal. 

 

Na sam koniec muszę jeszcze dodać osobom dbającym o dietę, że orzechy, mimo iż są kaloryczne — zawierają 500-600 kcal/100 g w zależności od gatunku — są tak zdrowe, że nie warto ich wykluczać z menu w obawie przed utratą figury. 😉 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close