Jak zadbać o bezpieczeństwo malucha w domu?

Jak zadbać o bezpieczeństwo malucha w domu?


Żaklina Kańczucka

25 listopada 2014

Dom to takie miejsce, które powinno kojarzyć się mieszkańcom z bezpieczeństwem, a  gdy przebywają w nim dzieci, należy dołożyć szczególnych starań aby taki właśnie był. Do momentu jak mój starszy syn nie zaczął się przemieszczać, nie wiedziałam specjalnie dużo o zabezpieczeniach na kontakty, blokadach na okna czy drzwi szafek kuchennych. Wiedziałam natomiast, że przy dziecku oczy trzeba mieć dookoła głowy i wszystkie niebezpieczne miejsca pod szczególnym nadzorem.

Podstawowy zakup jakiego dokonaliśmy z mężem, to zaślepki do kontaktów. Pierwszym rzutem kupiliśmy takie z szerszą dziurką na kluczyk do ich wyciągnięcia, ale gdy zobaczyliśmy jak Bartek podważył i wyjął zaślepkę jakimś przedmiotem, to kupiliśmy inne, takie z wąskim wejściem. Nie można nic do środka włożyć i odhaczyć od kontaktu, a wiem bo próbowałam to zrobić nożykiem, kiedy nie mogłam namierzyć kluczyka do wyciągnięcia zabezpieczenia z kontaktu. Dla dziecka są chyba niemożliwe do samodzielnego zdjęcia.

A więc podstawową sprawę, czyli zaślepienie gniazdek mieliśmy za sobą, przyszło nam do zablokowania drzwiczek od mebli kuchennych. Na rynku jest szeroki wybór blokad, ja natomiast postawiłam na stary sprawdzony przez nasze mamy sposób, czyli związanie rączek przy drzwiach na szerokie gumki od słoików. Sposób skuteczny i tani, garnki z szafek nie wyfruwały za sprawą dziecięcych rączek, choć teraz mając nowe meble i brak możliwości owinięcia gumkami, kupię przy raczkującym Wojtku zwykłe blokady na drzwiczki. Na ciężką szafę w przedpokoju też, bo już się przekonałam, jaki płacz podnosi się, gdy maluch włoży paluszki w szufladę i z siłą ją zamknie!

Sytuacja zmienia się gdy dziecko pionizuje się i z lubością zagląda  tam, gdzie nie powinno. Zawsze obawiałam się wypadnięcia moich dzieci przez okna. Chłopaki raczej po parapetach nie skaczą, ale jak mój starszak nauczył się podsuwać pod okno krzesło i wszedł na parapet, żarty się skończyły. Nie wchodziło w rachubę przemeblowanie pokojów tak, aby sofy czy fotele nie stały bezpośrednio pod oknem i nie kusiły dziecka, więc kupiliśmy do nich klamki z kluczykiem. Rozwiązanie to trafiony pomysł, bo dorosły blokuje możliwość otwarcia okna taką klamką, więc można by było zapomnieć o niebezpieczeństwie… Niestety po czasie mechanizmy zaczęły się wypaczać, i nie potrzeba już kluczyka aby je otworzyć. I choć jest mała szansa że dziecko da radę z taką siłą podnieść klamkę do góry, to jednak martwi mnie fakt, że jednak można to zrobić. Szukam teraz blokady zakładanej od góry na skrzydła okien, bo okno balkonowe aż zaprasza Bartka do grzebania przy jego klamce. Moja siostra wypróbowała jeszcze prostszą rzecz – wyjęła klamki z okien, których nie otwiera co dziennie i problem ma z głowy.

Kolejna kwestia to drzwi wejściowe, które na sto procent dziecko sięgające za klamkę spróbuje otworzyć i  jak to się uda, to wyjść na klatkę schodową czy na podwórze. Resztę scenariusza dopiszcie sami. Nie mam na drzwiach blokad typu zasuwa z łańcuszkiem, bo wystarczy nam pamiętać o górnym zamku, który zawsze u nas jest zamknięty. Jeśli idzie o pozostałe drzwi to nie widzieliśmy potrzeby aby specjalnie się nimi zajmować, bo nie licząc przytrzaśniętego paluszka nic więcej się nie działo.

