Desery 3 czerwca 2020

Placki z kaszy jaglanej

Placki z kaszy jaglanej to moje stosunkowo nowe odkrycie. Pomysł na ich wykonanie przyszedł mi do głowy wtedy, kiedy ugotowałam za dużo kaszy na śniadanie i kombinowałam, co zrobić z resztą, żeby się nie zmarnowała. A ponieważ placki uwielbiam chyba w każdej postaci, nie inaczej było z tymi – od razu przypadły mi do gustu.

Co prawda na początku trochę musiałam się nadenerwować, żeby je usmażyć i/lub upiec, tak by wyszły w jednym kawałku, a nie w formie papki 😉 No ale nieważne, liczy się efekt końcowy i ich smak. A trzeba przyznać, że są pyszne – z wierzchu lekko chrupiące, w środku delikatne i puszyste. Można je zjadać na sucho, bez dodatków, a można serwować z kawałkami ulubionych owoców lub z musami.

Mojej rodzince bardzo posmakowały i to bez wątpienia, bo znikają tak szybko, że ledwo zdążę postawić pełny talerz na stole, obrócić się na pięcie i już niewiele zostaje 😉 A co najlepsze, nikt do tej pory nie zorientował się, że głównym ich składnikiem jest kasza jaglana! :D

Także rodzice dzieci, które lubią wybrzydzać i gardzą wszelkimi witaminami, mogą sobie wpisać placki jaglane na listę tych posiłków, dzięki którym można maluchom przemycić nieco zdrowia – ja takie dania uwielbiam! Choć przyznaję, że czasem przepis i składniki muszę utrzymywać w tajemnicy, by moje niejadki zechciały tknąć to, co przygotowałam. Pola bowiem jest do tego stopnia bezlitosna dla mnie, że potrafi tylko rzucić okiem na coś, dostrzec, że gdzieś podczas gotowania złapałam np. za jabłko i już traci apetyt! „Nie lubię tego!” – woła, nawet jeśli palcem, czy językiem nie tknie jedzenia, także sami rozumiecie, że muszę być w kuchni bardzo ostrożna 😉

Placki z kaszy jaglanej – składniki

W każdym razie, wracając do tematu przewodniego, do przygotowania placków z kaszy jaglanej, dla pięcioosobowej rodziny, potrzebuję:

Kaszę jaglaną – około 150-200g, czyli jakieś półtorej – dwie torebki

Twaróg – około 250g (jedna mała kostka)

Jabłko – jedna sztuka

Jajko – jedna sztuka

Miód lub cukier – do smaku

Kaszę mannę – około dwóch-trzech łyżek, generalnie dodaję na oko, tak by zagęścić i „związać” całą masę

Odrobinę roztopionego masła

Placki z kaszy jaglanej – przygotowanie

Kaszę jaglaną płuczę na sitku i wrzucam do osolonej, gotującej się wody. Gotuję pod przykryciem, na małym ogniu około piętnastu minut. Odcedzam i zostawiam na sitku do całkowitego odsączenia i wystudzenia – to ważne, ponieważ mokra kasza nie nada naszym plackom pożądanej konsystencji.

Następnie kaszę przerzucam do miski, dodaję pokruszony twaróg i starte na małych oczkach jabłko.

Później dodaję jajko, miód lub cukier, kaszę mannę i trochę roztopionego masła (ponieważ placki lubią przywierać do patelni, czy blachy). Całość dokładnie mieszam.

Placki próbowałam robić na dwa sposoby – smażyć na patelni i piec w piekarniku, zdecydowanie bardziej odpowiada mi druga opcja. Tak jak wspominałam placki lubią się przyklejać do dna naczynia, więc trzeba mieć dobrą patelnię do smażenia. Moja jest już chyba wysłużona, dlatego piekę placki w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.

Blachę wykładam papierem do pieczenia i smaruję nieco olejem – gdy tego nie zrobiłam, musiałam niemalże zdrapywać placki z blachy 😉

Piekę na oko, mniej więcej 30 minut, aż placki przybiorą złocisty kolor.

