Emocje 4 dni temu

Odczuwanie wdzięczności a depresja

Depresja dotyka ponad 280 milionów ludzi na świecie, co czyni ją jedną z najczęściej występujących chorób psychicznych[1]. Występuje ona dwukrotnie częściej wśród kobiet niż wśród mężczyzn[2]. Naukowcy z Uniwersytetu SWPS – mgr Joanna Tomczyk, prof. John Nezlek oraz prof. Izabela Krejtz zbadali, jaki jest związek między predyspozycją do odczuwania wdzięczności u kobiet zagrożonych kliniczną depresją a dobrostanem i akceptacją choroby, jaką jest depresja.

Badanie Gratitude Can Help Women At-Risk for Depression Accept Their Depressive Symptoms, Which Leads to Improved Mental Health może się przyczynić do lepszego zrozumienia funkcjonowania kobiet zagrożonych depresją. Naukowcy z Uniwersytetu SWPS odkryli, że skłonność do odczuwania wdzięczności jest przeciwieństwem skłonności do ruminacji (nawracających negatywnych myśli), ponieważ zachęca do przypominania sobie o pozytywnych aspektach swojego życia. Wdzięczność może wiązać się ze zmniejszoną podatnością na depresję poprzez zwiększoną akceptację choroby a także pomaga w budowaniu odpowiedniego środowiska do stosowania adaptacyjnych strategii regulacji emocji.

Kobiety częściej zapadają na depresję

Już od wczesnego okresu dojrzewania występuje różnica między kobietami i mężczyznami w częstości zapadania na depresję. Kobiety chorują dwukrotnie częściej. Różnica ta utrzymuje się przez całe życie[3].

Depresja u kobiet może mieć zupełnie inne objawy niż u mężczyzn. U kobiet występuje tendencja do internalizowania (uwewnętrzniania) swoich objawów, co objawia się poprzez: obniżony nastrój, ruminacje (nawracające negatywne myśli), anhedonię (utratę zdolności do odczuwania przyjemności) i braku poczucia własnej wartości[4]. Natomiast mężczyźni mają skłonność do uzewnętrzniania swoich objawów, często okazując złość i podejmując ryzykowne działania[5].

Różnica w częstości zachorowania na depresję jest tłumaczona różnymi czynnikami[6]. Na przykład dziewczęta w porównaniu z chłopcami doświadczają więcej stresorów społecznych i gorzej oceniają swoje ciało, wagę i wygląd[7]. Dodatkowo w dorosłym życiu kobiety są narażone na więcej stresujących wydarzeń życiowych[8] i wykazują wyższą reaktywność na stres[9]. U kobiet może również występować genetyczna podatność na depresję[10], co może wynikać z wahania poziomu hormonów związanych z cyklem menstruacyjnym[11]. Istnieją także rodzaje depresji, które występują wyłącznie u kobiet, takie jak przedmiesiączkowe zaburzenie dysforyczne (nasilona postać zespołu napięcia przedmiesiączkowego), depresja okołoporodowa i poporodowa oraz depresja okołomenopauzalna[12].

Ze względu na powyższe czynniki badacze skupili się na ocenie ryzyka depresji właśnie wśród kobiet. W badaniu wzięło udział 131 kobiet, które były zagrożone występowaniem depresji klinicznej na podstawie dokonanej oceny wyników w skali depresji. U 35 z nich w pewnym momencie życia zdiagnozowano depresję, a u 96 nie. Uczestniczki wypełniały kwestionariusz do pomiaru predyspozycji do odczuwania wdzięczności, dobrostanu, lęku i akceptacji choroby.

Wdzięczność poprawia nasze samopoczucie

Dotychczas przeprowadzone badania dowodzą, że bardziej wdzięczne osoby są mniej przygnębione[13] i mają niższy poziom objawów depresji[14]. Jeśli zapadną na tę chorobę, to wdzięczność pomaga łagodzić jej objawy[15]. Odczuwanie wdzięczności zwiększa również dobrostan[16], rozumiany jako satysfakcja życiowa[17], subiektywne poczucie szczęścia[18], pozytywne emocje[19], zadowolenie z relacji[20] i samoocena[21].

