W przedszkolu 8 stycznia 2016

Sześciolatki do szkoły iść nie muszą – dobrze czy źle?

Co by o naszym nowym rządzie nie powiedzieć, abstrahując od tego, czy w ogóle mamy chęć rozmawiać o polityce, jedno trzeba przyznać – od słów do czynów droga niedługa, przynajmniej w niektórych kwestiach. I tak o to całkiem niedawno gruchnęła wieść, że sześciolatki zostają w przedszkolach.

Duśka chodzi już do szkoły, więc jakby reforma nas nie dotyczy i nie obchodzi. Bardziej interesowałoby mnie, czy rzeczywiście gimnazja zostaną zlikwidowane, ale podejrzewam, że Duśka i tak musiałaby dokończyć naukę w starym trybie. Z mojego prywatnego punktu widzenia jest jak było, rząd rządzi, sejm uchwala, prezydent podpisuje, a w moim życiu jakoś niewiele się zmienia. I w sumie dobrze. Ale nie o tym chciałam.

Rodzice dzisiejszych sześciolatków stanęli przed wyborem: posłać dziecko do szkoły czy poczekać jeszcze rok? W zasadzie wybór taki sam jak rok temu, tylko okoliczności się zmieniły. Rok temu sześciolatki były objęte obowiązkiem szkolnym, w tym roku już nie są. O dylematach związanych z pozostawieniem dziecka na drugi rok w zerówce pisała już (nie)Magda(lena), nie będę się powtarzać. Powiem Wam za to, co po półrocznej nauce Duśki w szkole myślę o tym całym posyłaniu, odraczaniu i gotowości szkolnej.

Nie ukrywam, gdybym dziś miała decydować czy Duśka zostaje w przedszkolu czy idzie do szkoły, z pewnością moje dziecko zostałoby w przedszkolu. Czemu więc nie została rok temu? Ano temu, że cała jej grupa poszła do szkoły, nie widziałam powodu by ją narażać na rok nudy, bo chociaż dzieci byłyby  nowe to podręczniki i program do przerobienia w przedszkolu ten sam. W tej chwili (a jestem świeżo po rozmowie z nauczycielką z przedszkola) sytuacja wygląda tak, że ¾ sześciolatków zostaje w przedszkolu na drugi rok. Z pewnością Duśka również znalazłaby się w tej grupie, gdyby tylko urodziła się rok później. Dzisiejsze sześciolatki do szkoły iść nie muszą, fajnie im…

Dlaczego?

Powielany frazes o zabieraniu dzieciństwa niestety okazał się faktem. Nic to, że szkoła to tylko kilka godzin dziennie. Po szkole są jeszcze zajęcia dodatkowe, które w przedszkolu były po prostu w trakcie zajęć. Duśka chodziła na angielski, na tańce i na lepienie z gliny. Gdyby chciała teraz chodzić na te same zajęcia po lekcjach byłoby to logistycznie trudne do ogarnięcia. Zrezygnowałyśmy z gliny. Dodatkowy angielski jest w szkole więc nie jest jakoś specjalnie odczuwalny, ale już tańce zabierają dwa popołudnia w tygodniu. W te dni, kiedy nie ma zajęć dodatkowych Duśka kończy lekcje późno, zanim wróci do domu, zje i odrobi lekcje, przychodzi pora kąpieli i spania. Serio, są takie dni, gdy nie ma czasu na zabawę. I niech sobie wszystkie jajogłowe mądre głowy mówią co chcą, ja widzę, że bardzo jej tego elementu dzieciństwa brakuje.

Szkoła, lekcje, zajęcia dodatkowe… Nagle się okazało, że nie mam kiedy spokojnie z dzieckiem porozmawiać, właściwie dłuższe rozmowy prowadzimy tylko jak wracamy ze szkoły, czasem zajmuje nam to godzinę jak się wleczemy. Ale czy tak to powinno wyglądać? Co z tego, że jestem w domu, że mam czas dla dziecka, kiedy dziecko już teraz przestaje mieć czas dla mnie? Ja wiem, że taki moment musiał przyjść, ale czy to aby nie za wcześnie?

