Historia mlekiem płynąca


Kiedy urodził się Marcin, tak bardzo chciałam go przytulić, pobyć z nim i nauczyć się karmić piersią. Zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia, zaraz po porodzie mogłam się nacieszyć tą chwila razem z mężem. Położne pomogły mi przystawić dziecko do piersi, które trochę possało i zasnęło. Tak bardzo cieszył mnie ten fakt, karmienie piersią było dla mnie bardzo ważne. Wiedziałam, że na początku tego mleczka jest niewiele, a dziecko też nie potrzebuje tak dużo.

Byłam pełna pozytywnych myśli. Na oddziale spotkałam przemiłą panią położną, która kilka razy na mój dzwonek zaglądała do nas i pomagała przystawić maluszka do piersi, bo nie było to dla mnie takie łatwe, jak mi się wydawało. Czasem udało mi się przystawić to bezbronne maleństwo, by odpowiednio ssało. Jednak drugiej nocy poprosiłam pielęgniarkę o dokarmienie glukozą Marcinka, bo czułam, że nie potrafię go sama poprawnie przyłożyć, a nawet jak się już uda to się odrywa i dalej płacze. Tak bardzo pragnęłam, aby spał spokojnie, bez płaczu, a z drugiej strony czułam, że pokarmu jest niewiele i powoli zapadałam się w tej myśli, że mam za mało mleczka.

Kiedy przyjechaliśmy do domu, razem z mężem odnieśliśmy mały sukces, gdyż udało się ułożyć małego, tak by spokojnie złapał pierś. Byliśmy dumni. Dni mijały, czasem było lepiej a czasem gorzej. Jednak cały czas czułam, że chyba coś jest nie tak bo moje dziecko je z jednej piersi po 40 minut, a czasem dłużej. Były dni kiedy ssał prawie 3 godziny z przerwami, by później zasnąć na dwie godziny. Czułam narastającą we mnie frustrację, a opinie niektórych znajomych wręcz mnie dobijały, gdy mówiły, że: pewnie pokarmu nie mam, że tak jak one przejdę na butelkę. Za nic nie chciałam się poddać.

Niestety kolejna wizyta położnej w domu, a później opinia lekarza – dziecko przybiera za mało na wadze – wagowo jest w 3 centylu. Wypłakałam wszystkie chusteczki jakie były w domu. Dlaczego, mam tak mało pokarmu? Przecież ja tak bardzo chcę karmić Małego piersią, przecież to jest takie naturalne. Pielęgniarki w ośrodku zdrowia były dla mnie wielką pomocą. Cierpliwie czekały, aż nakarmię Marcinka, by później go ponownie zważyć i zobaczyć ile przybrał. Mimo tego, usłyszeliśmy – dokarmianie sztucznym mlekiem 3-4 razy dziennie.

Tego samego dnia kupiliśmy mleko modyfikowane. Razem z mężem czuliśmy się w dołku, maleństwo płakało, nie umieliśmy dobrze się przystawić do piersi, a jak już się udało to dziecko “trzymało się” mnie długo, bardzo długo. Podjęliśmy decyzję, że podamy mleko modyfikowane.

Po pierwszych dokarmieniach, jeszcze raz z mężem mocno przedyskutowaliśmy całą sprawę. Mój mąż był i jest dla mnie ogromnym wsparciem. Czułam, ze nie jestem sama w tej sytuacji. Za radami znajomych całkowicie wrzuciliśmy na luz. Mleko modyfikowane odłożyliśmy na bok i postawiliśmy wszystkie karty na karmienie piersią. Przez pierwszy cały weekend za zadanie miałam odpoczywać, relaksować się i nie myśleć o tym, że może mam za mało mleka. Efekt po trzech dniach Marcinek przybrał 100g (normy 25-30 dziennie dla tamtego okresu). Skakaliśmy z radości, choć wiele trudności było jeszcze przed nami.

W tym czasie spotkałam się także z niesamowitą położną, która poświęciła nam mnóstwo czasu na naukę przykładania dziecka do piersi w różnych pozycjach. Nawet lekarz był wielce zdziwiony, że dziecko tak ładnie przybiera tylko na piersi. Minął dobry miesiąc kiedy mogłam powiedzieć, że już potrafię sama prawidłowo ułożyć syna. Lecz tak na dobre razem z naszym synem zgraliśmy się około 4 miesiąca życia. Ja nauczyłam się go przykładać, rozpoznawać kiedy połyka, a mały skupił się na jedzeniu. Wcześniej ssał, ale nieefektywnie, a teraz jest w tym coraz lepszy.

Gdy pisałam ten tekst – mój 5 miesięczny maluszek, kiedy czuł pierś w pobliżu, sam szeroko otwierał buzię i szukał, jak mógł mnie złapać, a karmienie zajmowało nam wtedy  ok. 10 -15 minut. A ponadto pokarmu miałam aż za dużo.

Czy było warto powalczyć? Zdecydowanie TAK. Choć przyznam nie było łatwo, wiele dała nam nasza determinacja i wiara w nas, naszą intuicję oraz wsparcie najbliższych.

Przede wszystkim dziękuję mojemu mężowi, Monice, Marysi i Marcie za wsparcie w trudnych chwilach.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

17
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
AgataJulia Bąk OrczykowskaZuzanna Kołacz-KordzińskaAnna HaluszczakRachela Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta Kotarba-Kańczugowska
Gość

Ja w Was wierzyłam od początku, w ogóle wierzę w mądrość dziecka i uważam, że współczesna medykalizacjja prawie każdej sfery macierzyństwa niczemu nie służy, każdy w około mądry i zagłusza to okropnie matczyną intuicję! Bardzo, bardzo się cieszę, że się Wam udało! Ja sama nie miałam łatwej historii karmienia, więc tym bardziej się cieszę!

