Dom 17 stycznia 2024

Jak oswoić psa z nowym członkiem rodziny? Cenne wskazówki psiego behawiorysty

Siedmiotygodniowe niemowlę zostało pogryzione w domu przez psa, niestety lekarzom nie udało się uratować maluszka – ta wiadomość mocno mną wstrząsnęła w ostatnich dniach. Nie znam co prawda szczegółów, nie wiem dokładnie, jak do tego doszło, ale niewątpliwie jest to wielka tragedia. A pogłębia ją fakt, że nie jest to odosobniony przypadek, bo (podobno) 90% wszystkich pogryzień, jakie mają miejsce w Polsce i na świecie, to pogryzienia dzieci przez własne psy i na terenie swojej posesji. Jak więc oswoić psa z nowym członkiem rodziny?

Myślę, że skala problemu powinna skłonić nas do pewnych przemyśleń i zmiany świadomości, bo właściciele psów uważając ich za członków rodziny i traktując często jak swoje dzieci czy wnuki, zapominają o tym, że mimo wszystko są to zwierzęta. Ile to już razy zdarzyło mi się słyszeć „Nie bój się, on ci NIC nie zrobi”…

O tym właśnie rozmawiali niedawno prowadzący program DDTVN Ewa Drzyzga i Krzysztof Skórzyński z psim behawiorystą Radosławem Ekwińskim. A ponieważ Pan wyrażał się bardzo jasno, mądrze i rzeczowo, dając wiele cennych rad i wskazówek, postanowiłam najważniejsze z nich zapisać i posłać dalej. Uważam bowiem, że jest to niezwykle ważny temat i trzeba o nim rozmawiać, uświadamiając tym samym dzieci oraz dorosłych (zarówno właścicieli psów, jak i tych, którzy nie posiadają czworonogów), że nigdy nie możemy być pewni tego, co zrobi lub czego nie zrobi nasz pupil.

Najważniejsze informacje, jakich udzielił Pan Radosław:

O czym trzeba pamiętać, mając psa?

Pies, niezależnie od swojej rasy i gabarytu, pomimo iż kocha nas miłością bezwarunkową, jest zwierzęciem, drapieżnikiem. A to oznacza, że jeśli poczuje się w jakiś sposób zagrożony, jego instynkt każe mu to zagrożenie od siebie odsunąć – poprzez ucieczkę bądź atak.

Zabawy z psem w aportowanie, ciągnięcie np. sznurka, rozszarpywanie czegoś – starej zabawki albo kapci to nic innego, jak pobudzanie instynktu łowieckiego.

Pies jest terytorialny, ma świadomość, że pewne rzeczy są jego i niechętnie z nich zrezygnuje, nie zawsze odda je po dobroci.

Czym dla psa jest pojawienie się nowego członka rodziny?

Kiedy pojawia się w domu dziecko, pies automatycznie bardzo dużo traci – zarówno samego zainteresowania nim, jak i przestrzeni, która do tej pory należała do niego.

Jeśli przed narodzinami dziecka pies był dla nas bardzo ważny i bliski, miał wiele przywilejów, poświęcaliśmy mu dużo uwagi i dawaliśmy sporo miłości, to odsunięcie go nieco na bok sprawi, że stanie on przed sporym wyzwaniem. Jak sobie z tym poradzi, jako pies – drapieżnik, tego nie wie nikt i należy mieć tego pełną świadomość.

Jak przygotować psa na pojawienie się dziecka?

Na początek, zanim dziecko pojawi się w rodzinie, warto wybrać się z psem w okolice placu zabaw i zobaczyć, jak będzie reagował na bawiące się i hałasujące w jego otoczeniu dzieci – czy on będzie neutralny wobec nich, czy będzie pozytywnie zainteresowany, a może zacznie się denerwować i szczekać na maluchy, traktując je jako zagrożenie?

Do domu stopniowo należy wprowadzać przedmioty, które będą miały stałe miejsce, gdy urodzi się już nasz potomek. Pan Radosław podpowiada, by przynieść również lalkę i nosić ją na rękach, po to, by sprawdzić, czy nasz czworonóg w jakikolwiek sposób na to zareaguje  – analogicznie do sytuacji na placu zabaw. Swoim zachowaniem pies może bowiem dać nam pierwszy sygnał, że może stanowić zagrożenie dla naszego dziecka, a to z kolei daje nam szansę na to, byśmy zaczęli odpowiednio wcześnie pracować nad tym aspektem.

