Z niemowlakiem nad morze


Morze Bałtyckie co roku przyciąga tysiące turystów, którzy z lubością oddają się przyjemności plażowania. Piękne widoki, gorący piasek, jod w powietrzu no i ten kojący szum morskich fal. A na piachu, za parawanami kryją się całe rodziny, od tych najmłodszych, po starszych członków klanu. Często widuję również niemowlęta, mimo że dla nich pobyt nad morzem wiąże się ze szczególnymi przygotowaniami.

Aby spędzić czas na plaży bez kłopotów, niemowlaka należy zabezpieczyć przed promieniami słonecznymi odpowiednim preparatem stosowanym na skórę (można je używać, o ile dobrze mi wiadomo, od trzeciego miesiąca życia), nawet jeśli słońce nie praży szczególnie mocno.

Oczywiście pamiętajmy że NIE WOLNO przebywać z maluchem na słońcu pomiędzy godzinami 10-16. Oprócz kremu na skórę, obowiązkowo zakładamy na główkę czapeczkę z rondem lub daszkiem i okularki.

Nie polecam rozbierania malca do naga, bo lekkie ubranko to dodatkowa ochrona przed promieniowaniem słonecznym. Przyda się za to lekki otulacz np. z bambusowego włókna, bo takowy zatrzymuje wspomniane promieniowanie. Gdy maluszek przyśnie przy szumie fal , delikatnie okrywając jego ciałko, zapobiegniemy wychłodzeniu, tym bardziej że nad morze często wieje dość mocno odczuwalny wiatr.

Kilkumiesięczny brzdąc musi być chroniony przed słońcem zawsze, najlepiej pod lekkim plażowym namiotem, gdzie będzie możliwość  odpoczynku, posiłku i miłej zabawy.

Nie polecam ciągnięcia na plażę wózka, bo nie tylko chodzi o totalny brak miejsc między leżakami, ale to jest masakra ciągnąć grzęznący w sypkim piachu dziecięcy dyliżans. A położyć dziecko wysoko w gondoli to średni pomysł, jeśli rodzice zamierzają położyć się plackiem aby łapać równą opaleniznę. Mało co rodzic będzie widział, i na myśli mam już nie tyle możliwość ulania pokarmu i zakrztuszenia, ale obawę przed gryzącymi latającymi owadami. Nie umiałabym spokojnie cieszyć się chwilą, gdy nie widać a może i nie słychać maluszka przy szumie fal i hałasie biegających wokół dzieciaków. Poratować się można chustą lub nosidłem, bo trudno jest transportować maleństwo tylko na rękach.

Koniecznie dla maluszków butelkowych przygotujcie coś na ząb, sok, a jeszcze lepiej wodę, a co do dzieci piersiowych nie ma żadnego problemu, jedzenie i picie zawsze jest pod “ręką”.

Oczywiście chusteczki, pieluszki, prowizoryczny przewijak (flanelowa pielucha lub ręcznik, kocyk) to rzeczy bez których z domu ja raczej się nie ruszam, a tym bardziej na wczasy nad morzem.

Fajnie będzie mieć dla starszych maluszków jakąś zabawkę, i raczej nie do wody,  bo półroczny szkrab może przebywać w wodzie (gdy sprzyjają ku temu warunki) jedynie ok 5 minut. Co do pełnej listy rzeczy przydatnych, nie będę przytaczała tu ekwipunku przeznaczonego również dla starszaków, za to odsyłam Was do mojego poprzedniego wpisu.

Słowem podsumowania, plażowanie z najmłodszymi jest możliwe i gdy będziemy przestrzegać powyższych zasad, będzie ono nie tylko przyjemne, ale też bezpieczne i zdrowe. A jeśli nie zdecydujecie się na poranny lub wieczorny “plażing” , to zawsze można spacerować wśród powszechnych na wybrzeżu lasów iglastych oraz po deptakach nadmorskich miejscowości, gdzie nacieszymy oczy widokami a przy okazji nawdychamy się jodu.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Maria Ciahotna

    Przyda nam się to podsumowanie, choć prawdę mówiąc, mamy za sobą już kilka nadmorskich wojaży :) Najśmieszniejszy był nasz pierwszy rodzinny wypad – z 8 mies.córeczką pojechaliśmy ze znajomymi nad morze do Włoch – i żeby zapewnić jej wygodną zabawę, ciągnęliśmy ze sobą początkowo na plażę nawet łóżeczko turystyczne – by mogła się bawić nie jedząc piasku! :D Dzisiaj wydaje mi się to trochę śmieszne, ale intencje były szczytne :)
    W tym roku pojedziemy już w 5 osób, najmłodsza będzie miała 10 miesięcy, więc będzie wesoooło :)