Wdzięczni ludzie łatwiej akceptują to, co mają w życiu, nawet jeśli zdają sobie sprawę, że nie czują się dobrze lub że doświadczają pewnego niepokoju. Osoby o wysokiej zdolności do odczuwania wdzięczności mogą patrzeć na świat z innej perspektywy lub, mówiąc bardziej konkretnie, stosować inne sposoby poznawczego przetwarzania zachodzących zdarzeń i sytuacji – tłumaczy Joanna Tomczyk.

Skutki depresji

Badanie Gratitude Can Help Women At-Risk for Depression Accept Their Depressive Symptoms, Which Leads to Improved Mental Health dotyczyło również tego, jaką rolę w związku z depresją i odczuwaniem wdzięczności może odgrywać akceptacja choroby. Akceptacja choroby dotyczy stanów, które powodują różne ograniczenia funkcjonowania w życiu i mogą wywołać poczucie bycia bezużytecznym[22]. Niewątpliwe, wymogi te spełnia depresja. Ograniczenia, które powoduje, obejmują między innymi: deficyty neuropoznawcze[23], upośledzenie pracy[24], trudności interpersonalne[25] oraz ograniczenia funkcjonalne[26].

Nawet jeśli u większość kobiet z badanej próby nie została zdiagnozowana kliniczna depresja, cierpiały one z powodu ograniczeń, jakie na ich życie nałożyły podwyższone objawy depresji. W tym sensie nawet jeśli nie otrzymały diagnozy choroby, zgłaszały zestaw niepokojących objawów, które mogą wymagać zmian w ich życiu. Z tych powodów uważamy, że koncepcja akceptacji choroby ma zastosowanie w przypadku osób cierpiących na depresję oraz do osób zagrożonych rozwojem depresji – dodaje Joanna Tomczyk.

Zrozumienie swojego stanu ułatwi powrót do zdrowia

Badacze odkryli, że predyspozycja do odczuwania wdzięczności jest pozytywnie związana ze zdrowiem psychicznym oraz, że akceptacja choroby pośredniczy w związkach między wdzięcznością a dobrostanem, wdzięcznością a depresją oraz wdzięcznością a lękiem.

Nasze wyniki sugerują, że bycie wdzięcznym ułatwia ludziom zaakceptowanie realiów życia z depresją. Wdzięczność obejmuje docenianie tego, co dana osoba ma w życiu i wydaje się, że im bardziej jesteśmy w stanie to zrobić, tym bardziej możemy postrzegać swoje cierpienie w sposób adaptacyjny. Może to oznaczać większe zrozumienie, że chociaż cierpimy, choroba nas nie definiuje. Choroby stwarzają problemy i cierpienia, ale jeśli te problemy i cierpienia są postrzegane w kontekście, który obejmuje docenienie pozytywnych aspektów życia, łatwiej będzie nam z nimi żyć – mówi psycholożka.

Osoba, która akceptuje swoją chorobę rozumie, że sytuacja jest niekorzystna i dostosowuje się do powstałych ograniczeń. Wiąże się to z wysokim poziomem samoświadomości i gotowością do uczenia się nowych sposobów radzenia sobie. Odkrycia naukowców z Uniwersytetu SWPS sugerują, że akceptacja swojego stanu jest ważną częścią powrotu do zdrowia, ponieważ pozwala na funkcjonowanie psychiczne i chroni dobrostan jednostki.