Jaka jest Duśka w szkole? Hmm… uczy się chętnie, nie ma problemu z zapamiętywaniem wiedzy i używaniem jej  w codziennym życiu. Ma problemy z ładnym pisaniem, ale jak już kiedyś mówiłam, niespecjalnie mnie to martwi. Bardziej martwi mnie, że ma problemy z organizacją pracy i z poczuciem czasu. Potrafi przez długi czas wybierać kredkę potrzebną do wykonania zadanej pracy. Długi czas oznacza, że np. dłużej wybiera kredkę niż jej używa. Bardzo chętnie robi różnego rodzaju prace plastyczne, ale tu również widać braki w wytrenowaniu ręki. Tak, uważam, że tego roku w przedszkolu zabrakło.

Pojawiają się również problemy z poruszaniem się po szkole. „Mamusiu muszę kupić nową smycz do identyfikatora w sklepiku, tylko że ja nie umiem trafić do sklepiku”. Szczerze mówiąc nie wiem jak ten problem zostanie rozwiązany. Ponieważ moim zdaniem jest z lekka wydumany nie czuję potrzeby aktywnego rozwiązywania go. W czym rzecz? Ano w tym, że wszystkie dzieci mają mieć takie same smycze do identyfikatorów, jak ktoś ma inną to musi sobie kupić jedyną słuszną. Ale to tak na marginesie. Ważniejsze jest, że do sklepiku trafić Duśka nie umie. Nie dziwię się. Z tego co udało mi się zorientować, musi ze swojego drugiego piętra zejść na parter, przejść do innego skrzydła szkoły i wejść na pierwsze piętro. Nie wiem czy ja bym się nie zgubiła. I czy na pewno zdążyłabym się przedrzeć przez tłum młodzieży i wrócić w ciągu jednej przerwy.

Czy żałuję, że posłałam Duśkę do szkoły? Wbrew pozorom niespecjalnie miałam wybór. Żałuję właśnie tego, że nie miałam wyboru, że odraczając Duśkę i zostawiając ją w przedszkolu na starcie przykleiłabym własnej córce etykietkę nieudacznika, który się do szkoły nie nadaje. Dziś na pewno nie wyrywałabym się przed szereg i pozwoliła mojemu dziecku nadal być dzieckiem. Wbrew ministerialnym obietnicom w szkole nie ma miejsca ani czasu na zabawę.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
28 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda
Magda
5 lat temu

Zasiałaś we mnie koleje ziarno niepewności. Niby mam wykształcenie pedagogiczne, niby znam swoje dziecko, a jednak czuję się niezbyt kompetentna by zadecydować co z moją pięciolatką. Dlaczego? Warunki przedszkolne i praca w grupie to zupełnie co innego niż to co możemy obserwować w domu. Tu pracujemy jeden na jeden, a w przedszkolu panie są dwie i gromadka dzieci – jak się więc do tego odnieść? Wiem, że większość dzieci zostanie w przedszkolu więc powtarzanie wydaje się nie takie straszne, ale nie mogę liczyć, że idąc równolegle z nimi do szkoły, trafi na kogoś znajomego w pierwszej klasie, bo najzwyklej nie… Czytaj więcej »

Edyta Skrzydło
5 lat temu

Jak nie miałaś. Ja poszłam do prywatnej poradni. Gdzie nie było parcia na nie odraczanie jak w państwowych. I pomimo wielu słów jaką to ja zła matka , że odbieram dziecku możliwość rozwoju , że nie wierzę w jego możliwości cieszę się bardzo , że go odroczyłam i nie chodzi to o zabieranie dzieciństwa , ale doskonalenie motoryki, wzmocnienie na różne bodźce i wiele innych .A ten dodatkowy rok dał nam bardzo dużo.

W roli mamy - wrolimamy.pl

Teoretycznie miałam, nawet teraz mogę zostawić w pierwszej klasie ponoć, ale pomyśl sama, jak ona by się poczuła, wszystkie dzieci do szkoły tylko ona jedna nie? To co ona, gorsza jakaś?