    1. Żaklina Kańczucka

      No cóż, doświadczenie weryfikuje pierwotne plany :) A takie łóżeczko to mogę ja śmiało ciągnąć, bo Wojtek brzydzi się piasku i nie daj Bóg żeby na rączkę czy nóżkę przyplątało się ziarenko- odsuwa od siebie kończynę i czeka aż ktoś go poratuje :)

  2. Wyprawa z takim maluchem nad morze to prawdziwa przeprawa, trzeba wszystko dokładnie zaplanować przed wyjazdem, a na miejscu mieć oczy dookoła głowy.

  3. Kiedy my byliśmy z niemowlakiem nad morzem pogoda była raczej barowa. Najbardziej przydała nam się niestety apteczka:(

  4. My za rok planujemy Kołobrzeg mały będzie miał półtora roku, więc już się da i na plaży trochę posiedzieć. No i przede wszystkim droga będzie lepsza niż z 8miesięcznym smykiem. Już nie mogę się doczekać przyszłorocznych wakacji:)

    1. Żaklina Kańczucka

      Kołobrzeg- po sąsiedzku z moim miastem, bardzo ładny i klimatyczny :)

      1. Bylismy dwa razy i zakochalismy sie w Kołobrzegu:))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Chodź, pokażę Ci świat…- Terlickie jezioro


Liczne drzewa,  zielona, równiutko skoszona trawa,  woda, słońce, cisza i spokój…. – czyż nie brzmi pięknie??

Tak właśnie, zupełnie spontanicznie zorganizowaliśmy sobie pewną czerwcową niedzielę. Dwa wykonane telefony, szybka ustawka ze znajomymi, małe pakowanko i w drogę. Jeszcze tylko zahaczyć o sklep – trzeba przecież coś na grilla kupić i kantor – żeby wymienić złotówki na korony. Jedziemy.

Dokąd? Ano do Terlicka, uroczej wsi leżącej w Czechach, w powiecie Karwina. Do granicy, mamy jakieś dwadzieścia parę kilometrów, do punktu docelowego, około trzydziestu dwóch (dojazd od Śląska Cieszyńskiego). Ruch na drodze jest mały (albo wszyscy udali się na zbiorową mszę świętą albo już smażą się na słońcu?), w związku z czym na miejsce docieramy pędzikiem.

Aby dojechać do jeziora, przejeżdżamy “kawałek” przez wieś, która zachwyca mnie swoją czystością, spokojem i w zasadzie, można by rzec –  bezludnością. Zmierzając dalej, mam wrażenie, że tutejsza cywilizacja nie istnieje, bo nie widzę ani pół żywej duszyczki.

Ok, dojechaliśmy…

Jezioro, przy którym “cumujemy”, otoczone jest lasem, a to w połączeniu z wodą, daje uczucie mega świeżości i naturalności. Sam akwen, jest dosyć spory, nie potrafię określić metrażowo ile szacuje jego powierzchnia, ale mieści się na nim bardzo dużo żaglówek, łódek, rowerków, …i swobodnie pływających turystów ;-)

Woda ogólnie rzecz biorąc jest czysta i można w niej pływać (choć trzeba uważać bo nie zaobserwowałam tam ratowników!) , ale umówmy się – lazurowe wybrzeże to to nie jest! Dna nie zobaczysz, a gdzieniegdzie połechtać Cię może jakiś glonek ;-)

Z wejściem do wody jest różnie, w zależności od tego na którym brzegu jeziora się znajdujesz, przykładowo u „nas” było dosyć łagodne, tak, że dzieci mogły same podejść i zmoczyć trochę stópki, ale z innej strony, do której dopłynęliśmy pontonem, było o tyle gorzej, że trzeba było albo skakać do wody z małej skarpy, albo się na nią wdrapywać.