Adaptacyjny mechanizm radzenia sobie

Odkryliśmy, że akceptacja choroby pośredniczy w związkach między wdzięcznością a zdrowiem psychicznym, co naszym zdaniem może pomóc zrozumieć, w jaki sposób wdzięczność sprzyja zdrowiu psychicznemu i dobremu samopoczuciu. Przedstawione wyniki sugerują, że akceptacja choroby może być rodzajem adaptacyjnego mechanizmu radzenia sobie. Osoby cierpiące akceptują fakt, że mają daną dolegliwość i mimo to starają się żyć dalej. Wydaje się, że wdzięczność ułatwia takie przekonania, a to z kolei prowadzi do poprawy zdrowia psychicznego – tłumaczy ekspertka.

Skierowanie uwagi na pozytywne bodźce

Przypuszcza się, że jednym z czynników zwiększającym podatność na depresję jest skłonność ludzi do tworzenia zniekształceń poznawczych (myśli łączących się z negatywnymi emocjami i zawierających błędy logiczne) i skupianie uwagi na negatywnych bodźcach[27]. Przeciwwagą do tego zjawiska może być wdzięczność, która pozwala na skierowanie uwagi na pozytywne bodźce, mogące pomóc przerwać błędne koło automatycznych negatywnych myśli prowadzących do depresji[28].

Nie należy lekceważyć potencjalnej roli, jaką wdzięczność może odgrywać w zapobieganiu depresji. Wierzymy, że nasze odkrycia pomogą poszerzyć zrozumienie tej roli. U podstaw psychologii pozytywnej leży zasada, że ​​celem psychologii powinno być nie tylko łagodzenie dystresu, ale także budowanie umiejętności i zasobów, które pielęgnują dobrostan jednostki. Nasze odkrycia sugerują, że wdzięczność jest cechą, która może wpływać na oba te cele jednocześnie. Stwierdzenie, że wdzięczność kobiet z objawami depresji jest związana z postawą akceptacji ich sytuacji i że może to poprawiać ich zdrowie psychiczne, może mieć praktyczne zastosowanie w leczeniu depresji – tłumaczy Joanna Tomczyk.

Metoda badawcza

Badanie odbyło się online i było przeznaczone dla kobiet, które mają objawy depresji. Badane wypełniały Skalę CES-D, czyli Skalę Depresji oraz kwestionariusze do pomiaru predyspozycji do odczuwania wdzięczności, dobrego samopoczucia, lęku i akceptacji choroby. Ze względu na to, że badanie dotyczyło grupy zagrożonej depresją, badacze zapewnili badanym możliwość skorzystania z sesji terapeutycznej po zakończeniu badania.

Badanie Gratitude Can Help Women At-Risk for Depression Accept Their Depressive Symptoms, Which Leads to Improved Mental Health zostało opublikowane w czasopiśmie Frontiers in Psychology. Jego autorami i autorkami są: mgr Joanna Tomczyk, prof. John B. Nezlek, prof. Izabela Krejtz z Uniwersytetu SWPS.

[1] World Health Organization (2021). Depression. Available at: https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/depression (Accessed October 21, 2021).

[2]  Brody D. J., Pratt L. A., Hughes J. P. (2018). Prevalence of Depression among Adults Aged 20 and over: United States, 2013–2016. United States: Hyattsville.

[3]  Salk R. H., Hyde J. S., Abramson L. Y. (2017). Gender differences in depression in representative national samples: meta-analyses of diagnoses and symptoms. Psychol. Bull. 143, 783–822. doi: 10.1037/bul0000102

[4]  Sloan D. M., Sandt A. R. (2006). Gender differences in depression. Women’s. Health 2, 425–434. doi: 10.2217/17455057.2.3.425

[5] Bartels M., Cacioppo J. T., van Beijsterveldt T. C. E. M., Boomsma D. I. (2013). Exploring the association Between well-being and psychopathology in adolescents. Behav. Genet. 43, 177–190. doi: 10.1007/s10519-013-9589-7

[6]   Sloan D. M., Sandt A. R. (2006). Gender differences in depression. Women’s. Health 2, 425–434. doi: 10.2217/17455057.2.3.425

[7]  Hankin B. L., Abramson L. Y. (2001). Development of gender differences in depression: an elaborated cognitive vulnerability-transactional stress theory. Psychol. Bull. 127, 773–796. doi: 10.1037/0033-2909.127.6.773

