Ciąża 30 lipca 2020

Drugi miesiąc ciąży – jakie zmiany następują u mamy i dziecka?

Drugi miesiąc ciąży to czas, w którym najczęściej kobiety dowiadują się, że zostaną mamami. W ciągu czterech tygodni następują bardzo intensywne zmiany przede wszystkim u zarodka. Jeszcze ciąży nie widać, ale przyszła mama może w pełni odczuwać różne dolegliwości. 

Drugi miesiąc ciąży – co się dzieje tydzień po tygodniu?

Drugi miesiąc ciąży liczymy od 5. do 8. tygodnia — jest to środek pierwszego trymestru. W tym czasie następuje wiele zmian, które dotyczą przede wszystkim dziecka, a także kobiety ciężarnej. 

5. tydzień ciąży

Po upływie pierwszego miesiąca ciąży dziecko, określane mianem zarodka, zadomowiło się w macicy na dobre. Ważne substancje potrzebne do życia otrzymuje z woreczka żółtkowego, z którego będzie korzystał do około 12. tygodnia ciąży — wtedy wytworzy się łożysko, które rozwinie się w pełni do 20. tygodnia. W 5./6. tygodniu ciąży serce zarodka, które posiada dwie komory, podejmuje pracę.

6. tydzień ciąży

W 6. tygodniu pojawia się zbudowany z chrząstki kościec oraz kształtują się najważniejsze organy, takie jak: wątroba, nerki, mózg. Proces ten nazywa się organogenezą. Pracę podejmuje układ nerwowy i krwiobieg. Zarodek mierzy ok. 0,5 cm długości, a na jego głowie można zauważyć dwie czarne plamki, które są zaczątkiem oczu. 

7. tydzień ciąży

Organy malucha nadal się rozwijają, wykształca się także pępowina, która będzie łączyć dziecko i mamę aż do chwili porodu. Zauważalne są na twarzy dziecka nozdrza, a w mózgu powstają struktury, które przekształcą się w lewą i prawą półkulę.

8. tydzień ciąży

Intensywny rozwój trwa. Zarodek coraz mniej przypomina literkę C, jego ciało zaczyna się nieco prostować. Głowa, która jeszcze nie przypomina głowy dziecka, stanowi połowę długości jego ciała. W mózgu tworzy się kora mózgowa, zaczynają się także wytwarzać synapsy — połączenia między komórkami nerwowymi. Wykształcają się także palce u dłoni i stóp z liniami papilarnymi. Zarodek mierzy on już 1,5 cm długości i nieustannie porusza się w wodach płodowych, choć przyszła mama nie może jeszcze poczuć tych ruchów.

Drugi miesiąc ciąży to czas, w którym nadal niezwykle istotne dla rozwijającego się zarodka jest regularne przyjmowanie kwasu foliowego przez przyszłą mamę. Dzięki temu minimalizuje się ryzyko powstania rozszczepu kręgosłupa. 

O czym przyszła mama powinna pamiętać?

Wizyta u lekarza

W drugim miesiącu ciąża nie jest jeszcze widoczna, ale mogą pojawić się lub nasilić już istniejące objawy, takie jak na przykład: zgaga, mdłości, senność czy gorsze samopoczucie. Pomiędzy 8. a 12. tygodniem kobieta powinna zgłosić się do lekarza ginekologa, który będzie prowadził jej ciążę. Na pierwszej wizycie ciążowej ginekolog wypisze skierowanie na potrzebne badania, założy również kartę ciąży. W tym czasie nie należy brać na własną rękę żadnych lekarstw, a dotychczas przyjmowane należy skonsultować z lekarzem prowadzącym ciążę.  

Dieta w ciąży

Niezwykle ważna jest odpowiednio zbilansowana dieta, która powinna dostarczyć wszelkich potrzebnych substancji odżywczych, a szczególnie takich jak: żelazo, wspomniany wyżej kwas foliowy, kwas omega-3, białko, witaminę D. Ciężarna powinna pić także więcej wody (najlepiej mineralnej/źródlanej nisko lub średnio zmineralizowanej), ponieważ organizm potrzebuje jej teraz więcej niż przed ciążą. Warto wypijać 6 – 8 szklanek wody dziennie.

Samopoczucie

Drugi miesiąc ciąży dla kobiety może się okazać czasem, w którym górę wezmą emocje, pojawi się pewna niestabilność. Należy pamiętać, że w organizmie panuje burza hormonalna, która wpływa na samopoczucie przyszłej mamy. Ciężarna może zaobserwować u siebie huśtawkę emocjonalną od radości, po przerażenie. To na szczęście tylko przejściowy stan.

Zobacz także ciąża: pierwszy miesiąc ⇔  trzeci miesiąc

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
W przedszkolu 28 lipca 2020

AllRight – nauka angielskiego dla dzieci

Rok 2020 wraz z pandemią przyniósł nam zamknięcie szkół i przedszkoli. W konsekwencji czego przeszliśmy na edukację zdalną. Dla mnie był to czas, kiedy odkryłam, że niektóre zajęcia dodatkowe mojego dziecka mogą z powodzeniem odbywać się w domu. Tak było z nauką języka angielskiego.