To są rzeczy najważniejsze przy maluchu, choć oczywiście pozostaje kwestia i tak wzmożonej czujności, bo np. psie miski z wsypanym jedzeniem gwarantują albo rozkosz notorycznego sprzątania, albo co gorsze, opcję zakrztuszenia się karmą. Podłogi muszą być czyste, bez dwóch zdań, środki do sprzątania zamknięte na klucz lub odłożone wysoko na półce, noże  poza zasięgiem rączek… O bezpiecznych zabawkach nie wspomnę, bo to temat rzeka na kolejny wpis.

Jeśli wpadnie Wam do głowy coś, co jeszcze powinno się zrobić, aby dom był naprawdę bezpiecznym miejscem dla maluszka, wpiszcie pomysł w komentarzu pod wpisem, na pewno skorzystają z niego inni rodzice, chcący zagwarantować spokój i bezpieczeństwo swoim pociechom.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. o tak, ja do niedawna mówiłam, że moj dzien polega na chronieniu Synka przed samozagładą :D do ktorej usilnie ążył :P ale jest coraz lepiej, tylko początki są takie przerażające… :)

  2. my mieliśmy (mamy w sumie jeszcze) zatkane kontakty – zatyczkami i była furtka na korytarz aby nie spadł młody ze schodów

  3. My jesteśmy z tym tematem „na świeżo” :-) Iwo tydzień temu zaczął raczkować a od wczoraj próbuje wstawać przy meblach. W pierwszej kolejności poraczkował do gniazdka, które dzień wcześniej zabezpieczyliśmy. Dodatkowo mamy też osłonki na rogi od stołu i szafek. Po tym jak mały notorycznie uderzał głową w kanty ścian i framugi drzwi, kupiliśmy specjalne piankowe zabezpieczenia i przykleiliśmy na wysokości do której sięga raczkujaca główka. Na drzwiach mamy zamontowane specjalne nakładki, które uniemożliwiają zamknięcie i tym samym przytrzasniecie paluszków. Mamy też specjalny kask do raczkowania i nauki chodzenia :-) przydaje się na wyjście do znajomych, którzy nie mają zabezpieczeń „antydzieciowych” ;-)

    1. Widziałam te kaski kiedyś i myślałam, że to fejk! Dla mnie to już lekka przesada….
      U mnie w domu nie było żadnych zabezpieczeń, ale też gniazdka były za meblami na przykład, więc w sumie jakiś środek pośredni. Nasza córka zaczęła chodzić w wieku 10 miesięcy wiec dość szybko,a jednak guza może nabiła sobie ze dwa razy. U znajomych po prostu była bardziej pilnowana, ale nigdy bardziej niż sam sobie radziła.
      A słowa ostrzegawcze (ostrożnie, uważaj) są bardzo ważne! Wyrabiają w dziecku nawyki, uczą oceny sytuacji. Nie wolni z tego rezygnować.

  4. Na pierwszy rzut kask wydaje się ciężki, a w rzeczywistosci waży nie cale 100 g. i jest wykonany z pianki, która ma liczne otwory wentylacyjne

  5. Gdzie można takie cudo kupić? :)

  6. Na allegro albo w sklepach „gadżeciarskich” dla maluchów np. Pomocnicy Mamy. Spory wydatek bo ceny od 110 do 150 zł, ale moim zdaniem warto. U znajomych sprawdził się też na placu zabaw i podczas zabawy wszelkiego rodzaju jeździkami. My mamy go niecały miesiąc i już wielokrotnie uchronił małego przed poważnymi urazami, chociażby przy próbie samodzielnego „zejścia” z kanapy ;-)
    Kask jest firmy Thudguard

  7. Jak syn ma na głowie kask, to się powstrzymuję od ciągłego powtarzania: uważaj! ostrożnie! uderzysz się! ;) a mały zadowolony może zwiedzać mieszkanie bez wiszących nad nim rodziców ;)

  8. To jest nasze jedyne zabezpieczenie przed dzieckiem, taśma klejaca na barek. Mieliśmy tez bramkę, bo do sypialni mamy jeden stopień w dół, ale teraz juz jej nie używamy, cały czas jest otwarta. Córka jest dość kumata i nie grzebie w kontaktach, szafki juz zna, wiec to tez żadna atrakcja :)