Edyta Skrzydło
5 lat temu

No ok , ale raczej zostaną dzieci które sobie nie zbyt radzą , ale lepiej kiblować w 1 klasie niż 3 czy 4

W roli mamy - wrolimamy.pl

No ale kiblować na prośbę rodzica? Ja bym miała traumę do końca życia, Ty nie?

Edyta Skrzydło
5 lat temu

Nie chciałam próbować :-D odroczyłam :-P

W roli mamy - wrolimamy.pl

I Twój syn jako jedyny był odroczony?

Edyta Skrzydło
5 lat temu

Nie było kilkoro dzieci odroczonych. Kilka z drugiej połowy roku bez obowiązku ..

W roli mamy - wrolimamy.pl

A widzisz, u nas nie było już czegoś takiego jak „bez obowiązku”, Duśka jest chyba najbardziej pechowym rocznikiem, zresztą i tak jest z pierwszej połowy roku.

Edyta Skrzydło
5 lat temu

Kamilek jest z 2008 ze stycznia

W roli mamy - wrolimamy.pl

a Duśka maj 2009, wyboru już nie było

Edyta Skrzydło
5 lat temu

No fakt rocznik 2009 szedł w całości .

Bozena Pasterny
5 lat temu

Moje dziecko pierwsza połowa 2007 roku, jest w czwartej klasie, czyta harry potter i hobbita. Liczy, pisze opowiadania itp.
Zawsze byl dumny z siebie i z tego co potrafi. W zadnym wypadku nie chciałabym zeby zaczynal szkołę od 7 roku życia.
Przestańcie dmuchac az tak na te dzieci a zajmijcie się lepiej dostosowaniem szkół żeby nie były przeżyciem traumatycznym.
Moja córka 4 5 roku teraz w zerowce jest. Juz czyta proste zdania. Do 5 roku życia będzie spokojnie czytać . Liczy – dodaje i odejmuje. Przeczyta ceny w sklepie itp.
Oboje uczą się języków.
Nie wiem na co czekacie.

agula
agula
5 lat temu

Moja córka też jest w 1 klasie i tak jak Twoja jest z pierwszej połowy roku 2009. Straszne miałam dylematy związane z tym czy odraczac czy nie – zdecydowałam się ją posłać. W końcu mądra z niej dziewczynka ;) Bałam się jak sobie poradzi emocjonalnie bo jest bardzo wrażliwa i wszystko strasznie przeżywa czy to sprzeczkę z koleżanką, czy to iż Pani zwrocila jej o coś uwagę. Emilka nie brała w ogóle pod uwagę takiej opcji ze zostałaby w przedszkolu – w końcu prawie wszystkie dzieci przygotowywały się do tego. Postanowiłam więc, z duszą na ramieniu, zaryzykować. Narazie nie jest… Czytaj więcej »

Agnieszka Szczęsna
Agnieszka Szczęsna
5 lat temu

Ja się nie do końca zgodzę. Mam syna sześciolatka obecnie w pierwszej klasie. W szkole sie odnajduje, sam chodzi np do biblioteki, wie gdzie co jest bo Pani na początku roku chodziła z klasą na „wycieczki” po szkole właśnie po to aby dzieci wiedziały gdzie co jest. czas nauki w klasie jest podzielony na nauke i odpoczynek, kiedy to albo sie dzieci bawią albo idą z Panią na spacer aby odsapnąć. W czasie świetlicy głównie jest zabawa z rówieśnikami już ze wszystkich klas pierwszych. Odnosząc się do zajęć dodatkowych poszkolnych chodziliśmy i w czasie przedszkolnym, chodzimy i dzisiaj, nie widze… Czytaj więcej »

Edyta Jurys
5 lat temu

Najbardziej pechowy rocznik? 2013. To wszystkie trzylatki, dla których nie ma miejsc w przedszkolach.

Bozena Pasterny
5 lat temu

Moje dziecko pierwsza połowa 2007 roku, jest w czwartej klasie, czyta harry potter i hobbita. Liczy, pisze opowiadania itp.
Zawsze byl dumny z siebie i z tego co potrafi. W zadnym wypadku nie chciałabym zeby zaczynal szkołę od 7 roku życia.
Przestańcie dmuchac az tak na te dzieci a zajmijcie się lepiej dostosowaniem szkół żeby nie były przeżyciem traumatycznym.
Moja córka 4 5 roku teraz w zerowce jest. Juz czyta proste zdania. Do 5 roku życia będzie spokojnie czytać . Liczy – dodaje i odejmuje. Przeczyta ceny w sklepie itp.
Oboje uczą się języków.
Nie wiem na co czekacie.

