Uroda 23 czerwca 2022

Masaż twarzy – jego zalety i efekty

Masaż twarzy to jeden z najbardziej popularnych zabiegów relaksacyjnych. Stanowi też najbardziej naturalną metodę profilaktyki starzenia się skóry i pewną alternatywę dla zabiegów medycyny estetycznej. Dla osób chcących długo cieszyć się młodą i zdrowo wyglądając cerą, powinien stanowić stały – codzienny rytuał.

Nie jest żadną tajemnicą fakt, że z wiekiem skóra i mięśnie tracą swoją naturalną jędrność i sprężystość. Pozbawione odpowiedniej stymulacji szybko poddają się procesom starzenia. Aby im przeciwdziałać, należy je wzmacniać i pobudzać do pracy. Można to oczywiście robić na różne sposoby, mniej lub bardziej inwazyjne, ale najprostszą formą, jaką możemy same sobie zaserwować, jest po prostu masaż.

W masażu wykonuje się po kolei określone ruchy, które w inny sposób oddziałują na skórę i tkanki:
– głaskanie początkowe pobudza i rozluźnia, zaś końcowe uspokaja,
– rozcieranie rozgrzewa, rozdrabnia i przemieszcza produkty przemiany materii,
– ugniatanie powoduje lepsze odżywienie tkanek, zwiększa napięcie i zdolność kurczenia się mięśni,
– oklepywanie pobudza tkankę nerwową i mięśniową,
– wibracja powoduje wzrost napięcia mięśni i naczyń krwionośnych, a także uelastycznia je. Ruch ten wykazuje bardzo korzystne działanie przy skórach słabo ukrwionych i pozbawionych jędrności, czyli przy starzejących się.

Masaż twarzy – jego zalety i efekty: 

Masaż powoduje miejscowe rozgrzanie i rozszerzenie naczyń włosowatych, co poprawia ukrwienie i usprawnia metabolizm, dzięki czemu usunięte zostają produkty przemiany materii.  Przyspiesza też  cyrkulację krwi i wymianę gazową, co oznacza, że do tkanek dociera więcej tlenu. Ponadto pobudzone krążenie krwi i limfy poprawia koloryt skóry, usuwa obrzęki, opuchliznę i cienie wokół oczu.

Rozgrzanie mięśni przyczynia się do ich rozluźnienia, a przez to wygładzenia drobnych zmarszczek. Skóra staje się bardziej napięta, elastyczna i jędrna, co daje wizualny efekt liftingu.

Pobudzenie tkanek i miejscowe przekrwienie ułatwia doprowadzanie do nich produktów odżywczych – zawarte w kosmetykach substancje aktywne, aplikowane w trakcie masażu lub tuż po nim, mogą głębiej penetrować skórę.

Masaż powoduje szybszą odbudowę uszkodzonych komórek np. przy procesach gojenia.

Podczas masażu mechanicznie usunięty zostaje martwy naskórek oraz wydzieliny z gruczołów łojowych i potowych, dzięki czemu otwierają się pory skóry i udrażniają kanały. Ponadto przyspiesza proces rogowacenia, co prowadzi do odkrycia w pewnym sensie młodszej warstwy naskórka.

Masaż obejmujący głowę, kark i szyję łagodzi bóle w tych partiach ciała.

Regularnie i prawidłowo wykonywany masaż twarzy wyraźnie poprawi jej kondycję już po kilku zabiegach. Skóra stanie się bardziej napięta, wygładzona, odżywiona i rozświetlona. Co ważne nie trzeba go przeprowadzać tylko w gabinecie kosmetycznym, śmiało można go wykonywać samodzielnie w domu, podczas codziennych rytuałów pielęgnacyjnych.

Pamiętaj, tylko by poszczególne ruchy wykonywać od dołu ku górze – w przypadku szyi i czoła, zaś policzki i dekolt bardziej na boki, w stronę obojczyków i uszu. Natomiast okolice oczu masuj ruchami okrężnymi, od wewnątrz do zewnątrz – w kierunku skroni. Porządnie rozcieraj tzw. kurze łapki i lwią zmarszczkę (pomiędzy brwiami). 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 23 czerwca 2022

Flex Puzzler – kieszonkowa łamigłówka

Flex Puzzler to prosta – w swoim wyglądzie i działaniu – łamigłówka, której cel gry zawarty został raptem w jednym zdaniu. Brzmi zachęcająco? Owszem! Bo komu się chce czytać długie instrukcje i zgadywać, co autor miał na myśli?

Tutaj nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, w jaki sposób będziemy działać. Wystarczy wyginać Flex Puzzlera, czyli kolorowe klocki przytwierdzone do cieniutkiej gumki tak, by jego ułożenie odpowiadało rysunkowi w zadaniu. I nie chodzi o sam kształt (to byłoby zbyt proste!), a o układ kolorów, który musi być idealnie odwzorowany.