Paulina Garbień
Gość

Jakbym czytała swoją historię, te same problemy na początku, też początkowe dokarmianie, a później jedna prosta rada doradcy laktacynego: przystawiać przez całą dobę co 2 godziny – tak przez kilka dni i mleka będzie więcej… Możliwe??? tak juz po 2 dniach przekonałam się, ze mleka jest duuużo więcej, po niecałym tygodniu mleka było na tyle, że raz dziennie odciągałam laktatorem i zamrażałam, na sytuacje kiedy mąż zostawał sam z synkiem, żeby mógł go nakarmić :) Cieszę się, ze Wam się udało, jesteś kolejnym świadectwem na to, ze mleko produkuje się przede wszystkim „w głowie” jeśli wierzymy, ze pokarm będzie i… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Jest to temat dla mnie jak najbardziej na miejscu i o czasie ponieważ nasza córeczka ma miesiąc, ja pokarm miałam w 3 dniu po porodzie. Po wyjściu ze szpitala malutka mniej więcej co 3 godzinki jadła po dobre 30 minut (je po tyle minut w dalszym ciągu) a w ostatnich dniach a raczej nocach córcia mogłaby się w ogóle nie odrywać od cyca… co zje i położe ją do łóżeczka zaraz do mnie wraca i ssie dalej i tak mamy nie przespane noce z małymi przerwami na sen. zaczęłam zastanawiać się nad jakością mleka i czy jej nie dokarmiać mlekiem… Czytaj więcej »

Rachela
Gość
Rachela

gratuluję siły i chęci, życzę aby przygoda z karmieniem się ustabilizowała. Marcinek m już 10 miesięcy i nadal woli mleczko od mamy, a ja chętnie go karmię. Mimo powrotu do pracy, nie poddałam się i odciągam dla niego mleczko. Oj życzę przespanej nocy, bo myśmy jeszcze takowej nie zaznali :)

Magda
Gość
Magda

Widzę, że znowu karmienie się unormowało co 2-3 godzinki w ciągu dnia i nocy, także mam nadzieje, że te nocne przygody córci bez odrywania się od cyca były jednorazowymi przypadkami :) A tak swoją drogą to śmieję się, że jak byłam w ciąży to marzyłam aby znów móc spać na brzuszku a teraz marzy mi się choć jedna przespana cała noc, ale póki co nie ma co na to liczyć :)

Anna Haluszczak
Gość

Może niedługo doczekasz się przespanych nocy :) Dzieci są różne! Choć moja córka zaczęła przesypiać nocki gdy skończyła dwa latka. Tymczasem na świecie pojawił się synek, który robi nam pobudki. Cóż – uroki rodzicielstwa :)

Sylwia Chojnowska
Gość

Historia podobna do naszej, synek nie umiał zassać prawidłowo piersi, płakał a ja razem z nim. Też walczyliśmy i także się udało :) Karmiłam piersią prawie 13 mies. Warto powalczyć mimo przeciwności losu. Pokarmu miałam dużo i zamrażałam go. Synek z czasem opanował technikę ssania, ja różne pozycje i cieszyliśmy się obydwoje z tych wspólnych chwil. Do dziś pamiętam radość gdy pierwszy raz załapał prawidłowo pierś i nie musieliśmy dokarmiać go odciągniętym mlekiem ze strzykawki.

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Córkę karmiłam 5 miesięcy. Przestałam z własnej winy. Zabrakło mi samozaparcia, cierpliwości… Teraz czekam na na synka i marze o tym, by karmić go przynajmniej do roczku! Mam znacznie większe doświadczenie niż 4 lata temu i większą motywację… Mam nadzieję, że się uda! a czy warto? Na pewno tak!:)

Anna Haluszczak
Gość

Dasz radę! Oby starczyło CI samozaparcia i będzie dobrze :)

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

No to karmimy już tydzień:))) Synek w przeciwieństwie do córki ma problemy z chwyceniem cycusia. W szpitalu łatwo nie było, ale nie poddawałam się i widzę już, że idzie mu coraz lepiej. Tylko, kiedy jest bardzo głodny albo zmęczony ma problem ze ssaniem. Bywa, że siedzi przy cycusiu nawet godzinę i bywa to męczące, tym bardziej, że zmęczenie daje o sobie znać, ale kiedy tak przytulam synka do piersi i patrzę, jak słodko pije, jestem bardzo szczęśliwa:) Mam nadzieję, że uda mi się karmić jak najdłużej!

Fizinka
Gość
Fizinka

Gratuluję siły i wytrwałości!! ;)

Anna Haluszczak
Gość

Córeczkę karmiłam 11 miesięcy i przestałam, bo stwierdziłam, że obie już do tego dojrzałyśmy, a ona równie mocno kochała butelkę jak maminą pierś. Nie było więc kłopotu.
Synka karmiłam 7,5 miesiąca, bo zaczął mnie maluch podgryzać… A może po prostu poszłam na łatwiznę? Może marzyłam, by znów móc ubrać to, co chcę, a nie to, co będzie można szybko zdjąć/rozchylić by nakarmić dziecko…

Zuzanna Kołacz-Kordzińska
Gość

troszkę uroniłam łez czytając ten tekst.. moja córcia ma 4,5 miesiąca i przeżyłyśmy jeszcze więcej trudności z karmieniem, dlatego to o czym piszesz jest mi tak bliskie. ale nam też się udało – a może udaje, bo nie wiem co będzie dalej, ale na razie karmię moją Kruszynkę (która, swoją drogą, znajduje się trochę poniżej 3 centyla…. ale od początku tak było, bo urodziła się baaardzo malutka..). Gratuluję Ci z całego serca i życzę dużo szczęścia :-)

Julia Bąk Orczykowska
Gość

Wiem co znaczą problemy z karmieniem;( Ja niestety mogłam karmić tylko nie całe 2 miesiące, a bardzo chciałam chociaż do roku.

Agata
Gość
Agata

Historia wzruszająca naprawdę, nigdy bym się nie spodziewała że można mieć takie problemy karmieniem dziecka. PODZIWIAM że autorka do końca wytrwała, zawsze byłam zdania że karmienie piersią to najlepsze wyjście. Czytałam artykuł na ten temat http://vivalavita.pl/artykul/karmieniepiersiacowartowiedziec-839.html i jeszcze bardziej się przekonałam. Moje następne dziecko będzie też karmione piersią i mam nadzieję, że nie dopadną mnie żadne problemy w tej kwestii.
Agata

Zobacz kolejny artykuł

Surogatki – pomoc bezpłodnym czy handel brzuchami?


Postanowiłam zająć się tym tematem, jako  kolejnym sposobem na rodzicielstwo. Nie wiem czy temat nie jest bardziej kontrowersyjny niż „próbówka”? Na pewno jest mniej znany. Traktowany jako coś następnego po In vitro.

Ale po kolei. Ponieważ określenie to nie należy do popularnych, najpierw wyjaśnię kim jest surogatka – zerknę do najpopularniejszej encyklopedii internetowej. Według Wikipedii, surogatka to  kobieta, która przyjmuje do swojej macicy zapłodnioną in vitro komórkę jajową innej kobiety, która sama nie może zajść w ciążę, bądź nie mogłaby donosić swojej ciąży. Rola matki zastępczej sprowadza się do donoszenia ciąży, urodzenia dziecka i oddania go rodzicom[1]. Definicja ta klarownie określa kim jest surogatka i na czym polega jej rola, a jak to wygląda od strony prawnej?  