Jeśli jednak nie zdążyliśmy przygotować naszego psa na pojawienie się w domu dziecka, albo pomimo to coś dzieje się nie tak i boimy się, że może on wyrządzić krzywdę maluchowi, warto zastanowić się nad wywiezieniem czworonoga na kilka dni do naszych bliskich. Nie chodzi o to, by usunąć psa z naszego domu i mieć z nim na chwilę spokój, a o to, by dać mu szansę na spokojne oswojenie się z nową sytuacją i nowym członkiem rodziny. W tym czasie należy przynosić pieskowi rzeczy, które pachną noworodkiem – pieluszkę albo ubranko.

Jak się zachować, gdy pies zaatakuje dziecko?

Zacznijmy od tego, że wszelkie zachowania dziecka – jego machanie rączkami czy kwilenie – mogą pobudzić zwierzęcy instynkt i łowczość psa.  

Większość ataków psa jest bardzo gwałtowna i krótka, czyli jest ugryzienie i odskoczenie. Zdarza się jednak tak, że pies gryzie dłużej, w takiej sytuacji należy niezwłocznie narobić dużo hałasu np. zrzucić wszystko to, co znajduje się na pobliskim stole lub przewrócić jakiś mebel (regał, krzesła), po to by przestał gryźć i przekierował swoją uwagę na nas. Co ważne nie rzucamy się na psa, nie staramy się przydusić go własnym ciałem, bo może przekierować atak na nas. Można natomiast spróbować rzucić na niego koc czy zasłonę i zawinąć tym jego głowę oraz łapy. Jeśli uda nam się to zrobić i wytrzymać tak około minuty jest duża szansa na to, że z naszego czworonoga opadną emocje. Wówczas należy go odizolować i wezwać pomoc.

Pamiętajcie o tym, że najbardziej dotkliwe i najtragiczniejsze w skutkach pogryzienia dzieci dotyczą maluszków do roku, bo charakter agresji psa jest inny niż względem starszych dzieci. Jak mówi psi behawiorysta, bardzo często jest to agresja łowcza, ponieważ pies nie traktuje noworodka jak człowieka. Brzmi to przerażająco, ale wracamy tu do początku, do meritum sprawy – pies to zwierzę, drapieżnik. I o tym trzeba pamiętać, niezależnie od tego, jak bardzo kochamy nasze pupile. 

 

 

Obraz Stephen Chantzis z Pixabay

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W przedszkolu 17 stycznia 2024

Ferie zimowe i karnawał nie takie straszne! Jak fajnie spędzić czas z dziećmi, podpowiada Ciocia Tunia

Polska oficjalnie zaczęła okres ferii zimowych! (Nie)Szczęśliwcami, na których przypadło pierwsze w kolejności wolne, są województwa dolnośląskie, mazowieckie, opolskie i zachodniopomorskie. Z każdym tygodniem jednak „feriowiczów” będzie przybywać, ale jak mówią statystyki, ostatnie lata wypadają dosyć blado w porównaniu do całej minionej dekady, jeśli chodzi o możliwość wyjazdu wśród Polaków – czy to za granicę czy w obrębie kraju. Przeważają oczywiście względy finansowe. Gdzie zatem i jak będziemy spędzać ferie? A także co najbardziej martwi rodziców w kontekście dwóch tygodni bez szkoły? Jak się okazuje, jest to przede wszystkim praca zdalna w towarzystwie znudzonych dzieci! Czy słusznie?

Jestem mamą i wiem doskonale, że ogarnięcie dzieci i pracy w tym samym czasie, to nie lada wyzwanie. To ciężka praca nawet wówczas, gdy dzieciaki są w przedszkolu i szkole, a co dopiero, gdy zaczynają się święta, wakacje, czy ferie – mówi Ciocia Tunia, artystka piosenki dziecięcej i mama dwójki brzdąców. – Co robię, żeby fajnie spędzić czas z dziećmi, a jednocześnie odhaczyć wszystkie obowiązki na liście? Sposobów jest kilka. Trzeba będzie jednak odrobiny cierpliwości i samozaparcia, aby wprowadzić je w życie.

„Przewietrzyć i zmęczyć, a samo padnie”

Jakkolwiek może brzmi to w naszych czasach niezbyt postępowo, to stare rady jeszcze starszych ciotek, czasami się po prostu sprawdzają. Zatem jeśli utknęliśmy na ferie zimowe w domu, a musimy pracować i potrzebujemy względnej ciszy, to poranne „przewietrzenie dzieciaków” wcale nie jest takim złym pomysłem. Oczywiście pogoda nie zawsze będzie nam sprzyjać. Im więcej jednak aktywności fizycznej na zewnątrz, tym większą ciszę będzie słychać w domu, gdy po powrocie dzieciarnia utnie sobie drzemeczki albo zasiądzie do oglądania „Krainy lodu”.

Nie jestem fanką zajmowania dzieci telefonem czy ciągłego puszczania bajek. Nie ma jednak nic złego w uroczystym seansie filmowym po powrocie z sanek. Dzieciaki na pewno docenią zbudowanie przed telewizorem bazy złożonej z koców, poduszek i stoliczka na ciepłe kakao i przekąski. Za oknem zimowa aura, a w domu ciepło i przytulność, którą będą wspominać jeszcze długie lata jako dorośli ludzie – mówi Ciocia Tunia i dodaje: – A my mamy dzięki temu jakieś dwie godzinki spokoju na ogarnięcie najważniejszych obowiązków.

Przestań nadzorować, zacznij obserwować

To, co wymaga większego samozaparcia, i to jeszcze kiedy dzieci są bardzo małe, to nie zawracanie im głowy, kiedy tego nie potrzebują. Większość dzieci przechodzi przez etap „uczepienia się” mamy, przez co biedna nie jest w stanie nawet odbyć wizyty w toalecie bez asysty dziecka. Z jednej strony nas to irytuje, a z drugiej kiedy dziecko w końcu zajmie się samo własną zabawą i ignoruje pytania ze strony dorosłych, zaczynamy się denerwować i próbujemy na siłę do zabawy dołączyć lub podejmujemy próby jej animowania. Po co? Przecież sami nie lubimy, kiedy ktoś przerywa nam wciągającą nas czynność. Dzieci też tego nie lubią, a samodzielna eksploracja jest dla nich bardzo ważna. Nauczmy się zatem, już od ich najwcześniejszych lat, być towarzyszami i obserwatorami, a nasze dzieci dorastając, będą dzięki temu dużo bardziej samodzielne w wyszukiwaniu sobie zajęć.

Zajęło mi kilka lat macierzyństwa, aby zrozumieć, że moje dzieci nie potrzebują ze mną stałego kontaktu wzrokowego i werbalnego. Nie musimy spędzać razem każdej minuty. Zwykle, kiedy jestem im potrzebna w zabawie, same się o to upominają – mówi Ciocia Tunia. – Dodatkowo regularnie wygospodarowuję czas na wspólne kreatywne zabawy. Ale uwaga! Tutaj również jestem jedynie jednym z uczestników tych zabaw. Nie narzucam, nie pouczam. Proponuję i pozwalam dzieciom, aby same znajdowały rozwiązania i eksplorowały swoje możliwości. Efekty bywają naprawdę zaskakujące! Mało kto zdaje sobie sprawę, jak daleko sięgają dziecięca kreatywność i wyobraźnia.

Ja pracuję, a one bawią się obok

To jest ta część, która będzie wymagała od ciebie zaangażowania, zwłaszcza na początku, nie tylko aktywnego, ale i w proces odpuszczania. Wprawdzie pozwoli ci niemalże bez przeszkód pracować, ale i od czasu do czasu będziesz musiał/a oderwać oczy od monitora. Istnieje szereg zabaw i zajęć, które możesz zaproponować swoim dzieciom, będących w stanie zająć je na długie godziny. Od ciebie wymagać będą natomiast jedynie zerknięcia kilkukrotnie, co dzieje się w drugim pokoju lub na podłodze obok.

Jedną z możliwości jest wykorzystanie gotowych klipów z muzyką dla dzieci, łączących taniec ze śpiewaniem i nauką prostego układu, z którym poradzi sobie każde dziecko. Mogą być to na przykład utwory Cioci Tuni, przy których bawią się doskonale nawet moje własne dzieci – mówi artystka. – Kolejnym pomysłem może być tworzenie ozdób i dekoracji karnawałowych. I tutaj już będziecie musieli „odpuścić”, bo dla świętego spokoju będzie trzeba pogodzić się z bałaganem i prawdopodobnie również z wątpliwą wartością estetyczną takich dekoracji. Nie nam jednak mają się one podobać. Nie wymagamy przecież od ucznia pierwszej klasy, aby pisał wypracowania na poziomie liceum, prawda?

Kolejnym sposobem na zajęcie czasu dzieciom, jest skonstruowanie „tymczasowych zabawek” – nie trzeba wcale wydawać na nie pieniędzy, zwłaszcza z myślą, że nigdy nie wiadomo, kiedy naszym dzieciom coś się znudzi, a zwykle następuje to raczej szybko – dodaje Ciocia Tunia. – Bardzo fajną opcją jest domowa wersja Cymbergaja, do której wykonania wystarczy kilka materiałów, które zwykle mamy w domu, czy też wykorzystanie chusty animacyjnej Klanzy, którą również można zrobić samodzielnie w domu z koca, prześcieradła czy obrusa. Dla dorosłych może brzmieć to niezbyt atrakcyjnie, ale dzieci potrafią bawić się tak godzinami.

A jeśli chodzi o zabawy spokojniejsze…

Zaproponujmy coś, co zajmie dzieci na dłużej i pozwoli później na wspólną zabawę rodzinną. Ciekawym pomysłem będzie zaprojektowanie strojów dla dzieci i dla rodziców. Następnie rysunki stworzone przez dzieci będzie można wykorzystać jako punkt wyjścia do kolejnych aktywności… – mówi Ciocia Tunia.

Kreatywnie i wesoło

Gdy już uda nam się oderwać od pracy i chcemy spędzić czas z dziećmi kreatywnie, proponujemy przede wszystkim wykorzystać to, co mamy w domu, aby stworzyć coś całkiem nowego i pomóc najmłodszym w rozwijaniu umiejętności manualnych oraz wyobraźni…

Jedną z moich ulubionych aktywności rodzinnych na granicy czasu ferii zimowych i karnawału, jest wspólne tworzenie kostiumów. A do ich wykonania wykorzystać można naprawdę wszystko – mówi Ciocia Tunia. – My zwykle szukamy w szafie starych i niepotrzebnych już materiałów, wyciągamy z szafek kuchennych folię aluminiową, torebki, papier, spinacze, gumki recepturki i wiele innych drobiazgów, i zaczynamy tworzyć stroje karnawałowe. Jest przy tym oczywiście mnóstwo zabawy i mnóstwo bałaganu. W całym procesie można również wykorzystać stworzone już wcześniej przez dzieci projekty. Próba odtworzenia w świecie rzeczywistym ich pomysłów jeden do jednego może być prawdziwym wyzwaniem i świetną zabawą na co najmniej kilkadziesiąt minut. Potem pozostaje nam już tylko wspólny taniec podczas domowej zabawy karnawałowej.

Dla odważnych polecamy również zachęcenie dzieci, aby zaprosiły kolegów i koleżanki do wspólnej zabawy: projektowania i wykonania strojów oraz „domówki karnawałowej” dla najmłodszych. 

Do przygotowań takiej zabawy – np. do wspólnego gotowania, szykowania kanapek i przekąsek – również warto dzieci zaangażować. Niech czują, że to ich własna zabawa i przedsięwzięcie! – dodaje na koniec Ciocia Tunia, artystka piosenki dziecięcej.

 

Marta Świątek-Stanienda czyli Ciocia Tunia – uwielbia dzieci i to dla nich tworzy i działa. Z wykształcenia muzyczka, wokalistka i aktorka scen muzycznych, prywatnie przede wszystkim szczęśliwa mama dwójki brzdąców. Od najmłodszych lat związana z trzema pasjami swojego życia: muzyką, śpiewem i tańcem, które udało jej się połączyć, występując w spektaklach na scenach teatrów muzycznych w całej Polsce.

Jedną z najważniejszych jej inicjatyw jest projekt muzyczny „Ciocia Tunia” z repertuarem skierowanym do najmłodszej publiczności. Jest również wykwalifikowaną animatorką czasu wolnego oraz instruktorką zumby. Szerokie zainteresowania oraz szereg różnorodnych umiejętności pozwoliły jej na stworzenie wyjątkowego autorskiego stylu i programu, dzięki którym potrafi zaktywizować do nauki i zabawy absolutnie każdego małego nicponia.

Ciocia Tunia jak spędzić fajnie ferie zimowe

 

Źródło wpisu: informacja prasowa

Obraz Petra z Pixabay

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Emocje 16 stycznia 2024

Prawo Marcina, czyli o prawach ucznia w szkole – zapowiedź książki Marcina Kruszewskiego. Premiera 24 stycznia

Dzieci i ryby głosu nie mają? Nie w naszych czasach! Poznaj  swoje prawa i nigdy więcej nie daj się zmanipulować w  szkole. „Prawo Marcina” to książka dla uczniów, rodziców i nauczycieli opisująca prawa ucznia i inne prawne zawiłości rządzące szkolnym życiem, jej autorem jest Marcin Kruszewski (znany w sieci jako @PrawoMarcina).

Podczas lekcji skonfiskowano twój telefon? Nauczycielka od fizyki każe ci wyciągnąć kolczyk z nosa pod  groźbą uwagi? A może z powodu gadania na lekcji ukarano cię jedynką z matmy? Być może nie wiesz,  ale nic z tego nie jest legalne! Marcin Kruszewski, prawnik i twórca profilu Prawo Marcina, nie pozwoli,  by brak wiedzy wpakował cię w kłopoty. A wszystko to w przystępnej i zrozumiałej formie, dalekiej od  podręcznikowego stylu, który znasz ze szkolnej ławki.  

Nieważne, czy jesteś uczniem, nauczycielem czy rodzicem — ta książka na pewno przyda się przy  najbliższej klasowej dyskusji!  

Książka opatrzona posłowiem Adama Bodnara.  

Patroni książki: Przemek Staroń, Instytut Praw Dziecka im. Janusza Korczaka oraz Ja, Nauczyciel. 

KSIĄŻKĘ POLECAJĄ:  

Ta książka ma szansę zakopać pokoleniową przepaść. Drodzy Dorośli – czytajcie,  słuchajcie i oglądajcie Marcina Kruszewskiego!  

 Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich (2015-2021) i Minister Sprawiedliwości.  

To jest książka, która powinna trafić do każdej szkolnej biblioteki. Dziękuję  Marcinowi Kruszewskiemu za „Prawo Marcina”!  

Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka (2008-2018) i kanclerz Międzynarodowej Kapituły  Orderu Uśmiechu  

O AUTORZE  

Marcin Kruszewski – prawnik, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, twórca największego profilu  prawniczego w Polsce, na którym codziennie opowiada o prawach ucznia. TikToker roku 2023 wg.  See Blogers. W ostatnich dwóch latach jego konto było najszybciej rozwijającym się profilem na  platformie. W młodości był tym uczniem, który wykłócał się z nauczycielem, czy można mu zabrać  telefon; dziś wspiera młodzież w walce o ich prawa w domu i w szkole.  

FRAGMENT KSIĄŻKI:  

Zacznijmy może od sprawy podstawowej, gdy chodzi o kwestię wyglądu w szkole. Otóż nauczyciel nie  może zabronić ci farbowania włosów, robienia makijażu, malowania paznokci, bo nie ma do tego  żadnej podstawy w polskich przepisach. Z poprzedniego rozdziału wiecie już, że o zasadach, których  muszą przestrzegać uczniowie, decyduje szkolny statut. A statut nie może być niezgodny z przepisami  prawa powszechnie obowiązującego, które znajdują się wyżej w hierarchii.  

Zgodnie z prawem szkoła określa w statucie zasady ubierania się uczniów na jej terenie. Zasady  statutu powinny jednak dotyczyć wyłącznie wyjątków i ingerować w wygląd uczniów dopiero wtedy,  kiedy faktycznie ograniczenie będzie potrzebne i racjonalne. 

Wydawnictwo Agora
Gatunek: non-fiction
Premiera: 24 stycznia 2024

Promocja: Gaja Grochocka, gaja.grochocka@agora.pl // https://www.facebook.com/WYDAWNICTWOAGORA //  https://www.instagram.com/wydawnictwo_agora/

 

Źródło wpisu: informacja prasowa  

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close