Owe klocki, które stanowią malutkie sześciany, można przekręcać i wyginać niemalże w każdą stronę. Piszę niemalże, ponieważ każdy z nich posiada jakby dwa nacięcia, które warunkują ich ruchliwość – ciężko to wyjaśnić pisemnie, mam więc nadzieję, że Ci z Was, którzy nie widzieli na żywo tej łamigłówki, dostrzegą to, o czym piszę na zdjęciach i zrozumieją, o co mi chodzi 😉

W każdym razie poszczególne sześciany można przekręcić i wygiąć tylko w tych kierunkach, na które pozwalają wspomniane nacięcia i elastyczna gumka. Dzięki temu trikowi z pozoru banalne zadanie jest nieco utrudnione.

Generalnie dużej filozofii tutaj nie ma i czasem wystarczy po prostu  wytrwałość w dążeniu do celu, by rozwiązać zagadkę.

Gdybym miała ocenić tę grę, powiedziałabym (szczerze z ręką na sercu), że spektakularnego efektu na mnie nie zrobiła. Czegoś mi w niej brakuje, jakiegoś takiego efektu – wow! Niemniej nie mogę powiedzieć, że jest to zła propozycja, bo ma przynajmniej kilka atutów…

Po pierwsze jest niewielkich rozmiarów – tak naprawdę samego Flex Puzzlera można wcisnąć do kieszeni. Z pudełkiem i mini książeczką z zadaniami raczej się tam nie zmieści, ale malutka torebka czy plecaczek spokojnie wystarczy. Łamigłówka ta więc idealnie nadaje się na wszelkie wycieczki, na zabijanie nudy podczas podróży w aucie czy autobusie, jakiejś poczekalni u lekarza, a nawet na szkolnej przerwie!

Po drugie gra może też służyć, jako zwykła zabawka, zajmująca ręce, którą wygina się w dowolne strony, nie zważając na rozwiązywanie poszczególnych zadań, co zaciekle praktykuje mój czteroletni syn – z racji wieku nie potrafi jeszcze rozwikłać łamigłówek, ale świetnie sobie radzi z własną inwencją twórczą 😉 Z tego też względu Flex Puzzler przypomina mi trochę popularną kostkę Rubika, którą też można układać bez celu – nie umiejąc zbudować nawet jednej ścianki.

Po trzecie, jak na łamigłówkę przystało, głowić się można w pojedynkę, a można to robić z kimś, próbując wspólnie rozwiązać zadania lub rywalizując ze sobą na przykład o to, kto ułoży Puzzlera szybciej lub dojdzie dalej (na wyższy poziom).

Po czwarte i chyba najważniejsze — rozwiązując zadania, zmuszamy nasze umysły do pracy, do logicznego myślenia, rozwijamy wyobraźnię przestrzenną i ćwiczymy koordynację wzrokowo-ruchową, co jest szczególnie ważne w przypadku dzieci.

Jeśli chodzi o poziom trudności to połowa wszystkich zadań, czyli czterdzieści z osiemdziesięciu (poziom początkujący i zaawansowany) nie sprawiły mi większych problemów i dość szybko potrafiłam je rozwiązać. Schody zaczęły się, dopiero gdy weszłam na poziom „ekspert”. Tutaj zdecydowanie zwolniłam 😊 ale dzięki temu nie mogę gry rzucić w kąt, twierdząc, że jest nudna, bo rozwikłałam już wszystkie łamigłówki.

Poza tym do każdego zadania można wielokrotnie wracać, bo szybko się zapomina – w jaki sposób wyginało się Flex Puzzlera, by ułożyć go tak, a nie inaczej – i to w zasadzie jest kolejny atut gry.

Tak więc reasumując, Flex Puzzler może nie powala na kolana, ale daje się lubić i jest fajnym sposobem na zajęcie rąk oraz głowy 😉  

Poziom początkujący

Poziom zaawansowany

Poziom ekspert

Poziom mistrz

Dodatkowe zadania

 

Podrzucam Wam też krótki filmik poglądowy, jak to się układa ;-)
https://www.facebook.com/W%20Roli%20Mamy%20-%20wrolimamy.pl/videos/1673349496365597/

Zdjęcia: Fizinka

Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Rebel.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Emocje 21 czerwca 2022

Prezent dla nauczyciela, który zrobisz własnoręcznie

Koniec roku szkolnego to nie tylko pora podsumowań osiągnięć dzieci, ale też nauczycieli. To dobry moment na to, by podziękować im za poświęcony czas – często po godzinach pracy, za okazanie cierpliwości, empatii i życzliwości. Za udzieloną pomoc na różnych płaszczyznach i współpracę w wychowywaniu młodych ludzi.