[8]  Kendler K. S., Gardner C. O., Prescott C. A. (2002). Toward a comprehensive developmental model for major depression in women. Am. J. Psychiatry 159, 1133–1145. doi: 10.1176/appi.ajp.159.7.1133

[9] Nolen-Hoeksema S. (2001). Gender differences in depression. Curr. Dir. Psychol. Sci. 10, 173–176. doi: 10.1111/1467-8721.00142

[10] Sloan D. M., Sandt A. R. (2006). Gender differences in depression. Women’s. Health 2, 425–434. doi: 10.2217/17455057.2.3.425

[11] Kornstein S. G., Sloan D. M. E., Thase M. E. (2002). Gender-specific differences in depression and treatment response. Psychopharmacol. Bull. 36, 99–112

[12]  Altemus M., Sarvaiya N., Neill Epperson C. (2014). Sex differences in anxiety and depression clinical perspectives. Front. Neuroendocrinol. 35, 320–330. doi: 10.1016/j.yfrne.2014.05.004

[13]  Sin N. L., Lyubomirsky S. (2009). Enhancing well-being and alleviating depressive symptoms with positive psychology interventions: a practice-friendly meta-analysis. J. Clin. Psychol. 65, 467–487. doi: 10.1002/jclp.20593

[14]  Iodice J. A., Malouff J. M., Schutte N. S. (2021). The association between gratitude and depression: A meta-analysis. Int. J. Dep. Anxiety 4:24. doi: 10.23937/2643-4059/1710024

[15] Sin N. L., Lyubomirsky S. (2009). Enhancing well-being and alleviating depressive symptoms with positive psychology interventions: a practice-friendly meta-analysis. J. Clin. Psychol. 65, 467–487. doi: 10.1002/jclp.20593

[16]   Ruini C. (2017). Positive Psychology in the Clinical Domains: Research and Practice. New York: Springer International Publishing

[17] McCullough M. E., Emmons R. A., Tsang J. (2002). The grateful disposition: A conceptual and empirical topography. J. Pers. Soc. Psychol. 82, 112–127. doi: 10.1037/0022-3514.82.1.112

[18] Watkins P., Woodward K., Stone T., Kolts R. (2003). Gratitude and happiness: development of a measure of gratitude, and relationships with subjective well-being. Soc. Behav. Personal. Int. J. 31, 431–451. doi: 10.2224/sbp.2003.31.5.431

[19]  Emmons R. A., McCullough M. E. (2003). Counting blessings versus burdens: An experimental investigation of gratitude and subjective well-being in daily life. J. Pers. Soc. Psychol. 84, 377–389. doi: 10.1037/0022-3514.84.2.377

[20]  Gordon C. L., Arnette R. A. M., Smith R. E. (2011). Have you thanked your spouse today?: felt and expressed gratitude among married couples. Personal. Individ. Differ. 50, 339–343. doi: 10.1016/j.paid.2010.10.012

[21]  Lin C.-C. (2015). Self-esteem mediates the relationship between dispositional gratitude and well-being. Personal. Individ. Differ. 85, 145–148. doi: 10.1016/j.paid.2015.04.045

[22] Felton B. J., Revenson T. A. (1984). Coping with chronic illness: A study of illness controllability and the influence of coping strategies on psychological adjustment. J. Consult. Clin. Psychol. 52, 343–353. doi: 10.1037/0022-006X.52.3.343

[23]  Mohn C., Rund B. R. (2016). Neurocognitive profile in major depressive disorders: relationship to symptom level and subjective memory complaints. BMC Psychiatry 16:108. doi: 10.1186/s12888-016-0815-8

[24]  Gilmour H., Patten S. B. (2007). Depression and work impairment. Health Rep. 18, 9–22