W wielu krajach, takich jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Grecja, Finlandia, Ukraina czy Rosja „zawód” surogatki jest wcielony w życie od wielu lat i podlega precyzyjnej regulacji prawnej. Przepisy na ogół jasno mówią, w jakich okolicznościach para może szukać pomocy u matki zastępczej. Niejednokrotnie nakazują one potencjalnym surogatkom poddanie się specjalnym testom psychologicznym. Portugalia przygotowuje się do legalizacji instytucji surogatki dla bezpłodnych małżeństw. Grecja poszła jeszcze dalej i finansuje koszty opieki medycznej dla matki zastępczej. We Francji zaś sprawa ma się zupełnie inaczej. Tam jest to proceder nielegalny i podlegający karze. Podobnie temat ten rozpatruje się  w Niemczech, Norwegii i Szwecji.

Polskie prawo 2 lata temu wprowadziło nowelizację określając, że matką jest kobieta, która urodziła dziecko. Wcześniej panowała zasada „Mater semper certa est, pater est, quem nuptiae demonstrant” co znaczy: „Matka zawsze jest znana, ojcem jest ten, na kogo wskazuje związek małżeński”. Kiedyś nie można było mieć wątpliwości, kto jest matką. Świat jednak szybko się zmienia dzięki medycynie i dotychczasowe zasady już nie przystają do rzeczywistości. Do tej pory to kto był matką było bezsporne. Dziś „matka” też przestaje być pewna.
W związku z tym kobieta, która urodzi dziecko z uzyskanego poprzez in vitro zarodka innych osób (tzw. surogatka), będzie jego matką w rozumieniu prawa. Ta zmiana oznacza, również, że decydującym dla macierzyństwa jest fakt urodzenia dziecka. Jeżeli zatem w akcie stanu cywilnego wskazana zostanie inna kobieta niż ta, która faktycznie urodziła dziecko będzie można żądać zaprzeczenia macierzyństwa. Ten przepis może spowodować, że matki – surogatki będą teraz częściej występowały i walczyły o swoje prawa. Umowy między matkami zastępczymi a bezpłodnymi rodzicami wykorzystują lukę prawną, mówiącą o adopcji ze wskazaniem. Matka – surogatka – zrzeka się swoich praw wskazując we wniosku prawowitych opiekunów dla swojego dziecka. Jednocześnie rodzina adopcyjna składa wniosek o pełne przysposobienie tego dziecka. Decyzją Sądu zostaje przyzne prawo do opieki i w ten sposób rodzice zlecający stają się pełno prawnymi opekunami dziecka surogatki.

Zawiłości i luki prawne nie stanowią przeszkody dla funkcjonowania instytucji surogatek, wręcz przeciwnie. Sieć internetowa pełna jest ogłoszeń, a agencje pośredniczące rosną jak grzyby po deszczu. To one zarabiają najwięcej na tym “przedsięwzięciu”. Postanowień, które bezpośrednio regulowałyby kwestię zastępczego macierzyństwa nie zawiera także Europejska Konwencja Bioetyczna. Jedynym zapisem, który można byłoby odnieść do tej problematyki jest art. 21, który stanowi, iż: „Ciało ludzkie ani jego części – jako takie – nie mogą stanowić źródła korzyści finansowych”. A w przypadku surogatek korzyść ta jest szacowana pomiędzy 30 a 150 tysięcy złotych. Dlatego w Polsce głównym powodem, podjęcia „pracy” surogatki jest aspekt finansowy. Jest to dla nich czysty interes, sposób na rzekomo, łatwy pieniądz. Zainteresowani ponoszą ogromne koszty, dostając zaledwie umowę mającą im zagwarantować, że za 9 miesięcy zostaną szczęśliwymi rodzicami. Niestety na nic im ta umowa, jeżeli matka zastępcza zmieni zdanie (historia zna takie przypadki). Istnieje więc duże i realne ryzyko, że biologiczni rodzice zamiast cieszyć się swym maleństwem, będą prowadzili z surogatką wojnę w sądzie. Nikt przecież nie jest w stanie zagwarantować, że matka zastępcza nie pokocha tej małej Istoty, która rozwijała się pod jej sercem. Gdyby pokochała, czy można się dziwić? Czy można potępiać? A co się stanie, gdy dziecko urodzi się chore? Wszyscy umyją ręce, a w Domu Dziecka przybędzie kolejny nieszczęśliwy mały człowiek? A jeśli rozmyślą się rodzice biologiczni? Kto wtedy zaopiekuje się dzieckiem?

Nikt, kto bezskutecznie nie starał się o dziecko, nie jest w stanie wczuć się w położenie pary, która decyduje się na tak dramatyczny i ryzykowny krok, jakim jest wynajęcie surogatki. A co przeżywa kobieta, która przez 9 miesięcy nosi w sobie maleńkiego człowieczka, czuje jak rośnie, jak się rozwija, w potem je oddaje? W tym temacie możemy się spodziewać skrajnych odczuć. Skrajności te wynikają z wielopłaszczyznowości problemu, w którym niebagatelne znaczenie mają względy etyczne i uczucia. Regulacja tej kwestii wydaje się niezbędna chociażby dlatego, że skoro medycyna daje takie możliwości, to dlaczego ludzie mają ich nie wykorzystać? Czy korzystanie z usług surogatek byłoby łatwiejsze do zaakceptowania, gdyby nie stanowiło źródła dochodu? Czy w przypadku, kiedy wszystko po 9 miesiącach kończy się szczęśliwie, surogatka oddaje dziecko, a biologiczni rodzice otaczają je miłością, nadal jest to złe rozwiązanie? Podobnych pytań są tysiące, a odpowiedź na żadne z nich nie jest prosta i jednoznaczna.

Aby jednak uregulować prawem to, co przecież jest już faktem, niezbędna jest merytoryczna dyskusja pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami tej drogi do macierzyństwa. Zachęcam więc do dyskusji, w której konieczna jest otwartość na wysłuchanie argumentów obu stron.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

27
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Moim zdaniem – handel brzuchami. Dlaczego nie pomoc bezpłodnym? Bo sposobów, by pomóc jest mnóstwo innych! Nie trzeba rodzić komuś dziecka…

Karo
Gość
Karo

ja bym nie byla tak pochopna w osadzaniu. Nikt nigdy nie wie jak sie zachowa. Jakiej pomocy szukac bedzie i tak dalej. I znow wychodzi Nasze latwe osadzanie wszystkiego w kolo. ja sie nie bede opowiadac po zadnej ze stron. nie bede okreslac zle czy dobre, bo nie mi to sadzic. i nie wiem nigdy co ja bym zrobila gdybym nie mogla miec dziecka.

