Emocje 9 października 2020

Doczekałam się. Dziecko wyrzuciło mnie z domu!

– Mamusiu, będziesz jutro w domu?
– Pewnie tak, a co?
– Bo ja bym wolała, żeby cię nie było. Nie możesz sobie pójść?
– Dokąd?
– Nie wiem. Gdziekolwiek.

Gdzie jest gdziekolwiek?

To było pierwsze pytanie, jakie sobie zadałam. Pogoda jakoś nie zachęciła mnie do wybrania się po prostu na rower. W lesie mokro, na ulicach kałuże (pokłosie niedawnego deszczu), samochody chlapią, no do kitu. 

Do kawiarni, pubu, na sushi? Nie mam z kim. W środku tygodnia zwyczajnie nie mam z kim. Sama? No niby bym mogła, ale Covid skutecznie mnie zniechęca. Mój powiat trafił do czerwonej strefy i jakikolwiek pobyt w przestrzeni otwartej nie jest łatwy. 

Do lasu? Wyrosłam z samotnego wałęsania się po lesie, psa już nie mam, a i dzików ostatnio jakby więcej. No i wcześnie robi się ciemno. Zdecydowanie odpada.

Do koleżanki? Ten sam problem, co z kawiarnią. Środek tygodnia, godziny robocze. Mało kto w ogóle jest w domu, a co dopiero ma czas! 

Przemyślałam wszystkie za i przeciw, zrobiłam analizę sytuacji i uznałam, że widocznie to czas na egoistyczne rozpieszczanie siebie samej. Zadzwoniłam do mojej kosmetyczki i zapytałam, czy czasem nie ma jakiegoś okienka. 

 

Dlaczego zostałam wyrzucona z domu?

– Bo jak tatuś będzie w domu, to ja bym chciała coś porobić tylko z tatusiem.

Nie sądzę, żeby mieli przede mną jakieś tajemnice, w naszym domu raczej nie ma takich spisków dwa na jednego. No dobra, czasem są, ale to przed jakimiś imieninami, urodzinami albo innymi uroczystościami. Tym razem chodziło o coś innego. 

Moja córka i mój mąż mają swoje sprawy. Na przykład razem grają na gitarach. Nie wtrącam się. Czasem chodzą razem na zakupy, po których moje dziecko przychodzi do domu obwieszone łańcuchami. Nadal się nie wtrącam. I są takie momenty, w których idealna sytuacja polega na tym, że mamusi nie ma w domu. Co, uczciwie mówiąc, zdarza się raczej rzadko, bo ja pracuję zdalnie i po prostu zawsze jestem w domu. W przeciwieństwie do mojego męża, którego na ogół nie ma. Jak jest, to jest święto, które moje dziecko pragnie wykorzystać. Przychodzi taki moment, w którym córka musi poważnie porozmawiać z ojcem. I lepiej, żeby matki w tym czasie nie było w domu. 

 

Co z tym zrobiłam?

A co miałam zrobić? Po prostu wyszłam. Postarałam się tak ułożyć pracę, żeby mieć wolne popołudnie i sobie pójść. Najpierw do kosmetyczki, potem na zakupy. Co prawda shopping to nie moja bajka, ale raz na jakiś czas warto iść wystawy obejrzeć. A nuż coś w oko wpadnie? Wpadło owszem – poduszka dla kobiet w ciąży i matek karmiących :P. Nie, nie próbuję Wam oznajmić dobrej nowiny. Uznałam, że taki wynalazek zapewni ulgę moim obolałym od długiego siedzenia plecom. I faktycznie, jakoś przyjemniej się teraz siedzi. 

 

Co ja na to?

Cieszę się. Naprawdę się cieszę. Nie mam problemu z tym, że moja córka nie chce spędzać ze mną czasu, bo to nieprawda. Spędzamy go całkiem sporo, chodzimy na zakupy, na spacery, gramy w gry albo po prostu gadamy. Pod warunkiem, że obie mamy czas, bo jej szkoła i moja praca czasem skutecznie nam utrudniają takie działania. 