Dziękować można w różny sposób, jedni preferują kwiaty, inni czekoladki czy herbaty, jeszcze inni celują wyżej w bony podarunkowe lub biżuterię. Nie mnie oceniać, co jest dobrym pomysłem, a co nie, choć nie będę ukrywać, że nie jestem zwolenniczką drogich podarunków, chociażby z tego względu, że mogą one stawiać nauczycieli w niezręcznej sytuacji. Poza tym ciężko jest trafić w czyjś gust, po co więc na siłę kogoś uszczęśliwiać?

Osobiście jestem miłośniczką prezentów typu hand made, które stworzymy sami lub z pomocą dzieci, wkładając w nie serce. Nawet jeśli nie będą prezentować się tak pięknie, jak różnego rodzaju gotowce, obdarowywana osoba będzie wiedziała, że poświęciliśmy swój czas, by podarować jej coś wyjątkowego i spersonalizowanego, czego nie kupi w pierwszym lepszym sklepie.

I tak dla przykładu w szybki i prosty sposób z pomocą dzieci możemy wyczarować:

Słodkie wypieki
Upiecz z dzieckiem ciasto, pierniczki, ciasteczka, babeczki… – cokolwiek, co potrafisz. Jeśli masz odpowiednie produkty i zdolności, wierzch swoich wypieków ładnie udekoruj lub zwieńcz napisem  „Dziękuję/emy” – wystarczy odrobina lukru i specjalne cukrowe pisaki.

Notatnik/Kalendarz
W dzisiejszych czasach sporo zapisujemy w smartfonach i pewnie niejeden nauczyciel korzysta z tego udogodnienia, myślę jednak, że klasyczny – papierowy notatnik/kalendarz też może się przydać. Szczególnie jeśli będzie zrobiony specjalnie dla obdarowanej osoby. W tym celu wystarczy kupić ładny zeszyt, kołonotatnik lub kalendarz i własnoręcznie go ozdobić, nie zapominając o dedykacji na pierwszej stronie!

Album ze zdjęciami
Fajnie jest, gdy dysponujemy zdjęciami, z różnych występów, wycieczek i wszelkich innych wspólnych okazji z całego roku szkolnego. Można je wówczas wywołać i stworzyć z nich pamiątkowy album. Koniecznie opisany datami, tytułami wydarzeń, może wzbogacony jakimiś dodatkowymi komentarzami. Jeśli jednak nie mamy takich zdjęć, zawsze można zwołać dzieciaki (wraz z nauczycielem) w jakieś fajne miejsce i zrobić na szybko mini sesję.

Ramka ze zdjęciem
Jeśli nie mamy z czego stworzyć pełnego albumu, można zastąpić go ramką, do której włożymy grupowe zdjęcie lub stworzymy kolaż z indywidualnych fotek. Warto je podpisać przynajmniej imieniem dzieci, żeby za paręnaście lat nauczyciel mógł przypomnieć sobie, kogo uczył.

Pamiętnik
Z albumu np. do scrapbookingu, można stworzyć pamiętnik, w którym dzieci napiszą coś od siebie albo narysują. Mogą to być życzenia, podziękowania albo po prostu  wspomnienia – co najbardziej zapadało im w pamięć ze wspólnie spędzonego czasu. Dzieci w wieku przedszkolnym, które nie potrafią jeszcze pisać, mogą powiedzieć (podyktować) rodzicom, co chciałyby zapisać.

Słoik życzeń
Zamiast albumu, można wykorzystać słoik, do którego wrzuci się karteczki z życzeniami lub wspomnieniami.

Zakładka do książki 
Nawet jeśli nauczyciel nie czyta dla przyjemności, to jednak na co dzień używa różnych książek, w których może zaznaczać sobie to i owo wykonaną specjalnie dla niego zakładką. Na dodatek dzieci mogą ją zrobić (w dużej mierze) samodzielnie. 

Breloczek
Zamiast zakładki można pokusić się o ręcznie robiony breloczek do kluczy. Ostatnio bardzo popularne są takie ze sznurków do zaplatania makramy – są one proste i uniwersalne, a przy tym ładne. W sieci jest dużo filmików typu DIY, z pomocą których sami wyczarujecie taki gadżet i to bez większych problemów.

Świadectwo
Czy ktoś powiedział, że świadectwo ukończenia roku szkolnego należy się tylko uczniom? Nie! Nauczyciele też mogą je dostać. Wystarczy na kartce papieru wydrukować, ewentualnie odręcznie napisać, dla kogo jest ów dokument i wypisać kilka ocen, chociażby za podejście do uczniów, kreatywność i wyrozumiałość. Myślę też, że warto takie świadectwo oprawić ramką, tak by nauczyciel mógł je powiesić w domowym biurze czy (przed)szkolnej sali. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close