Ciąża 21 października 2015

Gorzkie żale ciężarnej, czyli atak chandry i burzy hormonów!

Jesień – potrafi być piękna i wyjątkowa, rozgrzewać swym ciepłem, napędzać do działania promykami słońca, zachwycać kolorami i licznymi darami natury. Uwielbiam ją w takiej postaci i zwykle, wraz z końcem lata niecierpliwie jej wyczekuję.
Ale jesień potrafi też być zupełnie odwrotna – zimna, deszczowa, szara, przygnębiająca, jednym słowem paskudna. Z niezwykłą perfidią wykrada z nas radość i chęci do życia, a w zamian na siłę wciska chandrę.

Mnie ostatnio dopadło to jej drugie oblicze, nawet nie wiem kiedy dałam jej się pokonać?! Musiała mnie franca wziąć znienacka – może w nocy wlazła mi do łóżka?? Bo normalnie nie dałabym jej tak łatwo za wygraną!

Chociaż z drugiej strony, może ma znajomości i dowiedziała się, że noszę w sobie drugie życie, przez które jestem nieco osłabiona, po kolejnym miesiącu walki z burzą hormonów i huśtawką nastrojów?! Tak, to musi być to! Dowiedziała się i uznała, że jestem dla niej idealnym celem, którego nie zmarnowała. Wymierzyła we mnie swoją broń i zaatakowała.

To właśnie przez nią czuję się ostatnio tak kiepsko. Jestem słaba, senna, nic mi się nie chce, wszystko wkoło mnie irytuje, dobija moje odbicie w lustrze – mam wrażenie, że już dawno nie byłam tak brzydka! Sińce pod oczami, włosy żyjące własnym życiem, biust który za sprawą ciąży zmienił swój rozmiar i przypomina aktualnie małe baloniki – co prawda moją brzydszą połowę strasznie to raduje, ale mnie nie! Ja go nie lubię! Czuję się przez niego wielka i zupełnie nieatrakcyjna, a przynajmniej nieproporcjonalna! Tęsknie za moim sportowym biustem, sprzed ciąży!

Poza tym, mam wzmożony apetyt i wiecznie jestem głodna. Ciągle dokuczają mi jakieś bóle – a to brzucha, a to krzyża, a to kuje w pachwinach, albo dziecko tak kopie, że daje mi uczucie dużego dyskomfortu i na dodatek męczy mnie potworna zgaga, której nie potrafię niczym zwalczyć!

Dobija mnie również fakt, że nie mogę w tej chwili normalnie pracować (mój fach wiążę się z dźwiganiem ciężarów, a ciąża do niedawna była zagrożona), że mam ograniczony kontakt z ludźmi, i że wydatków w tej chwili mamy tak wiele, a pieniędzy tak mało.

Wnerwia mnie także to, iż nie mogę w pełni uprawiać wszystkich sportów – zima za pasem, sezon narciarski tuż tuż, a ja mogę o nim tylko w tym roku pomarzyć…
Biegać też zbytnio nie mogę, pozostają mi więc spacery lub spokojna jazda na rowerze, którą zresztą do niedawna z radością uskuteczniałam, ale odkąd pogoda się popsuła i co rusz pada deszcz, nie można nawet nosa za drzwi wystawić! W tej chwili mogę sobie jedynie pozwolić na wybrane – przeznaczone dla kobiet w ciąży, ćwiczenia, z mniej lub bardziej znanymi sportsmenkami, w domowym zaciszu. Ale to nie to samo! Mi brakuje ruchu i aktywności fizycznej na świeżym powietrzu! A nie pod dachem!

Aaa! Byłabym zapomniała! Wiecie co jeszcze jest mega irytujące?? To ciągłe parcie na pęcherz! No przysięgam Wam, że wiecznie biegam do wc! Zanim wyjdę z domu, szczególnie przed jakimś spacerem czy podróżą, zdążę się trzy razy wysikać! A potem i tak przyciśnie mnie w trakcie, nim zdążę wrócić do domu lub dojechać do celu. No istny obłęd w ciapki!

Dobra ludzie, bo obowiązki czekają, a ja tu sobie siedzę i zrzędzę. A później będą mnie męczyć wyrzuty sumienia, że nic nie zrobione, że dzień zmarnowany…
Ponarzekałam, upuściłam trochę pary z ust, to mogę teraz wracać do swojej szarej rzeczywistości i próbować ją trochę pokolorować.
Tylko najpierw skoczę do wc opróżnić nieco pęcherz…. ;-)  

 

Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magdalena Misiejuk
5 lat temu

Gorąca czekolada? Najlepiej kąpiel w gorącej czekoladzie…ciężarne są ekonomiczne bo mają dużą wyporność w wannie :P

W roli mamy - wrolimamy.pl

Ijaaaaa teraz mi narobiłaś smaka!! :D A na samą myśl o czekoladowej kąpieli zrobiło mi się niezwykle przyjemnie! :)

Magdalena Misiejuk
5 lat temu

ja właśnie poleciałam do sklepu i kupiłam pseudo gorącą czekoladę….dodatkowo dokupiłam tabliczkę czekolady i pół rozpuściłam w tej pseudo gorącej czekoladzie….w misce obok kubka stoi mascarpone z mrożonymi malinami, a ja mam 20 minut dla siebie…(no chyba, że dzieć się obudzi)…więc korzystajcie mamy, póki dzieci jeszcze nie ma!

W roli mamy - wrolimamy.pl

Nie no teraz mnie dobiłaś! Czekolady nie mam, a do sklepu daleko…. chyba będę musiała pocieszyć się…. jabłkami! :P hahaha

Alina Welanc-Jurkowska

true story ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Też tak masz/miałaś? :)

Alina Welanc-Jurkowska

taaak z tydzien temu skonczylam taki 2 tgygodniowy gorszy czas…20 tydzien ciazy, w domu 10 miesieczna zabkujaca Pysia i JESIEN przyszla…O-MOJ-BOZE jak mi zle bylo

W roli mamy - wrolimamy.pl

Alina ja jestem o tyle w lepszej sytuacji, że w domu mam już dorodnego 4-latka ;-)

Alina Welanc-Jurkowska

ze niby 4 latek mniej wymagajacy? jest nadzieja?haha najwazniejsze ze wiemy- w 2 ciazy czuje sie madrzejsza- ze ciaza czasem rzadzi sie swoimi prawami:wahania hormonow=wahania nastroju,zmeczenie nieraz wieksze niz by zwyczajnie bylo i to pomaga przetrwac takie gorsze depresyjne dni…

Natalia Jaskułowska

Wizyta u fryzjera, a pozniej na zakupy ;) to moj sposob ;D

W roli mamy - wrolimamy.pl

O fryzjerze rozmyślam od kilku dni – mam dylemat czy ścinać włosy bo po ostatnim drastycznym cięciu (a`la Rihanna czy Kożuchowska – jak zwał tak zwał :P ), zapuszczam… już jakieś 1.5 roku ;) Aktualnie mam do ramion, a korci mnie (znowu) ciachnąć na boba….. :)
No a na małe zakupy udało mi się DZISIAJ wyskoczyć, także humor nieco poprawiony :D

Natalia Jaskułowska

Ja wlasnie dzis scielam troszeczke ;) tez mam do ramion

Karolina Bylina
5 lat temu

Na szczescie ja nie mialam ;)

Agnieszka Charytoniuk

Dzielnie się trzymałam do tej pory, ale od 3 dni niestety organizm postanowił mi przypomnieć, że końcówka ciąży to nie jest bajka :(. Może jakoś to przeżyję, w końcu to tylko parę dni jeszcze.

Fizinka
Fizinka
5 lat temu

A na kiedy masz termin?? :)
Trzymam mocno kciuki za szczęśliwe rozwiązanie! :)
P.s. Mnie do tego wszystkiego dopadło przeziębienie… ;/

Agnieszka Charytoniuk

Teoretycznie za 2 dni :)

Dom 20 października 2015

Domowy recykling, czyli jak podarować drugie życie rzeczom

Żyjemy w czasach kiedy łatwiej nam niż kiedyś kupić nową rzecz, a starą wyrzucić na śmietnik. Przecież po co naprawiać, tracić cenny czas, wszystko można wymienić na nowszy model. Przywykliśmy już do tego jak łatwo można zastąpić starą rzecz nową, ale czy na pewno lepszą? Pobudźmy w sobie nieco kreatywności i odkryjmy złotą rączkę by za pomocą domowego recyklingu dać życie starym przedmiotom. Poniżej kilka pomysłów na sam początek.

Wymarzona kuchnia z szafki nocnej

Stara szafka nocna może zmienić się najwspanialszą zabawkę dla dziecka. Po co wyrzucać ją na śmietnik, skoro można dać jej drugie życie. A jakie? Szafka sprawdzi się idealnie w roli małej kuchni dla dziecka. Wystarczy dokupić sklejkę, parę dodatków takich jak, metalowa miska, haczyki, pokrętła, itp. Do tego papier ścierny i farbę akrylową w pożądanym kolorze – ja proponuje coś w klimacie kości słoniowej, czy złamanej bieli. To jest prawdziwy domowy recykling. Wykonanie i wykończenie należy już do waszej wyobraźni, a poniżej parę zdjęć jak może wyglądać taka domowo zrobiona kuchnia. W sam raz na prezent dla małej księżniczki.

DSC041401[1]

Źródło zdjęcia: http://www.conchitahome.pl/2013/05/drewniana-kuchenka-dla-dzieci.html

 

Oryginalny odświeżacz powietrza

Lubimy, gdy w naszych domach ładnie pachnie, a to świeżo pieczonym chlebem w kuchni, a to lawendą w szafie, a to cynamonem z pomarańczą w sypialni,  a w salonie za to czuć subtelny zapach magnolii. Na sztuczne odświeżacze powietrza czasem nieświadomie wydajemy mnóstwo pieniędzy a i tak nie jesteśmy zadowoleni z ich działania i efektu jaki dają. Sprawdźcie zatem, czy macie sól do kąpieli np. o zapachu lawendy, pomarańczy, oraz małe szklane świeczniki/ szklaneczki na podgrzewacze. Sól wsypujecie do pojemniczka i dolewacie troszkę wody. Woda parując uwolni aromat uwięziony w soli, co sprawi, że odświeży ona powietrze. W zamkniętym niewielkim pomieszczeniu jak toaleta, wystarczą dwa takie cuda. Natomiast w salonie możemy wysypać sól na większy spodek, a w środku wstawić świeczkę typu podgrzewać. Aromat z soli będzie się powoli uwalniał, a my zyskamy dodatkowy efekt, bo kto nie lubi wieczorem zapalić świecy…

4234558687_295f257df7_z

 

Cotton balls – kule świetlne, czyli reaktywacja łańcucha choinkowego

Piękna ozdoba pokoju, parapetu, nie mówiąc już o balkonie. Oczywiście można je kupić taniej lub drożej, tylko po co, skoro można je zrobić samemu. Wystarczą tylko kolorowe nitki, krochmal i balony. Jak zrobić takie kule pisałam już tutaj. Gdy już będą gotowe, z czeluści szafy wyciągnijcie łańcuch choinkowy i voila, ozdoba gotowa, a satysfakcja jeszcze większa.

IMG_6806_DxO

 

Stolik z łóżeczka dziecięcego

Jest taki czas kiedy decydujecie się na zakup nowego łóżka dla dziecka, gdyż wyrosło już ze szczebelkowego. Zatem co zrobić ze starym łóżkiem? Można przekazać innym, wyrzucić na śmietnik lub stworzyć piękny stolik. Wystarczy odmalować, zamiast materaca zamontować płytę pomalowaną farbą kredową oraz zamontować haczyki. Na nich można zawiesić różne pojemniki na kredę, nożyczki, kredki. Ja dodałabym z jednej strony jeszcze płytę na ścianie łóżeczka, tym razem pomalowana farbą magnetyczną.

f60461eda7b3895702cc80e0a4ecf5f1

Źródło zdjęcia: http://kobieceinspiracje.pl/12120,co-zrobic-gdy-dziecko-wyrosnie-z-lozeczka.html

 

Organizery na biurko z puszki po kawie, groszku, kukurydzy

Nikt nie lubi bałaganu wysypujących się kredek dziecka, czy długopisów na biurku. W sklepach fajne, ciekawe pojemniki potrafią kosztować więcej niż dobra kawa z ciastkiem w Warszawie, zatem i tu mam dla was pomysł. Na początek odgapimy trochę od Fizinki i jej pomysłu na skarbonkę dla dziecka. Technika ozdabiania jest ta sama, tylko przed malowaniem powinniśmy przyciąć naszą puszkę do pożądanej wielkości. Stępić można ją papierem ściernym, a na koniec pomalować. Teraz pozostaje ustawić na biurko, wypełnić i nacieszyć się widokiem.

puszki-po-groszku-i-kukurydzy-w-nowych-szatach-i-w

Źródło zdjęcia: http://zycierzeczy.pl/puszki-po-groszku-i-kukurydzy-w-nowych-szatach-i-w.html

To tylko parę pomysłów na podarowanie drugiego życia rzeczom. Zanim wyrzucicie jakiś mebel, czy też pojemnik po szamponie zastanówcie się, czy możecie go wykorzystać zmieniając dotychczasową funkcję. A może już coś wykorzystaliście? Koniecznie podzielcie się z nami swoimi pomysłami i opiszcie je komentarzu!

 

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka
Agnieszka
5 lat temu

Genialne! Właśnie przed chwilą kazałam mężowi by wyrzucił dwie stare szafki nocne. Będzie zaraz po nie wracał. Idealny pomysł na prezent pod choinkę – córki ucieszą się z takiej kuchni :)

Paulina Wyszyńska
5 lat temu

cudowne inspiracje <3 ;) sama jestem za przekształcaniem rzeczy, fajnie widzieć jak coś ze "śmiecia" przeistacza się w coś przydatnego

Maria Ciahotna
5 lat temu

Moja młodsza siostra zrobiła dla swojego synka wspaniałą grzechotkę z łupinek pistacji :)

Gabistworkowo
5 lat temu

My staramy się dawać „nowe życie” różnym śmieciakom i robimy z nich zabawki albo prace plastyczne – taka nauka ekologii przy okazji ;) Ale takich fajnych rzeczy jak we wpisie jeszcze nie robiłyśmy :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Gabistworkowo

No to do dzieła:)

Martyna Kal
Martyna Kal
3 lat temu

Świetne pomysły! Też bardzo lubię dawać drugie życie przeróżnym przedmiotom i tak ostatnio ze starych, zniszczonych trampek zrobiłam nowe, oryginalne i kolorowe buty :) Inspirowałam się przepisem: przepisnaszycie.pl/jak-ozywic-trampki/. Pomalowałam je farbami akrylowymi i wyglądają jak nowe!

Zabawa 19 października 2015

Gdy mama wychodzi z domu – czy i jak pożegnać się z dzieckiem?

Prędzej czy później pojawia się moment w życiu każdej mamy, że wychodzi z domu sama bez dziecka. Rodzi się wtedy dylemat – czy wymknąć się po cichu, by nie denerwować niepotrzebnie malucha, a może wychodząc powiedzieć mu o tym i się pożegnać?

Ale zacznijmy od początku – czyli od tego, że mama wyjść z domu musi / chce. Dla większości z nas najgorszy jest ten pierwszy raz. No bo przecież kto inny zajmie się tak dobrze naszym dzieckiem, jak my same? Może naciągnęłabym fakty, gdybym napisała, że każdy! … ale spokojnie, bo prawdą jest, że większość osób (typu tatuś, babcia, opiekunka) poradzi sobie świetnie. I w to, przede wszystkim, młoda mama musi uwierzyć! Nawet jeśli ukochany synek / córeczka popłacze, to zostanie utulony/a w kochających ramionach i żadna krzywda dziecku się nie stanie.

Wróćmy teraz do kwestii – pożegnania się. Myślę, że gdyby zapytać różne osoby – inne mamy, babcie, nianie – to pojawią się właśnie dwa skrajne podejścia. Ja zdecydowanie jestem za tym, by zawsze się pożegnać, obojętnie, w jakim wieku jest dziecko.

Dlaczego?

Dziecko to człowiek – myślący, czujący, wrażliwy. I tak właśnie powinien być traktowany. Jakbym sama się czuła, gdyby ktoś mi bliski – np. mąż, nagle nie mówiąc ani słowa wyszedł z domu? Nie słyszałam, kiedy to zrobił i nie wiem gdzie poszedł. Mało tego nie mam pojęcia, o której wróci i czy w ogóle to nastąpi, bo może mnie po prostu zostawił. Na zawsze!

Znikanie jest nieprzewidywalne i sprawia, że traci się poczucie bezpieczeństwa. Dziecko czuje się zdezorientowane, może stać się nieufne i będzie odczuwało większy strach przed rozstaniem. Uciekanie bez pożegnania, może doprowadzić do tego, że gdy będziecie razem, maluch nie odstąpi Cię na krok, by zapobiec kolejnej Twojej niezapowiedzianej ewakuacji. Nie podkopuj więc jego poczucia bezpieczeństwa i wychodząc zawsze się pożegnaj.

Owszem, bądź przygotowana na to, że mu się to nie spodoba, że będzie nawet bardzo płakał. Ale nawet jeśli maluch będzie wylewał łzy, krzyczał i nie pozwalał Ci wyjść – powiedz mu spokojnie, że wychodzisz i się pożegnaj. Zapewnij, że wrócisz i powiedz kiedy – „wrócę wtedy, gdy będziesz jadł podwieczorek”. Daj całusa, powiedz „papa” i wyjdź. Nie przedłużaj sceny rozstania niezliczoną ilością buziaków, uścisków i kilkukrotnym powrotom od drzwi.

Nie ma wątpliwości, że rozstanie to trudne zadanie dla dziecka i dla mamy. Niejedna z nas zna to uczucie, gdy same nie potrafimy powstrzymać łez, które płyną po zamknięciu drzwi (byle nie wcześniej ;)) Ale jestem przekonana o tym, że dasz radę wypracowując Wasz własny rytuał pożegnania. Wtedy maluch nauczy się rozpoznawać tę sytuację, będzie wiedział co potem nastąpi i że za jakiś czas wrócisz. Dzięki temu będzie czuł się bezpieczny.

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Karolina Bylina
5 lat temu

W zależnosci od wieku stosowałam skutecznie obydwie metody. I nigdy dziecko nie stało się niepewne. Moja mała w pewnym okresie nie chciała mnie wypuścić, bardzo płakała jak tylko pojawiał się temat wyjścia, dlatego musiałam się wymykać. Dziecko zawsze zostawało z kimś kogo bardzo kocha, dzięki temu nigdy nie poczuło się opuszczone, bo często zostawała z tymi osobami nawet jak ja byłam gdzieś tam obok. Teraz jak jest już starsza zawsze się z nią zegnam i mówię że wychodzę, bo potrafi to zrozumieć.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close