W książce Wychowanie w duchu prostoty przeczytałam, że tata nie jest zastępcą mamy. I to zdanie mocno mi utknęło w głowie. Tata nie wkracza wtedy, kiedy mamy nie ma w domu, nie zajmuje się dziećmi tylko wówczas, gdy mama zachoruje itp. W dobrze funkcjonującej rodzinie powinien mieć stały kontakt z dziećmi i obowiązki, które w ogóle nie pokrywają się z obowiązkami mamy. 

Pomna tego, co mnie tak bardzo zachwyciło, staram się wprowadzać to w życie. Oczywiście nie jest to łatwe, gdy ma się w domu jedenastolatkę i męża przyzwyczajonego do konsultowania wszystkiego, co dotyczy dziecka, z żoną. Uczę się odpowiadać: nie wiem, nie znam się, zarobiona jestem :P. Nie na każdy temat, ale na niektóre tak. 

I nie ukrywam, z ulgą przyjmuję deklaracje mojego dziecka, że ma chęć pobyć tylko z tatusiem. Super! Genialnie! Ja bardzo chętnie wyłączam się z ich działań i nawet jak jestem w domu, to udaję, że mnie nie ma. 

Tym razem byłam u kosmetyczki. Nie wiem, gdzie pójdę następnym. A nie – wiem! Nigdzie nie pójdę, bo to oni wyjdą, już się umówili. Mam tylko nadzieję, ze jakąś bajaderkę mi przyniosą, jeśli faktycznie pójdą na ciacha. Ale jak nie, to nie będę miała żalu. 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Zdrowie 7 października 2020

Jak wzmocnić odporność – co jeść, by nie dać się wirusom i bakteriom?

Okres od jesieni do wiosny to dosyć trudny czas dla naszych organizmów, borykamy się wtedy z różnymi infekcjami. Dlatego wraz z końcem lata dużo mówi się o tym, by dbać o siebie i wzmacniać odporność. Są na to różne sposoby, ale najprostszym i najbardziej przyjaznym, bo naturalnym, niewątpliwie jest odpowiednia dieta.

Tak się szczęśliwie dla nas składa, że natura wie, co dobre i w okresie wzmożonych zachorowań (choć nie tylko) daje nam dużo sezonowych warzyw i owoców, tzw. superfoods, które wykazują właściwości wzmacniające odporność i zwalczające różne wirusy, bakterie oraz grzyby.

No więc – jak wzmocnić odporność, by nie dać się infekcjom?

Proponuję polubić i wprowadzić do codziennej diety takie produkty jak:

Kiszonki

Kiszonki są to naturalne probiotyki*, wzbogacają naszą florę bakteryjną, usprawniają pracę jelit i usuwają z nich pasożyty, bakterie oraz grzyby. Obfitują w witaminy, dodają nam energii, poprawiają kondycję włosów, skóry i paznokci. A ponadto wspierają nasz układ odpornościowy i wspomagają walkę z różnymi infekcjami.

Warto codziennie zaserwować sobie tzw. shoty z soku z kapusty lub ogórka. Polecam również zakwas z buraków.

*Naturalne probiotyki występują także w fermentowanych produktach mlecznych, takich jak: kefir, jogurt czy zsiadłe mleko

Czosnek

Czosnek jest skarbnicą witamin, minerałów, związków flawonoidowych, aminokwasów, a także olejków eterycznych i lotnych związków siarkowych (allicyna to w zasadzie najcenniejszy składnik czosnku). Stanowi naturalny antybiotyk. Wzmacnia naszą odporność, doskonale radzi sobie z kaszlem, zapobiega infekcjom wirusowym i zwalcza je. Działa napotnie i przeciwgorączkowo. W sezonie jesiennym warto dodawać czosnek do różnych potraw, a podczas przeziębienia czy grypy, pić ciepłe mleko z rozgniecionym ząbkiem i przygotować domowy syrop z czosnku, miodu i cytryny.