  9. O. To jak Kacpi kiedyś tak szarpnął szufladą , aż TV z komody spadł . Na szczęście 5 cm od jego główki.

    1. Rany, Edytka, czym karmiłaś dziecko że taką parę miał w ręku ;)? Ale miał duuuużo szczęścia, telewizor mógł krzywdę zrobić, a Ty pewnie nawet nie zdążyłabyś się ruszyć. Ułamek sekundy i dzieje się nieprzewidziane…

    2. Później się okazało, że nóżka komody była uszkodzona. Fakt zanim dobiegłam, już było po fakcie . Ale jednego jestem pewna nie unikniemy takich sytuacji typu lewel hard.

    3. Edyta, niestety, bez daru widzenia przyszłości, to się nie uda. Dzieci niszczą system ;)

    4. Demolują doszczętnie :-D :-D

  10. Ja mam.duzo zabezpieczen typu okna zamykane na klucz,kontakty sa zasloniete nic z chemii nie ma w zasiegu reki zeby dzieci wypily itd a nadal uwazam ze wypadek moze sie zdarzyc.nic dla mojego dylana nie jest niemozliwe-bujac sie na drzwiach od szachy i je wyrwac-zrobione,wyciagac sruby z zawasow od drzwi-zrobione,popchnac tv zeby zpadl-zrobione i moge tak wymieniac w nieskonczonosc…pomyslowsc mojego mlodszego syna nie ma granic

    1. to jest najgorsze – nieprzewidywalność nieprzewidywalnego ;)

  11. Ten etap mam za sobą. Ale na okna nie wchodzili, kontaktów nie zabezpieczalam, żądnych szuflad nie wyrzucili, domestos w łazieńce na podłodze stoi do dziś. Nie wyobrażam sobie wszystkiego zabezpieczać, dzieciak ma wiedzieć, że mu nie wolno!

    1. dla mnie to zbyt wielkie ryzyko, tyle słyszałam o dzieciach które połykały kreta, wypadały z okien. Boję się, moje dzieci i chyba większość innych nie mają wyobrażenia że coś może im zagrażać. Dzieci to żywioł.

    2. Wiem o tym, poza tym matka jest w domu z dzieckiem i chyba widzi co robi. Moje wiedziały co można, a co nie. Jak bym miała wszystko chować, oklejac, zabezpieczać to bym szału dostała. Ale każdy ma inne metody wychowawcze, jeden tłumaczy, drugi zabezpiecza.

    3. Agata ja niestety poza tłumaczeniem zabezpieczam, ryzykuję tylko w totka ;)

  12. Moja jedna już wyrosła, jedna za mała, tylko średnia szaleje ;) Mam zabezpieczone gniazdka bo ją kusiło ;) Szuflady mają blokady, więc sama nie da rady ich wyciągnąć, za to trafiła mi się alpinistka i skacze po meblach. Raz już skończyła na izbie przyjęć ze skręconym nadgarstkiem ale i tak nie pomogło. Co się odwrócę to gdzieś włazi

    1. oby sobie nie wyskakała innych niespodzianek ;) nic się dzieciaki nie boją.

    2. No oby ;) Kompletne zero strachu, mogę powtarzać do bólu a i tak znajdzie moment jak wyjdę do łazienki, przewijam albo kąpię malutką i włazi gdzie się da

  13. U nas kontakty tez sa strasznie intrygujące dla Jasia ale jeszcze lepsze są kable wtyczki które chętnie by tam wsadził.. . Ja to sie obawiam ze maly w końcu głowę rozbije bo wchodzi wszędzie gdzie tylko się da

  14. Ja to sie najbardziej obawiam starszej siostry, która ma głupie pomysły gniecenia rąk młodszej ☺

  15. Ja niczego. Na szczęście nie musiałam zbytnio odgradzac przed dziećmi. Jedno gniazdko które w końcu i tak przestałam zakrywać. Mam tylko bramkę na schody bo góra jeszcze nie używana przez nas jest

  16. Niczego. Szybko sie ucza, ze czegos nie wolno. A „jak sie nie przewroci, to sie nie nauczy”. Obydwie szybciej opanowaly schody niz chodzenie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Pasztet z soczewicy