W wybranej przez nas miejscówce, jest rozbite małe obozowisko (kempingi, namioty,..) ale to nic, bo miejsca na trawie jest jeszcze sporo. Rozkładamy więc koce, rozpalamy grilla, dzieciakom wyciągamy piłki, starszakom dmuchamy ponton, kto może raczy się zimnym, złocistym Radegast`em…  ;-)

Jakby powiedział, mój stary, dobry kolega – „Gra i trąbi zespół Kombi” ;-)

Tak, leniuchować można długo, szczególnie jeśli pogoda dopisuje, a towarzystwo jest doborowe (jak w naszym przypadku). Jednak, atrakcji dla miłośników sportu i rekreacji nie brakuje i myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

W zależności od tego, na jakim brzegu „wylądujemy”  do wyboru mamy: rowerki wodne, żaglówki, motorówki, skutery wodne czy kajaki. Dla fanów gier grupowych są piaszczyste boiska do piłki nożnej i siatkówki. Dla dzieci, zarówno tych mniejszych, jak i większych są liczne place zabaw, trampoliny oraz baseny. A ci, którzy ruszać się zbytnio nie lubią, ale też nie chcą siedzieć zupełnie bezczynnie mogą połowić rybki, gdyż przy  brzegach rozstawione są wędki i każdy, nawet amator – wędkarz może spróbować swoich sił ;-)

Wokół jeziora nie brakuje oczywiście punktów gastronomicznych, noclegowych oraz łazienek i toalet, chociaż te ostatnie (przy „naszym” brzegu) specjalnie eleganckie nie były, no ale najważniejsze, że znajdowało się tam mydło, ręczniki papierowe i papier toaletowy! ;-)

Cóż, dzień zleciał nam bardzo szybko, a z racji, że było tak przyjemnie, nie chciało nam się wracać do domów! Jednak musieliśmy… ale pojedziemy tam na pewno, jeszcze nie jeden raz! Mało tego! Następnym razem, zabieramy namioty i zostajemy na noc, to już postanowione! ;-)

Aha, jest jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć. Czesi to bardzo spokojni i kulturalni ludzie, przynajmniej Ci, z którymi mieliśmy okazję tam obcować ;-)  W porównaniu z Polakami, którzy w takich miejscach uwielbiają robić „bydło”, szczególnie po wypiciu kilku głębszych ;/  A to, dla nas – rodziców jest ważne, kiedy wybieramy się razem z dziećmi.

Polecam, wypoczynek nad jeziorem w Terlicku (Cierlicko)

Ahoj! ;-)

Terlickie jezioro 2

Terlickie jezioro 5

Terlickie jezioro 3

Terlickie jezioro 4

Terlickie jezioro

Zdjęcia: Fizinka

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Magdalena Marczuk Romanowska

    Za młodu bywałam tam często. Bardzo mile wspominam te wyprawy. Chyba pora zabrać tam moje dzieciaki;))

  2. Maria Ciahotna

    Warto jeszcze dodać, że miejscowość jest na tyle blisko polskiej granicy, że wiele osób jeżeli już nie rozmawia po polsku, to przynajmniej rozumie :) prawie wszyscy potrafią się posługiwać specyficzną gwarą, mieszanką polsko-czesko-staroniemiecką :) i rzeczywiście jest spokojnie, ładnie i przyjemnie!

  3. Proszę mi powiedzieć gdzierozbijaliacie namiot, u kogo? Bo się wybieram w ten weekend na 3 dni,a nie mam pomysłu gdzie się zahaczyć:-) dzięki za odp.

    1. Ale my nie rozbijaliśmy namiotu – my tylko grilowaliśmy.. i do domu ;-)

    2. Poprawiam się! ;) Byliśmy tam dzisiaj i miałam okazję sprawdzić, miejsce nazywa się “Na Vyhlidce” ;)

  4. No i jak. Namiot można tam rozłożyć? Jak chociaż mniej więcej wyglądają ceny za noc?? Cokolwiek z przydatnych informacji proszę:-)

    1. Wiem, że to już za późno… ale my mamy do Czech rzut beretem więc (póki co) jeździmy na jednodniowe wycieczki, nie rozbijamy namiotu, stąd nie orientuję się w cenniku niestety.

  5. No to jeszcze jedno pytanko. Ile koron trza wymienić jadąc pod namiot na 3 dni w rodzinie 2+2

  6. W tym roku na jeziorze było znacznie więcej Polaków niz Czechow. Puki co nie zauważyłem bydla z naszej strony ale boję się że w końcu któryś ziomek nie wytrzyma i pokaże na co stać prawdziwego polskiego wczasowicze z brzuszkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Kilka powodów dla których urlop lepiej spędzić bez dziecka


Wraz z dzieckiem otrzymałaś w pakiecie ofertę wakacyjnego wypoczynku – jakże innego od tego z czasów „przed byciem mamą”. I obojętnie czy są to wczasy w kraju czy za granicą, nad morzem czy w górach, first lub last minute – są to wakacje na które wyjeżdżasz DLA DZIECI i dopasowujesz się DO DZIECI i możesz swoje potrzeby, zainteresowania i zachcianki głęboko zakopać w piasku.