Cebula

Cebula jest bogata w witaminy i mikroelementy. Wykazuje właściwości bakteriobójcze, przeciwzapalne i łagodzące, dlatego syrop z cebuli jest świetnym lekarstwem na kaszel.

Natka pietruszki

Natka pietruszki jest skarbnicą witamin, głównie C, A oraz tych z grupy B, a także minerałów: wapnia, sodu, magnezu, cynku, selenu i żelaza. Najlepiej spożywać ją w surowej postaci – gotowana traci między innymi witaminę C. Nadaje się również do suszenia i mrożenia. Można ją stosować jako dodatek do różnych potraw (zup, mięs, ryb, sałatek, warzyw), czy napojów, np. koktajli.

Jedna stołowa łyżka natki pietruszki stanowi dzienne zapotrzebowanie na witaminę C i A.

Dynia

Dynia zawiera sporo beta-karotenu (prowitaminy A) oraz witamin z grupy B, E, C, K, minerałów, a także kwasu foliowego. Dzięki temu pozytywnie wpływa na układ odpornościowy.  

Papryka

Papryka zawiera sporo witamin, a przede wszystkim C, beta-karotenu, flawonoidów, soli mineralnych oraz przeciwutleniaczy. Wykazuje działanie przeciwzapalne, antybakteryjne i wspiera działanie układu immunologicznego. Najzdrowsza jest oczywiście papryka surowa. W ramach profilaktyki lub w okresie przeziębienia, warto włączyć do swojej diety czerwoną paprykę, ponieważ zawiera najwięcej witaminy C (w porównaniu do zielonej i żółtej oraz wielu innych warzyw i owoców) – szacuje się, że połowa tego warzywa pokrywa dzienne zapotrzebowanie organizmu na witaminę C.

Kapusta

Kapusta zawiera komplet niezbędnych dla zdrowia witamin, mikro i makroelementów oraz rutyny. Szczególne właściwości lecznicze ma sok z kapusty (surowej, nie kiszonej), który wzmacnia odporność, a także pomaga walczyć z anemią i obrzękami, spowodowanymi zatrzymywaniem się wody w organizmie.

Aronia

Aronia zawiera sporo bioflawonoidów, minerałów, a także witamin C, E i tych z grupy B. Wykazuje działanie przeciwzapalne, antybakteryjne i przeciwwirusowe. Owoce aronii mają dosyć cierpki smak, przez co nie cieszą się dużą popularnością. Warto jednak robić z nich przetwory, a w szczególności sok, którego regularne spożywanie wytwarza barierę ochronną dla organizmu przed wirusami, bakteriami i grzybami.

Płatki owsiane, żytnie, otręby i siemię lniane

Płatki, otręby i siemię lniane przede wszystkim mają dużo błonnika, który nie tylko pobudza perystaltykę jelit, oczyszczając je ze zbędnych produktów materii i toksyn, ale też pobudza komórki odpornościowe do działania. Spożywanie więc produktów bogatych w błonnik, wpływa pozytywnie na pracę układu odpornościowego.

Kasza (jęczmienna, jaglana, gryczana…)

Kasze są bogatym źródłem węglowodanów złożonych (niezbędnych do pracy wszystkich komórek naszego organizmu), wielu witamin, minerałów, błonnika, a także białka.

Imbir

Korzeń imbiru zawiera liczne witaminy, minerały, kwas foliowy i olejki eteryczne. Wykazuje działanie przeciwzapalne, antybakteryjne, wykrztuśne i łagodzące dolegliwości układu oddechowego. Warto zatem dodawać odrobinę korzenia do herbaty. W przypadku przeziębienia bądź grypy polecam syrop z imbiru, miodu i cytryny lub rozgrzewający napój przygotowany z ciepłej przegotowanej wody, soku z cytryny, imbiru i kurkumy.