I tyle 😊

Placki z kaszy jaglanej są dobre na (drugie) śniadanie, przekąskę, podwieczorek, deser… – właściwie na każdą porę i każdy posiłek 😉

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Emocje 1 czerwca 2020

Obudź w sobie wewnętrzne dziecko :) 6 sposobów, po które warto sięgać jak najczęściej

Dzień Dziecka to nie tylko doskonały czas, by złożyć życzenia wszystkiego najpiękniejszego wszystkim (mniejszym i większym) dzieciom, ale również, by przypomnieć sobie o naszym wewnętrznym dziecku.

Jeśli zastanawiacie się, czym jest wewnętrzne dziecko – już spieszę z krótką, bardzo ogólną informacją. Wewnętrzne dziecko w psychologii  funkcjonuje jako określenie jednego z elementów osobowości człowieka. W nim właśnie odszukujemy i odnosimy się do dziecięcych cech, takich jak ciekawość, kreatywność, spontaniczność, radość.

Te cechy ma w sobie każdy z nas, a jednak nie każdy o nich pamięta. W wielu przypadkach codzienny bieg, konieczność zarabiania pieniędzy, utrzymania domu i rodziny, pożera pokłady radości, energii, zabija kreatywność. Ubożejemy wewnętrznie, tkwimy w konflikcie między tym, czego chcemy, a co musimy/możemy. Tym bardziej w tak miłym dniu, warto symbolicznie obudzić w sobie to nieco zapomniane, wewnętrzne dziecko i zadbać o nie.

I uwaga – może tego dokonać nawet najbardziej poważny człowiek, w najbardziej dopasowanym garniturze, jeśli tylko sobie na to pozwoli.

Aby było łatwiej, podpowiadam sprawdzonych 6 sposobów na to, jak obudzić w sobie wewnętrzne dziecko

  1. Bądź ciekawa

Zadawaj pytania, bo przecież dzieci znane są ze swojej niesamowitej ciekawości i niekończących się pytań. Bądź ciekawa świata i ludzi, rozmawiaj, pytaj i szukaj odpowiedzi. Daj się zaskoczyć i zadziwić. Sięgaj po ciekawe książki, oglądaj i słuchaj tego, co pozwoli poczuć radość z odkrywania świata na nowo.

  1. Bądź kreatywna

Zostaw choć na chwilę swoje sztywne ramy, które może i pozwalają Ci przetrwać każdy dzień, ale jednak coś w Tobie ograniczają. Sięgnij do pokładów swojej kreatywności, dobrej twórczej energii i mocy sprawczej. Zrób coś, o czym od dawna myślisz, ale na co brakowało Ci czasu i energii. Namaluj, napisz, zrób zdjęcia, wyszyj – na co tylko masz tak naprawdę ochotę, a co pozwoli Ci poczuć radość i dumę z tego, co potrafisz. Nie musisz robić wszystkiego na raz, narzucać sztywnego planu do wykonania, bo nie o to w tym chodzi. Po prostu zacznij działać jak Ci wygodnie i czerp z tego satysfakcję.

  1. Zadbaj o siebie

Nie da się ukryć że dzieciaki bywają bardzo egoistyczne i dbają o zaspokojenie swoich pragnień, bo potrzebują tego do szczęścia. My, dorośli, często zapominamy o tym, poświęcając się innym. A bycie egoistą od czasu do czasu bardzo się przydaje. Jeżeli na co dzień swoją uwagę skupiasz wyłącznie na innych osobach (dzieci, mąż, rodzice, przyjaciółka), skieruj ją też na siebie. Przecież jesteś tak samo ważna i wartościowa! Pamiętaj, że fajnie i zdrowo jest poczuć się czasem pępkiem świata.

  1. Baw się

O ile nie masz protezy w stawie biodrowym ;) skacz, śmiej się, wygłupiaj. Zrób to, nawet jeśli wydaje Ci się, że to jest dziwne i nie przystoi kobiecie z bagażem pewnych doświadczeń. Pamiętaj jednak, że pozwolenie sobie na szaleństwo da Ci taką przyjemność, na którą w poukładanej rzeczywistości byś sobie nie pozwoliła. Nie okradaj siebie z radości.