Pasztet z soczewicy


Paulina Garbień

23 listopada 2014

Pasztet z soczewicy – pewnie wiele z Was o nim słyszało. Soczewica sama w sobie nie ma konkretnego smaku i to przyprawy decydują o potrawie, ale za to jest zdrową i ciekawą alternatywą dla mięsnych dań. Dlatego postanowiłam upiec taki pasztet i spróbować czy faktycznie jest tak smaczny, jak wszyscy piszą i mówią. No i nie zawiodłam się, jest pyszny, delikatny, świetnie smakuje zarówno sam, jak i z chlebem czy bagietkami. Przygotowywałam go w dwóch wersjach smakowych i obie są bardzo smaczne. Zresztą spróbujcie sami, naprawdę warto.

Składniki

1 szklanka czerwonej soczewicy
1 łyżka koncentratu pomidorowego (można pominąć)
4 roztrzepane jajka

I wersja

1,5 szklanki startej marchewki
1 cebula pokrojona w drobną kosteczkę
oliwa z oliwek
2 ząbki czosnku
curry
kumin
papryka słodka i ostra
sól, pieprz

II wersja

1,5-2 szklanki pora w pół plasterkach
gałka muszkatałowa
około pół kostki masła
sól, pieprz

Wykonanie

  1. Soczewicę płuczę w zimnej wodzie a następnie zalewam dwiema szklankami wody i gotuję do momentu aż rozgotuje się na puree (ok. 45 minut) dodając pod koniec gotowania koncentrat pomidorowy, który poprawi nieco kolor bladej soczewicy.
  2. Na dużej ilości oliwy smażę powoli czosnek, cebulę i marchewkę, tak aby się nie spaliły ale ładnie skarmelizowały. Dodaję to do soczewicy. W wersji drugiej tak samo postępuję z porem.
  3. Doprawiam intensywnie solą, pieprzem, obiema paprykami, oraz kuminem i curry. Masa ma być mocno korzenna i pikantna z wyczuwalnym słodkim smakiem karmelizowanej marchwi i cebuli. W wersji drugiej doprawiam bardzo mocno gałką muszkatałową, najlepiej świeżo startą oraz solą i pieprzem.
  4. Na koniec dodaję do tego jajka i wszystko dokładnie mieszam. Można to zmiksować lub przetrzeć przez sito aby masa była bardziej gładka (ja tego nie robię).
  5. Keksówkę smaruję masłem, wysypuję bułką tartą. Do tak przygotowanej wlewam przygotowaną masę i stukam lekko w blat, żeby wyleciały bąbelki powietrza. Masa jest mocno płynna, jednak nie należy się tym przejmować, tak powinno być.
  6. Całość piekę w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni przez około 30-40 minut. Zostawiam do całkowitego wystudzenia w formie, dopiero wtedy wyciągam i kroję.

Konieczne jest użycie dużej ilości tłuszczu, żeby pasztet nie był po upieczeniu suchy, stąd do smażenia duża ilość oliwy lub masła.

pasztet2

pasztet1

pasztet

Zdjęcia: Paulina

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zainspirowałaś mnie!

  2. Ciekawa jestem smaku, nigdy nie jadłam dania z soczewicy, jedynie jako dodatek w chlebie. Jak tylko będę pamiętała wpiszę ją na listę zakupów.

  3. Lubię proste przepisy – ten na taki wygląda, więc chętnie wyprobuję. Tym bardziej, że nie zna smaku soczewicy, a wiem, że jest zdrowa :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Kartki wyszywane nitką, czyli zrób to sam

Kartki wyszywane nitką, czyli zrób to sam


Agnieszka Jelinek

22 listopada 2014

Przeraziłam się, że już minął prawie rok, że już tuż tuż przed nami grudzień i świąteczne szaleństwo. Na dworze już szaro, buro i ponuro, a w domu chore dziecko. Postanowiłam odgrzebać stare pomysły na kartki wyszywane nitką i oto przed wami prezentuję sposób na wyszywane kartki świąteczne.

Są tak łatwe w wykonaniu, że z niewielką pomocą z waszej strony nawet trzylatek się upora z prostszymi wzorami. Kartki wyszywane nitką są jeszcze mało znane w Polsce, dlatego na pewno kogoś zaskoczycie swoją pracą.