Nauka języka w domu okazała się idealnym rozwiązaniem. Dużym plusem była oszczędność czasu, który w innych okolicznościach trzeba poświęcić na dojazd. Kolejna zaleta to komfort uczenia się – we własnym pokoju jest swobodniej i bezpieczniej. Jestem pewna, że przy angielskim on-line zostaniemy na dłużej.

Dziś opiszę Wam moje wrażeniach na temat nauki angielskiego przez Internet w szkole dla dzieci AllRight.

BEZPŁATNE LEKCJE ONLINE NA IGTV i FACEBOOKU ALLRIGHT

W pierwszej kolejności odwiedziłam profil szkoły AllRight na Facebooku. Miłym zaskoczeniem były prowadzone dwa razy w tygodniu lekcje on-line dostępne dla wszystkich! Zawołałam syna i dwie moje siostrzenice, posadziłam dzieciarnię przed komputerem i włączyłam transmisję.

Prowadząca, Monika Sierra, szybko i swobodnie nawiązała relację z dzieciakami po drugiej stronie ekranu i w mgnieniu oka zainteresowała lekcją. Wciągnęła się nie tylko młodzież, ale i ja również, a najbardziej żywiołowo reagowała dziewięcioletnia Martynka. Zachęcona lekcjami na Facebooku postanowiłam zapisać Aleksa na bezpłatną indywidualną lekcję próbną.

Jeśli chcecie skorzystać z bezpłatnych lekcji on-line na Facebooku i Instagramie, to odbywają się w każdy wtorek i czwartek o godzinie 16:00.

BEZPŁATNA LEKCJA PRÓBNA ALLRIGHT

Na kilka godzin przed rozpoczęciem zajęć otrzymałam e-maila z przypomnieniem o lekcji wraz z linkiem do klasy. Aby skorzystać z lekcji online, wystarczy komputer, tablet lub telefon z kamerką i dostęp do Internetu. Przydadzą się też słuchawki i mikrofon. O ustalonej godzinie Aleks kliknął link i po chwili został połączony z nauczycielem.

Lekcja próbna trwała 25 minut i odbywała się w klasie interaktywnej, czyli intuicyjnej i prostej w obsłudze platformie edukacyjnej AllRight. W komputerze nie trzeba było instalować żadnej aplikacji, natomiast by skorzystać z zajęć na tablecie czy telefonie, konieczne byłoby ściągnięcie darmowej aplikacji z Google Play/App Store.

Po zalogowaniu Aleks spotkał się z panią Moniką – tą samą, którą znał już z lekcji na Facebooku. W indywidualnym kontakcie pani Monika jeszcze bardziej „urosła w oczach” mojego dziecka – był zachwycony zajęciami! Lektorka głównie mówiła po angielsku, ale w razie potrzeby wyjaśniała po polsku, dzięki czemu syn nie czuł się zakłopotany, gdy czegoś nie rozumiał. Aleks podczas lekcji dużo mówił, ale miał też czas na zabawę, a nawet — słyszałam na własne uszy — mój 11-latek śpiewał piosenkę. I w efekcie, Aleks chce jeszcze!

Dla mnie ważne jest to, że zajęcia prowadzone były na żywo, Aleks widział, słyszał i rozmawiał z lektorką. Miał możliwość ćwiczenia umiejętności konwersacji i płynności w mówieniu. A przecież pracując właśnie w ten sposób z nauczycielem, nabiera się pewności w komunikacji, uczy się swobody w posługiwaniu się językiem. Dużym plusem jest także to, że jest możliwość nauki o dowolnej godzinie i w dowolnym miejscu.

Warto skorzystać i zapisać się na darmową lekcję pokazową >>

KONTYNUOWANIE NAUKI ALLRIGHT

My na razie jesteśmy po lekcji próbnej – do skorzystania z której Was serdecznie namawiam.

Jeśli zdecydujemy się na dalszą naukę, to na stronie szkoły AllRight możemy przeczytać szczegóły programu nauczania i wybrać jeden z kilku dostępnych pakietów. Im więcej godzin lekcyjnych wybierzemy w ramach danego zestawu, tym pojedyncza lekcja wychodzi taniej.

W ramach każdego pakietu zajęć indywidualnych otrzymujemy tyle samo lekcji grupowych w klubach konwersacyjnych, gdzie dzieci rozmawiają na interesujące je tematy ze swoimi rówieśnikami z różnych krajów. Przełamują dzięki temu barierę językową, którą sama niestety odczuwam, i nabywają umiejętności konwersacji.

Ponadto za każde polecenie, gdy ktoś znajomy kupi pakiet zajęć, dostaje się prezenty – dwie godziny w bonusie dla nas i dwie dla znajomego!

To jeszcze nie koniec bonusów – dla Was – naszych czytelników mamy kod rabatowy: WROLIMAMY. Każda osoba, która zakupi pakiet zajęć korzystając z tego kodu, otrzyma dwie dodatkowe lekcje gratis.  