  1. Przytulaj i kochaj

Kontakt fizyczny jest niesamowicie ważny dla zdrowia dziecka. Dzieciaki przytulają się często i chętnie szukając pocieszenia i ukojenia nerwów u kogoś bliskiego. A Ty? Ty także zafunduj sobie dobry dotyk, przytulenie do bliskiej osoby, co z pewnością sprawi Ci wielką przyjemność. I niech takie drobne, a jednak ważne gesty, towarzyszą Tobie każdego dnia, wzmacniając poczucie bezpieczeństwa.

  1. Wypuść emocje

No tak, dorośli mają to do siebie, że starają się zachować kamienną twarz, choćby nie wiadomo co się działo! Okazywanie emocji źle się kojarzy, bo odsłania wrażliwe miejsca, naraża na potencjalne ataki osób nieprzychylnych. Tymczasem tłumienie w sobie emocji jest jeszcze bardziej destrukcyjne – tak samo tłumienie żalu czy złości, jak hamowanie radości. Dziecko, gdy jest szczęśliwe, śmieje się całym sobą, gdy jest smutne, płacze szczerymi łzami. Jest uczciwe i przez to wolne. A Ty?

Sama widzisz, że tak niewiele wystarczy, aby dotknąć swoje wewnętrzne dziecko i poczuć się szczęśliwszym. Jeśli dotychczas tego nie zrobiłaś, działaj. Zawsze jest dobry czas na to – Tobie lata lecą, ale Twoje wewnętrzne dziecko zawsze pozostanie takie samo :) 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
W szkole 29 maja 2020

Nauka gry na gitarze dla dzieci. Kiedy zacząć i czy w ogóle warto?

Co prawda rok szkolny właśnie się kończy, a jak będzie wyglądał nowy, jeszcze nikt nie wie, ale warto już teraz zastanowić się nad ewentualnymi zajęciami dodatkowymi dla dzieci. Ponieważ moje dziecko od blisko roku gra na gitarze, powiem Wam, czy warto się w to pchać. 

Nauka gry na gitarze dla dzieci – kiedy dziecko może zacząć grać na gitarze 

Przede wszystkim wtedy, kiedy chce. Nic na siłę. U nas decyzja została odłożona o rok, bo… w czwartej klasie gitara nie zmieściła nam się w planie. Na początku piątej klasy zapytałam Duśkę, czy chce chodzić na gitarę właściwie tylko dlatego, że jestem uczciwa wobec dziecka, bo wydawało mi się, że temat umarł. Tymczasem usłyszałam: „No pewnie, że chcę, przecież ustaliłyśmy to rok temu”. Tak, jedno czego na pewno nie można mojemu dziecku odmówić, to konsekwencja. 

Teoretycznie istnieją gitary rozmiarem pasujące do trzylatków, ale taki maluch raczej na prawdziwą naukę gry na gitarze jest za mały. Ponoć są pięciolatki, które uczą się grać. Jednak żeby to miało ręce i nogi, warto się zastanowić, czy dziecko jest w stanie skupić się na nauce przynajmniej pół godziny. Jeśli nie dorosło do tego, lepiej zaczekać. Siedmiolatek powinien już być gotowy. Natomiast pocieszające jest to, że nie ma górnej granicy wieku, w którym można rozpocząć naukę. 

Gitara dla dziecka – jaką kupić?

Nie za drogą, bo nie wiadomo, ile ten zapał potrwa, ale i nie za tanią, bo jej jakość nie musi, ale może pozostawić wiele do życzenia. Tanie gitary często zrobione są drewna słabej jakości, wyginają się pod naciskiem i pękają. 

Na pewno nie elektryczną i na pewno nie z metalowymi strunami, bo młode, nienawykłe do grania palce, natychmiast będą pokaleczone. Bolące opuszki to w ogóle wizytówka młodych gitarzystów i dziecko na pewno tego nie uniknie, ale nylonowe struny czynią mniej szkód. 