Będziecie potrzebować:

  • kartki papieru w formacie pocztówki
  • nici w różnych kolorach
  • podkładkę filcową lub ręcznik złożony w kilka warstw, dobrze sprawdza się też zwykły karton
  • szpikulec do dziurawienia kartki, lub igła nie za gruba
  • igła do haftu gobelinowego – czyli zaokrąglony koniec, lub zwykła igła
  • wzór kartki

Krok 1

Pracę rozpoczynam od przygotowania miejsca pracy, tak by mieć wszystko pod ręką. Następnie wybieram sztywniejszą kartkę papieru w formacie pocztówki i jeśli mam taką potrzebę – to ozdabiam rogi za pomocą specjalnych dziurkaczy.

 instrukcja 1

Krok 2

Wybieram wzór, który nakładam na kartkę i igłą, lub bolcem przekłuwam miejsca wykropkowane na wzorze, lub gdzie stykają się linie obrazka.

instrukcja 2

Krok 3

Po przedziurkowaniu kartki, wybieram igłę (najlepiej z zaokrągloną końcówką – czyli igły do wyszywania gobelinów), i nitkę, którą po przewleczeniu łączę pętelką na końcu nitki.

instrukcja 4

Krok 4

Teraz zabieram się do wyszywania. Niektóre wzory mają z góry określone kierunki wyszywania, a  w innych trzeba zdać się na swoją intuicję, pamiętajcie też o naciąganiu nitki po każdym przewleczeniu przez kartkę. Więcej wzorów do wyszywania znajdziecie tutaj – wzory do wyszywania kartki świąteczne, choinka-szablonwzory 3 – wybaczcie za ich jakość, ale są to moje stare materiały sprzed 15 lat oraz wzory Sylwii. W internecie możecie znaleźć także inne nie świąteczne wzory na kartki wyszywane nitką. Kiedy nitka się skończy wystarczy ją tylko z drugiej strony podkleić taśmą klejącą.

 

instrukcja 6

Krok 5

Wyszytą kartkę przyklejam do kartki formatu A5- złożonej na pół, tak aby ukryć drugą stronę naszej kartki.

Przykłady 1

przykłady 2

Później już tylko pozostaje wypisanie życzeń świątecznych i wysłanie kartek tradycyjną pocztą.

Zdjęcia: Rachela

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Nigdy takich kartek nie robiłam, jeśli już się bawię to w wyklejanie. Ale te prezentują się bardzo ciekawie!

  2. Okazuje się, że całkiem przypadkiem mam w domu igły do haftu gobelinowego więc pozostaje spróbować!

  3. Świetny pomysł! Dziękuję bardzo za to przypomnienie:) Z przyjemnością wrócę do wspomnień. Pozdrawiam serdecznie wszystkie MAMY. I te, które do roli mamy się znów przygotowują. Bądźcie dzielne. Od was naprawdę zależy bardzo wiele. Także to, jak przez życie przejdą wasze dzieci. Powodzenia!

  4. Magda Giszterowicz

    Bardzo Fajna praca i bardzo fajnie się można nauczyć.Bardzo dobra forma i jest użyteczna bardzo dużo ludziom się podoba taka praca dla mnie jest bardzo spokojna i bardzo fajna:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Bombka techniką serwetkową czyli zrób to sam

Bombka techniką serwetkową czyli zrób to sam


(nie)Magda(lena)

20 listopada 2014

W zeszłym roku pokazałam Wam jak zrobić własnoręcznie bombki. Było moje ujęcie metody karczochowej, była wstążka i cekiny, a nawet sposób dla tych, którzy przypomnieli sobie o strojeniu choinki nakładając karpia na talerz. W tym roku wykonałam (razem z czteroletnią córką – nie bez powodu o tym wspominam) bombki techniką serwetkową (decoupage), czyli prosto i pięknie!