 

Tekst powstał w ramach współpracy ze szkołą języka angielskiego All right. Jest rzetelną recenzją naszych doświadczeń. 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Rozwój 24 lipca 2020

Bunt dwulatka – nieważne czy on istnieje, ważne by uświadomić sobie, w czym rzecz

Bunt dwulatka związany jest z wieloma emocjami, nie tylko u maluchów, ale też wśród dorosłych, o czym przekonałam się sama, gdy moje dziecko przeistoczyło się ze słodkiego bobasa w małego nerwuska. Zaczęłam więc szukać informacji na ten temat, żeby wiedzieć, jak podejść do sytuacji. Mimo, iż nie jest to moje pierwsze dziecko, ale tak się składa, że ciut starsza córka, takiego etapu nie przechodziła (a przynajmniej nie dała mi w kość). Natomiast najstarszy syn robił to samo, co najmłodszy, tyle że było to już ponad siedem lat temu, więc szczerze mówiąc nie pamiętam już, co wtedy mądrego czytałam o tym.

W każdym razie wokół buntu dwulatka krążą różne opinie, rzec by można, że dorośli podzielili się na dwa obozy: zwolennicy tego określenia, którzy często łączą się w bólu i wymieniają doświadczeniami oraz poradami, a także przeciwnicy twierdzący, że coś takiego jak „bunt dwulatka nie istnieje!”.  

Kto ma rację nie mnie oceniać, nie jestem bowiem żadnym psychologiem, ani specjalistą do spraw rozwoju dzieci, ale nie w tym rzecz. Bardziej od tego gdzie tkwi prawda i czy rzeczywiście jest to rodzaj buntu, interesuje mnie kwestia tego, co w tym okresie dzieje się w głowach maluchów i dlaczego zachowują się tak, że próbujemy to jakoś nazwać i zdiagnozować.

Zacząć więc należy od stwierdzenia faktu, że pierwsze miesiące i lata życia dziecka, to okres intensywnego rozwoju. W przedziale (mniej więcej) od osiemnastego do trzydziestego miesiąca życia (tj. od półtorej roku do dwóch i pół lat) dzieci wykazują silną, naturalną potrzebę uniezależnienia się i wyrażania własnego, często odmiennego od rodziców, zdania. W tym wieku są na tyle duże, że próbują podejmować różne wyzwania, jak choćby samodzielne ubieranie się, mycie, jedzenie, itp.

Z pozoru proste czynności dla takich maluchów bywają jednak kłopotliwe i wywołują u nich frustrację. Co, jak się na spokojnie zastanowić, nikogo nie powinno dziwić, ponieważ my, dorośli, również wściekamy się, gdy coś nam nie wychodzi. Krzyczymy, rzucamy na lewo i prawo niewybrednym słownictwem… To samo robią dzieci, tyle że w nieco inny sposób – tupią nogami, płaczą, rzucają zabawkami, kładą się na podłodze, gryzą, itd. Jak to zwykle bywa, osobom patrzącym z boku, takie zachowanie wydaje się niewłaściwe i nieadekwatne do zaistniałej sytuacji, problemu – bo przecież łatwo nam oceniać, prawda?

Zmierzam jednak do wniosku, że powinniśmy nieco inaczej spojrzeć na tzw. bunt dwulatka. Powinniśmy pozwalać dzieciom na samodzielność, na podejmowanie decyzji (w granicach rozsądku oczywiście) i wyrażanie własnych emocji oraz zdania. To w końcu też są ludzie, tacy jak my, tyle że mniejsi i mniej doświadczeni. Tym bardziej, że w przyszłości z pewnością będziemy od nich wymagać tego, by byli niezależni i asertywni.

Poza tym zwróćmy też uwagę na to, że przedstawianie naszych własnych dzieci, jako: rozwrzeszczanych, niegrzecznych, upartych, czy złośliwych, wcale nam nie pomaga, wręcz przeciwnie, sami się nakręcamy i dodatkowo złościmy.

I choć z własnego doświadczenia wiem, że bywa naprawdę ciężko, że dzieci potrafią zrobić ogromną awanturę i dać niemałe przedstawienie np. w sklepie, gdzie obecność obcych ludzi dodatkowo nas zawstydza i wzmaga jeszcze większą złość, musimy nad sobą pracować i nie dać się ponosić emocjom. Powinniśmy spojrzeć na ten problem, jak na przełomowy moment w życiu naszych pociech, kiedy budują własną autonomię, uczą się samodzielności, doświadczają i ponoszą konsekwencje swoich czynów. W tym trzeba je wspierać, a nie ganić i karać.

Myślę (patrząc też na samą siebie), że jak już to sobie uświadomimy, będzie nam łatwiej zrozumieć te wybuchy płaczu, złości i wielokrotne powtarzanie nam prosto w twarz – „Nie!”  A to, że nie jest nam łatwo w takich sytuacjach, cóż… takie jest właśnie rodzicielstwo, z tym wiąże się wychowywanie potomstwa. Nikt przecież nigdy nie mówił, że bycie mamą/tatą jest łatwe, prawda? 😉

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close