[25] McEvoy P. M., Burgess M. M., Page A. C., Nathan P., Fursland A. (2013). Interpersonal problems across anxiety, depression, and eating disorders: a transdiagnostic examination. Br. J. Clin. Psychol. 52, 129–147. doi: 10.1111/bjc.12005

[26] Hammer-Helmich L., Haro J. M., Jönsson B., Tanguy Melac A., di Nicola S., Chollet J., et al.. (2018). Functional impairment in patients with major depressive disorder: the 2-year PERFORM study. Neuropsychiatr. Dis. Treat. 14, 239–249. doi: 10.2147/NDT.S146098

 

[27]  Koster E. H. W., Hoorelbeke K., Onraedt T., Owens M., Derakshan N. (2017). Cognitive control interventions for depression: A systematic review of findings from training studies. Clin. Psychol. Rev. 53, 79–92. doi: 10.1016/j.cpr.2017.02.002

[28]  Beck A. T. (1979). Cognitive Therapy of Depression. New York: Guilford Press

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Kotkrywcy – znajdź wyjście z mrocznego grobowca faraona i nie daj się mumiom

Kotkrywcy to gra dla miłośników przygód i poniekąd dreszczyku emocji, ponieważ wraz z przystąpieniem do rozgrywki przenosimy się do starożytnego Egiptu, do grobowca Tutanhaumona, Przeklętego Faraona, w którym przypadkowo uruchamiamy pewien mechanizm blokujący nam drogę. W związku z tym zostajemy uwięzieni w ciemnych i mrocznych korytarzach piramidy. Jedyną naszą szansą na ucieczkę jest odkrywanie i przemieszczanie się kamiennymi korytarzami, które być może prowadzą do wyjścia. Nie mamy jednak pewności, że podążamy właściwymi tunelami i co gorsza, czy nie natkniemy się na rozgniewane mumie, które niechcący obudziliśmy i które będą chciały nas za to ukarać.

Nasz cel jest jasny: odkryć i otworzyć nowe wyjście; wynieść Relikwię Faraona, co podobno na zawsze zniweczy działanie klątwy Tutanhaumona; no i oczywiście uciec z grobowca. Powodzenie zadania zależy od właściwie podejmowanych decyzji i od współpracy – jeśli bawimy się z innymi Kotkrywcami. Przez korytarze piramidy kroczymy bowiem samodzielnie bądź w (maksymalnie) cztery osoby.

Gdy gramy w rodzinnym gronie lub z przyjaciółmi możemy otwarcie rozmawiać o swoich zamiarach i wspólnie obmyślać najlepszą strategię, działając w interesie całej grupy. Jednak ostateczną decyzję – co zrobić w danym momencie – podejmuje aktywny gracz, który powinien mieć na względzie fakt, iż konsekwencje swoich wyborów ponosić będzie cała ekipa. Albo wszystkim się uda uciec z grobowca i tym samym wygrać, albo wszyscy poniosą klęskę i zostaną w piramidzie na wieki.

Gra, choć początkowo wydaje się nieco skomplikowana, tak naprawdę jest prosta. Niemniej trzeba rozegrać kilka partii, by w pełni wdrożyć się w zasady rozpisane na piętnastostronicowej instrukcji. Tak, wiem, ilość stron nie brzmi dobrze i przyznaję się bez bicia, że ogarnięcie wszystkich reguł szło nam dosyć mozolnie. Prawdę powiedziawszy, pierwsze rozgrywki graliśmy trochę w ciemno, w trakcie rozgryzając niejasności. Musieliśmy też dzielnie przebrnąć przez skakanie po instrukcji z jednej strony na drugą i odwrotnie, by zapamiętać: co po kolei musimy robić, co oznaczają efekty komór, jak korzystać z żetonów sarkofagów, jak przebiega walka z mumiami, a także co oznaczają symbole na kostkach walki oraz kartach mumii i Kotkrywców.

Zapewniam Was jednak, że ostatecznie zasady Kotkrywców nie są trudne i z każdą kolejną rozegraną partią gra staje się jaśniejsza, a cała rozgrywka przebiega płynniej i przyjemniej.