Przygotuj:

  • składaną plastikową przezroczystą bombkę (użyłam kule o średnicy 8 cm)
  • serwetki z interesującym nas wzorem (na początek proponuję drobne róże, nie wymagają precyzji)
  • biały klej (który po wyschnięciu jest przezroczysty – używałam kleju magic oraz wikol)
  • pędzelek do smarowania klejem
  • pędzelek z miękkim włosiem, gąbeczkę lub palec ;)
  • miseczkę z wodą
  • nożyczki
  • biały ręcznik papierowy
  • wstążeczkę, cyrkonie lub coś czym zasłonimy łączenie bombkiCIMG1805

Krok 1

Wytnij lub wydrzyj (polecam ten sposób) wybrany wzór z serwetki. Pamiętaj, żeby nie był on zbyt duży, w innym razie serwetka będzie się marszczyła (oczywiście nie będzie to duży błąd). Rozdziel warstwy serwetki – w tym momencie będzie potrzebna tylko pierwsza warstwa ze wzorem, pozostałe odłóż na bok, będziesz ich używać później.

CIMG1806

Krok 2

Połącz klej z wodą w stosunku 1:1, a następnie posmaruj nim wewnętrzną powierzchnię połówki kuli. Przyłóż wydarty kawałek serwetki lewą stroną ku górze (czyli wzorem do powierzchni kuli). Następnie delikatnym pędzelkiem, gąbeczką lub palcem ostrożnie go przyklej. Powtarzaj krok pierwszy i przyklejaj serwetkę tak długo, aż pokryje całą powierzchnię bombki. Nie musisz martwić się o niedoskonałości – wszystkie dziurki możesz „załatać” bez obawy o zepsucie całego efektu (dlatego na początku polecam używać serwetek z drobnym, kwiatowym wzorem).

CIMG1807

CIMG1808

CIMG1809

CIMG1810

CIMG1811

CIMG1812

 Krok 3

Ponownie posmaruj delikatnie klejem wnętrze bombki i przyklej odłożone warstwy serwetki. Możesz użyć do tego białego ręcznika kuchennego. Warstw może być kilka – dzięki temu nasz wzór będzie wyraźniejszy i się przyciemni. Nadmiar wystającej serwetki przytnij równo z brzegiem kuli.

CIMG1815

Krok 5

Pokryj serwetką drugą połówkę, powtarzając poprzednie kroki.

Krok 6

Poczekaj, aż klej wyschnie (ja należę do osób niecierpliwych nie dając mu przeschnąć), a następnie złóż półkule tak, by spotkały się ze sobą uszka z dziurką.

CIMG1817

Krok 7

Użyj cienkiej wstążeczki lub cekinów by zasłonić łączenie bombki i gotowe!

CIMG1819

CIMG4339

CIMG4346

CIMG1835

CIMG1834

Jeśli obawiasz się, że jest to zbyt trudne – jako dowód, że nie taki diabeł straszny… przedstawiam bombkę wykonaną w całości przez czterolatkę ;)

CIMG1829

Już wkrótce podzielę się z Wami w jaki sposób można jeszcze wykorzystać plastikowe bombki.

Zobacz także:
Bombki ze wstążki,
Bombki ze wstążki z cekinami,
Bombki sakiewkowe,
Bombki z plastikowych kul,

Zdjęcia:(nie)Magda(lena)

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena Kamińska

    przepiękne, super pomysł na to aby spędzić ze swoi dzieckiem trochę czasu. Ja ostatnio razem z synkiem robiłąm na konkurs bombkę docoupagem ale na styropianowej kuli, robiliśmy też z cekinków, kawy zianistej, makaronu. super zabawa

  2. Piękne! Skąd mąż taka bombkę? Mnie udało się znaleźć tylko takie ze styropianu…

    1. (nie)Magda(lena)

      Trzeba szukać w pasmanteriach, kwiaciarniach. Na allegro tez są.

  3. Gdzie można kupić takie plastikowe przeźroczyste bombki? Pomysł rewelacja :)

  4. W pasmanteriach, kwiaciarniach, może w papierniczych (u mnie w takich sklepach właśnie można znaleźć). Na allegro tez sa;).

    1. ok, poszperam ;) z alledrogo nie opłaca się kupować kilku sztuk. Koszty wysyłki przewyższają wartość bombek.

    2. To racja, ale jeśli jest sprzedawca który sprzedaje serwetki na sztuki bombki to wtedy można. Z jednej serwetki wyjdzie kilak bombek (w zależności od wzoru), nie potrzebowałam całych opakowań serwetek więc takie rozwiązanie mi odpowiadało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku