Emocje 23 marca 2020

#zostanwdomu – czy przymusowe siedzenie w domu ma jakieś plusy

#zostanwdomu – ogólnopolska akcja spowodowana koronawirusem nadal trwa, właśnie mija jej drugi tydzień. Przypuszczam, że ten kto miał jakiekolwiek zaległe prace (porządkowe) w swoim domu i wokół niego, skorzystał. Może nawet nacieszył się nieplanowanym wolnym od pracy i czasem spędzonym z rodziną. No ale co dalej? Ile można sprzątać i siedzieć w zamknięciu?

Perspektywa wydłużenia kwarantanny, a co za tym idzie dalszego uziemienia, odizolowania od społeczeństwa i życia w świecie, który stanął na głowie, z pewnością dla nikogo nie jest optymistyczna.

Ale nie możemy dać się zwariować. Jakoś musimy przetrwać ten trudny okres, a żeby to zrobić, dobrze byłoby wyszukać plusy zaistniałej sytuacji. Niech będzie ich tylko kilka, niech będą śmieszne, a nawet głupie, ale może dzięki nim ciut spokojniej i weselej upłynie nam czas, tym samym odwlekając moment, w którym zaczniemy sobie skakać do gardeł… ;-)

No więc czy kwarantanna spowodowana koronawirusem ma jakieś plusy? Z czego możemy się względnie cieszyć? No na przykład z tego, że:

ZAOSZCZĘDZIMY PALIWO – nie musimy jeździć do pracy, wozić dzieci do szkół i przedszkoli, a także na różnego rodzaju zajęcia dodatkowe. Mniej jeździmy też na zakupy, ponieważ wiele sklepów jest aktualnie zamkniętych do odwołania, a do tych, które zostały otwarte (głównie spożywcze) wybieramy się zdecydowanie rzadziej, gdy naprawdę musimy.

ZAOSZCZĘDZIMY PIENIĄDZE – w związku z tym, że mniej podróżujemy autem, nie zużywamy dużo paliwa, a przez to nie musimy go tankować. 

Nie spędzamy też tyle czasu na shoppingu, co do tej pory, a więc mniej kupujemy. Co prawda zakupy można robić oczywiście przez Internet, ale po pierwsze: kto chce ograniczyć wydatki, ten nie będzie składał zamówień online. Po drugie skoro nie możemy nigdzie wychodzić (do pracy, szkoły, przedszkola, restauracji, kina, teatru, do znajomych, itp. itd.), teoretycznie nie potrzebujemy żadnych nowych ciuchów. Spokojnie możemy śmigać całymi dniami w starych dresach, czy dżinsach ;-)

Jeśli chodzi o ograniczenie wydatków, to jeszcze uda nam się zaoszczędzić, dzięki temu, że nie odbywają się żadne zajęcia pozaszkolne (wszelkie treningi sportowe, czy inne lekcje muzyczno-artystyczne) są odwołane, a skoro się nie odbywają, to oznacza, że nie będziemy musieli za nie zapłacić ;-)

Odwołane lub przesunięte w czasie są także wszelkie usługi z branży beauty, czyli w salonach kosmetycznych i fryzjerskich, co przekłada się oczywiście na zachowanie pewnej gotówki w kieszeni ;-)

NIE MUSIMY SIĘ MALOWAĆ – z makijażu możemy zrezygnować całkowicie lub ograniczyć go do minimum – bo i tak nikt poza naszymi współdomownikami nas nie widzi.

NIE MUSIMY SIĘ GOLIĆ I DEPILOWAĆ – wreszcie możemy przestać zadręczać się myślami, że znów odrosło nam zbędne owłosienie i najwyższy czas je usunąć – skoro nikt nas nie widzi, nie ma pośpiechu ;-) Panowie tak samo – kto by się przejmował niezgolonym do zera zarostem? ;-)

Ewentualnie możemy podejść do tematu odwrotnie, to znaczy, jeśli do tej pory w nawale pracy i obowiązków nie mieliśmy czasu, by odpowiednio zadbać o siebie, zróbmy to teraz i ZORGANIZUJMY DOMOWE SPA. Wypielęgnujmy się od stóp po głowę, od depilacji zaczynając, na wszelkich maseczkach kończąc ;-)

DAMY ODPOCZĄĆ WŁOSOM I PAZNOKCIOM – skoro siedzimy w domu nie musimy przesadnie przejmować się fryzurą – suszyć włosy w pośpiechu, prostować je lub kręcić, traktować różnymi specyfikami dla utrwalenia stylizacji. Możemy też zmyć kolorowe lakiery z paznokci i w okresie kwarantanny dać im po prostu odpocząć – z pewnością będą nam za to wdzięczne.

NIE MUSIMY SIĘ STROIĆ – ten kto codziennie przed pracą zastanawiał się – co dziś na siebie włożyć? I/lub niejednokrotnie psioczył pod nosem „nie mam co na siebie włożyć!”, może odetchnąć z ulgą, w czasie akcji #zostanwdomu możemy chodzić w czym chcemy i zupełnie nie przejmować się tym, czy to odpowiedni strój na dzisiejszy dzień?

MOŻEMY DO WOLI ZBIJAĆ BĄKI – jeśli  nie musicie teraz chodzić do pracy i nie macie zbyt wiele zadań do wykonania zdalnie, możecie wreszcie bezkarnie, oficjalnie i bez wstydu się obijać! Możecie leżeć i pachnieć. Gapić się w sufit, ekran komputera, czytać książki, szydełkować… – co kto lubi.

No chyba, że macie w domu kilkoro dzieci, no to już inna bajka, ale mieliśmy szukać plusów, a nie minusów zaistniałej sytuacji… ;-)

MAMY WOLNE OD ROBIENIA FORMY NA LATO – siłownie, kluby fitness i baseny pozamykane. Każą nam siedzieć w domu. Zrozumiałe zatem jest, że robienie formy trzeba przesunąć w czasie. Tzn. można oczywiście naparzać brzuszki, przysiady i inne planki w domowym zaciszu, ale można też na legalu odłożyć to na potem – jak otworzą nam te wszystkie kluby sportowe ;-)

MOŻEMY SIĘ POOBŻERAĆ BEZ POCZUCIA WINY – narobiliśmy zapasów jak na wojnę, bojąc się, że nam sklepy pozamykają, to teraz musimy to wszystko ładnie zjeść, żeby się nic nie zmarnowało.

Na większe zużycie papieru toaletowego jesteśmy przygotowani, więc luz, możemy jeść i wydalać bez obaw, że do podcierania przyjdzie nam używać liści, jak na obozie survivalowym ;-)

EDIT: W nawiązaniu do zakupów i jedzenia przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł!
Może nauczymy się mądrze planować i robić zakupy, dzięki czemu nie będziemy popadać w szał tuż przed niedzielą niehandlową lub innymi świętami? ;-)

Jak widzicie trochę plusów przymusowego siedzenia w domu się nazbierało. Jestem pewna, że każdy z Was mógłby dodać jeszcze coś od siebie (co mi nie przyszło do głowy), dzięki czemu akcja #zostanwdomu nie musi być taka straszna ;-)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close