ZAWARTOŚĆ GRY KOTKRYWCY 

Samo pudełko może nie jest duże, ale mieści w sobie dosyć sporo elementów. Znajdują się w nim:
– cztery kafelki Kotkrywców,

– cztery karty Mumii,

– trzy kafelki Władców Mumii,

– cztery figurki Kotkrywców,

– cztery figurki Mumii i jedna Władcy Mumii,

– sześć kostek walki,

– cztery kostki Mumii,

– jedna krypta Faraona,

– sześćdziesiąt kart komór,

– jedna karta wyjścia,

– trzy żetony mechanizmów wyjścia,

– pięć żetonów mechanizmów pochodni,

– dwadzieścia serduszek,

– trzydzieści dziewięć pochodni,

– siedemnaście żetonów sarkofagów,

– trzy kafelki przegrupowania,

– cztery karty z opisem tury gracza.

Biorąc pod uwagę ilość elementów nietrudno się chyba domyślić, że objaśnienie funkcji ich wszystkich w instrukcji zajmie trochę miejsca (prawda?), no i że samo przygotowanie gry nie ogranicza się jedynie do rozdania pionków (figurek Kotkrywców). Nie warto jednak zniechęcać się tymi drobnymi szczegółami, bo gra jest ciekawa i wciągająca. Moim dzieciakom bardzo przypadła do gustu i do tej pory nie miałam okazji zagrać w nią w pojedynkę – choć bardzo chciałam sprawdzić, jak to jest! Za każdym razem, gdy zasiądę do rozgrywki, najpierw przychodzi jedno i woła, że bawi się ze mną, chwilę później dołącza drugie… 😊

WRAŻENIA Z ROZGRYWKI

Największym atutem Kotkrywców jest to, że to gra kooperacyjna i wszyscy gracze wspólnie dążą do zwycięstwa. Bardzo lubię ten mechanizm, nie tylko dlatego, że po skończonej partii nie muszę nikogo pocieszać i mozolnie tłumaczyć, że „to tylko zabawa”. Podoba mi się to również dlatego, że taki rodzaj zabawy uczy współpracy, zachęca do dyskusji i omawiania swoich decyzji z pozostałymi osobami. Ponadto umiejętne kroczenie mrocznymi tunelami, budowanie komór pozwalających na uruchamianie pewnych mechanizmów (wyjścia i pochodni), a także przemyślana walka z Mumiami, podczas których czasem (dla wspólnego dobra) warto podzielić się obrażeniami, to pewna gimnastyka umysłu. Trzeba bowiem skupić się na zadaniu i wykazać strategicznym myśleniem – z jednej strony kombinujemy, jak prędko uciec z grobowca, z drugiej bacznie obserwujemy poczynania Mumii i pilnujemy Krypty Faraona, do której nie mogą dotrzeć – jeśli to zrobią, przegramy.

Reasumując, powiedziałabym, że Kotkrywcy to trochę niepozorna gra – na początku wydaje się nieco skomplikowana i przekombinowana (takie były moje pierwsze odczucia, gdy reguły wydawały mi się zagmatwane), lecz gdy wdrożymy się w zasady i wszystko stanie się jasne, okazuje się, że to bardzo ciekawa pozycja. Rozgrywki za każdym razem przebiegają inaczej, jedne trwają dłużej, inne krócej, czasem wygrywamy, innym razem zostajemy pokonani, z każdą kolejną partią uczymy się czegoś nowego, a to wszystko sprawia, że nigdy nie jest nudno. 

Najlepszą rekomendacją dla owej gry jest to, że moje dzieci same proszą mnie o partyjkę :-) 

Polecam!

 

Wydawnictwo: Galakta
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ok. 30 minut
Wiek graczy: 8+

Zdjęcia: Fizinka
Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Galakta

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W szkole 7 dni temu

Dlaczego nastolatki nie chcą spędzać czasu z rodzicami?

Do pewnego wieku dzieci rodzice mają pełne prawo, by czuć się jak bogowie. Są dla swoich pociech niekwestionowanymi autorytetami w każdej dziedzinie. Przychodzi jednak czas, kiedy w każdym domu w powietrzu zawisa to sakramentalne pytanie: „Dlaczego nastolatki nie chcą spędzać czasu z rodzicami?” No właśnie, dlaczego?

Dlaczego nastolatki nie chcą spędzać czasu z rodzicami?

No bo ile można, zawsze tylko rodzice i rodzice? Rodzice mają inne zainteresowania, nie da się z nimi pogadać, mają inne spojrzenie, ciągle tylko ucz się, odrób lekcje, umyj zęby. A ze swoją ekipą można normalnie po ludzku pogadać, nikt się nie czepia.

Mniej więcej tyle dowiedziałam się od dziecka. Oczywiście to duży skrót tego, co łaskawie powiedziała moja córka, niemniej dobrze oddaje cały kontekst wypowiedzi. Jakiś czas wcześniej powiedziała mi, że do pewnego wieku dziecko myśli, że rodzice są najmądrzejsi, a potem się okazuje, że wcale nie wiedzą wszystkiego i trzeba sobie na nowo wyrobić opinię o nich. I to wcale nie jest łatwe.

Ale żeby nie było tak strasznie, to spieszę Wam powiedzieć, że sam fakt, iż nastolatek trzaska drzwiami, warczy na rodziców i ogólnie jest nie do przyjęcia, nie oznacza, że on tych rodziców nie potrzebuje. Paradoksalnie jest dokładnie odwrotnie. Badania pokazują, że nastolatki pozbawione kontaktu z rodzicami (długa praca, wyjazdy zagraniczne, częste delegacje itp.) mają większe problemy emocjonalne. Chociaż nastolatek nie chce spędzać czasu z rodzicami, to jednak lubi poczucie bezpieczeństwa, jakie dają mama lub tata z drugiego pokoju.

 

Co się dzieje w głowie nastolatka i dlaczego staje się krytyczny wobec rodziców?

Zauważyliście, że dzieci do pewnego wieku niemal bezkrytycznie głoszą poglądy rodziców? Ba! Mają podobne gusta muzyczne, filmowe, właściwie każde. Bunt nastolatka nie jest buntem przeciw rodzicom, ale przeciw tej właśnie sytuacji. Nastolatek musi określić sam siebie, ustalić własne zasady, priorytety, normy postępowania. A ponieważ jego doświadczenie życiowe jest bardzo skąpe, robi w to w jedyny możliwy sposób. Bezlitośnie „rozkłada na czynniki pierwsze” swoich rodziców, wnikliwie ocenia wszystko, cokolwiek da się ocenić i… większość odrzuca. Nie wszystko na szczęście, ale sporo.

I to jest normalne! Dzieje się tak, ponieważ nastolatek nie chce być kopią rodzica, chce być sobą. Nie dziwcie się więc i nie pytajcie, dlaczego nastolatki nie chcą spędzać czasu z rodzicami. Problemem byłaby sytuacja odwrotna, gdyby chciały spędzać czas tylko z rodzicami. Jeśli tak dzieje się w Twoim domu, musisz baczniej przyjrzeć się dziecku i jego otoczeniu. Nastolatek, który mentalnie nie ucieka z domu, paradoksalnie jest powodem do niepokoju.

 

Dlaczego tak trudno dogadać się z nastolatkiem?

Hmm… Moje dziecko powiedziało mi takie słowa:

Bo rodzice nie pamiętają, jak to jest mieć trzynaście lat. Zachowujecie się, jakbyście nic nie rozumieli.

Sklerozę to może i mam, nie wypieram się. Mój przepracowany mózg o wielu rzeczach zapomina. Jednak miewam też przebłyski inteligencji i dlatego odpowiedziałam:

To nie jest tak, że my nie pamiętamy. My po prostu nie wiemy, jak to jest być nastolatkiem w czasach TikToka i YouTube’a. My tego nie mieliśmy. Nasz świat zamykał się na dwóch programach w telewizji i chyba czterech w radiu. Zdjęcia robiliśmy od wielkiego dzwonu, bo było drogo. W domach nie było telefonów, za to od dzieci wymagało się dużo więcej. Nie mogę pamiętać, jak to jest, bo było zupełnie inaczej.

Nie ma to jak zaskoczyć dziecko, tyle Wam powiem. Całkiem fajna dyskusja nam się na tej bazie rozwinęła, więc w sumie spędziłyśmy razem ponad godzinę na gadaniu. Liczy się?

Nastolatki potrzebują autonomii i prawa do wyrażania swojego zdania. Potrzebują też świadomości, że rodzic jest oparciem i że można do niego przyjść po radę i pomoc nawet wtedy, kiedy się coś zawaliło przez własną głupotę. Potrzebują też zrozumienia. Jeśli tego wszystkiego nie dostaną, porozumienie będzie praktycznie niemożliwe.

 

Jak poprawić relacje z nastoletnim dzieckiem?

Innymi słowy: co robić, żeby dziecko chciało spędzać czas z rodzicami?

Bunt nastolatka często jest odbierany przez rodziców jako sygnał do nadrobienia błędów wychowawczych. Zaczyna się drobiazgowa kontrola, wypytywanie, głoszenie tyrad, których ciężko słuchać i ogólnie „trucie”. Niestety, nie tędy droga. W ten sposób nie poprawimy relacji z dziećmi i nie przekonamy ich, że fajnie jest spędzać czas z rodzicami.

Czego zatem oczekuje nastolatek? Wbrew pozorom wcale nie coraz atrakcyjniejszych propozycji wspólnego spędzania czasu, bo zwyczajnie możemy nie trafić w jego gust. Lepiej po prostu zapytać, na co dziecko ma ochotę. Można się nieźle zaskoczyć. Na przykład w czasie poprzednich wakacji Duśka wymyśliła, że chce jechać na koniec Helu. Akurat byliśmy we Władysławowie, więc jakby blisko. Sami byśmy pewnie tego nie wymyślili, a to był strzał w dziesiątkę. Plaża na cyplu jest genialna! Innym razem stwierdziła, że wrócimy w nocy do Władysławowa z Jastrzębiej Góry. 10 km plażą po ciemku. No jest to wyzwanie, tyle Wam powiem. Ale nie żałuję.

Nie zawsze jest tak fajnie i niektóre jej pomysły podobały się tylko jej. No ale znowu: czy nasze pomysły zawsze podobają się naszym dzieciom? Są dwa rodzaje kompromisu: ustalamy na zmianę lub szukamy wersji pośredniej. Ten pierwszy jest moim zdaniem lepszy.

Nastolatek oczekuje też szacunku i poważnego traktowania. Nie da się budować relacji, powtarzając w co drugim zdaniu: „Nie znasz się, jesteś dzieckiem, ja wiem lepiej”. Czkawką odbije się też lekceważenie emocji nastolatka, bo „jest w trudnym wieku i przesadza”. Nawet jeśli przesadza, to co z tego? Widocznie akurat dziś tego potrzebuje. To jest naprawdę niesamowite, z jakim poświęceniem rodzice noszą na rękach płaczące niemowlaki i jak szybko się denerwują, gdy nastolatek „przesadza”. Moim nieskromnym zdaniem emocjonalne potrzeby nastolatka są większe. A że czasem trudniej je udźwignąć niż pięciokilowe niemowlę? No cóż, małe dzieci, mały kłopot…

Na pocieszenie dodam jeszcze tylko tyle, że bunt nastolatka, jak każdy inny, ma początek i koniec. Tak z ręką na sercu: Jak teraz wyglądają Wasze relacje z rodzicami? Zmieniło się coś od czasów, gdy mieliście „naście” lat?

 

 

Zdjęcie: Mirella

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close