Anna Haluszczak
Gość

Ja też nie wiem co bym zrobiła… Ale dziwnie by było, gdybym miała odebrać innej matce dziecko – mimo, że niby miałoby to być wcześniej umówione…

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

To nie jest osądzanie, a jedynie wyrażanie własnej opinii. Surogatki to nie jest jedyny sposób na posiadanie dziecka, kiedy nie można samej go urodzić, dlatego – zawsze jest wybór. Choćby – adopcja. Tyle dzieci czeka na rodzinę, która je pokocha… Są wśród nich tez noworodki, dlatego nieustannie dziwi mnie do jakich „dziwnych” kroków posuwają się ludzie, by mieć dzieci, podczas gdy rozwiązania są znacznie prostsze…

Anna Haluszczak
Gość

z tymi noworodkami to chyba ciężko, bo cały proces adopcyjny trwa na tyle długo, że ten noworodek dawno już chodzi – albo i mówi…

Masz rację, że to nie jedyny sposób. Dla mnie też to handel brzuchami i jakoś mnie to nie przekonuje, ale gdybym nie mogła mieć dzieci, a inne sposoby by zawiodły, nie wiem, czy nie sięgnęłabym i po cudzy brzuch. Po prostu nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.

Anna Bućko
Gość
Anna Bućko

Fakt. Proces adopcji trochę trwa ale kiedy się już go przejdzie,to po prostu się czeka. Znam osoby które adoptowały takie maluchy. I wcale nie było tak,ze „wybrali” dziecko i zaczęli działać z formalnościami. Wręcz przeciwnie.

Paulina Garbień
Gość

Ja sama nie wiem jak bym postąpiła, choć nie jestem przeciwniczką tego rozwiązania, nie uważam też że jest to rozwiązanie idealne, ale zawsze jest to szansa na bycie rodzicem dla tych, którzy w inny sposób nie mogą. Przede wszystkim nie wolno nam ze względu na nasze oobiste przekonania odbierać innym prawa do szczęscia jeśli nie wyrządzają przy tym nikomu krzywdy.

Julia Bąk Orczykowska
Gość

Stawiając się w roli kobiety, która nie może mieć dzieci, a pragnie tego- próbowałabym wszystkiego! Ale jednocześnie sprzedaż swojego brzucha jest dla mnie okropnym! Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy podano mi 1 raz córkę na ręce- jak miałabym ją potem oddać obcym ludziom?! To jest straszna…

Anna Haluszczak
Gość

Ja też nie rozumiem tego jak można oddać własne dziecko – czy to nowo narodzone, czy już żyjące chwilę na tym świecie. Trzeba być albo bez uczuć, albo zdesperowanym.

Anna Kapelan
Gość

ciężki temat…ogromna szansa dla rodziców, którzy od lat starają się o dziecko i będą mogli stworzyć rodzinę ale takie przypadki powinny być uregulowane przez prawo jednoznacznie i chronić prawa rodziców „adopcyjnych”. Pewnie mnie wykrzyczycie „a co z kobietą, która nosi dziecko przez 9 m-cy!?”…otóż jeśli decyduje się na taką pomoc powinna być świadoma konsekwencji i poddania badaniom psychiatrycznym co do motywacji decyzji o zostaniu surogatką…zwłaszcza jeśli komórka jajowa i plemnik należą do rodziców dla których nosi dziecko… ostatnio oglądałam program o surogatkach i podziwiam te kobiety, trzeba mieć niesamowitą siłę psychiczną i prawdziwą chęć pomocy… to ogromnie trudne oddać dziecko,… Czytaj więcej »

Magda Kupis
Gość

zgadzam się z Tobą. Poza tym wszystkim dodałabym, że miałaby to być BEZPŁATNA forma pomocy, a jedyne, ewentualne koszty jakie mieliby ponieść przyszli rodzice to opieka lekarska- wtedy utwierdziłoby mnie w przekonaniu, że to nie jest handel brzuchami, a pomoc.

Paulina Garbień
Gość

sama ciąża dla kobiety jest cudownym ale jakże wymagającym stanem u kobiety, czasem znosimy ją bardzo ciężko, mdłości, zgaga i inne dolegliwości ale tez ciaża zagrozona, kiedy trzeba leżeć i niezmiernie na siebie uważać… to nie jest takie proste… to jest przecież dla kobiet które się na coś takiego zdecydują ogromne poświęcenie, dlaczego mają to robić za darmo? uważam, ze jeśli ta kwestia byłaby prawnie uregulowana to dlaczego nie miałoby być za to wypłacone zwyczajne wynagrodzenie? moim zdaniem o handlu brzuchami mozna mówić wtedy jeśli jest to wykonywane poza prawem, ale w państwie prawa takie kwestie powinny być uregulowane i… Czytaj więcej »

Magda Kupis
Gość

dla mnie mniej więcej jest tak jak w tym przypadku- zgłosiłam się do banku komórek macierzystych oraz wyraziłam zgodę na oddanie moich narządów po śmierci i nie chcę za to pieniędzy, robię to z potrzeby serca i myślę, że tu powinno być tak samo. Choć nie porównuję sytuacji, ciąża trwa dłużej i nie jest obojętna dla organizmu.

Maria Ciahotna
Gość

Może to zabrzmieć dziwnie, ale kiedyś sama myślałam o tym, by urodzić dziecko dla własnej siostry… Tak długo starali się i nic nie wychodziło, widziałam jak są nieszczęśliwi… Potem jednak udało się, mają dwójkę wspaniałych dzieciaków :) ale myśląc o tym dzisiaj, kiedy też mam dwójkę dzieci, nie do końca potrafię sobie wobrazić, bym mogła je oddać po 9 miesiącach troski i kochania.
Jeżeli pomoc taka jest naprawdę pomocą, to można przecież płacić za opiekę, ew. jakieś porządne odżywianie się – ale by wynająć brzuch jak przechowalnię, to mi się do końca nie podoba…

Magda Misior
Gość
Magda Misior

ciezki temat, nie mi osadzac, sama nie wiem co bym zrobila nie mogac miec dzieciatka, smutny jest los kobiet nie mogacych nosic pod serduszkiem fasolki, zapewne wiele by oddaly aby moc poczuc cud pierwszego ruchu swojego dziecka, pamietam jak zwykla czkawka mojej Bee doprowadzala mnie do lez szczescia:)) odnosnie surogatek pomoc pomoca, myśle jednak ze za takie poświęcenie coś się należy… próby invitro są diabelnie drogie i nikt się nad tym nie rozczula, więc czemu nie wynagrodzić kobiety która nosi Twoje dzieciątko!!!!?