A może tak zrobić sobie urlop od dziecka?

Teraz każda idealna matka (uśmiechająca się 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, posiadająca nieskazitelnie czyste mieszkanie i spiżarkę wypełnioną po sufit własnoręcznie przyrządzonymi konfiturami i kompotami) przeklina w duchu mój niedorzeczny pomysł.

Ale wracając do tematu – propozycja ta ma przecież sens! Bo możesz jechać tam gdzie TY chcesz, robić to, na co TY masz ochotę, kłaść się spać, gdy TY jesteś zmęczona (lub w ogóle się nie kłaść, bo tego właśnie SAMA chcesz) i robić te wszystkie rzeczy, których z dziećmi robić nie można (np. iść sobie spokojnie do muzeum i nikt nie ma na ten pomysł odruchu wymiotnego).

Możesz się wyłączyć – nie musisz być cały czas:

– skupiona (obserwując poruszający się mały obiekt w niewielkim promieniu plażowego koca),
– wszystkowiedząca (odpowiadając na pytania zadawane z częstotliwością kilkudziesięciu wystrzałów na minutę),
– kreatywna (szczególnie podczas ciągnących się w nieskończoność deszczowych dni i mieszkając na kilku metrach kwadratowych pensjonatu),
– przewidująca (wychodząc na spacer wrzucać do torby tonę rzeczy na wypadek deszczu, słońca, głodu,  kupy, uciaprania się czekoladowym lodem, komarów i jeszcze atakiem kosmitów).

Jeśli chcesz możesz też pomilczeć i nie musisz mieć oczu dookoła głowy. Amen.

Samo planowanie wyjazdu bez dzieci jest już przyjemniejsze – nie interesuje Cię kwestia odległości Waszego noclegu do najbliższego placu zabaw, masz w nosie zaopatrzenie pobliskich sklepów w słoiczki i pampersy oraz cennik wstępu do dino/ ocean/ linowych i innych parków rozrywki.

Możesz się spakować do swojej własnej jednej walizki. I na pewno Ci się to uda, bo nie będziesz zabierała: pieluch, kaszek, butelek, przewijaka, nocnika, dmuchanego rekina, kilku kocyków, wózka, namiotu na plażę, rowerka, rolek, hulajnogi i wielu, wielu innych rzeczy niezbędnych podczas wakacji z dziećmi.

Zaoszczędzisz też kasę – albo lepiej – wydasz ją na siebie! To, że należą Ci się lody i gofry to oczywiste, ale jadąc bez dzieci możesz popijać sobie piwo z procentami… i z sokiem oraz sączyć drinki z parasolką. A po wieczornym wypiciu ich kilku, możesz spać do 11.00, albo jeszcze dłużej.

I jeszcze jeden niekwestionowany argument, że lepsze są wakacje bez dzieci – możesz spędzić cudowne chwile  na romantycznych dłuuugich spacerach (po plaży lub po średniowiecznych ruinach) ze swoim ukochanym. Możecie przesiedzieć pół nocy w urokliwej knajpce, rozpalić ognisko na plaży, podziwiać gwiazdy, poszaleć do świtu na dyskotece, albo po prostu nie wychodzić z łóżka. Ach!

Tak podobno wygląda letni odpoczynek bez wymagających, absorbujących i (momentami) męczących dzieci. Podobno. Tak słyszałam. Pewnie taki wypoczynek doskonale by zrobił: mi, nam i małemu też! Ale chyba byłoby mi też smutno, że jestem w tak wyjątkowym miejscu i spędzam wakacyjne cudowne chwile bez mojego synka…

A może wcale nie?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. No właśnie ;) Po pierwsze i tak nie ma z kim dzieci zostawić a po drugie – zdecydowanie za cicho, czysto i bez przygód by z nimi było ;)

    1. Barbara Heppa-Chudy

      Nie ma z kim dzieci zostawić – to jest argument.
      Ale nie wierzę Edyta, że przeszkadzałaby Ci ta cisza, czystość i brak przygód ;)

  2. A gdzie by tam Matka Polka pojechała na wakacje bez dzieci, wstyd nawet pomyśleć

    1. Barbara Heppa-Chudy

      Zawsze można być incognito ;)

  3. Ja o tym marzę,żeby spędzić wakacje tylko z mężem i odpocząć trochę od dzieci.Myślę,że każdej z nas to się należy i nie ma w tym nic złego.Jednak na razie jest to niemożliwe,bo nie mam z kim zostawić mojej trójki nawet na weekend,nie mówiąc o dłuższym czasie.

  4. Nina Bielecka Cłapka

    Może za kilka lat… kiedy Wiktorek będzie na tyle duży żeby pojechał na kolonie, obóz… może wtedy pojedziemy gdzieś sami, teraz nie wyobrażam sobie wakacji bez synka… jakoś tak… w zeszłym roku miałam okazję sprawdzić jak to jest być samej nad morzem… pojechałam na 2 tygodnie szkolenia do nowej pracy, nad morze do Władysławowa, plaża dosłownie 300m od ośrdka szkoleniowego, piękna pogoda (koniec sierpnia) fakt, że szkolenie od rana do popołudnia, ale ja która KOCHAM Bałtyk, nie czułam tego czegoś, tej radości ekscytacji widokiem ukochanego morza… nie było radości bo nie było moich chłopaków, a teskniłam tak bardzoooooo

  5. Maria Ciahotna

    A ja, mama trójki dzieci, byłam teraz na 5 dni w Paryżu – mąż mnie porwał, dwójka starszych (4,5 i 2,5) została w domu z babciami (obie pilnowały na zmianę), najmłodsza pojechała z nami tylko dlatego, że nadal ją karmię. I do odstatniej chwili (czyli na pół godziny przed odjazdem na lotnisko) nie wiedziałam o niczym, to była niespodzianka urodzinowa… I było cudownie! Owszem, tęskniłam i trochę głupio się czułam, że dzieciaki zostały, ale świetnie wypoczęłam, miałam okazję porozmawiać z mężem swoim własnym, pospać rano (córeczka spała z nami w łóżku ale była kochana…).
    Na lato planujemy Bałtyk rodzinny, czyli z dziećmi :) zgadzam się z autorką, świetnie by było wybrać się na plażę na spacer, powygrzewać się na plaży z zamkniętymi oczami, popluskać w wodzie z ukochanym, ale skoro już mamy te nasze słodziaki, to niech jadą z nami, będzie co wspominać. Ale jeżeli za rok czy dwa zechcemy zaszaleć i wyskoczyć gdzieć na 4-5 dni bez dzieci, to raczej nie będę z tego powodu rozpaczała :)

  6. Pingback: Raj na ziemi | W Roli Mamy

  7. Znam rodziców ,którzy faktycznie urlop spędzają bez dzieci ale ja sobie nie wyobrażam tego,ze mogę plażować zostawiając dzieci.Wakacje dla dzieci to fajna sprawa.Bylabym egoistką nie zabierając maluchów na urlop.Albo jedziemy wszyscy albo nie jedzie nikt

  8. urlop nie , jestem zbyt zapracowana aby spedzić cały urlop bez córki , ale np noc czy weekend to owszem , dzisiaj córka spi u babci ja mam wychodne z kolezankami mąż z kolegami pewnie i tak się spotkamy, ja dla siebie i tylko wyłącznie dla siebie rezerwuje festiwal Castle Party Festival. Myślę ,że każda mama potrzebuje wytchnienia a poza tym nie zapominajmy , że mama to również żona , partnerka a przede wszystkim kobieta

    1. Właśnie, właśnie. Ja mam wrażenie, że zmieniłam się tylko w mamę i o sobie nie pamiętam.

  9. My jesteśmy w trakcie szykowania się do spania. I zaraz mali giganci i odpoczynek. Tak szybko rano obrobilam się z posprzataniem chałupki że zrobiłam sobie sporo pracy sernik gotowany z waszego przepisu trzy farsze do pierogów jeden z sera drugi z kapusty i grzybów i trzeci boczek i kurki. No i na dodatek pizza na kolacje. A jutro zagniatam pierogi.

    1. Ale jesteś ekspresowa:) Jak dziś pierożki?

  10. A jeśli chodzi o urlop to jakieś większe wyjazdy odpadają bo inwestujemy trochę w dom pozatym wesela. Ale na pewno tradycyjnie pojedziemy pod namioty nad rzekę

    1. Oooo pod namiot to frajda nie tylko dla dzieci:)

  11. my urlop zaplanowalismy i opłaciliśmy w listopadzie( zreszta rok wczesniej też tak zrobiliśmy), urlop bez dzieci owszem zdażył sie nam raz 7 dni w egipcie – teskniłam strasznie, ale i odpoczełam zregenerowąłam sie na maxa…. i nie uwazam sie za złą matke.. dzieci były pod opieką babci i dziadka :), wracająco do sppkojnego wieczora – moi jeszcze szaleja… o której padną nie mam pojecia…

  12. Urlop zaplanowany, domek opłacony, dni odliczamy :D Weekend bez dzieci – marzenie, póki Syn nie podrośnie, to bez szans.
    P.S. – Moje Dzieciory zawsze o 20 już w łóżkach :D

  13. Urlop zaplanowany wypas mnie czeka bo jedziemy w 6 dorosłych osób i dziecko nasze kochane. Najważniejsze że będą najważniejsze osoby dla mojej córki – babcia,dziadek ciocia i wujek. Dziś śpi u dziadków to mam wolne w samotności bo mąż w pracy ale czasami i taki spokój jest potrzebny,bo po przyjeździe z pracy to takiego Powera dostałam że placek drozdzowy upieczony,dom sprzątnięty obiad na jutro gotowy (bo niestety pracuje) i po kąpieli padłam ale szczęśliwa że tyle roboty zrobione

  14. Weekend bez dzieci owszem chodzi mi po głowie

  15. Pierożki właśnie skończyłam. Pakuje dla rodzinki i do zamrażarki. Wyszły przepyszne

    1. A dasz przepis na ciasto? Prosi Madzia

  16. Pingback: Z dziećmi wstęp wzbroniony - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  17. Pingback: Dzieci na wakacjach, czyli jak to było kiedyś... - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  18. Nie biorę pod uwagę takiej opcji plany są juz z dziećmi

  19. krótko i na temat …nie ma opcji …wakacje z córką …tak samo jak i każda wolna chwila

  20. Weekend tak, ale wakacje tylko razem!!!♡♥

  21. Powód za sporo,przeciw jeszcze więcej ;-) my na wakacje wyjeżdżamy tylko ze względu na dziecko, by ono czerpało radość z nowości, odpoczynku od blokowiska :-) a na nas przyjdzie czas za może 10lat gdy to córka już nie będzie chciała jeździć z rodzicami ;-)
    Natomiast przyznam Szczerze że wyjazd bez dziecka jest fajny przez pierwsze kilka godzin ;-) potem jest “ale by się tu Madzi podobało”, “gdyby Madzia z nami była to byśmy poszaleli…” bo mieliśmy jeden samotny wyjazd rocznicowy :-P za to córka na weekendy letnie wyjeżdża z babciami i też pierw jest “huuurrraaa zrobię to i tamto” kilka godzin spędzam na robocie,a wieczorem jest “ale tu pusto…i bałaganu nie ma kto zrobić ” ;-)
    Więc nie ma tego złego… ;-)

  22. Zdecydowanie nie ;) Nie wyobrażam sobie wyjechać na wakacje bez dzieci. Każdą wolną chwilę spędzamy z nimi, trzeba korzystać bo szybko dorastają i wtedy nie będą chciały aż tyle czasu spędzać z rodzicami ;) Poza tym z maluchami jest weselej a odpocząć też mozna

  23. Tak, biorę. Ale jest to nierealne, bo urlopu niewiele i warto go poświęcić dla dziecka. Za to, gdy dziecko wyjeżdża na wakacje z drugim rodzicem (jestem samotną mamą), to mam “lato w mieście” – wypoczywam :)

  24. W tym roku tak planujemy dziewczynki do dziadków a my nad morze na kilka dni :)

  25. Ja jestem przeciw. Nie odpoczelabym bo myslami z dziecmi bym zostala

  26. Jak najbardziej. Przynajmniej 3 dni w roku spedzam z mężem sam na sam gdzies poza domem :)

  27. serce by mnie bolało że dzieci w domu z dziadkami a my się “bawimy ” ….
    odpoczywam jak idą spać ,więcej odpoczynku mi nie trzeba

  28. Mam jedno dziecko….nie wyobrazam sobie spedzic wakacji bez niego ;) on ma nas my mamy jego …. Moze jak bedzie mial 7 lat to wtedy pomyslimy nad wakacjami bez dziecka ;)

  29. Jak myślę o urlopie to pierwsza rzecz z której się cieszę to czas spędzony z synem na zabawie bez patrzenia na zegarek aczkolwiek rozumiem tych którzy potrzebują parę dni tylko dla siebie, może gdybym miała więcej dzieci też bym tak robiła.

  30. NIE WYOBRAŻAM SOBIE ZAWSZE ZABIERAM DZIECI

  31. Oczywiście że jestem za. Z każdego wyjazdu z synem wracamy wykonczeni. Jeśli mamy wyjechać i wypocząć to tylko sami.

  32. Wróciliśmy wczoraj z dwutygodniowego urlopu z dziećmi (trójka), przez prawie tydzień była w tym samym miejscu też babcia dzieci z bratem, potem tylko my – było wspaniale :) ale jak się uda, to chętnie wyskoczymy we dwoje na 3-4 dni, bo sami sobą też kiedyś musimy się nacieszyć, tym bardziej że za kilka miesięcy pojawi się czwarta pociecha :)

  33. Uważam że każdemu należy się chwilka odpoczynku od dziecka a i dziecku nie zaszkodzi jak raz w roku pojedzie kilka dni z dala od rodziców.

  34. Ja ciągle czekam aż będziemy mogli się sami wyrwać choćby na weekend, może za rok ;-)

  35. Nie wyobrażam sobie wakacji bez dzieci

  36. Najlepsze wakacje to z dziecmi ;) nigdy bez nich

    1. Za 15lat to ONI z nami nie będą chcieli jechać bo to siara ?

  37. Rodzina i harmonia w rodzinie to nie tylko dzieci. To dwoje ludzi, zwane małżeństwa, które powinno trochę pobyć razem. Dlatego wakacje z dziećmi a potem na 3 dni z mężem sami :-D

  38. W co roku z dziećmi tym razem całe 2 tyg razem poza tym wypady ale i sami też byśmy chcieli jechać cis na 2-3 dni odetchnąć od tego.wszystkiego ale to może za rok dwa

  39. Decydując się na dzieci, nigdy nie brałam opcji wakacji bez nich… Rozumiem weekend ale wakacje ?? Dla mnie to straszne…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Prąd – prawdziwe zagrożenie dla naszych dzieci


Od poczęcia chronimy nasze dzieci przed niezliczonymi niebezpieczeństwami, dbamy o nie, uczymy świata, prowadzimy za rękę. Zawsze czujni, gotowi stanąć między dzieckiem a niebezpieczeństwem. Dlaczego więc tak często zapominamy o zagrożeniu, które będzie towarzyszyło dziecku co krok? Zagrożeniu płynącemu z niewłaściwego obchodzenia się z prądem.

Ten temat, bardzo niesłusznie, jest pomijany i bagatelizowany przez rodziców, nauczycieli i szeroko pojęte media. Co rusz słyszymy o zapinaniu pasów, fotelikach samochodowych, niebezpiecznych skokach do wody… a czy ktoś uczy nasze dzieci, co może się wydarzyć, gdy rozleją napój na komputer lub mokrymi rękami będą używać urządzeń elektrycznych? Niestety nie!

Dbanie o bezpieczeństwo dziecka w kontakcie z energią elektryczną, to nie tylko zatyczki do kontaktów i pogadanka o piorunach, to przede wszystkim nauka jak w bezpieczny i rozsądny sposób korzystać z przeróżnych urządzeń elektrycznych. Ziarenko, które zasiejemy dzisiaj – jutro wykiełkuje w postaci właściwej i jakże naturalnej postawy dziecka wobec potencjalnego niebezpieczeństwa.

„Nie wolno” i „nie dotykaj” to tylko krótkoterminowy i doraźny oręż w rękach rodziców, bo w pewnym wieku owoc zakazany smakuje najlepiej.  Sami przyznajcie, że prąd – ten niewidzialny i nienamacalny „cud techniki” jest dla malucha tak samo abstrakcyjny jak różniczkowanie! Ile razy słyszeliśmy od swoich rodziców lub sami mówiliśmy „bo Cię kopnie!” – kopnie, nie kopnie, Asia Kasię kopnęła w piaskownicy i nic się stało! (prawdopodobnie to pomyśli sobie większość kilkulatków)– Kopnie i tyle…?! Czy już nie pamiętacie historii Jasia Meli? Tak, Jasia! Chłopca, który stracił przedramię oraz nogę na skutek nieszczęśliwego wypadku z elektrycznością. A ile historii skończyło się dużo gorzej? Zbyt wiele! Dziecko powinno posiadać podstawową wiedzę na temat elektryczności, to na Was spoczywa obowiązek i zaszczyt, nauczenia go jak poradzić sobie w życiu.

