Przekąski 26 marca 2019

Sałatka z selera naciowego

Uwielbiam sałatki, mogę je jeść bez przerwy, a na moim idealnie nakrytym stole mogłyby stać tylko one. Wyprzedzają w przebiegu wszystkie ciasta i słodkie desery. I mimo tak wielkiego uwielbienia sałatek, jak dotąd na blogu nie podzieliłam się z Wami żadnym przepisem. Skandal! Czas to zmienić – dziś w roli głównej sałatka z selera naciowego i winogron.

Składniki:

  • kilka łodyżek selera naciowego,
  • kiść winogron (około 300 g) – polecam odmiany ciemne, ze względu na ładną kolorystykę gotowej sałatki,
  • garść orzechów włoskich,
  • garść rodzynek,
  • 2 łyżki majonezu, lub w wersji mniej kalorycznej, zamiast 1 łyżki majonezu można dodać taką samą ilość jogurtu naturalnego,
  • sól.

Przygotowanie sałatki z selera naciowego:

  1. Myję winogrona i przekrawam na połówki. Jeśli owoce mają pestki, usuwam je.
  2. Umyte łodygi selera kroję na cienkie plasterki – ok. 2-4 mm.
  3. Orzechy grubo siekam. Można też je dodatkowo lekko uprażyć na suchej patelni.
  4. Owoce, rodzynki i seler mieszam, solę i dodaję majonez.
  5. Sałatkę posypuję orzechami.
  6. Przed podaniem schładzam w lodówce.

Jeśli macie ochotę na zmysłową ucztę, wystarczy kupić tych kilka produktów i do dzieła. Polecam, bo jest naprawdę pyszna!
A przy okazji przypominam o właściwościach zdrowotnych selera naciowego – dzięki wielu substancjom odżywczym oraz związkom aktywnym jest doskonałym składnikiem zdrowej diety. W dodatku ma bardzo mało kalorii, więc pomaga schudnąć i można go jeść bez ograniczeń ;)

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dom 25 marca 2019

Jak wysuszyć buty? 3 proste sposoby na mokre obuwie

Jak wysuszyć buty? Nie raz zapewne zadawaliście sobie to pytanie. Deszczowa pogoda nie sprzyja naszemu obuwiu. Śnieg zimą lub kałuże i rosa na trawie w cieplejsze miesiące mogą spowodować, że buty przemokną. I wtedy, by jak najszybciej doprowadzić je do stanu używalności, kładziemy je na kaloryfer.

Ciepło wskazane, ale kaloryfera nie polecamy!

Położenie butów na gorący kaloryfer nie jest to najlepszym pomysłem, ponieważ gorąco źle wpływa na ich kondycję. Owszem – dobrze jest, gdy obuwie schnie w pomieszczeniu ciepłym, niedaleko źródła ciepła, ale nie bezpośrednio na nim lub przy nim. Można za to wykorzystać inne, bardziej czasochłonne, ale też znacznie bezpieczniejsze sposoby na wysuszenie mokrych butów, jeśli nie macie do dyspozycji suszarki do obuwia. 

Jak wysuszyć buty? 3 proste sposoby

    1. Gazeta/ręczniki papierowe

Zmięty papier z gazety, takiej “zwykłej”, o nieśliskich stronach, doskonale pochłania wilgoć ze środka buta. Nie może to być jednak druk kolorowy bądź z licznymi grafikami, by tusz nie odbił się wewnątrz buta. Najlepiej zwiniętą gazetę owinąć warstwą ręcznika papierowego (chusteczek higienicznych/zwykłej kartki) lub wykorzystać sam ręcznik do wyłożenia butów. Poza wchłonięciem wilgoci zauważycie jeszcze jeden pozytyw, szczególnie przy skórzanych butach – wypełnione nie zdeformują się i nie skurczą podczas suszenia.

  1. Ryż

Tak, zwykły biały ryż także może pomóc przy zawilgoconych butach. Ryż dobrze chłonie wilgoć, a do tego nie zostawia po sobie zapachu i śladów. Jeśli po kilku godzinach wysypujecie ryż, a buty nadal są wilgotne, należy powtórzyć czynność.

  1. Suszarka do włosów

Ta opcja będzie niezła, gdy na szybko chcemy wysuszyć buty. Należy skierować strumień ciepłego powietrza z suszarki do wnętrza buta i czekać na efekt. Uważajcie, by nie wkładać suszarki do buta, szczególnie wysokiego! Bez krążącego powietrza, które będzie chłodziło suszarkę podczas pracy, może ona się przegrzać a nawet spalić.

Jak wysuszyć buty już wiecie. A co z brzydkim zapachem wilgoci po wysuszeniu?

Niekiedy może się okazać, że buty wyschły, ale pozostał w nich nieprzyjemny zapach wilgoci. Jeśli nie macie pod ręką specjalnego dezodorantu do butów, sięgnijcie po sodę oszczyszoną lub herbatę w torebce. Herbatę w torebce włóżcie do środka, a sodę wsypcie w jego wnętrzu. Po kilku godzinach wyjmijcie torebki z butów lub wysypcie sodę, a brzydki zapach powinien odejść w niepamięć.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Emocje 21 marca 2019

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. Jak przygotować dziecko na wizytę w szpitalu

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem owiane są wieloma mitami. Jedni mówią, że można, inni, że niekoniecznie. Jeszcze inni wymieniają różne obwarowania. W zeszłym tygodniu miałam okazję przekonać się, jak jest naprawdę. Przynajmniej w naszym szpitalu powiatowym.

 

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. Nie na każdym oddziale

Są oddziały, na które można wchodzić (w miarę) bezpiecznie i praktycznie o dowolnej godzinie. Są i takie, na których wizyty są ograniczone. I takie, na które nie wchodzi się wcale, a na pewno nie z dzieckiem. Zanim zabierzemy malucha do szpitala, upewnijmy się, gdzie tak naprawdę idziemy. Jak leżałam na chirurgii, to salowe mi naplotkowały, że najgorzej jest na wewnętrznym i tam to nawet one nie chcą pracować, bo jest duże ryzyko złapania praktycznie dowolnej choroby zakaźnej. Tam lepiej dziecka nie zabierać, a i samemu ograniczyć wizyty do minimum.

Ostatnio odwiedzałam męża na kardiologii i tam beztrosko zabierałam Duśkę, w końcu choroby serca nie są zakaźne, prawda? Lekarze i pielęgniarki reagowali różnie. Jedni nie mówili nic, inni pytali, czy ja na pewno wiem, co robię, przyprowadzając dziecko do szpitala, gdzie przecież jest pełno szpitalnych bakterii, ale nigdy nie kazano mi z dzieckiem wyjść. Raz się zdarzyło, że pielęgniarka kazała Duśce założyć maseczkę.

 

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. W jakich godzinach

Godziny odwiedzin każdy szpital ustala sobie indywidualnie. Są one zapisane w regulaminie szpitala i najczęściej można to sprawdzić w internecie. Tak wygląda teoria. W praktyce już chyba w żadnym szpitalu nie spotkamy przysłowiowej grubej salowej stojącej w drzwiach i pokazującej na zegarek. Personel szpitali podchodzi dość liberalnie do odwiedzających, ale są zasady, których warto się trzymać:

– Nie przychodzimy w odwiedziny w godzinach posiłków. Są wydawane różnie, dlatego najlepiej dopytać telefonicznie, kiedy to wypada.

– Nie przychodzimy w godzinach obchodów. Poranny wypada na ogół przed śniadaniem i tego należy bezwzględnie przestrzegać. Wieczorem jest łatwiej, na wielu oddziałach obchód jest symboliczny, jednak trzeba się liczyć z koniecznością opuszczenia sali na czas wizyty lekarza.

– Nie przychodzimy dużą gromadą. Szpital to nie plac zabaw, gdzie im więcej ludzi, tym weselej. W niektórych szpitalach jest wyraźne ograniczenie do dwóch osób odwiedzających, a na oddziałach położniczych nawet do jednej.