Anna Cekiera
Gość

Uważam, że bycie surogatką powinno być legalne, ale na zasadzie banku mleka kobiecego, czyli nieodpłatnie.
Urodzenie dziecka dla kogoś to wg mnie ogromny akt miłości do tej osoby jak i również akt poświęcenia miłości do dziecka.
Nie sprzedałabym brzucha, ale rozważyłabym takie poświęcenie dla bliskiej mi osoby, która nie może mieć dzieci a bardzo tego pragnie. Pod warunkiem, że miałabym pewność, że dziecko będzie w tej rodzinie szczęśliwe, bo poniekąd traktowałabym je jak swoje.
To tak hipotetycznie oczywiście :)

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

Zgadzam się z Przedmówczynią, jednak uważam, że największym dylematem jest tu kwestia nie tyle pieniędzy czy związku Surogatki z „Najemcami”, a problem etyczny związany z samą Matką zastępczą – Być może pomocna byłaby regulacja prawna stanowiąca, że matką zastępczą może zostać kobieta, która już urodziła dziecko – czyli kobieta, która w pełni świadomie podejmie taką decyzję. Wiedząc, jakie uczucia i emocje są związane z ciążą oraz urodzeniem dziecka. Bo przecież zarówno „oddanie” dziecka jego genetycznym rodzicom, jak i „rozmyślenie się” i wycofanie z takiej umowy – jest źródłem niewyobrażalnego cierpienia dla jednej ze stron. A każdy z nich ma „rację”.

Anna Haluszczak
Gość

Dziwne dla mnie jest to, że kobieta nosząca pod sercem przez 9 miesięcy dziecko jest w stanie je tak po prostu oddać. Nawet jeśli taka była umowa.
Jestem zdania, że dziecko w brzuszku mamy też potrzebuje czułości, rozmowy i głaskania, dlatego często głaskałam swój brzuch, mąż się do niego tulił, mówiliśmy do maleństwa. Wierzę, że dzięki temu dziecko lepiej się rozwija.
A te matki tego nie robią? Traktują dziecko tylko jak towar? Średnio mi się to podoba :/

Anna Cekiera
Gość

„Dziwne dla mnie jest to, że kobieta nosząca pod sercem przez 9 miesięcy dziecko jest w stanie je tak po prostu oddać. Nawet jeśli taka była umowa.” – Nikt nie powiedział, że tak jest, że to jest takie proste… „Jestem zdania, że dziecko w brzuszku mamy też potrzebuje czułości, rozmowy i głaskania, dlatego często głaskałam swój brzuch, mąż się do niego tulił, mówiliśmy do maleństwa. Wierzę, że dzięki temu dziecko lepiej się rozwija. A te matki tego nie robią? Traktują dziecko tylko jak towar? Średnio mi się to podoba :/” – bycie surogatką chyba nie zabrania głaskania brzucha? Ja bym… Czytaj więcej »

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Dla mnie też niewyobrażalne jest, jak można oddać dziecko, które nosi się 9 miesięcy pod sercem. Rozumiem, że takie kobiety powinny być od początku świadome w jakim celu zachodzą w ciążę, jednak…teoria to jedno a praktyka drugie. Ciąża to wyjątkowy stan, noszenie pod sercem maleństwa nie może się równać z żadnymi innymi emocjami w ciągu całego życia kobiety…Dlatego tak często zdarzają, się sytuacje, że surogatka po narodzinach dziecka jednak nie oddaje go rodzicom… i wtedy tragedia jest jeszcze większa: rozczarowanie, ból, walka o dziecko… Moim zdaniem to nie jest dobry sposób! Kobieta decydująca się na wynajmowanie brzucha powinna mieć wyjątkowy… Czytaj więcej »

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

A rodziny zastępcze tez podziwiam, ale porównanie ich do surogatek moim zdaniem nie jest słuszne.

Anna Haluszczak
Gość

Ja też podziwiam rodziny zastępcze, ale to całkiem coś innego niż surogatki. One kochają dziecko, opiekują się nim wiedząc, że nie od nich wyszło i nie na ich domu zakończy wędrówkę.
Gorzej gdy surogatka stwierdzi, że jednak nie chce oddać dziecka. Ma do tego prawo?

Anna Haluszczak
Gość

Wiem, że surogatkom nie zabrania się głaskania brzucha, ale skoro od samego początku są zdecydowane oddać dziecko jego rodzicom, to nie wiem, czy troszczą się o maleństwo od chwili poczęcia. Nie mówię, że tego nie robią, po prostu nie wiem tego.
Sądzę jednak, że nie chcą się do maleństwa przywiązywać, by potem nie musieć cierpieć (bo chyba jednak mają jakieś uczucia, prawda?). WIęc może ograniczają kontakt z dzieckiem do minimum? Do zera?
Ale to tylko takie moje gdybania. Nie znam żadnej surogatki, więc ciężko coś tak naprawdę powiedzieć na ten temat.

Student prawa
Gość
Student prawa

pozwolę sobie zabrać głos w tej sprawie, jako że zajmuję się naukowo zagadnieniem macierzyństwa zastępczego, zaś uregulowania prawne nie dla każdego muszą być jasne. w rozumieniu obecnego polskiego prawa macierzyństwo zastępcze jest zabronione, co oznacza, iż matką dziecka jest w rozumieniu przepisów kobieta, która je urodziła, nawet jeśli udowodnione jest pochodzenie komórki jajowej, bądź obydwu komórek rozrodczych od kogo innego. Tak więc surogatka, która „umówi się” np. z małżeństwem, że po porodzie „wyda” im dziecko, a nie zechce tego zrobić, nie poniesie za to żadnych konsekwencji prawnych, ponieważ to ona jest w świetle prawa jego mamą. Rodzice, którzy „zamówili” dziecko,… Czytaj więcej »

Ikonka M
Gość
Ikonka M

Jeśli są wokół tej sprawy takie komplikacje, to nie popieram tego… Dziecko to nie zabawka. Ja mysle, że wszystko w naszym życiu jest ma sens, nawet brak dziecka też ma sens, bo może akurat to ta para została wybrana, żeby stworzyć dom dla dziecka, które zostało „wyrzucone z gniazda”. Te wszystkie „techniki” by miec dziecko na siłę trochę mnie przerażają. Długo staraliśmy sie o dziecko, mieliśmy w związku z tym myśli, że dzieci nie będzie, więc naprawdę rozumiem jakie to ogromne pragnienie. Ale są pewne granice.

milena
Gość
milena

ja bym nie urodziła, nie dałabym rady oddać dziecka ale gdybym długo starała sie o dziecko i nie miała innej możliwości nie wiem czy nie zdecydowałabym sie na takie rozwiązanie, ciężko jest mówić gdy

Zobacz kolejny artykuł

Wesołych Świąt Wielkiej Nocy


Wielkanoc jest najważniejszym spośród świąt kościelnych. Święto to nazywane jest także Niedzielą Wielkanocną lub Zmartwychwstaniem Pańskim. Dzień ten poprzedza Niedziela Palmowa.

Zadość czyniąc staropolskiej tradycji zapewne poświęciłyście palmy. Ciekawe czy przygotowałyście je samodzielnie, bo w dzisiejszych czasach, mało kto wykonuje je własnoręcznie. Takie rękodziała są już rzadkością. Kiedyś rolę palmy pełniły gałązki wierzby z pąkami zwanymi baziami. Współcześnie, przeważnie kupowane są gotowe, kolorowe palmy przygotowane z zasuszonych zbóż, traw i kwiatów.

Wiosenne porządki także zapewne macie już za sobą. Zostałyście pilnymi gospodyniami domowymi i przed Wielkanocą dokładnie wypucowałyście swoje domostwa na błysk. Takie porządki, to nie tylko dokładne ogarnięcie domu, według tradycji symbolizują one pozbycie się z domu wszystkich kłopotów, problemów, chorób oraz rozgoszczenie się szczęścia i radości.

Nadeszła Wielka Sobota. Uszykowane święconki czekają na zaniesienie do Kościoła a może już poświęcone stoją i czekają na Wielkanocny Niedzielny poranek. W wiklinowym koszyczku znajdują się tradycyjne: wędlina, chleb, sól, chrzan oraz oczywiście jajka.

Mazurki, babki i inne ciasta upieczone, mięsiwo przygotowane a zapach żurku niesie się po domu…. Wszystko do Świąt przygotowane, zatem możecie odpoczywać a nam nie pozostaje nic innego jak złożyć Wam serdeczne życzenia.

Wesołych, pełnych nadziei
i wiary Świąt Wielkiej Nocy,
spędzonych wśród srebrnych bazi
i kochającej rodziny, przy wspólnym bogatym stole.
Mokrego dyngusa, smacznego jajka i niech te Święta będą jak bajka!

Życzy Redakcja Bloga W Roli Mamy

Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

4
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aleksandra Greszczeszyn
Gość

I wzajemności dla wszystkich Autorek W roli mamy!:)

Anna Haluszczak
Gość

Spokojnych, rodzinnych Świąt i wszelkiej pomyślności :)

hedzia
Gość
hedzia

Oczywiście dziękuję i również życzę wszystkiego co najlepsze!!! Nie tylko na Święta:)

hedzia
Gość
hedzia

PS mam nadzieję, że Śmigus Dyngus był obfity:P

Zobacz kolejny artykuł

Śpieszmy się kochać…


„Życie choć piękne tak kruche jest
Wystarczy jedna chwila by zgasić je.
Życie choć piękne tak kruche jest
Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć…”

Słowa piosenki Golden Life – jakże piękne, prawdziwe i bliskie memu sercu. W ciągu ostatnich kilkunastu tygodni słuchałam jej już chyba z milion razy! I za każdym razem ryczę przy niej jak mały dzidziuś!

Styczeń, kilka dni przed Dniem Dziadka, późny wieczór, dzwoni telefon….. –„Ojciec nie żyje..” – usłyszałam w słuchawce. W pierwszej chwili odbiera mi mowę, przez ułamek sekundy myślę, że to jakiś durny żart! Lecz po chwili dociera do mnie, że to niestety prawda. Odkładam słuchawkę, zalewam się łzami… Na pytanie Małża –„Co się stało?!” nie potrafię odpowiedzieć, jąkam się, dukam.. wyję niczym wilk do księżyca.

W mojej głowie automatycznie zrodziło się pytanie – DLACZEGO?!?! Dlaczego ON?! Dlaczego tak do tego doszło?! Dlaczego teraz, akurat przed tym cholernym Dniem Dziadka?!?! Pierwszy w Jego życiu Dzień Dziadka!! Mieliśmy jechać z Miśkiem! Czekoladki i kartka z życzeniami były już przygotowane, czekały… i się nie doczekały…

Z Ojcem nigdy nie miałam super extra dobrego kontaktu. W mojej pamięci widnieją Jego dwa obrazy: pierwszy– człowiek poukładany, zdyscyplinowany, poważny, krótko trzymający nas – dzieci. Po pracy lubił odpocząć wygodnie na kanapie, przed tv. Nie w głowie było mu wówczas aktywne spędzanie czasu z rodziną, w związku z czym wymiana zdań pomiędzy nami była bardzo uboga. Prawdę powiedziawszy „dzięki” temu nie mieliśmy O CZYM rozmawiać.. ;/ I w zasadzie z tamtego okresu pamiętam tylko: dyscyplinę, obowiązki, rygor i kary.
Drugi obraz przedstawia zupełnie innego człowieka: rozrywkowego, wesołego, wygadanego, wyluzowanego…. i darzącego alkohol dużą sympatią. W tym okresie swojego życia wymieniłam wreszcie „kilka” zdań z własnym Ojcem, ba! Nawet się z nim trochę pośmiałam! Odetchnęłam z ulgą, bo nie musiałam już „chodzić jak w zegarku”, nie musiałam stać na baczność… Jednak z drugiej strony, pojawiły się inne „atrakcje” – kłótnie, krzyki, trzaskanie drzwiami,…

Beztroskie dzieciństwo zostało szybko i bezpowrotnie nam odebrane (mnie i braciom). Spokój i poczucie bezpieczeństwa na chwilę gdzieś odleciały. Ciśnie mi się na usta stwierdzenie, że Ojciec trochę nam uprzykrzył życie, wyrządził wiele złego. Tak naprawdę myśli o nim przywołują obłędnie skrajne uczucia – złość, radość, żal, ulgę, …

Ale jednak, MIMO WSZYSTKO po Jego odejściu odczuwam wielki ból! Nie potrafię się pogodzić z tym, że już Go nie ma! Że już nigdy Go nie zobaczę! Że już nigdy z Nim nie porozmawiam! Że już nigdy nie obejrzę z Nim meczu piłkarskiego i nie wypiję piwa!! Nie mogę zdzierżyć tej myśli, że MÓJ SYN nigdy nie pozna DZIADKA!! I że Dziadek nigdy nie zobaczy jak mój syn chodzi, mówi, rośnie, jak poznaje świat..!! Ryczę jak bóbr za każdym razem kiedy o tym pomyślę!

Dlatego właśnie chciałabym wszystkim powiedzieć, by w tym całym szalonym i zabieganym świecie nie zapominali o tym, że – życie jest tylko JEDNO! Że jest niezwykle kruche i bywa strasznie krótkie! Nie oglądajcie się za siebie! Nie rozgrzebujcie przeszłości! I nie zapominajcie o bliskich!! Jeśli kogoś kochacie – powiedzcie mu o tym lub po prostu to okażcie! Szanujcie Matkę i Ojca swego bo macie ich tylko jednych! Nie unoście się DUMĄ! Starajcie się być lepszym człowiekiem od drugiego! A „drugiemu” dajcie szansę, nawet jeśli uważacie, że w danej chwili na to nie zasługuje.