Bozena Pasterny
5 lat temu

U nas 4latki idą i nic im się nie dzieje. Po co czekać do 7 roku życia?
Dostosujcie szkoły do młodszych dzieci i tyle.

W roli mamy - wrolimamy.pl

U nas czyli gdzie?

Bozena Pasterny
5 lat temu

Uk

W roli mamy - wrolimamy.pl

Czyli rozmawiamy o dwóch różnych światach, nie ma co porównywać.

Bozena Pasterny
5 lat temu

Wiem tyle ze polska powinna w koncu coś robić a nie się cofać

Joanna Łopatka
5 lat temu

Zmienmy nazwę przedszkola na szkole wyjdziemy na to samo… A nie wysyłamy małych dzieci do szkoły…

Bozena Pasterny
5 lat temu

Joanna to nie tak prosto. Tutaj na 4 latki się tak nie dmucha jak w polsce. Pozwala im się tez na bardziej skomplikowana naukę

Agnieszka Detyna
5 lat temu

Mam bardzo podobne do Twoich odczucia :)

Joanna Łopatka
5 lat temu

Synek był 2 połowa 2008 i poszedł jako 7 latek. Ten rok naprawdę dużo mu dał choć pani psycholog twierdziła ze będzie się nudził 2 rok w zerowce… Wręcz przeciwnie. Teraz córka skończyła 5 lat. Od września miała iść jako 6 latek. Ciesze się bo ZOSTAJE 2 rok w zerowce.

Hanna Boruta
5 lat temu

moja 6 latka zostanie w przedszkolu, syn jest z rocznika 2008 II połowa i nie posłałam jako 6 latka tylko jako 7 latka i była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć dlatego 2 raz podejmę taką samą, syn jest wg opinii PPP rozwinięty o 1,5 roku do przodu spokojnie mógł iść jako 6 latek ale nie był w stanie tego ogarnąć emocjonalnie i adaptacyjnie, jako 7 latek wdrażał się 3 pełne miesiące, moim zdaniem dziecko poniżej lat 6 nie jest gotowe na taką zmianę jak szkoła.

Agata Tomkowicz
Agata Tomkowicz
3 lat temu

Po przeczytaniu artykułów i komentarzy pozwolę sobie napisać o przykładzie mojego syna. Michał urodził się 28-12- 2005 roku. Poszedł „normalnie” ze swoimi rówieśnikami i jedną dziewczynką, która była z 07-01-2006 roku a więc młodsza. W Przedszkolu i klasach od 1-3 ta dziewczynka była prymuską. Mój syn natomiast był jeszcze bardzo dziecinny. Ciągle czegoś zapominał, musiał się dłużej zastanawiać nad wyborem kredki , koloru. Był ogólnie powolniejszy ale dokładny. W III klasie dorównał do reszty klasy pracowitością i już byłam dumna, że jest ok. W IV klasie zaczęły się problemy. Nasze dzieci przeszły do innej szkoły i klasy. Nowe otoczenie, nowe… Czytaj więcej »

Znad kołyski 7 stycznia 2016

Jak ubrać dziecko na zimowy spacer?

Zimowy spacer z dzieckiem to nie lada wyzwanie. Wraz z pierwszym śniegiem dzieci szaleją ze szczęścia, w końcu z roku na rok coraz dłużej czekają na biały puch, a my zastanawiamy się, jak ubrać dziecko na spacer zimą, gdy za oknem mróz i wiatr potęgują uczucie zimna.

Według pediatrów z dzieckiem do 6 miesiąca możesz wychodzić na spacery do –10ºC, pod warunkiem oczywiście, że jest zdrowe, a na dworze nie szaleje wichura.  W wietrzne i wilgotne dni z temperaturą poniżej –5°C też lepiej poczekać na poprawę pogody. Jeśli pogoda uniemożliwia wyjście z domu, pozostaje ci werandowanie malucha przy otwartym oknie czy drzwiach balkonowych.