– Nie przychodzimy późnym wieczorem, jeśli chory jasno nie wyrazi zgody. Na wiele oddziałów można wejść nawet do 22.00, ale przebywanie o tej porze na sali chorych jest, delikatnie mówiąc, nietaktem. Trzeba pamiętać, że nawet jeśli odwiedzamy osobę o w miarę dobrej kondycji, obok może leżeć ktoś, kogo męczy nawet najcichsza rozmowa. Wieczorem osoby chore mają prawo odpoczywać. Poza tym umówmy się – to nie są godziny, w których wychodzi się z domu z dziećmi obojętnie dokąd.

 

Odwiedziny z dzieckiem w szpitalu. W jakim wieku musi być dziecko, by mogło wejść do szpitala

Po raz kolejny warto zajrzeć do regulaminu, gdyż co szpital, to zasady. Ogólnie trzeba założyć, że do szpitala nie przyprowadza się dzieci poniżej siódmego roku życia, chociaż prawda jest taka, że jak przyprowadzimy, to raczej nikt nie wygoni, przynajmniej z tych „bezpiecznych” oddziałów. Jednak bakterie szpitalne to nie jest to, z czym dziecko powinno mieć kontakt. Właśnie dlatego zabrania się odwiedzającym siadania na szpitalnych łóżkach. Wbrew pozorom nie chodzi tylko o ochronę pacjentów. Jeśli z różnych powodów zdarzy się tak, że do szpitala przyjdzie małe dziecko, to po pierwsze taka wizyta powinna być krótka, po drugie najlepiej jak odbędzie się na korytarzu, a nie w sali chorych.

W niektórych szpitalach stosuje się zasadę, że w odwiedziny nie są wpuszczane dzieci, które nie ukończyły dziesiątego roku życia.

 

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. Na co trzeba przygotować dziecko

Szpital to szpital. Tu nikt nie stara się o zachowanie pozorów i tworzenie dobrego wizerunku. Jeśli wybieramy się z dzieckiem do szpitala, trzeba darować sobie lukrowanie rzeczywistości i jasno powiedzieć, że:

– Będą tam lekarze i pielęgniarki, zapewne w białych fartuchach. Zdarza się, że dzieci boją się lekarzy, dlatego trzeba je uprzedzić i wyraźnie powiedzieć, że ich na pewno nikt nie będzie badał.

– Chorzy będą w piżamach i w łóżkach. Nie dla każdego dziecka jest to oczywiste.

– Chorzy mogą mieć przyczepione różne rurki, od kroplówki albo cewnika. Warto porozmawiać z dzieckiem o tym, że dla pacjentów nie jest to komfortowy stan, a przyglądanie się może być dla nich przykre.

– Chorzy mogą wyglądać inaczej niż na co dzień. Najczęściej chudną i mają wyraźnie zszarzałą twarz z powodu słabej dostępności świeżego powietrza.

– W szpitalu nie można krzyczeć ani biegać.

– Chorzy mogą mieć zakaz opuszczania łóżka, szczególnie na oddziałach intensywnej terapii. Od razu uprzedzę kolejną wątpliwość – na taki oddział też da się wejść z dzieckiem. Ja wchodziłam.

 

Odwiedziny w szpitalu z dzieckiem. Czego lepiej nie mówić

Nie ma sensu straszyć dziecka na zapas, ale też nie warto popadać w przesadny huraoptymizm. Najlepiej szczerze powiedzieć, że osoba bliska jest chora i potrzebuje stałej opieki i dlatego przebywa w szpitalu. Dzieci niestety potrafią zadawać trudne pytania, na przykład o potencjalną śmierć. Chociaż to trudne, warto postawić na szczerość. Jednak złe wiadomości lepiej jest stopniować. Jeśli sami nie wiemy, jaki jest stan chorego i rokowania, powiedzmy to dziecku otwarcie. W krytycznej sytuacji dziecko poczuje się oszukane, jeśli osoba, która według naszych zapewnień była tylko lekko chora, nagle umrze. Z drugiej strony nie ma sensu opowiadać dziecku, jak ciężko chory jest pacjent, który trafił do szpitala na rutynową obserwację.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close