Zdrowie 6 listopada 2020

Skutki przedawkowania witamin. Sprawdź, czy występują u Ciebie

Skutki przedawkowania witamin nie zawsze kojarzymy z łykaniem w nadmiarze popularnych suplementów diety. Tymczasem, wbrew pozorom, witaminy to nie tylko zdrowie, przyjmowane w nadmiarze, mogą być powodem nieprzyjemnych dolegliwości. Masz te objawy? Być może to nadmiar witamin. 

Hiperwitaminoza 

Hiperwitaminoza jest przeciwieństwem awitaminozy, czyli niedoboru witamin w organizmie. Hiperwitaminoza jest skutkiem przyjmowania zbyt dużej ilości suplementów diety. Przedawkowanie różnych witamin daje różne objawy (co zostało opisane poniżej), ale można wyodrębnić grupę wspólnych objawów towarzyszących. Należą do nich:

– Objawy zewnętrzne: kruche łamliwe paznokcie i włosy, sucha i szorstka skóra, wysypka, świąd.

– Objawy wewnętrzne: wymioty, biegunka, osłabienie, zmęczenie, brak apetytu, bóle głowy, bóle brzucha.

 

Witamina A 

Jej nadmiar niełatwo usunąć z organizmu, bo witamina A odkłada się między innymi w tkankach wątroby. Jej przedawkowanie uważane jest za toksyczne dla organizmu. Nadmiar witaminy A objawia się bólami głowy i brzucha, nudnościami, zmęczeniem, wypadaniem włosów i łamliwymi paznokciami. Szczególnie to ostatnie może być mylące, bo witaminę A łyka się przecież między innymi z myślą o mocnych paznokciach i lśniących włosach.

 

Witamina B 

A właściwie należałoby powiedzieć: witaminy z grupy B, bo każda z nich ma określone działanie, a przedawkowanie objawia się różnorako. 

Stosunkowo trudno jest przedawkować witaminę B1 i B2, właściwie taki stan może się pojawić tylko przy przyjmowaniu zastrzyków lub wlewów witaminowych. Przedawkowanie witaminy B1 i B2 objawia się nudnościami, osłabieniem, obrzękami, wymiotami, zaburzeniem rytmu serca i drżeniem mięśni, 

Witamina B3, jeśli się ją przedawkuje, może być niebezpieczna. W skrajnych przypadkach prowadzi nawet do utraty wzroku. Jednak pierwsze objawy przedawkowania to objawy skórne (wysypka, swędzenie), utrata apetytu, wzrost poziomu cukru we krwi. 

Przedawkowanie witaminy B5 objawia się stosunkowo łagodnie, prowadzi do wymiotów i biegunki. Nie ma trwałych skutków ubocznych. 

Przyjęta w nadmiarze witamina B6 powoduje drętwienie kończyn i zaburzenia koordynacji. 

Przedawkowanie witaminy B9 objawia się rozdrażnieniem i stanami depresyjnymi, a także bezsennością, zmianami skórnymi i dolegliwościami ze strony układu pokarmowego. 

Witamina B12 przy przedawkowaniu może powodować krwotoki z nosa. 

 

Witamina C 

Przekonanie, że witaminy C nie da się przedawkować, jest mitem. W rzeczywistości tę witaminę też można przyjąć w nadmiarze jak każdą inną. Plus jest tylko taki, że stosunkowo łatwo usunąć ją z organizmu. Wystarczy pić dużo wody. 

Po witaminę C sięgamy najczęściej jesienią, by wzmocnić odporność. W tym roku, ze względu na pandemię, wydaje się to jeszcze bardziej wskazane. Tymczasem nadmiar witaminy C w organizmie może prowadzić do bólów głowy, brzucha i nerek, wymiotów, biegunki, zaparć, zgagi i bezsenności. Te objawy łatwo pomylić z przeziębieniem, co niestety nie wróży dobrze, bo w czasie przeziębienia chętniej sięgamy po witaminę C… 

 

Witamina D 

Kolejna witamina, wokół której tworzą się niepotrzebne i nieprawdziwe mity. W rzeczywistości to, że absorbujemy ją przez skórę, nie oznacza, że nie można mieć jej braku w organizmie. Można, szczególnie zimą, gdy o słońce ciężko. Wówczas wiele osób sięga po suplementy diety z witaminą D bez sprawdzenia, czy faktycznie tej suplementacji potrzebują. Tymczasem nadmiar witaminy D prowadzi do bólów głowy, wymiotów, biegunki, nadmiernego pocenia się osłabienia i bardzo silnego pragnienia. 