Już z 6-miesięcznym niemowlęciem i dzieckiem chodzącym można wychodzić na spacery niemal przy każdej pogodzie, nawet jeśli pada deszcz lub śnieg. Nie istnieje dla nich ścisła granica temperatur. Oczywiście warunkiem jest odpowiednie ubranie dziecka i jego stan zdrowia.

Oto kilka zimowych zasad bezpieczeństwa:

  1. Skóra dziecka jest bardzo delikatna i wrażliwa, więc wymaga specjalnej ochrony. Kup krem zimowy dla dzieci i posmaruj odsłonięte partie ciała, na 20 minut przed planowanym wyjściem, by kosmetyk zdążył się wchłonąć. Dzieci często oblizują usta, dlatego zakup odpowiednią pomadkę ochronną.
  2. Generalna zasada ubierania mówi, że niemowlę, które nie porusza się samodzielnie powinno mieć o jedną warstwę ubrań więcej niż osoba dorosła, natomiast dziecko, które już samo chodzi może mieć tyle samo warstw. Nieważne jaki dziecko posiada kombinezon (jedno czy dwuczęściowy) ważne co założysz pod niego.
  3. Ciepłe skarpetki i buty to podstawa zimowych spacerów. W przypadku dzieci, które już samodzielnie chodzą, niezbędne dodatkowo jest zabezpieczenie nóg przed przemoczeniem. Kup, więc dziecku śniegowce z nieprzemakalną warstwą ochronną.
  4. Nie zapomnij o czapce, szaliku i rękawiczkach. U chodzących dzieci podczas zabaw na śniegu świetnie sprawdzą się ortalionowe, nieprzemakalne rękawice. Jeśli nie posiadasz takich to możesz spróbować sposobu, by rękawiczki spryskać  wodoodpornym preparatem uniwersalnym dostępnym w sklepach obuwniczych.
    Zamiast szalika załóż dzianinowy golfik (komin) – zniknie obawa, że chłodne powietrze powieje odsłoniętą w ferworze zabawy szyję. Ponad to gdy buzia dziecka zakryta jest szalikiem, to para wodna skrapla się na nim i zamarza a to o krok od odmrożenia ust.
    Najlepsza czapka to ta, która dokładnie zasłoni uszy i czoło dziecka.
  5. Dla noworodka i starszego niemowlaka w czasie niskich, ujemnych temperatur  idealnie sprawdzą się ciepłe śpiworki wkładane do gondoli czy wyściełające wnętrze spacerówki.
  6. Unikaj nagłych zmian temperatury. Jeśli wybierasz się na spacer unikaj po drodze zakupów. Jeśli już musisz wejść do ciepłego pomieszczenia, od razu rozepnij dziecku kurtkę lub kombinezon, zdejmij czapkę i rękawiczki, niemowlę zaś wyjmij ze śpiworka.
  7. Pamiętaj, że pierwszą barierą ochronną jest odpowiednia dieta dziecka. Wszystko zawsze zaczyna się od brzuszka. Większą korzyść niż podawanie preparatów witaminowych przyniosą regularne i urozmaicone posiłki bogate w warzywa i owoce.

Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena Kamińska
5 lat temu

Mam pytanie czy ma ktoś sprawdzony krem do twarzy dla dzieci na mróz z synem nie miałam problemow ze skórą choc nie dal sobie nigdy smarować corka uwielbia nakładać krem na twarz i ręce mimo to ma skórę zaczerwienioną i popekana

W roli mamy - wrolimamy.pl

Osobiście używam kremu z Babydream i sprawdza się u syna.

Anna Stefanek
5 lat temu

Trzeba przeczytać skład… nie może być w kremie zimowym wody…

Basia Baya
5 lat temu

Olej z pestek malin lub… zwykła wazelina :) byle bez wody

Milena Kamińska
5 lat temu

Grube skarpety nieprzemakalne spodnie plus pod spod jakieś rajstopki podkoszulka bawełniana bluza i kurtka plus czapka szalik i rękawiczki mam też zamiar pomyśleć o odzieży termicznej

W roli mamy - wrolimamy.pl

Zamiast rajstopek zakładam własnie leginsy termoaktywne. Nóżki ciepłe, że aż miło.