Rozmiar gitary jest ściśle uzależniony od wzrostu dziecka i tu nic nie da się przyspieszyć. Siedmiolatek na pewno nie powinien się uczyć grać na gitarze taty, bo zwyczajnie nie obejmie jej za małymi ramionami. Niektóre poradniki w internecie sugerują dopasowywanie gitary do wieku dziecka, ale moim zdaniem to pomyłka. Nie od wieku zależy czy dziecko sięgnie do końca gryfu. Internet pełen jest poradników i tabelek, które się wzajemnie wykluczają, więc nie będę tu tworzyła kolejnej. Powiem Wam za to, że najlepiej jest gitarę przymierzyć. Moje dziecko, które przekroczyło już 150 cm wzrostu, ma dorosłą gitarę 4/4 i ten rozmiar dopasował się jak żaden inny. Według niektórych tabelek lepsza byłaby ¾, ale nie była tak wygodna. Gitara jak buty – dobiera się do siebie. Ponoć Ed Sheeran gra na gitarze 7/8 chociaż jego wzrost sugeruje 4/4. Także ten… 

Nauka gry na gitarze – gdzie zapisać dziecko 

Na początek najlepiej tam, gdzie jest blisko, o ile instruktor jest sympatyczny ;-) Albo instruktorka, żeby nie było :P Początki są dość proste i nie ma specjalnej różnicy, kto wprowadzi dziecko w tajniki gry na gitarze. Oczywiście w prywatnych szkołach muzycznych dowiecie się czegoś innego, ale nie dajmy się zwariować. Ja zapisałam Duśkę na zajęcia, które odbywają się w szkole, bo to było logistycznie najlepsze. Ten stan rzeczy potrwa jeszcze jakiś czas, potem (jeśli zapał nie minie), będziemy szukać czegoś bardziej zaawansowanego. 

Plusem naszego wyboru były zasady szkoły, która na początku wypożyczała gitary. Można było sobie przymierzyć kilka, na spokojnie się zastanowić i dopiero kupić. Kupić w końcu trzeba, bo bez trenowania w domu nauka nie ma sensu. 

Nauka gry na gitarze online 

Czy to w ogóle możliwe? Szczerze mówiąc, nie wiem, czy można w ten sposób zacząć, czy jednak niezbędny jest kontakt osobisty, ale jeśli dziecko wciągnie się chociaż trochę, to może trenować pod okiem instruktora patrzącego przez kamerę. Tak w tej chwili odbywają się zajęcia z powodu kwarantanny i instruktor Duśki na słuch przez komputer potrafi wychwycić fałszujące struny i podpowiedzieć, który klucz w którą stronę przekręcić, żeby gitara była dobrze nastrojona. 

Powiem Wam nawet, że dzięki kwarantannie i lekcjom, które odbywają się też na YT, Duśka bardzo podciągnęła się w graniu. 

Nauka gry na gitarze – ile razy w tygodniu 

Logistycznie wydawało się, że raz wystarczy. Niestety nie. Tak naprawdę, żeby dziecko nauczyło się grać, musi ćwiczyć kilka razy w tygodniu. Teoretycznie może samo, korzystając z książek i portalu online (niektóre szkoły udostępniają dane do logowania tylko dla wtajemniczonych), ale prawda jest taka, że jak są zajęcia, to ta nauka wygląda inaczej. Rozważamy „zagęszczenie” zajęć w przyszłym roku. 

Nauka gry na gitarze dla dzieci – dlaczego warto 

Właściwie mogłabym napisać: „Bo tak” i zamknąć temat. I nawet byłaby to prawda. Ale spróbuję bardziej merytorycznie. 

Granie na gitarze rozwija tzw. inteligencję muzyczną i często jest wstępem do gry na innych instrumentach. Trening palców i dłoni przyda się później np. przy graniu na fortepianie lub… pisaniu na komputerze. 

Gra na instrumencie uczy pokory, bo nie wszystko od razu przychodzi łatwo. Jednocześnie uczy cierpliwości i konsekwencji – regularne trenowanie przynosi efekty, a te zachęcają do kolejnych starań. Ponadto pobudza logiczne myślenie, ćwiczy pamięć i koncentrację. 

A dlaczego w ogóle gitara? Trudno o drugi tak uniwersalny instrument, który można spotkać zarówno w salach koncertowych, jak i na biwakach. Nie da się ukryć, z fletem czy skrzypcami pod namioty nie jeździmy. 

 

Zdjęcie: Pixabay 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close