I ostatnie moje przesłanie – Nie słuchajcie tych, którzy mówią, że nałogowcom nie można/nie warto pomagać! Zawsze warto! Dopóki człowiek żyje – zawsze warto próbować!!!!

 

Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

73
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Kupis
Gość

Bardzo osobisty, wzruszający tekst, skłaniający do refleksji. Chyba właśnie jest taki czas, by zatrzymać się na chwilę i w szczególny sposób spędzić świąteczny czas.

Paulina Garbień
Gość

Siedzę i ryczę jak bóbr… mój Tato odszedł kilkanaście lat temu, nie był nawet na moim ślubie. Doskonale Cię rozumiem i wiem co czujesz. Był niezwykle wesołym człowiekiem, ale też rodzinnie lubiał się rozweselić alkoholem… Tak jak Ty uważam, że zawsze należy pomagać, właśnie teraz kiedy możemy, bo potem moze być za późno….
Treraz kiedy patrze na mojego synka i patrzę w jego oczy widzę ten sam błysk który zawsze widziałam u Taty, przynajmniej tyle z niego mam na codzień :)
Tato Kocham Cię i zawsze będziesz w moim sercu :*

Fizinka
Gość
Fizinka

Teraz to i ja płaczę po twoich słowach.. :P

A dziś umarła babcia mojego męża :(
Smutne te święta………..

Paulina Garbień
Gość

Przykro mi :( tulę mocno :* przekaż mężowi wyrazy współczucia, trudne to będą święta…

Dorota
Gość
Dorota

Paulina,mój tato odszedł 9 m-cy przed naszym ślubem tak nagle i niespodziewanie.Do tego wszystkiego i na domiar złego,tuz przed Bożym Narodzeniem,najcieplejszymi i jakże rodzinnymi świętami.Pogrzeb dzień przed wigilią.Świąt nie było.I już nie ma.Tato był osobą tak ciepłą i serdeczną,tak zatroskaną o nas jak mało kto.
Teraz….bez Taty teraz nie jest już takie jak było.Czas przemija,a jego ciągle brakuje.Gdzie nie spojrzę-widzę JEGO…

Paulina Garbień
Gość

U nas to było w listopadzie więc też niedaleko świąt i dla nas też święta były bardzo trudnym okresem, zwłaszcza, że pół roku wcześniej umarła moja Babcia ze strony Taty. Co roku jest nam cieżko w święta, ale teraz jeszcze bardziej, ze względu na Adiego staram się cieszyć tym okresem :) zeby poczuł magie tego cudownego czasu, nie chcę żeby mój smutek zabierał mu radość :)

Magda Kupis
Gość

Mój Dziadek zmarł 22 grudnia, 13lat temu. W Wigilię był pogrzeb. To były najgorsze święta w moim życiu i już żadne inne nie były i nie będą takie same jak te z Nim. Dziadek kochał wszystkie dzieci, był tak ciepłym człowiekiem, mimo że odkąd pamiętam niszczyła go choroba. Dziś święta spędzamy „normalnie”, zawsze wspominamy zmarłych, ale już nie ze łzami w oczach. Na szczęście czas pozwala na spojrzenie na życie inaczej.

Sylwia Chojnowska
Gość

Bardzo wzruszający tekst. Szczególnie chyba Święta sa takim okresem kiedy brakuje nam bliskich który odeszli :(

Anna Haluszczak
Gość

Smutne… ale skłaniające do refleksji. Dzięki takim ludziom jak Ty (i tekstom jak Twój) człowiek docenia to, co ma i zaczyna patrzeć na świat inaczej niż dotychczas.

Fizinka
Gość
Fizinka

Cieszę się i dziękuję!!

Marcin Kańczucki
Gość

Przykre jest czytanie o cierpieniu po utracie bliskiej osoby, o niewypowiedzianych słowach, niewyrażonych uczuciach. Bardzo wzruszający tekst. Taka moja refleksja, że człowiek to krucha i omylna istota, czas zaś leci szybko nieubłaganie. Wybaczać trzeba więc jak najszybciej, zaś z życia czerpac całymi garściami, doceniac każda wspólną chwilę, gdyż kiedyś wspomnienie o niej będzie na wagę złota…

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Tak wiele w moim życiu bliskich osób już pożegnałam… I każde odejście boli, choć każde inaczej… Kiedy tragicznie zginął mój przyjaciel, myślałam, że oszaleję zadając sobie pytanie: dlaczego on???Nie mogłam pojąć, jak Bóg może zabierać tak młodych ludzi… Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach zginęła moja kuzynka, obraziłam się na Pana Boga na długi, długi czas… Potem dotknęłam cierpienia będąc blisko z babcią i dziadkiem, którzy spędzili ostatnie kilka lat życia leżąc i ich odejście było zupełnie inne – choć był smutek i łzy, wiedziałam, że dla nich było to wybawienie… Każda śmierć jest inna, ale każde pożegnanie bliskiej osoby pozostawia pustkę,… Czytaj więcej »

hedzia
Gość
hedzia

Moje głębokie wyrazy współczucia[*]

Jagódka
Gość

Fizinka- 10 miesięcy temu zmarła moja mama,zmagała się z ciężką chorobą,ale przy tym nie opuszczał jej dobry humor. Kolejne święta bez niej…tak trudne…tak smutne…moja córka niestety nie będzie pamiętać Babci,bo jak zmarła to Olcia miała 10,5 miesiąca. Mój synek też nie umie pozbierać się po śmierci swojej ukochanej Babci. Moje najczarniejsze myśli się spełniły…mogę wyobrazić sobie co teraz czujesz…ściskam mocno i wierzę,że nasi rodzice gdzieś tam spoglądają na nas z góry i otaczają nas swoją opieką!

Małgosia Ostrowska
Gość

Mój Jaś tez ma tylko jednego dziadka , drugi zmarł bardzo bardzo dawno temu,

Gosia Porębska
Gość

bardzo głupie, ja byłam w 5 mcy ciąży z drugim synem jak zmarła moja babcia na 4 dni przed wigilią to była dla mnie masakra tak czekała na drugiego prawnuka ,( jak dowiedziałam się że jestem 2 raz w ciąży, to ona cieszyła się najbardziej ) takie to życie niesprawiedliwe..