Kurkuma

Kurkuma ma podobne właściwości do imbiru. Substancją aktywną jest kurkumina, która jest silnym antyoksydantem, hamującym procesy zapalne. Wykazuje silne działanie przeciwbakteryjne i antywirusowe. Można ją dodawać do różnych potraw, oraz napojów, np. koktajli warzywno-owocowych.

Cynamon

Cynamon wykazuje silne działanie dezynfekujące, przeciwwirusowe, antygrzybiczne i antybakteryjne. Stanowi więc doskonały środek pomocniczy w leczeniu przeziębienia, grypy i schorzeń układu oddechowego.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Dania główne 4 października 2020

Mięso‌ ‌z‌ ‌indyka‌ ‌-‌ ‌2‌ ‌genialne‌ ‌przepisy‌ ‌wprost‌ ‌od‌ ‌szefa‌ ‌kuchni!‌

Mięso z indyka dotychczas robiłam na dwa bardzo ogólne sposoby. Pierwszy to pieczeń z włoszczyzną, a drugi jako składnik spaghetti. Dopiero szef kuchni, Szymon Szlendak, ukazał przede mną prawdziwe i smakowite oblicze potraw z indykiem.

Niedawno brałam udział w warsztatach kulinarnych, gdzie właśnie pod okiem Szymona Szlendaka (w roku 2012 zdobył prestiżowy tytuł „Kucharz – Odkrycie Roku”)  miałam możliwość wykonać dwa dania z wykorzystaniem mięsa indyczego, którymi poniżej się Wami podzielę. Są szybkie i proste, więc idealnie nadają się dla wszystkich, którym czas ucieka przez palce. 

mięso z indyka

Makaron rigatoni z indyczym Ragu Bianco

Czas przygotowania: 40-50 min
Składniki na 2 porcje: 

  • 200 g makaronu rigatoni 
  • 300 g mielonego udźca indyczego 
  • 80 ml wytrawnego białego wina 
  • 40 g masła extra 
  • 20 g selera naciowego 
  • 20 g marchewki 
  • 20 g białej cebuli 
  • 20 g zielonego groszku 
  • 2 ząbki czosnku 
  • 10 g suszonych pomidorów w oleju 
  • 40 g sera Parmigiano Reggiano lub Grana Padano 
  • do duszenia: ok. 800 ml wywaru z szyi indyczej i włoszczyzny 
  • do smaku: sól, pieprz, świeże zioła (tymianek, rozmaryn, szałwia) 
  • oliwa z wytłoczyn z oliwek do smażenia

 

Przygotowanie: 

  1. Na samym początku przygotowuję wywar z włoszczyzny i szyi indyczej, który będzie potrzebny później. 
  2. Na dobrze rozgrzanej patelni z dodatkiem oliwy z oliwek smażę mielone mięso indycze, aż uzyska rumiany kolor. 
  3. W międzyczasie kroję w drobną kostkę: seler, marchewkę, cebulę oraz suszone pomidory.  
  4. Pokrojone warzywa dodaję po kolei na patelnię do mięsa i smażę dalej na dużym ogniu. 
  5. Następnie dodaję odrobinę białego wina, zmniejszam źródło ciepła i stopniowo dolewam uprzednio przygotowany wywar. Mięso duszę do miękkości.
  6.  Następnie dodaję przyprawy, świeże zioła, groszek zielony oraz masło. 
  7. W osobnym garnku gotuję makaron w delikatnie osolonej wodzie. Gdy będzie już prawie gotowy, ale jeszcze lekko twardy, dodaję go do sosu mięsnego wraz z odrobiną wody z gotowania. 
  8. Całość gotuję tak długo, aż makaron będzie al dente, a sos zrobi się kremowy.
  9. Po wyłożeniu na talerz podaję z tartym parmezanem.