W skrajnych przypadkach może dojść do zwiększenia stężenia wapnia we krwi, co spowoduje zwapnienie naczyń krwionośnych, serca, nerek i płuc. Jednak taki efekt osiągniemy tylko wówczas, gdy będziemy przyjmowali za dużo suplementów diety. Nawet całoroczne przebywanie na słońcu nie będzie skutkowało przedawkowaniem witaminy D. 

 

Witamina E

Witamina E przyjmowana garściami może prowadzić do zaburzeń krzepnięcia krwi, krwotoku lub udaru krwotocznego. Pierwszymi symptomami przedawkowania witaminy E są dolegliwości żołądkowo jelitowe i ogólne osłabienie organizmu. 

 

Witamina K 

Rzadko się o niej wspomina. To witamina, którą kojarzymy raczej z noworodkami niż z dorosłymi. Tymczasem ją też można przedawkować, zarówno w suplementach, jak i jedząc za dużo buraków, szpinaku, przetworów mlecznych, jajek. 

Witamina K odpowiedzialna jest za prawidłowe krzepnięcie krwi. Jeśli ją przedawkujemy, doprowadzimy do rozpadu erytrocytów, czego skutkiem będzie niedokrwistość, popularnie zwana anemią. Tak, tak, można wpaść w anemię, przyjmując za dużo witamin! Zewnętrznie nadmiar witaminy K objawia się uczuciem gorąca i nadmiernym poceniem. W przypadku niemowląt może pojawić się żółtaczka. 

 

Jak widać, przy nieostrożnym przyjmowaniu suplementów diety da się przedawkować witaminy, a skutki nie zawsze będą łagodne. Lepiej jest postawić na prawidłowo zbilansowaną dietę, bogatą w owoce i warzywa, po witaminy w pigułkach sięgając tylko w uzasadnionych przypadkach. 

Zdjęcie: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 6 listopada 2020

Idzie fala! – gdy nadchodzi burza, musisz bronić swojej wyspy

Gdzieś w nadmorskiej okolicy suną po niebie gęste i ciemne chmury. Nadciąga burza, a wraz z nią wielkie fale, które mogą zalać pobliską latarnię morską i zagrażają spacerującym wokół niej owieczkom. Trzeba więc zrobić wszystko, co się da, by do brzegu docierały jak najniższe – zagrywając w tym celu odpowiednie karty, ewentualnie (w ostateczności) rzucając zwierzakom koła ratunkowe.

Idzie fala!” to prosta gra karciana wydawnictwa Nasza Księgarnia. Klarowne zasady, szybka rozgrywka i kilka elementów do dyspozycji, a to wszystko zamknięte w niewielkim pudełku, które zmieści się w każdym plecaku, czy damskiej torebce.

Dla kogo przeznaczona jest gra „Idzie fala!”

Gra przeznaczona jest minimum dla trzech, a maksymalnie dla czterech osób. Sugerowany wiek graczy to dziesięć lat, ale młodsze dzieci  z drobnymi taktycznymi podpowiedziami też sobie poradzą. Moja czteroipółletnia córka bardzo lubi w to grać i jedyne, w czym muszę jej pomagać, to sugerowanie, jaką kartę pogody powinna zagrać – z wysokim numerem, czy niskim.

Elementy gry „Idzie fala”

Jeśli chodzi o elementy gry, to do dyspozycji  mamy trzy rodzaje kart:

pięć początkowych – z suchym nabrzeżem,

dwadzieścia cztery przypływy – z różnymi poziomami wody, w skali od jednego do dwunastu, sześćdziesiąt kart pogody – o wartościach od jednego do sześćdziesięciu.

Do tego dwadzieścia cztery żetony kół ratunkowych, no i dodatkowo notes z ołówkiem do zapisywania punktów.