Nie zwlekajcie z edukacją, skorzystajcie z pomocy specjalistów – zapraszam Was do obejrzenia razem z dzieckiem krótkiego i przyjemnego filmu . Poznajcie elektryczność i porozmawiajcie w domu o tym, co obejrzeliście. To właśnie rozmowa i odpowiedzi na pytania dziecka pozwolą Wam na najlepszą inwestycję w bezpieczeństwo – Wasz kapitał początkowy to zaledwie kilkanaście minut, przyznajcie, że to niewielki koszt za życie i zdrowie najcenniejszego skarbu – Waszego dziecka.

Polecam wszystkim rodzicom film edukacyjny przygotowany przez PGE – dla dzieci klas I-III, ale i młodszych. Ja obejrzałam go z moja prawie 4 letnią córką i był dla niej tak oczywisty, że nasza rozmowa szybko sprowadziła się do udzielania mamie reprymendy za stawianie kubka obok laptopa :)

„Pan Piorunek” bardzo przypadł do gustu Klarze, a ponieważ program jest z udziałem dzieci, był naprawdę łatwy w odbiorze i interpretacji – nawet dla takiego malucha.

Nie pozostaje mi już nic innego, jak życzyć Wam udanego seansu!

http://www.youtube.com/watch?v=5vpsLTfwBh4

Wpis powstał we współpracy z PGE Polska Grupa Energetyczna.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Z hasłem “kopnie cię” święta racja! Nigdy o tym nie pomyślałam!

    1. Magdalena Marczuk Romanowska

      Tak, tp może dotrzeć do małego dziecka.

  2. Barbara Heppa-Chudy

    A ja w dzieciństwie znałam chłopaka – celowo czas przeszły :( – który zginął w wieku 10 lat porażony prądem… Chciał ratować swojego kuzyna i udało mu się, ale sam przypłacił to życiem.
    Teraz, gdy w szkole prowadzę zajęcia dla dzieci z pierwszej pomocy, zawsze dużo rozmawiamy o bezpieczeństwie i zagrożeniach związanych z możliwością porażenia prądem.

  3. Żaklina Kańczucka

    Niestety też znam taką historię- dziecko bawiło się przy niezabezpieczonych kontaktach długopisem, po tym jak jego wkład wepchnął w kontakt, został porażony prądem. “Na szczęście” chłopczyk stracił “tylko” 3 paluszki u dłoni :/

  4. Magdalena Marczuk Romanowska

    Oj, naszło mnie na wspomnienia. Chłopak rok młodszy ode mnie. Razem w jednej szkole, potem w następnej. Kilka wspólnych imprez, wspólni znajomi. I co … pewnego dnia informacja że zginął. A jak… wszedł na słup wysokiego napięcia… walczył o życie, ale niestety się nie udało;(

    Ja tez miałam bliskie spotkanie z prądem, ale nic mi się nie stało i dawna historia.

    Moja córka, wówczas 1,5 roczna kręciła się przy kontakcie, z którego tylko na chwilkę wyciągnęłam zabezpieczenie, ponieważ odkurzałam. I co… włożyła końcówkę od słuchawek, takiego czincza i wyleciały korki w całym domu. Na szczęście nic się nie stało.

    A aktualnie syn (1,5roku) to mały majsterkowicz i nie przepuści żadnemu kontaktowi, wtyczce itp. Więc dom jak forteca zabezpieczony;))

    To ważny temat edukacji dzieci ale i dorosłych!

  5. Właśnie dlatego zatyczki do kontaktów były wysoko na liście zakupów przed narodzeniem dziecka. A teraz jak Duśka jest starsza dużo o tym rozmawiamy i przede wszystkim uczulamy, żeby nie włączała światła lub telewizora mokrymi rękami!

    1. Magdalena Marczuk Romanowska

      Ja staram się przypominać, by dzieci nie grzebały prze wtyczkach, przedłużaczach itp. Syn jest fanatykiem i nawet włączniki właśnie w przedłużaczach musiałam zawinąć taśmą;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku