Emocje 11 października 2019

Praca w domu: wyobrażenia kontra rzeczywistość

Kocham pracę zdalną. Pisałam o tym nie raz i nie dwa. Ale ostatnio dała mi w kość. Ten tekst jest ku przestrodze dla tych, którzy rozważają taką formę zatrudnienia. Nie zawsze jest różowo. Właściwie to rzadko jest różowo.

 

Wyobrażenia: Masz posprzątany dom.

Rzeczywistość: Jedyne, w czym masz porządek, to zlecenia, które czekają na realizację. W szczycie sezonu, kiedy tych zleceń jest naprawdę dużo, dom zaledwie ogarniasz z pierwszej warstwy lepiącego się brudu. Kurzu starasz się nie widzieć, po prostu wprowadzasz w życie zasadę, że do centymetra nie widać, a potem i tak sam odpadnie. Krzyczysz na męża i dzieci, żeby się łaskawie wzięli do roboty. Czasem nawet się biorą, bo ile można znosić Twoje jazgotanie? Sama masz go dosyć, ale jeśli to jedyny sposób na zmobilizowanie rodziny do ruszenia czterech liter, to nie masz wyboru.

 

Wyobrażenia: Śpisz, jak długo chcesz.

Rzeczywistość: Nie śpisz, jak długo chcesz. Niezależnie od tego, o której poszłaś spać i tak musisz otworzyć oczy razem z budzikiem, który teoretycznie budzi męża do pracy a dzieci do szkoły. Nawet jeśli przyłożyłaś głowę do poduszki ledwo trzy godziny wcześniej, to i tak musisz się zwlec z łóżka. Wszak poranne rytuały są święte i dzieci Ci nie odpuszczą. Zresztą dobrze wiesz, że Twoje spanie działa na innych demotywująco. Teoretycznie możesz się położyć, jak tylko pozamykasz za nimi drzwi, ale sama dobrze wiesz, że to już nie będzie prawdziwy sen.

 

Wyobrażenia: Możesz pracować, kiedy chcesz, przerwę też możesz sobie zrobić w każdej chwili.

Rzeczywistość: Możesz pracować pod warunkiem, że nikt Ci nie zawraca głowy, czyli najczęściej w godzinach rannych. Jeśli zleceń masz dużo, to o przerwach możesz zapomnieć. Niestety, nie wszyscy to rozumieją i beztrosko wpadają do Ciebie na południową kawkę, bo przecież jesteś w domu. Po kilku takich razach i zawalonych terminach zaczynasz tracić znajomych.

 

Wyobrażenia: Czytasz jedną książkę dziennie, no może jedną na dwa dni.

Rzeczywistość: Czytasz, jak nie masz pracy. A i to pod warunkiem, że najpierw nadrobisz inne domowe zaległości, bo przecież jesteś kobietą i ten domowy obowiązek masz w genach. Czytasz przy jedzeniu, o ile nauczysz domowników, że to Twój święty czas. Czytasz przed pójściem spać, o ile widzisz jeszcze litery.

 

Wyobrażenia: Masz czas gadać przez telefon.

Rzeczywistość: Nie masz czasu gadać przez telefon. Wyjątek możesz zrobić, idąc po dziecko do szkoły. W takich chwilach cieszysz się, że ta szkoła jest daleko. To też Twoja jedyna aktywność fizyczna w ciągu dnia. Jak masz naprawdę dużo pracy, to po prostu wyciszasz telefon albo ustawiasz opcję „nie przeszkadzać”. Znajomym mówisz, że nie słyszałaś, bo zapomniałaś włączyć dźwięki.

 

Wyobrażenia: Kiedy pracujesz, nikt Ci nie przeszkadza.

Rzeczywistość: Teoretycznie jesteś sama w domu i możesz pracować. W praktyce niestety musisz zrobić obiad, a to też odrywa Cię od pracy. Czasem wpadnie kurier albo listonosz, innym razem dziecko wróci wcześniej ze szkoły albo w ogóle do niej nie pójdzie. Najgorsze są weekendy. Twoja rodzina nie rozumie, że pracujesz i to oni muszą zrobić obiad, zakupy i ogarnąć weekendowe porządki z praniem włącznie. To znaczy wiesz, oni to rozumieją, ale liczą, że jak pomarudzą, to nie będą zostawieni sami sobie. Musisz być twarda, z czasem zakumają, że nie żartujesz warcząc, żeby poszli precz, bo pracujesz.

 

Wyobrażenia: W dowolnym momencie możesz przerwać i iść do kosmetyczki albo fryzjera.

Rzeczywistość: Zapominasz, jak ma na imię Twoja kosmetyczka i kiedy ostatni raz byłaś u fryzjera.

 

Wyobrażenia: Zarabiasz kupę kasy i wszyscy dookoła szanują Twoją pracę.

Rzeczywistość: Nikt nie szanuje Twojej pracy, może z wyjątkiem męża, bo on jednak widzi, ile co miesiąc wpływa na konto. Większość rodziny i znajomych, szczególnie ze starszego pokolenia, traktuje Cię jak zwykłego chałupnika, co to dłubie godzinami i niewiele z tego ma. No i praca w domu, to przecież nie jest praca.

Z tą kupą kasy to bywa różnie. Są tacy, którzy faktycznie koszą mamonę co miesiąc, ale większość przędzie za pensję kasjerki z Biedry a nawet mniej. Jasne, że to więcej niż nic, ale też ciężko będzie zmieścić się w tym budżecie z wycieczką dookoła świata.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close