Cel gry „Idzie fala”

Naszym celem jest zagrywanie kart pogody tak, by niskie fale burzowe docierały do nas, a wysokie do rywali. Osoba, której przypadnie przypływ z najwyższą wartością, traci swoje koło ratunkowe. Jeśli pozbędzie się wszystkich, odpada z danej rundy.

Pod koniec każdej rundy (rozgrywamy ich tyle, ilu jest graczy) zdobywamy punkty: za nieutracone koła ratunkowe i za posiadanie karty z najniższym poziomem wody przy latarni.

Jak grać, aby wygrać

Aby dobrze radzić sobie w grze, trzeba bacznie obserwować, co dzieje się na stole:

– jaką w danym momencie mamy wysokość fali przy naszej latarni – jeśli jest spora, musimy próbować zdobyć kartę z niższą falą, by nie stracić swojego koła ratunkowego,

– i jakie zostały wylosowane karty przypływu – trzeba ocenić, czy i którą spośród dwóch wyciągniętych, chcemy zdobyć.

Karty przypływu zdobywają tylko dwie osoby biorące udział w rozgrywce – te, które wyłożą w danej turze najwyższe wartości kart pogody. Trzeba więc analizować, co robią inni gracze i próbować przewidywać czego potrzebują, by nie przegrać tury i co w związku z tym mogą chcieć położyć na stole.

Czytając zasady, może się wydawać, że są dosyć skomplikowane, ale w rzeczywistości są jasne i cała gra jest łatwa do rozegrania. Rozgrywka przebiega szybko, zajmuje około dwudziestu minut, więc jest idealną propozycją na wspólną zabawę, jeśli nie mamy zbyt wiele czasu wolnego.

Ogólnie rzecz ujmując karcianka bardzo przypadła nam do gustu, myślę, że jej sekret tkwi w prostocie. Osobiście lubię takie gry, które nie są przekombinowane, nie wymagają sporo miejsca do ułożenia, sprawnie można przygotować rozgrywkę i bez problemu rozegrać ją z całą rodziną, z dziećmi w różnym wieku – w związku z tym, że mam troje, cenię sobie możliwość zaangażowania w zabawę wszystkich 😉

Poza tym Idzie fala!, jak wszystkie gry Naszej Księgarni jest bardzo ładnie wydana i za to wielbię to wydawnictwo 😊

 

Autorzy:  Stefan Dorra
Ilustracje: Oliver Freudenreich
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wiek: 10-110 lat
Liczba graczy: 3-5
Czas gry: 25 min

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie recenzenckiego egzemplarza gry.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kulinaria 5 listopada 2020

Papryka marynowana w occie — prosty i sprawdzony przepis

Papryka marynowana to smaczny i chętnie przyrządzony dodatek do potraw. Istnieje wiele przepisów na warzywa w marynacie, a do najbardziej popularnych należy papryka marynowana w occie oraz papryka marynowana z miodem.

Dziś chętnie podzielę się starym i sprawdzonym przepisem na paprykę marynowaną w occie, którą uwielbiam od dzieciństwa. 

Najchętniej sięgamy po to warzywo jesienią, gdy króluje w warzywniakach, a półki supermarketów aż uginają się od papryk w różnych kolorach. Wtedy też jest najtańsza i najbardziej opłaca się zakup, jako wsad do słoików. Ale jeśli ktoś w sezonie nie zabrał się za działanie, problemu też nie ma, ponieważ papryka dostępna jest w sklepach przez cały rok. Nawet i zimą da radę przygotować kilka słoików papryki marynowanej.

Papryka marynowana — jak się za to zabrać?

Cały proces nie jest skomplikowany. Najważniejsze jest wybranie odpowiedniej papryki do przetworów. W zasadzie jej kolor nie ma większego znaczenia, bo ja marynuję zarówno czerwoną, jak i zieloną, żółtą czy białą. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że ich smak będzie się nieco od siebie różnił. Ja zdecydowanie najbardziej lubię czerwoną paprykę, która w zalewie octowej nabiera charakteru.  Inne kolory dodaję raczej jako wizualne urozmaicenie, po prostu, by słoik ładnie się prezentował, gdy daję go w prezencie.

Wybierając paprykę, warto zwrócić uwagę na grubość jej miąższu. Niestety kiedyś pokusiłam się o tańszą paprykę, ale raczej cienką, niespecjalnie mięsistą i to nie był dobry pomysł. Mało miąższu — mało smaku, w dodatku bez pożądanej jędrności. Od tej pory wybieram papryki dorodne, grube i chrupiące, które udają się znakomicie w marynacie. Oczywiście sięgam po egzemplarze świeże, jędrne i bez plam na skórce. 

Papryka marynowana w occie — przepis 

Przygotowując marynatę dla różnych warzyw, trzymam się zasady zasłyszanej jeszcze od babci, która wygląda następująco: Na 4 porcje wody powinna przypadać 1 porcja octu spirytusowego. W praktyce natomiast wiele rzeczy robię na smak po prostu próbując zalewę przed wlaniem do słoików.

papryka marynowana w occie

Fot. Papryka marynowana w occie

Papryka marynowana w occie — składniki na ok. 5 – 6  słoików 500 ml: 

Zalewa:

  • 4 szklanki wody
  • ok. 1-1,5 szklanki octu spirytusowego 10 %
  • ok. ¾-1 szklanki cukru
  • płaska łyżka soli kamiennej niejodowanej

Ponadto:

  • 1,5 kg papryki
  • cebula
  • marchewka — opcjonalnie
  • 4 ząbki czosnku 
  • listki laurowe — po jednym na słoik
  • ziele angielskie 
  • czarny pieprz ziarnisty
  • pół łyżeczki ziaren goryczy na każdy słoik (więcej, jeśli masz litrowe słoiki)

Papryka marynowana w occie — przygotowanie 

  1. W garnku gotuję wodę, a gdy zaczyna wrzeć, wsypuję cukier, sól, mieszam do rozpuszczenia i wlewam ocet spirytusowy.  Mieszam i czekam, aż znów zacznie się gotować. Zdejmuję z ognia i zostawiam do lekkiego przestygnięcia. 
  2. Gdy zalewa się gotuje, myję i wyparzam słoiki. Tak na marginesie to mówi się, że słoików do marynat octowych nie trzeba nie wiadomo jak wyparzać — w końcu ocet świetnie konserwuje, a pasteryzacja też robi swoje, ale ja przelewam wrzątkiem dla świętego spokoju.
  3. Cebulę obieram, kroję w piórka. Paprykę myję, usuwam gniazda nasienne i tnę na części. Marchew obieram, myję i kroję na dość cienkie plasterki.
  4. Do każdego słoiczka wsypuję maksymalnie pół łyżeczki ziaren gorczycy, kilka ziaren czarnego pieprzu oraz dodaję dwa/trzy ziarna ziela angielskiego i jeden listek laurowy. Wkładam dość ciasno papryki i dodaję po kilka piórek cebuli oraz plasterków czosnku i marchewki. Marchewka nie jest konieczna, dodaję ją, ponieważ tak mi się podoba ;) Zjeść ją można, ale zdecydowanie nie podbija walorów smakowych papryki marynowanej. 
  5. Gdy wszystkie składniki są już w słoikach, zalewam je jeszcze ciepłą marynatą. I tu moja dobra rada — widelcem lub nożem poruszajcie lekko papryką w słoiku, żeby powietrze spomiędzy jej części uciekło. Może to i wyraz nadgorliwości, ale fakt jest taki, że im więcej powietrza w słoiku, tym większe ryzyko psucia się przetworów. Zalewa powinna przykryć paprykę, tak, by został jakiś centymetr wolnej przestrzeni w szyjce słoika.  
  6. Słoiki zakręcam mocno, upewniając się najpierw, że szyjka słoika i nakrętki są suche. Następnie pasteryzuję słoiki w dużym garnku z wyłożoną na dnie ściereczką, pod przykryciem, przez ok. 10 minut. Wody nie musi być dużo, ja leję tak do połowy wysokości słoików, ale ważne jest, by garnek był szczelnie nakryty pokrywką. 
  7. Po upływie czasu słoiki wyjmuję na rozłożoną ściereczkę, obracając je do góry dnem do momentu, aż wystygną. Po wszystkim wynoszę je do piwnicy.

 

Papryka marynowana w occie gotowa :) 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close