Milena Kamińska
5 lat temu

A gdzie taka termoaktywna odzież kupujcie

W roli mamy - wrolimamy.pl

Natrafiłam na fajna wyprzedaż w 5-10-15 getry z 29.99 zł na 2,99 :D Zal było nie kupić

Wyprawa Mama
5 lat temu

Sklepy z odzieżą sportową. Decathlon ma bardzo fajne promocje. Myśmy kupili też w Lidlu i Tchibo – bardzo dobrze się spisały. Decathlonoska fajnie wykończona od spodu taka „myziana”. Można też sięgnąć do bielizny i odzieży termoaktywnej z wyższej półki. jak ktoś może sobie pozwolić np. na tzw. „wełnę” to warto szczególnie dla tych dzieci które już wolniej rosną :)

Aleksandra Kreis
5 lat temu

Chodzące -getry bluza kombinezon i KREM 10 min przed wyjściem. Młodsze bodziak kombinezon i w droge

Milena Kamińska
5 lat temu

Łał nieźle też bym kupiła :)

Justyna Cybulska
5 lat temu
Patrycja Arent
5 lat temu

U nas rajstopki, skarpetki, spodnie z polaru, sniegowce na stopki. Na górę podkoszulka, bluzka, cienka polarowa bluza pod szyję, rękawiczki, czapka i kurtka narciarska ;) dzięki temu zestawowi jeszcze się nie zdarzyło żeby mały zamarzł na spacerze ;)

Wyprawa Mama
5 lat temu

Szalików nie używamy. Raczej kominy i to te bardziej przylegające. Ciepła i wygodna czapka najlepiej z nausznikami, rękawiczki w sumie najlepiej przed chłodem chronią te z jednym palcem a jak jeszcze są ciepło wykończone i posiadają membranę to jest super. Od tego roku zdecydowanie postawiliśmy na bieliznę termoaktywną. Do tego bluza polarowa ewentualnie zwykła bawełniana koszulka pod bluzę. A na koniec lekkie i ciepłe kurtki koniecznie z kapturem i pasem przeciwśniegowym + spodnie ocieplane. Najlepiej żeby było nieprzemakające i chroniące przed wiatrem. Buty koniecznie ciepłe wygodne i z membraną zapobiegającą przemiękaniu (na to warto wydać ciut więcej) a także z… Czytaj więcej »

Emocje 6 stycznia 2016

Postanowienia noworoczne…

Postanowienia noworoczne, kto ich nie miał? Kto je dotrzymał i szczerze się z nich rozliczył, przed samym sobą, wraz z końcem roku? Ja nie. Ale prawda jest taka, że nigdy się w to nie bawiłam. Jakoś nie czułam potrzeby. Ale naszła mnie takowa właśnie dziś, gdy zaczęłam rozmyślać o tym co mnie czeka w najbliższych miesiącach, czego pragnę, o czym marzę i czego sobie życzę. 

I tak oto moja lista postanowień na 2016 rok wygląda tak:

  1. Pozostanę aktywna fizycznie
    Ideałem byłoby, gdyby udało mi się przejechać rowerem, przebiec i przemaszerować dwa razy tyle kilometrów ile zrobiłam w 2015 roku, ale wiem, że z niemowlakiem pod pachą (wszak w lutym zostanę podwójną mamą!) może być to trudne do zrealizowania. Dlatego nie zakładam konkretnych liczb, lecz obiecuję sobie, że postaram się utrzymać swe statystyki co najmniej na takim samym poziomie, jak w ubiegłym roku, który notabene uważam, za bardzo udany. Tym bardziej, że przyszło mi zabierać ze sobą ciążowy brzuszek i niejednokrotnie 4-letniego towarzysza rowerowych podróży ;-)
  1. Będę zdrowo się odżywiać
    Tyczy się to głównie regularnego jedzenia (pięciu posiłków) i nie wychodzenia z domu bez śniadania! Poza tym, w dalszym ciągu będę się objadać warzywami i owocami.
  1. Będę dbać o zdrowie mojej rodziny
    Nie poddam się i w dalszym ciągu będę walczyć: z mężem o eliminację śmieciowego jedzenia, słodkich gazowanych napojów, nadmiaru cukru oraz soli, a także z synem by przekonał się do smaku lekceważonych przez niego warzyw.
    Będę również nadal, do znudzenia, zachęcać ich do regularnej aktywności fizycznej, na świeżym powietrzu, bo w zdrowym ciele, zdrowy duch!
  1. Przeczytam więcej książek
    Mam spisaną listę, a także zebraną i odłożoną całkiem sporą kupkę książek, które niecierpliwie czekają aż wezmę je w swoje ręce. Chcę więc w tym roku wygospodarować dla siebie nieco więcej wolnego czasu i poświęcić go właśnie na czytanie.
  1. Odwiedzę dentystę
    Wstyd się przyznać, ale nie pamiętam kiedy ostatnio byłam u dentysty! Fakt faktem, o zęby dbam od zawsze i nigdy na nie nie przyszło mi narzekać (odpukać!), ale wiadomo – specjalistę odwiedzać trzeba, podobno raz na pół roku… ;-) Najwyższy więc czas ruszyć tyłek!
  1. Nie będę sobie wiecznie wszystkiego żałować
    Tak to już niestety ze mną jest, że zazwyczaj odkładam swoje potrzeby i zachcianki na bok (na rzecz innych, najczęściej dziecka). A potem wkurzam się na siebie, że znowu sobie czegoś odmówiłam, a przecież tego potrzebowałam, była akurat dobra okazja, albo najzwyczajniej w świecie – coś mi się bardzo podobało! Chciałabym pozbyć się tego wrednego uczucia i tym samym częściej obdarowywać się prezentami, bez zbędnych wyrzutów sumienia.
    P.s. Poczyniłam już nawet pierwszy krok i kupiłam sobie ostatnio torebkę! A co! =)
  1. Zaprzyjaźnię się z żelazkiem
    Nie lubię prasować. W zasadzie to wręcz nie cierpię! Uważam, że to jedno z nudniejszych czynności jakie muszę czasem wykonywać. I z przykrością stwierdzam, że nawet zakup nowego, porządnego żelazka nie poprawił mojego nastawienia. Choć z drugiej strony wiem, że recepta na to jest prosta – wystarczy nie odkładać ubrań i czekać aż urosną w pokaźną stertę, a prasować na bieżąco, po kilka sztuk za jednym posiedzeniem. Wtedy nie jest aż tak strasznie. I tak właśnie sobie postanawiam. ;-)
  1. Nie będę tracić nerwów na błahostki
    Taki ze mnie brzydal, że lubię się czasem przesadnie czymś poirytować, za dużo rozmyślać i rozkładać na czynniki pierwsze to, co tak naprawdę nie jest istotne. Nie chcę tego robić, szkoda mojego czasu i nerwów.
  1. Nie będę strzelać fochów
    Albo raczej (mierząc możliwości na zamiary) zmniejszę ich ilość…. ;-)
  1. Będę szczęśliwa
    Ot tak, po prostu, bo lubię być w dobrym humorze i cieszyć się tym co mam!

 

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ewa Zielińska
Ewa Zielińska
5 lat temu

Podpisuję się pod tą listą :)

Teresa Płonka
5 lat temu

Ja dziewięć lat temu zerwałem z nałogiem palenia papierosów. Motywowałam syna w postanowieniach noworocznych. Powiedział jasno i dosadnie – a ty czy potrafisz? Zawsze uważał że nie panuję nad nałogiem palenia papierosów , których był wielkim wrogiem.Tak!. – nie wypadało pokazać swojej słabości. Czego nie zrobisz dla swojego syna? Nie palę do dziś . A syn – już wie ,że matka nie rzuca słów na wiatr

Anka Wajs
Anka Wajs
5 lat temu

I ja się podpisuję :)

Kinga
Kinga
5 lat temu

Ja też się podpisuję pod tą listą! :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close