Anna Czech
Gość

A mój Syn ma tylko jedną babcię (ze strony meza)

Katarzyna Trudnos
Gość

Moja mama zmarla praktycznie m-c po narodzinach mojego synka ehh.myslalam ze dozyje do dnia babci ale w grudniu zmarla

Kazimiera Woźniak
Gość

Gdy w Dzień Wszystkich Świętych znicze zapalamy,
ileż myśli i westchnień w swoich sercach mamy.
Ten moment refleksji nad życia mijaniem,
nad grobem bliskiego, jakże często łkaniem.

Kazimiera Woźniak
Gość

…tu, gdzie jest posągów i krzyży tysiące,
gdzie za każdym razem rzewnie płacze słońce,
gdzie bezkresna cisza jękiem przerywana
… chwila wspomnień z tymi co odeszli, dana <3

Basia Sylwia Augustynowicz
Gość

Mamę tatę babcię i wielu innych

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ściskam!

Kasia Koch
Gość

U nas od 2012 r.rok w rok był pogrzeb… kuzyn,dziadek,ciocia i wujek.Nie zdążyliśmy łez otrzeć ,a dowiadywaliśmy się o kolejnej tragedii ;(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

O jeju :( Mam nadzieję, że najbliższe miesiące, lata będę dla Was spokojniejsze!
Ściskam!

Kasia Koch
Gość

Też mam taką nadzieję.Szczegolnie że młodzi ludzie nie powinni tak szybko odchodzić :(

Myszka Szmaragowska
Gość

W pracy jestem jutro na spokojnie pójdę z rodziną
Ominie mnie dzisiejsza rewia mody.

Angelika Saganowicz
Gość

20.I.2016 śmierć mamy. Przegrała walkę z nowotworem który się ” ujawnił ” 3 miesiące przed jej odejściem

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

:( szybko Ją zabrał :( A co to było za dziadostwo?

Sylwia Romańska
Gość

Za rodzicami,dziadkami, ukochanym wujkiem. .Smutny to dla mnie dzień. .

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ściskam!

Lucjan Gach
Gość

tak dzisiaj na cmentarzu bedzie jak.na pokazie mody.masz sasiadka racje.

Monika Sokół
Gość

Ja w tym roku w styczniu jednego dnia straciłam mamusię i dziadka… mama o 10… dziadek o 18…

Małgorzata Guzek
Gość

Podwojny szok ;-( wspolczucia kochana 3-maj sie ;”

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość
Ola Weltrowska
Gość

Za moimi dwoma nienarodzonymi aniołkami

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

? Przytulam!

Patrycja Arent
Gość

za mama i dziadkiem. rowniez za przyjacielem. :-(

Basia Kulaszyńska
Gość

Tatus❤Babcia❤Dziadzio….rodzina znajomi. ⛪Na zawsze w mym sercu❤

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

:(

Agnieszka Detyna
Gość

Od wielu lat tęsknię za obiema babciami i dziadkami a od 12 dni tęsknię niezmiernie za moim tatą, który przegrał 1,5-miesięczną walkę z nowotworem :(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Przykro mi ?
Trzymaj się ciepło!

Magdalena Pdsz
Gość

Aga przykro mi bardzo?

Agnieszka Detyna
Gość

Magdalena dzięki kochana…

Marta Zawadzka
Gość

Wyrazy współczucia Aga.

Agnieszka Detyna
Gość

Marta dzięki…

Karolina Zieleźnik
Gość

Za moim kuzynem i za babcia (*)

Małgorzata Guzek
Gość

Mojego 1 chlopaka ;-(
Dziadka oraz brata mamy
Ciocie ktora odeszla 5 msc temu ;-(
I wszystkie aniolki z „teczowego kocyka” ;-(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

?

Elżbieta Szymkowiak
Gość

Mamę

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

?
Przytulam!

Aneta Wasieńko
Gość

Przepraszam, mialo być :(

Elżbieta Szymkowiak
Gość

Chciałam napisać ,że brakuje mi mojej mamy i ją bardzo opłakuje lecz łzy mi nie pozwoliły dokończyć .Nawet teraz kiedy to pisze lecą łzy po policzku.To ciągle boli.

Monika Hetman
Gość

Moja Babcie cudowna kochana i jedyna i moja kuzynke która tak szybko odeszła

Monika Hetman
Gość

Dziękuję

Sylwia Kornacka
Gość

Mamą…dziadziem….. :(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Przytulam :(

Małgorzata Kmieciak
Gość

Córeczka

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ojej ?? Mocno przytulam!!

Katarzyna Małkowska
Gość

Dziadulkiem:-(

Agnieszka Smulczyk
Gość

Pierwsze takie inne święto. Stanąć przy grobie ojca jest ciężko. Przy dziadkach jednak było trochę inaczej

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

To prawda.. ?

Kinga Kasprzyk-Pawełczyk
Gość

<3 racja!

Ewa Żuromska
Gość

Moją kochaną mamę

Sylwia Wnuk
Gość

Dziadków bo nie mam jednego od 1999 a drugiego od 2003 roku. W zeszłym roku odeszła tez babcia mojego męża z którą spotykaliśmy się za każdym przyjazdem do Polski a 6 lat temu też dziadek wiec teraz odwiedzamy ich tylko na cmentarzu :'(

Wiktoria Mrozowicz
Gość

Za moimi rodzicami i ciocią, siostrą taty najbardziej. :(

Wioleta Bożek
Gość

Mój cudowny Teść ❤ – przegrał nierówną walkę z miastenią… Dziadkowie ❤ ❤

Patrycja Gaj
Gość

Za tata , którego nie ma juz dwa lata, za babcia-niezwykła osobowość, za ciocia, która odeszła zdecydowanie za wcześnie …

Anna Piotrowska
Gość

Gdy miałam 25 lat Zawalił mi się świat
Odeszła moja mama a ja zostałam sama
Dziś po wielu latach wiem że moja mama nie odeszła
Ona wciąż ze mną jest
Kocham ją

Beata Ludwiczak
Gość

15.10.2017 zmarł mój mąż…jeszcze nie potarfię płakać…Razem przygotowywaliśmy sie do tej chwili od 3 lat . Bylismy razem 36 lat ..Nie wiem czy wytrwam w spokoju , czy …pęknę któregoś dnia . Tymczasem łączę się z wszystkimi , którzy dziś wspominają swoich bliskich

Karolina Belniak
Gość

Tato… to tak cholernie boli… jeszcze rok temu był i zapałał znicze…. a dziś go nie ma, pustka…

Dorota Boron
Gość

Ja za córką odeszła tak młodo zostawiła dwoje dzieci.Dla mnie ból tęsknota jedno jedyne dziecko.

AgataiAdam Olkowscy
Gość

Za chrzestna, zabral ja rak. Za dwoma moimi aniolkami, i za babcia i dziadkiem..

Mariola Sadłok Lubowska
Gość

Za rodzicami najbardziej

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close