Eskalopki indycze w sosie cytrynowym z kaszą bulgur w stylu greckim

Czas przygotowania: 40-50 min
Składniki na 2 porcje: 

  • 200 g fileta z indyka 
  • 60 g mąki pszennej 
  • 1 cytryna – skórka i sok 
  • 150 g kaszy bulgur 
  • 20 g marchwi 
  • 20 g selera naciowego
  • 20 g cukinii 
  • 20 g cebuli czerwonej 
  • 1 gwiazdka anyżu 
  • 50 g masła (po 25 g do kaszy i eskalopek) 
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki 
  • oliwa z wytłoczyn z oliwek do smażenia 
  • do gotowania: wywar z szyi indyczej i włoszczyzny (ok. 800 ml)
  • do smaku: sól, pieprz, świeże zioła (tymianek, szałwia) 

Dodatkowo do greckiej sałatki „wiejskiej”: 

  • 2 pomidory 
  • 1 ogórek zielony 
  • 1 papryka zielona 
  •  ½ czerwonej cebuli 
  • 10 greckich oliwek z pestką
  • 150 g sera feta 
  • 3 łyżki oliwy z oliwek 
  • 2 łyżeczki octu winnego czerwonego 
  • ½ łyżeczki oregano suszonego

mięso z indyka

Przygotowanie: 

  1. Podobnie jak w pierwszym przepisie przygotowuję wywar z szyi indyczej i warzyw. 
  2. W drobną kostkę kroję cebulę, marchew, seler naciowy, cukinię, a następnie smażę na patelni z odrobiną oliwy (oprócz cukinii). 
  3. Pod koniec smażenia dodaję 25 g masła, surową kaszę bulgur oraz dwukrotnie większą od kaszy ilość wywaru (w ostateczności można zastąpić go osoloną wodą). Naczynie przykrywam i pozostawiam na najmniejszym ogniu do wchłonięcia płynu przez kaszę. 
  4. W międzyczasie kroję filet z indyka na cienkie plastry i lekko rozbijam je tłuczkiem do mięsa. 
  5. Mięso przyprawiam solą i pieprzem, a następnie obtaczam w mące.
  6. Smażę mięso na mocno rozgrzanej patelni używając oliwy z wytłoczyn z oliwek. Gdy mięso będzie rumiane, dodaję sok i skórkę z cytryny, pozostałe 25 g masła oraz odrobinę wywaru. Przyprawiam całość solą, pieprzem i świeżymi ziołami: tymiankiem i szałwią. Gotuję do czasu zgęstnienia sosu, a następnie wyłączam ogień, aby mięso wchłonęło aromaty. 
  7. Gdy kasza będzie już miękka i wchłonie większość płynów, dodaję cukinię. Pamiętajcie aby cukinia nie gotowała się zbyt długo, dzięki temu pozostanie chrupiąca. 
  8. Na sam koniec doprawiam danie do smaku oraz dodaję posiekaną natkę pietruszki. 
  9. Do tak przygotowanego dania najlepiej podać sałatkę grecką.

mięso z indyka

Mięso z indyka – właściwości

Na koniec chciałabym dodać, że mięso z indyka jest źródłem takich witamin jak D, B2 (udo indycząt bez skóry), B3, B6, B12, potasu, cynku i fosforu. Ponadto pierś z indyka ma niską zawartość tłuszczów nasyconych, oraz niską zawartość sodu. Ponadto mięso z indyka jest doskonałym źródłem białka.

Wspomniane przeze mnie warsztaty odbywały się w ramach projektu  „Indyk z Europy – pod skrzydłami jakości”. O projekcie możecie więcej przeczytać tutaj.

Zdjęcia: Paweł Bruczkowski

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Martyna
Gość
Martyna

Fajny przepis, ale ja zamiast gotować kaszę bulgur to wybieram pół gotowe mieszanki Rice&More. I smak jest super! Dzięki za inspirację na dzisiaj!

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close